Przejdź do treści

„Odmowa legalnej aborcji może stanowić torturę”. Przegląd Polski przed Komitetem ONZ Przeciwko Torturom

Liczne wady polskiego systemu prawa oraz praktyki jego stosowania były przedmiotem siódmego przeglądu Polski z realizacji Konwencji w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania, którą Polska ratyfikowała w 1989 r.

Zobacz też: Dostęp do antykoncepcji w Polsce – jak wypadamy na tle innych Europejskich krajów?

Systemowe naruszenie praw reprodukcyjnych

Obserwacje końcowe naświetlają wiele problemów, w tym systemowe naruszenia zdrowia i praw reprodukcyjnych w Polsce – niedostępność legalnej aborcji i przymusowe sterylizacje.

Komitet stwierdził, że odmowa dostępu do legalnej aborcji w pewnych okolicznościach wiąże się z tak intensywnym cierpieniem fizycznym i psychicznym, że może stanowić torturę. Komitet zwrócił uwagę na bariery w dostępie do tego świadczenia jak brak ścieżki postępowania w przypadku odmowy motywowanej klauzulą sumienia oraz braku procedur umożliwiających dostęp do legalnej aborcji.

Komitet skrytykował także zbyt długi termin trzydziestu dni na rozpatrzenie przez Komisję Lekarską przy Rzeczniku Praw Pacjenta sprzeciwu od decyzji lekarza.

Zobacz też: Standardy edukacji seksualnej WHO to zagrożenie dla dzieci?

Zalecenia Komitetu obejmują:

  • Dekryminalizację aborcji
  • Wprowadzenie 10-dniowego terminu na wydanie decyzji przez Komisję Lekarską.
  • Komitet zaapelował o procedurę postępowania w przypadku wskazań do legalnej aborcji, bez stawiania pozaprawnych wymogów. Podkreślił przy tym potrzebę uwzględnienia groźnych konsekwencji odmów, w tym tych wynikających z klauzuli sumienia.
  • Komitet wezwał Polskę do zapewnienia pacjentkom opieki zdrowotnej po przerwaniu ciąży bez względu na to, czy aborcja była zgodna z prawem czy nie. W tym kontekście, Komitet zobowiązał władze, by nie nakładały sankcji karnych ani wobec osób wymagających opieki poaborcyjnej ani wobec lekarzy za świadczenie pomocy.
  • W odniesieniu do przymusowej sterylizacji, Komitet wyraził zaniepokojenie, że kobiety i dziewczynki z niepełnosprawnościami poddawane są przymusowej sterylizacji bez ich świadomej zgody, na żądanie instytucji opiekuńczych albo rodziny.
  • Komitet wezwał Polskę do szybkiego, bezstronnego i skutecznego ścigania oraz karania osób zaangażowanych w przymusowe sterylizacje, w tym lekarzy. Komitet zalecił szkolenia dla personelu medycznego w zakresie sposobów uzyskiwania dobrowolnej i świadomej zgody na sterylizację.
  • Polska powinna wprowadzić skuteczny mechanizm odszkodowania, który pozwoliłby ofiarom przymusowych sterylizacji na uzyskanie odpowiedniego i sprawiedliwego zadośćuczynienia.

 

Uwagi Komitetu odzwierciedlają stanowisko przedstawione Komitetowi w raporcie na temat zapewnienia dostępu do legalnej aborcji oraz przymusowej sterylizacji.

Stanowisko jest efektem współpracy Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, Women Enabled International, Magdaleny Szaroty (Lancaster University i Stowarzyszenie Kobiet Niepełnospranwych ONE.pl) oraz niezależnych badaczek Agnieszki Król i Agnieszki Wołowicz.

Więcej nt. przeglądu Polski na stronie Rzecznika Praw Obywatelskich

Supplemental Information on Poland for the Review by the Committee against Torture in a PDF file

Zobacz też: Prawo do aborcji to prawo człowieka. Jak jest realizowane w Polsce?

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Koronawirus – co należy o nim wiedzieć?

Nazwa wirusa nawiązuje do jego kształtu - widoczna pod mikroskopem kulista powierzchnia pokryta jest kolcami przypominającymi koronę. – fot. 123rf

Już co najmniej 491 osób zmarło w wyniku zarażenia koronawirusem. Przypadki zachorowań odnotowane są na całym świecie. Czym jest koronawirus, jakie są jego objawy i na co zwrócić szczególną uwagę?

Koronawirus – czym jest?

Koronawirusy to rodzaj wirusów należących do porodziny Coronaviridae, występujący w czterech odmianach alfa-, beta-, delta-, gamma-. Koronawirus z Wuhan, oznaczony skrótem ncov-2019, stał się prawdziwym postrachem mieszkańców nie tylko Chin, ale całego świata. Nazwa tego jakże groźnego wirusa nawiązuje do jego kształtu. Widoczna pod mikroskopem kulista powierzchnia pokryta jest kolcami przypominającymi koronę.

Koronawirusy to grupa wirusów, które zwykle powodują łagodne choroby przeziębieniowe. Jednak pod koniec 2019 roku pojawił się w Chinach nowy, potencjalnie groźny, koronawirus. Łatwość i  szybkość przemieszczania się ludzi po świecie powoduje, że przypadki zachorowań wystąpiły już w wielu krajach – odpowiada lek. med. Joanna Pietroń, internista z Centrum Medycznego Damiana.

Liczba zachorowań na ncov-2019 stale rośnie. W grudniu 2019 roku w mieście Wuhan odnotowano pierwsze przypadki zakażenia koronawirusem. Obecnie liczba chorych wzrosła już do ponad 20 tys. a z powodu wirusa zmarło 491 osób.

Zobacz też: Fakty i mity na temat szczepień przeciwko grypie

Koronawirus – objawy

Szczególnie groźny, ponieważ jeszcze niezbadany koronawirus daje objawy podobne do typowych objawów grypy – gorączka, ból gardła, ból głowy, a w niektórych przypadkach zapalenie płuc z niewydolnością oddechową, która może doprowadzić do śmierci.

Koronawirus – zakażenie

Najbardziej niepokojący jest fakt, że do zakażenia ncov-2019 dochodzi jeszcze przed wystąpieniem jakichkolwiek objawów. Okres wylęgania choroby wynosi od 2 do 14 dni, jednak pierwsze niepokojące sygnały można zaobserwować już po 5-6 dniach. Koronawirus przenoszony jest zarówno przez ludzi i przez zwierzęta. Przenoszony na skórze rąk atakuje drogi oddechowe podczas dotykania ust i nosa.

Zobacz też: Wirusem HIV możesz zarazić się nawet od jednego partnera. Zbadaj się, nim rozpoczniesz starania o dziecko

Koronawirus – ochrona

Główną formą ochrony przed koronawirusem jest zachowanie podstawowych zasad higieny osobistej – to jedno z zaleceń Głównego Inspektoratu Sanitarnego.

  • Częste mycie rąk wodą z mydłem.
  • Unikanie bezpośredniego kontaktu z osobami, u których wystąpiły niepokojące objawy.
  • Unikanie dzielenia się jedzeniem i piciem.
  • Unikanie kontaktu ze zwierzętami i ich odchodami.
  • Przed podróżą do państw, w których odnotowano zakażenia koronawirusem, należy skonsultować się z lekarzem medycyny podróżnej.

Jak do tej pory na nową odmianę koronawirusa nie wynaleziono szczepionki, dlatego też przestrzeganie podstawowych zasad higieny jest niezwykle istotne.

Zgodnie z komunikatem Ministra Zdrowia osoby, które w przeciągu ostatnich 14 dni były w Chinach  i zaobserwowały u siebie niepokojące objawy, niezwłocznie powinny zgłosić się do szpitalnego oddziału chorób zakaźnych. Główny Inspektor Sanitarny nie zaleca podróżowania do rejonów Azji Południowo-Wschodniej.

 

Helicopter parenting – dobre intencje, które prowadzą do kiepskich rezultatów

helicopter parenting
Rodzic helikopter ciągle krąży nad swoim dzieckiem.

Rodzic helikopter to rodzic na miarę czasów. To rodzic, który jest odpowiedzią na wymagania, jakie współczesny świat zdaje się stawiać dzieciom i pośrednio rodzinom. Rodzic helikopter jest szczególnie zainteresowany osiągnięciami edukacyjnymi dziecka. Obserwuje z niewielkiej odległości, krąży nad nim, ale też nadzoruje inne sfery życia dziecka. Można by pomyśleć więc, że jest to rodzic głęboko zaangażowany i zainteresowany, rodzic wspierający i myślący przyszłościowo. Dziecko nie musi umieć ocenić wagi wykształcenia, rodzic tak.

Co ciekawe, sam termin „rodzic helikopter” jest nienowy, bo pochodzi z końca lat 60-tych ubiegłego wieku i odnosiło się pierwotnie do rodziców nastolatków, którzy mieli krążyć nad swoimi dziećmi jak helikoptery właśnie.

Jest coś duszącego w tym określeniu. Niemal można poczuć oddech rodzica na plecach, poczuć jak to jest, kiedy każdy krok jest obserwowany. Jednocześnie trudno nie pomyśleć, że przecież rodzic, nawet jeśli krąży, to jednak jest blisko dziecka. W jakiś sposób o nie dba. Bierze na siebie ciężar podejmowania decyzji, być może uznając, że niektóre decyzje są dla młodego człowieka zbyt trudne.

Jednak wiemy już, że ten typ rodzicielstwa wyrządza więcej szkód niż pożytków.

Dobre przedszkole, może dwujęzyczne, porządna podstawówka i gimnazjum, że liceum musi być renomowane, to już oczywistość. Inaczej dziecko nie ma szans na dobre studia, potem dobrze płatną pracę. Presja zaczyna się wcześniej, dla dzieci i rodziców.

Rodzic helikopter staje się bardziej managerem niż rodzicem. Nadzoruje i ocenia, dbając o możliwie najlepszy wynik swojego dziecka. Porażka nie wchodzi w grę. I to zdaje się być najważniejsza różnica pomiędzy byciem czyimś managerem a rodzicem i największa słabość tego rodzaju rodzicielstwa.

Porażki są częścią życia, a zdolność do radzenia sobie z nimi i znoszenia ich skutków jest jedna z najważniejszych życiowych umiejętności. Czego więc doświadcza dziecko, którego rodzic jest tak blisko?

Zobacz też: Jak blisko jest zbyt blisko. Czy rodzice i dzieci mogą się przyjaźnić?

Lęk i depresja dziecka, a rodzic, którego jest za dużo

W 2015 roku przeprowadzono badania, w których poproszono rodziców oraz dzieci o ułożenie określonego rodzaju puzzli. Rodzice mogli pomagać dzieciom w tym zadaniu, ale nie byli do tego zachęcani. Okazało się, że rodzice dzieci, które cierpiały na fobię społeczną, znacznie częściej dotykali puzzli niż rodzice dzieci bez zaburzeń. Badacze uznali, że może to sugerować, iż rodzic helikopter widzi wyzwania jako zagrażające przeszkody i tego samego uczy dziecko. Troska o dziecko może więc być w gruncie rzeczy pochodną lęku rodzica.

Inne badania sugerują, że studenci, których rodzice byli nadmierni zaangażowani w ich edukację, którzy kontaktowali się z dziećmi (sprawdzali je) kilkukrotnie w ciągu tygodnia, częściej cierpieli z powodu depresji i lęków.

To zresztą ciekawe, jakie znaczenie ma częste kontaktowanie się młodych dorosłych z rodzicami. Można myśleć, że telefon komórkowy pełni funkcję nieodciętej pępowiny. Jednym z najważniejszych aspektów dorastania jest separacja od rodziców. Tymczasem pomiędzy rodzicem helikopterem a jego dzieckiem proces separacji może jednak być zaburzony. Relacja, która nie może się zmienić, zatrzymuje dziecko w rozwoju, zatrzymują je w dzieciństwie.

Inne badania z 2016 roku pokazały, że dzieci rodziców nadmiernie wymagających i którzy nadmiernie reagowali na błędy, częściej winiły się za wszystkie błędy i niepowodzenia. Badacze uznali, że rodzic helikopter instaluje w dziecku przekonanie, że nigdy nie jest ono wystarczająco dobre, nigdy nie jest w stanie osiągnąć zadowalających rezultatów, ale ma się nieustannie starać. Jednak niezależnie od starań, zawsze poniesie porażkę.

Zobacz też: Zdrowe granice, czyli jak wiele rodzice powinni mówić dzieciom

Zaangażowanie – tak

Rodzic helikopter ma dobre intencje, które prowadzą do kiepskich rezultatów. Na szczęście zawsze można przerwać błędny krąg zachowań i skutków. Jak zauważa psychoterapeuta, John Gottman, rodzic, który chciałby zmienić swój styl opieki nad dziećmi, powinien rozważyć te kroki:

  • Pomoc w nauce nie oznacza odrabiania za dziecko prac domowych. Praca plastyczna pierwszoklasisty ma być jego pracą, ma pokazywać jego umiejętności, nie rodzica. Dziecko powinno je stopniowo zdobywać i również stopniowo uczyć się o swoich ograniczeniach. To zdaje się być ważniejsze niż osiągnięcie najlepszego wyniku.
  • Nie warto pomagać dzieciom unikać konsekwencji, chyba że są one niesprawiedliwe lub zagrażające dziecku.
  • Nie oczekuj, że twoje dziecko nie będzie traktowane jak inne dzieci.
  • Zaakceptuj to, że twoje dziecko ma mocne strony, jak również słabości.
  • I najbardziej oczywiste, choć najtrudniejsze, bo zwykle nieświadome – pozwól dziecku rozwijać jego zdolności i realizować jego potrzeby, nie własne.

Nie znaczy to, że rodzice mają porzucać dzieci, nie znaczy to, że mają być niezainteresowani ich sprawami. Bardziej chodzi o umiejętne trzymanie się na dystans i znoszenie tego, że czasami dziecku się nie udaje.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Situationship, czyli tak trochę miłość

W situationship również zdarzają się spory. – 123rf.com

Kiedyś sprawa była prosta: albo się kogoś kochało, albo nie. Dziś miłość ma tak wiele odcieni, tyle rodzajów, że często nie do końca wiadomo, czy jest miłością. Tym „stanom pośrednim” nadawane są różne anglojęzyczne nazwy, a niedawno pojawiła się nowa – situationship. Co to takiego?

Situationship to układ bez zobowiązań, w którym liczy się nie tylko seks. Para może ze sobą mieszkać, wyjeżdżać na wakacje, spędzać dużo czasu, a jednocześnie zaprzeczać, jakoby chodziło o coś więcej niż znajomość czy przyjaźń. Oboje partnerzy są bowiem psychicznie gotowi na to, że w każdej chwili mogą się po prostu rozejść. Bez długotrwałych kłótni oraz procesów sądowych, przygnębiającej, wielomiesięcznej depresji.

Zobacz też: Jak blisko jest zbyt blisko. Czy rodzice i dzieci mogą się przyjaźnić?

Zasady

Osoby żyjące w relacji typu situationship często podkreślają, że nie snują wspólnych planów na przyszłość. Łączy je w gruncie rzeczy tylko chwila obecna, potrzeba ucieczki przed samotnością, pragnienie sypiania u czyjegoś boku, ale brak temu wszystkiemu oparcia w uczuciach. Z drugiej strony, partnerzy nierzadko pozostają sobie wierni. Układ typu situationship rządzi się zatem bardzo jasno i precyzyjnie określonymi regułami, choć na dobrą sprawę każda para definiuje je we własnym zakresie. Co jednak najważniejsze, kobieta i mężczyzna otwarcie deklarują, iż nie łączy ich żadna zażyła więź. Nie czują potrzeby, aby przestawiać partnera\partnerkę rodzicom lub znajomym. Jeśli jednak razem mieszkają, często są do tego poniekąd zmuszeni. Takie życie bywa nazywane pseudozwiązkiem.

Domena millenialsów

Tak kruche relacje najczęściej utrzymują przedstawiciele młodego pokolenia, co bywa niepokojące. Duża część nurtów psychologicznych głosi, że w ludzkiej naturze leży potrzeba stabilizacji, osiągnięcia czegoś pewnego, trwałego, zakotwiczenia się. Bardzo często zdarza się, że jedno z dwojga pragnie przekształcić ten pseudozwiązek w prawdziwy. Tymczasem druga osoba się na to nie zgadza, bo np. ma złe doświadczenia z przeszłości. Wówczas, pomimo niezobowiązującego charakteru relacji typu situationship, staje się ona toksyczna. Dochodzi do coraz liczniejszych sporów, napięć. Zdaniem ekspertów w kulminacyjnym momencie najlepiej po prostu się rozstać. Dzięki temu i ona, i on, zyskają szansę nawiązania nowych relacji, lepiej odpowiadających indywidualnym potrzebom. Nie warto więc tracić czasu na coś, co zmierza ku gorszemu. Być ze sobą, ale tylko trochę. Pragnąć tej drugiej osoby, jednak nie zawsze i nie na zawsze.

Zobacz też: Coach czy psychoterapeuta – kto lepiej pomoże Ci się zmienić?

Bartosz Jaster

Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonat i badacz historii, miłośnik literatury faktu. Członek Fundacji Rozszczepowe Marzenia, niosącej pomoc dzieciom z wadami wrodzonymi.

Żyj i chudnij zgodnie z rytmem okołodobowym

Nauka o rytmie okołodobowym jest już dzisiaj dziedziną wiedzy, którą m.in. zgłębiają biologowie, matematycy, psychologowie, badacze snu, endokrynolodzy, onkolodzy, genetycy. Dlaczego? Otóż okazuje się, że nasz współczesny styl życia narusza głęboko zakorzeniony, pierwotny przepis na zdrowe życie. Konsekwencją tego jest wzrost liczby chorób przewlekłych, zaczynających się już we wczesnym dzieciństwie i trwających przez całe życie. Jak pisze autor książki „Śpij, jedz i ruszaj się” Satchin Panda trzeba zacząć od tego, by wiedzieć, kiedy jeść i kiedy zgasić światło.

Regulacja rytmu okołodobowego nie ma nic wspólnego z dietą i nie ma tu żadnego liczenia kalorii – autor książki zapewnia jednak, że przy zmianie utrata wagi będzie nieunikniona. Dowiemy się, jaka pora dnia będzie najlepsza dla nas na produktywną pracę i w jakich godzinach powinniśmy ćwiczyć, spać i jeść.

Rytmy okołodobowe  optymalizują nasze funkcje biologiczne – ciało nie może  spełnić wszystkich swoich potrzeb naraz, dlatego każda funkcja organizmu odbywa się w określonym czasie. To rzeczywiste procesy biologiczne, które uwidaczniają się codziennie w życiu każdej rośliny, zwierzęcia i człowieka. U różnych gatunków rytmy te są zbieżne, a rządza nimi wewnętrzne zegary, nazywane okołodobowymi lub biologicznymi – nie mylić z „tykającym zegarem biologicznym”.

Jak się okazuje niemal każda z naszych komórek wykorzystuje jeden z takich zegarów, a są one zaprogramowane w taki sposób, by o różnych porach dnia i nocy włączać i wyłączać tysiące genów. Wpływają one na nasze zdrowie i jeśli jesteśmy w pełni sił, śpimy dobrze, rano z łatwością wstajemy i zabieramy się do pracy, nie mamy problemów z jelitami, odczuwamy głód, mamy siłę by regularnie ćwiczyć. Gdy nasze rytmy zostają zaburzone przez dzień lub dwa, nasze zegary nie mogą wysyłać genom prawidłowych informacji, co zaburza funkcjonowanie naszego organizmu. Jeśli trwa to dłużej, dopadają nas infekcje, choroby i najrozmaitsze dolegliwości. Jak się okazuje, każdy narząd w naszym ciele ma swój własny zegar, który do funkcjonowania nie potrzebuje instrukcji od mózgu – odkryto to dopiero  w 1997.  Dobra wiadomość jest taka, że w każdej chwili możemy zgrać się ze swoim rytmem na nowo, możemy dostroić nasze zegary w ciągu zaledwie kilku tygodni. Jak mówi autor – jesteśmy panami naszego zdrowia – zmiana niezdrowych nawyków jest kluczem do poprawy rytmu okołodobowego.

Zobacz też: Co niszczy mózg czyli jak ochronić się przed Alzheimerem

Przetestuj swój rytm okołodobowy

Najpewniej rodzimy się z silnym zegarem okołodobowym – to on ustala codzienny rytm, w którym powinniśmy kłaść się spać, wstawać i trenować. Nasze zdrowie zależy od tego, czy żyjemy w tempie dostosowanym do tego zegara. Pierwszym krokiem na drodze do zdrowia jest rozpoznanie, czy rzeczywiście mamy zaburzony rytm okołodobowy – w książce znajduje się test, który pomoże zrozumieć, jak zdrowie wpływa na jego funkcjonowanie. Wszyscy jesteśmy pracownikami zmianowymi – pisze Panda – i nawet jedna noc przebalowana może mieć opłakane skutki dla naszego rytmu. Ma to nawet swoją nazwę – jet lag społeczny. Co oznacza? Często zarywamy noce i nie martwimy się, że codziennie chodzimy spać po północy, a mózg pracownika zmianowego nie jest w stanie podejmować racjonalnych decyzji. Skutki mogą ciągnąc się przez cały tydzień – są to luki w pamięci lub chwile nieuwagi, które mogą uczynić nas podatnymi na złe nawyki. Dobrze wiemy z doświadczenia, że niewyspanie skutkuje także zmianą apetytu – późną nocą jesteśmy bardziej skłonni podjadać i to często niezdrowe „śmieciowe jedzenie”. Jak wykazały badania, prawdziwi pracownicy zmianowi, czyli ci, którzy pracują na przykład nocą, są grupą zawodową najbardziej zagrożoną zachorowaniem na raka. Jeśli więc nie dbamy o regularność rytmu okołodobowego, konsekwencję mogą być naprawdę groźne.

Zobacz też: Dieta długowieczności

Wystarczy przeanalizować porę jedzenia, snu, wyłączenia komputera lub smartfona  oraz wysiłku fizycznego i powoli wdrażać zdrowe nawyki.

  1. ŚWIATŁO

Współczesny tryb życia, w ramach którego większość czasu spędzamy w budynkach, patrząc na jasne ekrany komputerów, aktywuje melanopsynę (światłoczuła proteina, która jest fotoreceptorem synchronizującym cykl snu i czuwania ze światłem) o niewłaściwych porach dnia i nocy, co zaburza nasz rytm okołodobowy i obniża produkcję melatoniny, co jest powodem tego, że sen nie regeneruje sił.

  1. SEN

Zegary okołodobowe nastroją się najlepiej, gdy uda nam się wyregulować nasz sen co oznacza ograniczenie dostępu do światła. Dlaczego najpierw sen? Bo nie jest zjawiskiem biernym: ludzkie ciało przygotowuje się do nowego dnia już w poprzedzającą go noc. To co dzieje się z naszym organizmem ma fundamentalne znaczenie dla naszego samopoczucia następnego dnia. Jeśli więc jesteśmy zdrowi i sen trwał tyle, ile powinien – budzimy się wypoczęci.

  1. JEDZENIE

Mechanizm działania naszego zegara odpowiedzialnego za trawienie doskonale obrazuje przykład wcześniejszego śniadania przed lotem lub spotkaniem. Jemy o szóstej, chociaż nie jesteśmy głodni i codziennie jemy śniadanie o ósmej. Co się dzieje? Żołądek włącza tryb awaryjny i zaczyna przetwarzać jedzenie. Organizm rzuca wszystko, czym zajmował się np. o 6 rano i poświęca swoja uwagę przybywającemu posiłkowi. Zegary w żołądku, wątrobie, mięśniach, trzustce i innych narządach zdaja sobie sprawę z nadchodzącego śniadania i będą zdezorientowane, myśląc, że się pomyliły i jest ósma. Będą się starały nadrobić stracony czas i przyśpieszyć pracę narządów. Pamiętajmy, że każdy narząd jest tak zaprogramowany, by przy użyciu zegara okołodobowego – przetwarzać żywność około 10 godzin, poczynając od śniadania. Po tym czasie jelita i inne narządy odpowiedzialne za trawienie nadal przetwarzają składniki odżywcze, ale nie są już tak wydajne, bo nie zostały zaprogramowane na 24 /7. A ponieważ soki żołądkowe i hormony jelitowe wytwarzane są teraz w innym tempie, proces trawienia zwalnia, stąd biorą się problemy takie jak niestrawność czy zgaga.

  1. AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA

Aktywność fizyczna ma olbrzymi wpływ na nasze zdrowie, a niektóre jej rodzaje mogą oddziaływać na rytm okołodobowy. Wiadomo, że ruch poprawia jakość snu, wzmacnia koncentrację, redukuje poziom lęku czy objawy depresji. Pamiętajmy, że ruch to niekoniecznie codzienny, 10 – kilometrowy bieg, tylko wszystko, co powoduje, że się ruszamy i spalamy kalorie. Tygodniowo potrzebujemy 150 minut wysiłku umiarkowanego lub 75 minut intensywnego wysiłku fizycznego. Czyli 30 minut dziennie przez 5 dni w tygodniu.

Na podstawie książki „Śpij, jedz i ruszaj się” Satchin Panda

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.