Przejdź do treści

Oglądanie TV podczas posiłków zwiększa ryzyko otyłości o 40 proc. – SMACZNEGO!

Kolacja z całą rodziną? Wspaniała okazja do wspólnego spędzenia czasu, budowania bliskości, opowiedzenia sobie o wydarzeniach minionego dnia. Zaraz, zaraz… gdzie jest pilot od telewizora? U osób, które w trakcie posiłków oglądają TV, ryzyko otyłości jest o 40 proc. wyższe!

Szklany ekran

Badacze od dłuższego czasu wnikliwie przyglądają się naszym nawykom żywieniowym. Nic dziwnego, plaga otyłości i związanych z nią chorób rośnie wśród zachodnich społeczeństw w zawrotnym tempie. Dotyka też coraz to młodsze dzieci. Niewątpliwie wiele czynników ma na to wpływ, ale w dużej mierze maluchy biorą przykład z zachowania dorosłych.

Eksperci poddali analizie nawyki żywieniowe ponad 12 tys. mieszkańców Ohio, którzy jedli przynajmniej jeden rodzinny posiłek w przeciągu ostatniego tygodnia. Zadawano im pytania, a także wyliczono BMI. Osoby, których wynik przekraczał 30, zostały zaklasyfikowane do kategorii otyłości – była to jedna trzecia uczestników.

Badania wykazały kilka ciekawych zależności. Po pierwsze, oglądanie telewizji podczas posiłków zwiększa ryzyko otyłości o niemal 40 proc. Po drugie, osoby jedzące dania przygotowane własnoręcznie w domu są w lepszej formie, niż osoby stołujące się w restauracjach i posilające się daniami na wynos. Ich ryzyko zbyt wysokiej wagi jest niższe o 26 proc.

Codzienne wybory

Chociaż może wydawać się, że jest to powszechna wiedza, okazuje się, że niewielu z nas potrafi ją w zdrowy sposób wykorzystać. Co prawda przytaczane przez „Daily Mail” badania odnosiły się do społeczeństwa Amerykańskiego, ale ośmieliłabym się przełożyć je także na Polskę. Wiele rodzin podczas posiłku ogląda telewizję, co powoduje „bezmyślne” jedzenie i zwiększenie ilości spożywanych kalorii. Nie skupiamy się wtedy na odczuciach płynących z ciała. Nie chodzi tylko o smak i zmysłowe docenienie posiłku, ale też sygnały dotyczące głodu i najedzenia. Pamiętajmy jednak, że licz się nie tylko to, w jakich warunkach jemy, ale także jakość jedzenia. Dania na wynos także mogą być zdrowe. Wszystko zależy od naszych wyborów.

Pożywienie i rozrywki, na jakie stawiamy, to tylko niektóre z ważnych elementów zdrowego stylu życia. Równie istotny jest ruch, które także może łączyć najbliższych. „Brak czasu, nadmiar domowych obowiązków i zły stan zdrowia to trzy najczęściej wymieniane przyczyny braku aktywności fizycznej, szczególnie tej uprawianej w gronie rodzinnym” – pisaliśmy niedawno w naszym portalu [TUTAJ]. Czy naprawdę nie jest nam szkoda zdrowia na wymówki?

Oto jedna z mocniejszych kampanii społecznych dotyczących otyłości – ZATRWAŻAJĄCE!

Źródło: „Daily Mail”

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Situationship, czyli tak trochę miłość

W situationship również zdarzają się spory. – 123rf.com

Kiedyś sprawa była prosta: albo się kogoś kochało, albo nie. Dziś miłość ma tak wiele odcieni, tyle rodzajów, że często nie do końca wiadomo, czy jest miłością. Tym „stanom pośrednim” nadawane są różne anglojęzyczne nazwy, a niedawno pojawiła się nowa – situationship. Co to takiego?

Situationship to układ bez zobowiązań, w którym liczy się nie tylko seks. Para może ze sobą mieszkać, wyjeżdżać na wakacje, spędzać dużo czasu, a jednocześnie zaprzeczać, jakoby chodziło o coś więcej niż znajomość czy przyjaźń. Oboje partnerzy są bowiem psychicznie gotowi na to, że w każdej chwili mogą się po prostu rozejść. Bez długotrwałych kłótni oraz procesów sądowych, przygnębiającej, wielomiesięcznej depresji.

Zobacz też: Jak blisko jest zbyt blisko. Czy rodzice i dzieci mogą się przyjaźnić?

Zasady

Osoby żyjące w relacji typu situationship często podkreślają, że nie snują wspólnych planów na przyszłość. Łączy je w gruncie rzeczy tylko chwila obecna, potrzeba ucieczki przed samotnością, pragnienie sypiania u czyjegoś boku, ale brak temu wszystkiemu oparcia w uczuciach. Z drugiej strony, partnerzy nierzadko pozostają sobie wierni. Układ typu situationship rządzi się zatem bardzo jasno i precyzyjnie określonymi regułami, choć na dobrą sprawę każda para definiuje je we własnym zakresie. Co jednak najważniejsze, kobieta i mężczyzna otwarcie deklarują, iż nie łączy ich żadna zażyła więź. Nie czują potrzeby, aby przestawiać partnera\partnerkę rodzicom lub znajomym. Jeśli jednak razem mieszkają, często są do tego poniekąd zmuszeni. Takie życie bywa nazywane pseudozwiązkiem.

Domena millenialsów

Tak kruche relacje najczęściej utrzymują przedstawiciele młodego pokolenia, co bywa niepokojące. Duża część nurtów psychologicznych głosi, że w ludzkiej naturze leży potrzeba stabilizacji, osiągnięcia czegoś pewnego, trwałego, zakotwiczenia się. Bardzo często zdarza się, że jedno z dwojga pragnie przekształcić ten pseudozwiązek w prawdziwy. Tymczasem druga osoba się na to nie zgadza, bo np. ma złe doświadczenia z przeszłości. Wówczas, pomimo niezobowiązującego charakteru relacji typu situationship, staje się ona toksyczna. Dochodzi do coraz liczniejszych sporów, napięć. Zdaniem ekspertów w kulminacyjnym momencie najlepiej po prostu się rozstać. Dzięki temu i ona, i on, zyskają szansę nawiązania nowych relacji, lepiej odpowiadających indywidualnym potrzebom. Nie warto więc tracić czasu na coś, co zmierza ku gorszemu. Być ze sobą, ale tylko trochę. Pragnąć tej drugiej osoby, jednak nie zawsze i nie na zawsze.

Zobacz też: Coach czy psychoterapeuta – kto lepiej pomoże Ci się zmienić?

Bartosz Jaster

Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonat i badacz historii, miłośnik literatury faktu. Członek Fundacji Rozszczepowe Marzenia, niosącej pomoc dzieciom z wadami wrodzonymi.

„Dobra rada? Nie, dziękuję!” – okiem młodej mamy

Dobra rada? Nie, dziękuję!

Nieodłącznym elementem życia każdego młodego rodzica są niedobór snu oraz dobre rady. Docierają z każdej strony, od rodziców, teściów i przyjaciół. Może to jest właśnie najtrudniejsze? Ciężko zlekceważyć słowa osoby bardziej doświadczonej lub takiej, którą lubimy i szanujemy. Dodatkowo z tyłu głowy pojawia się obawa, że coś zrobimy źle i zaszkodzimy dziecku.

Standardowe „dobre rady”

„Partner powinien być przy porodzie”

Jest to jeden z tematów, który zdecydowanie powinni przedyskutować przede wszystkim sami zainteresowani. Nie kierując się panującymi trendami czy tym, jak postąpili znajomi. Jeśli któraś ze stron tego nie chce, należy to uwzględnić i nie wywierać na sobie wzajemnej presji. Może warto otwarcie porozmawiać o swoich potrzebach i stworzyć własne rozwiązanie?

„Nie noś dziecka, bo się przyzwyczai”

Dziecko przez dziewięć miesięcy w łonie matki było noszone, tulone i bujane – wydaje się więc, że to raczej nagłe pozbawienie go tej bliskości może być zaskakujące. Jesteśmy w taki sposób uwarunkowani biologicznie, że potrzebujemy bliskości, zwłaszcza na samym początku życia, kiedy to mały człowiek wkracza do zupełnie nowej dla niego rzeczywistości.

„Karm TYLKO piersią lub TYLKO mlekiem modyfikowanym”

Droga mleczna każdej mamy i dziecka jest zupełnie inna. Oczywiście karmienie piersią ma wiele niepodważalnych zalet, ale każda kobieta i dziecko to odmienna historia i nie można im narzucać swoich wyborów. Zwłaszcza, że nigdy nie wiadomo jaką drogę ta dwójka w tym kierunku przeszła. To indywidualna decyzja rodziców, a być może także wpływ doświadczeń, o których osoba z zewnątrz nie ma zielonego pojęcia.

„Twoje dziecko powinno przesypiać noce”

Dziecko zacznie przesypiać noce wtedy, kiedy będzie na to gotowe. Jedyne czego mu potrzeba to obecność, miłość i wsparcie rodziców.

„Nie przyzwyczajaj dziecka do spania z rodzicami”

Każda rodzina jest unikalna i ma prawo do wypracowania swoich własnych zasad. Jeśli dziecko i rodzice przejawiają taką potrzebę, co w tym złego? Instynkt rodziców to coś magicznego i warto się go posłuchać.

Co z tymi radami?

Po pierwsze, głęboki oddech. Potem warto się zastanowić, czego potrzebuje maluch i my sami. To, co sprawdziło się u sąsiadów, nie musi odpowiadać Twojemu dziecku.

Może jedyna dobra rada brzmi – wsłuchaj się w swoją pociechę, podejdź do swojego dziecka z otwartością i ciekawością. Odpowiedzi przyjdą wtedy same. Trudne chwile miewają wszyscy rodzice i nie oznaczają one, że ktoś się do tej roli nie nadaje. Czasami tylko trzeba złapać dystans.

Zobacz też: „Warto być drogowskazem, nie dyktatorem” – wywiad z ekspertką na temat Pozytywnej Dyscypliny w wychowaniu dzieci

Paulina Skwarzyńska

Zawodowo zajmuje się marketingiem afiliacyjnym. Prywatnie mama 1,5 rocznej Michaliny, fanka rodzicielstwa bliskości, miłośniczka koni.

And the Oscar goes to – czyli hollywoodzkie nagrody 2020

Oscary 2020
Fot. materiały prasowe

To był coroczny, najważniejszy dzień ( i noc) w świecie filmu. Po raz 92. nagrodzono najlepsze filmy 2019 roku. Największym zwycięzcą tegorocznych Oscarów okazał się „Parasite” Bonga Joon-ho, nagrodzony czterema statuetkami.

Najlepszy z najlepszych!

„Parasite” to pierwszy w historii Oscarów film nieanglojęzyczny, który wygrał zarówno w swojej kategorii, jak i w głównej kategorii „najlepszy film”. Został uznany też za najlepszy scenariusz  oryginalny i reżyserię. Czy to znak, że ceremonia wreszcie przestaje być lokalną imprezą, nagradzającą głównie filmy wyprodukowane w Stanach? Eksperci radzą poczekać do przyszłego roku, żeby sprawdzić, czy rzeczywiście tak się stanie.

Statuetki dla południowokoreańskiego filmu Bong Joon-ho nikogo nie zdziwiły.  To dramat obyczajowy,  czarna komedia i thriller w jednym – historia biednej rodziny, która mieszka w piwnicy wielopiętrowego bloku i do której pewnego dnia uśmiecha się los –  wszyscy zdobywają zatrudnienie u bogatej rodziny Parksów. Obserwujemy zderzenie dwóch światów, w którym następuje ciąg tragikomicznych zdarzeń. To film, który porusza problem nierówności społecznych i wykluczenia – nic dziwnego, że zdobył także Złotą Palmę w Cannes.  Film dostał aż 6 nominacji i finalnie zdobył cztery statuetki, pokonując tym samym Sama Mendesa i jego świetny „1917”,  nominowany aż w 10 kategoriach.

Trudno się więc dziwić, że nasze „Boże Ciało”, nominowane w kategorii najlepszy film międzynarodowy, pozostało „tylko” z nominacją. Film Jana Komasy miał w tym roku mocnych konkurentów, z „Parasite” na czele.

 

 

„Boże Ciało” – polski, silny akcent

„Boże Ciało” to oparta na faktach historia Daniela (w tej roli fantastyczny Bartosz Bielenia) – 20-latka, którego poznajemy, kiedy ma zacząć swoje nowe życie po wyjściu z zakładu poprawczego. Chciałby zostać księdzem, a jego wzorem jest kleryk, który pomagał chłopcom w poprawczaku. Daniel zdaje sobie sprawę z tego, że jego marzenie nigdy się nie spełni, ale los kieruje go do wioski, do kościoła. Okazuje się, że niemożliwe staje się możliwe i w krótkim czasie Daniel nie tylko spowiada wiernych, ale jest też prawdziwym natchnieniem dla miejscowej ludności. Chłopak dostrzega problemy nękające mieszkańców, próbuje być duchowym przewodnikiem tych, których dotknęła tragedia, jednocześnie zdaje sobie sprawę z powierzchowności wiary. Do głosu dochodzą bowiem najgorsze cechy polskiego społeczeństwa: zazdrość, osądzanie, zgoda na przemoc i inne patologie.

Nie jest to film o kościele, tylko o nas, o polskim społeczeństwie.  I o chłopcu, który zasługuje na drugą szansę i na moment rzeczywiście ją dostaje.


Nie był to jedyny polski akcent na uroczystości – na scenie zobaczyliśmy Kasię Łaskę. Artystka wraz z innymi piosenkarkami towarzyszyła Idinie Menzel, wykonującej piosenkę Elzy z Krainy Lodu 2.

Aktorska śmietanka

Jeśli chodzi o statuetki za role pierwszoplanowe, werdykt zgodził się z przewidywaniami bukmacherów. Nagrody otrzymali – Joaquin Phoenix za rolę w filmie „Joker” oraz Renée Zellweger za tytułową „Judy”. Przemowa Phoenixa była zdecydowanie najbardziej zaangażowanym wystąpieniem gali, która – podobnie jak w zeszłym roku – odbyła się bez prowadzącego. To pierwszy, bardzo zasłużony Oscar dla 46-letniego aktora, znanego ze swoich proekologicznych przekonań.

„Sztucznie zapładniamy krowy i zabieramy ich dzieci. Żeby sprawić sobie przyjemność, kradniemy im mleko, żeby nalać do kawy” – powiedział Pxoenix, odbierając statuetkę. Wspomniał także o prawach osób LGBT i przyznał, że praca z nim nie była łatwa – przeprosił tych, z którymi pracował i podziękował za otrzymaną drugą szansę.

Spełniły się także przewidywania, kto dostanie Oscara 2020 za najlepszą rolę drugoplanową. Największe szanse na zdobycie statuetki mieli tegoroczni zdobywcy Złotego Globa, czyli Brad Pitt za rolę w „Pewnego razu w Hollywood” oraz Laura Dern za rolę w filmie „Historia małżeńska”. Tak też się stało i statuetki zasłużenie powędrowały do aktorów.

Oscary 2020 – kto jeszcze zwyciężył?

Statuetkę za najlepszą piosenkę (Rocketman) dostaje Elton John i odbiera ją ze swoim wieloletnim tekściarzem Berniem Taupinem.

Najlepszy film animowany to „Toy Story 4”, najlepszym krótkometrażowym filmem animowanym okazał się „Hair Love” Matthew A. Cherry’ego i Karen Rupert Toliver,  a statuetkę za najlepszy film krótkometrażowy dostał film „The Neighbour’s Widow”.

Nie zdziwiła też nagroda za najlepsze kostiumy, która przypadła Jaqueline Durran za film „Małe Kobietki” film Grety Gehrwig.


Zobacz też: 12 najpiękniejszych – choć nieoczywistych – filmów o miłości!

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Tożsamość płciowa – identyfikacja i rozwój płci u dzieci

rozwój płci u dzieci

Różnicowanie płciowe zależy od mechanizmów genetycznych, embrionalnych, hormonalnych, metabolicznych i receptorowych. Na ostatecznie ukształtowanie płci mają również wpływ czynniki kulturowe oraz społeczne. Co przy tym ważne, różnicowanie płciowe jest procesem, który przebiega etapami. Oznacza to, że powodzenie każdej kolejnej fazy zależy od pomyślnego zakończenia wcześniejszej.

Pojęcie identyfikacji wywodzi się z łaciny i w pierwotnym sensie oznacza: stwierdzenie, ustalenie tożsamości.

Wyróżnia się trzy główne składowe identyfikacji płciowej: płeć biologiczną, tożsamość płciową i płeć metrykalną.

Płeć biologiczna

U człowieka występuje zróżnicowanie płciowe na płeć męską i żeńską. W komórkach rozrodczych:

  • U płci żeńskiej znajdują się po dwa chromosomy płciowe X (XX)
  • U osób płci męskiej znajduje się jeden chromosom X i jeden Y (XY)

Obecność chromosomu X lub Y wyznacza dalszy kierunek rozwoju płciowego organizmu, głównie przez swój wpływ na przyszły rozwój gonad (jajników lub jąder). Następnie, w procesie drugorzędowym, występuje odrębność dróg płciowych (jajowody/nasieniowody). Dalsze różnicowanie zachodzi w procesie trzeciorzędowym w cechach zewnętrznych (wzrost, kształty oraz owłosienie).

Zobacz też: „Moje dziecko nie lubi swojego ciała!” Jak możemy pomóc dzieciom w samoakceptacji?

Tożsamość płciowa

  • Posiadanie poczucia męskości lub kobiecości, które kształtuje się w kilku pierwszych latach życia, pod wpływem oddziaływania czynników wewnętrznych i zewnętrznych.
  • Relacje między płcią biologiczną a cechami psychicznymi ujętymi w ramach danej kultury stereotypu męskości i kobiecości
  • Identyfikowanie się człowieka z osobnikiem danej płci, przez poczucie przynależności do danej płci.
  • Wzorce pewnych zachowań uważanych za odpowiednie dla mężczyzn i kobiet w danym społeczeństwie, które dostarczają definicji o męskości i kobiecości.
Tożsamość płciowa u dzieci
  • Tożsamość (1,5 – 2 lata) – Dziecko poprawnie określa siebie i innych jako będących rodzaju żeńskiego lub męskiego.
  • Stabilność (3 – 4 lata) – Dziecko rozumie, że ludzie zachowują tę samą płeć przez całe życie.
  • Stałość ( 6 – 7 lat) – Dziecko rozumie, że rodzaj płci nie zależy od zmian w wyglądzie (ubraniu).

Chcąc obserwować rozwój tożsamości płciowej u dziecka,  bardzo ważne jest m.in. zwrócenie uwagi na to, jak radzi sobie z emocjami, samokontrolą, zależnością oraz agresją. Istotnym czynnikiem, który można monitorować wśród dzieci jest preferowany przez nie styl zabawy oraz wybór zabawek.

Płeć metrykalna – prawna

Jest ustalana tuż po urodzeniu dziecka na podstawie budowy zewnętrznych narządów płciowych. Wyznacza później pełnienie roli męskiej lub żeńskiej.

Perspektywa kulturowa

  • Gender z ang. (rodzaj, płeć) – jest wrodzonym poczuciem siebie, określanym również jako tożsamość rodzajowa. Jest psychologiczną konstrukcją, z którą człowiek przychodzi na świat i która jest odrębna od genetycznych i cielesnych cech danej osoby.
  • Transgenderysta – to określenie osoby, której tożsamość nie pokrywa się z konwencjonalnymi poglądami na temat rodzaju męskiego i żeńskiego, ale łączy oba rodzaje lub przemieszcza się pomiędzy nimi.

 

Aleksandra Nosarzewska

Studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS. Jej pasją jest psychologia dziecka oraz pedagogika. Na co dzień współpracuje z dziećmi z zaburzeniami ze spektrum autyzmu.