Przejdź do treści

Czy ojcowie inaczej traktują synów i córki?

Pytanie pozornie teoretyczne, interesujące przede wszystkim dla relatywnie wąskiej grupy osób (badaczy, części rodziców). Ale w gruncie rzeczy jest to również pytanie o to, skąd biorą się różnice między płciami i jaki te wczesne różnice w traktowaniu (jeżeli są) mają wpływ na kształt współczesnego społeczeństwa.

Tyle różnic

Zarówno codzienne obserwacje, jak i badania wskazują, że rzeczywiście chłopcy i dziewczynki są inaczej traktowani przez ojców. Według teorii społecznego uczenia się Alberta Bandury rodzice już od pierwszych miesięcy życia dziecka traktują je inaczej. Wobec każdej z płci są określone oczekiwania społeczne i płynące stąd zachowania. Chłopcy mają bawić się w określony sposób, zniechęca się ich do zabaw „dziewczęcych”, na przykład lalkami, z kolei dziewczynki zachęca do zabaw łagodniejszych, mniej niebezpiecznych i ryzykownych. Ojcowie częściej bawią się aktywnie i mniej asekuracyjnie z chłopcami niż z dziewczynkami.

Również matki inaczej traktują córki i synów; badania pokazują, że z tymi pierwszymi częściej rozmawiają. Rodzicom łatwiej zaakceptować wybuchowość i emocjonalność córek niż synów. Choć jednocześnie wiele badań wskazuje, że to właśnie chłopcy potrzebują więcej wsparcia emocjonalnego. Badania przeprowadzone w 2005 roku[1] pokazały, że ojcowie bardziej spontanicznie reagują na zachowania prospołeczne u swoich córek, z kolei u chłopców żywiej reagują na wybuchy złości.

Nawet słowa różnicują

Bardzo ciekawe i nowe badania[2] pokazały, że płeć dzieci ma wpływ na zachowanie oraz język, którym posługuje się rodzic oraz na to, jak funkcjonuje jego mózg. Badania obejmowały 69 ojców, z których 35 miało synów, pozostali córki. Dzieci były w wieku od roku do dwóch lat. Najpierw interakcje dziecko-rodzic były fotografowane w naturalnym środowisku, ze szczególnym uwzględnieniem twarzy rodzica podczas wykonywania różnych aktywności z dzieckiem. W ten sposób badano też emocje, jakie rodzą się miedzy rodzicem a dzieckiem określonej płci.  Następnie ojcowie otrzymywali specjalne urządzenia, które miały nagrywać przez kilka dni elementy rozmów z dziećmi lub wypowiadanych do nich treści. Szczegółowe badania pokazały kolejny raz, że sposób w jaki ojcowie reagują na synów i córki wyraźnie się różni, zarówno w zachowaniu, jak i języku. W obszarze zachowania ojcowie synów – jak można się było spodziewać – bardziej angażowali się w zabawy aktywne, czasem z natury agresywne, takie jak podrzucanie, siłowanie się. Z kolei z dziewczynkami ojcowie angażowali się częściej w śpiewanie, nucenie oraz zabawy społeczne.

Podobne obserwacje pojawiły się, jeśli chodzi o rodzaj interakcji słownych między dziećmi i ojcami.  W rozmowach z chłopcami ojcowie częściej używali słów takich jak: wygrać, „dumny”, „najlepszy”. Z kolei z dziewczynkami byli bardziej analityczni i emocjonalni, częściej rozmawiali o uczuciach takich jak smutek czy radość.

I wreszcie badania MRI mózgu ojców pokazały, że reagowali wyraźniej na uśmiechnięte  twarze swoich córek oraz neutralne wyrazy twarzy synów. Nie zaobserwowano natomiast różnic związanych z płcią, jeśli ojcowie patrzyli na smutne twarze swoich dzieci.

Tatuś przy sterach!

Oczywiście, możemy zastanawiać się, na ile reakcje ojców były uwarunkowane społecznie oraz silnie zakodowane oczekiwania, jakie każdy z nas ma wobec płci. Wiadomo również, że płeć jest uwarunkowana biologicznie. Chłopcy i mężczyźni są poddani większemu działaniu testosteronu, który jest wiązany z bardziej agresywną zabawą czy zachowaniami. Ojcowie mogą więc reagować zgodnie nie tylko z płcią dzieci, ale również własną.  Niewątpliwie trzeba przeprowadzić serię kolejnych badań, żeby potwierdzić te rezultaty. Jednak nawet na tym etapie ujawniają się bardzo ciekawe wnioski i hipotezy.

Przede wszystkim sam fakt, że ojcowie inaczej mówią do synów i córek, a nawet biologicznie reaguje na swoje dzieci w zależności od ich płci może być dla nas bardzo cenną informacją. Przede wszystkim należy ojców uwrażliwić na ten fakt. Być może to pomoże im zwrócić uwagę na te różnice i zmodyfikować swoje zachowanie. W konsekwencji natomiast lepiej przygotować dzieci do życia w społeczeństwie.

Okazuje się, że podlegamy stereotypom od pierwszych miesięcy życia. To również ważna informacja. Sięgamy po stereotypy również później; czasami pomagają one zmniejszyć chaos informacyjny, ale częściej bywają źródłem nieporozumień, niesprawiedliwości i odrzucenia. Warto być tego świadomym, zwłaszcza jeśli chcemy wychować bardziej świadome dzieci.

[1] http://psycnet.apa.org/index.cfm?fa=buy.optionToBuy&id=2005-02259-007

[2] http://psycnet.apa.org/index.cfm?fa=buy.optionToBuy&id=2017-22651-002

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Przemoc nasza domowa – jak ją rozpoznać?

Przemoc nasza domowa
Niedawne wyznanie Weroniki Rosati o przemocy w związku, rozgrzało do czerwoności fora społecznościowe. – Fot. Pixabay

Niedawne wyznanie Weroniki Rosati o przemocy w związku, rozgrzało do czerwoności fora społecznościowe. Wiele osób gratulowało jej odwagi, ale znaleźli się też tacy, którzy nie zostawili na niej suchej nitki. Oczywiście nikt poza samymi zainteresowanymi nie zna prawdy, tym niemniej przemoc w naszym kraju dotyka olbrzymiej ilości kobiet i jest problemem, który wymaga rozwiązania.

Aby zidentyfikować wroga, trzeba go rozpoznać. Książka Avery Neal „Dlaczego czuję się nieszczęśliwa, skoro on jest taki wspaniały? Subtelne formy przemocy w związku” to poradnik, który pomaga rozpoznawać mechanizm przemocy i uczy,  jak można żyć bez oprawcy. Manipulacja i zastraszanie, obelgi, niewybredne żarty czy brak szacunku nie pozostawiają widocznych śladów, lecz bolą i niszczą podobnie jak przemoc fizyczna. Autorka, założyciela Woman Therapy Clinic, specjalizuje się w kobiecej depresji i lęku.

Oficjalne, policyjne statystyki mówią o 80 tys. kobiet doświadczających przemocy domowej w Polsce. To jednak liczba zgłoszonych sytuacji, kiedy prawdziwy wymiar tego procederu może wynosić nawet 800 tys. Państwo nie zapewnia mechanizmów umożliwiającą szybką i sprawną izolację sprawców przed rozpoczęciem postępowania karnego, stąd zgłoszenie sytuacji na policję nie pociąga za sobą uwolnienia kobiety i dzieci od przemocy.

Zobacz też: Samotne matki, czy samodzielne matki? O rodzicielstwie w pojedynkę

Ciągle za mało mówi się o tym, że manipulacja i kontrola pojawiają się w związku, w której nie dochodzi do fizycznej czy werbalnej przemocy. Najważniejsze dla kobiet jest rozpoznawanie nieodpowiednich wzorców zachowań, aby łańcuch przemocy nie przechodził na kolejne pokolenia.

W przemocy chodzi o władzę – o jej nadużywanie i przejmowanie kontroli nad drugą osobą.                Oto wzorce zachowań, które powodują, że tkwisz w toksycznym związku wg. Dr Lois P. Frankel, autorki książek m.in. „Grzeczne dziewczynki nie awansują”, „Grzeczne dziewczynki się nie bogacą”, „Grzeczne dziewczynki nie dostają tego, czego chcą”. Doktor Frankel jest licencjonowanym coachem i doradcą rodzinnym, pracuje głównie z kobietami i napisała wstęp do książki Avery Neal.

SYNDROM GOTOWANEJ ŻABY

Jeśli wrzuci się żabę do garnka z wrzątkiem, natychmiast z niego wyskoczy, kiedy jednak wrzuci się ją do zimnej, a potem będzie podgrzewać, żaba nie zorientuje się, że temperatura się zmienia, i w końcu umrze. Co to oznacza? Być może twój związek na początku być cudowny, ale z czasem stał się toksyczny. Niełatwo zdać sobie sprawę, gdzie tkwi przemoc, bo nasila się ona powoli.

PRZYMUS POWTARZANIA

To Zygmunt Freud zauważył, że ludzie mają skłonność do powtarzania zachowań z przeszłości tylko dlatego, że są one im znane. Jeśli dorastałaś w domu, w którym była przemoc, może ci się wydawać, że taka jest norma. Jeśli nawet uda ci się być w „normalnym” związku, uciekasz z niego, bo uważasz, że czegoś ci brakuje.

SZANOWANIE WŁADZY I AUTORYTETU

Bardzo dużo ludzi żyje w przekonaniu, że powinniśmy okazywać respekt ludziom u władzy. To dlatego tak długo kościołowi katolickiemu udawało się ukrywać temat molestowania seksualnego. Podobnie jest z rodzicami, którzy stosują przemoc wobec swoich dorosłych dzieci, szefami, którzy znęcają się nad podwładnymi, i nauczycielami, którzy wykorzystują uczniów.

DYLEMAT KOSZTÓW UTOPIONYCH

Wyobraź sobie, że kupiłaś używany samochód i powoli większość czasu spędzasz u mechanika, nie mówiąc o pieniądzach. Podobnie może być w związku – zainwestowałaś tyle czasu i kapitału emocjonalnego, że nie chcesz odchodzić. Mimo wypalenia emocjonalnego.

PRZEKAZ SPOŁECZNY

Informacje, które dostajemy w dzieciństwie różnią się od tych, które otrzymują nasi bracia – ten przekaz przekonuje nas, że mamy być przede wszystkim miłe. Jeśli nie, to nikt nas nie będzie lubił. Komunikat ten przekonuje nas, że „możesz robić co chcesz, lecz wciąż musisz zachowywać się jak ta mała, miła dziewczynka, tak jak się nauczono w dzieciństwie. Kobiety muszą zrozumieć, że przeciwieństwem „miła” nie jest „wstrętna”, tylko osoba o silnym głosie, która może zawalczyć o własne prawa oraz tych, na których jej zależy.

Zobacz też: Uwaga! Cyberprzemoc!

Jak pisze Avery Neal, ogromna większość kobiet, które tkwią w psychicznie destrukcyjnych związkach, nie ma nawet pojęcia o tym, że ich relacje z partnerem są oparte na przemocy, więc tym bardziej nie wie, po jakie źródła i pomoc sięgnąć. Jej książka jest podręcznikiem dla kobiet, które nie są pewne, dlaczego czują się nieszczęśliwe w związku. Dzięki niej będą wiedziały jak rozpoznawać unieszczęśliwiające je wzorce zachowań i łatwiej im będzie sięgnąć po pomoc. Jak piszą Frankel i Neal „nawet najdłuższa podróż zaczyna się zawsze od pierwszego kroku”. To ważna książka dla każdej kobiety.

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Alergia czy nietolerancja?

Alergia czy nietolerancja
Niepożądane reakcje organizmu na pewne produkty są bardzo powszechne. – Fot. Pixabay

Niepożądane reakcje organizmu na pewne produkty są bardzo powszechne, ale większość z nich wynika bardziej z nietolerancji pokarmowej niż z alergii. Nietolerancja pokarmowa może wywoływać podobne objawy jak w przypadku alergii. Pewnie dlatego często się je myli. Warto wybrać się do lekarza, aby poprawnie zdiagnozować problem. 

Prawdziwa alergia powoduje reakcję systemu odpornościowego, która wpływa na wiele organów, co powoduje wiele objawów. W niektórych przypadkach alergiczna reakcja może być bardzo silna, a nawet zagrażająca życiu. W przeciwieństwie do nich, objawy nietolerancji są mniej groźne i najczęściej wiążą się z problemami z trawieniem.

Zobacz też: Dieta dla mózgu

Jeśli cierpisz na nietolerancję pokarmową, możesz jeść niewielkie ilości jedzenia powodującego problemy, a nawet zapobiec reakcji. W przypadku nietolerancji mleka, możesz wypić mleko bez laktozy lub zażyć tabletki z enzymem – laktazą, które pomogą w trawieniu mleka.

Przyczyny nietolerancji mogą być następujące:

1.Brak enzymu wspomagającego trawienie

Najbardziej powszechnym przykładem jest nietolerancja laktozy.

2. Zespół drażliwego jelita

Objawy tej przypadłości to ból i wzdęcia brzucha, problemy z   wypróżnieniem, biegunka.

3. Wrażliwość na dodatki do jedzenia.

Przykładem mogą być suszone owoce, do których w celu konserwacji dodawane są siarczyny. Puszkowane jedzenie oraz wino mogą powodować atak astmy.

4. Wpływ stresu

Czasami nawet samo myślenie o jedzeniu może powodować problemy z trawieniem. Dlaczego tak się dzieje? Ciągle trwają badania na ten temat, ale wiadomo, że jelita nazywa się drugim mózgiem.

5. Celiakia

To choroba, która postrzegana jest jako alergia, ponieważ zaburza pracę systemu immunologicznego. Objawy najczęściej dotyczą układu pokarmowego i ludzie cierpiący na tę chorobę nie są narażeni na wstrząs anafilaktyczny. Tę chroniczną chorobę powoduje gluten, białko znajdujące się głównie w pszenicy oraz innych zbożach (jęczmień, żyto, owies).

Zobacz też: Dieta, która pomoże nam zakwitnąć na wiosnę!

Jeśli dokuczają ci dolegliwości po spożyciu niektórych produktów, warto odwiedzić lekarza i sprawdzić, czy cierpisz na nietolerancję lub alergię. Jeśli to alergia, pamiętaj, że może się ona wiązać z zagrażającą życiu alergiczną reakcją (anafilaksja) – nawet, jeśli poprzednie reakcje nie były uciążliwe. Nauczysz się, jak reagować w przypadku wystąpienia alergii.

W przypadku nietolerancji lekarz może zaproponować dietę lub zastosować leczenie, które pomoże zlikwidować objawy.

Źródło: Mayo Clinic

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Ciemna strona kawy

Ciemna strona kawy
Zapominamy jednak o tym, że kofeina jest narkotykiem stymulującym. – Fot. Pixabay

Kofeina. Ciągle słyszymy o najnowszych badaniach na jej temat, głównie o jej korzystnym działaniu na nasz organizm. Podobno redukuje ryzyko depresji, cukrzycy, choroby Alzheimera i depresji. Zapominamy jednak o tym, że kofeina jest narkotykiem stymulującym, a dzisiaj kawę (czasem codziennie) piją już dzieci i młodzież. 

Autor książki „Dlaczego śpimy. Odkrywanie potęgi snu i marzeń sennych”, podkreśla, że kofeina nie jest suplementem diety, tylko najpowszechniej stosowanym (i nadużywanym) psychoaktywnym stymulantem na świecie. Poziom kofeiny we krwi osiąga najwyższą wartość około 0,5 godziny po spożyciu. Jeśli wypijamy kawę po kolacji, około 19.30, oznacza to, że o 1.30 w nocy, połowa tej kofeiny nadal będzie aktywnie krążyć w naszej tkance mózgowej. Do 1.30 nasz mózg tylko w połowie oczyści się z kofeiny, którą mu dostarczyliśmy. Nie powinniśmy lekceważyć jej reszty, która będzie zanikała jeszcze przez pół nocy. To kofeina – nie tylko ta w kawie, napojach energetycznych czy herbacie, ale także w gorzkiej czekoladzie i lodach – jest jednym z powodów kłopotów z zaśnięciem, co może skutkować bezsennością. Sen nie przyjdzie łatwo, ani nie będzie miał łagodnego przebiegu – mózg nadal będzie próbował uporać się z działaniem kofeiny.

Zobacz teżSuplementy szkodzą czy pomagają?

Jak działa kofeina?

Adenozyna to substancja chemiczna, która odkłada się w mózgu podczas czuwania – im dłużej nie śpimy, tym więcej adenozyny odkłada się w naszym mózgu. Im jej poziom wyższy, tym bardziej chce nam się spać i u większości ludzi dzieje się tak po 12-16 godzinach. Kofeina jest związkiem chemicznym, który wycisza sygnał wysyłany przez adenozynę i pod jej wpływem stajemy się czujniejsi i bardziej rozbudzeni. Jednym słowem, kofeina blokuje sygnał dotyczący senności, który w normalnych warunkach zostałby przesłany do mózgu. Przez to mamy fałszywe poczucie rozbudzenia mimo wysokiego poziomu adenozyny. Gdyby nie kawa, spalibyśmy smacznie. Dr Matthew Walker, psycholog i naukowiec uważa, że spożycie kofeiny jest jednym z najdłuższych i największych niesformalizowanych testów medycznych w historii ludzkości.

Zobacz też: Dieta dla mózgu

Jeśli więc siedzimy do późnych godzin nocnych, wspomagając się kawą, powinniśmy być gotowi na późniejszy tzw. „zjazd kofeinowy”, który polega na potężnej fali senności, powiększonej o większe ilości adenozyny, która czekała na pozbycie się kofeiny z organizmu. Pamiętajmy także o tym, że nie ma bezkofeinowej kawy – każda zawiera kofeinę. jeśli wypijemy trzy bezkofeinowe, to tak jakbyśmy wypili jedno espresso.

Pić czy nie pić – oto jest pytanie. Mała filiżanka espresso pewnie nam nie zaszkodzi, ale jeśli do listy negatywnego wpływu kofeiny na nasz organizm dodamy wypłukiwanie magnezu i wysoką cenę, to może warto zastanowić się nad sensem picia kolejnej kawy.

Źródło: Dr. Matthew Walker „Dlaczego śpimy. Odkrywanie potęgi snu i marzeń sennych”. Wyd. Marginesy

 

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Dziecko i pies czyli 10 powodów, dlaczego warto powiększyć rodzinę

10 powodów, dlaczego warto mieć psa w domu
Pies w domu ma olbrzymi wpływ na rozwój dziecka, jego dzieciństwo i zachowanie. – Fot. Pixabay

Posiadanie psa wiąże jest wyzwaniem i obowiązkiem dla całej rodziny. To oczywiście prawda, ale niekończąca jest lista pozytywnych rzeczy, które możemy otrzymać w zamian za zapewnienie domu zwierzakowi 

Pies w domu ma olbrzymi wpływ na rozwój dziecka, jego dzieciństwo                  i zachowanie

Dzieci uczą się odpowiedzialności, wrażliwości, bezinteresownej miłości, zdobywają przyjaciela, strażnika i nauczyciela. W dzisiejszym świecie, w którym rodzice nie mają zbyt dużo czasu dla dzieci, pies może chociaż minimalnie zniwelować ich brak. Poza tym posiadanie psa to niewątpliwie jedno z największych marzeń dzieci.

My, rodzice boimy się kolejnego obowiązku – tego, że pies przynosi brud z podwórka, co może być potencjalnym zagrożeniem dla zdrowia dziecka, że przenosi pasożyty, bakterie i najróżniejsze choroby. Jeśli jednak zadbamy o zdrowie psa, będziemy regularnie odwiedzać weterynarza, nic złego nie może się wydarzyć.

Jak wykazują badania, dzięki obecności w domu największego przyjaciela człowieka, znacznie może się polepszyć zdrowie naszego dziecka – fizyczne i psychiczne.

Zobacz też: Najlepsze, co możesz dać swojemu dziecku? Nuda! 

Oto 10 powodów, dlaczego warto mieć psa w domu

  1. Mniej alergii u dziecka (na podstawie badań stwierdzono, że w domach, w których są psy, u dzieci rzadziej stwierdza się zachorowania na astmę – obecność psa pozwala zbudować silniejszy system immunologiczny, co zapobiega chorobom,
  2. Zabawa z psem obniża ciśnienie, redukuje stres,
  3. Dzięki spacerom, dzieci spędzają więcej czasu na zewnątrz,
  4. Posiadacze psów rzadziej chodzą do lekarzy,
  5. Karmienie i dbanie o psa uczy dzieci odpowiedzialności,
  6. Dbanie o psa uczy chłopców troski o innych,
  7. Przytulanie i zabawa z psem redukuje stres, lęki i samotność
  8. Kiedy dziecko uczy się czytania i głośno czyta, pies może okazać się świetnym słuchaczem – nie ocenia, nie wytyka błędów,
  9. Psy uczą dzieci optymizmu – dzieci czują się kochane i akceptowane
  10. Zabawa z psem łagodzi objawy nadaktywności i agresji.

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.