Przejdź do treści

Lekarze nie dawali kobietom wielkich szans na ciążę. Urodziły dzieci niemal w tym samym czasie

Para lesbijek zaszła w ciążę w tym samym czasie
fot. Fotolia

Kobiety były w długoletnim związku i bardzo pragnęły dziecka. Lekarze nie dawali im dużych szans na macierzyństwo, jednak los spłatał miłego psikusa. Tego nie spodziewał się nikt!

Anna i Renee McInarnay są ze sobą od 18 lat. W pewnym momencie podjęły decyzję o powiększeniu rodziny i zdecydowały się na in vitro. Lekarze nie mieli jednak dobrych wieści.

Ze względu na wiek kobiet (35 i 36 lat) szanse na ciążę sięgały 38 proc. Jeszcze mniejsze były w przypadku Renee, u której zdiagnozowano zespół policystycznych jajników. Z tego względu obie podeszły do zapłodnienia pozaustrojowego.

– Miałyśmy owulację w tym samym czasie, co było niesamowite. Okazało się, że ja mam trzy jajeczka a Renee jedno. Obydwie zdecydowałyśmy się na dziecko, bo miałyśmy świadomość, że prawdopodobieństwo zajścia w ciążę jest naprawdę małe. To mogła być ostatnia szansa na macierzyństwo dla Renee – wyjaśnia Anna.

Para całą historię relacjonowała na portalach społecznościowych.

Zobacz także: Czy Polacy są homofobami? Raport nie pozostawia złudzeń

Para lesbijek zaszła w ciążę w tym samym czasie

Pewnego dnia Anna i Renee otrzymały telefon z kliniki. – „Siedzicie? Anna, jesteś w ciąży. Ale Renee również” usłyszałyśmy w słuchawce – wspomina Anna.

Kobiety uznały, że to cud i razem zapisały się do szkoły rodzenia, a nawet planowały powitać na świecie swoje dzieci w tym samym dniu. Z powodu komplikacji musiały jednak mieć cesarskie cięcie i zdecydowały się na poród w odstępie dwóch dni.

– To była sugestia naszego lekarza, abyśmy nie rodziły tego samego dnia i mogły się wzajemnie wspierać – mówi Anna

13 października 2018 roku Renee urodziła Emmę Reese. 15 października na świat przyszła Avonlea Grace. – Porody były skomplikowane, obawiałyśmy się o los dziewczynek. Teraz czujemy się, jakbyśmy śniły na jawie – mówi wzruszona i szczęśliwa mama.

Źródło: Metro, Daily Mail

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Co zrobić, gdy dziecko na obozie tęskni za domem? 5 porad dla rodziców

Dziecko na obozie: co zrobić, gdy płacze
Pierwszym krokiem w celu zbadania sytuacji powinna być rozmowa telefoniczna – fot. Fotolia

Wakacje i ferie zimowe to czas, gdy dzieci wyjeżdżają samodzielnie na zorganizowany wypoczynek. Wiele z nich robi to po raz pierwszy. Pomimo rodzicielskich obaw, dla większości dzieci taki wyjazd to czas wspaniałej zabawy i wielu pozytywnych wrażeń. Zdarza się jednak, że mimo wcześniejszych przygotowań, dziecko już drugiego dnia dzwoni płacząc i chce wracać do domu.

Jak zareagować? Czy powinniśmy natychmiast spełniać jego życzenie? Nie ulegajcie panice!

  1. Poznajcie przyczynę

Rozmawiając z dzieckiem oceńcie, czy powód nie jest zbyt błahy aby zabierać je z obozu: kłótnia z koleżanką lub kolegą, kasza na obiad, której nie lubi, zajęcia sportowe, których w domu ma zdecydowanie mniej, ale też brak elektroniki (tablet, telefon), obowiązek dostosowania się do planu dnia, obozowa dyscyplina…

Zobacz też: Kevin sam na obozie. Czyli kilka słów o tym, jak spakować walizkę dziecka na zimowy wyjazd

  1. Dajcie dziecku czas!

Pierwszy krok w celu zbadania sytuacji to rozmowa telefoniczna. Kiedy dziecko zadzwoni, pozwólcie mu się wyżalić, ale nie wzbudzajcie w nim dodatkowo ckliwych emocji.

Nie skupiajcie się na omawianiu poczucia smutku i chęci powrotu. Starajcie się przekazać słowa otuchy, wsparcia, zachęcajcie do działania w czasie zajęć.

Nie przedłużajcie rozmowy w nieskończoność. Lepiej umówić się na kolejny telefon za dwa dni pamiętając jednak, że zbyt częste rozmowy telefoniczne nie ułatwiają dziecku oswojenia się z nowymi warunkami.

  1. Porozmawiajcie z opiekunem

Niezależnie od powodu jaki wywołał takie emocje, powiadomcie o sytuacji opiekuna. Relacja dziecka nie powinna stanowić jedynego źródła informacji. Jeśli rzeczywiście przyczyna nie jest poważna, dużo łatwiej będzie wam wspólnie zażegnać kryzys.

Od opiekuna dowiecie się, czy dziecko ma taki nastrój przez cały dzień, czy tylko w przerwach między zajęciami lub wieczorem. Być może poinformuje was o jakiejś przykrej sytuacji, o której dziecko wstydzi się opowiedzieć przez telefon.

Zobacz też: Rodzina aktywna fizycznie. Przestań się lenić!

  1. Odróżnijcie traumę od tęsknoty

Jeśli nie wydarzyło się nic złego, dziecko bawi się dobrze, a smuci tylko między zajęciami, przed snem lub kiedy rozmawia z wami przez telefon, najprawdopodobniej przyczyną jest tęsknota. To naturalne uczucie świadczące o poprawnej więzi z najbliższymi.

Zwykle po kilku dniach udaje się zapanować nad sytuacją i dziecko zaczyna funkcjonować jak pozostali, a na koniec wraca do domu z poczuciem sukcesu.

  1. Jeśli wszystko zawiedzie

Jeżeli mimo wszelkich starań ze strony rodziców i opiekunów dziecko nadal ma kłopot z aklimatyzacją, zupełnie nie akceptuje warunków, zajęcia nie sprawiają mu radości i nie chce w nich uczestniczyć, płacze i upiera się przy powrocie, lepiej jest je zabrać do domu.

Pamiętajcie, że wyjazd ma być przede wszystkim dobrą zabawą po której pozostaną wesołe wspomnienia, a nie tylko próbą samodzielności. Każde dziecko ma własny czas na wyfrunięcie spod skrzydeł rodziców i jest to związane z jego rozwojem emocjonalnym. Nie przyspieszajcie tego procesu na silę.

Podejmując decyzję o pierwszym samodzielny wyjeździe dziecka, kierujcie się przede wszystkim zdrowym rozsądkiem.

Dorota Malikowska

Absolwentka Wyższej Szkoły Trenerów Sportu, trener szermierki. Kilkukrotnie nagradzana przez Ministra Edukacji za osiągnięcia szkoleniowe w dziedzinie sportu i kultury fizycznej. Organizator wypoczynku dla dzieci i młodzieży wg autorskiego programu EduAkcja Sport Sztuka Rozwój.

Nowa Piramida Zdrowego Żywienia dla dzieci. Rodzicu, przeczytaj!

Żywienie dzieci - nowe rekomendacje

Za nami IV Narodowy Kongres Żywieniowy. Tematem tegorocznego wydarzenia były problemy zaburzeń odżywiania dzieci i młodzieży, a nadrzędnym celem znalezienie odpowiedzi na pytanie: dlaczego nie udaje się powstrzymać narastania nadwagi i otyłości szczególnie u dzieci i młodzieży? Podczas konferencji eksperci z Instytutu Żywności i Żywienia zaprezentowali również zmodyfikowaną Piramidę Zdrowego Żywienia i Aktywności Fizycznej dla dzieci i młodzieży.

Nadwaga i otyłość to pierwszy krok ku poważnym chorobom: nowotworom złośliwym, zaburzeniom hormonalnym, cukrzycy typu 2, chorobom serca i zwyrodnieniom kości oraz problemom psychologicznym. Tym bardziej niepokoi więc fakt, że już co piąte dziecko w wieku szkolnym choruje na nadwagę lub otyłość.

Jedną z przyczyn szybkiego rozwoju tych chorób są złe nawyki żywieniowe i niestety wiele wskazuje na to, że w ciągu najbliższych lat problem ten będzie jeszcze bardziej narastał. Jak przekonywał podczas konferencji prasowej dyrektor Instytutu Żywności i Żywienia prof. Mirosław Jarosz, w szkołach powinien zostać wprowadzony przedmiot „zdrowie”. – Tylko wtedy dzieci zdobędą dobre podstawy edukacji i będą poruszały się w sferze wyborów i nawyków żywieniowych w sposób bezstresowy, to będzie coś naturalnego – uważa prof. Jarosz.

Zobacz też: Nadwaga i otyłość u dzieci to plaga współczesnych czasów? Zobacz, gdzie leży źródło problemu

Żywienie dzieci – nowe rekomendacje

Eksperci warszawskiego Instytutu Żywności i Żywienia opracowali zmodyfikowaną i uaktualnioną Piramidę Zdrowego Żywienia i Aktywności Fizycznej. – Aktualna piramida jest m.in. odpowiedzią na zalecenia WHO, a jej myśl przewodnią można ująć tak: mniej cukru, soli i tłuszczu, więcej błonnika – wyjaśnia prof. Mirosław Jarosz, dyrektor Instytutu Żywności i Żywienia.

Największą zmianą w dotychczasowej piramidzie żywienia jest „awans” owoców i warzyw na najwyższe miejsce wśród grup produktów spożywczych zalecanych do spożycia. Wcześniej na podium znajdowały się produkty zbożowe, które obecnie uplasowały się na drugim miejscu.

– Dostarczenie w diecie odpowiedniej porcji warzyw i owoców gwarantuje witaminy, składniki mineralne oraz błonnik – ten zestaw razem tworzy solidny filar w prawidłowym rozwoju dzieci i młodzieży – tłumaczy Anna Mazur-Gajo – dietetyczka, autorka bloga To w Środku i współautorka bloga Akademia Płodności.

– Badania Wolnickiej, Jaczewskiej-Schuetz przeprowadzone na grupie 380 uczniów szkół warszawskich wykazały, że warzywa i owoce nie są spożywane codziennie przez 35,8% uczniów. Z wielu innych badań wynika, że dzieci jedzą zdecydowanie mniej warzyw i owoców. Warto zaznaczyć, że główny wpływ na spożywanie przez dzieci owoców i warzyw mają rodzice i ich opiekunowie.

Jak podkreśla ekspertka, dostępność tych produktów w domu jest również nie bez znaczenia. – Dzieci, które widzą i mają dostęp do warzyw i owoców, chętniej po nie sięgają. Dobrze jest wyeksponować owoce na stole lub w kuchni a nie chować je w szafce czy w lodówce – radzi dietetyczka. – Zachęcone widokiem dziecko może samo upomnieć się owoc lub warzywo – dodaje Anna Mazur-Gajo.

Co dobrego niosą za sobą takie zachowania? – Owoce i warzywa to źródło wielu witamin. Żaden owoc nie jest jednak w stanie dostarczyć nam wszystkich potrzebnych składników, dlatego warto jest zadbać o urozmaicenie w diecie – mówi ekspertka.

Należy zwrócić uwagę na witaminy C, A (beta karoten) związki o silnym działaniu przeciwutleniającym oraz witaminy z grupy B. Składniki mineralne, które znajdziemy w owocach i warzywach to potas, miedź, żelazo, cynk, magnez, kobalt, wapń. Wchodzą w skład wielu komórek i tkanek oraz wpływają na szereg przemian zachodzących w organizmie.

Zobacz też: Oglądanie TV podczas posiłków zwiększa ryzyko otyłości o 40 proc. – SMACZNEGO!

Ruch i zdrowy sen to podstawa

Kolejną zmianą wprowadzoną do piramidy żywienia jest włączenie do jadłospisu dziecka ziół. Co mogą wnieść do diety?

– Zioła są świetnym dodatkiem do diety, który może sprawić, że danie staje się atrakcyjne dla dziecka – podkreśla Anna Mazur-Gajo. Warto w diecie zastąpić sól właśnie aromatycznymi ziołami np. bazylią, oregano, koperkiem. Zielona pietruszka jest źródłem witaminy C, warto stosować ją w sałatkach, koktajlach i zupach. Szczypiorek możemy użyć, aby danie nabrało wyraźnego smaku – radzi.
Inną ważną zmianą mającą na celu poprawę stylu życia dzieci jest nacisk na zdrowy sen, racjonalne korzystanie z urządzeń elektronicznych (do 2 godzin dziennie) i większa aktywność fizyczna (przynajmniej 60 minut dziennie) .
– Aktywność fizyczna jest bardzo eksponowana w naszych zaleceniach, dlatego że obecnie Polska – jeśli chodzi o dzieci i młodzież – jest na przedostatnim miejscu w Europie. 80 proc. dzieci nie spełnia tych warunków, ma siedzący tryb życia. To jest – można już powiedzieć – katastrofa – przekonuje dyrektor IŻŻ.
Podczas tegorocznego kongresu eksperci ds. żywienia przedstawili również 10 głównych zasad zdrowego żywienia:
1. Spożywaj posiłki regularnie (4-5 posiłków co 3-4 godziny).
2. Warzywa i owoce spożywaj jak najczęściej i w jak największej ilości, co najmniej połowę tego, co jesz. Pamiętaj o właściwych proporcjach: 3/4 warzywa i 1/4 owoce.
3. Spożywaj produkty zbożowe, zwłaszcza pełnoziarniste.
4. Codziennie spożywaj co najmniej 2 szklaki mleka. Możesz zastąpić je jogurtem, kefirem i – częściowo – serem.
5. Ograniczaj spożycie mięsa (zwłaszcza czerwonego i przetworzonych produktów mięsnych do 0,5 kg/tyg.). Jedz ryby, nasiona roślin strączkowych i jaja.
6. Ograniczaj spożycie tłuszczów zwierzęcych. Zastępuj je olejami roślinnymi.
7. Unikaj spożycia cukru i słodyczy. Zastępuj je owocami i orzechami.
8. Nie dosalaj potraw i kupuj produkty z niską zawartością soli. Używaj ziół – mają cenne składniki i poprawiają smak.
9. Pamiętaj o piciu wody, co najmniej 1,5 l dziennie.
10. Nie spożywaj alkoholu.

Materiał prasowy udostępniony przez Kongres Żywieniowy IŻŻ

 

Źródło: www.kongres-zywieniowy.waw.pl, www.izz.waw.pl, nestle.media.pl

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

„Nie musisz rozumieć kobiet, wystarczy, że je zaliczysz”. Kontrowersyjny poradnik dla nastolatków

Książka "Za hajs matki baluj"

„Jeśli po melanżu budzisz się na kupie szmalu, to może oznaczać tylko jedno… Powinnaś szybko zrobić test na HIV” – tego typu „błyskotliwe” porady znalazły się w kontrowersyjnym poradniku młodzieżowym „Za hajs matki baluj” wydanym przez Edipresse Polska. Internauci są oburzeni, a wydawnictwo się tłumaczy.

Na początku lutego do sprzedaży trafiła książka „Za hajs matki baluj”. Z opisu książki wynika, że jest to „przewodnik dla lanserów”, których głównym celem w życiu jest „fejm, melanż, fejs i snap”.

Książka ma formę obrazkową. Jest to zbitka stock’owych fotografii opatrzonych hashtagami oraz seksistowskimi, wulgarnymi poradami i uwagami. Przykład?

Przystojniaka na imprezie nie wyrywa się na ładne oczy, musisz mieć także niezłe cycki.

Superlaski ograniczają się tylko w jedzeniu, dlatego są super.

Nie musisz rozumieć kobiet, wystarczy, że je zaliczysz.

Zobacz też: Kontrowersyjna bluza H&M. Akt rasizmu, czy rozdmuchana afera?

Książka „Za hajs matki baluj”

Szokujący poradnik liczy 224 strony. Zamieszczone w nim fotografie przedstawiają w głównej mierze młodych, imprezujących ludzi. Próżno tu doszukiwać się autora publikacji, ponieważ książka jest efektem pracy zbiorowej. A może autor wstydził się wyjawić swoje nazwisko?

„Za hajs matki baluj” to oryginalnie nazwa fanpage’a, na którym od kilku lat można śledzić relacje z imprez w różnych miastach Polski. Znajdują się tam zdjęcia z imprez i informacje o nadchodzących wydarzeniach.

Książka o tym samym tytule miała być z pewnością nawiązaniem do popularnego w mediach społecznościowych fanpage’a. Jaki cel przyświecał autorom? Z pewnością nie doszukali się go oburzeni internauci, którzy w dobitnych słowach wyrazili swoje zdanie na temat treści zawartych w młodzieżowym poradniku. Głos postanowił zabrać również wydawca publikacji.

Zobacz też: Mansplaining – czyli panowie, którzy objaśnią nam świat. Uff bez nich byśmy zginęły!

Edipresse się tłumaczy

Książka „Za hajs matki baluj” to eksperyment wydawniczy, w którym podjęliśmy dość odważną próbę przeniesienia współczesnej komunikacji elektronicznej w świat tradycyjny, by nie powiedzieć konserwatywny, za jaki uchodzi dzisiaj książka w tej grupie odbiorców, czyli młodych ludzi w wieku 18-25 lat. Tą publikacją chcieliśmy też zwrócić uwagę na język i zachowanie obecne w tej grupie wiekowej – tłumaczy się Edipresse. Jak podkreśla wydawca, książka nie jest poradnikiem edukacyjnym dla młodzieży, a testy w niej zawarte „nie są niczym nowym”.

„Jesteśmy zaskoczeni, choć z drugiej strony też zadowoleni, że książka o tak śladowym nakładzie wywołała dyskusję” – czytamy dalej. Poradnik można było kupić m.in. w Empiku i Smyku (!).

Internauci nie pozostawili suchej nitki na wydawcy seksistowskiego czytadła.

„Hmmm… 18-25 to docelowa grupa odbiorców? Wydaje mi się, że zarówno w internecie, jak i na półkach Empika te teksty trafiają do dużo młodszych osób i wywołują dużo większe szkody, niż niektórzy myślą” – napisała jedna z użytkowniczek Facebooka.

„Ta książka narobi wiele nieodwracalnych szkód wśród młodych ludzi a wydawnictwo uważa, że to jest ok. Co nie zmienia faktu, że bardzo zawiodłam się na empiku i zastanowię się dwa razy zanim tam wejdę – stwierdziła inna internautka.

Po skandalu wywołanym publikacją młodzieżowego poradnika wydawca zdecydował o wycofaniu książki ze sprzedaży.

Źródło: ASZdziennik, Wirtualne Media, NOIZZ

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Dostęp do antykoncepcji w Polsce – jak wypadamy na tle innych Europejskich krajów?

Dostęp do antykoncepcji w Polsce - jak wypadamy na tle innych Europejskich krajów?

Polska jest ciemną plamą na mapie Europy jeśli chodzi o dostęp do antykoncepcji i wiedzy na jej temat – wynika z raportu CONTRACEPTION ATLAS 2019 wykonywanego co roku przez Europejskie Forum Parlamentarne oraz seksuologów.

Zobacz też: Jak komórka, tablet i komputer wpływają na dziecko? Cyberchoroby plagą XXI wieku

Dostęp do antykoncepcji

W tym roku wynik Polski to 31,5% (w 2018 roku 44,8%), jeśli chodzi o dostęp do nowoczesnych metod antykoncepcyjnych*, edukacji o antykoncepcji oraz  konsultacji i świadczeń medycznych związanych z antykoncepcją i zdrowiem prokreacyjnym. Jesteśmy ostatni w Europie, zaraz za Węgrami (44,9%), Andorą (47, 9%) i Grecją (48,8%)

Refundacja lub dofinansowanie antykoncepcji jest w Polsce na niższym niż w innych krajach europejskich poziomie. Nie mamy też refundacji programów edukacyjnych oraz pakietów świadczeń związanych z antykoncepcją dla młodzieży poniżej 19 roku życia. Antykoncepcja hormonalna, w tym antykoncepcja awaryjna, jest wydawana wyłącznie na receptę.

Zobacz też: Nie da się zmierzyć WSZYSTKICH ciał jedną miarą – nie róbmy sobie tego!

Dostęp do informacji

Wskaźnik dostępu do informacji online na temat antykoncepcji wynosi w Polsce 43,4%. Jest to istotny spadek w porównaniu z zeszłym rokiem, kiedy wyniósł 62,5%. Nie ma łatwo dostępnych źródeł informacji o cenach środków antykoncepcyjnych, ani wykazu miejsc, w których można określone środki dostać. Wszystkie informacje, które są dostępne pochodzą ze źródeł pozarządowych.

Reszta Europy

Według ostatnich badań, w całej Europie około 69% kobiet stosuje wybraną formę antykoncepcji. Co zaskakujące, jednocześnie aż 43% (co druga!) ciąż to tak zwana “wpadka”.

Na czele tegorocznego rankingu, podobnie jak w zeszłym roku, znajdują się:  Portugalia, Belgia, Luksemburg, UK, Niemcy, Francja, Szwajcaria i Holandia. Najwyższy wynik – 91% przypada UK i Belgii.

Nowoczesne metody antykoncepcyjne*

Zgodnie z definicją Światowej Organizacji Zdrowia, nowoczesne metody antykoncepcyjne to: doustna antykoncepcja hormonalna, wkładka domaciczna, zastrzyki z progesteronem, kombinowane zastrzyki antykoncepcyjne, implanty domaciczne, antykoncepcja awaryjna, plastry antykoncepcyjne, krążki dopochwowe, kapturki, męskie i damskie prezerwatywy, wazektomia oraz sterylizacja.

Raport CONTRACEPTION ATLAS 2019 znajduje się tutaj.

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. Zawodowo interesuje się prawami człowieka i etyką medyczną. W czasie wolnym dużo czyta - najchętniej z kotem na kolanach, trenuje roller derby i fotografuje.