Przejdź do treści

Zabrałeś dziecku pieniądze z komunii? Uważaj, grożą ci prawne konsekwencje!

pieniądze z komunii
fot. Pixabay

Zbliża się okres komunijny. Oprócz rowerów, zegarków i innych klasycznych prezentów, wiele dzieci dostanie też gotówkę. Pieniądze z komunii często przejmują rodzice. Okazuje się, że często jest to niezgodne z prawem.

„Gdzie są moje pieniądze z komunii”? zastanawia się wielu młodych dorosłych. I chociaż to nie o prezenty chodzi w sakramencie Pierwszej Komunii Świętej, upominki dla dzieci stały się już tradycją.

Równie często co prezenty, dzieci dostają koperty z pieniędzmi, które „na przechowanie” przejmują rodzice. Bywa, że pieniądze rozpływają się w magiczny sposób i zostają przejęte np. na rzecz domowego budżetu.

Zobacz także: Barbie, która inspiruje i przełamuje stereotypy. Wizerunku użyczy jej m.in. Martyna Wojciechowska

Za przywłaszczone pieniądze z komunii możesz iść do więzienia

Oczywiście nie ma niczego złego w przechowywaniu pieniędzy dziecka przez rodziców, ponieważ nieletni nie mają prawa rozporządzać swoim majątkiem. Jednak jedynie za zgodą dziecka opiekunowie mogą rozporządzać jego pieniędzmi. Jeżeli za te środki kupią małoletniemu np. rower, czy zabawki, nic złego się nie stanie.

Gotówka nie może zostać przeznaczona na remont domu, wycieczkę, czy zakup telewizora. Jest to przywłaszczenie majątku, czyli przestępstwo. Za takie zachowanie może grozić nawet kara więzienia, o czym mówi kodeks rodzinny i opiekuńczy.

Źródło: Interia Mam Dziecko

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Dziecko w ciąży chwali się zdjęciami na Instagramie. „Kocham swój brzuszek”

dziecko w ciąży
fot. Fotolia

Zdecydowała się relacjonować swoją ciążę na Instagramie. Jej profil budzi jednak wiele kontrowersji. Wszystko przez wiek ciężarnej.

Wiele kobiet w ciąży decyduje się na publikację zdjęć brzucha w mediach społecznościowych. Według niektórych to okazja do dzielenia się szczęściem ze znajomymi i rodziną, a opublikowane fotografie mogą w przyszłości stać się miłą pamiątką.

Część kobiet zakłada nawet specjalne profile, na których przez kilka miesięcy relacjonuje doświadczenia związane z ciążą. Taki profil na Instagramie założyła również Melanie. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że… miała wówczas 13 lat!

Zobacz także: 12 mln dziewczynek na świecie wychodzi za mąż w dzieciństwie. Czy uda się to zmienić?

Dziecko w ciąży

Melanie to nastolatka mieszkająca w Kentucky. Jak sama o sobie pisze „lubi drobiazgi i stara się być jak najlepszym człowiekiem”.

Pierwsze zdjęcie na profilu zatytułowanym „melanielovesherbump” (czyli Melania kocha swój brzuch) pojawiło się 9 sierpnia 2017 roku.

Na fotografii widzimy uśmiechniętą dziewczynkę o blond włosach. Jeden szczegół szczególnie przykuwa uwagę. To wyraźnie zarysowujący się ciążowy brzuch.

Zobacz także: „Instamatka” robi zawrotną karierę w internecie. Jej profil obserwuje ponad 6 mln internautów!

Dziewczyna ostrzega inne nastolatki

Melanie zaszła w ciążę w wieku 13 lat. „Oto efekt odwiedzin chłopaka pod nieobecność jego rodziców” – podpisała jedno ze zdjęć. „Ciężko uwierzyć, że ta fotografia została zrobiona pod koniec sierpnia… Wydaje mi się, jakby to było wczoraj. Tęsknię za moim brzuchem” – napisała na początku tego roku.

Melanie urodziła synka pod koniec sierpnia 2017 roku. Jak można wywnioskować z komentarzy, dzieckiem zajęli się ciotka i wujek dziewczyny. Dziecko trafiło do otwartej adopcji.

Choć z fotografii spogląda na nas roześmiana nastolatka, Melanie przestrzega inne dziewczynki przed sytuacją, w której sama się znalazła. „Kiedy chłopak mówi – zaufaj mi, nie zajdziesz w ciążę – nie wierz mu” – ostrzega.

Melanie, jak sama o sobie pisze, „lubi drobiazgi i stara się być jak najlepszym człowiekiem” // fot. https://www.instagram.com/melanielovesherbump

 

Nastolatka urodziła pod koniec sierpnia 2017 r. // fot. https://www.instagram.com/melanielovesherbump

 

Dzieckiem Melanie zajęła się rodzina // fot. https://www.instagram.com/melanielovesherbump

Źródło: Instagram, pikio.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Ile kosztuje wychowanie dziecka? Ta suma przyprawia o zawrót głowy

Ile kosztuje wychowanie dziecka
fot. Pixabay

Czy zastanawialiście się kiedyś, ile kosztuje wychowanie dziecka od czasu jego narodzin aż do ukończenia 18. roku życia? Możecie być w szoku!

Badanie w kierunku oszacowania kosztów związanych z wychowaniem dziecka przeprowadził ośrodek SW Research na zlecenie platformy MAM, która bada zachowania konsumentów. Badanie dotyczyło 1000 polskich rodziców.

Zobacz także: Jak wychować grzeczne dziecko? Zobacz porady lekarki!

Ile kosztuje wychowanie dziecka?

Okazało się, że koszt wychowania jednego dziecka to ponad 305 000 zł! Jeżeli rodzice zdecydują się finansować studia córki lub syna, muszą liczyć się z dodatkowymi wydatkami rzędu 130 000 zł (ok. 2186 zł miesięcznie). Jest to wydatek porównywalny z kredytem hipotecznym na mieszkanie w sporym mieście.

Jak jednak wynika z opublikowanych danych, już same przygotowania do rodzicielstwa to spore obciążenie finansowe dla przyszłych rodziców. Ciąża, wyprawka, przygotowanie siebie i gospodarstwa domowego na przyjście na świat nowego członka rodziny to wydatek ok. 8500 zł.

Im starsze dziecko, tym więcej na nie wydajemy. O ile w okresie niemowlęcym na potrzeby malucha należy wygospodarować 1050 zł miesięcznie, jak w przypadku nastolatka suma ta urasta do 1500 zł, a studenta – niemal do 2200 zł.

Pojawienie się dziecka w domu równa się też ze zwiększeniem stałych kosztów utrzymania gospodarstwa domowego. Rachunki za wodę, gaz i prąd wzrastają średnio o 200 zł w ciągu miesiąca, za jedzenie o 300 zł, natomiast za chemię i kosmetyki o prawie 260 zł.

Zobacz także: Długi pokolenia Y i Z. Finansowe tarapaty od zakupów na raty

Dziecko czy mieszkanie w Warszawie?

Podsumowując, posiadanie dziecka to niemały wydatek – 305 00 zł to równowartość dobrego samochodu lub mieszkania.

Okazuje się, że nawet przy wparciu rządowego programu 500+ wielu Polaków zwyczajnie nie stać na wychowanie potomka. Trzeba jednak przyznać, że chociaż najmłodsi domownicy generują duże koszty, to dla wielu osób jest to najlepsza inwestycja, na której nie warto oszczędzać.

Źródło: Mam Dziecko, Newseria

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Nadwaga i otyłość u dzieci to plaga współczesnych czasów? Zobacz, gdzie leży źródło problemu

Nadwaga i otyłość u dzieci
fot. Pixabay

Nadwaga i otyłość to problemy, które coraz częściej dotykają również dzieci i młodzież – z badań wynika, że obie dolegliwości dotyczą w Polsce 14% dzieci w wieku 11-15 lat. Ich występowanie jest przede wszystkim skutkiem złego stylu życia – niewłaściwej diety oraz braku aktywności fizycznej. Nadwaga i otyłość zwiększają ryzyko wystąpienia nowotworów, cukrzycy, zwyrodnienia stawów oraz groźnych chorób układu krwionośnego i oddechowego.

W czym tkwi źródło problemu, jak chronić przed nimi nasze dzieci oraz na czym polega leczenie – odpowiada mgr Agnieszka Czuchryta, dietetyk z Centrum Medycznego Damiana.

Nadwaga i otyłość u dzieci – czy mamy się czego obawiać?

Według wyników Europejskiego Ankietowego Badania Zdrowia, w Polsce, aż 36,6 % osób powyżej 15. roku życia ma nadwagę, natomiast 16,8% cierpi na otyłość. Wyniki są niepokojące, ponieważ w obu przypadkach przewyższają średnie dane uzyskane wśród 28 krajów Unii Europejskiej (34,8% osób z nadwagą oraz 15,4% z otyłości)[1].

Alarmujące są również dane pochodzące z badań przeprowadzonych wśród młodzieży w wieku 11-15 lat. Wynika z nich, że u ponad 12% osób w tej grupie odnotowano nadwagę, natomiast u 2% stwierdzono otyłość. W tym przypadku pojawiło się jednak światło w tunelu – w porównaniu z 2010 r. łączna skala zjawiska zmniejszyła się o 2%. Wciąż jednak należy trzymać rękę na pulsie i prowadzić szeroko zakrojoną profilaktykę dotyczącą tego problemu.

Zobacz także: Chcesz zapobiec nadwadze i otyłości? Postaw na zdrowe nawyki!

Nadwaga i otyłość – niebezpieczeństwo dla zdrowia

Nadwaga i otyłość nie tylko utrudniają codzienne funkcjonowanie, ale również zwiększają ryzyko wystąpienia groźnych chorób i powikłań. To istotne zwłaszcza w wieku dziecięcym lub młodzieńczym, kiedy wszelkie zaburzenia zdrowotne mogą utrudniać prawidłowy rozwój organizmu. Według statystyk otyłość stanowi trzeci czynnik wpływający na występowanie innych chorób (po nadciśnieniu i paleniu tytoniu).

– Niepokojącym zjawiskiem jest diagnozowanie wśród niepełnoletnich cukrzycy typu 2, która dotychczas występowała wyłącznie u osób dorosłych. Dodatkowo osoby zmagające się ze zbyt dużą masą ciała, bardzo często cierpią na nadciśnienie tętnicze, miażdżycę, problemy z oddychaniem, płaskostopie czy choroby zwyrodnieniowe stawów. W tej grupie występuje również zwiększone ryzyko pojawienia się zawału serca, choroby wieńcowej, udaru mózgu oraz nowotworów. Jak widzimy, lista możliwych powikłań jest niezwykle długa, dlatego otyłość jest współcześnie uznawana za chorobę cywilizacyjną ­– komentuje mgr Agnieszka Czuchryta, dietetyk z Centrum Medycznego Damiana.

Jakie jest źródło nadwagi i otyłości?

Nadwaga i otyłość występująca wśród dzieci i młodzieży to w większości przypadków konsekwencja niewłaściwego trybu życia – złej diety i braku aktywności fizycznej. Oba powyższe czynniki sprawiają, że w organizmie dziecka zostaje zaburzona równowaga między dostarczaną a pożytkowaną energią. Dzieci coraz częściej sięgają po niezdrowe przekąski i posiłki (batony, chipsy i tzw. fast foody), dostarczając do organizmu zbyt dużą ilość tłuszczów, słodyczy, gazowanych napojów, czyli wysokokalorycznych składników.

– W diecie osób młodych bardzo często brakuje warzyw i owoców (codziennie spożywa je jedynie co trzeci nastolatek), przetworów mlecznych, pełnoziarnistych produktów oraz ryb. W etapie dojrzewania nasze dzieci potrzebują tych produktów, ponieważ dostarczają organizmowi żelazo, cynk, wapń, magnez, błonnik, kwas foliowy, witaminy z grupy A i D oraz inne składniki niezbędne do prawidłowego funkcjonowania – komentuje mgr Agnieszka Czuchryta, dietetyk w Centrum Medycznym Damiana

Warto zaznaczyć, że jakość pożywienia nie rozwiąże w pełni problemu. Istotne jest również to, kiedy nasze dzieci spożywają posiłki. Z powodu porannego pośpiechu, wiele z nich nie je śniadania, a następnie „rekompensuje” sobie braki energetyczne po powrocie ze szkoły – często w godzinach wieczornych. Objadanie się przez snem, negatywnie wpływa na jego jakość, a dzieci następnego dnia są niewyspane i często nie mają ochoty na śniadanie. W ten sposób błędne koło się zamyka. Jako rodzice powinniśmy zatem zadbać o to, co nasze dzieci jedzą i kiedy jedzą – pamiętajmy, że przykład, który im przekażemy, wpłynie na ich nawyki żywieniowe w życiu dorosłym – dodaje.

Dodatkowym negatywnym czynnikiem jest siedzący tryb życia – coraz częściej rezygnujemy np. z korzystania z roweru, a zamiast zdrowego spaceru, nawet najmniejsze odległości pokonujemy samochodem. Problem dotyczy również dzieci  i młodzieży – które bardzo często biorą przykład z nas – osób dorosłych. Wypoczynek i aktywność na świeżym powietrzu zostają zastąpione zbyt długim oglądaniem telewizji lub korzystaniem z komputera, a to wpływa nie tylko na skłonności do nadwagi lub otyłości, ale również na wady postawy i pogorszenie wzroku. Plagą jest masowe zwalnianie dzieci z wychowania fizycznego, bez racjonalnych i ważnych powodów. Dlatego, warto poznać potrzeby najmłodszych, ponieważ w okresie wczesnego rozwoju psychofizycznego kształtują się indywidualne zdolności i umiejętności. Zaszczepienie wśród nich zamiłowania do sportu zaprocentuje w przyszłości i stanie się podstawą do prowadzenia zdrowego trybu życia, w którym ważne miejsce będzie zajmowała regularna aktywność fizyczna.

Wśród czynników wpływających na nadwagą lub otyłość wymienia się również predyspozycje genetyczne, jednak w większości odpowiadają za nie czynniki środowiskowe, które możemy modyfikować.

Zobacz także: Oglądanie TV podczas posiłków zwiększa ryzyko otyłości o 40 proc. – SMACZNEGO!

Czy można wyleczyć otyłość wśród dzieci?

Leczenie otyłości zasadniczo różni się od postępowania terapeutycznego w przypadku wystąpienia wielu innych chorób. Ma ono charakter długotrwały, a jego skutek zależy od zaangażowania i silnej woli pacjenta.

Do podstawowych elementów należy zmiana diety, w której przede wszystkim musi być dużo warzyw przy każdym z posiłków. Należy wybierać głównie produkty pełnoziarniste, takie jak kasze, pieczywo razowe, płatki owsiane, zaś przetwory mleczne o zawartości tłuszczu do 2%. Codziennie powinna pojawić się porcja owoców np. jako zdrowa przekąska i koniecznie dwa razy w tygodniu należy wzbogacić dietę rybami.

Ważne jest także, żeby nasze dzieci spożywały regularne i zbilansowane posiłki oraz niemal całkowicie wyeliminowały słodycze, chipsy, słodkie napoje i inne wysokokaloryczne produkty. Niezbędne jest również wprowadzenie codziennego wysiłku fizycznego – dyscyplina powinna być uzależniona od preferencji naszego dziecka, aby nie zniechęciło się już na początku drogi. W procesie zrzucania wagi warto prowadzić dziennik, który na bieżąco pozwoli ocenić postępy oraz kontrolować ilość spożywanych kalorii. Nie próbujmy jednak zrobić wszystkiego od razu – utrata wagi powinna być stopniowa, ale systematyczna.

– Oczywiście, zasadnicza zmiana stylu życia, czyli wprowadzenie racjonalnego odżywiania oraz aktywności fizycznej to podstawa, która powinna dotyczyć dzieci i młodzieży dotkniętej problemem nadwagi czy otyłości. Jednak w myśl zasady – lepiej zapobiegać niż leczyć – warto pomyśleć o ogólnopolskich działaniach edukacyjnych, które pozwolą zmienić społeczną świadomość, dotyczącą korzyści płynących z racjonalnej diety i aktywnego trybu życia. To zadanie każdego z nas – rodziców, nauczycieli, lekarzy – pamiętajmy, że otyłość to jeden z głównych czynników, które zwiększają ryzyko wystąpienia m.in. chorób układu krążenia i oddechowego – kończy mgr Agnieszka Czuchryta, dietetyk z Centrum Medycznego Damiana.

Źródło: Centrum Medyczne Damiana

[1] Raport o stanie zdrowia Polaków 2014”, Główny Urząd Statystyczny, https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/zdrowie/zdrowie/stan-zdrowia-ludnosci-polski-w-2014-r-,6,6.html; „Nadwaga i otyłość w Polsce”, Sejmowa Izba Analiz, http://orka.sejm.gov.pl/WydBAS.nsf/0/E1076D55B37A9603C12580E2002F7655/$file/Infos_227.pdf

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Gdy praca nie daje już satysfakcji. Wypalenie zawodowe czy zwykłe zmęczenie?

Wypalenie zawodowe: przyczyny, objawy, przeciwdziałanie /Na ilustracji: Dwójka pracowników (kobieta i mężczyzna) dyskutuje nad laptopem
Fot.: RawPixel/Unsplash.com

Wypalenie zawodowe to problem, który może dotknąć niemal każdego pracownika. Najczęściej jednak negatywne skutki tego stanu odczuwają osoby, które najsilniej angażują się w swoją codzienną pracę. Czy wiesz, jakie cechy predysponują do wypalenia zawodowego, które objawy powinny zwrócić twoją uwagę i jak z nimi walczyć?

Na wypalenie zawodowe wpływ ma wiele czynników. Najbardziej zagrożone są nim jednak osoby, które mają ku temu pewne predyspozycje, a dodatkowo pracują w miejscu, gdzie silna presja miesza się z niskim docenianiem pracownika.

– Do cech osobistych, które predysponują do efektu wypalenia, należą duże zaangażowanie, wysokie chęci, aktywność. Problem może pojawić się wtedy, gdy tego typu tendencje idą w parze ze słabo sprecyzowanymi celami i wartościami osobistymi, życiowym chaosem, słabym balansem między życiem zawodowym a pracą, perfekcjonizmem, stawianiem pracy na pierwszym miejscu – mówi Ilona Rajchel, trener w firmie szkoleniowej Effect Group.

Zaangażowanie wysokiego ryzyka

Wypaleniu zawodowemu sprzyjają także czynniki zewnętrzne. Trudności mogą pojawić się chociażby wtedy, gdy pracownik zderza się ze „szklanym sufitem”, tzn. czuje w sobie potencjał, jest dobrze zmotywowany, ale firma nie umożliwia mu ani rozwoju, ani awansu. Do tego dochodzi przedmiotowe traktowanie, nieakceptowanie przedstawianych pomysłów, brak tolerancji dla jakichkolwiek błędów, przesadna biurokracja. Jeśli organizacja stawia przed pracownikiem wyśrubowane cele, a jednocześnie nie pomaga mu w rozwijaniu kompetencji i lekceważy temat budowania dobrych relacji, takie okoliczności również będą sprzyjały wypaleniu zawodowemu.

– Najbardziej narażeni na wypalenie zawodowe są pracownicy, którzy ,,płoną”. To osoby, które wykazują inicjatywę, dużo pracują, nie zgadzają ze skostniałymi standardami, proponują coś od siebie. To nie znaczy, że wszystko robią najlepiej, ale zależy im, aby działać szybciej, lepiej, sprawniej – zauważa Ilona Rajchel. – Jednocześnie takie osoby często przenoszą swój autorytet na zewnątrz, tzn. szukają potwierdzenia swojej wartości u innych ludzi, nie dając wsparcia samym sobie – dodaje.

Bywa, że są to osoby, których życie osobiste nie jest satysfakcjonujące. Są pracoholikami, nie ,odreagowują” stresu po pracy, nie mają z kim porozmawiać, a równowaga pomiędzy ich życiem osobistym a zawodowym jest wyraźnie zaburzona. Wypalenie zawodowe nie grozi zwykle osobom biernym czy pracującym odtwórczo. Ale niewielkie jest też ryzyko, że problem taki dotknie osoby aktywne, o ile z równym zaangażowaniem spełniają się one w pracy i w sferze osobistej.

Jak rozpoznać wypalenie zawodowe?

Wypalenie zawodowe nigdy nie pojawia się nagle. Jeśli dość szybko, z dnia na dzień, zauważamy niepokojące objawy, najprawdopodobniej wynikają one z innych powodów (zazwyczaj trudności w życiu osobistym).

– Wypalenie zawodowe to długotrwały proces. Wielki stos zaangażowania, chęci, perfekcjonizmu płonie długo, ale niepodsycany, niewspierany przez firmę, szefa i samego pracownika, zaczyna wygasać. Proces ten trwa zazwyczaj wiele miesięcy, a czasem nawet lat. Narasta powoli, co jest o tyle korzystne, że mamy dużo czasu na zauważenie i stosowną reakcję. Ale co za tym idzie, odpowiedzialny szef nigdy nie powie, że wypalenie zawodowe pracownika było dla niego zaskoczeniem – podkreśla trenerka Effect Group.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kultura nie tylko wzbogaca, ale też leczy. Wiesz jak? [WIDEO]

Objawy wypalenia zawodowego

Do objawów wypalenia zawodowego zaliczyć możemy:

  • zmęczenie i wyczerpanie,
  • poczucie bezsilności,
  • niemoc,
  • irytację,
  • stałe napięcie,
  • gniew,
  • frustrację.

Na to nakłada się jeszcze poczucie pędu, nadmiaru obowiązków, braku czasu. W efekcie osoba dotknięta syndromem wypalenia zawodowego ma problemy ze snem, nie potrafi się zrelaksować po pracy ani wypocząć (nawet w czasie urlopu). A ponieważ w życiu osobistym brakuje jej celów i priorytetów, wraca myślami do pracy – tak koło się zamyka i zarazem napędza. Narasta wyczerpanie fizyczne, emocjonalne i duchowe.

Według Ilony Rajchel zmiany można zauważyć w trzech wymiarach. Objawiają się:

  • wyczerpaniem – poczuciem nadmiernego obciążenia pracą (emocjonalne i fizyczne),
  • cynizmem, depersonalizacją i trudnościami w utrzymaniu więzi międzyludzkich – człowiek, który nie czuje się doceniany, staje się agresywny, cyniczny, krytyczny. To, co robił do tej pory z wielkim zaangażowaniem, zaczyna wykonywać pobieżnie, mechanicznie i z dystansem.
  • obniżoną oceną własnych dokonań i brakiem skuteczności – kiedy pracownik zaczyna tracić wiarę w siebie, czuje się nieskuteczny, rośnie jego poczucie niedopasowania. Każde nowe zadanie zdaje się go przerastać, czuje się osamotniony i niezrozumiany.

CZYTAJ TEŻ: Co nas uszczęśliwia? Relacje, relacje, relacje! PSYCHOLOGIA

Jak radzić sobie z wypaleniem zawodowym? Postaw na wypoczynek

Osoba, która zauważy u siebie powyższe objawy, powinna uznać je za ważny sygnał. Właściwie jest to podpowiedź ze strony buntującego się organizmu, wezwanie do tego, aby zwolnić tempo.

Jeśli możliwy jest dłuższy urlop, warto sobie na niego pozwolić. Najlepiej, jeśli będzie to nie tylko odpoczynek od pracy, ale fizyczna zmiana miejsca. Oczywiście, pracownik będący na takim urlopie nie powinien w czasie jego trwania prowadzić rozmów telefonicznych na temat pracy ani zajmować się firmowymi mailami (dotyczy to nie tylko odpowiadania na nie, ale także samego ich czytania). Chodzi o to, aby wypoczynek był przede wszystkim urlopem dla umysłu, który w ten sposób uwolni się od codziennej presji i nabierze zdrowego dystansu – tak wobec spraw zawodowych, jak i osobistych.

– Powinien być to czas na wyspanie się, wyciszenie, zadbanie o ciało, ale też o umysł i duszę.  Dobrym wykorzystaniem tego czasu będzie zadanie sobie ważnych pytań o istotne w życiu wartości, własne potrzeby, priorytety. Warto pomyśleć także o relacjach z innymi, rodzinie, związku oraz zainteresowaniach i pomysłach na ciekawe spędzanie czasu poza pracą. W takim momencie można w końcu na spokojnie przewartościować sprawy zawodowe i zastanowić się, czy nie nadszedł czas na zmiany również w tej sferze – podpowiada trenerka.

Jak sobie radzić z wypaleniem zawodowym? Zadbaj o pozytywne relacje z otoczeniem

Bardzo istotne w procesie ,,zdrowienia” jest także to, aby zadbać o pozytywne i głębokie relacje z innymi ludźmi. Znaczące, że nie wypalają się zawodowo osoby, które balans praca-życie osobiste traktują serio.

Jeśli jednak nasze wypalenie zawodowe doszło bardzo daleko lub nie czujemy się na tyle silni, by samodzielnie rozpocząć proces zmian, warto poszukać pomocy u specjalisty – np. psychologa lub terapeuty. Pomóc mogą też odpowiednie szkolenia. Przede wszystkim dają one fachową wiedzę o tym, co jest, a co nie jest wypaleniem zawodowym, co na nie wpływa, jak można mu zapobiegać, jak wychwycić pierwsze objawy i z nimi walczyć.

Szkolenie może dostarczyć pracownikowi również dużą dawkę pozytywnej energii do działania. Bardzo często okazuje się, że staje się ono pierwszym krokiem na drodze do poważnych zmian.

– Na moich szkoleniach uczestnicy mają szansę poczuć własną siłę wewnętrzną. Dowiadują się, że nie ma ,,cudownej tabletki” na wypalenie, ale istnieje coś cenniejszego – ich wewnętrzna moc, przekonania, wartości, talenty, uświadomione cele życiowe, rodzina i przyjaciele. Gdy czuje się tę moc i ma się świadomość możliwości, jakie ona daje, odpowiedzialność za własne szczęście, zdrowie czy sukces staje się wyzwaniem realnym i motywującym – mówi Ilona Rajchel.

Źródło: inf. prasowa

POLECAMY TAKŻE: Pracowali ze sobą od kilku lat. Nie wiedzieli, że są bliską rodziną

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.