Przejdź do treści

Pierwsze wyjście na sanki. „N. przechyla się i przewraca. Kiedy przestaje płakać, zarządza powrót do domu”

pierwsze wyjście na sanki
fot. Pixabay

Spadł śnieg. Wreszcie, ten obiecany i długo wyczekiwany. Od rana N. nie odlepiała nosa od szyby w oknie. Śniadanie trzeba było zjeść na parapecie, żeby nie przegapić ani jednej śnieżynki spadającej z nieba. Wreszcie biało, możemy iść na dwór. Czas na pierwsze wyjście na sanki!

Sanki wyglądają tak, jak te moje sprzed lat. Fajnie, że jest coś stałego. Oczywiście można dostać mnóstwo nowych modeli projektowanych w kosmicznej technologii, ale można znaleźć też takie stare. Takie wybraliśmy, chyba sentyment. Unowocześnieniem jest śpiworek przyczepiany pasami. Drewniana konstrukcja bez zmian.

Zobacz także: W oczekiwaniu na śnieg

Pierwsze wyjście na sanki i pierwsze przeszkody

Ubieranie się trwało nieco dłużej – wyprawa na sanki wymaga specjalnego stroju. Buty, ortalionowe spodnie i puchowa kurtka sprawiają, że N. wygląda, jakby dwukrotnie zwiększyła swoją objętość i nie może się ruszać.

Chciałem jakoś przeorganizować jej garderobę, ale N. się uparła, ze na sanki trzeba ubierać się właśnie w ten sposób. Żeby nie przemoknąć i móc długo bawić się na podwórku. (Sam jej to wkładałem do głowy, kiedy czekaliśmy, aż wreszcie śnieg się pojawi. Teraz trochę żałuję.)

Strój kosmonauty sprawiał, że zejście po schodach też nie należało do najłatwiejszych. Do pokonania mamy dwa pietra i dodatkowe schody do piwnicy, gdzie czekały sanki. Nie doszliśmy do połowy drogi, kiedy N. się poddała. Pozostały dystans przebyła na rękach (moich, nie jej, rzecz jasna). W końcu byliśmy na miejscu. Przed nami nowe sanki. Ze śpiworkiem.

Zobacz także: Kiedy przyjdzie zima? Zamiast śniegu mamy kredowy pył

Sanki lądują na głowie N.

Ten śpiworek to wynalazek szatana. Pasy, którymi przywiązuje się go do sanek, to tylko jedna pętla. Za to otworów w śpiworku, przez które można pętlę przewlec jest sześć. Ze stuporu wyrywa mnie mnie głos N., która zaczyna się niecierpliwość.

Pierwsze trzy próby umocowania śpiworka się nie powiodły. Jest nam już potwornie gorąco w tych zimowych kurtkach i targa nami zniecierpliwienie – mnie, bo nie mogę sobie poradzić z tymi przeklętymi pasami, N., bo ile można czekać, aż się wyjdzie na sanki. Poddaje się i po prostu przywiązuje pasy do jednego z drewnianych szczebelków. Przy pierwszej wywrotce cienki szczebelek podtrzymujący oparcie musi się wyłamać, to pewne. Mam to gdzieś.

Jedziemy – ja idę przodem i ciągnę sznurek, N. siedzi na sankach i piszczy z radości. Pierwsze dobre miejsce do zjeżdżania mamy tuż za furtką. Wystarczy wspiąć się po delikatnym zboczu. Szedłem w poprzek zbocza, żeby się nie ześlizgiwać.

Pomysł wydawał się dobry, ale jednak taki nie był. Niedoświadczona w swej pierwszej przygodzie na sankach N. przechyla się i przewraca razem z sankami. Pasy od śpiworka ciągną sanki, które lądują N. na głowie. Kiedy N. przestaje płakać, zarządza odwrót do domu. Sanki wcale nie są fajne.

Tata z Dzieckiem

Tata z dzieckiem. Pracuje, no i opiekuje się N. Pół tygodnia w pracy, pół tygodnia w domu z dzieckiem. W weekendy jedno i drugie.

Meningokoki znowu zaatakowały

4-miesięczny chłopiec z Pleszewa w Wielkopolsce i 4-letnia dziewczynka z gminy Czemierniki na Lubelszczyźnie to pierwsze tegoroczne ofiary inwazyjnej choroby meningokokowej. Chłopiec zmarł, natomiast dziewczynka, która trafiła do szpitala w ciężkim stanie, niedawno wróciła do domu. W jaki sposób można obronić się przed atakiem meningokoków?

Meningokoki najczęściej atakują dzieci

O alarmującej sytuacji w przedszkolu w Czemiernikach poinformowały lokalne media. U czteroletniej podopiecznej przedszkola pojawiły się niepokojące objawy infekcji. Dziewczynka trafiła 10 stycznia na Oddział Chorób Zakaźnych Dziecięcych w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Wojewódzkim im. Jana Bożego w Lublinie. Jej stan był ciężki, ale stabilny. Badania potwierdziły meningokokowe zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Wszystkie osoby, które miały kontakt z dzieckiem (w domu i przedszkolu, w sumie ok. 70 osób) są profilaktycznie leczone antybiotykami. Na szczęście po około tygodniu dziewczynka wróciła do domu. 

Niestety, choroba tragicznie zakończyła się w przypadku czteromiesięcznego chłopca, który 4 stycznia wieczorem trafił z infekcją do szpitala w Pleszewie. – Lekarz ocenił stan niemowlęcia jako bardzo poważny i skierował je natychmiast na oddział dziecięcy. Wdrożono intensywne leczenie. Mimo tego po kilku godzinach dziecko zmarło – portalowi Zpleszewa.pl powiedział Ryszard Bosacki, dyrektor ds. medycznych Pleszewskiego Centrum Medycznego. Powodem śmierci była sepsa, która już w momencie przyjęcia chłopca do szpitala zaatakowała niemal wszystkie jego narządy. W tym przypadku również zastosowano profilaktyczną terapię antybiotykami, którą objęto 45 osób dorosłych i 3 dzieci. Badania wykonane przez Krajowy Ośrodek Referencyjny ds. Diagnostyki Bakteryjnych Zakażeń Ośrodkowego Układu Nerwowego potwierdziły u zmarłego chłopca zakażenie meningokokami typu B, które odpowiadają za większość przypadków inwazyjnej choroby meningokokokowej (IChM) w całym społeczeństwie i za ponad 80 % zachorowań wśród dzieci do pierwszego roku życia. Nieprzypadkowo ofiarami meningokoków zostały małe dzieci. – Bakterie te mogą zaatakować osoby w każdym wieku, ale ponad 75 proc. przypadków zachorowań występuje u dzieci do 5. roku życia, co wynika z niedojrzałości ich układu odpornościowego – tłumaczy dr n. med. Alicja Karney z Fundacji Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie.

Wiedza o zagrożeniu

Fundacja Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie wraz z firmą GSK prowadzi kampanię edukacyjną Wyprzedź meningokoki! Z wiedzą na start, której celem jest zwiększenie świadomości na temat zagrożenia meningokokami oraz możliwości ochrony przed nimi. – Jest to choroba o bardzo szybkim przebiegu (może zabić w ciągu 24 godzin) i największej śmiertelności (20 proc. chorych umiera, a co trzeci zostaje trwale okaleczony). To wszystko sprawia, że każdy jej przypadek jest spektakularny i nawet nam, lekarzom, głęboko zapada w pamięci – mówi dr n med. Alicja Karney. Rokowania są tym lepsze, im szybciej chory zostanie zdiagnozowany i otrzyma odpowiednie leczenie. – Walka z meningokokami to wyścig z czasem, bo stan pacjenta może zmienić się dosłownie z minuty na minutę – opowiada dr Karney. Tymczasem, jak pokazują międzynarodowe badania, co drugie dziecko z IChM trafia do szpitala dopiero po kilku konsultacjach lekarskich. – Początkowe objawy choroby są mało charakterystyczne, przypominają przeziębienie lub grypę. Dlatego rozpoznanie zakażenia nie jest łatwe, a chorzy często otrzymują specjalistyczną pomoc dopiero wtedy, kiedy są już w ciężkim stanie. Wszystko wskazuje na to, że taki scenariusz miał także miejsce w przypadku chłopca z Pleszewa – mówi ekspertka.

W jaki sposób dzieci mogą zarazić się meningokokami?

– Nie jest to trudne, biorąc pod uwagę fakt, że te bakterie przenoszą się drogą kropelkową, czyli przez kaszel lub kichanie. Szacuje się, że ok. 10 proc. społeczeństwa jest nosicielami meningokoków. W skupiskach dziecięcych, takich jak żłobki czy przedszkola, odsetek ten jest dużo wyższy – tłumaczy dr Karney. Jak dodaje, rozwojowi IChM sprzyja chwilowo obniżona odporność, np. z powodu infekcji wirusowej. Ryzyko zakażenia można zmniejszyć poprzez przestrzeganie higienicznych nawyków: nie należy pić z jednej butelki, nie używać tych samych sztućców, nie oblizywać smoczka dziecka. Wskazane jest unikanie czynników ryzyka, takich jak długotrwałe przebywanie w zatłoczonych pomieszczeniach. A kiedy pojawią się objawy przeziębienia lub grypy, należy zachować czujność i uważnie obserwować siebie oraz dziecko. – Trzeba zwrócić uwagę, czy jego stan ogólny nie pogarsza się, czy dziecko nie odmawia jedzenia i picia, nie przysypia, nie staje się niespokojne, czy nie dochodzą nowe objawy, tj. biegunka, wymioty – mówi lekarka.

Szczepienie na meningokoki

Najbardziej skuteczną metodą zapobiegania zachorowaniom wywołanym przez meningokokiszczepienie ochronne. Można je rozpocząć już w 2. miesiącu życia, ale również później, po 6 miesiącu życia. Dr. Karney zaleca szczepienie dziecka najpierw szczepionką chroniącą przed serotypem B, a potem czterowalentną, chroniącą przed serotypami A, C, W-135 i Y. Jak bowiem wynika z danych KOROUN, drugim najbardziej powszechnym serotypem meningokoków w Polsce jest serotyp C, odpowiada za ok. 30 proc. zachorowań. To właśnie on wywołał zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych u czterolatki z gminy Czemierniki. Szczepienia na meningokoki są w Polsce płatne.

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Oto jak wygląda ciało kobiety, która urodziła trojaczki – ważny głos młodej mamy!

Fot. Instagram triplets_of_copenhagen

Ciało jest niesamowite! Dowód? Oto zdjęcia, które przedstawiają podróż kobiecego ciała przez 35 tygodni trojaczej ciąży. Co ważniejsze, Maria pokazuje także swoje ciało już po pojawieniu się na świecie dzieci – jej głos jest niesamowicie ważny!

Ciąża trojacza to zawsze ciąża podwyższonego ryzyka. Maria w jednym z postów napisała, średnia długość trwania ciąży z trójką dzieci w brzuchu, wynosi 32 tygodnie. Na szczęście w tym wypadku udało się szczęśliwie dotrwać do 35. tygodnia. Ciąża obyła się bez większych problemów, a mama dzielnie nosiła ten 20-kilogramowy bagaż!

Maluchy przyszły na świat we wrześniu 2018 roku – dwoje z nich ważyło ponad 2000g, jedna z dziewczynek ważyła zaś 1950. Urodziły się silne i dzielne tak jak mama! Już po dwóch dniach zostały odłączone od elektronicznego monitoringu, a po 9-ciu mogły już opuścić szpital i pojechać do domu. >>KLIK<<

Fot. Instagram triplets_of_copenhagen

Na pewno pojawienie się na świecie trojaczków wywraca życie całej rodziny do góry nogami. W tym wypadku maleństwa mają jeszcze 2-letniego brata, który siłą rzeczy też wymaga opieki, uwagi, miłości. Ręce pełne roboty! Jest to tym większe wyzwanie dla kobiety, że w czasie ciąży musiała zrobić „potrójną” robotę. Jej ciało podlegało olbrzymim obciążeniom, a przecież trzeba dojść do siebie… I jedno to zająć się tym, co dzieje się z nim z medycznego punktu widzenia, drugie to zaś zaakceptować zewnętrzena zmiany, jakie w nim zaszły. Maria swoimi zdjęciami niewątpliwie normalizuje ten temat.

Fot. Instagram triplets_of_copenhagen35 tydzień ciąży

Tydzień po narodzinach trojaczków

Mam teraz naprawdę dziwnie wiszący brzuch, który wciąż jest dość ciężki. Moja macica się jeszcze nie obkurczyła. W związku z tym, że mój brzuch był tak rozciągnięty, zajmuje to dłużej niż zwykle. Założę jak najszybciej opaskę podtrzymująca, ponieważ jest to dość denerwujące, a do tego to, co wisi, powoduje ból blizny po cesarskim cięciu. Jestem naprawdę niecierpliwa, by odzyskać z powrotem swoje ciało!

Fot. Instagram triplets_of_copenhagen1 tydzień po ciąży

Moc ciała

Maria opublikowała też zdjęcie miesiąc po porodzie, pod którym nie kryła rozczarowania w związku z tym, jak w dalszym ciągu wygląda jej ciało. Kolejne zdjęcie pokazała zaś 12 tygodni po narodzinach trojaczków. Opisała, że zmiany są bardzo powolne, nie może też wciąż przemęczać się fizycznie i być może ma przepuklinę. Jest na szczęście pod opieką lekarzy oraz trenerki, która specjalizuje się w pracy z kobietami po ciąży. U Marii pojawiły się m.in. problemy z mięśniami brzucha, czy też kręgosłupem. Pogorszeniu uległa postawa kobiety, co ma wpływ np. na oddychanie oraz pojawianie się przeróżnych bólów.

Co ważne, młoda mama zaopiekowała się swoim ciałem. I nie chodzi tu o idealny wygląd, ale przede wszystkim o zdrowie. Także o zdrowie psychiczne! Z jednej strony, kiedy ciało zacznie wracać „do siebie”, to i głowie będzie łatwiej. Z drugiej, akceptacja ciała, szacunek do jego historii oraz urealnianie innym tego, jak wygląda ciało po trojaczej ciąży, to jest największa wygrana. I nie tylko dla Marii, ale też dla wszystkich obserwujących ją kobiet.

Fot. Instagram triplets_of_copenhagen4 tygodnie po ciąży

 

Fot. Instagram triplets_of_copenhagen12 tygodni po ciąży

Jest to przekaz niezwykle ważny. Tym bardziej cieszy, że ludzie mają odwagę dzielić się coraz większą ilością takich doświadczeń. „To jest NORMALNE. To jest ciało. To jest człowiek. Każdy inny. Z innymi doświadczeniami. Nie zawsze są one pozytywne i nie zawsze czujemy się ze sobą okej, nie obwiniajmy się jednak za to. Mamy prawo do słabości, do gorszego samopoczucia, do poproszenia o wsparcie. I chociaż może wydawać nam się dziwne i zaskakujące, że jednak coś poza standardową okładkową postacią może być piękne, to owszem może. Ciało jest niesamowite, a to ile jest w stanie razem z nami znieść, pokazuje dodatkowo oprócz piękna także ogromną siłę i mądrość” – pisałam o projekcie „Ciała 4-tego trymestru” [tł. redakcji]. Znów to zatem powtórzę: wszystkich ciał nie da się zmierzyć jedną miarą. Szanujmy i bądźmy dobre/dobrzy dla każdego z nich.

 

Zobacz też: Te zdjęcia dają jasny przekaz – nasze ciała to nie są manekiny, piękno ma różną formę!

Źródło zdjęć i historii: Instagram @triplets_of_copenhagen

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Dziewiąty miesiąc ciąży – czego się spodziewać?

9 miesiąc ciąży - zmiany u mamy i dziecka
Pakowanie torby do szpitala to ważny rytuał przygotowujący kobietę do urodzenia dziecka. – fot.Położna na Medal

Czas ciąży i oczekiwania na nowego członka rodziny nieubłaganie mija, przybliżając Cię do wielkiego finału, czyli porodu. O zmianach zachodzących w dziewiątym miesiącu ciąży u mamy i maluszka, opowiada Monika Wójcik, położna i ambasadorka kampanii „Położna na medal”.

Rozwój dziecka w dziewiątym miesiącu ciąży.

W tym okresie wzrost dziecka jest niewielki. Zanika meszek, włosy na główce stają się grubsze i dłuższe. Paznokcie pokrywają opuszki palców dłoni i stóp, ale w zgięciach łokciowych i kolanowych, pod pachami oraz w pachwinach wciąż może się znajdować maź płodowa. W jelitach gromadzi się smółka, która będzie wydalona już po porodzie. Tkanka tłuszczowa stanowi w tym momencie ok. 16% masy ciała. Po 38 tygodniach od zapłodnienia, czyli w 40 tygodniu ciąży, skóra dziecka jest biała lub niebiesko różowa. W 36 tygodniu obwód głowy i obwód brzucha są prawie jednakowe, już tydzień później obwód brzucha może być większy od obwodu główki. Klatka piersiowa jest wyraźnie zarysowana, ze wzniesieniami w okolicy gruczołów piersiowych u obojga płci. U chłopców jądra zazwyczaj znajdują się już w mosznie. W tym czasie pojawia się reakcja na światło i silny uścisk dłoni. Waga dziecka w 37 tygodniu ciąży powinna mieścić się w przedziale 2800 – 4000 g, długość ciała może dochodzić do 50 cm. Po 37 tygodniu ciąży większość dzieci ma wystarczająco dojrzałe układy i narządy wewnętrzne, by samodzielnie przeżyć poza organizmem matki, ale nie oznacza to, że jest ono całkowicie gotowe na poród. Każdy dodatkowy dzień/tydzień rozwoju wewnątrzmacicznego jest dla dziecka na wagę złota. Często dzieci urodzone w 38 tygodniu ciąży muszą korzystać z pomocy inkubatora czy specjalnych aparatów wspomagających oddech (n-CPAP), aby zaadoptować się do życia poza ciałem mamy. W sytuacji kiedy ciąża ma zostać zakończona planowym cięciem cesarskim, warto wykonać je jak najbliżej terminu porodu, czy nawet w momencie wystąpienia pierwszych skurczy lub po odejściu wód płodowych. Wtedy dziecko dostaje sygnał, że to już koniec leniuchowania w brzuchu u mamy, a początek samodzielnego życia.

Zobacz też: „Nigdy nie poczułam zwątpienia w ten piękny zawód”. Poznajcie położną z powołania!

Dolegliwości ciążowe w dziewiątym miesiącu ciąży

Na skutek obniżenia dna macicy, czyli tzw. „opadnięcia brzucha”, możesz poczuć ulgę w oddychaniu. Twój żołądek jest bardziej pojemny, ale za to zwiększa się ucisk na pęcherz moczowy, co skutkuje częstszym niż dotychczas oddawaniem moczu.

Z dużym prawdopodobieństwem pojawią się kłopoty z założeniem dotychczas pasującego obuwia. Obrzęki stóp i kostek mogą się, nasilać, tak samo jak swędzenie skóry na brzuchu. W tym miesiącu szyjka macicy powoli się otwiera i staje się coraz cieńsza, co jest wyraźnym przygotowaniem do porodu. Coraz częściej możesz czuć się zmęczona ciężarem i wielkością brzucha. Postaraj się wprowadzić krótkie drzemki w ciągu dnia. U niektórych kobiet pod koniec ciąży wydziela się z brodawek sutkowych gęsta, żółta maź. Nie należy się tym martwić, to znak, że organizm przygotowuje się do laktacji. Pod koniec ciąży ruchy dziecka się zmieniają  ze względu na to, że ma coraz mniej miejsca. Możesz je odczuwać bardziej jako wiercenie się niż kopanie. W dziewiątym miesiącu ciąży następuje spadek wagi, norma to około pół kilograma tygodniowo. U wielu kobiet przed samym porodem występuje nieodparta chęć robienia porządków i przygotowania domu na narodziny dziecka – tzw. instynkt gniazda. Pakowanie torby do szpitala to ważny rytuał przygotowujący kobietę do urodzenia dziecka. To bardzo dobra okazja, by zastanowić się, w jaki sposób możesz oswoić szpitalną przestrzeń i co Ci jest potrzebne, żeby w sali porodowej poczuć się bezpiecznie. Jeżeli nie rodzisz w domu, możesz kawałek domu wziąć ze sobą – np. ulubioną koszulę i szlafrok albo płytę z muzyką. Jeśli do tej pory nie napisałaś planu porodu, to ostatni moment kiedy możesz go utworzyć, aby personel szpitala był w stanie zapewnić Wam jak najlepszą opiekę. Jeśli nie planujesz  karmić dziecka piersią – przemyśl jeszcze raz tę decyzję. Twoje mleko to najlepsze co możesz dać dziecku, aby było zdrowe.

Zobacz też: „Zdarza mi się płakać z pacjentką”. Położna szczerze o swojej pracy.

Po czym poznać, że zaczyna się poród?

  • Skurcze są regularne, występują co 5-10 min, częściej niż 5 razy w ciągu godziny lub stają się silniejsze gdy się poruszasz
  • Odszedł Ci czop śluzowy (“korek” znajdujący się w szyjce macicy, który chroni rozwijający się płód przed infekcjami).
  • Odeszły Ci wody
  • Czasami w początkowej fazie poród pojawia się biegunka

Jakie badania kontrolne trzeba wykonać w 9 miesiącu ciąży?

  • Badanie ogólne moczu
  • Morfologia krwi
  • Badanie położnicze oceniające stan szyjki macicy, dno macicy oraz położenie płodu
  • Ocena ruchów płodu
  • Ocena wymiarów miednicy
  • Pomiar masy ciała oraz ciśnienia tętniczego krwi
  • Ocena ryzyka i nasilenia objawów depresji
  • Badanie KTG i USG (niezwłocznie po 40 tygodniu ciąży)
  • Przy prawidłowym wyniku KTG i USG oraz przy prawidłowym odczuwaniu ruchów płodu należy powtórzyć KTG i USG po siedmiu dniach. W trakcie tej wizyty dobrze jest ustalić datę hospitalizacji, tak, aby poród miał miejsce przed końcem 42 tygodnia.

Nowe standardy opieki okołoporodowej w 2019 roku

Od 1 stycznia 2019 roku obowiązują nowe standardy opieki okołoporodowej w Polsce. Wraz z nimi weszło w życie kilka zmian dotyczących opieki nad ciężarną czy postępowania w trakcie porodu. Jedną ze zmian jest to, że kobieta jest kierowana do szpitala dopiero po 41 tygodniu ciąży, nie po 40 jak do tej pory. Badanie KTG także zostało o tydzień, obecnie zaleca sie jego wykonanie w 39 tygodniu ciąży. Pełną informację o zmianach można znaleźć na stronie Fundacji Rodzić po Ludzku lub Ministerstwa Zdrowia.

Tu kupisz e-wydanie magazynu Chcemy Być Rodzicami

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Kevin sam na obozie. Czyli kilka słów o tym, jak spakować walizkę dziecka na zimowy wyjazd

Jak spakować dziecko na obóz?
Podczas pakowania walizki dziecka na obóz należy pamiętać o kilku ważnych zasadach – fot. Fotolia

Trwają ferie zimowe. Zanim opiekunowie przejmą kontrolę nad waszymi pociechami, a wy rozpoczniecie delektowanie się wolnością, musicie odkurzyć walizki i przygotować dziecko do samodzielnej wyprawy. Na obozie nie będzie mamy i taty, którzy są mistrzami improwizacji i z każdej podbramkowej sytuacji wychodzą obronna ręką. Instruktorzy, choć doświadczeni i słusznie przejęci rolą, będą mieli na głowie zdecydowanie więcej niż jedno lub dwoje dzieci. Ułatwmy wszystkim zadanie i spakujmy walizkę dziecka tak, aby niczego w niej nie zabrakło. 

Pamiętając, że dzieci na obozie będą brały udział w zajęciach sportowo-rekreacyjnych i każdy dzień będzie bardzo aktywny, zadbajcie o wyposażenie dziecka w wygodne rzeczy, które sprawdzają się podczas zimowych aktywności (narty, łyżwy, zabawy na śniegu), podczas zajęć plastycznych i sportowych w hali lub świetlicy.

Co zrobić, aby przygotowania do wyjazdu nie stały się koszmarem?

Nie zostawiajcie przygotowań na ostatnią chwilę!

Postarajcie się już kilkanaście dni przed wyjazdem sprawdzić, co będzie potrzebne dziecku na wyjazd. Bieganie po skarpety narciarskie na 15 minut przed zamknięciem sklepu nie ułatwi wam zadania, a na pewno wprowadzi nerwową atmosferę, w której łatwo o czymś zapomnieć.

Zacznijcie od listy potrzebnych rzeczy!

Możecie o nią poprosić organizatora wyjazdu, który często stara się ułatwić rodzicom proces przygotowań. Jeśli takiej nie ma, zróbcie ją sami, sugerując się zajęciami zaproponowanymi w ofercie.

Sprawdźcie czego brakuje, z czego dziecko wyrosło od ostatniego zimowego wyjazdu, ustalcie, co poprzednim razem sprawdziło się dobrze, a z czego lepiej zrezygnować.

Jeśli nadal będziecie mieli wątpliwości, najlepiej dopytać organizatora (przykład listy pod artykułem).

Wybierzcie odpowiednią torbę!

Kiedy już zaopatrzycie się w potrzebny sprzęt i pozostałe rzeczy z listy, czas na wybranie odpowiedniego bagażu. Niezależnie od tego, jakim środkiem transportu dzieci będą się poruszać w drodze na wypoczynek, najlepiej sprawdzi się torba z kółkami i wygodną rączką.

Po wyjściu z autokaru dziecko bez większych kłopotów może przetoczyć torbę w miejsce zakwaterowania. Średniej wielkości plecak świetnie sprawdzi się w podróży jako bagaż podręczny. Schowamy do niego kanapki, coś do picia na drogę, ulubioną książkę, karty do gry i inne gadżety, które umilą dziecku podróż.

W czasie trwania obozu plecak przyda się do zapakowania butów narciarskich na stok lub na wycieczkę.

Zobacz też: Motywuj mnie mamo i wspieraj mnie tato. 5 pomysłów jak zmotywować rodzinę do aktywności fizycznej.

Podzielcie rzeczy na grupy!

Zdecydowanie łatwiej jest pakować rzeczy dzieląc je na grupy. Na przykład: osobno bielizna, spodnie, bluzy, t-shirty, sprzęt do jazdy na nartach, ręczniki, itd.

Każdą grupę włóż do osobnej torby foliowej. Młodszemu dziecku warto te torby również podpisać. Po otwarciu walizki natychmiast zobaczy, gdzie ma piżamę lub skarpetki na zmianę.

Taki sposób pakowania ułatwi zachowanie porządku w obozowej szafie i pozwoli na sprawne przebieranie się między zajęciami.

Rozsądnym rozwiązaniem jest również oznaczenie rzeczy na metkach flamastrem. Dziecko po takim oznaczeniu łatwo rozpozna swoją garderobę. Zwiększy to prawdopodobieństwo, że wszystkie rzeczy wrócą po wyjeździe do domu i nie zwiększymy ilości prania o bluzę kolegi😊. Nie zapomnijcie o torbie na brudne rzeczy (najlepiej bawełnianej, w której wyschną też te wilgotne).

Pakujcie torbę razem z dzieckiem!

Chcąc przyspieszyć udrękę pakowania nie róbcie tego w nocy, kiedy dziecko już śpi i nie przeszkadza.

Zamiast zarywać noc spakujcie torbę w dzień, razem z dzieckiem, które chętnie wybierze ulubione koszulki czy dres, w którym jest mu najwygodniej.

Mały obozowicz powinien wiedzieć, gdzie wspólnie schowaliście przybory toaletowe, klapki pod prysznic, w której kieszeni znajdzie chusteczki do nosa i czy ma ze sobą krem ochronny.

Nie pakujcie leków do torby!

Pamiętajcie, że dzieci mogą przyjmować leki tylko od osoby dorosłej. Może je podawać obsługa medyczna ośrodka lub opiekun.

Jeśli dziecko przyjmuje leki na stałe lub jeszcze przez kilka dni musi wspomagać się po przebytej niedawno chorobie, zapakujcie je w zamykany woreczek podpisany imieniem i nazwiskiem dziecka. Do środka włóżcie zapisaną na kartce instrukcję podawania leku (nazwa, dawkowanie dzienne oraz do kiedy dziecko ma przyjmować lek).

Tak przygotowane lekarstwa przekażcie opiekunowi w dniu wyjazdu, krótko wyjaśniając sytuację. Bardziej szczegółowo powinniście opisać temat w karcie kwalifikacyjnej, którą organizator zapewne przekazał wam do wypełnienia znacznie wcześniej. W tej samej karcie powinniście wyrazić zgodę na podawanie wymienionych leków.

Zobacz też: Rodzina aktywna fizycznie. Przestań się lenić!

Pieniądze na drobne wydatki

Pamiętajcie, by pieniądze rozmienić na małe nominały. Porozmawiajcie z dzieckiem wskazując dzienny limit, który pozwoli mu spokojnie dotrwać do końca obozu zachowując płynność finansową😊. W przeciwnym razie już trzeciego dnia będziecie robić przekaz pocztowy lub przelewać dodatkową kwotę na rachunek wychowawcy.

Najmłodsze dzieci chętnie trzymają pieniądze u opiekunów. Jeśli wybierzecie takie rozwiązanie, postępujcie podobnie. Pieniądze włóżcie do koperty podpisanej imieniem i nazwiskiem dziecka. Warto napisać na niej również kwotę.

Opiekun każdego dnia może wydawać dziecku odliczoną kwotę. Pieniądze nie zginą w torbie, nie wpadną za łóżko i w ten sposób unikniemy zmartwienia i zamieszania związanego z poszukiwaniem zaginionego portfela.

Telefon na obozie

Najczęściej organizator określa wyraźnie, czy można zabrać telefon, a jeśli tak, to w jakich dniach i godzinach dzieci będą mogły z niego korzystać.

Zasady powinny dotyczyć wszystkich dzieci w danej grupie niezależnie od tego, jak znoszą rozłąkę z rodziną. Dzieci, które nie mają swoich telefonów na obozie, mogą zadzwonić z telefonu opiekuna, z którym stały kontakt mogą mieć też rodzice.

Przykładowa lista – co zabrać na obóz narciarski:
  • STREFA NARCIARZA: bielizna termoaktywna, skarpety narciarskie x 2, rękawiczki x 2, kominiarka pod kask, szalik lub komin, gogle, kask, narty, buty narciarskie, kije. Narty i kije najlepiej przewozić w pokrowcu, który ułatwia przenoszenie i przechowywanie sprzętu na miejscu.
  • STREFA HIGIENY: przybory toaletowe: mydło najlepiej w płynie, szampon, szczotka i pasta do zębów, grzebień lub szczotka do włosów, mała suszarka, ręcznik kąpielowy x 1, ręcznik do rąk i twarzy x 1, piżama, gumki do związania włosów w czasie zajęć, krem ochronny na mróz, chusteczki higieniczne x 2.
  • STREFA ODZIEŻY I OBUWIA: bielizna (majtki i skarpetki) przynajmniej jedna zmiana na każdy dzień pobytu, rajstopy x 3, ciepła bluza x 2, t-shirt na każdy dzień, bluzki z długim rękawem x 3, ciepła czapka (oprócz kominiarki pod kask), dres, spodnie długie x 2, koszulka na zajęcia plastyczne x 1 (którą można po obozie wyrzucić). Buty: klapki pod prysznic, śniegowce lub inne buty zimowe, które sprawdzą się w trakcie zabaw na śniegu i spacerów, kapcie do chodzenia w ośrodku.
  • BAGAŻ PODRĘCZNY: w zależności od czasu podróży kanapki, woda niegazowana lub naturalny sok w małych zakręcanych butelkach, ulubiony pluszak, książka, coś do rysowania, mała poduszka do autokaru…
  • LEKARSTWA: lekarstwa z opisem podawania leku w woreczku do przekazania opiekunowi w dniu wyjazdu
  • DOKUMENTY: w zależności od rodzaju wyjazdu: w kraju organizator może poprosić o zabranie legitymacji szkolnej. Jeśli jest to wyjazd za granicę koniecznie trzeba spakować lub przekazać opiekunowi dowód osobisty lub paszport.
    CZEGO NIE ZABIERAMY określa zwykle organizator, najczęściej: elektroniki typu laptop, tablet, konsola, duży aparat fotograficzny, nie wskazana jest nadmierna ilość słodyczy „na zapas”. Można zabrać mp3 do słuchania muzyki.

Rodzicom życzę cierpliwości i powodzenia, a dzieciom wesołej zabawy! 😊

 

Dorota Malikowska

Absolwentka Wyższej Szkoły Trenerów Sportu, trener szermierki. Kilkukrotnie nagradzana przez Ministra Edukacji za osiągnięcia szkoleniowe w dziedzinie sportu i kultury fizycznej. Organizator wypoczynku dla dzieci i młodzieży wg autorskiego programu EduAkcja Sport Sztuka Rozwój.