Przejdź do treści

Pierwszy Dzień Matki – jaki prezent wybrać? Te słowa młodych mam nie pozostawiają złudzeń!

Pierwszy Dzień Matki to ważne wydarzenie. Pokażmy młodym mamom, że widzimy ich potrzeby.

Dzień Matki zbliża się wielkimi krokami. Dla niektórych kobiet jest to pierwszy tak wyjątkowy dzień. Zastanawiając się zatem nad prezentem dla nich – tak, nie tylko dziecko może tego dnia obdarować mamę – warto zwrócić uwagę na zdania, które padły z ust świeżo upieczonych rodziców. Co sprawiłoby im w tym dniu największą radość?

Pierwszy Dzień Matki w odmiennej niż dotychczas roli, to ważne przeżycie. To jasny sygnał, że jest się już w zupełnie innym miejscu. Przeistoczenie z dziecka w rolę mamy – z beztroski w odpowiedzialność, z bycia osobą obdarowującą w osobę, która tego dnia będzie prezenty otrzymywać. Oczywiście ładne pakunki i piękne bukiety to tylko dodatek do docenienia, które jest znacznie głębsze. Wcale nie oznacza to jednak, że nawet małym drobiazgiem nie można uszczęśliwić młodej mamy.

Dlaczego warto to zrobić? W dużej mierze życie świeżo upieczonej mamy podporządkowane jest teraz dziecku, dobrze jest zatem zwrócić uwagę także na jej potrzeby i pokazać, że one wciąż są równie ważne.

Jakie prezenty chciałyby otrzymać młode mamy?

Kilka zdań cytuje huffpost:

  • Coś, co „zastąpi” sen, albo przynajmniej sprawi, że będzie się wyglądało, jakby było się wyspaną.
  • Coś, co ułatwi zniesienie zmian, które pojawiły się w ciele po ciąży.
  • Coś, co pozwoli odzyskać wolne ręce.

 

Czy takie wypowiedzi mogą dziwić? Chyba niekoniecznie: „Codzienność nieraz może przytłaczać. Bycie mamą często nie ułatwia sytuacji. Płacz, zarwane noce, bałagan i konieczność posiadania oczu dookoła głowy, które pracować powinny z prędkością światła” – pisaliśmy na naszym portalu, o tutaj: >>KLIK<<

Nic zatem dziwnego, że zdania te odnoszą się tak naprawdę do podstawowych potrzeb. Za nimi kryje się jednak coś znacznie więcej – odzyskanie swojego ciała, poczucie niezależności, chwila tylko dla siebie. Pokażmy młodym mamom, że jesteśmy owych potrzeb świadomi.

Drobiazg tylko dla niej

Krem, witaminy, zdrowe oleje, kosmetyki, balsamy, peelingi, chusta do noszenia malucha – to tylko niektóre z rzeczy, jakie pierwsze przychodzą na myśl po przeczytaniu wspomnianych zdań. Nie, celem nie jest tu wskazanie konkretnych produktów, marek, czy sklepów. Chodzi raczej o podkreślenie faktu, że powyższe odpowiedzi mówią o potrzebie otrzymania czegoś, co będzie „indywidualnym” prezentem. Nie jest to mikser, poduszka do salonu, czy zestaw ręczników. Jest to raczej drobiazg, który młoda mama będzie mogła wykorzystać tylko dla siebie.

Warto o tym pamiętać – świeżo upieczona mama to wciąż kobieta, która potrzebuje przestrzeni, troski i docenienia. Nawet jeśli w tej chwili nie trzyma malucha w ramionach.

Zobacz też: Dlaczego zdecydowałam się na dziecko? Z pamiętnika młodej mamy
Źródło pytania i odpowiedzihuffpost

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Jak być miłym hejterem? Czyli konstruktywna krytyka zawsze w cenie!

Jak być miłym hejterem
Doradzając drugiej osobie, tak naprawdę doradzasz sam sobie będącym w podobnej sytuacji – fot. Fotolia

Mój ostatni artykuł o hejtujących mamach wywołał duże kontrowersje. Część czytelników zgodziła się z nim, część oburzyła, że jak to?! Widzę, że ktoś coś robi źle i naraża dziecko, trzeba reagować! I racja – znieczulica to jedna z najgorszych plag dzisiejszego społeczeństwa.

Dlatego postanowiłam napisać poradnik miłego hejtera, inaczej jak krytykować i doradzać, aby nie zostać posądzonym o hejt.

Dlaczego krytykuję?

Na początek – zacznij od siebie, tj. odpowiedz sobie na pytanie DLACZEGO? Jakie są moje motywy postępowania? Czy krytykuję, aby krytykować i pokazać, że wiem co najlepsze dla mojego dziecka (i wszystkich innych)? Czy też naprawdę zależy mi na tym, aby druga osoba zmieniła swoje postępowanie, dla JEJ dobra?

Jeżeli to pierwsze to zalecam nie odzywanie się i pracę nad samooceną, ewentualnie inwestycję w dobrego psychoterapeutę. A może założysz bloga, gdzie będziesz dzielić się swoją ekspercką wiedzą? Oczywiście tylko z tymi, którzy będą chcieli to przeczytać.

Jeżeli interesuje Cię druga opcja to mam dla Ciebie złą wiadomość – musisz pokonać GADA. Tak, dobrze czytasz. Małego, oślizłego, z łuskami, czasami nawet ziejącego ogniem. Mieszkającego głęboko w ludzkiej głowie.

Zobacz też: Dlaczego tak trudno o ojca w domu? Wyznania pełnoetatowego taty

Jak pokonać gada?

Wszyscy jesteśmy zwierzętami i o naszym przetrwaniu zadecydował nasz pierwotny gadzi mózg, który automatycznie podpowiada nam – wróg czy nie-wróg? Uciekać, atakować czy udawać martwego? Gad nienawidzi krytyki i uwielbia zjadać odważnych na drugie śniadanie. Jeżeli nie chcesz skończyć jak Daenerys w Grze o Tron to lepiej się go słuchać.

Najlepszy sposób na rozprawienie się ze smokiem to… uwierzenie w niego i danie mu prawa do istnienia. Musisz zaakceptować to, że ktoś może mieć inne zdanie niż Ty, a przede wszystkim musisz dać mu odczuć, że akceptujesz go w całości, taki jaki jest. To już połowa sukcesu, przepis na uśpienie czujności gada i dotarcie do mózgu człowieczego, zwanego też rozumem.

Ta część naszego ciała zwykle zdolna jest przyjmować logiczne argumenty. Chociaż walka na słowa też nie jest najlepszym pomysłem na ten moment. Aby przekonać kogoś do zmiany zdania warto na początku… przyznać mu rację! Na pewno jesteś w stanie znaleźć jakiś punkt wspólny, choćby to były „dobre chęci” lub ogólnie pojęta „troska o dziecko”. Jeżeli nie, możesz spróbować wczuć się w drugą osobę, aby stwierdzić, że „będąc na jej miejscu, mając taki, a nie inny bagaż doświadczeń i wiedzę, być może twierdziłbyś tak samo”. Przy okazji parafrazujesz argument drugiej osoby, upewniasz się, że dobrze rozumiesz i dajesz prawo do własnej opinii.

Zobacz też: Mama inna niż wszystkie – rzuciła pracę i otworzyła kawiarnie będąc w ciąży

Pozytywne zakończenie

Teraz, gdy opadły emocje i smok smacznie śpi w swojej jaskini, nadszedł czas na zdefiniowanie różnic – bo ogólnie zgadzacie się już i może nawet trochę lubicie, tylko różnicie się w jednym detalu. Przedstaw swoje stanowisko jasno i zaproponuj rozwiązanie. Zapytaj drugą osobę o zdanie.

Uff, dotarliśmy do końca rozprawy. Ale czy warto? Musisz sam ocenić. Doradzając drugiej osobie, tak naprawdę doradzasz sam sobie będącym w podobnej sytuacji. Czy jesteś w stanie wziąć pod uwagę wszystkie zmienne? A co z konsekwencjami działań? Może najlepszym rozwiązaniem jest po prostu wysłuchać i przytulić. „Dobre rady – zawsze w cenie”. Jednak to nie Ty zapłacisz rachunek.

Alina HRabina

Zawodowo związana z branżą HR. Obecnie na urlopie macierzyńskim. Mieszka w Warszawie, chętnie odbywa podróże małe i duże.

Dlaczego tak trudno o ojca w domu? Wyznania pełnoetatowego taty

Rola ojca w życiu dziecka
Na potrzeby tego artykułu zrobiłam małą sondę wśród tatusiów, którzy poświęcają dużo czasu swoim dzieciom. Zadałam jedno pytanie: Co Ci daje opieka na dzieckiem? – fot. Fotolia

Obywatele i Obywatelki,

Dekretem z dnia 26 maja 2019 roku Wielka Matka ogłasza powszechną mobilizację obywateli płci męskiej do Służby Domowej. Obowiązkowe zgłoszenia do jednostki porządkowej pod godłem mopa i wiadra zostają przyjmowane od dnia dzisiejszego. Z kolei oddziały bojowe terenowe uprasza się do odbioru pojazdów opancerzonych, tj. wózków dziecięcych wraz z zawartością, o świcie i nie wracanie do koszar do zapadnięcia zmroku. Uwaga! Na noc z dnia 26/27 maja planowane próbne alarmy kupowe i naloty teściowych, także uprasza się o zachowanie najwyższej czujności.

Odmaszerować!

Powyższy tekst napisałam na kursie kreatywnego pisania w zeszły weekend. W tym czasie córeczką zajmował się mąż. Dzięki temu mogłam wyjść z domu i zająć się rozwojem osobistym.

Zobacz też: Rodzice vs. rodzice: „Zauważyłem, że rodzice nie mówią do dzieci. Prawdziwymi adresatami słów są inni dorośli”

Rola ojca w życiu dziecka

Dzisiaj chciałabym zwrócić uwagę na TATUSIÓW. A raczej ich brak w codziennym życiu dziecka. Każdego dnia spaceruję po osiedlu i widzę te same mamy z wózkami. Tatusiów brak – są w pracy albo zbawiają świat w inny sposób. Czasami pojawiają się w weekendy lub późnym popołudniem. Nieswojo przemykają alejkami wpatrzeni w ekran smartfona. Skąd ta dysproporcja? Dlaczego tak trudno o Ojca Domu? Przecież urlop rodzicielski, jak sama nazwa wskazuje, jest dla rodzica – niezależnie od tego jakiej płci jest.

Mój mąż wziął dwa miesiące urlopu rodzicielskiego i obecnie razem zajmujemy się córeczką. Dzięki jego obecności mam czas m.in. na pisanie tego tekstu. Tak też można! Współdzielić opiekę nad dzieckiem. Mariusz pracuje w szanowanej instytucji państwowej z ponad 70-letnią tradycją. Branża typowo męska. I uwaga – jest PIERWSZYM pracownikiem-mężczyzną w swojej pracy, który wziął urlop rodzicielski. Tak małą część – dwa miesiące z ośmiu (urlop rodzicielski trwa 8 miesięcy i poprzedzony jest 5 miesiącami macierzyńskiego), i to wspólnie ze mną. A i tak kadrowe nie mogły wyjść ze zdziwienia.

Zobacz też: Podróże z niemowlakiem. „Pierwszy raz wyjechaliśmy, gdy córeczka miała 2 miesiące”

Tata na pełen etat

Muszę przyznać, że osobiście nie znam żadnego taty, który zajmowałby się dzieckiem na pełen etat (oprócz Mirka – męża Basi, o której pisałam ostatnio). Znam za to przypadki, kiedy to ojciec nagle dostaje awans w pracy i przez nadgodziny widuje swoje dziecko rano i wieczorem, śpiące. Moja feministyczna dusza zgłasza sprzeciw!

Na potrzeby tego artykułu zrobiłam małą sondę wśród tatusiów, którzy poświęcają dużo czasu swoim dzieciom. Zadałam jedno pytanie: Co Ci daje opieka na dzieckiem?

Mariusz powiedział: „Dużo czasu spędzonego z dzieckiem buduje bliską więź. Jestem świadkiem pierwszego śmiechu, pierwszych słów i kroków. Cieszę się, że nic mi nie ucieka, sporo mogę zaobserwować – dużo pięknych, pierwszych chwil w rozwoju dziecka. Opiekując się dzieckiem spędzam z nim dużo czasu, odciążam partnerkę. Dzięki temu ona jest mniej zmęczona i zdenerwowana, co odpłaca mi się z nawiązką. W ciągu dnia dużo spacerujemy i zwiedzamy ciekawe miejsca w Warszawie, na co rzadko kiedy miałem czas przedtem”.

Pełnoetatowy tata, Mirek wyznał: „Opieka nad dzieckiem powoduje, że czuję się spełniony jako ojciec. Czuję odpowiedzialność za malucha, który jest kruchy i bezbronny, sam na tym etapie sobie nie poradzi. Istotne dla mnie poczucie więzi, w końcu bawię małego człowieka, który jest częścią mnie samego. Ważne jest da mnie, aby nie wyręczać się osobami trzecimi”.

Także Drogie Mamusie – w dniu Waszego święta, życzę Wam trochę zdrowego egoizmu i zadbania o siebie, o rozum i serce. Bo cytując Katharine Hadley: „Kiedy decydujesz się na dziecko, zgadzasz się, że od tej chwili, Twoje serce będzie przebywało poza Twoim ciałem”.

Alina HRabina

Zawodowo związana z branżą HR. Obecnie na urlopie macierzyńskim. Mieszka w Warszawie, chętnie odbywa podróże małe i duże.

Dzień, który zmienił moje życie – dobre pomysły Mam

pomysły rozwoju dla mam

Podobno najlepsze pomysły wpadają do głowy niespodziewanie podczas prozaicznych codziennych czynności, takich jak kąpiel czy leżenie pod lipą. Tak też było ze mną. Alina HRabina napadła na mnie znienacka i trzyma do teraz.

A to było tak…

Pewnego pochmurnego poranka przewinęłam dziecko i zbierałam rzeczy do wyjścia na spacer. Do przepastnej torby pakowałam mleko, wodę, butelkę, termos, pieluchy, podkłady i… książkę. To był poradnik „Mama wraca do pracy” Adeli Prochyry, pełny inspirujących historii kobiet, które z sukcesem (lub nie) łączą pracę zawodową z wychowaniem dziecka.

Jak dla mnie to pół-naukowa pozycja, bo najeżona wynikami badań i twardymi danymi historycznymi. Autorka, z wykształcenia socjolog, wspominała, że podczas urlopu macierzyńskiego dorabiała pisząc artykuły do portali rodzicielskich.

Pomyślałam, że może ja również mogłabym coś napisać… Nagle coś kliknęło w mojej głowie i nakazało – Pisz! „Tyle czytasz, napisz w końcu coś od siebie”.

Głos w mojej głowie powtórzył – Idź i pisz. Nie czytaj więcej.

– Ale nie potrafię! – broniłam się.

Pisz jak potrafisz. Potem się potnie i zredaguje.

– Ale nie lubię! Wypracowania w szkole to była dla mnie mordęga – kontynuowałam.

To nie na ocenę. A lubisz, gdy ludzie słuchają, gdy mówisz?

– Tak, ale nie mam nic ciekawego do powiedzenia. Nie jestem ekspertem.

 A ci których czytasz są lepsi? Wcale nie – tylko mieli odwagę, aby zacząć.

Taki oto dialog pomiędzy Aliną a HRabiną toczył się w mojej głowie. Wynik znacie – zaczęłam pisać i publikować. Jakieś dwa tygodnie od pomysłu, na portalu Współczesna Rodzina ukazał się mój pierwszy artykuł „Dlaczego zdecydowałam się na dziecko”, do teraz przeczytało go ponad 3000 osób. Machina ruszyła, jeden impuls zmienił moje życie.

Zobacz mój pierwszy artykuł: Dlaczego zdecydowałam się na dziecko?

Zauważyłam, że macierzyństwo budzi w kobietach ogromne pokłady kreatywności, również biznesowej. Podczas comiesięcznych spotkań Klubu Przedsiębiorczych Mam, organizowanych przez fundację „Rodzic w mieście”, poznałam dziesiątki mam i doświadczyłam prawdziwego wulkanu inicjatyw.

Nigdy więcej samotnych spacerów

Na jeden z najlepszych pomysłów wpadły Magda Tereszczuk i Marta Mroczek – przyjaciółki ze studiów, które w tym samym czasie zostały mamami, jednak odległość dzieląca je nie pozwalała na codzienne wspólne spacery.

Samotność dawała im się we znaki, a wrodzona nieśmiałość nie pozwalała na, ot tak, zagadanie do obcych mam na osiedlu. Dlatego pewnego dnia rozmawiając, od słowa do słowa, wpadły na pomysł stworzenia aplikacji na telefon, która pomaga w nawiązywaniu kontaktu z innymi mamami.

Tak powstało Akuku Mamo – nazywane również Tinderem dla mam. Aplikacja działa na podobnej zasadzie geolokalizacji, ale zamiast po zdjęciach, filtruje się po zainteresowaniach, także np. mama joginka może znaleźć koleżankę do ćwiczeń w pobliżu, a wielbicielka kryminałów Bondy wspólniczkę do rozwiązywania zagadek kryminalnych. Nigdy więcej samotnych spacerów z wózkiem – takie jest motto aplikacji, z której obecnie korzysta już ponad 14 tys. użytkowniczek. Pomysł i determinacja zagwarantowały sukces.

Zobacz też: Jak być miłym hejterem? Czyli konstruktywna krytyka zawsze w cenie!

A może powrót do szkoły?

Ja i moja przyjaciółka z dzieciństwa Asia jesteśmy w podobnej sytuacji – zostałyśmy mamami w podobnym czasie i również nie widujemy się zbyt często z racji dzielącej nas odległości. Asia znalazła sposób na samotność i monotonię życia z dzieckiem – dokształcanie się. Zapisała się na studia podyplomowe z zakresu IT, dzięki czemu co weekend miała „pretekst” do wyjścia z domu i ruszenia szarych komórek. W tym czasie mąż zajmował się dzieckiem, co wychodziło im na dobre. Dodatkowo studia (razem z dyplomem inżyniera i doświadczeniem w branży technicznej) okazały się przepustką do nowej, lepszej pracy po urlopie macierzyńskim. Lepszej, bo pozwalającej na spędzanie większej ilości czasu z córeczką i mężem.

Asia podkreśla: „Rodzina jest dla mnie najważniejsza. Jednak równie istotne jest dla mnie, to aby mieć czas dla siebie. Nie można zatracać się w jednej roli w życiu, trzeba mieć swój osobisty areał, aby być szczęśliwym”. Na pytanie co skłoniło Cię do zmiany, odpowiada – „To była spontaniczna decyzja, nie było czasu na refleksje. Mam umysł ścisły i predyspozycje do technicznych zawodów. Studia były bardzo ciężkie, ale nie żałuję decyzji. Myślę, że to był znak od Boga.”

Trzy historie, trzy przemiany. Za decyzją stoi nagły impuls, rozmowa z przyjaciółką, znak z góry. Jeden motywator – dziecko, które rośnie wraz z nami.

Alina HRabina

Zawodowo związana z branżą HR. Obecnie na urlopie macierzyńskim. Mieszka w Warszawie, chętnie odbywa podróże małe i duże.

Jak wychować szczęśliwe dziecko?

Jak wychować szczęśliwe dziecko
Najważniejszą rzeczą jest nawiązanie i utrzymanie emocjonalnej więzi. – Fot. Pixabay

Jak wychować szczęśliwe dziecko, jak uchronić je przed stresem i sprawić, żeby było pewne siebie i wolne od lęków? Dr Laura Markham, autorka książki „Spokojni rodzice, szczęśliwe dzieci. Bliskość zamiast krzyku” uważa, że najważniejszą rzeczą jest nawiązanie i utrzymanie emocjonalnej więzi z dzieckiem. To pozwoli na zbudowanie bliskiej relacji.

Coraz więcej dzieci na świecie i w naszym kraju cierpi na depresję i inne zaburzenia psychiczne. Przyczyny chorób mogą być różne – biologiczne (geny), psychologiczne (konstrukcja psychiczna dziecka) i środowiskowe (miejsce i sposób wychowania, obecność przemocy w domu lub w szkole, strata bliskiej osoby). Metoda dr Markham oparta jest na najnowszych badaniach dotyczących rozwoju mózgu i doświadczeniu w pracy z dziećmi i rodzicami.

Pokojowy rodzic. Co to znaczy? 

  1. Bierzemy odpowiedzialność za swoje emocje, abyśmy w momencie kontaktu z dzieckiem byli jak najbardziej spokojni.
  2. Wyznaczamy granice, ale włączamy empatię.
  3. Zanim zareagujemy, zastanawiamy się nad przyczyną zachowania naszego dziecka.
  4. Staramy się akceptować „wielkie” emocje dziecka ze współczuciem. To pomoże mu bezboleśnie uporać się z nimi.
  5. Ponieważ w rozwoju osobistym ważna jest miłość i akceptacja samego siebie, staramy się utrzymywać nasze „kubki miłości” (jak nazywa je Laura Markham) pełne. Pozwoli to na docenienie, akceptację dzieci i bezwarunkową, pełną miłość.

Jak wychować szczęśliwe dziecko?

„Nie mówię, żebyśmy w ramach kochania siebie objadali się ciastkami lub wyjechali na wakacje bez dzieci” – pisze Laura. Dobro naszych dzieci zależy od nas – to my pomagamy znaleźć im równowagę emocjonalną, co oznacza, że naszym obowiązkiem jest emocjonalna stabilność. Powinniśmy odnaleźć nawyki, które pozwolą być bardziej skoncentrowanymi i nastawionymi pokojowo. Jeśli miłość do dziecka jest motywacją do ciężkiej pracy nad sobą, do nauki regulowania własnych emocji i wahań nastrojów, możemy dać dziecku niesamowity dar. Dla rodzica zresztą to także niesamowite doświadczenie, które prowadzi do poczucia szczęścia.

Zobacz też: 10 rzeczy, które warto robić, zanim pojawi się dziecko

To niełatwe zadanie. Ale celem jest kreatywna praca w kierunku znalezienia miłości tam, gdzie jej przedtem nie było. Ta praca jest celem. Tak jak nasze dzieci, postępujemy dobrze tylko wtedy, kiedy czujemy się dobrze sami ze sobą. Oczywiście te przysłowiowe ciastka i kąpiel z bąbelkami są świetne, ale to, czego potrzebujemy jest dużo głębsze – znalezienie wewnętrznego „rodzica”, który będzie nas kochał bezwarunkowo, żebyśmy mogli odkryć nasze wewnętrzne szczęście. To tajemnica tego „pełnego kubka” – nauczenie się troski o siebie, tak jakby to robił prawdziwy rodzic, którego potrzebowaliśmy będąc dziećmi i nadal potrzebujemy. Nie ma na co czekać. Zaoferujmy sobie wielką miłość i troszczmy się o siebie tak, jak na to zasługujemy. Mamy wady i robimy błędy – DLATEGO TA MIŁOŚĆ JEST  BEZINTERESOWNA.

Oto 5 sposobów na kontakt ze swoimi emocjami:

  1. Wypracuj zwyczaj wsłuchania się w siebie kilka razy w ciągu dnia.

Kładąc rękę na piersi, wyobrażasz sobie, że wdychasz powietrze prosto do swojego serca – badania wskazują, że ma to uspokajające działanie na cały system nerwowy.

  1. Kiedy czujesz się urażona lub zirytowana, przerwij to myślenie.

W tym czasie wypij szklankę wody, posłuchaj ptaków, a jeślinie masz czasu w danej chwili, umów się ze sobą na spotkanie po pracy.

  1. Kiedy znajdujesz się w bardzo wymagającym momencie dnia, znajdź sposób na pielęgnowanie siebie.

Pamiętaj, że to twoje życie, czy chcesz tego czy nie. Pozwalanie sobie na bycie ofiarą nie pomoże twoim dzieciom.

  1. Świadomie bądź swoim rodzicem.

Wiedziałaś, że to twoja praca bycie swoim własnym rodzicem? Jeśli jesteś już duża i masz własne dzieci, wiesz, że to już nie rola rodziców. To teraz twoja odpowiedzialność. Mów do siebie, jak do osoby, którą kochasz. Pielęgnuj i troszcz się o siebie, szczególnie, kiedy gorzej się czujesz.

  1. Bądź tu i teraz i nie odkładaj radości na później.

Pław się w każdym momencie piękna i radości. Nie śpiesz się i zachwycaj śmiechem, zapachem włosów twojego dziecka, radości, kiedy nauczy się czegoś nowego. To odnawia twojego ducha, a dzieci inspiruje do lepszego kontaktu i współpracy.

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.