Przejdź do treści

Samotność doskwiera też w wielkim mieście. Polska psycholożka znalazła na nią sposób

Kliknij i zjedz wspólnie posiłek. PlateWithMate /Na zdjęciu: Czwórka osób je wspólny posiłek - ujęcie z góry
Fot.: Dan Gold /Unsplash.com

Zmieniające się wzorce społeczne i współczesny tryb pracy sprawiają, że coraz więcej czasu spędzamy samotnie. Badania wskazują, że niemal połowę codziennych posiłków spożywamy w pojedynkę – i to nie zawsze z własnej woli. Czy można temu zaradzić? Polka psycholożka znalazła na to ciekawy sposób.

Liczne badania wskazują, że spożywanie posiłków bez towarzystwa może pośrednio wpływać na zwiększenie ryzyka rozwoju licznych zaburzeń zdrowotnych: depresji, chorób sercowo-naczyniowych, otyłości, cukrzycy oraz zespołu metabolicznego. Mimo to aż 46% z nas je w samotności co najmniej dwa posiłki dziennie. Czasem wynika to z potrzeby wyciszenia się i chwilowej izolacji, jednak w wielu przypadkach powodem jest sytuacja osobista lub charakter pracy zawodowej, wymagający np. częstych podróży. Czy w takich sytuacjach możemy znaleźć towarzysza posiłku, nie narażając się na przyklejenie łatki… desperata? Okazuje się, że tak – a pomogą nam w tym nowe technologie.

CZYTAJ TEŻ: Szczęśliwa i sama. Jak być singielką i nie oszaleć

PlateWithMate. Kliknij i zjedz posiłek w dobrym towarzystwie

Zuzanna Grudniak, młoda psycholożka z Gdyni, opracowała innowacyjną aplikację PlateWithMate, która ma na celu łączenie ludzi otwartych na nowe znajomości i pomaga uniknąć samotnego spożywania posiłków w restauracjach. Program, który możemy bezpłatnie pobrać na smartfony, jest wyjątkowo prosty w obsłudze. Wystarczy wybrać miejsce (restaurację, bar czy kawiarnię) i zaznaczyć, o której godzinie się w nim pojawimy. W ten sposób zasygnalizujemy, że chętnie nawiążemy z kimś niezobowiązującą rozmowę podczas wspólnego posiłku.

Twórczyni aplikacji podkreśla, że PlateWithMate nie służy do randkowania.

– Mało kto lubi jeść w samotności, a wielu z nas chętnie poznałoby osobę, z którą może uciąć sobie ciekawą pogawędkę w czasie posiłku. W dużych centrach biurowych w porze lunchowej nietrudno jest znaleźć ludzi, którzy z chęcią spędziliby czas przy obiedzie, rozmawiając z kimś interesującym, ale dotychczas nie było platformy, która by na to pozwoliła. PlateWithMate daje taką szansę – mówi Zuzanna Grudniak.

Aplikacja będzie także doskonałym rozwiązaniem dla osób, które często podróżują. Zgodnie ze światowymi statystykami, ok. 480 milionów wyjazdów biznesowych w roku odbywa się w pojedynkę. PlateWithMate pomoże nam wówczas efektywnie wykorzystać czas wolny od pracy, by poznawać nowe miejsca i smaki w przyjaznym towarzystwie.

– Podczas samotnych podróży wielu z nas, zamiast wyjść na miasto, poznawać miejscowe smaki i ludzi, zostaje w hotelu. W ten sposób ucieka nam możliwość poznania wielu ciekawych ludzi i zobaczenia miasta, do którego przyjechaliśmy na konferencje naukową czy spotkania biznesowe – podkreśla Zuzanna Grudniak.

Choć brzmi to jakaś paradoks, PlateWithMate pozwoli też… ograniczyć korzystanie ze smartfonów w czasie posiłku – na rzecz zdrowej, międzyludzkiej interakcji.

Aplikacja PlateWithMate dostępna jest bezpłatnie na dwie platformy mobilne: iOS oraz Android.

POLECAMY RÓWNIEŻ: „Tłuścioch”. Jaki jest twój związek z jedzeniem?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Rozdrażnienie, apatia, problemy z koncentracją – to może być objaw boreliozy?

Objawy boreliozy
fot. CM Damiana

Kleszcze to pajęczaki niezwykle niebezpieczne dla naszego zdrowia. „Niewinne” ukąszenie może doprowadzić do chorób, do których należą m.in. odkleszczowe zapalenie mózgu oraz borelioza. Choroby te mogą dawać bardzo niespecyficzne objawy m.in. powodować apatię, pogorszenie nastroju czy ogólne osłabienie organizmu. W którym momencie te „powszechne” dolegliwości powinny skłonić nas do wizyty u lekarza? Zapytaliśmy eksperta – lek. med. Joannę Pietroń, internistę z Centrum Medycznego Damiana.

Uważaj na kleszcze!

Marzec i kwiecień to miesiące w których, po okresie zimowym, przyroda budzi się do życia. Pojawiają się pierwsze cieplejsze dni, a my częściej opuszczamy domowe zacisze, aby delektować się promieniami słonecznymi, których tak bardzo nam brakowało. Spotkania towarzyskie na świeżym powietrzu, jazda na rowerze, długie spacery po lesie…

Poza oczywistymi korzyściami tak spędzanego wolnego czasu, musimy jednak pamiętać o środkach bezpieczeństwa i ochrony przed kleszczami, których okres aktywności rozpoczął się już w marcu. Atakują one te części naszego ciała, które pokryte są cienką i delikatną skórą (pachwiny, kolana, głowę w okolicy włosów).

Zazwyczaj nie zdajemy sobie nawet sprawy, że zostaliśmy „zaatakowani”, ponieważ moment ukłucia jest całkowicie bezbolesny (kleszcze wytwarzają substancję znieczulającą naszą skórę). Dlatego, wybierając się na spacer np. do lasu, szczególną uwagę powinniśmy zwrócić na szczelne osłonięcie naszej skóry. W tym celu wybierajmy ubrania z długimi rękawami i nogawkami, skarpety naciągajmy na spodnie, korzystajmy z wyższych butów, a na głowę załóżmy czapkę z daszkiem lub kapelusz. Ponadto pamiętajmy, że zdecydowanie lepszym wyborem będą ubrania koloru jasnego, na których łatwiej zauważyć pełzające kleszcze.

Po powrocie do domu należy dokładnie obejrzeć ciało, a w razie znalezienia kleszcza, natychmiast go usunąć za pomocą plastikowego haczyka lub pęsetki. Pamiętajmy, że kleszcza należy usunąć w całości. Jeżeli nam się to nie uda, powinniśmy niezwłocznie udać się do lekarza – komentuje Joanna Pietroń, internista z Centrum Medycznego Damiana.

Miejsce ukąszenia również warto regularnie sprawdzać, a jakiekolwiek niepokojące symptomy (m.in. rumień powiększający się obwodowo, guzek, zaczerwienienie, obrzęk), które pojawiły się w następstwie ukąszenia, zgłosić podczas wizyty w gabinecie specjalisty. Kleszcza należy usunąć jak najszybciej z ciała, ponieważ ryzyko zakażenia boreliozą zwiększa się w sytuacji, gdy kleszcz przebywa w ciele ponad 24 godziny. Chociaż nie każdy kleszcz jest nosicielem chorób, wszystkie kontakty z nimi może być potencjalne zakaźne, ponieważ pajęczaki te przenoszą groźne choroby m.in. babeszjozę, anaplazmozę, bartonellozę, gorączkę Q, tularemię czy riketsjozę.

Zobacz też: Jak “zasada trzech minut” może wpłynąć na Twoją relację z dzieckiem?

Odkleszczowe zapalenie mózgu

Wymienione powyższej choroby, będące następstwem ukąszenia, stosunkowo rzadko występują w naszym kraju. Do najczęściej diagnozowanych należy m.in. odkleszczowe zapalenie mózgu (nazywane inaczej środkowo-europejskim lub wczesnoletnim).

Odkleszczowe zapalenie mózgu może rozwinąć się w naszym organizmie w ciągu 7-14 dni od momentu ukąszenia przez kleszcza. Najpierw pojawiają się tzw. „grypopodobne” objawy zwiastunowe, takie jak: gorączka, bóle głowy, mięśni i stawów, nudności, wymioty, biegunka.

U niektórych chorych po kilku dniach dobrego samopoczucia pojawiają się objawy zajęcia układu nerwowego. U większości osób istnieją dobre rokowania, jednak czasami choroba może doprowadzić do niedowładów kończyn lub zaburzeń czucia. U części pacjentów mogą pojawić się problemy z koncentracja i pamięcią.

Nie istnieje leczenie przyczynowe wirusowego zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, dlatego warto zadbać o profilaktykę – zachęcam wszystkich do wykonania szczepień przeciwko odkleszczowemu zapaleniu mózgu. Jej skuteczność po przyjęciu trzech dawek wynosi ok. 96 proc. – dodaje lek. med. Joanna Pietroń.

Zobacz też: „Moje dziecko nie lubi swojego ciała!” Jak możemy pomóc dzieciom w samoakceptacji?

Przesilenie wiosenne a borelioza – tak łatwo się pomylić

Inną częstą chorobą odkleszczową występującą w Polsce jest borelioza. Wywołana zostaje przez bakterię, dlatego istnieje możliwość leczenia przyczynowego. Jej charakterystycznym objawem jest tzw. rumień wędrujący, który pojawia się w ponad 50 proc. przypadków. W jaki sposób możemy zdiagnozować boreliozę u pozostałych pacjentów?

Borelioza to choroba, która często „ukrywa się” pod postacią objawów, często traktowanych jako chwilowy „spadek formy” czy symptomy tzw. przesilenia (np. wiosennego). Osoba zakażona przez kleszcza może bowiem odczuwać m.in. bóle głowy, stawów i mięśni, chroniczne przemęczenie organizmu, ogólny spadek nastroju, drażliwość, a podczas codziennych czynności trudno jej skupić się na wykonywaniu zadań (problemy z koncentracją).

Jak widzimy objawy te nie są „zarezerwowane” wyłącznie dla boreliozy. Warto jednak zaznaczyć, że borelioza nie od razu musi dawać widoczne objawy, a wykrycie choroby często następuje nawet po upływie kilku lat. Taki stan nazywany jest boreliozą późną, a jej leczenie jest wówczas zdecydowanie bardziej skomplikowane. Dlatego zawsze, kiedy staliśmy się celem ataku kleszcza i usuwaliśmy go z naszego ciała, należy zgłosić się do lekarza, który przeprowadzi badania przesiewowe w celu wykrycia ewentualnego zakażenia. Pamiętajmy, że im szybciej wykryjemy zakażenie, tym skuteczniej będziemy mogli je wyleczyć i to bez większego wpływu na stan naszego zdrowia. Wśród objawów przewlekłej boreliozy możemy wymienić m.in. dolegliwości neurologiczne, zapalenia stawów, mięśnia sercowego, czy nerwów czaszkowych. Mogą one utrzymywać się nawet przez kilka lat i to już po całkowitym wyleczeniu pacjenta. Po skończonej antybiotykoterapii leczy się je już objawowo– mówi lek. med. Joanna Pietroń, internista z Centrum Medycznego Damiana.

Zobacz też: Dlaczego zdecydowałam się na dziecko? Z pamiętnika młodej mamy

Ekspert

Lek.med. Joanna Pietroń

Lekarz internista w Centrum Medycznym Damiana w Warszawie

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Alergia czy nietolerancja pokarmowa – jak je odróżnić?

Alergia czy nietolerancja
Niepożądane reakcje organizmu na pewne produkty są bardzo powszechne. – Fot. Pixabay

Niepożądane reakcje organizmu na pewne produkty są bardzo powszechne, ale większość z nich wynika bardziej z nietolerancji pokarmowej niż z alergii. Nietolerancja pokarmowa może wywoływać podobne objawy jak w przypadku alergii. Pewnie dlatego często się je myli. Warto wybrać się do lekarza, aby poprawnie zdiagnozować problem. 

Prawdziwa alergia powoduje reakcję systemu odpornościowego, która wpływa na wiele organów, co powoduje wiele objawów. W niektórych przypadkach alergiczna reakcja może być bardzo silna, a nawet zagrażająca życiu. W przeciwieństwie do nich, objawy nietolerancji są mniej groźne i najczęściej wiążą się z problemami z trawieniem.

Zobacz też: Dieta dla mózgu

Przyczyny nietolerancji pokarmowej

Jeśli cierpisz na nietolerancję pokarmową, możesz jeść niewielkie ilości jedzenia powodującego problemy, a nawet zapobiec reakcji. W przypadku nietolerancji mleka, możesz wypić mleko bez laktozy lub zażyć tabletki z enzymem – laktazą, które pomogą w trawieniu mleka.

Przyczyny nietolerancji mogą być następujące:

1.Brak enzymu wspomagającego trawienie

Najbardziej powszechnym przykładem jest nietolerancja laktozy.

2. Zespół drażliwego jelita

Objawy tej przypadłości to ból i wzdęcia brzucha, problemy z   wypróżnieniem, biegunka.

3. Wrażliwość na dodatki do jedzenia.

Przykładem mogą być suszone owoce, do których w celu konserwacji dodawane są siarczyny. Puszkowane jedzenie oraz wino mogą powodować atak astmy.

4. Wpływ stresu

Czasami nawet samo myślenie o jedzeniu może powodować problemy z trawieniem. Dlaczego tak się dzieje? Ciągle trwają badania na ten temat, ale wiadomo, że jelita nazywa się drugim mózgiem.

5. Celiakia

To choroba, która postrzegana jest jako alergia, ponieważ zaburza pracę systemu immunologicznego. Objawy najczęściej dotyczą układu pokarmowego i ludzie cierpiący na tę chorobę nie są narażeni na wstrząs anafilaktyczny. Tę chroniczną chorobę powoduje gluten, białko znajdujące się głównie w pszenicy oraz innych zbożach (jęczmień, żyto, owies).

Zobacz też: Dieta, która pomoże nam zakwitnąć na wiosnę!

Leczenie

Jeśli dokuczają ci dolegliwości po spożyciu niektórych produktów, warto odwiedzić lekarza i sprawdzić, czy cierpisz na nietolerancję lub alergię. Jeśli to alergia, pamiętaj, że może się ona wiązać z zagrażającą życiu alergiczną reakcją (anafilaksja) – nawet, jeśli poprzednie reakcje nie były uciążliwe. Nauczysz się, jak reagować w przypadku wystąpienia alergii.

W przypadku nietolerancji lekarz może zaproponować dietę lub zastosować leczenie, które pomoże zlikwidować objawy.

Źródło: Mayo Clinic

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Nasza inteligencja hormonalna – dlaczego warto ją odkryć?

Badania dowodzą, że posiadamy inteligencję hormonalną. – Fot. Pixabay

Badania wskazują, że kobiety w czasie owulacji częściej spotykają się z mężczyznami, więcej flirtują, a zespół napięcie przedmiesiączkowego mógł powstać w toku ewolucji po to, żeby kobiety mogły odrzucić nieodpowiednich partnerów. Dzięki „Ukrytej inteligencji hormonów” możemy na nowo odkryć własne ciało i dowiedzieć się jak podejmować bardziej świadome decyzje dotyczące m.in. seksu, małżeństwa czy przyjaźni.

Doktor Martie Haselton jest doktorem nauk humanistycznych i wykłada psychologię na Uniwersytecie Kalifornijskim oraz zajmuje się badaniem wpływu cyklu owulacyjnego na kobiecą seksualność. Badania dowodzą, że posiadamy inteligencję hormonalną, a nasze hormony mają wpływ na wszystko, począwszy od wyboru partnerów, popędu i rywalizacji, poprzez zmiany zachodzące w czasie ciąży i macierzyństwa oraz do „kolejnego rozdziału” naszego życia czyli do „menopauzy”, w którym – jak przekonuje autorka – „otwiera się przed nami możliwość nowych doświadczeń niezwiązanych z reprodukcją”. Stawia dość odważną na dzisiejsze czasy tezę, że to biologia czyni nas mężczyznami lub kobietami i że na ogół ludzi przyciąga płeć przeciwna.

Mózg i hormony

Dzisiejszy feminizm zakłada, że mężczyźni i kobiety są tacy sami i mają identyczne cele. Jeśli kobiety są niedostatecznie reprezentowane na przykład w karierze technologicznej, nie wynika to z wyborów zawodowych, tylko z seksizmu i dyskryminacji w miejscu pracy. I chociaż zakłada, że mężczyźni i kobiety są inni, to założenie że różnimy się tylko z powodów naszych hormonów wydaje się uproszczeniem. To raczej nasz mózg unieważnia nasze hormony, ponieważ nasze zachowanie kształtuje kontekst społeczny.

Zobacz też: Filozofia wolnego życia

Gdyby mężczyźni mieli miesiączkę….

Przez lata uważano kobiety za „zbyt hormonalne”, aby sprawować urząd prezydenta. Gloria Steinem w eseju „If Men Could Menstruate” („Gdyby mężczyźni mogli miesiączkować”) dowodziła, że gdyby mężczyźni mieli okres, byłby on źródłem męskiej dumy. „Przedmioty zaopatrzenia higienicznego byłyby refundowane z budżetu państwa i bezpłatnie” – pisała. Nie mówiąc o prestiżu płynącym z używania podpasek i robieniu na nich pieniędzy – możemy tylko wyobrazić sobie bilboardy z „tamponami Paula Newmana, czy podpaskami Johna Wayne’a”.

Zobacz też: Używajmy wyobraźni czyli psychoterapia z Katarzyną Miller

Przekonanie, że zachowanie kobiet można wytłumaczyć biologicznymi uwarunkowaniami, powoduje powstrzymuje je przed odnoszeniem sukcesów oraz skazuje na ograniczenie ich roli do macierzyństwa i spotkanie ze „szklanym sufitem”.

Co radzi autorka kobietom? „Poznawajcie fakty naukowe, poznawajcie siebie, bo tylko wtedy będziecie mogły podejmować najbardziej świadome decyzje”.

Nasza inteligencja hormonalna – dlaczego warto ją odkryć? Dr Martie Haselton wyd. Prószyński i S-ka

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Owłosione kobiece ciało – kontrowersja, czy natura? Te zdjęcia łamią tabu!

Źródło foto: Ben Hooper Instagram || Kobiece owłosione ciało - kontrowersja, czy natura?

Ciało nieustannie jest pod ostrzałem – za grube, za chude, na niskie, za wysokie, zbyt piegowate, zbyt pomarszczone, no i przede wszystkim (szczególnie jeśli chodzi o kobiety) zbyt owłosione. Na szczęście coraz częściej pojawiają się na całym świecie akcje mające na celu normalizację owłosienia na ciele. Kontrowersja, czy natura?

Niemalże każde podobne zdjęcia publikowane w mediach budzą ogromną dyskusję. Z jednej strony pojawiają się głosy, że jest to obrzydliwe, że owłosione kobiety nie są kobiece, że to niehigieniczne, że śmierdzi, że nie da się do kogoś takiego dotknąć… Zbliżonych stwierdzeń (nieraz wyrażanych w znacznie ostrzejszych formach) są miliony. Z drugiej strony, coraz częściej pojawiają się też zdania, że jest to po prostu natura. Tak stworzone zostało ludzkie ciało, a depilacja to wymysł kultury, który de facto ma niewiele wspólnego chociażby z higieną. Otaczają nas takie, a nie inne normy kulturowe świadczące o „zadbanym” ciele i to nimi się posługujemy. Zostały w nas wdrukowane i tak dogłębnie zinternalizowane, że nawet nie poddajemy ich głębszemu namysłowi.

Mądrość ciała

Jednak, gdy przyjrzymy się ciału z nieco większą uważnością, dojdziemy do wniosku, że jest maszyną idealną. Czy gdyby owłosienie nie było nam potrzebne – albo może inaczej: gdyby było dla nas szkodliwe – to naprawdę ewolucja całkiem by go nie wyeliminowała? Biorąc pod uwagę np. owłosienie okolic intymnych, jest ono u kobiet znakomitą naturalną barierą dla bakterii. Chroni przed podrażnieniami i zakażeniami tych przecież tak bardzo delikatnych miejsc. To raczej zbyt inwazyjna depilacja jest w tym przypadku szkodliwa, a nie obecność włosów!

Patrząc na hejt, jaki zbierają tego typu projekty, można dojść do wniosku, że nie ma się co angażować, emocjonować sprawą i lepiej odpuścić. Jeśli jednak nie będziemy normalizować wyglądu, funkcji, fizjologii ciała, to zawsze jego akceptacja będzie obwarowana niesamowicie wygórowanymi standardami, z którymi nie każdy człowiek ma siłę walczyć. A ciało to my. Fajnie, byśmy zatem nie musiały walczyć same ze sobą.

Zobacz też: Nie da się zmierzyć WSZYSTKICH ciał jedną miarą – nie róbmy sobie tego!

Sztuką w fikcję

Projekt „Natural Beauty” jest pomysłem londyńskiego artysty, fotografika i twórcy filmów, Bena Hoopera. Postanowił on w swojej pracy zmierzyć się ze standardami kobiecego piękna i dowiedzieć się, co stoi właśnie za tym, że kobiety z owłosieniem na ciele uważane są za męskie, obrzydliwe, czy wręcz odrażające.

Zastanawia się przy tym, dlaczego jest to tak ogromnym tabu, dlaczego ludzie czują silny przymus jego obrony. Do swoich sesji zaprosił kobiety, które biorąc pod uwagę panujące kanony, uważane są za piękne – modelki, aktorki. O zgrozo, mogą jednak pochwalić się także widocznym owłosieniem! Jak zatem mają się do siebie te dwa, zupełnie przecież sprzeczne, „bieguny piękna”?

Pod zdjęciami kobiety opowiadały swoje historie, doświadczenia z ciałem i owłosieniem. Jakie dostawały na jego temat komentarze z zewnątrz, czy jest to według nich akceptowalne i, co chyba najważniejsze, jak się z tym czują. Już po tych kilku wypowiedziach widać wielkie różnice. Dla jednych kobiet owłosienie jest całkowicie naturalne i wyrastały w domu, w którym nie było pod tym względem żadnej opresji. Dla innych zaś, przyzwolenie sobie na brak depilacji, jest ogromnym krokiem ku poczuciu wolności, swobody i walki o samoakceptację.

Zobacz też: Kobietka ze złączonymi kolankami – czy moje ciało jest naprawdę MOJE?!

Opresją nie zwalczysz opresji

Co ważne, należy też pamiętać, abyśmy z tym, co tworzy opresję, nie walczyły takimi samymi metodami, jakie właśnie owa opresja wykorzystuje. Jeśli zatem odnosisz wrażenie, że musisz teraz skończyć z depilacją, bo tylko to będzie dla ciebie drogą do bycia blisko ze swoim ciałem, ale tak naprawdę nie czujesz się na to gotowa i zupełnie nie masz takiej potrzeby, nie twórz sobie w głowie kolejnego wymagania.

Sensem jest raczej zaakceptowanie faktu, że jest to naturalna składowa część ciała – nie definiuje nas, nie ogranicza, nie powinna stać się koniecznością, ani tym bardziej bazą do jakiejkolwiek oceny. To, czy decydujesz się depilować, czy nie, jest twoją indywidualną sprawą. Chodzi o to, abyś nie musiała podejmować tej decyzji pod presją i niezależnie od tego, jaka ona będzie, będziesz czuła się z nią jak najbardziej w porządku.

Źródło info: boredpanda

Źródło foto: Ben Hooper Instagram

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.