Przejdź do treści

Spodziewała się córeczki. Urodziła… bliźnięta!

Kobieta w ciąży unosi w ręku dziecięcą zabawkę
fot. Pixabay

37-latka z Myślenic przez wiele miesięcy ciąży była przekonana, że niedługo przyjdzie na świat jej córeczka. Podczas porodu okazało się jednak, że ma… bliźniaki. Choć brzmi to jak żart, ta historia wydarzyła się naprawdę – i nie wynikała z zaniedbania opieki ginekologicznej.

Kobieta zdecydowała się na poród w oddalonym o godzinę drogi szpitalu w Krakowie. Gdy dotarła na izbę przyjęć, lekarze nie mieli już czasu na wykonanie szczegółowych badań – poród zdążył się rozpocząć.

37-latka została błyskawicznie przewieziona na salę porodową, gdzie zaledwie dziesięć minut później urodziła zdrową dziewczynkę. Na tym jednak akcja porodowa się nie zakończyła. Chwilę później – ku zaskoczeniu lekarzy i samej mamy – na świat przyszedł też… chłopczyk.

Poród bez alarmu

Choć nieplanowany poród bliźniąt wiązał się ze znacznym ryzykiem dla zdrowia całej trójki, na szczęście obyło się bez komplikacji. – Zwykle, gdy w naszym szpitalu mają się urodzić bliźniaki, co zdarza się dość rzadko, wiemy o tym z wyprzedzeniem. Wtedy jest alarm dla lekarzy i położnych, bo taki poród niesie za sobą mnóstwo zagrożeń – opowiedziała Gazecie Wyborczej położna Monika Wójcik.

Gdy bliźniąt nie widać na USG

Sytuacja nie byłaby aż tak niespotykana, gdyby kobieta nie wykonywała regularnych badań ginekologicznych. Tymczasem 37-latka pozostawała w czasie ciąży pod opieką ginekologa, wykonała też badanie USG. Jak to możliwe, że nie wykryło ono obecności drugiego płodu? Okazało się, że bliźnięta ułożyły się w tej samej pozycji – jedno za drugim. Na monitorze było widać tylko dziewczynkę, która znajdowała się z przodu i zasłaniała swojego nieco mniejszego brata.

Mimo wielkiego zdziwienia oboje rodzice byli bardzo szczęśliwi z narodzin dwójki maluchów. Na poznanie brata i siostry z niecierpliwością czekała też piątka ich starszego rodzeństwa.

Nietypową historią podzieliła się z czytelnikami Gazety Wyborczej krakowska położna Monika Wójcik, odznaczona w 2017 r. tytułem „Położnej na medal”.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Przeczytaj również:„No nie wstydź się!”. O tym, jak dorośli zawstydzają dzieci

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Weekend w SPA na Walentynki

fot. Manor House SPA

14 lutego zbliża się wielkimi krokami. Masz już pomysł jak spędzić dzień zakochanych? Jak kolejny raz zaskoczyć ukochaną osobę? Zabierz ją na Walentynkowy Weekend do SPA!

Jak co roku głowimy się jak celebrować dzień Świętego Walentego. Ma być niebanalnie, przyjemnie, romantycznie, a najlepiej niech to będzie jeszcze miła niespodzianka i wspaniały, wspólny czas.

Walentynki nieodzownie kojarzą się nam z kolacją przy świecach, bukietami kwiatów, miłymi gestami i upominkami,  a przede wszystkim z bliskością drugiej osoby, z którą idziemy przez życie. Czasem to także romantyczne śniadanie, szalone atrakcje i dobra zabawa. Można to wszystko połączyć i wyjechać na walentynkowy weekend w pięknym otoczeniu.

Zobacz także: Manor House SPA najlepszym luksusowym hotelem w Europie

Weekend w SPA na Walentynki

Walentynki w hotelu SPA to nietuzinkowy sposób na romantyczny weekend we dwoje. A gdzie najlepiej się wybrać na taki wypad, jak nie do hotelu bez dzieci? Z okazji święta zakochanych Manor House SPA – enklawa dla dorosłych – Najbardziej Luksusowy Hotel w Europie wśród obiektów historycznych (Luxury Travel SPA Awards 2018) i Najlepsze Holistyczne SPA w Polsce (Prestige SPA Awards 2017) przygotował w terminie od 9 do 11 lutego br. Walentynkowy Weekend SPA. Ten specjalny pobyt w urokliwym kompleksie w mazowieckich Chlewiskach pozwoli na chwile bliskości w błogiej atmosferze relaksu, zabawy i odprężenia.

Niezapomnianym przeżyciem będzie odnowa biologiczna w Witalnej Wiosce SPA – niezwykłym SPA pod gołym niebem. Zwłaszcza, że seans odbędzie się wieczorem w towarzystwie zimowej aury  i w otoczeniu przepięknego parku z 300-letnim starodrzewem oraz pomnikami przyrody.

Emocje wzbudzi także nocne saunowanie w kompleksie Łaźni Rzymskich pod czujnym okiem doświadczonego saunamistrza, który przeprowadzi uczestników przez korzystne dla zdrowia i bardzo przyjemne rytuały saunowe. Późna pora seansu saunowego niesie dodatkowy dreszczyk emocji.

Koncerty, masaże i regeneracja

Będzie też można wziąć udział w koncertach na misy  i gongi tybetańskie, które odbywają się w Komnacie Biowitalnej. Wszyscy, którzy nie lubią długo spać mogą się wybrać na poranne ćwiczenia w basenie wzmacniające mięśnie kręgosłupa. A w kompleksie Manor House SPA basen jest szczególny. Ożywianie wody metodami Grandera i dr. Keshego sprawia, że strukturalna, plazmatyczna woda w basenie pomimo, iż bez chloru, jest krystalicznie czysta  i bezzapachowa. Bardzo dobrze wpływa na pielęgnację i nawilżenie skóry (również wrażliwej) oraz włosy, które łatwiej się rozczesują.

Uczestnicy Walentynkowego Weekendu SPA otrzymują w prezencie aromatyczny olejek w formie palącej się świecy do wspólnego, zmysłowego masażu. Można oddać się także energetycznym terapiom, w których specjalizują się Gabinety Bioodnowy. Doskonale regenerują one organizm i wzmacniają jego siły biowitalne.

Innowacyjny program odmładzający Akademii Holistycznej Alchemia Zdrowia pobudza naturalne zdolności organizmu do autoregeneracji, oczyszcza go i usprawnia przepływ energii w ciele oraz jej wymianę z otoczeniem.

Nie zapomnij o dobrej kuchni!

Warto zadbać też o podniebienie. Hotelowa restauracja serwuje tradycyjną, polską kuchnię, znakomite dania wegańskie i wg. autorskiej Diety Życia, która opiera się m.in. na diecie niełączenia. Gościom czas będą umilały też nastrojowe utwory w wykonaniu mistrza akordeonu. Po prostu trzeba wybrać się na kolację z kieliszkiem wina i cieszyć się intymnymi chwilami w zaciszu stylowego pokoju, gdzie wybrzmiewa dobroczynna dla zdrowia muzyka solfeżowa.

Bardzo lubiane przez pary są relaksujące kąpiele w wysokich wannach Ofuro, np. w kruchach soli ze sproszkowaną srebrzystą perłą i soli himalajskiej. Sposobów na spędzenie romantycznych Walentynek w SPA nie brakuje. Czy zdecydowaliście już jak spędzicie tegoroczne święto zakochanych?

Więcej informacji na: www.manorhouse.pl     

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Dlaczego rodzicielstwo jest trudne?

Dlaczego rodzicielstwo jest trudne?
fot. Pixabay

Nie ma wątpliwości, że rodzicielstwo bywa trudne. Trochę jak w popularnym żarcie: „Kiedyś byłam świetną matką. A potem urodziły mi się dzieci.”

Zanim zostaliśmy rodzicami, mieliśmy wokół tego tematu wiele różnych fantazji. Mieliśmy poglądy, przekonania, wyobrażenia. Pewne rzeczy były nie do pomyślenia. Krzyczeć na dzieci? Sadzać dziesięciomiesięczne niemowlę przed telewizorem? Czuć do dziecka coś innego niż wszech ogarniającą miłość?

Zobacz także: Empatia w rodzicielstwie. Skąd wynika nasze poczucie winy?

Co zmienia się po porodzie?

Chyba też niewiele osób zdaje sobie sprawę, jak bardzo poglądy zmienią się po narodzinach dziecka, jak wiele najważniejszych spraw schodzi na dalszy plan, bywa że diametralnie  zmieniają się zainteresowania i pasje rodziców.

Rzeczywistość weryfikuje wyobrażenia wszystkich rodziców. Nie ma większego znaczenia, kim się jest w życiu zawodowym, jak duże ma się doświadczenie w opiece nad dziećmi, jak szeroką ma się wiedzę na temat ich rozwoju i emocji – własne dziecko zaskakuje. Pojawia się na świecie bez instrukcji obsługi; trzeba ją pisać od początku, każdego dnia.

Kiedy informujemy bliskich i znajomych, że zostaniemy rodzicami, pojawiają się żarty o nieprzespanych nocach, kolkach, płaczach, kupkach. Uśmiechamy się myśląc, że przecież każdy przez to przechodzi, że to tylko straszenie. A potem po raz pierwszy zostajemy rodzicami i zalewa nas nowość, chaos, konieczność natychmiastowego odnalezienia się na zupełnie nowym terytorium.

Zobacz także: Sekret rodzicielstwa

Dlaczego rodzicielstwo jest trudne?

Dlaczego więc rodzicielstwo bywa trudniejsze niż kiedykolwiek sądziliśmy?

  • Różnica

Różnica między wyobrażeniami a rzeczywistością jest tak duża, że przytłacza. Bywa, ze wywołuje panikę: „Jak ja sobie poradzę? Jak mam ogarnąć moje dziecko? Czy jeszcze kiedyś będę normalnie spała? Czy jeszcze wyjdę z koleżanką na kawę? Czy kiedyś przestanę być niewolnikiem tej sytuacji?”.

Zmiana, która następuje po pojawieniu się dziecka jest ogromna. Można mieć wrażenie, że nic już nie będzie takiej jak dawnej. Nic więc dziwnego, że rodzice przeżywają jednocześnie radość nowości i początku oraz żałobę po tym, co minęło. Czy bezpowrotnie okaże się z czasem.

  • Plany, które się nie ziszczą

Ma je każdy rodzic. Wyobraża sobie, jak będą wyglądały jego dni z dzieckiem. Ma fantazje o tym, jakie będzie jego dziecko, jakie będzie miało zainteresowania, jak się będzie zachowywało. Zwykle spodziewamy się słodkiego, uśmiechającego się bobasa. Nikt nie fantazjuje o godzinach spędzonych na tuleniu dziecka wijącego z powodu bólu brzuszka.

Plany czasami zmieniają się diametralnie jeszcze zanim dziecko się pojawi, kiedy na przykład okazuje się, że plan porodu można wyrzucić przez okno, bo dziecko rodzi się przez cesarskie cięcie o miesiąc za wcześnie.

  • Inne dziecko

To dość powszechna sprawa, ale też niedoceniana. Dzieci rodzą się z określonymi predyspozycjami, mają własną osobowość, niezależną od poglądów i potrzeb rodziców. I o ile osobowość dziecka i rodziców współgra, wszystko przebiega poprawnie.

Problemy zaczynają się wówczas, kiedy rodzicom spokojnym, wycofanym, introwertycznym, rodzi się dziecko krzyczące, głośne, wyraźnie wyrażające swoje potrzeby. Lub odwrotnie – rodzicom trafia się niemowlę potrzebujące przede wszystkim ciszy i rutyny, podczas kiedy oni gotowi się chwilę po jego narodzinach podbijać świat.

Może to rodzić frustracje, niezadowolenie, samooskarżenia lub agresję wobec dziecka. Znowu rzeczywistość okazuje się inna niż zamierzenia.

  • Komu zaufać?

Wszystkiego trzeba się nauczyć, opieki nad dzieckiem również. Uczymy się często od innych, bardziej doświadczonych osób. I rzeczywiście, rad i radzących nie brakuje. Począwszy od członków rodziny, skończywszy na personelu medycznym. Rady bywają pomocne, ale też sprzeczne. Komu więc zaufać? W jakim stopniu można zaufać sobie? Rodzice mogą czuć się zagubieni i sfrustrowani.

  • Zmęczenie

Kto (jeszcze) nie był rodzicem noworodka i małego niemowlęcia, nie ma o tym pojęcia. Prawie każdy ma doświadczenie „zarwanej nocy”, czasem dwóch, uczenia się do wczesnych godzin porannych, różnego rodzaju zmęczenia.

Ale też niewiele osób jest sobie w stanie wyobrazić, że od momentu narodzin dziecka kolejna w pełni przespana noc będzie na przykład za dwa lata. Oczywiście, z czasem jest lżej, dzieci się zmieniają, śpią coraz dłużej, a rodzice się adaptują do okoliczności. Jednak początki bywają skrajnie trudne.

Pojawia się też zmęczenie związane z obciążeniem emocjonalnym, zależnością i niezwykłą bliskością z drugim człowiekiem. To może przytłaczać lub przestraszać nawet najbardziej kochającego rodzica.

  • Podporządkowanie swoich spraw drugiemu człowiekowi

Oczywiście, każdy zdaje sobie sprawę z faktu, że rodzicielstwo wiąże się z opieką nad dzieckiem. Całkiem banalnie. Można o rodzicielstwie myśleć jak o rodzaju pracy. Jednak w każdej pracy, nawet tej z nie do końca uczciwym wykazem godzin, co jakiś czas mamy przerwę. W rodzicielstwie, zwłaszcza na początku, niekoniecznie.

Rodzicielstwo ma różne strony. Jest rozwojowe, fascynujące, ale również zwyczajnie męczące. Do tych wszystkich uczuć mamy prawo. Mamy również prawo szukać wsparcia i pomocy.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Odporność dziecka – jak zbudować jego mocną tarczę ochronną?

odporność dziecka
fot. Pixabay

1000 pierwszych dni życia dziecka to wyjątkowy okres intensywnego rozwoju, ale i wielu wyzwań. W tym czasie układ odpornościowy dziecka jest niedojrzały i nie wie, jak radzić sobie z zagrożeniami. Jak wzmocnić odporność dziecka?

Pełną sprawność układ odpornościowy człowieka osiągnie dopiero około 12. roku życia, dlatego wcześniej wymaga wsparcia. Co należy robić, by odporność stała się mocną tarczą ochronną organizmu? Jakich składników odżywczych potrzebuje kształtujący się układ immunologiczny? Dlaczego najlepszym sposobem na wzmocnienie odporności dziecka jest karmienie piersią? Poznaj odpowiedzi na te pytania!

  • Układ odpornościowy dziecka kształtuje się przez cały okres ciąży oraz w pierwszych latach życia.
  • Po narodzinach odporność nie jest jeszcze w pełni dojrzała, jej rozwój to dynamiczny i długotrwały proces, który potrzebuje wsparcia.
  • Rodzice mogą wspomagać kształtowanie się organizmu dziecka, w tym odporności, m.in. poprzez odpowiedni sposób żywienia.

Jak kształtuje się odporność dziecka?

„Proces kształtowania odporności zaczyna się już w okresie płodowym i trwa co najmniej do 12. roku życia dziecka – dopiero w tym wieku osiąga dojrzałość w zakresie zdolności obronnych. W chwili narodzin układ immunologiczny jest niedojrzały, ponieważ nie mając wcześniej kontaktu z drobnoustrojami, nie umie jeszcze odpowiednio z nimi walczyć.

Organizm noworodka wyposażony jest jedynie we własne przeciwciała IgM oraz otrzymane od matki przez łożysko immunoglobuliny IgG. Przeciwciała są istotnym elementem układu odpornościowego, który chroni organizm przed chorobami. Są one wykorzystywane przez odporność do rozpoznawania wirusów czy bakterii.

Noworodek nie produkuje jeszcze wystarczającej ilości własnych przeciwciał, prawdopodobnie z powodu niedostatecznego pobudzania przez patogeny, czyli inaczej czynniki chorobotwórcze.– tłumaczy dr n. med. Agnieszka Rudzka-Kocjan, pediatra, ekspert bebiprogram.pl.

Jak w takim razie mama powinna zadbać o dostarczenie w odpowiedniej ilości przeciwciał do organizmu niemowlęcia? Idealnym rozwiązaniem jest karmienie piersią, ponieważ mleko matki jest złotym standardem żywienia niemowląt. Pokarm mamy zawiera niepowtarzalne związki odpornościowe dopasowane indywidualnie do każdego dziecka.

Zobacz także: Co zrobić, gdy karmienie piersią nie wychodzi?

Mleko mamy – źródło odporności

Istnieje związek między funkcjonowaniem układu pokarmowego a sprawnością układu odpornościowego. W kształtowaniu odporności kluczową rolę odgrywa odpowiednie żywienie – jest ono ważne najpierw u przyszłej mamy, a później u dziecka przez pierwsze lata życia. Różnorodne pokarmy są źródłem składników ważnych m.in. dla odporności.

Najlepszym pokarmem, który umożliwia stopniowy i zrównoważony rozwój, również układu immunologicznego, jest mleko mamy. Zawiera przeciwciała, które bronią niemowlę przed zagrożeniami z otoczenia, a także posiada naturalne prebiotyki, stymulujące i sprzyjające aktywności tzw. dobrych bakterii w przewodzie pokarmowym dziecka.

„Pokarm kobiety posiada właściwości antybakteryjne, w bierny sposób zabezpiecza przed chorobą, a także promuje rozwój pewnych mechanizmów odporności, na przykład poprzez zawarte w mleku immunoglobuliny i inne składniki wspomagające rozwój mikrobioty jelitowej. Okres niewystarczającej produkcji własnych czynników odpornościowych u dziecka trwa do 12.-18. miesiąca życia, a systematyczne zwiększenie produkcji własnych immunoglobulin następuje od drugiego półrocza życia” – dodaje dr n. med. Agnieszka Rudzka-Kocjan.

Dieta dla odporności!

Układ odpornościowy intensywnie się kształtuje szczególnie w pierwszych latach życia. Wiele procesów związanych z tym rozwojem przebiega w przewodzie pokarmowym. W jelitach znajduje się prawie 70% komórek układu odpornościowego.

„Wspieranie odporności w dzieciństwie wpływa na zdrowie w późniejszych latach życia. Korzystne oddziaływanie na układ odpornościowy zmniejsza u niemowlęcia podatność na infekcje. Układ odpornościowy, podobnie jak mięśniowy czy nerwowy, potrzebuje bodźców stymulujących do pracy i rozwoju. Dlatego na kształtowanie układu immunologicznego poza właściwą dietą, bogatą w witaminy (m.in. A, C, D) i składniki mineralne (m.in. żelazo i cynk), korzystny wpływ mają m.in. szczepienia ochronne – zarówno te obowiązkowe, jak i zalecane” – wyjaśnia pediatra.

Zobacz także: Bonami zachęcają młode matki do karmienia piersią

Inne sposoby na wzmocnienie odporności

Niezależnie od pory roku, warto wychodzić z dzieckiem na spacery – to nie tylko sposób na wzmocnienie układu odpornościowego, ale i okazja do spędzania czasu z rodziną. Wyjazdy również korzystnie wpłyną na rozwój odporności – zmiana klimatu dobrze oddziałuje na organizm, który może poznać inne, nowe warunki klimatyczne. Poza tym warto zadbać o stałą i odpowiednią temperaturę w mieszkaniu – idealną dla dziecka jest 19-22°C.

To ciekawe!

Czy wiesz, dlaczego sen jest ważny dla odporności? Sen jest niezbędny do regeneracji organizmu. Jego brak często powoduje, że dziecko jest bardziej podatne na infekcje.

Istotne znaczenie ma także wilgotność powietrza w pokoju – zbyt suche może doprowadzić do wysuszenia śluzówki, a to natomiast ułatwia drobnoustrojom dostęp do organizmu niemowlęcia. Aby do tego nie dopuścić, należy systematycznie wietrzyć pomieszczenie.

Nie powinno się również przegrzewać dziecka, które w pierwszych latach ma zaburzony system termoregulacji i jest bardzo wrażliwe na zmianę temperatur – nagła różnica może doprowadzić do przeziębienia.

Poznaj fascynujący proces rozwoju SuperOdporności i MegaMózgu na www.bebiprogram.pl. Dzięki sześciu czytanym przez Krystynę Czubównę odcinkom możesz przenieść się w wyjątkowy świat superbohaterów i obejrzeć rozwój dziecka z innej perspektywy.

Ważne informacje: Karmienie piersią jest najwłaściwszym i najtańszym sposobem żywienia niemowląt oraz rekomendowane dla małych dzieci wraz z urozmaiconą dietą. Mleko matki zawiera składniki odżywcze niezbędne do prawidłowego rozwoju dziecka oraz chroni je przed chorobami i infekcjami. Karmienie piersią daje najlepsze efekty, gdy matka prawidłowo odżywia się w ciąży i w czasie laktacji oraz gdy nie ma miejsca nieuzasadnione dokarmianie dziecka. Przed podjęciem decyzji o zmianie sposobu karmienia matka powinna zasięgnąć porady lekarza.

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

„No nie wstydź się!”. O tym, jak dorośli zawstydzają dzieci

zawstydzanie dzieci
fot. Pixabay

Wmawianie poczucia winy i zawstydzanie. Zawstydzanie i wmawianie poczucia winy. Odnoszę wrażenie, że tak wygląda socjalizacja dzieci w Polsce. Nie tylko dzieci, kiedy jest się dzieckiem, to ta socjalizacja się zaczyna, ale trwa do samego końca. Religia, urzędy, rodzina, współrodacy – każda z tych instytucji tworzy kulturę wstydu. Takie odnoszę wrażenie. Pognębionymi i zawstydzonymi łatwiej sterować.

To zawstydzanie dzieci ma silnego sojusznika. To nietraktowanie dzieci jak pełnoprawnych i świadomych ludzi, ale jak głupie stworki mające wykonywać polecenia. Bez liczenia się z ich zdaniem, bez oglądania się na ich uczucia. Nie mam racji? No to przyjrzyjcie się chwilom, kiedy w domu, gdzie mieszka małe dziecko, pojawiają się goście.

Przychodzą więc dorośli i rzucają się do witania. Dzieciaka widzieli rok temu, dla malucha to połowa życia. Życia, które dopiero się zaczęło, a więc każda chwila jest wypełniona tysiącami nowych wrażeń, spotkań, doznań. A dorosły nie kryje rozczarowania – jak to nie pamiętasz cioci? Nie możesz nie pamiętać, na pewno pamiętasz!

Zobacz także: „N. stworzyła świat równoległy”. Kilka słów o potędze dziecięcej fantazji

Zawstydzanie dzieci

Malutki człowieczek otwiera oczy ze zdumienia – czego od niego chcą! Dlaczego ta obca (sic!) osoba się czepia! Ratunek może być jeden, trzeba natychmiast odwrócić wzrok (wiadomo, jeżeli czegoś nie widać, to tego nie ma) i wtulić się w mamę albo tatę. A wtedy pada to kretyńskie i sakramentalne: „No nie wstydź się!”.

Nienawidzę, kiedy ktoś tak mówi do N. Stanowczo tego zabraniam. Żal mi wszystkich dzieciaków, które muszą wysłuchiwać tej idiotycznej frazy. Po co ludzie mówią komuś: „nie wstydź się?” Żeby zawstydzić, to najlepszy sposób.

Dzieciaki kulą się i mocniej wtulają w rodzica. Zawstydzający dorosły, trwając w swej ignorancji, komunikatu nie rozumie za grosz. Ba, rozczarowany brakiem pożądanej reakcji z naciskiem powtarza durne zdanie, maltretując tym dziecko.

Zobacz także: Empatia w rodzicielstwie. Skąd wynika nasze poczucie winy?

Wyobraź sobie, że…

Dla wszystkich, którzy kiedykolwiek publicznie strofowali jakiegoś malucha, że ma „się nie wstydzić”, mam skomplikowane zadanie intelektualne. Pomyślcie (od razu trudne działanie), że jesteście takim dwulatkiem. A ten dorosły jest trzy razy większy, w ogóle go nie znacie i wcale nie macie ochoty się z nim wylewnie witać, chcecie tylko zwiać.

Ale nie, „przywitaj się z wujkiem, no nie wstydź się”. Szlag może trafić, prawda? Uciekacie więc tam, gdzie bezpiecznie, do rodziców. A tam zdrada! „No nie wstydź się, jak ty się zachowujesz, przecież znasz ciocię, trzeba się przywitać.”

N. nigdy nie usłyszy, że ma się nie wstydzić, tylko wykonywać społeczne rytuały zgodnie z normą oczekiwaną przez przemocą zsocjalizowanych dorosłych. Zawsze może zwiać do mamy i taty. Będą po jej stronie!

Tata z Dzieckiem

Tata z dzieckiem. Pracuje, no i opiekuje się N. Pół tygodnia w pracy, pół tygodnia w domu z dzieckiem. W weekendy jedno i drugie.