Przejdź do treści

Podwójne szczęście, czyli o zmianach zachodzących po narodzinach kolejnego dziecka

Wyobraźmy sobie taką sytuację: szczęśliwe małżeństwo. Nagle mąż postanawia, że w ich życiu pojawi się nowa żona. Zamieszkają wspólnie. Mówił o tym wcześniej, ale do żony nie bardzo ta informacja docierała, nie robiła na niej żadnego wrażenia. Pewnego dnia w domu pojawia się nowa kobieta. Mąż jest wobec niej czuły i opiekuńczy, spędza z nią mnóstwo czasu. Co więcej, wszyscy dookoła mówią, że to wspaniałe, że jest nowa żona, że pewnie ta pierwsza bardzo się cieszy, „jest was teraz więcej, będzie weselej”. Nowa żona próbuje się odnaleźć w nowej rodzinie, ale jest nieporadna i ciągle trzeba jej pomagać, co też mąż chętnie robi. Pierwsza żona nie bardzo wie, co się dzieje. Czuje, że to nieuczciwe, że pojawiła się druga żona; nie wie, co takiego złego zrobiła, że mąż zdecydował się na taki krok. Złości się, denerwuje, często jest jej przykro, dużo wysiłku wkłada w to, żeby pozbyć się rywalki. Bezskutecznie. Co więcej, nikt nie rozumie, o co jej chodzi.

Jest to, oczywiście, mocne uproszczenie, ale „znawcy” twierdzą, że tak właśnie czuje się starsze dziecko, kiedy pojawia się młodsze rodzeństwo. Długoterminowo, rodzeństwo to dar dla dziecka, wspomaga jego rozwój, uczy zasad funkcjonowania społecznego, budowania bliskich więzi. Długo by wymieniać. Ale początki bywają bardzo trudne. Zwłaszcza, jeśli różnica wieku między dziećmi jest niewielka.

Tak trudno zrozumieć

Pojawienie się rodzeństwa to często najpoważniejszy wstrząs w życiu małego dziecka. Sytuacja kompletnie niezrozumiała. Skoro wszystko było dobrze, po co nam ten nowy człowiek? Rodzice siłą rzeczy poświęcają nowemu dziecku mnóstwo uwagi, zachwycają się nim, przyjmują licznych gości, którzy witają się z nowym członkiem rodziny. Dziecko może więc czuć, że młodsze rodzeństwo jest zamiast niego, że zrobiło coś nie tak, było nie takie, jak chcieliby rodzice, stąd nowe dziecko w rodzinie.

Skutki zamętu, jakie przeżywa mogą być dramatyczne. Początkowo „starszak” może sprawiać wrażenie niezainteresowanego lub wręcz odwrotnie- bardzo szczęśliwego na widok brata lub siostry. Z czasem jednak rodzice zaczynają zauważ niepokojące zachowanie – dziecko na przykład chce znowu nosić pieluszki, nawet jeśli nie potrzebuje ich od miesięcy lub lat. Chce być karmione piersią, nagle zapomina języka i zaczyna się posługiwać monosylabami. Staje się płaczliwe, rozdrażnione lub agresywne.

Janet Lansbury, autorka niezwykle poczytnego bloga pisze, że najważniejszym zadaniem rodziców, którym rodzi się kolejne dziecko jest zadbanie o pierworodne. Można to zrobić na wiele sposobów.

1. Realistyczne oczekiwania

Ponieważ pojawienie się rodzeństwa jest tak potężnym wstrząsem, nawet dziecko, które zdawało bardzo czekać na rodzeństwo może nie radzić sobie ze zmianą. Będzie przeżywać smutek, żal, żałobę, mieć wątpliwości co do relacji z rodzicami i swojej roli w rodzinie. A przede wszystkim obawiać się o utratę miłości rodziców. Emocje te są bardzo trudne, niemożliwe do nazwania przez dziecko, a często nawet przez dorosłych. Rodzice mogą być głęboko zaskoczeni natężeniem i jakością emocji dziecka, jego zachowaniami, których nigdy wcześniej nie przejawiało. Jak zwracają jednak uwagę specjaliści, niezależnie od tego, jak „źle” zachowuje się starsze dziecko, to jest właśnie czas, kiedy najbardziej potrzebuje ono wsparcia i zrozumienia.

2. Negatywne emocje

Rodzice obawiają, że mówienie o „złych emocjach” będzie je inicjować, zwłaszcza jeśli tych emocji wcześniej nie było. Jednak dziecko będzie je przeżywać, czy tego chcemy, czy nie. Będzie się to manifestować na przykład w zbyt ostrych czułościach wobec maleństwa, w nagłej potrzebie skakania lub hałasowania, kiedy młodsze dziecko jest karmione lub usypiane. Warto dziecku nazywać jego emocje, również wówczas, kiedy aktualnie ich nie przejawia. Wnosić temat, mówić o tym, że niełatwo jest być starszą siostrą lub bratem, że młodsze rodzeństwo może być irytujące, ale że rodzice są obok i dziecko jest bezpieczne.

Ważne jest również nieocenianie i obserwacja starszego dziecka. Wówczas są większe szanse na wychwycenie tego, co wywołuje niechciane czy niebezpieczne zachowania. Jeśli z kolei oceniamy lub strofujemy, dziecko może uznać, że jest to potwierdzenie jego największych lęków- rodzice przestali mnie kochać, wolą brata lub siostrę.

3. Separacja

Dla wielu dzieci czas, kiedy rodzi się młodsze dziecko, jest to czas pierwszej dłuższej rozłąki z mamą. Można tę separację nieco ułatwić, organizując na przykład spotkania na skypie, zwłaszcza w przypadku nieco starszych dzieci. Można w ten sposób nawet czytać bajki czy podtrzymywać niektóre elementy codziennych rytuałów z dzieckiem.

4. Rutyna

Warto zadbać o to, żeby życie toczyło się starym rytmem. Oczywiście, bycie rodzicem noworodka wiąże się z koniecznością wprowadzenia licznych zmian. Warto jednak zadbać o to, żeby starszemu dziecku narodziny rodzeństwa nie kojarzyły się z końcem zabaw czy wyjść z rodzicami. O ile to możliwe, warto te aktywności kontynuować również po narodzinach młodszego dziecka.

5. Jeden na jeden

Wielu specjalistów podkreśla wagę zachowania aktywności, w których starsze dziecko ma niczym niezmąconą uwagę rodzica. Noworodek ma ten czas zapewniony siłą rzeczy, starsze dziecko również powinno mieć. Oznacza to, że jest to czas całkowicie poświęcony dziecku, a nie tylko związany z tym, ze noworodek zostaje pod opieką kogoś innego. Można wówczas wspólnie wyjść czy bawić się w sposób, który zaproponuje starsze dziecko.

 

Niezależnie od tego, jak wiele starań włożymy w to, żeby przygotować starsze dziecko na narodziny rodzeństwa, będzie to czas nieuniknionych trudności i zakrętów na drodze. Ale nie musi być nieprzyjemny ani szczególnie stresujący, jeśli się do niego przygotujemy.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Nowość, która może zachwycić wiele kobiet. Poznaj nutrikosmetyk COLLAGEM

Nutrikosmetyk COLLAGEM
COLLAGEM zawiera 12 specjalnie wyselekcjonowanych składników aktywnych – fot. materiały prasowe

Na polskim rynku właśnie ukazała się nowość kosmetyczna, która od niedawna cieszy się popularnością i zaufaniem kobiet w Wielkiej Brytanii. Mowa o nutrikosmetyku COLLAGEM. Co potrafi ten suplement diety?

Nutrikosmetyki to suplementy diety, które wzmacniają piękno i urodę od wewnątrz. Substancje aktywne zawarte w produkcie wchłaniają się z jelit do krwioobiegu, dzięki czemu mają szansę dotrzeć i odżywić komórki w całym organizmie.

Nutrikosmetyki pomagają przede wszystkim w problemach ze skórą, włosami i paznokciami. Od kilku dni na polskim rynku dostępny jest COLLAGEM – innowacyjny i jedyny w swoim rodzaju suplement diety, który dzięki unikalnej i starannie wyselekcjonowanej mieszance składników aktywnych przyczynia się do opóźnienia procesów starzenia.

Zobacz też: Czy znasz lecznicze właściwości kąpieli w Manor House Spa? Te zabiegi zrelaksują Twój umysł i ciało

Nutrikosmetyk COLLAGEM

Założycielka firmy Beauty Boosters i pomysłodawczyni produktu COLLAGEM – Katarzyna Devraj, opowiedziała 7 marca podczas konferencji prasowej o historii powstania nutrikosmetyku jej marzeń.

Szukałam suplementów diety, które pomogłyby mi spowolnić proces starzenia. Jednocześnie wiedziałam, że po 25 roku życia produkcja kolagenu w naszym organizmie zaczyna maleć, więc zaczęłam stosować wszystkie kolagenowe suplementy diety, które były dostępne na rynku. Nie znalazłam jednak takiego, który sprostałby moim oczekiwaniom – mówiła Katarzyna Devraj. Postanowiła zatem stworzyć kompleksowy produkt, który spełniłby wymagania jej i wielu innych kobiet.

Współtwórcą formuły COLLAGEM jest Tomasz Woźniak, ekspert z dziedziny biologii molekularnej, biochemii i inżynierii genetycznej, zawodowo wysokiej klasy specjalista z obszaru biochemii, suplementów diety, nutraceutyków i żywności oraz szef działu badawczo-rozwojowego EuroPharma Alliance.

Podczas konferencji prasowej Tomasz Woźniak wyjaśnił m.in. trzy teorie starzenia.

– To, jak żyjemy i w jaki sposób się odżywiamy, wpływaja na przyspieszony proces starzenia. Jaki jest wpływ mijającego czasu na wygląd człowieka i procesy starzeniowe zachodzące w organizmie? To, co jest najbardziej widocznie, to pojawiające się zmarszczki, nierówności i suchość, przebarwienia skóry, worki pod oczami. Włosy zaczynają siwieć i wypadać. Proces starzenia dotyka również wszystkie organy wewnętrzne i układ krążeniowy, dlatego rozwija się miażdżyca, zanikają mięśnie, układ odpornościowy gorzej pracuje – powiedział na wstępie Tomasz Woźniak.

– Bardzo dużo mówi się o tak zwanej teorii starzenia się tkanki łącznej. Tkanka łączna stanowi fundament budujący nasz organizm. Jeżeli jest ona w dobrej kondycji – jest zwarta i elastyczna, to proces starzenia przebiega wolniej. Oczywiście na człowieka działa też grawitacja. To, co widzimy w lustrze w związku z procesem starzenia, jest wynikiem grawitacji i osłabienia tkanki łącznej – wyjaśnił ekspert.

Zobacz też: Wypadanie włosów – problem mężczyzn i kobiet. Jakie mogą być przyczyny?

Wolne rodniki wrogiem urody

– Druga teoria to wolnorodnikowa teoria starzenia. Wolne rodniki to atomy, które mają niesparowane elektrony i przez to są bardzo reaktywne. Oznacza to, że jeżeli w pobliżu znajdzie się jakaś substancja, to wolne rodniki zaczynają ją atakować i niszczyć. Dlatego wolne rodniki przyspieszają proces niszczenia organów, skóry, wzroku, słuchu – tłumaczył Piotr Woźniak.

– DNA „spakowane” jest w chromosomy w naszych komórkach. Na końcu chromosomów są swojego rodzaju osłonki, zwane telomerami. Kiedy komórka i materiał genetyczny się dzielą, to telomery wyznaczają ilość podziałów i co podział się skracają. Kiedy skrócą się do momentu, że prawie ich nie ma, komórka przestaje się dzielić, starzeje się, organ zanika. Wolne rodniki i przewlekły stan zapalny przyspieszają degenerację telomerów, przez co szybciej dochodzimy do momentu naszego clock stopa w podziałach komórkowych i przez to szybciej się starzejemy. Dodatkowo, wolne rodniki powodują akumulację różnych uszkodzeń w białkach, które budują naszą tkankę łączną – dodał.

– Trzecia teoria, na którą chciałbym zwrócić uwagę, to brak energii w komórkach. Nasze komórki produkują energię, spalają cukry i tłuszcze i produkują energię potrzebną do różnych procesów fizjologicznych. Jednym z ważniejszych procesów, które muszą za każdym razem wykonywać, jest naprawa uszkodzeń w materiale genetycznym. Jesteśmy stale narażeni na uszkodzenia związane z zanieczyszczeniami, promieniowaniem ultrafioletowym. Te uszkodzenia się kumulują. Komórka je naprawia, co wymaga bardzo dużej ilości energii. Jeżeli komórka przestaje produkować energię, to przestaje również naprawiać DNA. Wszystko się kumuluje, komórka się starzeje i zanika – opowiadał współtwórca formuły COLLAGEM.

Zobacz też: 5 faktów o mio-inozytolu

Jak spowolnić proces starzenia?

Odpowiedzią naukowców na trzy teorie starzenia jest produkt COLLAGEM. Suplement diety:

  • Stymuluje kompleksową odnowę biologiczną tkanki łącznej
  • Wymiata i wygasza wolne rodniki
  • Stymuluje produkcję energii w komórkach
  • Pomaga zmniejszyć widoczność drobnych linii i zmarszczek
  • Pomaga przeciwdziałać przedwczesnemu starzeniu się skóry
  • Znacząco poprawia elastyczność, młodość, nawilżenie, wygląd i kondycję skóry
  • Wspomaga wzrost i zdrowie włosów oraz paznokci

COLLAGEM zawdzięcza swoje właściwości unikalnej recepturze, w skład której wchodzi:

  • MSM – najbogatsze i najbardziej dostępne biologicznie źródło organicznej siarki, która jest ważna dla poprawnej syntezy kolagenu, elastyny i keratyny
  • Kwas hialuronowy – zatrzymuje wilgoć w skórze i zmniejsza widoczne oznaki starzenia
  • Ekstrakt z pestek winogron – zawiera OPC, które wiążą i stabilizują kolagen i elastynę, przyspiesza wzrost włosów
  • Wyciąg z bambusa – najbogatsze źródło krzemionki, która pomaga utrzymać zdrowe włosy, skórę i paznokcie
  • Witamina E – przeciwutleniacz, który pomaga chronić błony komórek przed szkodliwym działaniem wolnych rodników
  • Witamina C – niezbędna do tworzenia kolagenu, zmniejsza uszkodzenia powodowane przez wolne rodniki
  • Beta-karoten – poprawia koloryt skóry i zmniejsza skutki uboczne promieniowania słonecznego
  • R-ALA (kwas alfa- liponowy) – kluczowy składnik produkcji bioenergii w każdej komórce
  • Koenzym Q-10 – niszczy wolne rodniki, wzmacnia odporność, opóźnia proces starzenia
  • Kompleks witamin (B1, B2, B5, B6, kwas foliowy, biotyna i B12) – wzmacnia układ odpornościowy, poprawia nastrój i funkcje poznawcze
  • Selen – silny przeciwutleniacz, chroni przed stresem oksydacyjnym

COLLAGEM dostępny jest w postaci saszetek z proszkiem. Dlaczego producent nie zdecydował się na klasyczną formę tabletek? Przede wszystkim dlatego, że w saszetce zawiera się więcej substancji aktywnych niż w kapsułkach. Dodatkowo, substancje aktywne zamknięte w kapsułkach muszą najpierw ulec uwolnieniu w przewodzie pokarmowym, aby mogły się rozpuścić w wodzie w wchłonąć. Formuła COLLAGEM wchłania się do organizmu lepiej niż standardowe tabletki.

Wypróbujecie?

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Przemoc nasza domowa – jak ją rozpoznać?

Przemoc nasza domowa
Niedawne wyznanie Weroniki Rosati o przemocy w związku, rozgrzało do czerwoności fora społecznościowe. – Fot. Pixabay

Niedawne wyznanie Weroniki Rosati o przemocy w związku, rozgrzało do czerwoności fora społecznościowe. Wiele osób gratulowało jej odwagi, ale znaleźli się też tacy, którzy nie zostawili na niej suchej nitki. Oczywiście nikt poza samymi zainteresowanymi nie zna prawdy, tym niemniej przemoc w naszym kraju dotyka olbrzymiej ilości kobiet i jest problemem, który wymaga rozwiązania.

Aby zidentyfikować wroga, trzeba go rozpoznać. Książka Avery Neal „Dlaczego czuję się nieszczęśliwa, skoro on jest taki wspaniały? Subtelne formy przemocy w związku” to poradnik, który pomaga rozpoznawać mechanizm przemocy i uczy,  jak można żyć bez oprawcy. Manipulacja i zastraszanie, obelgi, niewybredne żarty czy brak szacunku nie pozostawiają widocznych śladów, lecz bolą i niszczą podobnie jak przemoc fizyczna. Autorka, założyciela Woman Therapy Clinic, specjalizuje się w kobiecej depresji i lęku.

Oficjalne, policyjne statystyki mówią o 80 tys. kobiet doświadczających przemocy domowej w Polsce. To jednak liczba zgłoszonych sytuacji, kiedy prawdziwy wymiar tego procederu może wynosić nawet 800 tys. Państwo nie zapewnia mechanizmów umożliwiającą szybką i sprawną izolację sprawców przed rozpoczęciem postępowania karnego, stąd zgłoszenie sytuacji na policję nie pociąga za sobą uwolnienia kobiety i dzieci od przemocy.

Zobacz też: Samotne matki, czy samodzielne matki? O rodzicielstwie w pojedynkę

Ciągle za mało mówi się o tym, że manipulacja i kontrola pojawiają się w związku, w której nie dochodzi do fizycznej czy werbalnej przemocy. Najważniejsze dla kobiet jest rozpoznawanie nieodpowiednich wzorców zachowań, aby łańcuch przemocy nie przechodził na kolejne pokolenia.

W przemocy chodzi o władzę – o jej nadużywanie i przejmowanie kontroli nad drugą osobą.                Oto wzorce zachowań, które powodują, że tkwisz w toksycznym związku wg. Dr Lois P. Frankel, autorki książek m.in. „Grzeczne dziewczynki nie awansują”, „Grzeczne dziewczynki się nie bogacą”, „Grzeczne dziewczynki nie dostają tego, czego chcą”. Doktor Frankel jest licencjonowanym coachem i doradcą rodzinnym, pracuje głównie z kobietami i napisała wstęp do książki Avery Neal.

SYNDROM GOTOWANEJ ŻABY

Jeśli wrzuci się żabę do garnka z wrzątkiem, natychmiast z niego wyskoczy, kiedy jednak wrzuci się ją do zimnej, a potem będzie podgrzewać, żaba nie zorientuje się, że temperatura się zmienia, i w końcu umrze. Co to oznacza? Być może twój związek na początku być cudowny, ale z czasem stał się toksyczny. Niełatwo zdać sobie sprawę, gdzie tkwi przemoc, bo nasila się ona powoli.

PRZYMUS POWTARZANIA

To Zygmunt Freud zauważył, że ludzie mają skłonność do powtarzania zachowań z przeszłości tylko dlatego, że są one im znane. Jeśli dorastałaś w domu, w którym była przemoc, może ci się wydawać, że taka jest norma. Jeśli nawet uda ci się być w „normalnym” związku, uciekasz z niego, bo uważasz, że czegoś ci brakuje.

SZANOWANIE WŁADZY I AUTORYTETU

Bardzo dużo ludzi żyje w przekonaniu, że powinniśmy okazywać respekt ludziom u władzy. To dlatego tak długo kościołowi katolickiemu udawało się ukrywać temat molestowania seksualnego. Podobnie jest z rodzicami, którzy stosują przemoc wobec swoich dorosłych dzieci, szefami, którzy znęcają się nad podwładnymi, i nauczycielami, którzy wykorzystują uczniów.

DYLEMAT KOSZTÓW UTOPIONYCH

Wyobraź sobie, że kupiłaś używany samochód i powoli większość czasu spędzasz u mechanika, nie mówiąc o pieniądzach. Podobnie może być w związku – zainwestowałaś tyle czasu i kapitału emocjonalnego, że nie chcesz odchodzić. Mimo wypalenia emocjonalnego.

PRZEKAZ SPOŁECZNY

Informacje, które dostajemy w dzieciństwie różnią się od tych, które otrzymują nasi bracia – ten przekaz przekonuje nas, że mamy być przede wszystkim miłe. Jeśli nie, to nikt nas nie będzie lubił. Komunikat ten przekonuje nas, że „możesz robić co chcesz, lecz wciąż musisz zachowywać się jak ta mała, miła dziewczynka, tak jak się nauczono w dzieciństwie. Kobiety muszą zrozumieć, że przeciwieństwem „miła” nie jest „wstrętna”, tylko osoba o silnym głosie, która może zawalczyć o własne prawa oraz tych, na których jej zależy.

Zobacz też: Uwaga! Cyberprzemoc!

Jak pisze Avery Neal, ogromna większość kobiet, które tkwią w psychicznie destrukcyjnych związkach, nie ma nawet pojęcia o tym, że ich relacje z partnerem są oparte na przemocy, więc tym bardziej nie wie, po jakie źródła i pomoc sięgnąć. Jej książka jest podręcznikiem dla kobiet, które nie są pewne, dlaczego czują się nieszczęśliwe w związku. Dzięki niej będą wiedziały jak rozpoznawać unieszczęśliwiające je wzorce zachowań i łatwiej im będzie sięgnąć po pomoc. Jak piszą Frankel i Neal „nawet najdłuższa podróż zaczyna się zawsze od pierwszego kroku”. To ważna książka dla każdej kobiety.

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

10 rzeczy, które warto robić, zanim pojawi się dziecko

!0 rzeczy, które warto robić zanim pojawi się dziecko
Czasami trzeba spontanicznie poddać się chwili – Fot. Pixabay

Decyzja podjęta. Będziecie mieli dziecko. Zanim pojawi się ono na świecie, być może warto zrobić to, o czym od dawna marzyliście. Potem może zabraknąć czasu i będziecie zajęci innymi sprawami.

  1. PODRÓŻOWANIE

To, że urodzi się dziecko, nie znaczy, że skończą się podróże. Wiele osób jeździ z małymi dziećmi w różne części świata i obie strony są zadowolone. Tylko że to całkiem inny rodzaj turystyki. Teraz, kiedy jeszcze jesteście sami zrealizujcie jakieś swoje marzenie – Australia, Brazylia, Peru czy Góry Stołowe. Pamiętajcie, niech liczy się „droga”. Smakujcie każdy jej kilometr.

  1. SPANIE

Jeśli macie ochotę na spanie do 12 lub dłużej, nie żałujcie sobie. Sobotnie i niedzielne ranki należą teraz tylko do was. Kiedy pojawi się maluch, przez pierwsze 5 lat możecie zapomnieć o długim, nieprzerwanym, niczym niezakłóconym śnie.

  1. BEZTROSKIE WYLEGIWANIE

A kiedy już się wyśpicie (patrz wyżej) możecie dalej się wylegiwać albo wybrać się na śniadanie z przyjaciółmi, które przeciągnie się aż do obiadu – tak, to może też być brunch. Przeczytajcie całą sobotnią gazetę (z dodatkiem), bo później sterty nieprzeczytanych gazet przypominać będą o czasach, kiedy można było zadbać o swój mózg.

  1. WIECZORNO-NOCNE WYJŚCIA

Nie żałujcie sobie. Później wieczorne wyjścia będą drogie – stawki opiekunki do dziecka to spory wydatek. Wychodźcie na koncerty, do kina, teatru, na imprezy. Będzie wam tego brakować – nie tylko z powodu drogiej niani, ale dorosłego repertuaru kina i teatru oraz dorosłego towarzystwa. Nie da się ukryć, że przy późniejszych wyborach będziecie się kierować gustem dziecka. Póki nie goni was czas, możecie wracać do domu nawet nad ranem więc nie narzekajcie na niewyspanie czy kaca, bo na razie macie czas, żeby odespać wczorajsze traumy.

Zobacz też: Droga do bliskości

  1. CZAS PO PRACY

Nie wracaj do domu każdego dnia. Później będziesz to robić codziennie. Wybierz się na zakupy, spotkaj z koleżanką czy kolegą, idź do nowej knajpy na kolację.

  1. ZADBAJ O SWÓJ WYGLĄD

Wyciągnij z szafy te wszystkie sukienki i buty, któryś jeszcze nie miałaś okazji włożyć. Eleganckie szpilki i wystrzałowa sukienka dobrej firmy? Czemu nie? Później, kiedy będziesz miała niemowlaka przewieszonego przez ramię i biustonosz do karmienia, nie będzie ci się chciało nosić innego niż wygodne dżinsy i obszerny T-shirt.

  1. PORZĄDKI

Od lat masz nieuporządkowaną piwnicę lub łazienka potrzebuje odnowienia. Teraz jest czas, żeby to zrobić i sprawić, żeby ta rzecz nie spędzała ci snu z powiek. Jeśli nie zrobisz tego teraz, nie ma szansy, żebyście znaleźli czas później.

Zobacz też: Współczesna rodzina na nowo zdefiniowana

  1. SPONTANICZNOŚĆ

Tego chyba najbardziej (oprócz snu) brakuje wszystkim rodzicom. Nie zamkną przecież dziecka w szufladzie, kiedy będą chcieli wymknąć się na dach, żeby poobserwować księżyc i pouprawiać seks w jego blasku. No właśnie. Postarajcie się spełniać swoje spontaniczne zachcianki, zanim wejdziecie w inny rytm.

  1. NAUKA i PRACA

Czas przed urodzeniem dziecka wykorzystaj na skończenie studiów, karierę zawodową lub nauczenie się tego o czym zawsze marzyłaś – kreatywne pisanie, gra na pianinie, lepienie garnków etc.

  1. POMYŚL O SOBIE

To dobry czas, żeby pomyśleć o sobie jako przyszłym rodzicu – zapytaj swoich rodziców o to doświadczenie. Jeśli masz taką potrzebę, wybierz się do psychologa albo psychoanalityka, żeby przepracować problemy, jeśli takie masz. A może myślisz o przeprowadzce? Warto zrobić to teraz, bo później będzie to odrobinę trudniejsze.

 

 

 

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Dlaczego zdecydowałam się na dziecko? Z pamiętnika młodej mamy

Dlaczego zdecydowałam się na dziecko?
W zależności od dnia tygodnia spacerujemy po osiedlu, idziemy po zakupy lub wsiadamy do autobusu i jedziemy na zajęcia – fot. Fotolia

Nigdy nie marzyłam o tym, aby zostać mamą. Wręcz przeciwnie – kojarzyło mi się to z niewolą domową, wiecznym niewyspaniem, ciągle płaczącym niemowlakiem i odmóżdżoną matką-wariatką. Zero radości z życia oraz wizji „lukrowanego” macierzyństwa. Nie marzyłam o słodkim dzidziusiu, a do dzieci koleżanek uśmiechałam się z obowiązku, aby świeżo upieczonym mamusiom nie było przykro. Obecnie jestem mamą 6-miesięcznej córeczki Larysy i stwierdzam, że bycie mamą wcale nie jest takie złe!

Pewnego dnia koleżanka zapytała mnie: – Jak się czujesz w roli mamy? – Dobrze, dziękuję – odpowiedziałam bez namysłu.

To z pozoru proste pytanie i moja grzecznościowa odpowiedź dały mi wiele do myślenia. Otóż, ja się wcale nie czuję! Nie czuję się matką, ale bardziej jak ktoś, kto dostał pod opiekę niemowlę i zajmuje się nim teraz przez 24 godziny 7 dni w tygodniu. Bycie mamą to nie jest jednorazowy akt, to jest długi proces stawania się, dzień po dniu.

Jak to się stało, że pomimo niechęci do dzieci zaszłam w ciąże i urodziłam dziecko? Chciane, planowane i kochane. Bez namawiania, nacisków rodziny (które oczywiście były, ale nie miały wpływu na moją decyzję), tykania zegara biologicznego itp.

Zobacz też: Rodzic idzie do lekarza, czyli kilka słów o zgubnych skutkach pośpiechu

Dlaczego zdecydowałam się na dziecko?

W pewnym momencie poczułam, że nadszedł TEN czas. Najlepszy na dziecko.

Czerpię z życia pełnymi garściami – pracuję, podróżuję, czytam książki (nałogowo), ćwiczę fitness (czasami), mam grono oddanych przyjaciół. W zeszłym roku wyszłam za mąż za Mariusza, którego znam od 10 lat; właśnie kupiliśmy własne mieszkanie na kredyt. Idealny moment.

Z drugiej strony – trudne relacje rodzinne, choroby i problemy finansowe. Każdy ma swoje ciemne strony i zakamarki, w które nie chce wpuszczać najbliższych.

Zapadła decyzja na TAK. Chcemy mieć dziecko. Chcę doświadczyć w życiu wszystkiego co jest potencjalnie dobre, a posiadanie dziecka takie jest; mimo wielu trudności i niedogodności po drodze. To stworzenie nowego człowieka. No i ta ciekawość jak wymieszają się nasze geny.

Teraz siedzę u ulubionej kawiarni na osiedlu „Słodkie Chwile”. Dziecko śpi smacznie w wózeczku, a ja piję ciepłą kawę i jem pyszne ciasto. Wzięłam ze sobą książkę „Mama wraca do pracy” Adeli Prochyry i najnowszy numer „Polityki”. Cudowne, spokojne chwile.

Przedtem byłam na spacerze dookoła pobliskiego jeziorka i obchodzie ulubionych miejsc na osiedlu, czyli żłobka i przedszkola. Od kiedy mam własne dziecko to lubię patrzeć na inne dzieci, aż sama się sobie dziwie, bo nigdy przedtem najmłodsi nie budzili we mnie takich emocji.

Jakiś czas temu poszłam na pocztę odebrać awizo. Przed wejściem stał wózek dziecięcy. Sam. Odruchowo zajrzałam do środka, aby zerknąć na dzidziusia śpiącego w środku. Po chwili z budynku poczty wybiegła zaniepokojona kobieta z pytaniem: – Co się stało? Czy obudził się?

Zawstydzona uśmiechnęłam się i odparłam, że nic. Chciałam tylko popatrzyć na dzidziusia – pomyślałam.

Zobacz też: A może by tak wyjść bez dziecka? „Ruszyliśmy bez obaw. Niesłusznie, oj jak niesłusznie…”

Jak wygląda mój dzień z dzieckiem?

To zależy od dnia tygodnia. We wtorki chodzimy na pilates do „Mama Ćwiczy”; klubu fitness na Kabatach, gdzie ja ćwiczę, a córeczka bawi się w sali obok pod okiem animatorki. W środy do Multikina na seanse dla mam z dziećmi. Czwartek to dzień w muzeum, dzięki darmowym wejściom zwiedziłyśmy m.in. Zachętę, Polin, Muzeum Etnograficzne i Pałac w Łazienkach. W piątki chodzimy na gordonki, zajęcia umuzykalniające dla najmłodszych, do Domu Kultury Kadr na Mokotowie oraz na kurs Pozytywnej Dyscypliny do Służewskiego Domu Kultury (aby przygotować się na tzw. bunt dwulatka i inne wyzwania rodzicielskie). Weekend spędzamy wspólnie z mężem na wizytach u rodziny i znajomych oraz spacerach po Warszawie z przewodnikiem.

Jak widać nasz każdy dzień, oprócz poniedziałku, jest zaplanowany i wypełniony ciekawymi zajęciami. Czy jest to potrzebne dziecku? Nie wiem. Na pewno jest to niezbędne mi. A dziecko nie narzeka, śpi w wózku kołysane spacerem niezależnie gdzie pójdziemy, lub z ciekawością rozgląda się dookoła. Zauważyłam, że córeczka jest o wiele spokojniejsza i mniej płacze, gdy wyjdziemy z domu; zaś ja jestem o niebo szczęśliwsza, gdy mogę uczestniczyć w zajęciach, robić coś konstruktywnego i spotkać się z innymi ludźmi.

A jak wygląda szara codzienność?

Każdego dnia przy dziecku trzeba wykonać szereg powtarzalnych czynności higienicznych, takich jak karmienie, przewijanie, mycie.

Rano wstajemy zwykle ok. godz. 6.00, czasami jest to 5.00, czasami 7.00, w zależności od „humoru” małego lokatora, który codziennie rano radosnym marudzeniem oznajmia mi, że się wyspał. Po przywitaniu i porannym obchodzie mieszkania, odkładam córeczkę na matę lub do bujaczka, a sama szybko ubieram się, ogarniam i szykuje śniadanie dla nas.

Po posiłku biorę wózek i wychodzimy z domu. W zależności od dnia tygodnia spacerujemy po osiedlu, idziemy po zakupy lub wsiadamy do autobusu i jedziemy na zajęcia – pilates, gordonki, do kina lub muzeum itd. Wracamy do domu ok. godz. 14:00 i czekamy, aż tatuś wróci z pracy. W międzyczasie karmię i przewijam dziecko.

W większości miejsc do których chodzę, jest dobra infrastruktura pro-dzieciowa, typu przewijak w toalecie, a w niektórych centrach handlowych takich jak Galeria Mokotów, Arkadia lub Blue City znajduje się nawet specjalny pokój dla matki z dzieckiem, gdzie można podgrzać butelkę z mlekiem w podgrzewaczu, obiadek w mikrofalówce, oraz nakarmić dziecko piersią w wygodnym fotelu.

Popołudnia spędzamy razem z tatą, w trójkę bawimy się, jemy obiad i oglądamy telewizję. Od czasu do czasu wychodzę sama z domu na dwie godziny do dentysty lub kosmetyczki. Czasami odwiedza nas babcia i pomaga przy dziecku.

O godz. 19:00 rozpoczynamy wieczorny rytuał – kąpiel, masaż oliwką i karmienie. O 20:00 dziecko zwykle już śpi w swoim łóżeczku. Wtedy mamy czas dla siebie, choć zazwyczaj nie trwa on długo, bo zaraz po 21:00 zbieram się do łóżka, gdzie czytam przed snem.

Weekendy wyglądają inaczej. Uwielbiam sobotnie i niedzielne poranki, ponieważ mąż wstaje wtedy rano razem z córeczką  i zabiera ją do drugiego pokoju, więc ja mogę wyspać się bez przeszkód, a następnie wziąć długą kąpiel, na co brakuje mi czasu w tygodniu.

Zobacz też: Podróż z dzieckiem. „Odkąd N. jeździ z nami bierzemy ze sobą kosmiczną ilość walizek”

Czy żałuję zostania mamą?

Na pewno nie! Pomimo ciężkich chwil, frustracji brakiem ciszy i spokoju, mocno ograniczonego czasu dla siebie; dziecko daje coś ważniejszego – sens istnienia i powrót do pierwotnych małych radości oraz zabawy.

Nie czuję się typową mamą, nie jestem kurą domową, nie spędzam czasu jedynie na bezcelowych spacerach i niańczeniu dziecka. Mam własne zainteresowania i pasje, dużo czytam i myślę o powrocie do pracy. Dziecko nie zabrało mi nic z siebie, a dało dużo od siebie. Kocham je i kocham cała moją trzy osobową rodzinę.

Mam nadzieję, że zawsze będziemy tacy szczęśliwi w naszej małej codzienności. 

Alina HRabina

Zawodowo związana z branżą HR. Obecnie na urlopie macierzyńskim. Mieszka w Warszawie, ale chętnie odbywa podróże małe i duże.