Przejdź do treści

Jak odchudzić dziecko?

Otyłość i nadwaga jest podłożem wielu chorób i schorzeń, a w dzisiejszych czasach ten problem dotyka coraz więcej dzieci. Książka „Pokonaj nadwagę oraz insulinooporność u dzieci” to świetne narzędzie, przyjazny poradnik, które pozwoli rodzicom pomóc dzieciom zmagającym się z tym problemem. Rozmawiamy z Dominiką Musiałowską, jedną z autorek (obok Anety Stanek-Gonery):

Dwa lata temu napisała Pani książkę „Insulinoporność. Zdrowa dieta i zdrowe życie”. Teraz ukazuje się książka o insulinooporności u dzieci. Wielu znajomych z mojego otoczenia cierpi na tę chorobę. Nie zdawałam sobie jednak sprawy, że w dużym stopniu dotyczy ona dzieci i młodzieży. Kiedy to się stało? Co zrobiliśmy nie tak?

Zacznijmy od tego, że insulinooporność nie jest chorobą. Jest to zaburzenie, które potrafi sporo namieszać w naszym organizmie i doprowadzić do rozwoju wielu chorób takich jak cukrzyca, choroby sercowo-naczyniowe, choroby neurodegradacyjne, otyłość oraz niektóre nowotwory.

Niektórzy lekarze nadal uważają insulinooporność za błahy problem, jednak nie należy go bagatelizować ponieważ może mieć swoje niebezpieczne następstwa. Wcześniej insulinooporność traktowano jako cechę osób starszych. I oczywiście to prawda, że wraz z wiekiem zwiększa się ryzyko rozwoju insulinooporności, tak samo jak cukrzycy typu 2.

To zaburzenie dotyczy coraz większej liczby młodych osób, w tym niestety także dzieci. Przyczyn insulinooporności u dzieci jest wiele. Bardzo duże znaczenie ma tutaj czynnik genetyczny, jednak nie możemy zapomnieć o istotnym udziale trybu życia u najmłodszych, który budzi coraz większy niepokój.

Coraz mniej się ruszamy…

Spadek aktywności fizycznej, a do tego wzrost spożytych kalorii w postaci wysokoprzetworzonej żywności, przeładowanej cukrem, tłuszczem i masą niezdrowych dodatków to główne przyczyny, ale wpływ na rozwój insulinooporności ma nawet dieta matki w ciąży i przed ciążą, to czy matka karmiła piersią, kiedy zaczęła rozszerzać dietę niemowlęcia oraz jakie pokarmy przyjmowało dziecko w pierwszych miesiącach swojego życia.

Jakość pożywienia ma ogromne znaczenie. Przyrost masy ciała, nadwaga to wszystko ma związek z rozwojem insulinooporności u dzieci. To temat tak obszerny, że ciężko o tym mówić w skrócie. Dlatego razem z dietetyczką Anetą Stanek-Gonerą, postanowiłyśmy napisać o tym książkę, która jest już piątą książką o insulinooporności, którą mam przyjemność współtworzyć.

Każde otyłe dziecko cierpi na insulinooporność?

Wraz ze wzrostem masy ciała, zwiększa się także poziom insuliny i ryzyko rozwoju insulinooporności. Dlatego otyłe dzieci przeważnie mają insulinooporność w wyniku nadmiaru tkanki tłuszczowej.

Zdarzają się oczywiście nieliczne wyjątki otyłych dzieci u których poziom insuliny jest prawidłowy, ale nie można zapominać, że zgodnie z definicją insulinooporność to stan obniżonej wrażliwości tkanek na działanie insuliny przy jej podwyższonym lub prawidłowym poziomie. Dlatego wynik prawidłowy nie wyklucza insulinooporności. Tutaj potrzebny jest doświadczony lekarz, który przyjrzy się nie tylko wynikom badań ale także objawom, które towarzyszą pacjentowi.

Zobacz też: Dieta dla mózgu

Na co zwrócić uwagę u dzieci, jakie są objawy insulinooporności?

Najczęstsze objawy jakie pojawiają się u dzieci to nadmierne zmęczenie, problemy z koncentracją, pogorszenie pamięci, obniżenie nastroju, drażliwość, nadmierna senność (szczególnie po posiłku), tzw. „wilczy apetyt” (szczególnie na produkty węglowodanowe i słodycze), nieuzasadnione tycie (szczególnie w obrębie brzucha), trudności w chudnięciu, ciemne przebarwienia na skórze (szczególnie w okolicach karku, pach, biurku, pod kolanami, na łokciach), podwyższone ciśnienie tętnicze, hipoglikemia.

Oczywiście nie u każdego muszą wystąpić wszystkie te objawy oraz nie zawsze te objawy muszą oznaczać insulinooporność. Insulinooporność może także występować bezobjawowo do pewnego momentu.

Do lekarza jakiej specjalności wybrać się po diagnozę? Jak diagnozuje się insulinooporność u dziecka?

Najczęściej tematem insulinooporności zajmuje się endokrynolog. Ale nie jest to jedyny lekarz do którego można zwrócić się o pomoc. Grunt, żeby był to lekarz, który faktycznie zna się na insulinooporności, niezależnie czy jego specjalizacją jest diabetologia, ginekologia, kardiologia czy geriatria.

Może to być lekarz rodzinny. Należy pamiętać, że insulinooporność wiąże się często z innymi chorobami i zaburzeniami, więc wybór lekarza też jest zależny od naszego indywidualnego przypadku.

Do jakich chorób prowadzi insulinooporność?

Insulinooporność może być przyczyną rozwoju wielu chorób ale także może rozwijać się w trakcie choroby. Jest blisko powiązana z cukrzycą typu 2 (najczęściej jest jej przyczyną) oraz zespołem metabolicznym, zespołem policystycznych jajników, niedoczynnością tarczycy, chorobą Hashimoto, otyłością, nadciśnieniem tętniczym i chorobami serca.

Sama insulinooporność może być przyczyną rozwoju niektórych nowotworów w przyszłości a także chorób neurodegradacyjnych w tym np. choroby Alzheimera.

Jeśli nasze dziecko zostało zdiagnozowane, a lekarz przepisze lekarstwo, to czy zanim podamy lekarstwo, nie warto najpierw spróbować diety?

Najczęściej przepisywanym lekiem przy insulinooporności jest metformina. Bardzo ostrożnie przepisuje się go dzieciom ze względu na skutki uboczne w postaci dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego.

Oczywiście dieta to podstawa i to powinna być absolutna konieczność w zaleceniach, jednak są sytuacje kiedy trzeba działać szybko. Każdy przypadek jest inny i należy go traktować indywidualnie.

Jeśli lekarz uzna, że leki są koniecznością, to zaraz obok diety i aktywności fizycznej, należy stosować się do zaleceń lekarza. Co oczywiście nie znaczy, że każdy pacjent z insulinoopornością musi brać leki. Mnóstwo pacjentów wraca do zdrowia tylko z pomocą zmiany nawyków żywieniowych i zwiększeniu aktywności fizycznej.

Zobacz też: Odchudzanie według ajurwedy, czyli jak wrócić do równowagi

Jak zmienić nawyki? Od czego zacząć? Zmiana diety u dziecka to trudny temat.

Od rodziców. Praca nad nawykami dziecka, to praca całej rodziny. Najważniejsze, żeby rodzice zaakceptowali zmiany, które czekają ich wszystkich i mieli wsparcie, żeby móc wspierać swoje dzieci.

Rodzice, których przerasta sytuacja zdrowotna ich dziecka, mogą mieć trudności by pomagać swojemu dziecku. Pojawia się wtedy złość, frustracja, zakazy, nakazy, kary a wraz z tym bunt ze strony dziecka, które nie czuje się bezpiecznie i jak najszybciej chce wrócić do swojej strefy komfortu, czyli dobrze mu znanych starych i sprawdzonych nawyków. Tylko silny i zdecydowany rodzic, pewny swoich działań, może być najlepszym wsparciem i przewodnikiem dla swojego dziecka.

Oczywiście rodzic musi liczyć się z tym, że zmiany dotyczą także jego. Nie może być tak, że rodzice zabraniają dziecku zjedzenia cukierków, podczas gdy sami objadają się czekoladą. Nie mogą kazać dziecku jeździć codziennie na rowerze, podczas gdy sami całe dnie spędzają na kanapie przed telewizorem. Przykład idzie z góry. To my rodzice musimy stanowić wzór do naśladowania. Nawet jeśli to dla nas trudne, pokażmy dziecku, że ma w nas partnera i wzajemnie możemy sobie pomagać. Że rozumiemy jego trudności i akceptujemy każdą emocje która temu towarzyszy. Nie zabraniajmy dziecku się złościć, płakać, tupać i się smucić. Bądźmy po prostu przy nim w tych trudnych momentach.

Ważne też jest, żeby nie wpadać w skrajności. Ja zawsze polecam stworzenie kontraktu, który powinien powstać wspólnie – rodzice i dziecko. Kontrakt powinien zawierać ustalenia na których nam najbardziej zależy, ale też powinien uwzględnić potrzeby dziecka. Jeśli dziecko nie chce się zgodzić na całkowitą eliminację słodyczy, ustalcie, że może dwa razy w tygodniu zjeść dowolną, ulubioną słodkość.

Jeśli sport nie jest jego ulubioną czynnością, ustalcie, że będzie miało aplikację z krokomierzem i każdego dnia powinno wykonać 8-10 tysięcy kroków. Jeśli spędza dużo czasu przed komputerem i telewizorem, ustalcie, że dozwolone przekąski to jedynie owoce, warzywa i orzechy w ustalonych ilościach i czas na oglądaniu filmów nie powinien przekroczyć 1,5h dziennie. Oczywiście są to tylko przykłady, bo konkretny plan powinien zostać ułożony indywidualnie.

Najtrudniejsze jest chyba uzależnienie od cukru, który jest wszędzie.

Niestety jest to ogromny problem. Wydaje nam się, że cukier jest obecny jedynie w słodyczach i kolorowych napojach, a to nieprawda. Jest go pełno w owocowych jogurtach, wędlinach, gotowych daniach obiadowych, sokach, pastach kanapkowych, płatkach śniadaniowych i wielu innych produktach, po które sięgamy robiąc zakupy.

Dzieci spożywają dużo więcej niż zalecane dzienne spożycie cukru. Polecam wybieranie produktów z jak najkrótszym składem albo jednoskładnikowe tak jak warzywa, owoce, orzechy, mąki pełnoziarniste, kasze, ryż, rośliny strączkowe, jajka, ryby, dobrej jakości mięso itp. Im mniej cukru dodanego w diecie dziecka, tym lepiej dla jego zdrowia i samopoczucia.

Odchudzanie dziecka brzmi okrutnie, ale patrząc na polskie plaże widać gołym okiem, że coraz więcej jest otyłych dzieci, które często narażone są na ostracyzm, docinki. Problem często ciągnie się za nimi także w dorosłym życiu. Jak pomóc dzieciom?

W znacznym stopniu odpowiedziałam na to pytanie wcześniej. Tu należy zacząć od rodziców. To oni muszą mieć siłę, żeby być absolutnym wsparciem dla swoich dzieci. To oni powinni pokazać dziecku, że świat nie zawsze jest miły i przyjemny, ale budując w dziecku duże poczucie własnej wartości, dając siłę i pewność siebie, pomogą stawić mu czoła.

Szczera rozmowa i działania, które mogą być wzorem zachęcą dzieci do zmiany nawyków, których celem będzie powrót do zdrowia i schudnięcie. Ważne jest, żeby cała rodzina chciała tych zmian i żeby wszyscy włożyli dużo pracy w lepsze jutro. Otyłe dzieci nie muszą leżeć plackiem na plaży, jedząc lody i gofry, ale mogą grać całą rodziną w piłkę plażową, chodzić na długie spacery, rodzinne wycieczki rowerowe i piesze wędrówki. Czas, który możemy spędzić razem, całą rodziną, to czas niezwykle przyjemny, a do tego jakże korzystny dla zdrowia!

Wyd. Feeria

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Zima z dzieckiem w Warszawie – gdzie warto się wybrać?

Zima z dzieckiem w Warszawie
Zima z dzieckiem w Warszawie - jakie atrakcje nas czekają?

Zima w mieście potrafi być nużąca… a wcale nie musi! Gdzie wybrać się z maluchem? Co zobaczyć? Jak zapewnić mu frajdę i wyjątkowe atrakcje? Zima z dzieckiem w Warszawie – oto najciekawsze propozycje (radość przyniosą nie tylko najmłodszym)!

Wielka Fabryka Elfów


Świąteczny klimat pełną parą! Od 24.11 do 22.12 po raz kolejny Wielka Fabryka Elfów gości na PGE Narodowym. Jak sama nazwa wskazuje, Elfy biorą tam dzieciaki w obroty i oprowadzają po zakamarkach swojej fabryki.

Maluchy pomagają im w przygotowaniach, a przy tym rozwiązują różnego rodzaju zagadki logiczne, zręcznościowe, uczą się, ruszają i tworzą Melodię Świąt. Na koniec każdej wizyty nie może obyć się rzecz jasna bez Świętego Mikołaja – każdy maluch dostaje prezent, w tym także Dyplom Pomocnika Elfa!

Czas trwania zabawy: około 2 godziny.

Wejście: dla osób bez samochodu – brama nr 5, z samochodami – brama nr 6, poziom -3

Cena biletów: osoby przybywające indywidualnie zapłacą około 50-60 zł

Wielka Fabryka Elfów jest w tym roku także w Gdańsku oraz Katowicach!

Smart Kids Planet


Mali odkrywcy będą w swoim żywiole! Smart Kids Planet to kolejna atrakcja, która znajduje się w PGE Narodowym. Są to edukacyjne sale zabaw, do których inspiracją były światowe trendy – „edutainment”, czyli inaczej mówiąc „nauka przez zabawę”.

Frajda dla wyobraźni, kreatywności, ruchu malucha. Do tego interakcje społeczne, ale też towarzystwo rodzica (lub innego opiekuna), co nie pozbawia malucha poczucia bezpieczeństwa. A nie jest to bez znaczenia – zwłaszcza dla młodszych dzieci (ze Smart Kids Planet można korzystać w wieku 0-10 lat). Masa atrakcji i kilka stref tematycznych, które dopasowane są do wieku odwiedzających – ech… gdybyśmy byli teraz dziećmi, sami chętnie byśmy tam poszli!

Cena biletów: indywidualnie zapłacimy od 25 do około 40 zł (za dziecko), warto śledzić ewentualne promocje

W dniach poniedziałek-czwartek maluchy poniżej 1 roku wchodzą bez opłaty

Wejście: brama nr 1

Chiński Festiwal Światła


Odbywał się już w wielu państwa Europy, zagościł także w Nowym Jorku – pora więc na nas! Po raz pierwszy w Polsce ogromne świetlne figury zostały umieszczone w warszawskich Fortach Bema. Są to konstrukcje sięgające nawet 4 metrów, a ogromny chiński smok jest długi na około 20, co niewątpliwie zrobi wrażenie nie tylko na najmłodszych, lecz także na tych starszych widzach.

Czym jednak jest Chiński Festiwal Światła? Jest to wielowiekowa tradycja, którą obchodzi się w Chinach już od dynastii Han. W naszym wydaniu setki świateł witają odwiedzających już od wejścia – kolorowej bramy w tematycznych motywach nie da się przegapić. Dalej czeka nas jeszcze więcej – tradycyjne chińskie motywy i związane z nimi figury, w tym smoki, pandy, ale też kwiaty i co ważne w okresie około świątecznym – mikołajowe motywy.

Należy też dodać, że w czasie trwania Festiwalu odbywać się będą różnego rodzaju jarmarki chińskiego rękodzieła, pokazy sztuk walki, tańca, a smakosze będą mogli odwiedzić stoiska z potrawami z kuchni chińskiej.

Czas trwania Festiwalu: 30.11.2019-02.02.2020

Miejsce: Forty Bema, wejście od Waldorffa 34, Warszawa

Cena biletów: 20-45 zł

Chiński Festiwal Światła

Fot. redakcja

Chiński Festiwal Światła

Fot. redakcja

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Fakty i mity na temat szczepień przeciw grypie

Fakty i mity nt. szczepień przeciw grypie.
fot. Pixabay

Jesień to okres, w którym jak bumerang powraca temat szczepień przeciw grypie. W gąszczu informacji trudno wyłuskać te rzetelne, a mnogość pokutujących mitów sprawia, że wiele osób odczuwa strach przed wizytą w placówce medycznej. Wraz z Joanną Pietroń lekarzem rodzinnym, z Centrum Medycznego Damiana, przestawiamy najpopularniejsze fakty i mity oraz wyjaśniamy dlaczego nie powinniśmy obawiać się szczepień przeciw grypie.

Zobacz też: Gdy maluch idzie do przedszkola, czyli przepis na szybką adaptację w nowym miejscu

Szczepienia zawierają fragmenty wirusa grypy

FAKT. Szczepienia przeciw grypie zalicza się do tzw. szczepionek inaktywowanych, czyli takich, które zawierają w sobie fragment lub całego zabitego wirusa. Ich skład zmienia się każdego roku i jest uzależniony od sezonu grypowego. Obecnie w naszym kraju dostępna jest szczepionka s zawierająca powierzchniowe białka wirusa – N i  H oraz taka, w której znajduje się  cały, rozszczepiony wirus grypy. Wirus grypy zawarty w szczepionce jest niezdolny do wywołania choroby.

Jego zadaniem jest bowiem pobudzenie układu odpornościowego, który po kontakcie z podaną szczepionką  wytwarza przeciwciała. Sprawia to, że nasz organizm jest przygotowany do walki z „intruzem”, jeżeli dojdzie do konfrontacji z prawdziwym wirusem.

Szybka reakcja układu immunologicznego jest wówczas kluczowa w zatrzymaniu choroby i ochroną przed  groźnymi powikłaniami.

Szczepionka nie chroni w pełni przez chorobą

FAKT. Według Światowej Organizacji Zdrowia skuteczność szczepionki wynosi od 70-90 proc. Chociaż szczepienie nie oznacza stuprocentowej ochrony, w przypadku pojawienia się choroby u osób zaszczepionych przebiega ona zdecydowanie łagodniej, minimalizując jednocześnie możliwość wystąpienia powikłań.

Szczepienia są wciąż  najbardziej  skuteczną metodą  ochrony  przeciw zachorowaniom na grypę. Mają nawet większą skuteczność niż nieswoiste środki ochrony przeciw zakażeniom  takie jak higiena rąk, noszenie maseczek itp.

Dziecko należy zaszczepić tuż po narodzinach

MIT. Światowa Organizacja Zdrowia zaleca, aby szczepieniom przeciw grypie zostały poddane wszystkie osoby po ukończeniu szóstego miesiąca życia.

Wytyczne dotyczą zwłaszcza osób, które znajdują się w grupie podwyższonego ryzyka zachorowania i wstąpienia powikłań pogrypowych (m.in. osoby starsze, kobiety ciężarne, palacze, pacjenci zmagający się z problemami kardiologicznymi, chorobami układu oddechowego, cukrzycą czy otyłością oraz osoby wykazujące obniżony poziom naturalnej odporności organizmu, a także personel medyczny.

Zobacz też: Jak wspierać odporność dziecka – 11 skutecznych sposobów i jeden wątpliwy

Istnieje więcej przeciwskazań niż wskazań do zaszczepienia

MIT. Poza medycznymi wskazaniami istnieją również przeciwskazania do poddania się szczepieniu przeciw grypie. Warto jednak podkreślić, że w zdecydowanej większości przypadków nie są to czynniki bezwzględnie wykluczające, a jedynie odraczające szczepienie.

Należy tutaj wymienić ogólny stan zdrowia – jeżeli u pacjenta występuje gorączka czy ostry stan zapalny, szczepienie  należy przełożyć  na inny termin. Nie powinniśmy również decydować się na szczepienie bezpośrednio po zakończonej chorobie lub kuracji antybiotykowej.

Czynnikiem, który należy również wziąć pod uwagę, choć nie jest elementem wykluczającym, jest zmęczenie organizmu. Jeżeli przytrafiła nam się bezsenna noc lub intensywnie trenujemy i nie zdołaliśmy w krótkim czasie odpowiednio się zregenerować, powinniśmy przynajmniej o kilka dni odłożyć wizytę związaną ze szczepieniem.

Przeciw grypie wystarczy zaszczepić się raz w ciągu życia

MIT. Zalecana częstotliwość przyjmowania szczepionek jest uzależniona od zdolności poszczególnych szczepów wirusów do mutowania a przez to do zmienności. Jako pierwszy przykład podajmy szczepienie przeciw żółtaczce, które może skutecznie chronić nas przed zachorowaniem nawet przez całe życie.

Wirus powodujący tę chorobę nie ulega bowiem niemal żadnym mutacjom, dlatego szczepionka działa tak długo. Na drugim biegunie należy natomiast wymienić szczepienie przeciw grypie. Wirus grypowy wykazuje szczególne zdolności do przeobrażania się w nowe szczepy, które są już odporne na aplikowane wcześniej szczepienia. I dlatego właśnie ważność szczepionki wynosi 1 rok a WHO zaleca, abyśmy szczepili się szczepionką przeciwgrypową co roku.

Zobacz też: Hartowanie niemowlaka jesienią – werandowanie – poznaj porady położnej!

Szczepienia są niebezpieczne dla naszego zdrowia

MIT. U większości pacjentów nie pojawiają się żadne dolegliwości po ich przyjęciu . Szczepienie przeciw grypie jest bezpieczne, należy jednak pamiętać, że stanowi pewnego rodzaju ingerencję w nasz organizm. Konieczność wykorzystania igły sprawia, że zostaje naruszona ciągłość tkanek, dlatego u niektórych osób może pojawić się odczyn skórny w miejscu wykonania wkłucia, utrzymujący się nie dłużej niż 48 godzin (zaleca się stosowanie zimnych okładów).

Ponadto przyjęcie szczepienia może spowodować krótkotrwałą ogólną reakcję organizmu, która może objawiać się poprzez podwyższoną temperaturę ciała, bóle stawów i mięśni, osłabienie, senność, spadek nastroju, dreszcze, nadmierną potliwość czy obniżony apetyt.

Objawy te zazwyczaj ustępują maksymalnie 2-3 dniu po wykonaniu szczepienia i stanowią dla nas sygnał, że organizm rozpoczął proces uodparniania się na określony szczep wirusa. Poważniejsze reakcje alergiczne, zaburzenia czucia czy wstrząs anafilaktyczny to powikłania, które pojawiają się niezwykle rzadko.

Szczepienie przeciw grypie powoduje autyzm

MIT. Badania, które wykazywały rzekomy związek między szczepieniami a autyzmem, zawierały wiele istotnych błędów. Dlatego wydawcy pisma medycznego, które początkowo zdecydowało się na ich publikację, szybko podjęli decyzję o jego wycofaniu.

Ponowne, liczne badanie nie wykazały żadnego powiązania między tymi dwoma czynnikami, niemniej wcześniejsze informacje sprawiły, że pojawiło się wiele teorii spiskowych. Badania potwierdzają natomiast, że zaniechanie szczepień znacząco zwiększa ryzyko wystąpienia choroby oraz pojawienia się groźnych powikłań (np. zapalenia płuc, zapalenia opon mózgowych, a nawet niewydolności serca).

Zobacz też: Karny jeżyk. Czy to dobra metoda wychowawcza?

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

10 rzeczy, których nauczyłem się po Twojej śmierci – wzruszający post brytyjskiego taty

10 rzeczy, których nauczyłem się po Twojej śmierci - wzruszający post brytyjskiego taty
fot. Richard Pringle

3- letni synek Richarda Pringle z UK zmarł tragicznie około roku temu. Pogrążony w żałobie tata udostępnił w social media poruszający post. Stworzył listę rzeczy, których nauczył się po śmierci chłopca. Zamierza kierować się nimi wychowując dwójkę dzieci, która mu pozostała. 

Richard Pringle, tata z Wielkiej Brytanii, po śmierci 3 letniego synka stworzył listę 10 rzeczy, których nauczył się po jego śmierci.

Oto ona:

1. Nigdy nie całujesz i nie przytulasz za dużo.

2. Zawsze masz czas. 

Jeśli coś robisz, to przestań na chwilę, choćby na minutkę i skup się na dziecku. Nic nie jest bardziej istotne od niego, naprawdę możesz to na chwilę odłożyć.

3. Rób dużo zdjęć i nagrywaj tak wiele filmików, jak to tylko możliwe. 

Życie jest nieprzewidywalne. Pewnego dnia może to być jedyne, co ci zostanie.

4. Nie dawaj pieniędzy, dawaj swój czas. 

Myślisz, że wydatki są ważne? Nie są. Ważne jest to, co robisz. Skaczcie po kałużach, biegajcie, chodźcie na spacery, pływajcie w morzu, budujecie bazy, bawcie się! Nie potrafię sobie przypomnieć tego, co kupiłem Hughie’mu. Pamiętam tylko to, co razem robiliśmy…

5. Śpiewajcie. 

Śpiewajcie razem. Moje najwspanialsze wspomnienia to te, kiedy on siedzi w moich ramionach albo obok mnie w samochodzie i śpiewamy razem nasze ulubione piosenki. Wspomnienia tworzy też muzyka.

Zobacz też: Pierwsza wizyta u psychoterapeuty – 3 pytania, których możesz się spodziewać

6. Ciesz się najprostszymi rzeczami. 

Wieczorami, usypianiem, czytaniem bajek. Wspólnymi kolacjami czy leniwymi niedzielami. Celebrujcie najzwyklejsze chwile. One są tym, za czym tęsknię najbardziej. Nie pozwól, aby ten czas umknął niezauważony.

7. Zawsze całuj na dobranoc wszystkich tych, których kochasz. 

Nawet jeśli zasną, idź i pocałuj. Nigdy nie wiesz, czy to nie będzie ostatni raz…

8. Sprawiajcie razem, aby nawet nudne czynności były zabawą – wycieczki po zakupy, podróże samochodem, wyjścia do sklepu. 

Żartujcie, śmiejcie się, bawcie się i cieszcie się sobą! Życie jest za krótkie na to, aby się nie bawić.

9. Pisz relacje. 

Zapisuj wszystko, co Twoje dziecko kocha, lubi, robi. Notuj wszystkie zabawne rzeczy, które ono mówi. Dzieci są takie urocze. Niestety, my zaczęliśmy to robić dopiero po stracie Hughie’ego. Chcielibyśmy pamiętać wszystko. Teraz robimy to Hettie. Te wspomnienia zostanie zapisane już na zawsze… Kiedyś będziesz rozkoszować się tymi wszystkim chwilami, znów… Nic nie umknie Twojej pamięci.

10. Jesteś ogromnym szczęściarzem.

Jeśli masz swoje dziecko przy sobie, aby pocałować je na dobranoc, aby zjeść z nim śniadanie, aby odprowadzić je do szkoły czy wysłać na studia, aby patrzeć, jak bierze ślub… Jesteś ogromnym szczęściarzem. Masz wszystko. Nie zapominaj o tym!!!!

Link do oryginalnego posta znajdziesz tutaj. 

 

Redakcja

Portal o rodzinie.

Jak rozmawiać z dzieckiem o zmianach klimatu bez wywoływania w nim lęku?

jak rozmawiać z dzieckiem
Jak rozmawiać z dzieckiem o zmianach klimatycznych bez lęku?

Zmiany klimatu i zagrożenia, jakie się z tym wiążą, to obecnie jeden z ważniejszych globalnych problemów. Dyskusji często towarzyszą też dzieci i w wielu narracjach to właśnie na nich nakłada się największą odpowiedzialność za to, co wydarzy się w przyszłości. Słusznie czy nie, ale niewątpliwie warto się do tego odnieść. Jak rozmawiać z dzieckiem o zmianach klimatu w taki sposób, by nie wywoływać z nich lęku?

1. Nie unikaj tematu

Większość rodziców chciałaby uchronić swoje pociechy przed wszelkimi problemami, zagrożeniami i trudnymi emocjami. Jest to jednak niemożliwe, a pogodzenie się z tym faktem pozwala na bardziej konstruktywne podejście do sprawy. Unikanie tematu niewątpliwie nie ułatwi dziecku ułożenia sobie w głowie jego własnego rozumienia zmian klimatycznych, nie pomoże mu poradzić sobie z emocjami, jakie mogą się w związku z tym pojawić, nie zobaczy też, że ma w rodzicach oparcie i to oni są w stanie wyjaśniać mu świat.

Warto więc tłumaczyć dziecku kryzys klimatyczny i jego skutki, przy czym powinno być to dostosowane do jego wieku. Powinno dziać się też na bieżąco, np. podczas oglądania programu, który opowiada o topniejących lodowcach – zbadanie tego, co dziecko tak naprawdę z tego rozumie, pozwoli poprowadzić rozmowę w taki sposób, by nie przesadzić z katastroficznymi wizjami i nie wywołać wspomnianego lęku.

2. Katastrofizacja – domena dorosłych

Owszem, media bombardują nas najgorszymi scenariuszami, naukowcy straszą, a my sami dopowiadamy sobie nasze osobiste konsekwencje zmian klimatycznych. I o ile nie jest to do końca pomocna dla nas strategia, to dorosły człowiek jest zwykle w stanie ją unieść. Dziecku jednak tego oszczędźmy, ponieważ jego schematy dopiero się kształtują, a wejście w życie z wizją przerażającej przyszłości na pewno nie ułatwi mu budowania poczucia bezpieczeństwa i wiary w dobre jutro.

3. Budujmy małe, rutynowe nawyki

Dzieci najwięcej uczą się de facto przez obserwacje, słowa są w tym wszystkim drugorzędne. Jeśli więc maluch od najmłodszych lat będzie obserwował, że segregujemy śmieci, unikamy kupowania napojów w plastikowych butelkach, kanapki pakujemy w papier, opiekujemy się roślinami i zwierzętami, a światło zawsze za sobą gasimy, będą to dla niego czynności wręcz automatyczne, naturalne. A to właśnie takie niewielkie nawyki każdego z nas są podstawą, na której możemy budować wkład w troskę o ekologię – uczmy tego dzieci, a dzięki temu rzeczywiście wniosą w przyszłość nową jakość.

Zobacz też: 5 EKO-sposobów, jak oszczędzać prąd

4. Przebywaj wśród natury – niech dziecko poczuje jej bliskość

Zdarza się, ze „miejskie dzieciaki” przez pół swojego życia nie widzą na własne oczy krowy czy kury. Nie pozwólmy na to, ponieważ zwierzęta, rośliny, ziemia, woda, powietrze to nieodłączne elementy naszej egzystencji. Starajmy się więc pokazać dziecku jak najwięcej naturalnego świata, niech poczuje, jak wiele może z niego czerpać, a z drugiej strony, jak ogromną ma on siłę.

5. Bądź uważny na emocje – rozbrajaj oznaki lęku

Temat zdrowia psychicznego dzieci w ostatnich latach zapala nam wszystkim czerwoną lampkę. Bądźmy więc na nie uważni. Jeśli widzimy oznaki lęku u naszej pociechy, jak np. problemy ze snem, obgryzanie paznokci, niechęć do wychodzenia z domu czy unikanie konkretnych sytuacji, rozmawiajmy z nim o tym. Bądźmy ciekawi świata wewnętrznego dzieci, ponieważ tylko wtedy możemy adekwatnie zareagować.

Niezależnie od tego, czy tego typu stany dotyczą tematu zmian klimatycznych czy innych problemów, jeśli sami nie wiemy, jak możemy pomóc najmłodszym, nie bójmy się szukać pomocy psychologicznej. Ich zdrowie – zarówno fizyczne, jak i psychiczne – to rzeczywiście przyszłość całego świata. Zadbajmy więc najpierw o nie, a dzięki temu wielkie, ważne rzeczy będą miały silną bazę.

Zobacz też: Jak wzmocnić odporność dziecka? Oto 5 naturalnych produktów – czy znasz je wszystkie?

Inspiracja: huffpost.com

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.