Przejdź do treści

Jak odchudzić dziecko?

Otyłość i nadwaga jest podłożem wielu chorób i schorzeń, a w dzisiejszych czasach ten problem dotyka coraz więcej dzieci. Książka „Pokonaj nadwagę oraz insulinooporność u dzieci” to świetne narzędzie, przyjazny poradnik, które pozwoli rodzicom pomóc dzieciom zmagającym się z tym problemem. Rozmawiamy z Dominiką Musiałowską, jedną z autorek (obok Anety Stanek-Gonery):

Dwa lata temu napisała Pani książkę „Insulinoporność. Zdrowa dieta i zdrowe życie”. Teraz ukazuje się książka o insulinooporności u dzieci. Wielu znajomych z mojego otoczenia cierpi na tę chorobę. Nie zdawałam sobie jednak sprawy, że w dużym stopniu dotyczy ona dzieci i młodzieży. Kiedy to się stało? Co zrobiliśmy nie tak?

Zacznijmy od tego, że insulinooporność nie jest chorobą. Jest to zaburzenie, które potrafi sporo namieszać w naszym organizmie i doprowadzić do rozwoju wielu chorób takich jak cukrzyca, choroby sercowo-naczyniowe, choroby neurodegradacyjne, otyłość oraz niektóre nowotwory.

Niektórzy lekarze nadal uważają insulinooporność za błahy problem, jednak nie należy go bagatelizować ponieważ może mieć swoje niebezpieczne następstwa. Wcześniej insulinooporność traktowano jako cechę osób starszych. I oczywiście to prawda, że wraz z wiekiem zwiększa się ryzyko rozwoju insulinooporności, tak samo jak cukrzycy typu 2.

To zaburzenie dotyczy coraz większej liczby młodych osób, w tym niestety także dzieci. Przyczyn insulinooporności u dzieci jest wiele. Bardzo duże znaczenie ma tutaj czynnik genetyczny, jednak nie możemy zapomnieć o istotnym udziale trybu życia u najmłodszych, który budzi coraz większy niepokój.

Coraz mniej się ruszamy…

Spadek aktywności fizycznej, a do tego wzrost spożytych kalorii w postaci wysokoprzetworzonej żywności, przeładowanej cukrem, tłuszczem i masą niezdrowych dodatków to główne przyczyny, ale wpływ na rozwój insulinooporności ma nawet dieta matki w ciąży i przed ciążą, to czy matka karmiła piersią, kiedy zaczęła rozszerzać dietę niemowlęcia oraz jakie pokarmy przyjmowało dziecko w pierwszych miesiącach swojego życia.

Jakość pożywienia ma ogromne znaczenie. Przyrost masy ciała, nadwaga to wszystko ma związek z rozwojem insulinooporności u dzieci. To temat tak obszerny, że ciężko o tym mówić w skrócie. Dlatego razem z dietetyczką Anetą Stanek-Gonerą, postanowiłyśmy napisać o tym książkę, która jest już piątą książką o insulinooporności, którą mam przyjemność współtworzyć.

Każde otyłe dziecko cierpi na insulinooporność?

Wraz ze wzrostem masy ciała, zwiększa się także poziom insuliny i ryzyko rozwoju insulinooporności. Dlatego otyłe dzieci przeważnie mają insulinooporność w wyniku nadmiaru tkanki tłuszczowej.

Zdarzają się oczywiście nieliczne wyjątki otyłych dzieci u których poziom insuliny jest prawidłowy, ale nie można zapominać, że zgodnie z definicją insulinooporność to stan obniżonej wrażliwości tkanek na działanie insuliny przy jej podwyższonym lub prawidłowym poziomie. Dlatego wynik prawidłowy nie wyklucza insulinooporności. Tutaj potrzebny jest doświadczony lekarz, który przyjrzy się nie tylko wynikom badań ale także objawom, które towarzyszą pacjentowi.

Zobacz też: Dieta dla mózgu

Na co zwrócić uwagę u dzieci, jakie są objawy insulinooporności?

Najczęstsze objawy jakie pojawiają się u dzieci to nadmierne zmęczenie, problemy z koncentracją, pogorszenie pamięci, obniżenie nastroju, drażliwość, nadmierna senność (szczególnie po posiłku), tzw. „wilczy apetyt” (szczególnie na produkty węglowodanowe i słodycze), nieuzasadnione tycie (szczególnie w obrębie brzucha), trudności w chudnięciu, ciemne przebarwienia na skórze (szczególnie w okolicach karku, pach, biurku, pod kolanami, na łokciach), podwyższone ciśnienie tętnicze, hipoglikemia.

Oczywiście nie u każdego muszą wystąpić wszystkie te objawy oraz nie zawsze te objawy muszą oznaczać insulinooporność. Insulinooporność może także występować bezobjawowo do pewnego momentu.

Do lekarza jakiej specjalności wybrać się po diagnozę? Jak diagnozuje się insulinooporność u dziecka?

Najczęściej tematem insulinooporności zajmuje się endokrynolog. Ale nie jest to jedyny lekarz do którego można zwrócić się o pomoc. Grunt, żeby był to lekarz, który faktycznie zna się na insulinooporności, niezależnie czy jego specjalizacją jest diabetologia, ginekologia, kardiologia czy geriatria.

Może to być lekarz rodzinny. Należy pamiętać, że insulinooporność wiąże się często z innymi chorobami i zaburzeniami, więc wybór lekarza też jest zależny od naszego indywidualnego przypadku.

Do jakich chorób prowadzi insulinooporność?

Insulinooporność może być przyczyną rozwoju wielu chorób ale także może rozwijać się w trakcie choroby. Jest blisko powiązana z cukrzycą typu 2 (najczęściej jest jej przyczyną) oraz zespołem metabolicznym, zespołem policystycznych jajników, niedoczynnością tarczycy, chorobą Hashimoto, otyłością, nadciśnieniem tętniczym i chorobami serca.

Sama insulinooporność może być przyczyną rozwoju niektórych nowotworów w przyszłości a także chorób neurodegradacyjnych w tym np. choroby Alzheimera.

Jeśli nasze dziecko zostało zdiagnozowane, a lekarz przepisze lekarstwo, to czy zanim podamy lekarstwo, nie warto najpierw spróbować diety?

Najczęściej przepisywanym lekiem przy insulinooporności jest metformina. Bardzo ostrożnie przepisuje się go dzieciom ze względu na skutki uboczne w postaci dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego.

Oczywiście dieta to podstawa i to powinna być absolutna konieczność w zaleceniach, jednak są sytuacje kiedy trzeba działać szybko. Każdy przypadek jest inny i należy go traktować indywidualnie.

Jeśli lekarz uzna, że leki są koniecznością, to zaraz obok diety i aktywności fizycznej, należy stosować się do zaleceń lekarza. Co oczywiście nie znaczy, że każdy pacjent z insulinoopornością musi brać leki. Mnóstwo pacjentów wraca do zdrowia tylko z pomocą zmiany nawyków żywieniowych i zwiększeniu aktywności fizycznej.

Zobacz też: Odchudzanie według ajurwedy, czyli jak wrócić do równowagi

Jak zmienić nawyki? Od czego zacząć? Zmiana diety u dziecka to trudny temat.

Od rodziców. Praca nad nawykami dziecka, to praca całej rodziny. Najważniejsze, żeby rodzice zaakceptowali zmiany, które czekają ich wszystkich i mieli wsparcie, żeby móc wspierać swoje dzieci.

Rodzice, których przerasta sytuacja zdrowotna ich dziecka, mogą mieć trudności by pomagać swojemu dziecku. Pojawia się wtedy złość, frustracja, zakazy, nakazy, kary a wraz z tym bunt ze strony dziecka, które nie czuje się bezpiecznie i jak najszybciej chce wrócić do swojej strefy komfortu, czyli dobrze mu znanych starych i sprawdzonych nawyków. Tylko silny i zdecydowany rodzic, pewny swoich działań, może być najlepszym wsparciem i przewodnikiem dla swojego dziecka.

Oczywiście rodzic musi liczyć się z tym, że zmiany dotyczą także jego. Nie może być tak, że rodzice zabraniają dziecku zjedzenia cukierków, podczas gdy sami objadają się czekoladą. Nie mogą kazać dziecku jeździć codziennie na rowerze, podczas gdy sami całe dnie spędzają na kanapie przed telewizorem. Przykład idzie z góry. To my rodzice musimy stanowić wzór do naśladowania. Nawet jeśli to dla nas trudne, pokażmy dziecku, że ma w nas partnera i wzajemnie możemy sobie pomagać. Że rozumiemy jego trudności i akceptujemy każdą emocje która temu towarzyszy. Nie zabraniajmy dziecku się złościć, płakać, tupać i się smucić. Bądźmy po prostu przy nim w tych trudnych momentach.

Ważne też jest, żeby nie wpadać w skrajności. Ja zawsze polecam stworzenie kontraktu, który powinien powstać wspólnie – rodzice i dziecko. Kontrakt powinien zawierać ustalenia na których nam najbardziej zależy, ale też powinien uwzględnić potrzeby dziecka. Jeśli dziecko nie chce się zgodzić na całkowitą eliminację słodyczy, ustalcie, że może dwa razy w tygodniu zjeść dowolną, ulubioną słodkość.

Jeśli sport nie jest jego ulubioną czynnością, ustalcie, że będzie miało aplikację z krokomierzem i każdego dnia powinno wykonać 8-10 tysięcy kroków. Jeśli spędza dużo czasu przed komputerem i telewizorem, ustalcie, że dozwolone przekąski to jedynie owoce, warzywa i orzechy w ustalonych ilościach i czas na oglądaniu filmów nie powinien przekroczyć 1,5h dziennie. Oczywiście są to tylko przykłady, bo konkretny plan powinien zostać ułożony indywidualnie.

Najtrudniejsze jest chyba uzależnienie od cukru, który jest wszędzie.

Niestety jest to ogromny problem. Wydaje nam się, że cukier jest obecny jedynie w słodyczach i kolorowych napojach, a to nieprawda. Jest go pełno w owocowych jogurtach, wędlinach, gotowych daniach obiadowych, sokach, pastach kanapkowych, płatkach śniadaniowych i wielu innych produktach, po które sięgamy robiąc zakupy.

Dzieci spożywają dużo więcej niż zalecane dzienne spożycie cukru. Polecam wybieranie produktów z jak najkrótszym składem albo jednoskładnikowe tak jak warzywa, owoce, orzechy, mąki pełnoziarniste, kasze, ryż, rośliny strączkowe, jajka, ryby, dobrej jakości mięso itp. Im mniej cukru dodanego w diecie dziecka, tym lepiej dla jego zdrowia i samopoczucia.

Odchudzanie dziecka brzmi okrutnie, ale patrząc na polskie plaże widać gołym okiem, że coraz więcej jest otyłych dzieci, które często narażone są na ostracyzm, docinki. Problem często ciągnie się za nimi także w dorosłym życiu. Jak pomóc dzieciom?

W znacznym stopniu odpowiedziałam na to pytanie wcześniej. Tu należy zacząć od rodziców. To oni muszą mieć siłę, żeby być absolutnym wsparciem dla swoich dzieci. To oni powinni pokazać dziecku, że świat nie zawsze jest miły i przyjemny, ale budując w dziecku duże poczucie własnej wartości, dając siłę i pewność siebie, pomogą stawić mu czoła.

Szczera rozmowa i działania, które mogą być wzorem zachęcą dzieci do zmiany nawyków, których celem będzie powrót do zdrowia i schudnięcie. Ważne jest, żeby cała rodzina chciała tych zmian i żeby wszyscy włożyli dużo pracy w lepsze jutro. Otyłe dzieci nie muszą leżeć plackiem na plaży, jedząc lody i gofry, ale mogą grać całą rodziną w piłkę plażową, chodzić na długie spacery, rodzinne wycieczki rowerowe i piesze wędrówki. Czas, który możemy spędzić razem, całą rodziną, to czas niezwykle przyjemny, a do tego jakże korzystny dla zdrowia!

Wyd. Feeria

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Nowy rok, nowe cele! Czyli kilka słów o ich SMART wyznaczaniu

Słowo smart w języku angielskim oznacza sprytny – fot. 123rf

Pożegnaliśmy 2019 rok, witając nowy rok 2020. Wiele osób wraz z nowym rokiem podejmuje pewne kroki związane ze zmianami. Wyznaczamy sobie nowe cele, które zamierzamy zrealizować i wprowadzić w nasze życie. Zmiany mogą dotyczyć różnych sfer naszego życia np. osobistego lub zawodowego. Mogą dotyczyć modyfikacji prowadzonego dotychczas stylu życia, zmiany naszego wyglądu, zmiany nakierowanej na rozwój osobisty czy zmiany dotyczące naszej pracy. Wyznaczanie sobie nowych celów jest świetnym motorem napędzającym. Dzięki temu wzmacniamy własną motywację do działania oraz kierujemy swoją uwagę na własny rozwój osobisty. Jest to bardzo ważne, ponieważ przez wzrost rozwoju osobistego wzmacniamy własne poczucie refleksyjności oraz rozumienia. Wzrasta w nas również zdolność empatii w relacjach interpersonalnych.

Jednocześnie wyznaczanie sobie celów oraz osiąganie ich powoduje poczucie sensu życia i tożsamości, dzięki temu wiem kim jestem, dokąd dążę i czego chcę.

Niezależnie od tego jakie cele zostaną przez nas wyznaczone istotne jest, abyśmy zastanowili się czy w odpowiedni sposób je formułujemy oraz czy prawidłowo planujemy działanie do ich osiągnięcia?

Co tak naprawdę oznacza metoda SMART?

Słowo smart w języku angielskim oznacza sprytny i tym właśnie charakteryzuje się ta metoda, aby wyznaczać sobie sprytnie cele, które wyrażone w odpowiedni sposób będą realnie i w prosty sposób osiągalne.

Jednocześnie SMART to skrótowiec, w którym kryje się pięć cech jakie powinny mieć założone przez nas cele.

Zobacz też: Pokonać prokrastynację? Tak, to możliwe!

Co kryje się w metodzie SMART?

 

  1. S – Specific, czyli Sprecyzowany: Cel musi być konkretnie określony, jednoznaczny bez możliwości innej interpretacji. Warto na samym początku zadać sobie trzy pytania, które ułatwią nam sprecyzowanie celu.
  • Co chcę osiągnąć?
  • Po co chcę to osiągnąć?
  • W jaki sposób chcę to osiągnąć?

 

  1. M – Measurable, czyli Mierzalny: Cel powinien być tak sformułowany, aby móc go określić liczbowo sprawdzające jego stopień lub możliwość postępów realizacji. Ważne jest również to po czym my sami poznamy, że nasz cel został osiągnięty.

 

  1. A – Attractive, czyli Atrakcyjny : Bardzo ważna jest atrakcyjność założonego celu, która będzie nas motywować do jego osiągnięcia. Tutaj możemy zastanowić się czy nasz cel jest łatwy czy trudny? Jak długo będzie trwała jego realizacja? Jak bardzo jest dla nas ważny? Im wyższy stopień atrakcyjności tym większa motywacja. Można zastanowić się nad sporządzeniem własnej tabeli zysków oraz strat, która pomoże nam zaznaczyć jakość atrakcyjności założonego celu.

 

  1. R – Realistic, czyli Realny: Należy pamiętać, ze cele powinno wyznaczać się indywidualnie w zależności od naszych możliwości. Realność osiągnięcia celów jest również bardzo ważna bo wpływa na naszą motywację. Aby przekonać się o tym czy dany cel jest realny do osiągnięcia należy zastanowić się ile czasu, ile naszej pracy oraz ile pieniędzy musimy włożyć w jego osiągnięcie. Zastanówmy się nad tym jakimi zasobami dysponujemy i ile faktycznie możemy osiągnąć.

 

  1. T – Time-based, czyli Określony w czasie: Każdy cel ma określony czas realizacji. Powinniśmy pamiętać, aby wyznaczony deadline był dla nas osiągalny. Konkretna data zakończenia pomoże nam w ustaleniu dokładnego planu działania lub harmonogramu pracy, który będziemy realizować aby osiągnąć założony cel.

 

Wyznaczanie oraz realizowanie założonych celów jest możliwe. Warto zwrócić uwagę i skoncentrować się na formułowaniu ich w odpowiedni sposób. Pamiętajmy, że wymagając od samych siebie wykonujemy najlepszą pracą samorozwojową. Osiąganie założonych celów wpływa na całościowe polepszenie naszego dobrostanu psychicznego.

Autorka: Aleksandra Nosarzewska

Zobacz też: Nowy rok, nowa ja

Aleksandra Nosarzewska

Studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS. Jej pasją jest psychologia dziecka oraz pedagogika. Na co dzień współpracuje z dziećmi z zaburzeniami ze spektrum autyzmu.

Czytajmy i żyjmy dobrze w 2020!

Oto 10 książek, które ukazały się w 2019 roku, Warto je przeczytać, zagłębić się w te fascynujące historie. Nie tylko słupki czytelnictwa skoczą do góry, ale przede wszystkim poprawi się nasze samopoczucie. Czytajmy, bo bez tego nie da się żyć dobrze!

„Tamara Łempicka” – Virginie Greiner, Daphne Collignon Wyd. Marginesy

Fascynujący portret wolnej, niezależnej i silnej kobiety. Tamara Łempicka, gwiazda paryskiej bohemy, przyjaźni się z Andrem Gidem i Jeanem Cocteau i to w ich towarzystwie spędza wieczory w nocnych klubach miasta. Noce należą do kobiet lub mężczyzn, w zależności od tego, kogo wybierze nowoczesna artystka. Świetnie narysowany portret czołowej artystki stylu art deco.

„W niemieckim domu” – Anette Hess Wyd. Literackie

Główna bohaterka, Ewa, młoda tłumaczka dostaje zadanie – ma przetłumaczyć zeznania świadków podczas rozprawy sądowej –jest rok 1963, a to pierwszy w mieście proces przeciw funkcjonariuszom SS, którzy służyli w Auschwitz. Młoda, nie znająca przeszłości dziewczyna, nie zdaje sobie sprawy, że ten proces odmieni życie jej i mieszkańców miasteczka.

„Warto poczekać” – Liliana Fabisińska, Maria Fabisińska Wyd. Silver

Nowe wydawnictwo, nowy pomysł – założeniem jest publikowanie historii o zwykłym życiu, w którym każde pokolenie znajdzie inspirację. Tym razem to historia Doroty, której życie nie układa się tak, jak sobie wymarzyła – dzień urodzin nie jest szczęśliwym podsumowaniem, tylko dniem, w którym troski zdają się wychodzić z każdego kąta. Ale los ma własny plan… Książka ze specjalną czcionką, ułatwiającą czytanie.

„Podróż na okręcie Beagle” – Karol Darwin Wyd. Marginesy

Rewelacyjna opowieść o odkrywaniu nieznanego, dziewiczego świata, na którym nigdy nie stanęła stopa człowieka – to dzięki tej wyprawie oraz obserwacjom fauny i flory genialny przyrodnik Karol Darwin stworzył teorię ewolucji. Ten dziennik podróży czyta się jak powieść przygodową!

„Dobra zmiana” – Katarzyna Kłosińska, Michał Rusinek Wyd. Znak

„Polska w ruinie”, „Mordy zdradzieckie”, „Seksualizacja dzieci” wejdą na stałe do polskiego słownika. Jak wpływa na nas język, który codziennie słyszymy? Co staje się z naszą codziennością i postrzeganiem świata? Dwoje językoznawców śledzi i obserwuje język, który od 2015 do 2019 atakuje nas z telewizji, radia i prasy. Genialny słownik „nowej” nowomowy.

„Światła wojny” – Michael Ondaatje Wyd. Albatros

Autor „Angielskiego pacjenta” wraca z kolejną powieścią. Główny bohater, 14-letni Nathaniel, żyje w powojennym Londynie i próbuje zrozumieć swoją historię – rodzice zostawili go wraz z siostrą pod opieką kryminalistów. Co staje się ze zdradzonym dzieckiem, kiedy dorośnie? Czy odnajdzie się w rzeczywistości? Świetna powieść, wspaniały materiał na następny przebój kinowy?

„Nasze życie” – Marie-Helene Lafon Wyd. Literackie

Gordana to piękna, ale bardzo skryta kasjerka, pracująca w sklepie Franprix w Paryżu. Z nikim nie rozmawia, nie sposób z nią wejść w relację, choćby krótką. Pewnego dnia z jej portfela wypada zdjęcie, rodzinna pamiątka. Widzi to Jeanne, klientka. Postanawia nakreślić życie Gordany, a przy okazji przyjrzeć się swojemu.

„Dzienniki 1950-1962” – Sylvia Plath Wyd. Marginesy

Jedna z największych poetek XX wieku przez całe swoje krótki życie pisała dzienniki – pisała o wszystkim: o zmartwieniach, lękach, namiętnościach, małżeństwie z Tedem Hughesem – później o rozstaniu, samotnym macierzyństwie, braku pieniędzy. Te dzienniki to ostatnie 12 lat jej życia – przejmujący autoportret Sylvii Plath.

„Maszyny takie jak ja” – Ian McEwan Wyd. Albatros

Znamy trójkąty – jeśli nie z autopsji, to z filmu, literatury lub z życia znajomych. Takiej jednak konfiguracji, jaką wymyślił Ian McEwan jeszcze nie spotkamy w życiu. Główny bohater, Charlie (bogaci przedstawiciele klasy średniej w Londynie mogą sobie sprawić robota) kupuje Adama i wraz ze swoją dziewczyną programuje go tak, aby odpowiadał ich potrzebom. Jednak nie wszystko idzie po myśli właścicieli  – okazuje się, że nie tylko staje się on źródłem konfliktów, ale ma wielką wadę – nie umie kłamać.

„Poezje zebrane (1931-1944)” – Zuzanna Ginczanka Wyd. Marginesy

Julian Tuwim odkrył jej talent poetycki. Zamordowana w 1944 wybitna poetka i legenda przedwojennej cyganerii, wydała jeden tom poezji. Pozostał po niej jednak spory dorobek literacki i każda nowa publikacja wzbogacona jest o odnalezione utwory – poezja Ginczanki to liryzm połączony z poczuciem humoru i sarkazmem . Kto ma niedosyt w odkrywaniu poetki, będzie zachwycony.

„Czarne lustro. Po drugiej stronie” – Charlie Brooker, Annabel Jones Wyd. Insignis

To zdecydowanie jeden z najgłośniejszych seriali ostatnich lat. „Czarne lustro” stało się globalnym fenomenem, historiami, które były science fiction w 2010 roku, a kilka lat później oglądaliśmy je w newsowej rzeczywistości. To książka o tym, jak powstawał kultowy serial i skąd twórcy czerpią pomysły. Rozmowy fascynujące jak film.

 

 

 

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Oparzenie – co o nim wiedzieć i jak pomóc ratować innych?

oparzenie

Oparzenia i pojawiające się po ich blizny to problem dotyczący wielu osób. Osób, które nieraz zmagać się muszą z ogromnym bólem, ograniczeniami w poruszaniu się, rozwoju (jeśli do wypadku dojdzie we wczesnych latach życia), nieraz problemami finansowymi, ponieważ rehabilitacje i potrzebne operacje zabierają wiele środków, a także trudnościami na tle psychicznym. Warto wiedzieć więc o oparzeniach jak najwięcej!

Do oparzenia dojść może na wiele sposobów. Zwykle jego przyczyną jest wysoka temperatura, uraz termiczny, wpływ substancji chemicznych, silnego tarcia czy prądu. Co ważne, są to szczególnie częste urazy wśród dzieci – dane wskazują, że najczęściej ulegają im dzieci poniżej 5. roku życia.

Zobacz też: Odwodnienie u dzieci – jak działają rotawirusy [INFOGRAFIKA]

Oparzenia – objawy, rozpoznanie, skutki

W kontekście sposobu postępowania oraz ewentualnego dalszego leczenia, szczególnie ważny jest stopień poparzenia – stosujemy do tego odpowiednią, czterostopniową skalę:

  • I Stopień– oparzenie powierzchowne (objawy to zaczerwienienie oraz intensywny ból)
  • II Stopień – oparzenie pośredniej grubości (poza intensywnym bólem pojawiają się pęcherze wypełnione płynem surowiczym)
  • III Stopień – oparzenie pełnej grubości (skóra staje się twarda i woskowata, nie obserwuje się jednak bólu, co jest wynikiem uszkodzenia nerwów)
  • IV Stopień – oparzeniu ulegają głębsze struktury (występuje zwęglenie lub martwica tkanek, np. ścięgien i mięśni)

W pierwszym przypadku gojenie trwa około tygodnia, a po ranie nie pozostają blizny. Nie jest wymagane przy tym specjalistyczne wsparcie medyczne. W przypadku oparzenia II stopnia jest to już okres 2-3 tygodni, a jeżeli przebiega w prawidłowy sposób, również nie powinno skutkować trwałymi zmianami w wyglądzie skóry (jeśli oparzenie II stopnia przekracza 10 proc. powierzchni ciała, konieczna może być terapia w warunkach szpitalnych).

Zupełnie inaczej przebiega jednak proces gojenia oparzeń głębokich – zajmuje kilka tygodni, pozostają po nim trwałe ślady, czego konsekwencją mogą być przykurcze wymagające specjalistycznego leczenia (operacji, rehabilitacji etc.).

Jak reagować na oparzenia?

Podstawą jest zaopatrywanie poszkodowanej osoby w bezpiecznym miejscu – tak, by człowiek niosący pomoc był bezpieczny. Oparzenie w pierwszej kolejności należy schłodzić oraz poddać zabezpieczeniu przy pomocy sterylnego opatrunku (chłodzenie zimną wodą powinno trwać minimum 15 minut).

Jeśli zaś osoba płonie, należy ją położyć, co już samo w sobie powinno osłabić siłę działania ognia. W gaszeniu pomaga też przetaczanie poszkodowanego po ziemi, gaszenie kocem lub oblewanie wodą.

Pomóż zawalczyć!

Niestety, jak to zostało wyżej wspomniane, oparzeniom ulegają najczęściej małe dzieci. Tak też było w przypadku Basi, która w wieku 3 lat poparzyła się wrzącą wodą. Oparzenie objęło 40 proc. powierzchni ciała, a około 30 proc. stanowiły poparzenia III stopnia. Dziś dziewczyna jest nastolatką i potrzebuje kolejnych operacji, bowiem blizny ograniczają jej ruch i dalszy rozwój. Do tej pory przeszła dwie, lecz to wciąż nie koniec. Rodzice dzielnie walczą o jej zdrowie, zawalczmy i my! >>KLIK<<

oparzenie

Zobacz też: Rehabilitacja neurologiczna u dzieci – kiedy nasze pociechy potrzebują fachowej pomocy?

Źródła:

mp.pl

– Burzec, A., Mess, E.,  Ornat, M., Pirogowicz, I., Oparzenia u dzieci – rodzaje, ocena ciężkości oraz zasady postępowania. Współczesne Pielęgniarstwo i Ochrona Zdrowia Vol. 6, Nr 3 | 2017 [dostęp: 02.01.2020] LINK

Redakcja

Portal o rodzinie.

Jak blisko to zbyt blisko. Czy rodzice i dzieci mogą się przyjaźnić?

Parentyfikacja to odwrócenie ról - rodzic staje się zależnym dzieckiem – fot. 123rf

Matka zawsze najpierw kojarzy się z czułością, opieką i oddaniem dziecku. Takie skojarzenia ma każdy z nas, niezależnie od tego, czy matczynej opieki doświadczył, czy też nie. Swietłana Aleksijewicz w „Cynkowych chłopcach” pisze, że każdy z młodych żołnierzy na chwilę przed śmiercią lub w momencie największego cierpienia wzywał matkę.

Chcemy wierzyć, że matka będzie zawsze, że zawsze będzie zainteresowana i pomocna. A przecież nie zawsze tak jest.

Kultura dostarcza nam różnych przykładów matek, których zachowanie dalekie jest od opiekuńczego. Rafał, filmowy syn Krystyny Jandy z „Kochanków mojej matki” jest niedożywiony i zaniedbany, ale jego cierpienie jest znacznie bardziej dotkliwe. Oglądanie matki z kolejnymi mężczyznami jest stałą częścią jego dorastania. Joan Crawford sportretowana w  „Najdroższej mamusi” jest narcystyczna, być może nawet psychotyczna, a na pewno okrutna wobec swoich dzieci. Porzuca je emocjonalnie, wpada w furie, jej dzieci nigdy nie mogą poczuć się bezpiecznie przy matce, która nie ma żadnej kontroli nad swoimi emocjami.

Różne formy zaniedbania

Ale są też innego rodzaju nadużycia wobec dzieci, znacznie mniej drastyczne, a jednak skutkujące poważnymi konsekwencjami. Zaniedbanie, którego doświadcza wiele dzieci wiąże się z tym, że są niewidziane. Oznacza to, że ich potrzeby są nie dostrzegane zupełnie lub błędnie rozumiane. Bywa, że matki są nadmiernie krytyczne wobec dzieci lub mają oczekiwania nieadekwatne do ich możliwości. Czasami rodzice mają wyobrażenia, że dzieci są zbyt małe, by coś rozumieć lub też, że z pewnymi sytuacjami radzą sobie lepiej niż dorośli. Może się wydawać, że najważniejsze to zapewnić dziecku opiekę, fizyczną obecność dorosłego, które zadba o jego podstawowe potrzeby. Jednak poważnym zaniedbaniem wobec dziecka jest na przykład przenoszenie go z miejsca na miejsce, wspieranie się pomocą ze strony zmieniających się dorosłych, nieznanych dziecku.

Czasami rodzice wymagają od dzieci dowodów miłości, przywiązania lub też chcą zmusić dzieci do posłuszeństwa. Robią to często w bardzo manipulacyjny sposób. Czasami bardzo już dorośli ludzie opowiadają, jak mama „umierała” na ich oczach, kiedy byli niegrzeczni czy chcieli coś osiągnąć, jak chorowała, bo dziecko zachowywało się w sposób, którego nie mogła znieść.

Zobacz też: Matki i córki – trudne relacje

Matki i córki

Relacje matki i córki jest specyficzna. Córka patrząc na matkę uczy się różnych życiowych ról. Jeśli ta relacja jest wystarczająco dobra, to różnego rodzaje niepowodzenia, rozczarowania i zawody można zaakceptować. Ale jeśli nie, to nie tylko będzie to trudna relacja, ale również odnalezienie się w roli kobiety, matki, żony, czy przyjaciółki będzie dla córki trudne. Odrzucając matkę, może również odrzucić siebie w różnych rolach.

Tym, co chroni córki przed różnymi formami nadużyć ze strony matki są granice. Wiele kobiet zna uczucie, kiedy matka zwierza się jej z problemów z mężem, a jej ojcem. Wiele kobiet regularnie odbiera telefony od matek narzekających na swoich mężów, płaczących z bezsilności, przeklinających każdy dzień z nim spędzony. Słuchają jak ich matki cierpią, ale też są wciągane w intymną relację rodziców, do której nie chcą i nie powinny mieć takiego dostępu.

Jest to dość częsty sposób, w jaki granice pomiędzy matkami i córkami mogą zostać zachwiane. Co też tym trudniej zauważyć, że dzieci, nawet już bardzo dorosłe chcą pomagać swoim rodzicom, chcą by czuli oni się możliwie jak najlepiej, nawet jeśli odbywa się to ich, dzieci, kosztem.

Dziecko jako przedłużenie rodzica

Rodzice szczególnie narcystyczni traktują swoje dzieci jako przedłużenie siebie. Oczekują, że dzieci będą zachowywały się w określony sposób, miały określone osiągnięcia i przede wszystkim nieustannie odpowiadały na potrzeby rodzica. Narcystyczna matka może dawkować swoją miłość i zainteresowanie dzieckiem w zależności od tego, jakie ma ono osiągnięcia lub wycofywać się z relacji, jeśli na przykład dziecko zechce realizować swoje potrzeby. Może posunąć się do różnych, najbardziej skrajnych manipulacji, żeby uzyskać to, czego chce. Bycie blisko z takim rodzicem często skutkuje utratą poczucia własnej wartości, a nawet poczucia, kim się jest i czego się pragnie. Nawet kiedy narcystyczny rodzic wycofuje się z życia dziecko, ponieważ ono dorasta, jest ciągle obecny w kolejnych relacjach. Nadal szuka się pochwał, nadal jest się przekonanym, że na miłość trzeba zasłużyć, podobnie jak na bycie widzianym i słyszanym.

Zobacz też: Czy dobrze zrobiłam? Czyli o tym, że można żałować decyzji o macierzyństwie

Odwrócenie ról

Czasami rodzice szczerze kochają swoją dzieci. Zdają się robić wszystko, by o nie dbać, ale jednocześnie nie są zdolni podejmować pewnych decyzji, nie potrafią zadbać o siebie samych, czasem nawet na bardzo podstawowym poziomie. Są bardzo nieporadni i nieszczęśliwi, a jednocześnie nie potrafią pomóc sobie inaczej niż korzystając ze wsparcia ze strony dziecka. Przejmuje ono wówczas rolę pocieszyciela, opiekuna, doradcy. Zajmuje się na przykład chorym rodzicem lub też wysłuchuje smutków depresyjnej matki.

Na pozór w tego typu rodzinach relacje mogą wydawać się poprawne i bardzo bliskie. Dziecko może zdawać się być nadmiernie dojrzałe, ale jednocześnie otrzymuje z tego powodu liczne pochwały. Jest utrzymywane w tej pozycji. Sytuacja taka wiąże się z odwróceniem ról w rodzice – rodzic w jakimś sensie staje się zależnym dzieckiem, a rzeczywiste dziecko staje się dorosłe. Zjawisko to nazywa jest w psychologii parentyfikacją. Osoby, które parentyfikacji doświadczyły często przez całe życie zmagają się z rolą pocieszyciela i ratownika, gdziekolwiek pójdą i w jakiejkolwiek relacji z drugim człowiekiem się znajdą.

Pomiędzy rodzicami i dziećmi nie ma równości. Jakkolwiek byśmy tego pragnęli, niezależnie od tego, jak bardzo chciałoby się blisko ze ojcem czy matką, granice pomagają nam zyskać zdrową niezależność. Rodzice natomiast zawsze pozostaną rodzicami i zawsze w relacji z nimi będzie rodzaj zależności. Inaczej niż w przyjaźni. W relacji z przyjacielem obie strony mają podobne prawa, oczekiwania, wyobrażanie, możliwości.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami