Przejdź do treści

Porażka matką sukcesu! Dlaczego nie chcemy dzielić się tym, co nam nie wyszło?

Fot Roman Samborskyi / 123RF

Raczej nie lubimy opowiadać o tym, co nam nie wyszło – owszem, jest to mało przyjemne. Często jednak zapominamy, że to właśnie porażki stoją za finalnym sukcesem. Brzmi jak sprzeczność? Skądże!

Starając się ulepszyć swoje działania lub stworzyć nowe realne pomysły, ludzie będą musieli zmierzyć się z próbami, które nie wyszły. W rzeczywistości, rozmawiając z firmami, sugeruję, aby pomogły usuwać piętno z nieudanych projektów, poprzez celebrowanie każdego roku najbardziej spektakularnej porażki – na portalu PsychologyToday pisze psycholog, dr Art Markman. Zaraz jednak przyznaje, że wiele osób reaguje na tego typu wskazówki śmiechem.

Dzielmy się porażkami! Nie dla siebie? Róbmy to dla innych

Dlaczego „świętowanie” porażek wydaje się tak zabawne? Ponieważ nie doceniamy płynącej z nich siły – a przecież wyciąganie wniosków z błędów i upadków pozwala na rozwój nie tylko nam, lecz także innym! Dość dobrze zobrazowały to przytaczane przez dra Markmana badania – w jednym z nich grupa osób brała udział w quizie, w którym każde pytanie miało dwie możliwe odpowiedzi. Część uczestników dostało informację, czy odpowiedzieli poprawnie czy nie, inni zaś nie dowiedzieli się niczego.

Okazało się, że ci, którzy nie otrzymali żadnej informacji zwrotnej, chętniej dzielili się swoimi odpowiedziami, niż osoby, które dowiedziały się, że wybrały źle.

Jeśli jednak spojrzymy z szerszej perspektywy – co byłoby korzystniejsze dla grupy? Oczywiście, że podzielenie się błędną odpowiedzią, ponieważ pozwoliłoby to uniknąć jej w kolejnych przypadkach. Co jednak ciekawe, jeśli uczestnikom przypomniano, że tak właśnie będzie – otwarcie mówili o swoich błędach.

Porażka = najlepsza lekcja

Biorąc pod uwagę biznes i rozwój firm – analizowanie porażek wydaje się być rzeczywiście kluczowe. Być może nawet ważniejsze niż sukcesów. Stąd też pomysł świętowania najbardziej spektakularnych wpadek jest trafiony w punkt! Jest to bowiem celebrowanie genialnej lekcji i szansy na uniknięcie błędów w przyszłości.

Jasna sprawa – nikt nie lubi mówić o tym, co nie wyszło, ponieważ często uderzamy tym samym w naszą samoocenę. Jeśli jednak zauważymy, jak wiele możemy dać tym innym, od razu łapiemy korzystniejszą perspektywy.

Poza tym – biorąc pod uwagę początek tego tekstu – bez porażki nie ma sukcesu. Podejmując działania, musimy liczyć się z upadkami, zakrętami, błędnie podejmowanymi decyzjami. Jest to nieodłączny element rozwoju, a nie mówiąc o tym, niepotrzebnie koloryzujemy rzeczywistość. Co ważne, dotyczy to zarówno spraw dużego kalibru, jak i niewielkich codziennych drobnostek, jak chociażby ciasto, które ewidentnie nie wyszło. Dana mąka okazała się być złym pomysłem? Super, powiedz o tym innym – niech drobna wpadka okaże się świetną wskazówką!

Inspiracja: Dr Art Markman, People Don’t Share Their Failures Often Enough, PsychologyToday

Zobacz też: 5 rzeczy, które warto odpuścić, jeśli chcesz zyskać siłę mentalną!

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW (dziennikarstwo). Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS, jest też byłą słuchaczką studiów podyplomowych Gender Studies na UW. Współautorka książki "Kobiety bez diety".

7 kont na Instagramie, które wspierają zdrowie psychiczne – sprawdź, kogo warto obserwować!

zdrowie psychiczne
Fotlisaalisaill/ 123RF

Określenie „wspierają zdrowie psychiczne” jest dość szerokie, dlatego też w ten właśnie sposób postanowiłam podejść do opisywanego tu tematu. Oto 7 instagramowych kont, które z różnych perspektyw pokazują troskę o sferę psyche, dają wiedzę oraz ogrom wsparcia.

O zdrowiu psychicznym mówi się coraz częściej i głośniej. W zasadzie nic dziwnego, ponieważ zapotrzebowanie w tym zakresie (niestety) cały czas rośnie. Biorąc jednak pod uwagę fakt, jak silnym tabu jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu była sfera psyche – a dla wielu wciąż jest – można tylko przyklasnąć z zachwytem!

Dlaczego aż tak się tym „zachwycam”? Ponieważ – jak mówi to wielu ekspertów – absolutnie każdy z nas może zadać sobie pytanie o to, kiedy zmierzy się w swoim życiu z kryzysem psychicznym. Zgadza się, nawet nie tyle: „CZY się z nim zmierzy”, co właśnie: „KIEDY”.

Niestety, w wielu aspektach media społecznościowe potrafią wpływać na nas negatywnie. Jednocześnie są jednak znakomitym środkiem do przekazywania wiedzy psychologicznej i psychiatrycznej. Są też przestrzenią do dzielenia się indywidualnymi doświadczeniami, pozwalają toczyć trudne rozmowy oraz łamać niszczące nas od środka stereotypy.

Zdrowie psychiczne jest dla Ciebie ważne?
Oto 7 polskich kont na Instagramie, które warto obserwować:

1. maja_herman_amici

Sprawdzona wiedza psychiatryczna – EBM, czyli medycyna oparta na faktach. Dr Maja Herman mówi o wielu problemach psychicznych, ich przebiegu i sposobach na znalezienie wsparcia. Porusza też tematy społeczne, które w zasadzie same w sobie też mogą stanowić o naszym zdrowiu psychicznym. Co przy tym ważne, nieraz są to tematy opisywane „prosto z mostu”. Czasami z intensywnymi emocjami w tle i w ostrych słowach, ale to chyba dobrze, prawda? Bo nawet jeśli się ze sobą w czymś nie zgadzamy, to otwiera nam się pole do dyskusji.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

EBM MEDYCYNA OPARTA NA FAKTACH v. sprzedaż w MedSpol. Depresja, zaburzenia lękowe, zaburzenia dwubiegunowa, oraz inne choroby i zaburzenia(w całej medycynie) leczy się po POSTAWIONEJ Diagnozie przez lekarza. Czyli jeśli czujecie się żle, czujecie się inaczej, nie macie siły, wydarzyło się coś trudnego. To wasz pierszy krok to diagnoza u specjalisty. Woda z Grabarki nie wyleczy niepłodności, kamienie nie dają zdrowego serca, wątroby, zaburzeń psychicznych też nie normują, złote myśli „myśl pozytywnie” choremu” człowiekowi pogorszą stan, suplementy srood mrood, czy inne debilne nazwy sugerujące, że coś dają, NIC WAM NIE DAJĄ. NAJPIERW DIAGNOZA. A teraz prawda o firmach farmaceutycznych i badaniach klinicznych. Znam bardzo dobrze i jedno i drugie. Od środka i na zewnątrz. FIRMY FARMACEUTYCZNE TO REKINY A WŁAŚCIWIE ORKI BO ONE SA DRAPIEŻNE NAJBARDZIEJ. Jak zwęszą możliwość zarobku to gwarantuje wam, puszczają badanie kliniczne, a następnie na rynku pojawią się lek za które się płaci, którego REKLAMOWAĆ w Polsce nie wolno i który działa i jest zarejestrowaby przez FDA I DOPUSZCZONY jako LEK przez gis. Inne rzeczy są DODATKAMI. NIE ZASTĄPIĄ LECZENIA!!!! A mało tego,czasami w tym leczeniu szkodzą jak kozłek lekarski w psychozie. Więc to nie jest pierdzielone pitu pitu, tylko szkodzenie. SZANOWNE PANIE REKLAMUJĄCE PIERDOLY KTÓRE MAJĄ WYLECZYC WSZELKIE KRYZYSY EMOCJONALNIE I CHOROBY PSYCHICZNE, DO JASNEJ CHOLERY ZASTANÓWCIE SIĘ CZY ŻYCIE LUDZKIE JEST WARTE TEJ KASY JAKĄ DOSTAJECIE ZA REKLAMĘ???? Myślicie ze skala samobójstw rośnie,bo ludzie nie kupują tych waszych magicznych środków?JEST WRĘCZ ODWROTNIE. Macie ogromne grono fanów, na które pracowalyscie ciężko, nie pozwólcie im chorować, nie pozwólcie im UMRZEĆ W WYNIKU samobójstwa. CODZIENNIE GINIE 15 OSÓB, JESTEM PEWNA, ŻE POŁOWA Z NICH SŁUCHAŁA REKLAM CUDOWNYCH ŚRODKÓW I NIE CHODZIŁA DO SPECJALISTY. NIESTETY ODPOWIEDZIALNOŚĆ JEST PO WASZEJ STRONIE RÓWNIEŻ.#UWIERZWMEDYKA #STOPCELEBRYTOMWMEDYCYNIE. A wy ludzie internetu, nasi ludzie, musimy coś zrobić. Wystarczy wczoraj śród mrood, dzisiaj kolejna gwiazda reklamuje następny środek zastępczy. CHCECIE ŻEBY MNIE SZLAG TRAFIŁ? bo ja już mam dość.Pomóżci ⬇️komentarz reszta

Post udostępniony przez Maja Herman🧠🦢 (@maja_herman_amici)

2. mateusz_banaszkiewicz

Chcesz wiedzieć więcej z zakresu psychologii? Potrzebujesz wyjaśnienia różnego rodzaju zagadnień z obszaru radzenia sobie ze stresem, sposobów komunikacji. podejścia do ruchu, jedzenia etc.? Mateusz Banaszkiewicz to psycholog zdrowia, który – w nawet tak ograniczonym co do treści medium, jakim jest Instagram – bardzo rzetelnie (z wypisaną literaturą źródłową) opisuje nam przeróżne interesujące zjawiska. Dla wielu pewnie będą to „tylko” ciekawostki, ale części z nas zapewne pozwoli to bliżej przyjrzeć się swoim przekonaniom, schematom czy chociażby przyzwyczajeniom – warto!

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Chcesz przyspieszyć gojenie ran po operacji? Wykorzystaj techniki relaksacji. Elizabeth Broadbent, badaczka z Nowej Zelandii wraz z zespołem przeprowadziła badanie, w którym uczestniczyło 60 pacjentów, którzy przeszli zabieg chirurgiczny (cholecystektomię laparoskopową). Wszyscy pacjenci otrzymali standardową opiekę, a połowa uczestniczyła wcześniej w 45-min spotkaniu z psychologiem zdrowia. Podczas spotkania poznali korzyści wynikające z głębokiego oddychania, treningu neuromięśniowego i wizualizacji, otrzymali instrukcję do praktyki oraz 20-minutowe nagrania audio. Ich zadaniem było praktykować relaksację 3 dni przed i 7 dni po operacji. Tydzień po operacji badacze sprawdzali poziom hydroksyproliny w ranach pacjentów. Jest ona miarą poziomu odkładania kolagenu i gojenia rany. Wyniki wykazały, że pacjentów, którzy praktykowali relaksację charakteryzował zarówno niższy poziom dystresu jak i większa progresja w zakresie gojenia rany po operacji (poziom hydroksyproliny: 13.56 lg/cm vs 22.35 lg/cm). 🧘🏻‍♂️🌲 Broadbent, E., Kahokehr, A., Booth, R. J., Thomas, J., Windsor, J. A., Buchanan, C. M., Wheeler, B., Sammour, T., Hill, A. G. (2011). A brief relaxation intervention reduces stress and improves surgical wound healing response: A randomised trial. Brain, Behavior, and Immunity, 26, 212–217.

Post udostępniony przez Mateusz Banaszkiewicz (@mateusz_banaszkiewicz)

3. hania.es

Hania to studentka psychologii, a jednocześnie osoba, która ma za sobą intensywną pracę nad zdrowiem psychicznym (pracę, która ciągle trwa i zapewne trwać będzie przez całe życie – dotyczy to absolutnie każdego z nas!). Hania.es ma za sobą pobyt w szpitalu psychiatrycznym, a obecnie jest w psychoterapii – otwarcie o tych doświadczeniach opowiada, co pozwala zmniejszać związane z tymi obszarami tabu. Poza tym ilość obserwatorów i obserwatorek, a także dyskusje toczące się pod jej postami na IG czy filmami na YT pokazują, że bardzo potrzebujemy tak szczerych osób. Dzięki temu, że dzielą się swoimi przeżyciami, stają się inspiracją dla innych – tych, którzy być może dotąd obawiali się sięgnąć po profesjonalne wsparcie.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Moim celem nie jest pozbycie się nieprzyjemnych myśli, bo to niemożliwe – po prostu taka jest natura umysłu. Tak jak zadaniem serca jest pompowanie krwi, tak rolą umysłu jest tworzenie myśli, interpretowanie zdarzeń i faktów. Medytacja rozwija umiejetność obserwowania tych myśli jak przepływających fal i nietonięcia w szalejącej wodzie (jak widzicie na zdjęciu: w tej wodzie może być całkiem fajnie!). Jak powiedział Jon Kabat-Zinn, profesor medycyny i twórca programu redukcji stresu opartego na uważności, nie możesz zatrzymać fal. Możesz jednak nauczyć się surfować. 🌊 I to właśnie robiłam na odosobnieniu medytacyjnym – wyjechałam na 4 dni do ośrodka w środku lasu i spędziłam ten czas w milczeniu, bez telefonu, bodźców ze świata zewnętrznego. Co robiłam? Praktykowałam mindfulness wiele godzin dziennie, siedząc w ciszy na poduszce medytacyjnej i rozwijając umiejetność nieoceniającego obserwowania swoich myśli, emocji, odczuć z ciała i akceptowanie ich takimi, jakie są. To wszystko po to, by automatycznie nie rzucać się w wir treści, które tworzy moja głowa. O całym doświadczeniu opowiadam w filmie na YouTube, na który Was zapraszam 🙂 czuję się spokojniejsza i jest mi z tym wspaniale, więc chętnie zarażę Was uważnością! ❤️ Zaprzyjaźniam się coraz bardziej ze sobą i swoim umysłem, medytacja zdecydowanie wspiera ten proces, uspokaja głowę i pomaga żyć bardziej świadomie. To co, kto się dziś pisze na praktykę? 🙋‍♀️

Post udostępniony przez Hania Sywula (@hania.es)

Zobacz też: Jak pomóc osobie z depresją? Na pewno nie tymi słowami!

4. mama_psycholog_dzieciecy

Ewa Sękowska-Molga to psycholog dzieci i młodzieży, stąd też jej konto instagramowe polecam przede wszystkim rodzicom. Specjalistka dzieli się w sieci m.in. cytatami, które zawsze stają się inspiracją do wyjaśnienia różnego rodzaju zjawisk. Pokazuje też wartościowe książki – zarówno dla psychologów, rodziców, jak i najmłodszych. Sama jest zaś mamą dwóch chłopców, a trzeci lada moment pojawi się na świecie! Warto zatem spojrzeć na tworzone przez mamę_psychologa_dzieciecego treści nie tylko przez pryzmat wiedzy psychologicznej, lecz także doświadczenia osobistego.

5. mamapsychiatra

Oto instagramowy profil psychiatrki dr Moniki Tucholskiej, której posty mogą wiele wnieść do Twojej wiedzy właśnie z zakresu psychiatrii. Co więcej, dzięki temu, że lekarze tej właśnie specjalizacji coraz częściej pojawiają się w social mediach, łatwiej jest społeczeństwu dostrzec, że są to tacy sami medycy, jak wszyscy inni. Owszem, brzmi to banalnie, lecz psychiatrzy sami często mówią, że zdarzają się osoby, które nie traktują tego obszaru medycyny poważnie. Dr Tucholska pokazuje na swoim koncie, że owo „poważne traktowanie” w ogóle nie powinno podlegać żadnej dyskusji. Specjalistka opisuje, jak wygląda jej praca, jakie wiążą się z nią wątpliwości i jakie towarzyszą temu wszystkiemu emocje. Pomaga też zrozumieć różnego rodzaju zaburzenia i choroby, a przy tym jasno podkreśla sytuacje, z którymi się nie zgadza (także społeczne). Wszystko to w otoczeniu historii z dnia codziennego, co tylko podkreśla, że psychiatrka… też człowiek!

6. obrazkoterapia

Jeśli nie znasz jeszcze tego konta, koniecznie musisz to nadrobić. Czasami bowiem brakuje nam słów, by opisać niektóre stany czy przeżycia – wtedy z pomocą przychodzi właśnie obrazkoterapia! Agnieszka Zapart to psychoterapeutka oraz rysowniczka, która od lat swoją terapeutyczną twórczością daje innym ogrom wsparcia, a jednocześnie zachęca do pochylenia się nad trudnymi tematami. Co jednak ważne, dzięki temu, że dzieje się to właśnie w takiej, a nie innej formie, nie mamy poczucia presji. Ciężar emocjonalny może dzięki temu stracić nieco na wadze, a my mamy przestrzeń na poszukanie nowych perspektyw. Tak, obrazki mają moc!

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

„Ryj” „Pysk” „Paszcza” „Gęba” Takimi i podobnymi określeniami moje klientki, koleżanki, znajome mówią o swoich twarzach. Kiedy pytam je czemu siebie obrażają, początkowo nie rozumieją o czym mówię. Dopiero potem, aby uzasadnić ten opis słyszę, że się sobie nie podobają. A twarz to dopiero początek. Zapytaj kobietę o jej wygląd, a dostaniesz listę rzeczy, które są nie takie, do poprawy albo w ogóle nie powinno ich być. Żyjemy w kulturze, która uczy nas nienawidzić swoich ciał. I to już od najmłodszych lat (ile znasz nieidealnie wyglądających księżniczek Disney’a?). No więc nienawidzimy siebie i jeśli nie da się czegoś zmienić – ukrywamy. Tak rodzi się kultura narcyzmu. Bo Narcyz zupełnie przeciwnie niż w micie – wcale nie kocha siebie. Narcyz nienawidzi swojego prawdziwego ja, więc całą energię pakuje w wizerunek, non stop rozważając, jak chce się pokazać i jak chce być widziany. Nie ma miejsce na pytanie – jaki jest, bo nie chce tego wiedzieć. Podskórnie czuje, że bardzo, bardzo nie taki jaki „powinien”. Całe eseje napisano już o tych „powinnościach” i „standardach” jakie każemy sobie spełniać. Prawdziwe ja leży zaś skurczone, przerażone i odrzucone gdzieś w czeluściach psychiki. Wychodzi tylko czasem. Wieczorem, gdy zmyjemy makijaż i stajemy przed lustrem nagie nie mogąc poudawać, że mamy mniej lat, mniej zmarszczek, mniej kilogramów, ale za to bardzo dużo łez, bo ciągle ktoś nam mówi, że nie możemy pokazać tego, jakie jesteśmy. Na wielu polach, w bardzo wielu aspektach. I po co tak? I czemu? I co można z tym robić? Jak myślisz? Rozorujesz? Znasz? A może znasz jakieś fajne inicjatywy (bo jest tego coraz więcej) promujące pokazywanie kobiet, kobiecych ciał takimi jakie są? Z miłością i szacunkiem, bez obrażania, że pokazują swoje stare, brzydkie, grube ryje? . . #bezfiltra #bezfiltrów #autentyczność #selflove #akceptacja #akceptacjasiebie #narcystyczni #życie #życiowe #selfie #beyourself #byćsobą #kobieta #kobiecość #wolność #obrazkoterapia

Post udostępniony przez Obrazkoterapia (@obrazkoterapia)

7. zdrowaglowa

Jest to niewątpliwie jeden z najistotniejszych polskich profili opowiadających o zdrowiu psychicznym – nie mogło więc zabraknąć go w naszym zestawieniu! „Zdrowa głowa” to także nazwa strony internetowej, na której znaleźć można całą masę pomocnych artykułów. Ich baza jest całkiem spora, ponieważ ów projekt ma już kilka dobrych lat. Psycholożki, które są jego twórczyniami, rozpoczęły swoje działania jeszcze w czasie studiów. Obecnie są już na zupełnie innych etapach, lecz obszar zdrowia psychicznego wciąż jest im bliski – świadczy o tym chociażby fakt, że jedna z twórczyń, Joanna Gutral, została psychoterapeutką! „Zdrowa głowa” to bez wątpienia bezpieczna przestrzeń, w której najważniejsze jest to, jak się czujesz. Do tego merytoryka, rozmowy ze specjalistami i ogrom ciepła, jakie bije od zebranej wokół projektu społeczności – bo temat zdrowia psychicznego powinien nas do siebie zbliżać, a nie oddalać!

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Dziś obchodzimy Światowy Dzień Psychoterapii. Psychoterapia to metoda leczenia o udowodnionej naukowo skuteczności. Materią pracy terapeutycznej jest konfrontacja ze swoimi myślami, emocjami, zachowaniami, schematami, wspomnieniami i doświadczeniami. Każdy z nas jest w nie wyposażony i nabywa je z każdym kolejnym dniem swojego życia. Również każdemu z nas zdarza się, że nie zawsze zjawiska te są wspierające dla naszego funkcjonowania. Wówczas na arenę dbania o siebie i swoje zdrowie wkracza psychoterapia, niekiedy samodzielnie, innym razem wsparta farmakoterapią i innymi odziaływaniami. Psychoterapia nie jest łatwa, lekka, szybka i przyjemna. Jest to metoda leczenia, która wiąże się z konfrontacją z tym, co często jest dla nas niełatwe i nieprzyjemne. Po co? Czasem łykamy gorzkie tabletki, aby wyzdrowieć. Czasem musimy doświadczyć, przetrawić i przeformułować nieprzyjemne doznania i myśli, aby zapewnić sobie zdrowienie i lepsze funkcjonowanie. Jest to proces pełen wzlotów i upadków, ale także droga do poznania siebie i pełnego życia. Wszystkim psychoterapeutom_kom, superwizor_kom, ale przede wszystkim ich pacjentom_kom, życzymy pracy i współpracy – w zakresie osobistym i zawodowym, a przede wszystkim w realizacji celów terapeutycznych.

Post udostępniony przez Zdrowa Głowa (@zdrowaglowa)

Zobacz też: Ktoś, kto może pomóc – kim jest psycholog, psychoterapeuta, psychiatra?

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW (dziennikarstwo). Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS, jest też byłą słuchaczką studiów podyplomowych Gender Studies na UW. Współautorka książki "Kobiety bez diety".

Czy wiesz, jak gra na instrumencie wpływa na dzieci? To może zaskoczyć!

gra na instrumencie

Neurolodzy odkryli, że gra na instrumencie korzystnie wpływa na rozwój mózgu dziecka. Dzieci wyszkolone muzycznie mają lepszą pamięć, są uważniejsze i bardziej kreatywne. Wyniki przeprowadzonego badania zostały opublikowane w czasopiśmie Frontiers in Neuroscience.

Gra na instrumencie vs pamięć robocza dziecka

Zespół kierowany przez dr Leonie Kausel, skrzypaczkę i neurobiolog, przetestował uwagę i pamięć roboczą dzieci. W badaniu udział wzięło 40 chilijskich dzieci w wieku od 10 do 13 lat – 20 z nich przez co najmniej dwa lata grało na instrumencie – ćwiczyło co najmniej 2 godziny tygodniowo i regularnie grało w orkiestrze lub zespole. Z kolei dwadzieścia dzieci z grupy kontrolnej nie miało żadnego wykształcenia muzycznego poza szkolnym programem nauczania.

Ich uwagę i pamięć roboczą oceniono za pomocą wcześniej opracowanego i sprawdzonego „zadania bimodalnej (słuchowo-wizualnej) uwagi i pamięci roboczej”. Naukowcy monitorowali aktywność mózgu dzieci za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego, wykrywając nawet niewielkie zmiany w przepływie krwi w mózgu.

Zobacz też: Zabawa lalkami Barbie aktywuje u dzieci obszary mózgu związane z… – sprawdź, co pokazują badania!

Jak przebiegało badanie?

Dzieci zostały poproszone, aby skupiły się na jednym, obu lub żadnym bodźcu z pary – abstrakcyjnej figurze i krótkiej melodii, które prezentowane były jednocześnie przez 4 s – była to tak zwana „faza kodowania”. Dwie sekundy później dzieci zostały poproszone o przypomnienie sobie tego co widziały i słyszały „faza odzyskiwania pamięci”.  Naukowcy zmierzyli również dokładność odpowiedzi i czas reakcji.

Co się okazało? Pomiędzy dziećmi z dwóch grup nie zaobserwowano różnicy pod względem czasu reakcji. Jednak dzieci wyszkolone muzycznie znacznie lepiej radziły sobie z zadaniem pamięciowym.

Zatem przeprowadzone badanie dowodzi, że powinniśmy zapisywać dzieci na zajęcia muzyczne?

Oczywiście, poleciłabym. Uważam jednak, że rodzice powinni zapisywać swoje dzieci na zajęcia muzyczne nie tylko dlatego, że oczekują, że pomoże im to w poprawie ich funkcji poznawczych, ale także dlatego, że jest to również aktywność, która zapewni im radość i możliwość uczenia się uniwersalnego języka muzyki – mówi dr Leonie Kausel, którą cytuje portal News Medical

Źródło: News Medical

Rozwód czy separacja? Prawne zawiłości prostym językiem – PODCAST

rozwód czy separacja podcast
Fot Andriy Popov/ 123RF

Nieraz język prawniczy jest na tyle skomplikowany, że przeciętna osoba nie porywa się nawet na próby jego zrozumienia. Jeśli jednak stajemy przed dylematem – rozwód czy separacja – nie ma już wyjścia i trzeba bliżej przyjrzeć się dotyczącym nas zagadnieniom. W prosty sposób, zarówno w swojej książce „Rozwód czy separacja? Poradnik praktyczny”, jak i stworzonym wspólnie z nami PODCASCIE, wyjaśnia je prawniczka Joanna Hetman-Krajewska.

Schody pojawiają się już na samym początku, czyli w rozumieniu pojęć „rozwód” oraz „separacja”. Pojawiają się one także w języku potocznym, a przecież nie zawsze jest on równoznaczny z tym, co dzieje się w prawie.

SEPARACJA

Rozróżniamy dwa pojęcia: separacji faktycznej oraz separacji prawnej. Faktyczna jest tym, z czym kojarzy nam się kolokwialnie, czyli małżonkowie nie prowadzą wspólnie gospodarstwa domowego, nie mieszkają razem, a stan taki może czasami trwać wiele lat. Kiedy więc ludzie mówią: „Jesteśmy w separacji”, zwykle używają tego pojęcia właśnie w tym kontekście, przy czym ich małżeństwo formalnie trwa.

Jeśli zaś mówimy o separacji prawnej, mamy na myśli separację, którą orzekł sąd. W wyniku orzeczenia separacji pomiędzy małżonkami automatycznie powstaje rozdzielność majątkowa, a małżonkowie nie dziedziczą po sobie.

ROZWÓD

Wymienione wyżej skutki separacji dotyczą także rozwodu, lecz separacja nie sprawia, że małżeństwo ustaje – ono nadal trwa. Rozwód jest zaś rozwiązaniem małżeństwa przez sąd, co akurat jest spójne z tym, co pojawia się w rozumieniu potocznym.

To tylko niewielki procent tego, co warto o obu tych sytuacjach wiedzieć.

  • O czym pamiętać kończąc związek formalny?
  • Jakie kroki warto podjąć?
  • Czy zawsze trzeba korzystać z pomocy prawnika?

Prostym i zrozumiałym językiem wyjaśnia to (i wiele innych wątpliwości) Joanna Hetman-Krajewska – adwokat i radca prawny. Posłuchaj naszego PODCASTU i przeczytaj książkę naszej ekspertki, a prawo nie będzie miało dla Ciebie tajemnic!

Portal Współczesna Rodzina jest patronem medialnym książki „Rozwód czy separacja? Poradnik praktyczny„!
Nasi czytelnicy i czytelniczki mają szansę na wyjątkowy rabat 20% na tę publikację w księgarni Profinfo – aby skorzystać ze zniżki, wystarczy w formularzu zamówienia wpisać kod: rodzina20 



Zobacz też: Rozwodowe ABC – co zrobić, żeby zakończyć małżeństwo

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW (dziennikarstwo). Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS, jest też byłą słuchaczką studiów podyplomowych Gender Studies na UW. Współautorka książki "Kobiety bez diety".

Bezpieczeństwo najmłodszych pasażerów – nowe trendy na rynku fotelików samochodowych w pandemii

fotelik samochodowy
fot. 123rf.com

Eksperci marki BabySafe zwracają uwagę na coraz bogatszą ofertę produktową dotyczącą samochodowych fotelików dla dzieci. Sytuacja ta sprawia, że wybór staje się dla klienta coraz trudniejszy, dlatego rośnie popularność sklepów specjalistycznych. Na przekór trendom w innych branżach, sprzedaż fotelików przez internet nie zyskuje na popularności. Jednocześnie pojawiają się zupełnie nowe standardy oceny bezpieczeństwa fotelików, a oferta staje się cenowo bardziej przystępna dla przeciętnego nabywcy.

Zniesienie ograniczeń związanych z lockdownem, przy jednoczesnej dość ograniczonej siatce połączeń lotniczych i ogólnych obawach związanych z podróżami zagranicznymi sprawiło, że Polacy zintensyfikowali swoje podróże samochodami. Niestety, wzmożony ruch samochodowy znajduje również swoje odzwierciedlenie w policyjnych statystykach. Wskazują one również , że aż 90 proc. rodziców może nieprawidłowo zapinać foteliki swoich pociech, a także, że mają też problemy z jego prawidłowym doborem do wzrostu oraz wagi. Oddzielnym zagadnieniem jest jakość, a właściwie kwestia oceny tego parametru przez konsumenta.

Przedstawiciele BabySafe wskazują, że polski rynek fotelików robi się coraz bardziej dojrzały. Rodzice poszukujący odpowiedniego fotelika nie są już skazani na wybór pomiędzy drogimi „testowanymi” produktami i tzw. mandatochronami. Jednocześnie w ostatnich miesiącach intensywnie rośnie segment „value for money”, który zawiera foteliki dobrej jakości przy zachowaniu rozsądnej ceny. Zwiększa się również świadomość wśród polskich kierowców, przykładających większą uwagę do parametrów fotelików samochodowych, kupowanych dla swoich dzieci. Coraz większy wpływ na ten proces mają sklepy specjalistyczne, które przez lata pracy w branży zbudowały silne kompetencje, pozwalające ocenić produkty trafiające na rynek.

W okresie lockdownu sprzedaż praktycznie w całości przeniosła się do Internetu, ale po otwarciu gospodarki bardzo szybko wróciła do stanu sprzed pandemii. Możemy wręcz powiedzieć, że udział sklepów stacjonarnych jest w naszej sprzedaży wyższy niż przed pandemią. Klienci po prostu potrzebują specjalistycznej porady. Najzwyczajniej tracą orientację w natłoku mniej i bardziej ważnych danych, jakie można znaleźć w internecie –– przekonuje Agnieszka Winkel, Dyrektor Handlowy BabySafe S.A., właściciela marki BabySafe.

Zobacz też: Wielkie zakupy dla małej podróżniczki: „Już nie chcę fotelika, chcę uciec i wrócić za miesiąc”

Badanie w systemie NCAP polega na wyposażeniu pojazdu konkretnej marki w fotelik wraz z najnowszej klasy manekinem antropomorficznym klasy Q. Następnie cały zestaw, tj. samochód, fotelik, manekin poddawany jest przeciążeniom wynikającym ze zderzenia czołowego przy prędkości 64 km/h. Testowane są dwa warianty: pierwszy – zderzenie czołowe podczas którego 100% przedniej powierzchni absorbuje energię zderzenia oraz drugi najpowszechniej spotykany w sytuacjach krytycznych, tj. sytuacji, gdy kierowca próbując uniknąć zderzenia wykonuje manewr omijający i uderza w przeszkodę jedynie częścią maski – 40%. Dodatkowo wykonywane są zderzenia boczne przy prędkości 50 km/h oraz zderzenie z tyłu z prędkością 30 km/h. Fotelik wykorzystany do takiego testu jest elementem całości, gdzie poprzez analizę fizycznie dokonanych uszkodzeń pojazdu bada się na manekinie nafaszerowanym elektroniką potencjalne obrażenia najmłodszego pasażera, które w dużej mierze mogą być mniejsze w przypadku wyposażenia pojazdu w dobrej jakości fotelik.

Eksperci zwracają uwagę, że przy wyborze fotelika na decyzję zakupową coraz częściej wpływa nie tylko kwestia dopasowania go do wagi i wzrostu dziecka. Konsumenci przy pomocy specjalisty weryfikują parametry bezpieczeństwa danego produktu. Przy ich wsparciu analizują m.in. obowiązkowe badania dopuszczające fotelik do sprzedaży, tzw. testy homologacyjne i wyniki związanych z nimi testów zderzeniowych. Przedstawiciele BabySafe wskazują, że rośnie popularność modeli fotelików, które przechodzą dodatkowe badania potwierdzające bezpieczeństwo podróżującego w foteliku dziecka, takie jak NCAP. Jest to jedyny na rynku test, przeprowadzany w prawdziwych autach (testy homologacyjne czy badanie konsumenckie ADAC wykonywane są na tzw. wózkach diagnostycznych). Bardzo dokładnie odwzorowuje bowiem warunki drogowe oraz krytyczne sytuacje, mogące wystąpić w codziennej jeździe samochodem.

Niestety, nadal można spotkać się z podejściem do fotelika samochodowego dla dziecka jako do zła koniecznego, kiedy kierowca szuka jedynie sposobu uniknięcia mandatu. Część z nas bowiem nie dopuszcza do siebie możliwości uczestnictwa w wypadku. Stąd też w autach jeżdżących po naszych drogach wciąż można spotkać foteliki, które są mocno zużyte, pochodzące z drugiej albo nawet trzeciej ręki, nie wspominając już nawet o używaniu podkładek w miejsce fotelików dla starszych dzieci, które nie zapewniają odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa w przypadku zdarzenia drogowego. To co istotne i co chcę podkreślić, aby zapewnić maksymalne bezpieczeństwo naszym pociechom, nie trzeba kupować najdroższego modelu dostępnego na rynku. Jeżeli chcemy mieć pewność, że dokonaliśmy właściwego wyboru, sprawdźmy odpowiednio przed zakupem kluczowe parametry fotelika – zwraca uwagę Agnieszka Winkel.

Eksperci BabySafe wskazują, że najważniejszymi kryteriami przy wyborze odpowiedniego fotelika samochodowego dla dziecka powinno być jego bezpieczeństwo, wygoda jaką daje dziecku oraz funkcjonalność:

  1. Fotelik samochodowy powinien być wykonany z wysokiej jakości materiałów. Na popularności zyskują teraz szczególnie te, o strukturze plastra miodu. Należy zwrócić uwagę, jakie testy przeszła wybierana przez nas konstrukcja. Klienci coraz częściej poszukują rozwiązań, które były testowane w standardzie NCAP, czyli w warunkach zderzeniowych najbardziej zbliżonych do drogowych.

  1. Siedzisko dla dziecka należy dobrać do jego wieku. Tylko wtedy jego konstrukcja będzie działać optymalnie w przypadku wypadku samochodowego. Ważne jest, aby mały pasażer, pomimo pasów bezpieczeństwa, nie mógł przemieszczać się w foteliku, ale również mieścił się w skorupie konstrukcji. Dobrym rozwiązaniem dla rodziców jest tutaj fotelik, który daje możliwość odpowiedniej kalibracji aż do osiągnięcia przez dziecko wagi ponad 30 kg.

  1. Kolejnym czynnikiem w wyborze odpowiedniego fotelika dla dzieci są pasy bezpieczeństwa w jakie wyposażono konstrukcję. Najlepszym rozwiązaniem będą te produkty, które posiadają pięciopunktowe pasy. Ostatnio coraz popularniejsze są modele fotelików pokryte miękkim, materiałem, który minimalizuje ryzyko otarć i sprawia, że podczas wysokich temperatur maluchowi nie jest za gorąco.

  1. Wskazane jest, aby fotelik dziecięcy posiadał system Top-Tether, gdzie górny pas mocujący jest trzecim punktem zamocowania dla systemów LATCH, LUAS i ISOFIX. Pas ten zamocowany do punktów kotwiczenia w samochodzie, mocno naciągnięty, przeciwdziała obrotowi fotelika zapiętego na mocowaniach ISOFIX.

  2. Tak jak w przypadku foteli dla dorosłych pasażerów, foteliki dziecięce powinny mieć możliwość regulacji zagłówka. Pozwala to na wygodną podróż, ale przede wszystkim skutecznie zabezpiecza głowę w sytuacji uderzenia z tyłu samochodu.

BabySafe to polski producent fotelików dla dzieci (https://babysafe.eu/).

Firma posiada w swoim asortymencie artykuły dla dzieci i niemowląt. W sprzedaży dostępne są foteliki samochodowe, w tym model CORGI oraz wszelkie niezbędne do nich akcesoria, tj. ochraniacze, zestawy montażowe, bazy i lusterka. Lista punktów sprzedażowych marki znajduje się pod adresem: https://babysafe.eu/gdzie-kupic/

Zobacz też: Podróże z niemowlakiem. „Pierwszy raz wyjechaliśmy, gdy córeczka miała 2 miesiące”

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.