Przejdź do treści

Kodeks rodzinny: dziecko będzie pod większą ochroną. A co z matką?

Tata z dwójką dzieci na rękach idzie przez pole maków /Ilustracja do tekstu: Projekt Kodeksu rodzinnego zwiekszy ochronę nad dzieckiem. A co z matką?
Fot.: Juliane Liebermann /Unsplash.com

Ujednoznacznienie przepisów w zakresie prawa rodzinnego, wprowadzenie długo oczekiwanej instytucji adwokata dziecka, wsparcie dla rodziny doświadczającej trudności, ale też kontrowersyjna definicja dziecka, która stwarza pole do nadużyć – to zapisy, które znalazły się w projekcie Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Dokument przed kilkoma dniami przedstawił Rzecznik Praw Dziecka.

Projekt nowego Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego jest pierwszą próbą wprowadzenia do polskiego prawa całościowej regulacji postępowania wykonawczego w sprawach rodzinnych. Jak wyjaśnia Rzecznik Praw Dziecka, dokument ma wyjść naprzeciw oczekiwaniom, by prawo rodzinne było jasne, precyzyjne i pozbawione niejasności interpretacyjnych, a przy tym odpowiadało na współczesne wyzwania.

– Nowy kodeks rodzinny to przełom w myśleniu o dziecku i jego rodzinie, to nowa koncepcja ochrony dzieciństwa, rodzicielstwa, małżeństwa, rodziny – deklaruje Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak.

I choć eksperci i przedstawiciele środowisk pozarządowych są zgodni, że przepisy wymagają nowelizacji, niektóre proponowane zmiany są bardzo kontrowersyjne.

Projekt Kodeksu rodzinnego: nacisk na podmiotowość dziecka. Zamiast władzy – odpowiedzialność rodzicielska

Istotną i postulowaną od lat zmianą, którą wprowadza projekt ustawy, jest położenie na nacisku na podmiotowość dziecka. Zaobserwować to można w wielu punktach planowanej ustawy.

Obecny kształt projektu Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego zakłada m.in. zastąpienie władzy rodzicielskiej pojęciem odpowiedzialności rodzicielskiej. Jak wyjaśnia Rzecznik, odpowiedzialność rodzicielska jest terminem zdecydowanie szerszym znaczeniowo niż obecna w bieżących przepisach władza rodzicielska. Tym samym nowy zapis zdejmuje z rodziców i opiekunów władztwo nad dzieckiem, skupia się zaś na trosce o nie i jego podmiotowość w rodzinie.

Warto dodać, że owa odpowiedzialność odnosi się również do osób, które – na mocy orzeczenia sądu – sprawują nad dzieckiem taką pieczę, jak rodzice, oraz rodziców pozostających w konkubinacie.

Dokument zmienia również część stosowanych pojęć. Relacje osobiste – określające głębszy związek między dzieckiem a jego rodzicem lub opiekunem – mają zastąpić pojęcie kontaktów, którym operuje dotychczasowy Kodeks rodzinny i opiekuńczy.

Odebranie dziecka – tylko w ostateczności i pod okiem psychologa

W projekcie podkreślono też konieczność poszanowania praw i odpowiedzialności obojga rodziców oraz autonomię rodziny. Wskazano możliwość ingerencji w życie rodzinne wyłącznie wtedy, gdy zaistnieją ku temu uzasadnione powody.

Jeżeli dobro dziecka jest zagrożone, sąd może m.in. zobowiązać rodziców do pracy z asystentem rodziny lub skierować dziecko do placówki wsparcia dziennego. Możliwe jest również zalecenie rodzinie wizyt u specjalisty zajmującego się terapią rodzinną lub świadczącego inną stosowną pomoc. W przypadku sprawy o umieszczenie dziecka w pieczy zastępczej na podstawie ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie sąd ma obowiązek zapoznania się z wywiadem kuratora sądowego i opinią policji.

Co istotne, projekt dokumentu wzmacnia też ochronę dobra dziecka przy wykonywaniu czynności odebrania dziecka rodzicom. Zgodnie z nowymi zapisami, w takiej sytuacji będzie musiał uczestniczyć psycholog.

– Niewątpliwie wiedza i doświadczenie psychologa oraz jego aktywne uczestnictwo w czynności daje szansę na zmniejszenie traumatycznych przeżyć dziecka oraz pomoże w podjęciu właściwej decyzji co do kontynuacji działań lub odstąpienia od nich – wyjaśnia Rzecznik Praw Dziecka.

ZOBACZ TEŻ: Po pierwsze: pełna rodzina. Ministerstwo stanie po stronie rodziców stosujących przemoc

Nacisk na powrót do rodziny i relacje z rodzicami

W sprawach, które dotyczą ustanowienia pieczy zastępczej nad dzieckiem, projekt Kodeksu rodzinnego zobowiązuje sąd do umieszczenia dziecka w miejscu jak najbliższym jego dotychczasowemu miejscu pobytu. Ma to sprzyjać współpracy pomiędzy opiekunami, służbą socjalną a biologiczną rodziną dziecka, której celem jest powrót dziecka do rodziny.

Autorzy projektu podkreślają też, że dziecko powinno mieć prawo i powinność utrzymywania relacji osobistych z rodzicami. W związku z tym, jeżeli dziecko zostało adoptowane, a jego dobro za tym przemawia, sąd (na wniosek dziecka, jego rodzica biologicznego albo rodzica adoptującego) określi rodzaj i sposób możliwej relacji z rodzicami biologicznymi. Nie dotyczy to jednak adopcji pełnej i anonimowej.

Projekt wprowadza również inną istotną nowość: ochronę dziecka biologicznego adoptującego. Sądy będą miały obowiązek wysłuchać zdania biologicznego potomstwa osoby, która występuje  o adopcję. Jak argumentuje Rzecznik Praw Dziecka, pojawienie się w rodzinie przysposobionego dziecka jest dla rodziny często momentem niełatwym, dlatego niezbędne jest upewnienie się, że adopcja nie naruszy dobra dzieci biologicznych.

Warto podkreślić, że planowany Kodeks rodzinny podkreśla również potrzebę ochrony dziecka nieposiadającego obywatelstwa polskiego, które przebywa na terytorium Polski.

POLECAMY TAKŻE: Tatuowanie dziecka: szokujące nagranie obiegło świat

Zakaz kar cielesnych i poniżania. Ale też kontrowersyjna definicja dziecka

W projekcie Kodeksu rodzinnego znalazły się też zupełnie nowe definicje. Po raz pierwszy określono m.in. pojęcie dobra dziecka, zdefiniowane jako stan, w którym osiąga ono harmonijny rozwój psychiczny, fizyczny i społeczny dzięki pozytywnym relacjom osobistym i rodzinnym oraz właściwym doświadczeniom wychowawczym.

Projekt nowej ustawy określa również samą definicję dziecka, której nie zawarto w obecnym Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. W obecnym kształcie dokumentu dziecko uznaje się za „istotę ludzką od poczęcia do pełnoletności”. Ten zapis wywołał w ostatnich dniach szczególnie wiele kontrowersji. Według ekspertów daje on potężny oręż środowiskom pro-life, które walczą o delegalizację antykoncepcji awaryjnej oraz aborcji ze względu na przesłankę embriopatologiczną, a tym samym dążą do uprzedmiotowienia kobiet.

Ponadto w projekcie sformułowano zakaz stosowania kar cielesnych jako metody wychowawczej, wprowadzony do Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego zgodnie z postulatami Rzecznika Praw Dziecka z 2010 r. Treści zawarte w tym przepisie poszerzono o wszelkie formy przemocy wobec dziecka, w tym także poniżające traktowanie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wstydliwe dziecko. Maluchom jest trudniej! Jak pomóc im radzić sobie z emocjami?

Długo oczekiwana instytucja: adwokat dziecka

Najważniejszym zapisem projektu Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego jest jednak nadanie dziecku statusu uczestnika postępowania.​ Dokument zobowiązuje sąd do wysłuchania dziecka w każdej sprawie, która dotyczy jego samego (bądź jego majątku), oraz uwzględnienia jego stanowiska i rozsądnego życzenia. Odbywać się to ma na określonych zasadach, stosownie do okoliczności, warunków, stanu zdrowia, a także rozwoju dziecka.

Ustawa wprowadza również nową instytucję – reprezentację dziecka w postaci adwokata dziecka. Będzie to adwokat lub radca prawny wyspecjalizowany w sprawach ochrony praw i wolności dziecka. Obligatoryjnie przedstawiciel wesprze on dziecko m.in. w postępowaniach o:

  • ustalenie macierzyństwa,
  • adopcję zagraniczną,
  • ograniczenie lub pozbawienie odpowiedzialności rodzicielskiej obojga rodziców,
  • złożenie przez dziecko adoptowane wniosku o orzeczenie rodzaju i sposobu relacji dziecka z rodzicami biologicznymi.

Fakultatywnie zajmie się on reprezentacją małoletniego w sprawach m.in. o zawieszenie odpowiedzialności rodzicielskiej.

Będzie trudniej o rozwód? Sąd ma podjąć próbę ratowania małżeństwa z dzieckiem

Projekt Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego wprowadza także kilka instrumentów ochrony rodziny przed rozstaniem małżonków, którzy wspólnie wychowują dziecko. W takich sytuacjach sąd ma w pierwszej kolejności skierować małżonków do specjalisty z zakresu prawa, aby uświadomić im, jakie następstwa ma dla dzieci separacja albo rozwód rodziców.

Jeżeli sąd w toku postępowania uzna, że są widoki na utrzymanie pożycia małżeńskiego, zawiesi postępowanie.

PRZECZYTAJ TEŻ: Dziś Międzynarodowy Dzień Dziecka Zaginionego. Oto najgłośniejsze w historii przypadki zaginięć dzieci

Opiekunem małoletniego nie zostanie każdy. Kodeks wprowadzi przesłanki negatywne

Ponadto Kodeks wprowadza negatywne przesłanki podmiotowe opiekuna dziecka. Zgodnie z nimi, opiekunem dziecka nie może być osoba:

  • która została skazana za: umyślne przestępstwo przeciwko rodzinie, umyślne przestępstwo przeciwko życiu lub zdrowiu lub umyślne przestępstwo z użyciem przemocy,
  • wobec której orzeczono: zakaz zajmowania wszelkich (lub określonych) stanowisk bądź zawodów związanych z wychowywaniem, edukacją, leczeniem dzieci lub opieką nad nimi, zakaz zbliżania się do określonej osoby, nakaz opuszczenia lokalu zajmowanego z inną osobą.

 

Ochrona „dziecka jeszcze nieurodzonego”

Innym punktem zapalnym Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego jest zapisana w nim ochrona dziecka jeszcze nieurodzonego. Zgodnie z intencją Rzecznika Praw Dziecka, chodzi o uchronienie płodu przed negatywnymi konsekwencjami zdrowotnymi w sytuacji, gdy ciężarna np. spożywa alkohol lub stosuje substancje psychoaktywne.

– Zaproponowana w projekcie Kodeksu rodzinnego regulacja ma przede wszystkim uświadomić kobiecie w ciąży szkodliwe dla dziecka skutki nieodpowiedzialnych zachowań w okresie ciąży, edukować
w zakresie wpływu alkoholu lub innych substancji psychoaktywnych na rozwój płodu, udzielić kobiecie w ciąży pomocy i wsparcia w przezwyciężaniu trudności i w wyjściu z uzależnienia – twierdzi Rzecznik.

Problem w tym, że pojęcie „dziecka jeszcze nieurodzonego” nie jest spójne z innymi ustawami i stwarza precedens, umożliwiający kolejne zmiany w prawie.

– To jest niespójność, jeśli chodzi o system prawa, bo świadomie nie zdecydowano się wprowadzać takiego zapisu do konstytucji – podkreśla Agnieszka Grzybek z Ratujmy Kobiety w rozmowie z magazynem „Wysokie Obcasy”.

W ramach wspomnianej ochrony dziecka nieurodzonego sąd będzie mógł przydzielić ciężarnej asystenta rodziny lub zawiadomić odpowiednią jednostkę, by ta udzieliła kobiecie odpowiedniego wsparcia. Gdy to nie przyniesie oczekiwanego rezultatu, możliwe ma być skierowanie kobiety w ciąży na leczenie w określonych jednostkach leczniczych lub ustanowienie nadzoru zawodowego kuratora sądowego.

– Nad kobietą w ciąży jest roztaczana specjalna kuratela – tak, jakby nie była ona osobą rozumną, samodzielną, która sama może podejmować decyzje. Z ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi wynika, że poddanie się leczeniu, w tym leczeniu odwykowemu, psychoterapii, jest dobrowolne, tymczasem w stosunku do kobiety w ciąży element dobrowolności został wyłączony. Kobieta jest z gruntu podejrzana, cały czas poddawana dyscyplinie i w pewnym sensie ubezwłasnowolniona, choć nie w znaczeniu prawnym – zauważa Agnieszka Grzybek.

Pełny projekt ustawy Kodeks rodzinny i opiekuńczy dostępny jest pod tym adresem

POLECAMY TEŻ: Będzie krótszy tydzień pracy dla rodziców? Tego chcą twórcy projektu „Godzina dla rodziny”

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Niecodzienna lekcja w polskich szkołach. Uczniowie nauczą się empatii

Trzech chłopcy uśmiechają się do obiektywu /Ilustracja do tekstu: Lekcja Godności w polskiej szkole. Niezwykła nauka empatii

Każdego roku w trzecią środę października uczniowie na całym świecie mają szansę spotkać się z wolontariuszami, którzy z zaangażowaniem uczą ich, jak kierować się w życiu najważniejszymi wartościami. To przedstawiciele Fundacji Global Dignity – międzynarodowej inicjatywy, która w ramach obchodów Światowego Dnia Godności propaguje ideę poszanowania godności jako fundamentalnego prawa człowieka.

Pomysł założenia Fundacji Global Dignity narodził się w 2006 roku. Jej twórcami są trzej przyjaciele: następca tronu Norwegii JKW książę Haakon, profesor Pekka Himanen z Finlandii oraz John Hope Bryant, Amerykanin, założyciel stowarzyszenia Operation Hope. Ustanawiając Światowy Dzień Godności, chcieli pokazać, jak ważne jest poczucie własnej wartości w życiu młodego człowieka. Działacze podkreślają też, że godność to wartość uniwersalna – bez względu na szerokość geograficzną.

CZYTAJ TEŻ: Protest opiekunów osób niepełnosprawnych trwa. Gdzie jesteśmy w nim my, współobywatele?

Empatia: wartość, którą musimy pielęgnować

Pierwszym działaniem Fundacji Global Dignity w Polsce była lekcja godności przeprowadzona w 2009 roku w łódzkim gimnazjum. Zapoczątkowała ona cykl corocznych spotkań z dziećmi i młodzieżą, podczas których przedstawiciele Fundacji oraz nauczyciele rozmawiają z uczniami o tym, w jaki sposób traktujemy samych siebie i jak traktują nas inni. W tym roku lekcję godności zorganizowano w jednej z warszawskich szkół podstawowych, przy ul. Niskiej.

– Ubiegłoroczny Dzień Godności poświęciliśmy różnorodności i równości. W tym roku chcemy rozmawiać z młodzieżą na temat empatii, która jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania w społeczeństwie. Na co dzień dociera do nas ogromna liczba negatywnych informacji. Powoduje to, że mimowolnie trochę uodparniamy się na krzywdę ludzką. A przecież empatię, tak jak godność, mamy w sobie od urodzenia. Dlatego tak ważne jest, żeby tę zdolność współodczuwania pielęgnować – podkreśla Jacek Olechowski, prezes Global Dignity Poland.

Jak dodaje, zależy mu, by uświadomić młodzieży, jaką wielką rolę empatia może odegrać w ich obecnym, ale także przyszłym życiu.

 – Młodzi ludzie, do których przychodzimy, będą tworzyć i utrzymywać relacje z innymi ludźmi, a za kilka lat wpływać na losy swoich lokalnych społeczności; może nawet i świata. […] Chcemy pokazać im, że współodczuwanie to jeden z filarów dobroci. Dzielony z innymi, wróci do nas ze zdwojoną mocą.

Lekcja godności w twojej szkole

W ramach akcji przygotowane zostały materiały edukacyjne i warsztatowe, które każda szkoła może wykorzystać, organizując Dzień Godności we własnym zakresie. Z materiałów wybrzmiewa przekaz, że nauka empatii zaczyna się od małych, pozornie drobnych rzeczy, ale nabyte umiejętności wywierają niebagatelny wpływ na całe nasze życie. Empatia jest bowiem nauką słuchania siebie i drugiego człowieka, a także próbą przyjęcia jego perspektywy, zrozumienia jego sytuacji, emocji czy potrzeb.

Działania prowadzone przez Fundację Global Dignity Poland potrwają do czerwca 2019 roku. Obchody Światowego Dnia Godności w Polsce w roku szkolnym 2018/2019 zostały objęte patronatami Rzecznika Praw Dziecka oraz Rzecznika Praw Obywatelskich.

Więcej informacji o Dniu Godności na stronie: http://globaldignity.pl. Chęć udziału w projekcie należy zgłaszać drogą mailową: info@globaldignity.pl.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Empatia w rodzicielstwie. Skąd wynika nasze poczucie winy?

Redakcja

Portal o rodzinie.

Przedszkole czy niania? Zobacz, która opcja jest korzystniejsza dla rozwoju dziecka

rozwój dziecka w przedszkolu
fot. Pixabay

Posłać dziecko do przedszkola czy wynająć nianię? To pytanie z pewnością zadaje sobie wielu rodziców, którzy pragną zapewnić swojemu maluchowi jak najlepszą opiekę. Naukowcy zbadali, która forma opieki jest najkorzystniejsza dla rozwoju dziecka. 

Badanie francuskich naukowców z Instytutu Epidemiologii i Zdrowia Publicznego im. Pierre’a Louisa w Paryżu dotyczyło 1428 dzieci w wieku od trzech lat. Eksperci porównali zachowanie trzylatków uczęszczających do żłobka i przedszkola z zachowaniem ich rówieśników, którymi zajmowały się opiekunki lub ktoś z rodziny.

Poprzednie analizy sugerowały już, że wczesna edukacja dziecka może rozszerzyć jego umiejętności językowe, jak również poprawić wyniki z nauce. Najnowsze badanie Francuzów miało na celu sprawdzenie potencjalnego wpływu formalnej formy opieki nad dzieckiem na zachowanie maluchów.

Zobacz także: Pierwszy dzień w przedszkolu – jak się do niego przygotować? Radzi ekspertka

Opiekunka czy przedszkole?

Rodzice dzieci zostali poproszeni o udzielenie odpowiedzi na serię pytań dotyczącą problemów emocjonalnych i behawioralnych u swoich dzieci, kolejno w wieku trzech, pięciu i pół oraz ośmiu lat. Problemy te dotyczyły m.in. trudności w nawiązywaniu przyjaźni, nadpobudliwości, słabej koncentracji i umiejętności społecznych. Rodzice zostali również zapytani o formę opieki, jaką dzieci miały zapewnione w czwartym, ósmym, dwunastym miesiącu życia oraz gdy skończyły dwa i trzy lata.

Okazało się, że w 44 proc. przypadkach dziećmi zajmowała się opiekunka, 26 proc. dzieci uczęszczało do placówek opieki dziennej, a 30 proc. maluchów było pod opieką rodziny bądź przyjaciół rodziców.

Jedno na sześć badanych dzieci miało problemy z zachowaniem, do których zaliczano nadpobudliwość i słabą koncentrację. Podobna liczba najmłodszych borykała się z problemami emocjonalnymi. Prawie 7 proc. miało trudności z nawiązywaniem przyjaźni, a 13 proc. miało słabe umiejętności społeczne.

Zobacz także: Kryminały dla przedszkolaków. Dreszczyk emocji, który rozpali wyobraźnię trzylatka

Rozwój dziecka w przedszkolu

Analiza wykazała, że dzieci pozostające pod opieką niani były najbardziej podatne na problemy behawioralne. Z kolei maluchy uczęszczające do żłobków i przedszkoli rzadziej doświadczały trudności emocjonalnych i problemów z zachowaniem.

Zgodnie z badaniami przedszkolaki w przyszłości zachowują się lepiej i mają mniej problemów emocjonalnych niż ich rówieśnicy, którymi zajmowały się opiekunki. Takie dzieci łatwiej nawiązują też przyjaźnie i mają lepsze umiejętności społeczne – pokazują badania.

Naukowcy są zdania, że zabawa, nauka przestrzegania zasad od najmłodszych lat i pochwały stymulują rozwój dzieci.

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Mama trojaczków pokazała niesamowite zdjęcia. Musisz je zobaczyć!

ciąża z trojaczkami
fot. Instagram: triplets_of_copenhagen

Chociaż dzieci Marii dopiero się urodziły, ich losy śledzą już tysiące osób. Mama trojaczków założyła na Instagramie profil, na którym uwieczniła chwile ciąży i narodzin dzieci. Jej zdjęcia stały się hitem internetu.

Maria Jorstad to 36-letnia Norweżka mieszkająca w Danii. Kobieta i jej mąż do tej pory wychowywali dwuletniego syna, jednak niedawno zapragnęli powiększyć swoją rodzinę. Kiedy Maria zaszła w ciążę, okazało się, że na świat przyjdzie nie jedno… a troje dzieci

Zobacz także: Jak wygląda ciało po porodzie? Mama czwórki dzieci obala mit i pokazuje swoje zdjęcia

Ciąża z trojaczkami hitem internetu

Na wieść o ciąży mnogiej kobieta podjęła decyzję o założenia profilu, na którym mogłaby się dzielić z internautami zdjęciami z przebiegu ciąży. Profil działa od 7 maja tego roku i obecnie [wrzesień 2018 r. – red.], Maria ma już 169 tys. obserwujących.

Fotografie Marii szybko stały się hitem internetu, a szczególnym zainteresowaniem cieszyły się zdjęcia brzucha kobiety w 35 tygodniu ciąży. Jak wynika z opisu zdjęć, w ostatnich dniach ciąży jej brzuch ważył ponad 20 kilogramów!!

Dzieci urodziły się 13 września. Iben, Agnes i Filip przyszli na świat poprzez cesarskie cięcie. Dalsze losy maluchów oraz ich mamy można śledzić na Instagramie triplets_of_copenhagen.

W 35 tygodniu ciąży brzuch Marii ważył ponad 20 kilogramów! // fot. Instagram triplets_of_copenhagen

 

ciąża z trojaczkami

Profil Norweżki śledzi już 169 tys. osób // fot. Instagram triplets_of_copenhagen

 

ciąża z trojaczkami

Iben, Agnes i Filip przyszli na świat 13 września 2018 r. // fot. Instagram triplets_of_copenhagen

Źródło: Yahoo, Instagram: triplets_of_copenhagen

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Prawo do aborcji to prawo człowieka. Jak jest realizowane w Polsce?

Marsz Kobiet. Na transparencie napis: Przyszłość jest wciąż kobietą /Ilustracja do tekstu: Prawo do aborcji w Polsce: kto za, a kto przeciw
Fot.: Pixabay,com

40 tys. osób – tyle mieszkańców liczy średniej wielkości miasto w Polsce. Właśnie tyle kobiet umiera co roku na świecie w wyniku pozaustawowych, niebezpiecznych aborcji. Kilkaset razy więcej podejmuje ryzyko, narażając się na poważne powikłania. Takich sytuacji można byłoby uniknąć, gdyby we wszystkich państwach obowiązywało prawo do przerwania ciąży. Braki w tym zakresie ma wciąż kilka europejskich krajów, m.in. Andora, Malta i Watykan. Jednym z nich jest też Polska.

Zgodnie z badaniem CBOS przeprowadzonym w 2013 r., na przerwanie ciąży zdecydowało się 25-33% Polek. Większość z nich nie mogła liczyć w tej kwestii na wsparcie państwa. Obowiązująca w Polsce ustawa z 1993 r., nazywana kompromisem aborcyjnym, nie dopuszcza przerywania ciąży. Wyjątkiem są trzy ściśle określone przypadki:

  • zagrożenie życia i zdrowia kobiety,
  • ciężkie uszkodzenie płodu,
  • ciąża jest wynikiem gwałtu lub innego czynu zabronionego, a nie upłynął jeszcze jej 12. tydzień.

Zaistnienie ostatniej z tych przesłanek stwierdza prokurator, pierwszych dwóch zaś – lekarz (przeważnie inny niż wykonujący zabieg). W przypadku kwalifikacji na zabieg przerwania ciąży, pacjentka otrzymuje tabletki dopochwowe, które wywołują skurcze i krwawienie.

Jednak nawet kobiety, których sytuacja mieści się w wąskich ustawowych ramach, doświadczają istotnych problemów z wyegzekwowaniem należnego im świadczenia. Z powodu braku precyzji w przepisach i procedurach regulujących aborcję w Polsce, szpitale samodzielnie decydują, czy dany przypadek kwalifikuje się do legalnego zabiegu.

Jak wynika z raportu „Dzień dobry, chcę przerwać ciążę”, w aż 22 na 133 objęte monitoringiem szpitale w Polsce z różnych względów nie wykonywano aborcji.

Prawo do aborcji w Europie. Jak wypadamy na tle innych krajów?

Tymczasem w większości krajów europejskich regulacje dotyczące aborcji są znacznie bardziej liberalne. Zakładają przeważnie, że do 12. tygodnia ciąży kobieta ma prawo samodzielnie zdecydować o kontynuacji lub przerwaniu ciąży.

Z czego wynikają te różnice w prawodawstwie? Polscy politycy od wielu lat powtarzają, że ustawa aborcyjna z 1993 r. jest starannie wypracowanym kompromisem, który ma pogodzić dwie równie liczne, lecz odmienne światopoglądowo grupy obywateli: liberałów i konserwatystów. Ale czy po 25 latach Polacy podzielają ten entuzjazm do obowiązujących przepisów? Okazuje się, że nie.

Prawo do aborcji w Polsce: kto za, a kto przeciw?

Podczas spotkania „Aborcja jest częścią naszego życia”, zorganizowanego przez Federację na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, przedstawiono wyniki najnowszego sondażu Fundacji Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych. Dotyczył on stosunku Polaków do drastycznych bannerów, które pojawiają się w pobliżu szpitali, przedszkoli i szkół, oraz prawa do aborcji – dostępnej na żądanie.

Z badań, które we wrześniu br. przeprowadzono na reprezentatywnej próbie 1000 osób, wynika, że 92% respondentów sprzeciwia się ingerencji państwa w prywatne decyzje planów reprodukcyjnych, a 83% negatywnie ocenia obecność krwawych antyaborcyjnych plakatów w przestrzeni publicznej. Niewiele mniej badanych (70%) uważa, że takie działania przeciwników możliwości przerywania ciąży powinny zostać zakazane.

Niemal dokładnie tyle samo osób (69%) opowiada się za dostępnością aborcji do 12. tygodnia ciąży. Aż 54% wyraża ten pogląd w sposób zdecydowany. Przeciwko takim rozwiązaniom jest 23% badanych; 11% z nich to zadeklarowani przeciwnicy dostępnej aborcji.

Najwyższe poparcie dla prawa do dostępnej aborcji odnotowano wśród osób o dochodach do 2 tys. zł oraz z przedziału 4-5 tys. zł, w wieku 40-60 lat. Odsetek kobiet i mężczyzn, którzy udzielili takiej odpowiedzi, był zbliżony: wynosił odpowiednio 71% i 66%. Nieco więcej zwolenników i zwolenniczek prawa do aborcji było wśród osób z wykształceniem podstawowym (74%) niż ze średnim (64%)  i wyższym (70%). Co istotne, rzadziej prawo do aborcji popierają osoby zarabiające  powyżej 5 tys. zł., a najrzadziej ci, których pensja mieści się w przedziale 3-3,99 tys. zł.

CZYTAJ TEŻ: Pearl Jam wspiera Ogólnopolski Strajk Kobiet. Niezwykły gest muzyków podczas koncertu w Krakowie

Prawo do aborcji prawem człowieka. Historyczna przewaga poglądów pro-choice

Wyniki sondażu wskazują na zdecydowaną przewagę poglądów pro-choice nad tymi, które reprezentują środowiska przeciwników wyboru. Mimo to w mediach więcej uwagi poświęca się działaniom i relacjom mniej licznej strony. Lekcję w tym temacie mają do odrobienia także media liberalne, które poruszając temat aborcji, nie zawsze posługują się właściwym językiem.

„Sposób przedstawiania w mediach zabiegu przerywania ciąży ma ogromny wpływ na jego społeczne postrzeganie. Odpowiedzialność mediów wymaga świadomego doboru słów oraz uważności na ideologiczne zawłaszczanie pojęć […] przez przeciwników wyboru” – czytamy we wstępie najnowszej broszury wydanej przez Federację na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.

Publikacja prezentuje najważniejsze fakty o aborcji. Wyjaśnia też, które terminy używane w debacie publicznej o przerywaniu ciąży są zgodne z terminologią medyczną i prawną oraz na czym polegają językowe manipulacje przeciwników wyboru.

ZOBACZ TAKŻE: „Czy viagra powinna być na receptę?”. Ekspertki pokazują, jak wygląda debata publiczna w Polsce

Dostęp do aborcji a polityka. Prawo, nie kompromis

Warto zauważyć, że za obraz Polski jako kraju, który nie potrzebuje zmian w dotychczasowym prawie dotyczącym aborcji, odpowiadają przede wszystkim politycy. I to nie tylko zwolennicy obowiązującego „kompromisu aborcyjnego” lub jego zaostrzenia. Także ci, którzy konsekwentnie nie zabierają głosu w sprawie dostępu do aborcji, uznając prawa kobiet za drugorzędne.

– Jesteście współwinni nieszczęściom, które zdarzają się codziennie – podkreśliła Marta Lempart z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet podczas spotkania „Aborcja jest częścią naszego życia”.

Zapowiedziała też, że w czasie najbliższej kampanii wyborczej przyjrzy się – wraz z innymi działaczkami – postawie polityków i wymusi na nich jasną deklarację w tej sprawie.


28 września obchodzimy Światowy Dzień Bezpiecznej Aborcji. To święto, w którym solidaryzujemy się ze wszystkimi osobami na świecie, które decydują się na przerwanie ciąży – także w niesprzyjających warunkach społecznych, medycznych i prawnych. 30 września br. ulicami Warszawy po raz pierwszy przejdzie też marsz pro-choice. Więcej na ten temat na stronie wydarzenia.

POLECAMY TAKŻE: Bezdzietność męskim okiem. „Czy nasze wybory były do końca świadome? Nie wiem”

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.