Przejdź do treści

Protest opiekunów osób niepełnosprawnych trwa. Gdzie jesteśmy w nim my, współobywatele?

Mężczyzna prowadzi wózek inwalidzki, w którym siedzi kobieta /Ilustracja do tekstu: Protest rodziców osób niepełnosprawnych trwa. Gdzie jesteśmy my, obywatele?
Fot.: Pixabay.com

Wyższa jakość życia, prawo do decydowania o sobie i zwykła ludzka godność – o tylko (i aż) tyle od lat apelują rodzice i opiekunowie osób z niepełnosprawnością. Pomogłaby im w tym realizacja zaledwie dwóch – nieradykalnych przecież – postulatów. Dlaczego czekają na nią tak długo i jak to świadczy o nas, współobywatelach?

Przypomnijmy, że rodzice i opiekunowie osób z niepełnosprawnością protestują w Sejmie już 21 dni – nieprzerwanie od 18 kwietnia br. Próbują w ten sposób wywalczyć realizację dwóch postulatów, które choć częściowo poprawiłyby jakość życia ich podopiecznych i dzieci. Chodzi o podwyższenie kwoty renty socjalnej oraz uzyskanie pieniężnego dodatku rehabilitacyjnego dla osób z niepełnosprawnością, które ukończyły 18. rok życia i są niezdolne do samodzielnej egzystencji. Dodatek miałby wynosić 500 złotych miesięcznie, niezależnie od kryterium dochodowego.

Wyjść z niedostatku

Choć rodziców i opiekunów osób z niepełnosprawnością wspierają obywatele, organizacje pozarządowe i środowiska feministyczne, protestujący wciąż nie doczekali się pełnej realizacji swoich postulatów.  8 maja br., po trzech tygodniach od rozpoczęcia strajku, sejmowa komisja polityki społecznej i rodziny poparła rządowy projekt nowelizacji ustawy o rencie socjalnej. Przewiduje on podwyższenie renty do wysokości minimalnego świadczenia z ZUS, czyli do 1030 złotych. To wzrost o 190 zł – ważny, ale niezaspokajający ogromnych potrzeb rodzin, w których są osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności.

Pomysłem rządzących na załagodzenie narastającego konfliktu jest też ustawa o szczególnych rozwiązaniach dla osób o znacznym stopniu niepełnosprawności. To projekt przygotowany przez PiS, który umożliwiałby osobom o znacznym stopniu niepełnosprawności uzyskanie szczególnych uprawnień w dostępie do świadczeń opieki zdrowotnej, usług farmaceutycznych oraz wyrobów medycznych. Jego autorzy wskazują, że przyniósłby gospodarstwom domowym, w których mieszkają osoby z niepełnosprawnością, ok. 520 zł oszczędności miesięcznie. Rządzący wciąż jednak nie zaproponowali dodatku pieniężnego, o który od tygodni proszą protestujący.

– Jak poczyta się przedstawioną przez rząd ustawę, to widać, że zawarto w niej propozycje, które są bardzo potrzebne, ale które powinny być zapewnione z racji Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych i naszej konstytucji. Tymczasem zaoferowane przez rząd wsparcie rzeczowe nie pomoże wszystkim osobom z niepełnosprawnością – zauważyła w rozmowie z portalem Niepelnosprawni.pl Maria Kozłowska, studentka z mózgowym porażeniem dziecięcym. Razem z setkami innych uczestników wspierała protestujących podczas manifestacji, która odbyła się 5 maja pod Sejmem.

CZYTAJ TEŻ: Bezbronni i wykluczeni. Najmłodsze ofiary ponoszą tu najwyższy koszt

Niedostatek w budżecie

Podobny strajk odbył się przed czterema laty, w 2014 r. Opiekunowie i rodzice okupowali wówczas korytarze sejmowe przez kilkadziesiąt dni.  Wtedy także spotykali się jedynie z obietnicami bez pokrycia.

Dlaczego protestujący tak długo czekają na pomoc? Rząd zaznacza, że zapewnienie jej w oczekiwanym kształcie wymagałoby ogromnych środków finansowych, którymi budżet państwa nie dysponuje. Tymczasem z wyliczeń portalu oko.press wynika, że potrzeba  na ten cel 4,8 mld zł. Niemało, ale rząd chwalił się, że w 2017 r. deficyt budżetowy był najniższy od lat. Dodatkowo Międzynarodowy Fundusz Walutowy obniżył prognozę deficytu finansów publicznych na 2018 rok – z 2,7 proc. na zaledwie 1,9 proc. – Budżet bez trudu udźwignąłby dodatkowy wydatek, pozostając bezpiecznie poniżej 3 proc. unijnego limitu deficytu finansów publicznych – czytamy w artykule oko.press.

Niedostatek zrozumienia

Wiele wskazuje na to, że za niespełnieniem postulatów protestujących rodziców i opiekunów kryje się brak wrażliwości i zrozumienia, że po drugiej stronie stoi taki sam człowiek, jak my. Pod  adresem strajkujących padają co rusz gorzkie, lekceważące słowa, nie brakuje też podejrzeń o zachłanność i inspiracje polityczne. Tymczasem walczą oni przecież o sprawy najbardziej podstawowe – prawo do niezależnego życia.

– Niepełnosprawni postawili nam lustro. Widzimy w nim społeczeństwo, które (…) od zawsze odwraca wzrok od tych, którzy bez pomocy po prostu nie są w stanie przeżyć. Tu nie chodzi o PiS, PO czy jeszcze innego czorta. Chodzi o nas. O to, z jaką łatwością przechodzimy w Polsce obojętnie obok faktu, że życie z niepełnosprawnością jest u nas koszmarem. My wszyscy, a nie tylko politycy i urzędnicy, choć to do nich należą decyzje – zauważa w swoim felietonie Paulina Młynarska.

Niedostatek empatii

Dziennikarka podkreśla również, że dopóki pełne wyrzeczeń i granicznego wręcz zmęczenia życie osób z niepełnosprawnością oraz ich opiekunów odbywa się na marginesie zainteresowania społeczeństwa, „nie ma żadnego wstawania z kolan”.

– Jak to możliwe, że komuś jeszcze zgadza się równanie, w którym wartością jest ratowanie każdego życia, zaś niewiadomą pozostaje to, jak to życie utrzymać przy życiu, nie mając środków do życia? Jak to możliwe, że pozwalamy na ten festiwal hipokryzji w wydaniu kolejnych rządów i za każdym razem rzucamy się na śmierdzącą kiełbasę wyborczą, nie pytając: a co z najsłabszymi? Co z tymi, którzy bez pomocy państwa są skazani na pełną bólu wegetację? Jaką dla nich macie propozycję? – pyta retorycznie Paulina Młynarska.

W podobnym tonie wypowiedziała się na temat strajku siostra Joanna Chmielewska.

– To powinien być dla nas wszystkich potworny wyrzut sumienia. Zepchnęliśmy ludzi najsłabszych na margines, dając im michę, i to bardzo skromną. Natomiast nie dajemy im możliwości życia – mówiła w ‘Faktach po faktach” w TVN24.

Jak zatem my, jako obywatelki i obywatele, możemy stanąć po właściwej stronie? Przede wszystkim musimy uświadomić sobie, że niepełnosprawność nie jest wcale problemem marginalnym – występuje u dorosłych, u dzieci i już dziś dotyczy co czwartej polskiej rodziny. Gdy przyjmiemy to wreszcie do wiadomości, być może zaczniemy rozliczać kandydatki i kandydatów planujących start w wyborach z ich propozycji dla tych rodaków, którzy otrzymali w życiu równe prawa, ale nierówne szanse.

Źródło: inf. własna, PAP, niepelnosprawni.pl, oko.press, kobieta.onet.pl

POLECAMY TEŻ: Skazano gimnazjalistki, które brutalnie biły koleżanki. Psycholog: Uczmy dzieci, jak odreagowywać emocje

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Każda rodzina jest wyjątkowa – „To wszystko rodzina” uczy empatii

Każda rodzina jest wyjątkowa - “To wszystko rodzina” uczy empatii
Wyd.Sam

“To wszystko rodzina! O dziecku nowej partnerki brata poprzedniej żony taty i o innych krewnych” nie wyklucza nikogo. Są tu rodziny biologiczne, adopcyjne, tęczowe, dziecięce wioski, dzieci urodzone przez surogatki, patchworkowe rodziny z tak zagmatwaną siecią relacji, że potrzeba dłuższej chwili skupienia, żeby się w tym zamieszaniu połapać.

Autorki – Alexandra Maxeiner i Anke Kuhl nie zapominają o rodzinach z wyboru – wspólnie żyjących grupach przyjaciół, ani o parach, które nie decydują się na wychowywanie dzieci. Całe towarzystwo jest wieloetniczne, nosi polskie i nie-polskie imiona, opiekuje się zwierzętami domowymi, które na kartach książki uwzględniane są  jako pełnoprawni członkowie rodzin.

Lekcja sympatii i tolerancji

Każdy z nas ma inne przyzwyczajenia, każda z nas została wychowana nieco inaczej, wszyscy – czy tego chcemy, czy nie – wynosimy z naszych domów pewne wzorce.

Maxeiner i Kuhl w dowcipny sposób pokazują to, jak bardzo się różnimy:

Niektóre rodziny nigdy nie wietrzą mieszkania. A inne robią to bez przerwy i wtedy wszyscy marzną. 

W niektórych rodzinach jest ciągły hałas. Wszyscy mówią dużo i głośno, grają na jakichś instrumentach, często się kłócą, biegają, tupią, chrapią albo głosno puszczają bąki. W innych rodzinach jest zawsze bardzo spokojnie. Wszyscy mówią cicho, albo wcale.

Są takie rodziny, które bardzo mało się poruszają, inne z kolei są w ustawicznym biegu. Po niektórych od razu widać, że należą do jednej rodziny, a po innych wcale.

Kolorowe, minimalistyczne ilustracje w jasny i przyjazny sposób prezentują tę różnorodność. Najważniejsze przesłanie płynące z tej kolorowej mieszanki indywidualności to równość.

Nikt nie jest ani lepszy, ani gorszy, każdy jest po prostu inny. Bez względu na to, czy ma biologicznych rodziców, dwie mamy, stworzyła adopcyjną rodzinę, czy zdecydował zamieszkać sam z psem. Wszystkie te osoby zasługują na szacunek i mają takie samo jak my prawo, by cieszyć się życiem.

Zobacz też: Dziecko i pies czyli 10 powodów, dlaczego warto powiększyć rodzinę

Kłótnie zdarzają się w każdym domu

Autorki nie idealizują obrazu rodziny. Pokazują kłótnie między rodzeństwem, rodzicami, dziećmi i dorosłymi, piszą o śmierci i o tym, że niektórzy rodzice nie są dobrzy dla swoich dzieci. Kłótnie zdarzają się w każdym domu. W każdym domu pojawia się śmierć. Każdy z nas pamięta ze swojej szkoły jakąś osobę, która miała ciężką sytuację rodzinną i potrzebowała pomocy.

Książka może być doskonałym wstępem do rozmowy o trudnych emocjach, które pojawiają się w życiu dziecka. Może dawać dziecku poczucie, że to, co przeżywa jest normalne, inne dzieci i dorośli też głęboko przeżywają różne sytuacje, a potem im przechodzi. Autorki biorą na warsztat takie emocje jak: niechęć do nowej partnerki taty, czuć złość na mamę i siostrę, zazdrość wobec innego dziecka, czy tęsknota za zmarłą mamą.

Zobacz też: Kultura nie tylko wzbogaca, ale też leczy. Wiesz jak? [WIDEO]

Opisz swoją rodzinę

Po przeczytaniu książki każde dziecko może uzupełnić przedstawiony w niej obraz świata o własną rodzinę.  Autorki zostawiły małym czytelnikom miejsce na narysowanie portretu ich rodziny i napisanie imion jej wszystkich członków. Pytają też o ulubione rodzinne potrawy, miejsca, do których rodzina lubi chodzić, najpiękniejsze wspólne wspomnienia, hobby i przezwiska, które nadają sobie domownicy. To szansa na świetną zabawę dla całej rodziny i celebrację własnej wyjątkowości.

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

Londyn: Mężczyzna transgender chce być zarejestrowany jako ojciec dziecka, które urodził

Mężczyzna transgender chce być zarejestrowany jako ojciec dziecka, które urodził

Mężczyzna transgender walczy o to, by być zarejestrowanym jako ojciec dziecka, które urodził. W Londynie toczy się proces. Jeśli mężczyzna wygra, jego dziecko stanie się pierwszą osobą w UK, która nie ma matki.

Co to jest transseksualizm?

Część środowiska naukowego za transseksualizm uważa stan, w którym płeć psychiczna (gender) nie zgadza się z płcią biologiczną określoną po porodzie i wpisaną w akcie urodzenia (sex). Gender należy rozumieć jako własnej identyfikacji osoby i ról płciowych w społeczeństwie, które ta osoba pełni. Sex  odnosi się do biologicznych cech płciowych oraz niektórych aspektów psychologicznych (Smith, 2015).

Pojawiają się też definicje transseksualizmu, według których transseksualizm to stan, w którym osoba rozwija identyfikację płciową niezgodną z płcią genetyczną i budową organizmu, uwzględniając cechy płciowe pierwszo-, drugo- oraz trzeciorzędowe.

Pierwszorzędowe cechy płciowe to jądra i jajniki; drugorzędowe to pochwa, macica, jajowody, srom, moszna, nasieniowody, prącie; trzeciorzędowe to biust, owłosienie, rozmieszczenie tłuszczu na ciele, proporcje budowy ciała, budowa krtani, barwa głosu (Antroszewski, 2012).

Transseksualny mężczyzna to osoba, która urodziła się z żeńskimi cechami płciowymi, transseksualna kobieta to osoba, która urodziła się z męskimi cechami płciowymi.

Możliwe jest wykonanie operacji korekty płci oraz hormonoterapia.

Co to jest transgenderyzm?

Transgenderyzm to niezgodna z płcią biologiczną identyfikacja płciowa, która bywa nazywana postacią pośrednią między transwestytyzmem (zewnętrzną, nietrwałą zmianą wyglądu tak, by odpowiadał przeciwnej płci) a transseksualizmem. Osoba transgender nie chce przeprowadzać zabiegu chirurgicznego narządów płciowych, ale często poddaje się hormonoterapii i/lub mastektomii lub mammoplastyce, czyli pomniejszeniu piersi lub wszczepieniu implantów piersi.

Więcej informacji na temat niezgodności płci biologicznej z identyfikacją płciową znajdziesz tutaj.

Rząd UK nie wyraża zgody na rejestrację trans-mężczyzny jako ojca dziecka

Mężczyzna, nazywany przez brytyjską prasę TT, urodził się jako kobieta, jednak w którymś momencie życia został uznany przez Gender Recognition Panel (trybunał w UK, który zajmuje się sprawami związanymi z prawną zmianą płci) za mężczyznę. W późniejszym czasie w wyniku skutecznego leczenia niepłodności zaszedł w ciążę. Po urodzeniu dziecka zgłosił się do urzędu stanu cywilnego, gdzie dowiedział się, że musi być zarejestrowany jako matka dziecka, podczas, gdy chciał figurować w dokumentach jako ojciec lub rodzic (parent – odnosi się do obojga rodziców).

Zobacz też: “This is family” – nowa kampania brytyjskiej marki River Island wychodzi naprzeciw zmianom społecznym

Obrona TT

Minister spraw wewnętrznych, minister zdrowia oraz minister do spraw kobiet i równości są zarejestrowani jako strony w sprawie.

Adwokat TT przekonywał w Sądzie Najwyższym, że odmowa zarejestrowania TT jako ojca lub rodzica oraz narzucanie mu prawnego statusu matki to dyskryminacja osób transgender i transseksualnych. Mówił, że zmuszanie TT do rejestracji jako matka dziecka narusza jego prawo do poszanowania prywatności i życia rodzinnego oraz, że w świetle zmian społecznych, które zachodzą w UK tego rodzaju przymus jest niepotrzebny i nieadekwatny.

Członkini Królewskiej Palestry, w trakcie wystąpienia przed sądem najwyższym, wskazywała na konieczność zmian legislacyjnych, które chroniłyby prawa trans rodziców w trakcie procedur rejestracyjnych. Dotychczasowe prawo nazwała niejasnym i nielogicznym (odnosząc się do tego, że w świetle brytyjskiego prawa można obecnie być jednocześnie mężczyzną i matką).

Zobacz też: „Moje dziecko nie lubi swojego ciała!” Jak możemy pomóc dzieciom w samoakceptacji?

Precedens?

Tego typu sprawa nie została nigdy podniesiona przed brytyjskim sądem. Minister sprawiedliwości UK uważa, że jeśli mężczyzna wygra, konieczna będzie zmiana prawa.

Akt urodzenia nie został jeszcze wystawiony, procedura została wstrzymana do czasu ogłoszenia postanowienia Sądu. Jeśli TT wygra, YY będzie pierwszym dzieckiem w UK, które w świetle prawa nie ma matki. Wyroku możemy się spodziewać w przyszłym tygodniu.

Ze względu ochronę danych osobowych i bezpieczeństwo rodziny, imiona i nazwisko, miejsce zamieszkania, płeć i wiek dziecka oraz rodzica nie są podawane do publicznej wiadomości.

Źródło: The Telegraph (klik)

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

Współczesne trendy w pediatrii – zapobieganie lepsze od leczenia

Współczesne trendy w pediatrii – zapobieganie lepsze od leczenia
Do głównych wyzwań dzisiejszej pediatrii należy zaliczyć: profilaktykę raka, walkę z otyłością, nacisk na aktywność fizyczną i rozwój psychiczny. – fot. Centrum Damiana

Troska o zdrowe, szczęśliwe i bezpieczne dzieciństwo pociech to dla rodziców priorytet. Na ogół dzieci borykają się od czasu do czasu z infekcjami, które zazwyczaj nie są powodem do niepokoju. Czy to oznacza, że rodzice powinni chodzić z nimi do lekarza tylko wtedy, gdy są przeziębione czy mają grypę? Zdecydowanie nie – prof. dr hab. n med. Paweł Januszewicz, dyrektor ds. Pediatrii Centrum Zdrowia Dziecka Damiana wskazuje na ogromną rolę profilaktyki w prewencji wielu chorób mogących pojawić się w wieku dorosłym.

Przeciwdziałanie narastającej fali otyłości czy walka z brakiem rzetelnej wiedzy rodziców nt. żywienia dzieci to wyzwania pediatryczne, które pozwolą optymalizować zarówno profilaktykę, jak i diagnostykę oraz leczenie.

Zobacz też: Nastolatek w domu, czyli 6 najlepszych książek o dorastaniu

Promocja zdrowego trybu życia i kształtowanie prawidłowych nawyków w placówkach medycznych

Polski system opieki pediatrycznej nastawiony jest głównie na profilaktykę chorób zakaźnych (szczepienia ochronne), leczenie nagłych zachorowań (np. zapalenie ucha, gardła) i skupianie się na prawidłowym rozwoju dziecka (bilanse), ale często bez uwzględniania dalekiego horyzontu czasowego.

Każdy rodzic powinien być jednak świadomy, że dzięki odpowiedniej wiedzy nt. prozdrowotnych zachowań i zastosowaniu ich w codziennym życiu ma szansę chronić zarówno siebie, jak i dziecko przed pojawieniem się wielu chorób cywilizacyjnych i zadbać o jego prawidłowy rozwój.

Jako lekarz pediatra z ponad 40-letnim doświadczeniem uważam, że zapobieganie jest zawsze lepsze niż leczenie. Dlatego musimy możliwie jak najszybciej zdefiniować czynniki ryzyka możliwych problemów czy chorób, które często skrycie rozpoczynają się w dzieciństwie, zmieniając na niekorzyść zdrowie w wieku dojrzałym prof. Paweł Januszewicz dyrektor ds. pediatrii Centrum Zdrowia Dziecka Damiana.

Zobacz też: Nowa Piramida Zdrowego Żywienia dla dzieci. 

Współczesne trendy w pediatrii – w jakim idziemy kierunku?

Powinniśmy dążyć do tego, aby pediatrzy w swojej codziennej praktyce zwracali większą uwagę np. na problem otyłości oraz edukowania rodziców nt. prawidłowego żywienia i roli aktywności fizycznej. Te z pozoru proste interwencje mają za zadanie przynieść w dłuższej perspektywie mniejsze ryzyko zachorowania np. na choroby cywilizacyjne, jak nowotwory, cukrzyca czy otyłość.

Do głównych wyzwań dzisiejszej pediatrii należy zaliczyć:onkoprofilaktykę, walkę z otyłością, położenie nacisku na aktywność fizyczną u dzieci oraz jego rozwój psychiczny. 

  1. Onkoprofilaktyka – należy do najważniejszych i najskuteczniejszych sposobów prowadzących do utrzymania zdrowia. Rodzice muszą być świadomi, że żaden wiek nie jest zbyt wczesny, by zacząć dbać o zdrowie – a najważniejszą bronią przeciw nowotworom jest podjęcie właściwych kroków by zmniejszyć ryzyko pojawienia się choroby. Jednocześnie, wciąż nie jest to zbyt popularna dziedzina medycyny i niewielu rodziców zdaje sobie sprawę z konieczności rozmowy nt. temat z lekarzem.
  2. Walka z otyłością – problem nadwagi i otyłości wśród dzieci jest obecnie jednym z kluczowych wyzwań stojących zarówno przed lekarzami, szkołami, jak i rodzicami. Niestety w wielu rodzinach bagatelizuje się nadprogramowe kilogramy u dzieci, twierdząc, że „z tego się wyrasta”. Może to być mylące, bowiem otyłe dzieci, często wyrastają na otyłych dorosłych – narażonych na wiele chorób cywilizacyjnych, takich jak cukrzyca czy miażdżyca. Dlatego, tak naprawdę walka z otyłością (niedopuszczenie do niej) rozpoczyna się już od 1 miesiąca życia dziecka. Stąd tak istotne jest, by rodzice znali zasady zdrowego żywienia i rozwoju ich pociech.
  3. Aktywność fizyczna u dzieci – szczególnie ważna jest właśnie w okresie dzieciństwa, będąc kluczowym czynnikiem warunkującym prawidłowy rozwój i zdrowie. Jej zadaniem jest stymulacja wzrostu ciała, poprzez zwiększenie wydzielania hormonów wzrostu, co ma wpływ na proporcjonalny przyrost masy ciała i równomierny rozrost mięśni. Jednak sport to dla dzieci także szansa na rozwój intelektualny, psychiczny i społeczny (wzmacnia umiejętności pracy w grupie, radzenia sobie z sukcesami i porażkami czy kontrolę emocji). Pamiętajmy, aby zapewniać dziecku ruch minimum na poziomie 1-2 godzin dziennie.
  4. Zdrowy rozwój psychiczny dziecka – w ostatnim czasie wiele mówi się o problemach w polskim systemie opieki psychiatrycznej. Niestety coraz więcej dzieci ma depresję lub inne zaburzenia natury psychologicznej. Warto tu zwrócić uwagę na coraz powszechniejszy dostęp maluchów do smartfonów – wpatrywanie się w ekran telefonu czy tabletu przed zaśnięciem (blue light pollution) nadmiernie pobudza w mózgu nie tylko korę wzrokową lecz i inne jego ważne struktury, co może negatywnie wpływać na wydzielanie hormonu wzrostu. Ponieważ zaburza sen, w konsekwencji może doprowadzić do tego, że dziecko będzie mniejsze i niższe niż rówieśnicy. Zgodnie z zaleceniami pediatrycznymi, dzieci do 2. roku życia nie powinny mieć w ogóle kontaktu z ekranem telewizora, nie wspominając już i tabletach czy smartfonach.

Pamiętajmy więc, że nawet z dzieckiem, które rozwija się prawidłowo warto zgłosić się do pediatry. Lekarz na podstawie swojej wiedzy i najnowszych międzynarodowych zaleceń będzie w stanie wskazać kluczowe aspekty, które pozwolą nam wychowywać dziecko, kształtując w nim zdrowe nawyki. Dzięki czemu będzie w stanie uniknąć wielu chorób, będących konsekwencją prowadzonego trybu życia.

Zobacz też: Jak komórka, tablet i komputer wpływają na dziecko? Cyberchoroby plagą XXI wieku

Prof. dr hab. n. med. Paweł Januszewicz

Ekspert

prof. Paweł Januszewicz

Dyrektor ds. pediatrii Centrum Zdrowia Dziecka Damiana.

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Gdy dziecko jest niejadkiem. Czym jest neofobia żywieniowa?

neofobia żywieniowa
Małe dzieci naturalnie lubią słodki smak – Fot. Pixabay

Neofobia żywieniowa to unikanie spożywania nowych produktów, tzw. „wybiórcze jedzenie”, które zależne jest od czynników biologicznych lub środowiskowych. Małe dzieci naturalnie lubią słodki smak, ale po okresie karmienia powinny poznawać nowe, inne smaki, przyzwyczajać kubki smakowe do nowych doznań.

W drugiej połowie pierwszego roku życia, większość niemowlaków naturalnie chce próbować różne rodzaje jedzenia – smaki, zapachy i konsystencje. Do roku dzieci już wiedzą, jakie jedzenie lubią i jak wygląda ich ulubione danie. Maluchy, którym nie daje się próbować nowych smaków i konsystencji, częściej stają się niejadkami.

Zobacz też: Nowa Piramida Zdrowego Żywienia dla dzieci. Rodzicu, przeczytaj!

Neofobia żywieniowa, czyli strach przed nowym

U dzieci powyżej 12 miesięcy może rozwinąć się neofobia żywieniowa, polegająca na tym, że nowe produkty mogą wzbudzać ich nieufność. Może to się łączyć z mechanizmem przetrwania, aby uchronić szybko przemieszczające się niemowlę przed zjedzeniem czegokolwiek trującego.

Na tym etapie dziecko może odmówić zjedzenia produktu, który dostało na talerzu, bez wstępnego spróbowania. Oprócz tego, dzieci mogą też odmówić jedzenia, które różni się wyglądem od tego, który zjada codziennie (inny rodzaj jogurtu czy inne ciastka).

Małe dzieci często będą chciały spróbować jakiegoś rodzaju produktu kilka razy,  zanim go polubią. Jeśli dziecko nie chce spróbować nowego dania, powinno widzieć, jak spożywa je rodzic.

Zobacz też: Jak wspomagać układ odpornościowy dziecka

Neofobia to całkowicie normalna faza w rozwoju niemowlaka

Jeśli entuzjastycznie nastawiony 8-miesięczny niemowlak zmienia się w odrzucające nowe smaki 13-miesięczne dziecko, nie musimy się niczego obawiać, bo to naturalny proces.

Jak przetrwać fazę neofobii i nie dopuścić do jej dalszego rozwoju:

  1. Podsuwaj dziecku nowe smaki – nie poddawaj się nawet wtedy, kiedy dany produkt (np. brokuły) odrzuciło kilka razy.
  2. Spójrz na swoją dietę. Czy przypadkiem nie obawiasz się nowego jedzenia? Czy twoje dziecko widzi, jak jesz owoce i warzywa? Pamiętaj, że twoje nawyki żywieniowe mają duży wpływ na to, co twoje dziecko w przyszłości wybierze przy stole.
  3. Nie zamartwiaj się! Szczególnie, jeśli twoje dziecko jadło z chęcią stałe posiłki od 6-go do 13-go miesiąca życia. Także, jeśli jest zdrowe i produkty, które spożywa, obejmują tzw. zróżnicowaną dietę. Postaraj się oferować dziecku najróżniejsze produkty i przede wszystkim nie wywieraj na nie presji związanej z jedzeniem.
  4. Jak najczęściej spożywaj posiłki z dzieckiem i niech to będą te same dania.

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.