Przejdź do treści

Nie tylko zemsta faraona. Te 8 przyczyn biegunek może skutecznie zepsuć ci wakacje

Niebieskoookie niemowlę w łóżeczku, przykryte białą kołdrą /Ilustracja do tekstu: UOKiK: Łóżeczka dziecięce nie spełniają norm. Są uwagi do 35% produktów / Ilustracja do tekstu:Przyczyny biegunki
Fot.: Michal Bar Haim /Unsplash.com

Biegunka to uciążliwe zaburzenie funkcji jelit, które może być spowodowane wieloma różnymi czynnikami. Najczęściej rozwija się gwałtownie i zaskakuje nas w najmniej odpowiednim momencie – np. podczas letniego wyjazdu. U dzieci postępuje znaczniej szybciej, co może doprowadzić do niebezpiecznego odwodnienia młodego organizmu. Aby sprawnie poradzić sobie z tą kłopotliwą dolegliwością, należy przede wszystkim poznać jej źródło.

Oto 8 najczęstszych przyczyn biegunek, które możesz złapać na wakacjach – i nie tylko.

Przyczyny biegunki: wirusy

Biegunka, którą wywołują rotawirusy, astrowirusy, norowirusy czy adenowirusy, nazywana jest często grypą jelitową lub żołądkową. Zakażenie następuje zwykle drogą pokarmową.

Przyczyny biegunki: bakterie

Częstą przyczyną biegunki są też chorobotwórcze szczepy bakterii, np. salmonelli, Campylobacter i Escherichia coli. Podobnie jak biegunka wirusowa, objawia się ona bólami brzucha, rozwolnieniem, nudnościami i/lub wymiotami. Do zakażenia dochodzi przez spożycie produktu zawierającego bakterie albo toksyny bakteryjne. Zwykle powodem zachorowania jest nieprzestrzeganie higieny.

Przyczyny biegunki: pasożyty

Odpowiedzialne za nią są przede wszystkim cztery pasożyty: lamblia, pełzak czerwonki, glista ludzka lub tasiemiec. Dostają się do naszego organizmu np. poprzez spożycie zakażonych surowych warzyw, owoców, mięsa czy mleka. Chorobie towarzyszą inne niepokojące objawy, takie jak wysoka temperatura ciała oraz wymioty.

Przyczyny biegunki: stres

Silne emocje przyczyniają się do przyspieszenia naszego pasażu jelitowego. Rozregulowanie funkcji układu autonomicznego pod wpływem hormonów stresu – kortyzolu, adrenaliny i noradrenaliny – niejednokrotnie skutkuje właśnie rozwolnieniem.

CZYTAJ TEŻ: 5 pozycji jogi, które mogą zmienić twoje ciało!

Przyczyny biegunki: alergia pokarmowa

Biegunka może stanowić reakcję układu immunologicznego na produkty nieprzyswajalne przez organizm. Rozwolnienie, które ma taką przyczynę, różni się tym od wcześniej opisanych typów biegunki, że towarzyszą mu inne objawy uczuleniowe, np. wysypka skórna.

Przyczyny biegunki: nadwrażliwość jelit

Biegunka o takiej etiologii może pojawić się w ciągu 1-2 godzin od ekspozycji na czynniki drażniące, np. po spożyciu zbyt zimnego lub zbyt gorącego posiłku. Jest to krótkotrwałe, jednorazowe rozwolnienie, któremu nie towarzyszy ból brzucha ani nudności.

Przyczyny biegunki: przyjmowane leki

W tym wypadku biegunka występuje najczęściej po dłuższej kuracji antybiotykami, która prowadzi do zachwiania równowagi flory bakteryjnej jelit i nadmiernego namnażania się bakterii chorobotwórczych. Biegunce towarzyszy wówczas gorączka, a także silne, kurczowe bóle brzucha.

Przyczyny biegunki: nadczynność tarczycy

Nadczynność tarczycy objawia się m.in. szybką przemianą materii. To zaś może prowadzić do zbyt częstego wypróżniania.

Sposoby na biegunkę u dzieci i dorosłych

Przebieg i leczenie biegunki jest uzależnione od jej przyczyny – w wielu przypadkach nie obędzie się więc bez wizyty u lekarza. Niezależni jednak od źródła tej dolegliwości, należy jak najszybciej wdrożyć profilaktykę potencjalnie niebezpiecznych następstw.

Największymi zagrożeniami wiążącymi się z biegunką są odwodnienie oraz zaburzenia gospodarki elektrolitowej. Są one szczególnie groźne dla dzieci. Pamiętajmy, by maluchowi, który zmaga się z biegunką, zapewnić lekkie posiłki, regularnie nawodnienie i uzupełnienie elektrolitów. Gdy zaistnieje taka potrzeba, można się wspomóc bezpiecznym środkiem przeciwbiegunkowym, który szybko przywróci naturalne funkcjonowanie jelit (np. Tasectan). Każdy lek należy jednak stosować po konsultacji z lekarzem.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Dzieci bardziej niż dorośli narażeni na szkodliwe działanie spalin. Niepokojące statystyki

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Co zrobić, gdy dziecko na obozie tęskni za domem? 5 porad dla rodziców

Dziecko na obozie: co zrobić, gdy płacze
Pierwszym krokiem w celu zbadania sytuacji powinna być rozmowa telefoniczna – fot. Fotolia

Wakacje i ferie zimowe to czas, gdy dzieci wyjeżdżają samodzielnie na zorganizowany wypoczynek. Wiele z nich robi to po raz pierwszy. Pomimo rodzicielskich obaw, dla większości dzieci taki wyjazd to czas wspaniałej zabawy i wielu pozytywnych wrażeń. Zdarza się jednak, że mimo wcześniejszych przygotowań, dziecko już drugiego dnia dzwoni płacząc i chce wracać do domu.

Jak zareagować? Czy powinniśmy natychmiast spełniać jego życzenie? Nie ulegajcie panice!

  1. Poznajcie przyczynę

Rozmawiając z dzieckiem oceńcie, czy powód nie jest zbyt błahy aby zabierać je z obozu: kłótnia z koleżanką lub kolegą, kasza na obiad, której nie lubi, zajęcia sportowe, których w domu ma zdecydowanie mniej, ale też brak elektroniki (tablet, telefon), obowiązek dostosowania się do planu dnia, obozowa dyscyplina…

Zobacz też: Kevin sam na obozie. Czyli kilka słów o tym, jak spakować walizkę dziecka na zimowy wyjazd

  1. Dajcie dziecku czas!

Pierwszy krok w celu zbadania sytuacji to rozmowa telefoniczna. Kiedy dziecko zadzwoni, pozwólcie mu się wyżalić, ale nie wzbudzajcie w nim dodatkowo ckliwych emocji.

Nie skupiajcie się na omawianiu poczucia smutku i chęci powrotu. Starajcie się przekazać słowa otuchy, wsparcia, zachęcajcie do działania w czasie zajęć.

Nie przedłużajcie rozmowy w nieskończoność. Lepiej umówić się na kolejny telefon za dwa dni pamiętając jednak, że zbyt częste rozmowy telefoniczne nie ułatwiają dziecku oswojenia się z nowymi warunkami.

  1. Porozmawiajcie z opiekunem

Niezależnie od powodu jaki wywołał takie emocje, powiadomcie o sytuacji opiekuna. Relacja dziecka nie powinna stanowić jedynego źródła informacji. Jeśli rzeczywiście przyczyna nie jest poważna, dużo łatwiej będzie wam wspólnie zażegnać kryzys.

Od opiekuna dowiecie się, czy dziecko ma taki nastrój przez cały dzień, czy tylko w przerwach między zajęciami lub wieczorem. Być może poinformuje was o jakiejś przykrej sytuacji, o której dziecko wstydzi się opowiedzieć przez telefon.

Zobacz też: Rodzina aktywna fizycznie. Przestań się lenić!

  1. Odróżnijcie traumę od tęsknoty

Jeśli nie wydarzyło się nic złego, dziecko bawi się dobrze, a smuci tylko między zajęciami, przed snem lub kiedy rozmawia z wami przez telefon, najprawdopodobniej przyczyną jest tęsknota. To naturalne uczucie świadczące o poprawnej więzi z najbliższymi.

Zwykle po kilku dniach udaje się zapanować nad sytuacją i dziecko zaczyna funkcjonować jak pozostali, a na koniec wraca do domu z poczuciem sukcesu.

  1. Jeśli wszystko zawiedzie

Jeżeli mimo wszelkich starań ze strony rodziców i opiekunów dziecko nadal ma kłopot z aklimatyzacją, zupełnie nie akceptuje warunków, zajęcia nie sprawiają mu radości i nie chce w nich uczestniczyć, płacze i upiera się przy powrocie, lepiej jest je zabrać do domu.

Pamiętajcie, że wyjazd ma być przede wszystkim dobrą zabawą po której pozostaną wesołe wspomnienia, a nie tylko próbą samodzielności. Każde dziecko ma własny czas na wyfrunięcie spod skrzydeł rodziców i jest to związane z jego rozwojem emocjonalnym. Nie przyspieszajcie tego procesu na silę.

Podejmując decyzję o pierwszym samodzielny wyjeździe dziecka, kierujcie się przede wszystkim zdrowym rozsądkiem.

Dorota Malikowska

Absolwentka Wyższej Szkoły Trenerów Sportu, trener szermierki. Kilkukrotnie nagradzana przez Ministra Edukacji za osiągnięcia szkoleniowe w dziedzinie sportu i kultury fizycznej. Organizator wypoczynku dla dzieci i młodzieży wg autorskiego programu EduAkcja Sport Sztuka Rozwój.

„Moje dziecko nie lubi swojego ciała!” Jak możemy pomóc dzieciom w samoakceptacji?

Jestem gruba, mam wystający brzuch, jestem słabeuszem, nie mam żadnych mięśni… tak, każde z tych zdań może wypowiadać dziecko. Co my, dorośli, możemy zrobić, aby ochronić dzieci przed tak negatywną wizją obrazu własnego ciała?

Czym właściwie jest obraz własnego ciała? Nasuwającą się odpowiedzią jest oczywiście to, co widzimy w lustrze. I tak, to też jest jego składowa. Wiąże się on jednak ze znacznie szerszą perspektywą, czyli np. tym, jakie mamy przekonania o własnym ciele. Przekonania te mogą zaś bazować na wspomnieniach związanych właśnie z ciałem, czy też na założeniach, które chcemy lub musimy przy jego „użyciu” spełniać. To wszystko wiąże się też nierozerwalnie z emocjami, jakie odczuwamy wobec swojego ciała. Co pojawia się w nas na myśl o własnej wadze, wzroście, kształcie sylwetki etc. Wpływ na obraz ciała ma też sposób w jaki doświadczamy jego ruchu, na ile czujemy, że możemy mieć w tym czasie nad nim kontrolę. Na ile z nami „współpracuje”.

Wiele z tych odczuć i przekonań budujemy na podstawie przekazu, jaki dostajemy od najmłodszych lat. Główny wpływ mają na nas w tym czasie informacje pochodzące od znaczących dla nas ludzi – rodziców, dziadków, opiekunów. Później dochodzi do tego wpływ społeczeństwa, kultury, kręgu znajomych.

Nie zawsze niestety ten przekaz jest pozytywny, a jako że obraz własnego ciała jest nierozerwalnie związany z naszą generalną samooceną oraz z tym, jak kształtuje się nasze zdrowie – także psychiczne – może okazać się, że mamy duży problem. Jaki? Niska samoocena, wycofanie z kontaktu z ludźmi z powodu poczucia niezadowolenia i wstydu dotyczącego własnego ciała, aż po depresję i zaburzenia odżywiania.

Niezadowolenie z własnego ciała jest jednym z bazowych przekonań świadczących właśnie o zaburzeniach odżywiania, które w samych tylko Stanach Zjednoczonych mogą dotykać w ciągu życia nawet 20 milionów kobiet i 10 milionów mężczyzn (źródło danych: NEDA)! Jest to choroba wpływająca na całościowe funkcjonowanie człowieka, zabierając zdrowie, radość, relacje. Co ważne, jest to jedna z chorób psychicznych, które zbierają największe śmiertelne żniwo… Stąd tak ważna jest świadomość tego, że powinniśmy starać się budować w dzieciach pozytywny obraz i podejście do ciała już od najmłodszych lat.

Zobacz też: Nowa Piramida Zdrowego Żywienia dla dzieci. Rodzicu, przeczytaj!

Jak to zrobić?

Powinniśmy zacząć od siebie. Zastanowić się, jakie ja mam podejście do ciała? Jak oceniam swoje ciało? Jakie mam z nim problemy? Co w nim lubię? Czego nie lubię? Jak o nim mówię? Dzieci wszystko to obserwują, słyszą i chłoną.

Starajmy się zwracać uwagę na to, aby dzieci nie były świadkami, gdy sami wobec siebie jesteśmy  krytyczni i narzekamy na własną sylwetkę: „Nie założę tej sukienki, mój brzuch jest w niej ogromny. Muszę schudnąć 5 kilogramów!”. Co widzi i słyszy dziecko? „Muszę być chudsza/chudszy. Nie mogę nosić sukienki, jeśli wystaje mi brzuch. Nielubienie swojego ciała jest normą. Ciało wzbudza negatywne emocje, jest słabością, powinnam/powinienem mówić o nim źle„. Modelowanie takiego podejścia na pewno nie ułatwi dziecku zbudowania pozytywnego obrazu własnego ciała.

Starajmy się raczej podkreślać dobre strony własnego ciała, a najlepiej przykładać większą wagę do tego, co jest istotniejsze w budowaniu zdrowej samoocenie – czy byłam dobra dla innych? Czy spełniam swoje pasje? Czy uprawiam sport, który sprawia mi przyjemność, a nie ma spalić milion kalorii, żebym tylko mogła osiągnąć niższą wagę? Czy jem sałatkę, ponieważ chcę poczuć się dobrze i dostarczyć swojemu organizmowi zdrowych składników, czy dlatego że ograniczam kalorie? Pozytywna samoocena może być zdecydowanie oparta na innych obszarach życia, niż tylko perfekcyjne ciało. Ono samo w sobie gwarancją szczęścia nie jest – warto, aby dziecko to wiedziało.

Pokaż też, że zmiany zachodzące w ciele dziecka, są czymś normalnym. Kiedy dziewczynka zaczyna dojrzewać, może niepokoić ją zmiana sylwetki. Rozmawiaj o tym, co się dzieje i że nie jest to nic złego. Buduj pozytywny obraz kobiecości – tutaj ponownie wracamy jednak do tego, w co sama naprawdę wierzysz i jak sama do tego podchodzisz. Dzieci szybko wyczuwają bowiem fałsz. Warto na początku przepracować to ze sobą.

Pamiętaj też o tym, aby nie traktować jedzenia jako kary, czy nagrody. Może to stać się potencjalnym polem, w którym dziecko będzie szukało kontroli i w przyszłości samo siebie będzie nim karało, lub nagradzało. Przez to jedzenie może łatwiej stać się także sposobem rozładowywania emocji.

Zachęcaj swoje dziecko do zrównoważonego jedzenia, poznawania smaków, zapewniaj mu dostęp do zróżnicowanych i zbilansowanych posiłków. Pokazuj, że restrykcyjne odżywianie oparte tylko na kilku wybranych produktach, czy jakieś szczególne diety (jeśli nie są związane ze wskazówkami zdrowotnymi), nie zapewniają szczęścia, ani spełnienia. Mogą mieć za to negatywne konsekwencje zdrowotne.

Zachęcaj dziecko do zapoznawania się ze swoim organizmem – jakie ciało daje mu wskazówki? Kiedy pojawia się w nim sygnał głodu, kiedy czuje sytość? Pozwól dziecku iść za intuicją własnego ciała (co nie oznacza, by nie reagować, gdy wydaje nam się, że owa intuicja „jest na zakręcie”).

Pokazuj dziecku różne ciała np. w mediach, czy social mediach (zobacz tutaj >>KLIK<<). Niech dziecko widzi, że nie ma jednego ideału, a każde ciało wymaga szacunku i ma swoją ogromną wartość. Pokazuj, że różnimy się rozmiarem, wzrostem, wagą, kolorem skóry i jest to naturalne. Zapoznawaj dziecko z różnicami, jakie pomiędzy ludźmi występują, jako czymś, co jest zupełnie normalne i nie powinno się na tej podstawie nikogo oceniać, krytykować, komentować.

Zachęcaj też dziecko do otwartego mówienia o swoim ciele. Stwórz pomiędzy wami przestrzeń, w której będzie miejsce na pytania, wątpliwości, ale też niezadowolenia. Wysłuchaj go, pokaż akceptację i wsparcie. Wyjaśni, co może stać za tym niezadowoleniem, np. właśnie wpływ kultury. Pokaż, jaką to może stwarzać presję i dlaczego warto być tego świadomym.

Zapewnij dziecko też o tym, że to jak najbardziej w porządku, jeśli zdarza się jej/jemu czuć się ze sobą nie za dobrze. To też jest normalne. Daj przestrzeń na te wszystkie uczucia i otocz je miłością. Pomóż dziecku radzić sobie z tymi trudnymi emocjami, a jeśli trzeba, weź na siebie za nie odpowiedzialność  – dziecko ma jeszcze czas, by się tego nauczyć.

Warto też, żebyś jako dorosły wiedział, jakie są niepokojące sygnały świadczące o tym, że być może relacje dziecka z jedzeniem i z własnym ciałem nie są zdrowe. Co może świadczyć o zaburzeniach odżywiania? Czy mogę mieć kontakt właśnie z tym problemem? Bądźmy uważni na dzieci i reagujmy kiedy trzeba. Nie bagatelizujmy też ich problemów: „Wyrośnie z tego” – nie, to tak nie działa. Samo z siebie z tego „nie wyrośnie”, musimy dać dziecku na to szansę. Wcześniej dajmy jednak szansę samym sobie.

 

Zobacz też: Jaka matka, taka córka – „Bardziej narażone na ANOREKSJĘ są córki matek cierpiących na to zaburzenie”

Inspiracja: NEDA

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Jak znaleźć szczęście? Radzi guru gwiazd

Jak znaleźć szczęście
Tu i teraz czyli jak cieszyć się codziennością – Fot. Pixabay

Czytanie książek to terapia sama w sobie, dla ludzi w każdym wieku. Lektura szczególnej książki na pewnym etapie życia zmieniła niejednego człowieka, wskazała drogę, uczyniła życie łatwiejszym. Książki Eckharta Tolle uczą jak przeżywać życie tu i teraz.

Dzięki książkom niemieckiego przewodnika duchowego, Oprah Winfrey i Jim Carrey poradzili sobie z depresją i jak sami przyznają, autor bestsellerowej książki „Potęga teraźniejszości” stał się ich życiowym guru. Nic dziwnego, bo jego książki czytają ludzie na całym świecie i właśnie dzięki nim doznają oświecenia, czyli przemiany. „Klucz do wyzwolenia tkwi w bieżącej chwili”.

Nie możesz jej jednak znaleźć, dopóki jesteś swoim umysłem” – pisze Eckhart Tolle. Szczególnie dzisiaj, w czasach nieokiełznanego konsumpcjonizmu i pędu, kiedy myślimy o przeszłości, a tkwimy myślami w nieuporządkowanej przeszłości – narażeni jesteśmy na ciągłe myślenie, które staje się rodzajem przymusu. „Nie móc przestać myśleć to straszliwa przypadłość…ten nieustanny zgiełk umysłu uniemożliwia nam dotarcie do sfery wewnętrznego bezruchu i ciszy, nieodłącznie związanej z Istnieniem” – pisze Tolle w „Potędze teraźniejszości”.

Zobacz też: Szczęście – A MOŻE STARASZ SIĘ ZA BARDZO?

Tu i teraz czyli jak znaleźć szczęście

We współczesnej psychoterapii „tu i teraz” jest najsilniejszym i jednocześnie najprostszym narzędziem do odkrywania problemów pacjenta – dzielenie się przychodzącą w danym momencie myślą oraz obserwacja przychodzących emocji pozwala na szybsze i trafniejsze postawienie diagnozy. Pisał o tym także znany psychoterapeuta Irvin Yalom. Aby być wolnym – uważa Tolle – należy uświadomić sobie, że nie jesteśmy myślicielami, a myśl jest tylko znikomym aspektem niezmierzonych rejonów inteligencji.

Gdy zaczniemy obserwować naszego wewnętrznego myśliciela, jesteśmy w stanie uruchomić wyższy poziom świadomości, który pozwoli w uświadomieniu, że wszystko, co naprawdę ważne: miłość, piękno, twórczość, radość, spokój wewnętrzny ma źródło w czymś głębszym niż umysł, który jest tylko narzędziem. Jeśli potrafimy to dostrzec, zaczynamy się budzić, przychodzi oświecenie.

Oświeceniem nazywa – naturalny stan autentycznie odczuwanej jedności z istnieniem, rodzaj odnalezienia własnej natury, która wymyka się wszelkim nazwom i formom. Brak tej więzi oznacza wrażenie osobności – oddzielenia od samego siebie i od otaczającego świata. Jesteśmy fragmentem, nie całością i tak siebie widzimy. Ten obraz powoduje lęki, co skutkuje konfliktami wewnętrznymi i zewnętrznymi. Poza tym w oświeceniu nie ma miejsca na cierpienie, na które jesteśmy podatni, kiedy myślimy. Myśli mogą zaprowadzić nas tam, gdzie wcale nie chcemy być.

Zobacz też: Co nas uszczęśliwia? Relacje, relacje, relacje! 

Codzienność czyli praktykowanie medytacji

Tolle pisze, że możemy także medytować, czyli skupiać się na teraźniejszości, na obecnej chwili. Kiedy idziesz po schodach, myjesz ręce, wsiadasz do samochodu – ćwicz umiejętność codziennej medytacji czyli skupienia się na tej jednej rzeczy i wyłączania myślenia – nie analizuj, tylko obserwuj. Twórczość wszystkich artystów powstaje ze stanu, w której umysł znika. Obserwuj także swoje emocje, bo są one reakcją ciała na działania umysłu.

Jak napisała Oprah, która jego książki ma zawsze w zasięgu ręki: „Ta książka odmieni twoje myślenie…  A rezultat? Więcej radości – już teraz!

Źródło: Eckhart Tolle – Potęga teraźniejszości

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

„Nie musisz rozumieć kobiet, wystarczy, że je zaliczysz”. Kontrowersyjny poradnik dla nastolatków

Książka "Za hajs matki baluj"

„Jeśli po melanżu budzisz się na kupie szmalu, to może oznaczać tylko jedno… Powinnaś szybko zrobić test na HIV” – tego typu „błyskotliwe” porady znalazły się w kontrowersyjnym poradniku młodzieżowym „Za hajs matki baluj” wydanym przez Edipresse Polska. Internauci są oburzeni, a wydawnictwo się tłumaczy.

Na początku lutego do sprzedaży trafiła książka „Za hajs matki baluj”. Z opisu książki wynika, że jest to „przewodnik dla lanserów”, których głównym celem w życiu jest „fejm, melanż, fejs i snap”.

Książka ma formę obrazkową. Jest to zbitka stock’owych fotografii opatrzonych hashtagami oraz seksistowskimi, wulgarnymi poradami i uwagami. Przykład?

Przystojniaka na imprezie nie wyrywa się na ładne oczy, musisz mieć także niezłe cycki.

Superlaski ograniczają się tylko w jedzeniu, dlatego są super.

Nie musisz rozumieć kobiet, wystarczy, że je zaliczysz.

Zobacz też: Kontrowersyjna bluza H&M. Akt rasizmu, czy rozdmuchana afera?

Książka „Za hajs matki baluj”

Szokujący poradnik liczy 224 strony. Zamieszczone w nim fotografie przedstawiają w głównej mierze młodych, imprezujących ludzi. Próżno tu doszukiwać się autora publikacji, ponieważ książka jest efektem pracy zbiorowej. A może autor wstydził się wyjawić swoje nazwisko?

„Za hajs matki baluj” to oryginalnie nazwa fanpage’a, na którym od kilku lat można śledzić relacje z imprez w różnych miastach Polski. Znajdują się tam zdjęcia z imprez i informacje o nadchodzących wydarzeniach.

Książka o tym samym tytule miała być z pewnością nawiązaniem do popularnego w mediach społecznościowych fanpage’a. Jaki cel przyświecał autorom? Z pewnością nie doszukali się go oburzeni internauci, którzy w dobitnych słowach wyrazili swoje zdanie na temat treści zawartych w młodzieżowym poradniku. Głos postanowił zabrać również wydawca publikacji.

Zobacz też: Mansplaining – czyli panowie, którzy objaśnią nam świat. Uff bez nich byśmy zginęły!

Edipresse się tłumaczy

Książka „Za hajs matki baluj” to eksperyment wydawniczy, w którym podjęliśmy dość odważną próbę przeniesienia współczesnej komunikacji elektronicznej w świat tradycyjny, by nie powiedzieć konserwatywny, za jaki uchodzi dzisiaj książka w tej grupie odbiorców, czyli młodych ludzi w wieku 18-25 lat. Tą publikacją chcieliśmy też zwrócić uwagę na język i zachowanie obecne w tej grupie wiekowej – tłumaczy się Edipresse. Jak podkreśla wydawca, książka nie jest poradnikiem edukacyjnym dla młodzieży, a testy w niej zawarte „nie są niczym nowym”.

„Jesteśmy zaskoczeni, choć z drugiej strony też zadowoleni, że książka o tak śladowym nakładzie wywołała dyskusję” – czytamy dalej. Poradnik można było kupić m.in. w Empiku i Smyku (!).

Internauci nie pozostawili suchej nitki na wydawcy seksistowskiego czytadła.

„Hmmm… 18-25 to docelowa grupa odbiorców? Wydaje mi się, że zarówno w internecie, jak i na półkach Empika te teksty trafiają do dużo młodszych osób i wywołują dużo większe szkody, niż niektórzy myślą” – napisała jedna z użytkowniczek Facebooka.

„Ta książka narobi wiele nieodwracalnych szkód wśród młodych ludzi a wydawnictwo uważa, że to jest ok. Co nie zmienia faktu, że bardzo zawiodłam się na empiku i zastanowię się dwa razy zanim tam wejdę – stwierdziła inna internautka.

Po skandalu wywołanym publikacją młodzieżowego poradnika wydawca zdecydował o wycofaniu książki ze sprzedaży.

Źródło: ASZdziennik, Wirtualne Media, NOIZZ

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.