Przejdź do treści

Miękki króliczek, który uprzyjemni dziecku codzienną kapiel

Niemowlę owinięte białym ręcznikiem-króliczkiem Samiboo /Ilustracja do: Ręcznik-króliczek uprzyjemni dziecku kąpiel
Fot.: Samiboo

Miękkie, urocze, przyjemne w dotyku i uwielbiane przez dzieci – dziś tak określić możemy nie tylko pluszaki, ale też liczne akcesoria. Do tej listy dołączył kolejny gadżet – ręcznik bambusowy w kształcie króliczka.

Ręcznik-króliczek, dostępny w trzech kolorach: białym, szarym i różowym, dołączył do oferty polskiej marki Samiboo. Wykonano go z miękkiej i chłonnej tkaniny frotte, która idealnie sprawdzi się w swojej podstawowej funkcji: osuszania delikatnej skóry maluszka.

ZOBACZ TEŻ: Gwiazdy i ich dzieci wybrały Zabawkę Roku

Ręcznik-króliczek: ujmujący i użyteczny

Codzienną kąpiel uprzyjemni dziecku zabawny kształt ręcznika – wzbogaconego w kaptur z uszkami i autorską aplikacją. Z tyłu ręcznika doszyto zaś miękki pompon stylizowany na ogonek.

Tkanina wykorzystana w ręczniku to wiskoza bambusowa o właściwościach antybakteryjnych i antygrzybicznych. Produkt zaprojektowano i wyprodukowano w Polsce. Można go nabyć na stronie www.samiboo.com.

POLECAMY TEŻ:  Uff, jak gorąco! „Zjeżdżalnie parzą, piach gorący, huśtawki grzeją w pieluchę. Zaczekamy na jesień”

Dlaczego warto mieć konto na Instagramie? Oto 6 powodów

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

„Gang Słodziaków” już w Biedronce! Jak zdobyć pluszową maskotkę?

Gang Słodziaków
fot. Facebook - Biedronka

W poniedziałek 27 sierpnia sieć sklepów Biedronka rusza z nową akcją promocyjną „Gang Słodziaków”. Na czym polega i w jaki sposób będzie można zdobyć maskotkę?

„Gang Słodziaków” to kontynuacja cieszącej się wielkim powodzeniem akcji „Gang Świeżaków”. Tym razem zamiast pluszowych warzyw klienci będą mogli zdobyć Słodziaki, czyli maskotki-zwierzątka żyjące w polskich lasach.

Na klientów Biedronki czeka lis Lucek, jeż Jerzyk, sowa Zosia, bóbr Borys, ryś Rysio oraz zając Zuzia.

Zobacz także: Jak robić zakupy i nie zgubić dziecka? „Najważniejsze to zachować spokój”

„Gang Słodziaków” – jak zdobyć zabawkę?

Aby wziąć udział w akcji wystarczy zbierać specjalne naklejki przyznawane podczas zakupów w Biedronce. Słodziaka będzie można zdobyć po zebraniu 60 nalepek. 30 naklejek uprawnia klienta do zakupu maskotki za 19,99 zł, natomiast za 15 można zdobyć książeczkę „Co się stanie na leśnej polanie, czyli wesołe przygody „Gangu Słodziaków”. Książeczkę będzie można również zakupić w regularnej cenie 9,99 zł.

1 punkt w postaci 1 naklejki będzie przyznawany za każde wydane w Biedronce 40 zł. Dodatkowy punkt można również zebrać za:

  • Zakupy z zarejestrowaną kartą „Moja Biedronka”
  • Zakup warzyw lub owoców
  • Zakup produktów specjalnych o minimalnej wartości 10 zł
  • Dodatkowe punkty będą przyznawane wyłącznie do rachunku powyżej 40 zł

To nie jedyna niespodzianka, jaką Biedronka przygotowała na najmłodszych. Zabawa Słodziakami będzie jeszcze ciekawsza dzięki bezpłatnej aplikacji mobilnej, w której dostępne będą gry z elementami edukacyjnymi. Za pomocą aplikacji będzie można również zrobić sobie seflie ze Słodziakiem.

Źródło: Dziennik Zachodni

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Praca dla trolla, czyli jak nami manipulują w internecie

Kobieta nad klawiaturą laptopa, w reku telefon komórkowy /Ilustracja do tekstu: Trolle internetowe z fabryki, czyli dzisiejsze zagrożenia w internecie

Technologie do rozpowszechniania fałszywych informacji w przestrzeni publicznej są dziś coraz bardziej zaawansowane. Za tworzenie tzw. fake newsów odpowiadają już nie tylko grupy zatrudnionych do tego celu ludzi, ale także wyspecjalizowane narzędzia. To sprawia, że użytkownikom internetu bardzo trudno samodzielnie ocenić wiarygodność rozpowszechnianych informacji.

W dobie coraz powszechniejszych tzw. fake newsów, botów upubliczniających zmanipulowane informacje oraz trolli internetowych dotarcie do wiarygodnych i miarodajnych danych w internecie nie jest łatwe. Firmy, które profesjonalnie zajmują się monitoringiem mediów (także społecznościowych), dysponują jednak narzędziami, które pozwalają im wychwycić fałszywe konta oraz niewiarygodne informacje. Coraz częściej usługą tą zainteresowani są też klienci.

– Czasami trudno rozpoznać, czy komentarz pochodzi z fejkowego konta, czy z konta użytkownika, który jest bardzo mocno przeświadczony o racji tylko jednej strony. Narzędzia służące do śledzenia historii, obserwacji i analizy profili mogą nam dostarczyć wiele informacji, które są w stanie w dużym stopniu przybliżyć nas do oceny, czy dane konto jest fałszywe, czy jest kontem rzeczywistego oponenta w danej dyskusji – mówi Sebastian Bykowski, wiceprezes zarządu i dyrektor generalny PRESS-SERVICE Monitoring Mediów, w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje.

CZYTAJ TEŻ: W sieci nie jesteś anonimowy. Cyfrowy ślad zdradza, ile zarabiasz, i zawyża ceny produktów

Trolle internetowe czy prawdziwi krytycy? Można to sprawdzić

Aby z dużym prawdopodobieństwem wskazać, czy dane są prawdziwe, analitycy dokonują selekcji i badania historii przekazów na poszczególnych kontach.

– To jest stosunkowo skomplikowany proces. Należy zbadać historię danego konta, liczbę doniesień, wpisów, jakie prowadzi w określonym czasie, czy one są skierowane wyłącznie do jakiejś grupy odbiorców, czy charakteryzują się jakąś jedną linią przekazu. Kiedy się okazuje, że dany serwis produkuje szczególnej jakości treść, np. bardzo negatywną treść i agresywne przekazy, alarmujemy naszego klienta, wskazując mu określone media jako bardzo aktywne albo o wiele bardziej aktywne na tle innych – mówi Sebastian Bykowski.

Inteligentny troll internetowy, czyli niebezpieczne manipulacje

Co ciekawe, do fałszowania informacji coraz częściej wykorzystywana jest także sztuczna inteligencja. Istnieje już oprogramowanie, dzięki któremu można manipulować wystąpieniami publicznymi polityków.

W internecie krąży m.in. nagranie przemówienia Baracka Obamy, który wypowiada dokładnie te same słowa, będąc w różnym wieku. Materiał nie jest prawdziwy; zmontowano go przy użyciu specjalistycznego oprogramowania. To oznacza, że każde publiczne wystąpienie może zostać zmanipulowane i rozpowszechnione w nieprawdziwej formie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Każdy lajk zdradza, kim jesteś. To szansa i zagrożenie

Konkurencja z fabryki trolli

Innym przykładem szerokiego wykorzystania zasady działania fałszywych informacji jest afera Facebooka z początku 2018 roku. Firmie Cambidge Analytica udało się wówczas pozyskać dane przeszło 50 mln użytkowników Facebooka, które wykorzystała do stworzenia spersonalizowanych reklam zachęcających do podejmowania konkretnych decyzji wyborczych. Dzięki temu prawdopodobnie udało się wpłynąć na wyniki głosowania dotyczącego brexitu oraz ostatnich wyborów prezydenckich w USA – uważają eksperci.

– W polityce były i są wyspecjalizowane podmioty, które zajmują się tworzeniem określonych treści i jak najszerszym komentowaniem ich. Ale jest pewnego rodzaju zmiana. […] Pojawia się coraz więcej botów i  automatycznych serwisów, których zadaniem jest propagowanie, kopiowanie treści negatywnych – w jak najszybszym i najszerszym zasięgu. Jeśli dołożymy do tego różnego rodzaju narzędzia mikrotargetowania i reklamy ukierunkowanej na konkretne grupy odbiorców z określonym przekazem, to wszystko przekłada się na nasilony negatywny przekaz – tłumaczy ekspert.

Przypomnijmy, że w wyniku afery Cambridge Analytica szef Facebooka Mark Zuckerberg musiał udzielić wyjaśnień przed komisjami senackimi w USA i Parlamentem Europejskim. Administratorzy giganta społecznościowego usunęli też 583 mln fałszywych kont oraz miliardy wpisów łamiących standardy społeczności serwisu. Zuckerberg zapowiada kolejne etapy walki z botami oraz trollami internetowymi.

CZYTAJ TEŻ: Przestrzeń od Facebooka wesprze rozwój kompetencji cyfrowych Polaków. Już działa!

Trolle internetowe z fabryki

Boty coraz częściej są wykorzystywane także w Polsce – szczególnie w polityce. Na początku sierpnia br. zauważono, że kampanię prawicowego polityka Patryka Jakiego krytykowali użytkownicy Twittera m.in. z Pakistanu, Nepalu czy wysp Reunion. Z kolei już na przełomie października i listopada zeszłego roku zauważono, że konto Rafała Trzaskowskiego z PO zaczęło śledzić 10 tysięcy nieaktywnych kont twitterowych. Zidentyfikowano je jako potencjalne boty, które mogą być wykorzystane podczas kampanii samorządowej.

– Wiele badań, które się w ostatnim czasie ukazuje, m.in. autorstwa profesorów z Oksfordu, pokazuje, że Polska przestaje odbiegać od innych krajów, gdzie realizowany jest agresywny sposób negatywnej promocji określonych treści. […] Patrząc na dzisiejszy świat komunikacji, to właśnie hejt i trolling są jednymi z największych zagrożeń dla demokratyzacji internetu i przez to również życia publicznego – podsumowuje Sebastian Bykowski.

Źródło: newseria.pl

POLECAMY TAKŻE: Nie kupuj zabawek w tym sklepie! Złodzieje oczyszczą twoje konto bankowe

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Hummus zdetronizuje schabowego? Polacy odchodzą od tradycyjnych smaków

Produkty wegetariańskie: słupki warzyw w kubeczkach
Fot.: Alexandra Andersson /Unsplash.com

Ponad połowa społeczeństwa deklaruje zmniejszenie spożycia produktów pochodzenia zwierzęcego na rzecz żywności roślinnej. W Europie już co dziesiąty wprowadzany na rynek produkt jest wegetariański. Choć Polacy to mięsożercy, stopniowo i u nas rośnie zapotrzebowanie na roślinne produkty i dania – zarówno w sklepach, jak i w restauracjach.

Z danych GUS wynika, że statystyczny Polak zjada w ciągu roku ok. 70 kg mięsa. Choć większość osób nie wyobraża sobie obiadu bez kotleta schabowego, liczba wegetarian stale rośnie. Szacunki mówią, że już kilka procent Polaków całkowicie zrezygnowało z mięsa w diecie.

Już co 14 Polak stawia na dietę wyłącznie roślinną

Według badań firmy Mintel, wegetarian w Polsce jest obecnie 8 proc., a wegan – 7 proc. Dużo osób świadomie rezygnuje z codziennego spożywania mięsa i decyduje się na 1–2 zielone dni w tygodniu. To zaś wymusza zmiany w handlu i gastronomii.

– Jest całkiem sporo restauracji stricte wegetariańskich. Przodują Warszawa i inne duże miasta w Polsce, jak Kraków, Poznań czy Rzeszów. Jeśli chodzi o producentów żywności, to już od parunastu lat mamy kilka firm w Polsce, które skupiają się w swojej ofercie na produktach roślinnych – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Maciej Otrębski, przedstawiciel kampanii RoślinnieJemy.

CZYTAJ TEŻ: Zdrowa, roślinna i niebanalna. Poznaj dietę wege!

Bezmięsne przysmaki w sklepie i restauracji

Przybywa też restauracji, w których roślinożercy mogą znaleźć coś dla siebie. Amerykański portal HappyCow podaje, że tylko w Warszawie działa 158 wegańskich i wegetariańskich restauracji. Dużo jest ich też w Krakowie (98), Wrocławiu (76), Poznaniu (53), Gdańsku (47) czy Katowicach (38).

– Ciekawym spostrzeżeniem jest to, że coraz więcej firm, dla których produkty wegetariańskie nie są w głównym obszarze zainteresowań, kieruje na nie swoją uwagę. Świetnym przykładem jest Sokołów, jedna z większych firm z branży mięsnej, która wprowadziła opcję roślinną, czyli całą linię produktów skierowanych do osób, które chcą jeść bardziej roślinnie – mówi Maciej Otrębski.

Produkty wegetariańskie na fali wznoszącej

Z danych portalu RoślinnieJemy wynika, że już nawet połowa Polaków deklaruje zmniejszenie spożycia produktów pochodzenia zwierzęcego na rzecz produktów roślinnych. Tym samym rośnie zapotrzebowanie na produkty wegetariańskie. Firma Mintel w raporcie „Innowacyjność vs. zdrowie. Szanse dla marek spożywczych” wskazuje, że w Europie co dziesiąty produkt wprowadzany na rynek jest oznaczany jako wegetariański. W Niemczech jest ich nawet 14 proc.

– U nas jeszcze jest daleko do tak dobrej statystyki, natomiast dostrzegamy pewne ruchy w tym kierunku. Nowi producenci chcą wprowadzać produkty stricte roślinne. Pojawiają się też osoby, które chcą zza granicy importować produkty skierowane do wegan i wegetarian. Warto zaznaczyć, że mówimy tutaj nie tylko o wąskim segmencie konsumentów, do których kierowane są te produkty, lecz także o osobach, które chcą ograniczać spożycie mięsa – zaznacza przedstawiciel kampanii RoślinnieJemy.

Produkty wegetariańskie można kupić nie tylko w sklepach ekologicznych. Także supermarkety i dyskonty wprowadzają je do swojej oferty, a ich sprzedaż systematycznie rośnie. Tym bardziej że coraz rzadziej trafiają na półki zdrowej żywności. Badania London School of Economics pokazują, że produkty oznaczone symbolem vegan przeniesione z działu z produktami dla wegetarian do głównego działu z żywnością zwiększyły swą sprzedaż ponaddwukrotnie.

Źródło: newseria.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Masz wpływ na odporność swojego dziecka. Sprawdź, na co zwrócić uwagę! [INFOGRAFIKA]

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Agata Młynarska: Świat nie kończy się na rozwodzie. Czasem życie zaczyna się dopiero po nim

Agata Młynarska - zdjęcie z konferencji prasowej /Ilustracja do tekstu: Agata Młynarska o rozwodzie: Byłam na zakręcie
Fot.: Newseria.pl

Emocje po rozwodzie można porównać do bólu towarzyszącego śmierci bliskiej osoby. W obu tych trudnych życiowych sytuacjach towarzyszy nam gniew, obniżenie samopoczucia, potrzeba izolacji, wreszcie utrata sensu życia. Tymczasem liczba osób, które się rozwodzą, z roku na rok rośnie. Jak zatem radzić sobie z tym, co coraz częściej nieuniknione? Już wkrótce kobietom po przejściach podpowie dziennikarka Agata Młynarska.

Rozwód to nie koniec świata

W październiku br. na antenie stacji TVN Style zadebiutuje nowy program „Eks-tra zmiana” skierowany do kobiet po rozwodach. Agata Młynarska będzie w nim wspierać rozwódki w odbudowie filarów ich świata i przywracać im wiarę we własne możliwości.

– Program będzie poświęcony wszystkim dziewczynom, które myślą, że rozwód to koniec świata. Ja chcę powiedzieć, że świat się na rozwodzie nie kończy. Czasem nawet dopiero zaczyna się po rozwodzie, ponieważ można odkryć nowe możliwości w sobie – mówi dziennikarka w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Lifestyle.

Gwiazda jest przekonana, że rozpad małżeństwa może być szansą na samorozwój i zbudowanie nowego, równie satysfakcjonującego, a czasem nawet bardziej udanego życia. Dlatego w programie „Ex-tra zmiana” przeprowadzać będzie całkowite metamorfozy uczestniczek – zmianie ulegnie nie tylko wygląd kobiet, ale także otaczające je wnętrza.

CZYTAJ TAKŻE:  „Gdybym wiedział to, co dziś, uratowałbym swoje małżeństwo”.  Rozwodnik daje rady parom na zakręcie

Agata Młynarska o rozwodzie. „Wiem, jak ważne jest, by na nowo uwierzyć w siebie”

W kolejnych odcinkach nowego formatu kobiecej stacji z portfolio TVN Agata Młynarska zostanie pewnego rodzaju przewodniczką, która pomoże rozwódkom odnaleźć radość życia i przeprowadzi je przez kolejne etapy procesu emocjonalnej rekonwalescencji.

– Każdy dziennikarz musi być trochę psychoterapeutą, a przede wszystkim musi być uważny na drugiego człowieka. Tak się składa, że w moim zawodowym dorobku przede wszystkim są programy, w których ludzie są najważniejsi, i cieszę się ogromnie, że będę mogła pomóc dziewczynom, które są na zakręcie. Sama przez to przeszłam, wiem, jak bardzo ważne jest to, żeby na nowo uwierzyć w siebie, żeby druga osoba wyciągnęła do ciebie rękę. Żeby czasami głupi talerz, który ci przypomina dawne czasy, odważyć się stłuc, w sposób symboliczny zamknąć pewien etap. Żeby zmienić się trochę i wyjść do ludzi, spojrzeć na siebie na nowo – mówi gwiazda.

Życie jest tuż za zakrętem

Dziennikarka przyznaje, że sama również była na życiowym zakręcie i musiała zmierzyć się ze wszystkimi etapami rozwodowej żałoby. Ponadto w czasie kariery dziennikarskiej spotkała wiele małżeństw przeżywających kryzys (m.in. podczas pracy nad programem „Zmiana pełną parą” dla stacji TLC). Uważa, że każdy dziennikarz powinien mieć zdolności psychoterapeuty i być otwartym na innych ludzi i ich problemy.

„Ex-tra zmiana” to kolejne wyzwanie zawodowe dziennikarki na przestrzeni ostatnich lat. Po odejściu z TVP pełniła funkcję dyrektorki ds. rozwoju stacji TLC, gdzie musiała uczyć się całkowicie nowych dla niej obowiązków i odmiennego stylu pracy. Gwiazda podkreśla, że dzięki temu poznała sposób działania wielkich międzynarodowych koncernów medialnych, nauczyła się współdziałać z zespołami zagranicznymi oraz pracować przede wszystkim w języku angielskim. Twierdzi, że człowiek stale powinien być otwarty na nowe możliwości. Obecnie wraca do tego, co zawsze lubiła najbardziej, czyli rozmów z ludźmi.

Źródło: lifestyle.newseria.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Rozwód czy trwanie w trudnym małżeństwie? Poznaj perspektywę dziecka

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.