Przejdź do treści

Restauracyjny savoir vivre – jak zachować się w restauracji, a czego unikać?

Wielu powie, że zachowanie w restauracji zależy od jej standardu. Otóż nie do końca – są zachowania, które nawet w fast foodzie nie przystoją. Warto wiedzieć, jakie.  

Smartfon na bok

Plagą naszych czasów – i jednym z najczęstszych grzechów przy stole – jest niemożność oderwania się od urządzeń elektronicznych, z telefonami na czele. Gdy ktoś dzwoni, nawet w arcyważnej sprawie biznesowej, najlepiej udać się na zewnątrz lub do toalety i tam, nie wadząc nikomu, odbyć rozmowę z kontrahentem.

W trakcie wspólnego posiłku dobrze jest w ogóle wyciszyć urządzenie, będące niezrównanym rozpraszaczem. To z jego winy stał się dziś powszechny widok dwojga zakochanych ludzi, którzy zamiast patrzeć sobie przy stole w oczy, wciąż śledzą newsy na portalach społecznościowych.

Do tego dochodzi kwestia higieny: na ekranie telefonu gromadzi się pot z uszu, włosów i dłoni. Smacznego.

Cisza mile widziana

Do mniej rozpowszechnionych (na szczęście) zachowań należy pstrykanie w celu przywołania kelnera. Jego uwagę trzeba zwracać subtelnie – skinieniem, spojrzeniem w oczy, bezpośrednim „przepraszam”.

Wielu gości lekceważy też inną zasadę, mianowicie zachowania ciszy. Rozmowa w obrębie stolika nie jest niczym nagannym, ale donośne wybuchy śmiechu budzą powszechną niechęć. Wyjątek od tej reguły można zaobserwować w barach, gdzie muzyka i głośna, radosna atmosfera tworzą harmonijną całość.

Z hałasem wiąże się też zachowanie dzieci, z natury skłonnych do krzyku i wygłupów. Strofowanie ich w restauracji, gdzie wielu ludzi przychodzi wypocząć, to jeden z obowiązków rodzica. Podobnie niedopuszczalne jest puszczanie kilkulatkom kreskówek na telefonie, tak, by słyszały je również siedzące wokół osoby. W ostateczności można do niego podłączyć słuchawki.

Zobacz też: Być nastolatkiem – wyzwanie dla rodziców, wyzwanie dla niego samego

Grzechy główne

  • Nie kłaść zużytych chustek do nosa na stole.
  • Nie rozpychać się łokciami.
  • Zasłaniać usta podczas ziewania.
  • Nie mówić w trakcie przeżuwania .

Do tych powszechnie znanych zasad dochodzą też mniej oczywiste, np. takie, aby nie maczać jedzenia dwa razy w sosie, gdy znajduje się na wspólnym półmisku. Nie należy też podbierać jedzenia ze wspólnego talerza ani kłaść nóg na krześle bądź – o zgrozo – stole, chyba że ktoś musi prostować kończyny np. z powodu złamania.

W złym tonie są ponadto oczekiwanie, iż ktoś zapłaci za posiłek, oraz niedawanie napiwków. Co więcej, dobrze jest zachować umiar w stosowaniu perfum. Nie są to zatem trudne zasady i wielu ludzi wynosi je już z domu, ale niestety, jak pokazuje rzeczywistość – nie wszyscy.

Zobacz też: 5 pomysłów na aktywny czas z dzieckiem w Warszawie! [Część 1]

Bartosz Jaster

Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonat i badacz historii, miłośnik literatury faktu. Członek Fundacji Rozszczepowe Marzenia, niosącej pomoc dzieciom z wadami wrodzonymi.

Maseczki i upał: rady ekspertów

Maseczki w upale
unsplash.com

Koronawirus nadal się rozprzestrzenia, a temperatury rosną. Eksperci radzą, co zrobić, aby noszenie maseczki było jak najmniej uciążliwe.

Zniesiono już obostrzenia, część osób odetchnęła pełną piersią – tymczasem noszenie maseczek nadal jest obowiązkowe w wielu miejscach. Jeśli nie nakazuje tego prawo, robią to właściciele np. sklepów. Co zrobić, aby maseczka zbytnio nie przeszkadzała w upalne dni?

Lekkie maseczki chirurgiczne

Dr Teresa Amato z Nowego Jorku, którą cytuje portal WebMD, radzi: po pierwsze, można rozważyć stosowanie lekkich maseczek chirurgicznych. Obecnie są już łatwo dostępne, m.in. w sieci. Oczywiście trzeba je wymieniać po każdym użyciu, ale bez większych problemów można nabyć opakowanie zawierające kilkaset sztuk. Dr Amato zaleca też, by zawsze nosić przy sobie przynajmniej jedną sztukę na zapas, gdyby pierwsza maseczka nasiąkła potem. Jeśli oddychanie nadal okazuje się problematyczne, należy zrobić krótką przerwę i ograniczyć wysiłek fizyczny do minimum. Oczywiście można też po prostu zdjąć maseczkę – ale wyłącznie zachowując bezpieczny dystans od innych ludzi.

Zobacz też:  Tato, jak mam…? Niechciany syn, którego oglądają miliony

Nawodnienie

Wychodząc w upalne dni z domu trzeba też odpowiednio nawodnić organizm – zwłaszcza, gdy zakrywamy usta i nos. Galopujące serce i zawroty głowy mogą być objawami wyczerpania cieplnego, które jest szczególnie niebezpieczne dla osób starszych. W przypadku stwierdzenia u siebie tych objawów, należy zejść ze słońca, zdjąć maseczkę i uzupełnić zapas płynów, a jeśli dolegliwości są naprawdę poważne – wezwać pogotowie. To wszystko nie oznacza oczywiście, że spędzanie czasu na świeżym powietrzu jest niezalecane. Trzeba jedynie zachować właściwą odległość od ludzi; jeśli wynosi parę metrów, nie ma żadnych przeciwwskazań, aby w parku czy innym miejscu publicznym chociaż na chwilę odsłonić usta i nos.

Noszenie maseczki często bywa niekomfortowe, ale lekarze dość zgodnie podkreślają, że to działanie profilaktyczne i nie warto przedkładać komfortu nad bezpieczeństwo. Podobnie, powinniśmy unikać dotykania twarzy. Owszem, nieraz jest to gest, z którego nawet nie zdajemy sobie sprawy. ale w obecnych czasach śmiało możemy zaliczyć go do gestów podwyższonego ryzyka. „Badania wykazały, że studenci dotykali swojej twarzy średnio 23 razy w ciągu godzinnej lektury magazynu American Jurnal of Infection Control” – opisywaliśmy w naszym portalu. Dlaczego tak trudno nie dotykać twarzy? Sprawdź: KLIK!

Źródło: WebMD.com

Bartosz Jaster

Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonat i badacz historii, miłośnik literatury faktu. Członek Fundacji Rozszczepowe Marzenia, niosącej pomoc dzieciom z wadami wrodzonymi.

Idealny przepis na pierwszą podróż z niemowlakiem

Choć jeszcze niedawno wydawało się, że wakacji w tym roku nie będzie, coraz bardziej luzowane obostrzenia wskazują na to, że wyjazd w najcieplejszym czasie w roku jednak może się udać. Z oczywistych względów, obecnie największym powodzeniem cieszą się obiekty noclegowe w Polsce, często w małych miejscowościach, wsiach i z daleka od skupisk ludzi: zwłaszcza, jeśli jednym z podróżników będzie niemowlak. Jak zaplanować wyprawę z maluchem i jak zapewnić mu zbilansowane posiłki w czasie, gdy trzeba pamiętać o tylu ważnych rzeczach? Wystarczy przestrzegać kilku prostych rad!

Pierwsza podróż bez zbędnego stresu

Gdy zbliża się termin pierwszego wyjazdu z dzieckiem, często rodziców stresuje wizja, że mogą czegoś zapomnieć – skoro to pierwsza podróż, nie mogą być do końca pewni w kwestii przydatności konkretnych przedmiotów. To z kolei powoduje, że w walizkach często ląduje zdecydowanie za dużo zbędnych sprzętów, ubranek i gadżetów…lub, paradoksalnie, za mało tych niezastąpionych. Tyczy się to również żywienia: pojawia się nerwowość – bo jak zapewnić zbilansowaną dietę niemowlęciu, gdy sami często podczas urlopu robimy sobie wakacje od zdrowej diety? Grunt to dobry plan, wewnętrzny spokój i kilka żywieniowych zasad, o których poniżej!

Żywienie dziecka w podróży

Przede wszystkim warto pamiętać, że wakacje to nie jest najlepszy moment na eksperymenty w diecie malucha. Wskazane jest zachowanie żywieniowej rutyny sprzed wyjazdu – tyczy się to zarówno dziecka karmionego wyłącznie piersią, jak i takiego, które już jest w trakcie rozszerzania diety. Dlaczego? Wakacje to nie lada przeżycie dla małego dziecka. W połączeniu z nowymi produktami w diecie, mogą spowodować problemy brzuszkowe. Aby tego uniknąć, należy opierać się na już sprawdzonych i lubianych przez malucha pokarmach.

Jeżeli maluch karmiony jest piersią to w tym wypadku sprawa diety przedstawia się dość jasno. Pokarm mamy jest najlepszym pokarmem dla dziecka. W trakcie wyjazdu może zdarzyć się tak, że nasz niemowlak będzie częściej domagał się piersi. Maluchy, które rozpoczęły już przygodę z rozszerzaniem diety, warto zaopatrzyć w ulubione dania, które zabierzemy ze sobą. Kluczowa jest wysoka jakość i odpowiedni skład żywności uzupełniającej. Dobrym i szeroko dostępnym, nie tylko w Polsce (bo tu głównie będziemy spędzać urlop), ale też w całej Europie rozwiązaniem, zwłaszcza podczas wakacji, może być korzystanie z produktów ze wskazaniem wieku na opakowaniu, które poddawane są surowym kontrolom i spełniają najbardziej rygorystyczne normy, więc bez obaw można podawać je maluchowi.

Równie ważne jest zapewnianie dziecku odpowiedniej ilości płynów – według Instytutu Matki i Dziecka, dla niemowlęcia między 6. a 12. miesiącem życia wynosi 800-1000 ml na dobę[1], zaś dla dziecka w wieku 1-3 lat ok. 1300 ml na dobę[2]. Ważna jest też ich jakość: polecamy, także w wakacje, zrezygnować ze słodzonych napojów, a soki owocowe zastępować wodą. Warto też wspomnieć, że dzieci karmionych piersią do 6. miesiąca życia nie trzeba dopajać – w zamian, należy je częściej przystawiać do piersi.

Mleko mamy to niezastąpiony pokarm dla dziecka. Wyłączne karmienie piersią zalecane jest przez pierwsze 6 miesięcy życia dziecka, aż do 2. roku życia lub dłużej, jeżeli odpowiada to zarówno mamie, jak i dziecku. Karmienie piersią to wygodna i bezpieczna forma żywienia niemowlęcia, jednak jeżeli mama z jakiegoś powodu nie karmi naturalnie, to na wakacjach nie powinno zabraknąć dotychczas podawanego mleka modyfikowanego dopasowanego do wieku dziecka, które w pierwszym roku życia dziecka stanowi podstawę żywienia.

Jeżeli niemowlę jest w trakcie rozszerzania diety to można zaopatrzyć się w dobrej jakości i bezpieczne produkty – zwłaszcza w okresie wakacji, gdy nie każdy ma możliwość, czas i ochotę, by gotować posiłki dla całej rodziny. Żywność ze wskazaniem wieku na opakowaniu jest poddawana stałym, skrupulatnym kontrolom, co sprawia, że stanowi bezpieczny, szybki i zbilansowany posiłek dla malucha dostosowany do jego potrzeb. Nie zapominajmy też o nawadnianiu malucha wodą, która zwłaszcza w okresie letnich upałów, jest niezastąpiona. Ważne, aby nie zastępować zapotrzebowania na płyny sokami, które nie nawadniają tak dobrze, jak czysta woda, a dostarczają często zbędną ilość węglowodanów prostych.

– mówi Karolina Łukaszewicz, ekspert programu „1000 pierwszych dni dla zdrowia”

Podróż z niemowlakiem – kilka rad ułatwiających wakacje z maluchem

Przygotowanie do podróży z dzieckiem zaczyna się długo przed faktyczną datą wyjazdu. Na początku, jeszcze zanim zaczniemy pakować walizki, należy sprawdzić, czy będziemy mieć dostęp do kuchni, a jeśli tak – to jakie jest jej wyposażenie. Dzięki temu, unikniemy dublowania sprzętów, oszczędzimy dużo miejsca w aucie czy torbie i unikniemy nerwowych sytuacji, w których np. nie mamy możliwości przygotowania dziecku posiłku.

Poza ulubioną butelką czy kubkiem, dobrze jest znać opcje, które są w stanie skutecznie ułatwić nam życie podczas podróży z dzieckiem. Niezbędne będą zamykane pojemniczki, w których zabierzemy przekąski, takie jak kawałki owoców czy warzyw. Niezbędny będzie też śliniak – najlepszy, ten łatwo zmywalny, z kieszonką na resztki, to idealny kompan śniadań, obiadów i kolacji z maluchem. Sprytnie też zaopatrzyć się w miseczkę, którą można przymocować do stolika – to gadżet, który uratował już zapewne wielu rodziców przed atakiem latających naczyń. Mamy karmiące piersią za to docenią pewnie lekkie, przewiewne okrycie do karmienia – czy to szal, peleryna, czy specjalny fartuch z usztywniającymi fiszbinami. Ciekawych, ułatwiających karmienie dziecka przedmiotów pojawia się coraz więcej – więc dlaczego by z nich nie skorzystać? W końcu to pomoc nie tylko dla malucha – ale też dla rodzica!

Zobacz też: Szczepienia przed podróżą: które obowiązkowe, które dodatkowe? Wyjaśnia lekarz medycyny podróży

Dietetyk poleca

Wakacje, oprócz oczywistych korzyści, dają też sezonowe szczęście, bo właśnie wtedy wypada szczyt sezonu na większość gatunków owoców i warzyw. Ich szeroka dostępność i wspaniały, pełny smak zdecydowanie ułatwia konstruowanie dań dla malucha!

Ekspert programu „1000 pierwszych dni dla zdrowia” stworzył kilka letnich przepisów, które polubią i maluchy, i rodzice. Dzieci za smak, zaś rodzice – za szybkość przygotowania i nasycenie składnikami odżywczymi.

Mleczna kaszka wielozbożowa z rozgniecionymi truskawkami
  • 60 g mlecznej kaszki wielozbożowej (6 płaskich łyżek)
  • 150 ml ciepłej wody przegotowanej
  • 3-4 truskawki, najlepiej ze sprawdzonego źródłaZalej kaszkę wodą i mieszaj dokładnie do uzyskania pożądanej konsystencji. Odstaw na chwilę, by kaszka zgęstniała, rozgnieć truskawki widelcem i ułóż na kaszce.
Leczo z indykiem (przepis na 2-3 porcje)
  • garść dojrzałych pomidorów lub dobrej jakości przecier pomidorowy bez dodatków
  • kawałek ugotowanej piersi z indyka (może być upieczona w folii)
  • ½ drobno pokrojonej marchewki
  • ¼ drobno pokrojonej cukinii- natka pietruszki i koperek do smaku
  • ½ łyżeczki oliwy z oliwekDo garnuszka dodać pokrojoną w kostkę marchew, cukinię i zalać wodą tak, żeby przykryło warzywa. Gotować do miękkości. Następnie dodać rozgniecione pomidory (lub przecier), mięso z indyka i gotować kolejne 7-10 min na małym ogniu. Następnie wszystko doprawić do smaku koperkiem, natką pietruszki i dodać pod koniec gotowania oliwę.
Placuszki bananowo – kakaowe (przepis na 8 małych placuszków)
  • 1 jajo- 120 ml mleka modyfikowanego dopasowanego do wieku dziecka
  • ½ banana
  • 2 czubate łyżki mąki owsianej, jaglanej lub 2 łyżki kaszki wielozbożowej bezmlecznej
  • ½ łyżeczki czystego niesłodzonego kakao
  • ½  łyżeczki oleju rzepakowego
  • morele lub inne owoce: świeże albo w postaci musu z bezpiecznego źródłaW misce rozgnieć banana widelcem, wbij do niego jajo i dokładnie wymieszaj.  Następnie połącz je z mlekiem, olejem, kakao i mąką (lub bezmleczną kaszką). Wszystko dokładnie wymieszaj i odstaw na około 10-20 min. Rozgrzej patelnię i wykładaj masę po łyżce. Smaż na złocisty kolor z obu stron i podaj z drobno pokrojonymi morelami lub z musem owocowym.

Co ważne, powyższe przepisy skierowane są do dzieci, którym rozszerzono już dietę i radzą sobie z gryzieniem. Jeśli w przepisie znalazły się produkty, których maluch jeszcze nie próbował, zachęcamy do wymiany go na znany, lubiany i dobrze tolerowany składnik.

Bezpieczeństwo to klucz

Zarówno przy przygotowywaniu posiłków, jak i planowaniu całego wyjazdu, nadal warto mieć na uwadze przede wszystkim bezpieczeństwo. W dalszym ciągu należy szczególnie często myć ręce, unikać dotykania twarzy, często myć i dezynfekować powierzchnie stale używane przez domowników, tak samo, jak deski do krojenia, smoczki, sztućce, butelki i inne akcesoria, z którymi styczność ma dziecko. Jeśli któryś z członków rodziny nie czuje się najlepiej, należy bezwzględnie zostać w domu.

Więcej informacji oraz eksperckie porady edukacyjne na temat żywienia na etapie ciąży, karmienia piersią oraz rozszerzania diety dziecka i właściwego żywienia dziecka do 3. roku życia można znaleźć na stronie ogólnopolskiego programu edukacyjnego „1000 pierwszych dni dla zdrowia”: www.1000dni.pl .

Autorka: Zuzanna Bieńko
O kampanii: Ogólnopolska kampania społeczno-edukacyjna „1000 pierwszych dni dla zdrowia” wspiera Rodziców w kształtowaniu prawidłowych nawyków żywieniowych ich dzieci. Więcej na: www.1000dni.pl

O inicjatorze: Inicjatorem kampanii jest Fundacja Nutricia, której misją jest edukacja o roli żywienia na różnych etapach życia człowieka. Za pomocą naszych działań dążymy do: edukowania przyszłych pokoleń o kluczowej roli odpowiedniego żywienia w okresie 1000 pierwszych dni życia, ograniczenia skali problemu niedożywienia w chorobie oraz budowania nawyków umożliwiających zdrowe starzenie się. Więcej na:
www.fundacjanutricia.pl

źródło: stories.prowly.com

[1] http://www.imid.med.pl/images/do-pobrania/Zywienie_niemowlat_www.pdf, str. 18
[2] http://www.imid.med.pl/images/do-pobrania/poradnik.pdf, str. 20

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Czy moja relacja z ćwiczeniami jest toksyczna?

ćwiczenia
Fot Andriy Bezuglov/ 123RF

W erze „diet culture” (kulturze diet), która jest bardzo opresyjna wobec ciała, trudna może być nie tylko relacja z jedzeniem, lecz także ze sportem. Idealne smukłe ciała medialnych trenerek, stroje sportowe, które na reklamach opinają płaskie brzuchy i chudziutkie uda – cóż, nie każdy tak wygląda. Owszem, regularne ćwiczenia są bardzo ważne, ale zdarza się, że stają się narzędziem do robienia sobie krzywdy. Kiedy powinna się nam zapalić czerwona lampka?

Toksyczna relacja z ćwiczeniami – pytania, które warto sobie zadać:
  • Czy za „ćwiczenia” uznaję tylko określony formy ruchu?

Wiele osób za ćwiczenia uznaje tylko konkretne formy ruchu, które wykonuje się w określonym celu. Niektórzy zapominają, że ćwiczeniami jest także taniec do ulubionej muzyki, długi spacer z psem czy poranne rozciąganie po spaniu. Co jeśli odłączymy ruch od założenia zmiany naszych ciał i skorzystamy z niego w celu redukcji stresu, zabawy, rozciągania, wyjścia do natury, rehabilitacji kontuzji, próbowania czegoś nowego, czy nawet połączenia z naszymi cennymi ciałami? – pytanie to zadaje Kristy Fassio, doradczyni zdrowia psychicznego z Waszyngtonu, której słowa cytuje huffpost.

Co ważne, nie chodzi tu o zaprzestanie stawiania sobie jakichkolwiek celów związanych z ruchem, ale raczej poszerzenie swojej perspektywy o to, jak wielki jest jego zakres i przy jak wielu okazjach tak naprawdę ćwiczymy.

  • Co się stanie, jeśli nie będę ćwiczyć przez tydzień?

Jeśli to pytanie wywołuje w Tobie stres, niewątpliwie warto pochylić się nad tematem. Owszem, regularność ćwiczeń jest ważna, ale jeśli nasz kalendarz zależny jest właśnie od nich i nie przewidujemy żadnych przerw – lub nie mamy otwartości na to, że mogą pojawić się sprawy ważniejsze niż trening – coś tu się nie zgadza. Co ważne, tydzień czy dwa bez ćwiczeń nie wpłyną negatywnie na Twoje zdrowie, ale jeśli sama myśl o tym wywołuje w Tobie trudności, pojawiająca się w związku z ćwiczeniami motywacja może nie być do końca zdrowa.

Zobacz też: “Łatwo jest przypiąć komuś łatkę lenia albo pustej lali” – Kaya Szulczewska i Ciałopozytyw! Czy soma już całkiem zgubiła psyche?!

  • Ćwiczenia redukują mój stres, czy raczej go wywołują?

Zgadza się, ćwiczenia mogą być jednym ze sposobów radzenia sobie ze stresem. Należy jednak podkreślić – „jednym z” – jeśli jest to Twój jedyny mechanizm łagodzenia napięcia, też nie jest dobrze.

Przyjrzyjmy się jednak przede wszystkim przeciwieństwu tego typu sytuacji, czyli ćwiczeniom, które de facto zamiast pomagać, powodują opisywany tu stres. Warto odnieść się do wcześniejszych punktów – jeśli nie jesteśmy elastyczni w swoim postrzeganiu ruchu, jesteśmy zależni od kalendarza treningów i nie wyobrażamy sobie kilku chwil odpuszczenia, siłą rzeczy pojawi się dodatkowe napięcie. Napięcie, które niewątpliwie jest dla nas toksyczne.

Zagadnienie jest oczywiście znacznie szersze i warto, abyśmy przyglądali się sobie oraz swoim przekonaniom w tym aspekcie. Bądźmy uważni nie tylko na to, co nam służy, lecz także to, co pod przykrywką „troski o siebie” tak naprawdę robi nam krzywdę. Granica jest czasami bardzo cienka – dla swojego dobra starajmy się jej nie przekraczać.

Pamiętaj, dieta i ćwiczenia to nie jest jedyny sposób na dbanie o siebie!Jeśli czujesz, że musisz przestać, nie ulegaj naciskom, że „dasz radę pokonać swoje ciało – nie musisz z nim walczyć!Nie osiągnąłeś/łaś super szczupłości, więc to oznacza, że nie ćwiczysz wystarczająco ciężko? Nie, to nie powinien być wyznacznik!

Zobacz też:Moje dziecko nie lubi swojego ciała!” Jak możemy pomóc dzieciom w samoakceptacji?

Inspiracja: huffpost

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Środek nocy, małe dziecko, ogromny pies – jak kończy się ta historia?!

dzieko i pies
Fot: Screen Daily Mail YouTube

Liczne badania wskazują na to, że dzieci wychowujące się wspólnie z psem są bardziej empatyczne, otwarte i na wielu płaszczyznach rozwijają się lepiej. Jeśli spojrzymy na niespełna dwuletniego Finn’a, nie powinniśmy się tym twierdzeniom dziwić – jak reaguje na malucha śpiący przy jego łóżku bokser? 

Brutus to najlepszy przyjaciel 23-miesięcznego Finn’a. Nic dziwnego, ponieważ znają się przez całe życie chłopca. Nagranie, które pojawiło się w sieci, dowodzi tylko, jak silna miłość łączy tę dwójkę! Mama Finn’a zainstalowała kamerkę, by odkryć… że jej synek każdą noc dzieli ze swoim czteroletnim psim ulubieńcem!

W rozmowie z dailymail mama Finn’a opowiada, że ta wyjątkowa para jest nierozłączna już od pierwszych chwil, gdy tylko syn znalazł się w domu. A trzeba przyznać – początki nie były łatwe. Chłopiec urodził się z wadą serca i konieczne były liczne zabiegi ratujące mu życie. Gdy w końcu po długich siedmiu tygodniach został wypisany ze szpitala, pies czuł, że mały potrzebuje dodatkowej opieki. Od razu stał się jego osobistym strażnikiem!

Dziecko i pies – duet idealny

Dziś maluch jest niezwykłym spryciarzem. Kiedy tylko gasną światła, wymyka się z łóżka i przechodzi do legowiska swojego czworonoga. A co na to Brutus? Zupełnie… nic! Chłopiec przez kilka dobrych minut przewraca się na większym od siebie psie, pełza mu po plecach, turla się w każdym możliwym kierunku i nie spotyka się z żadną reakcją. Psiak pozwala robić sobie niemalże wszystko – to jest dopiero cierpliwość, miłość i zaufanie!

Co jednak najważniejsze, rodzice zapewniają, że Brutus nigdy nie wykazywał agresji ani do ludzi, ani żadnego innego stworzenia. Widzieli też, że już wcześniej pozwalał Finn’owi i jego rodzeństwu na tego typu zachowania, dlatego też mu ufają. Zresztą to on sam chce spać obok łóżka malca – widać, że jest on dla niego całym światem!

Bo psy mają moc!

Masz wątpliwość co do psich emocji? Musisz zatem przeczytać historię Ritter’a, którego smutek po opuszczeniu rodzinnego domu łamał nawet najtwardsze serca – opisaliśmy ją tutaj [KLIK]. Tak, zwierzęta też czują. Tak, mogą zbudować silną więź z człowiekiem. Tak, współtworzymy ten świat razem, więc i wzajemnie powinniśmy się sobą opiekować – Brutus i Finn są najlepszym przykładem tej niesamowitej wspólnoty.

Źródło historii: dailymail

Zobacz też: Czy powinniśmy martwić się tym, co pies widzi na ekranie telewizora?

Redakcja

Portal o rodzinie.