Przejdź do treści

Rodzic, który chce ‘za bardzo’. Sprawdź, czy nie zatruwasz życia swojemu dziecku!

Zazwyczaj wszystko, co robisz dla potomka, wynika z bezwarunkowej miłości. Chuchasz i dmuchasz, trzymasz za rękę, dajesz z siebie wszystko, by wychowywać go na szczęśliwego człowieka. Przypadkiem możesz jednak popełniać błędy, które pewnego dnia to dziecko zaprowadzą na kozetkę. 

„Ja – toksycznym rodzicem? Nigdy w życiu!” – możesz powiedzieć, bo przecież toksyczni ludzie równa się ludzie niezrównoważeni / nieszczęśliwi / z przerośniętym ego. Tacy, którzy robią krzywdę dziecku, dusząc rodzicielskim uczuciem. Istnieją pewne – wcale nie aż tak oczywiste – sygnały, które mogą wskazywać, że jest się toksycznym rodzicem.

Toksyczny rodzic:

1. Myli bezpieczeństwo i szacunek do dziecka z „twardą miłością”

Przekonanie, że wychowanie tzw. silną ręką jest niczym innym jak oznaką dbania o dziecko. W pewnych sytuacjach to się sprawdza, ale koniec końców stosowana ciągle odbija się negatywnie na relacji rodzic – dziecko.

2. Jest zbyt krytyczny

Krytykuje dziecko za wszystko. Sądzi, że w ten nauczy się ono unikać błędów. Tymczasem takie podejście karmi wewnętrznego krytyka – dziecko będzie ciągle się obwiniać, nawet jeśli zrobi coś kompletnie błahego.

3. Żąda uwagi

Chce, by dziecko spędzało z nim każdą wolną chwilę. Tak rozumie budowanie więzi – równie istotnej, jak wiele innych elementów składających się na życie młodego człowieka.

4. Nie pozwala wyrażać nieprzyjemnych emocji

Nie chce pielęgnować emocjonalnych potrzeb dziecka i lekceważy to, co negatywne. W ten sposób gotuje dziecku przyszłość, w której nie będzie w stanie wyrazić tego, czego potrzebuje.

5. Stawia swoje uczucia na pierwszym miejscu

Może uważać, że  jest „pępkiem” rodziny, podejmuje decyzje, nie pytając o zdanie bliskich, w tym dzieci. Takie podejście nie sprzyja tworzeniu i utrzymywaniu przyjaznej relacji. Nie dając głosu albo wręcz go uciszając, wywołują w dziecku lęk, że zawsze będzie słyszeć „nie”.

6. Przerzuca odpowiedzialność za swoje szczęście

Chętnie powtarza formułkę: Nawet nie wiesz, ile dla ciebie poświęciłam /poświęciłem. Dziecko dowiaduje się de facto, że przeszkodziło w realizacji celu, który mógł odmienić życie rodzica.

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z serwisem natemat.pl

10 rzeczy, które warto robić, zanim pojawi się dziecko

!0 rzeczy, które warto robić zanim pojawi się dziecko
Czasami trzeba spontanicznie poddać się chwili – Fot. Pixabay

Decyzja podjęta. Będziecie mieli dziecko. Zanim pojawi się ono na świecie, być może warto zrobić to, o czym od dawna marzyliście. Potem może zabraknąć czasu i będziecie zajęci innymi sprawami.

  1. PODRÓŻOWANIE

To, że urodzi się dziecko, nie znaczy, że skończą się podróże. Wiele osób jeździ z małymi dziećmi w różne części świata i obie strony są zadowolone. Tylko że to całkiem inny rodzaj turystyki. Teraz, kiedy jeszcze jesteście sami zrealizujcie jakieś swoje marzenie – Australia, Brazylia, Peru czy Góry Stołowe. Pamiętajcie, niech liczy się „droga”. Smakujcie każdy jej kilometr.

  1. SPANIE

Jeśli macie ochotę na spanie do 12 lub dłużej, nie żałujcie sobie. Sobotnie i niedzielne ranki należą teraz tylko do was. Kiedy pojawi się maluch, przez pierwsze 5 lat możecie zapomnieć o długim, nieprzerwanym, niczym niezakłóconym śnie.

  1. BEZTROSKIE WYLEGIWANIE

A kiedy już się wyśpicie (patrz wyżej) możecie dalej się wylegiwać albo wybrać się na śniadanie z przyjaciółmi, które przeciągnie się aż do obiadu – tak, to może też być brunch. Przeczytajcie całą sobotnią gazetę (z dodatkiem), bo później sterty nieprzeczytanych gazet przypominać będą o czasach, kiedy można było zadbać o swój mózg.

  1. WIECZORNO-NOCNE WYJŚCIA

Nie żałujcie sobie. Później wieczorne wyjścia będą drogie – stawki opiekunki do dziecka to spory wydatek. Wychodźcie na koncerty, do kina, teatru, na imprezy. Będzie wam tego brakować – nie tylko z powodu drogiej niani, ale dorosłego repertuaru kina i teatru oraz dorosłego towarzystwa. Nie da się ukryć, że przy późniejszych wyborach będziecie się kierować gustem dziecka. Póki nie goni was czas, możecie wracać do domu nawet nad ranem więc nie narzekajcie na niewyspanie czy kaca, bo na razie macie czas, żeby odespać wczorajsze traumy.

Zobacz też: Droga do bliskości

  1. CZAS PO PRACY

Nie wracaj do domu każdego dnia. Później będziesz to robić codziennie. Wybierz się na zakupy, spotkaj z koleżanką czy kolegą, idź do nowej knajpy na kolację.

  1. ZADBAJ O SWÓJ WYGLĄD

Wyciągnij z szafy te wszystkie sukienki i buty, któryś jeszcze nie miałaś okazji włożyć. Eleganckie szpilki i wystrzałowa sukienka dobrej firmy? Czemu nie? Później, kiedy będziesz miała niemowlaka przewieszonego przez ramię i biustonosz do karmienia, nie będzie ci się chciało nosić innego niż wygodne dżinsy i obszerny T-shirt.

  1. PORZĄDKI

Od lat masz nieuporządkowaną piwnicę lub łazienka potrzebuje odnowienia. Teraz jest czas, żeby to zrobić i sprawić, żeby ta rzecz nie spędzała ci snu z powiek. Jeśli nie zrobisz tego teraz, nie ma szansy, żebyście znaleźli czas później.

Zobacz też: Współczesna rodzina na nowo zdefiniowana

  1. SPONTANICZNOŚĆ

Tego chyba najbardziej (oprócz snu) brakuje wszystkim rodzicom. Nie zamkną przecież dziecka w szufladzie, kiedy będą chcieli wymknąć się na dach, żeby poobserwować księżyc i pouprawiać seks w jego blasku. No właśnie. Postarajcie się spełniać swoje spontaniczne zachcianki, zanim wejdziecie w inny rytm.

  1. NAUKA i PRACA

Czas przed urodzeniem dziecka wykorzystaj na skończenie studiów, karierę zawodową lub nauczenie się tego o czym zawsze marzyłaś – kreatywne pisanie, gra na pianinie, lepienie garnków etc.

  1. POMYŚL O SOBIE

To dobry czas, żeby pomyśleć o sobie jako przyszłym rodzicu – zapytaj swoich rodziców o to doświadczenie. Jeśli masz taką potrzebę, wybierz się do psychologa albo psychoanalityka, żeby przepracować problemy, jeśli takie masz. A może myślisz o przeprowadzce? Warto zrobić to teraz, bo później będzie to odrobinę trudniejsze.

 

 

 

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Cesarka a alergia

Cesarka a alergia
Cesarskie cięcie sprawia, że dziecko przychodzi na świat w zbyt sterylnych warunkach – Fot. Pixabay

Cesarskie cięcie sprawia, że dziecko przychodzi na świat w zbyt sterylnych warunkach – uważa najstarszy praktykujący lekarz w Wielkiej Brytanii. To może być przyczyną coraz większej ilości alergii u dzieci i dorosłych. Wielu lekarzy w Polsce jest podobnego zdania i zaleca cesarkę tylko w okolicznościach zagrażających życiu dziecka lub matki.

Brytyjski doktor Bill Frankland, pionier badań nad wpływem pyłków na alergię i zwolennik teorii o niszczącym wpływie zbyt restrykcyjnego dbania o higienę, przekonuje, że dzisiejsza epidemia alergii nie jest spowodowana genetycznymi uwarunkowaniami, tylko środowiskiem w którym żyjemy.

Rosnąca ilość cesarskich cięć na życzenie i rezygnacja z karmienia piersią to prosta droga do problemów z prawidłowym funkcjonowaniem systemu odpornościowego u dziecka – ostrzega lekarz – co wiąże się także większą ilością występowania alergii.

Zobacz też: Hipnoporód – sposób na rodzenie bez bólu?

Cesarka a alergia

Pytany, co mogą zrobić rodzice, aby zapobiec chorobom dziecka odpowiada: „Genetyka odpowiada za 30 % alergii, reszta to sprawa środowiska i otoczenia, w ktorym rozwija się dziecko.. Zawsze pytam, czy rodzice lub dziadkowie palą papierosy?

Jak długo dziecko było karmione piersią? Dlaczego niemowlak ma nadwagę? Czy rodzina mieszka niedaleko głównej drogi i dlatego dziecko jest skazane na zanieczyszczone powietrze? Czy poród odbył się naturalnie?

Zobacz też: Położny mężczyzna?  Grzegorz Chajdaś o wyzwaniach i trudach zawodu

Musimy pamiętać, że cesarka jest zbyt sterylnym początkiem życia dla małego dziecka

W ostatnich latach w Polsce liczba porodów wzrosła z 18 % do 37%. Według Światowej OrganizacjI Zdrowia (WHO) 10-15% porodów powinno odbywać się za pomocą cesarskiego cięcia. Zwykle jest on wykonywany w momencie zagrożenia zdrowia matki lub dziecka.

Zwolennicy naturalnego porodu przekonują, że dziecko urodzone przy pomocy cesarskiego cięcia, bez przejścia przez kanał rodny, nie ma szansy na to, aby w jego organizmie pojawiły się niezbędne bakterie, pozwalające na prawidłowe funkcjonowanie systemu odpornościowego.

W Wielkiej Brytanii problem alergii dotyka ponad 44 % dorosłej populacji. Polacy w zastraszającym tempie doganiają Brytyjczyków

Źródło: The Telegraph

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Hipnoporód – sposób na rodzenie bez bólu?

Hipnoporód – sposób na rodzenie bez bólu
Ból podczas porodu spotęgowany jest przez lęk i stres - hipnoza pozwala uniknąć obu czynników. – Fo. Pixabay

Ból podczas porodu spotęgowany jest przez lęk i stres. Zastosowanie hipnozy może spowodować zmniejszenie lub usunięcie obu przyczyn, przez co narodziny dziecka mogą być bezbolesnym przeżyciem

Hipnoza jest rodzajem psychicznej i fizycznej relaksacji, co pozwala skupić się wyłącznie na jednej myśli i odczuciu.

Podczas seansu jest się wyłączonym od zewnętrznego świata i bodźców, co sprawia, że mózg jest bardziej podatny na sugestie i przekonania.

Zobacz też: Przesądy i zabobony dotyczące ciąży, porodu i laktacji

Kobieta w hipnozie podczas porodu nie będzie myślała o bólu, tylko o bezpiecznym, bezbolesnym porodzie. Ten jedyny moment może być przez to postrzegany jako bardzo pozytywne, wręcz komfortowe wydarzenie, nie obciążone żadną traumą.

To wcale nie nowa metoda – w 1943 roku lekarz i zwolennik naturalnych porodów Grantly Dick-Read wydał książkę „Childbirth without fear”, w której po raz pierwszy wspomniano o rodzeniu w hipnozie jako metody na pozbycie się bólu.

Jak działa hipnoza?

Kobiety same wprowadzają się w stan hipnozy  – to metoda, która poprzez techniki takie jak wizualizacje, oddech i afirmację pomaga skupić się na porodzie. Hipnotyzerzy zapewniają, że to całkowicie bezpieczna podróż, która może być przerwana w każdym momencie, jeśli będzie tego wymagała sytuacja.

Poprzez pozbycie się uczucia strachu, organizm kobiety nie wydziela hormonu stresu (kortyzolu), przez co nie wyzwala się mechanizm znany „walcz lub uciekaj”. To pomaga w rozluźnieniu m.in mięśni, wydzielanie oksytocyny i łatwiejsze przyjście dziecka na świat.

Zobacz też: Księżna Kate skorzysta z hipnozy podczas porodu?

Hipnoporód – sposób na rodzenie bez bólu?

Zwolennicy porodu w hipnozie zapewniają, że zalet jest dużo więcej: wydzielanie hormonów szczęścia – serotoniny i endorfin, co powoduje, że w momencie porodu ciało i umysł kobiety są w stanie tak głębokiego relaksu, że odczuwanie bólu jest dużo mniejsze lub nie odczuwa się go wcale.

Porody w hipnozie przedstawiane są jako delikatny, wręcz komfortowy sposób przyjścia dziecka na świat – uczą kobiety, że powinny polegać na swoim ciele i umyśle, aby bezpiecznie przeżyć poród.

Lekarze i położne wypowiadają się w pozytywny sposób o tej metodzie – liczy się przede wszystkim dobro pacjentki.

Na tę metodę mogą zdecydować się kobiety, które nie mogą lub nie chcą brać środków przeciwbólowych, dla których poród wydaje się traumatycznym przeżyciem, a boją się cesarskiego cięcia.

W Polsce na życzenie można rodzić w ten sposób w każdym prawie szpitalu, trzeba tylko wcześniej poinformować o tym lekarza prowadzącego i uzgodnić z nim przebieg porodu.

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Gigantyczne piersi na londyńskich dachach – powiedz STOP stygmatyzacji!

Fot. Twitter Elvie

Żyjemy w kulturze, w której kobiece ciała są nieustannie na celowników. Podobnie jak macierzyństwo – wszyscy wiedzą lepiej, jaka powinna być dana matka. Ma karmić piersią, ma nie karmić piersią, ma spać z dzieckiem, ma nie spać z dzieckiem, ma mieć taki wózek, ale za to nie używać takiego bujaczka – a gdyby powiedzieć temu wszystkiemu STOP i po prostu dać przestrzeń na to, by każda kobieta realizowała się w macierzyństwie w taki sposób, w jaki tylko chce?

Wracając do karmienia piersią, które to jest chyba największym tematem sporów. Wypowiadają się o nim niemalże wszyscy – inne matki, babki, sąsiedzi, piekarze, kucharze, taksówkarze. Wciąż jest to obszar budzący duże kontrowersje. Z jednej strony jest w ludziach świadomość tego, że mleko matki jest dla dziecka dużym potencjałem. Z drugiej zaś, karmienie piersią w miejscach publicznych wciąż gorszy wiele osób. Jest niezwykle mało zrozumienia zarówno dla potrzeb matki, jak i dziecka.

Tacy jesteśmy – tyle!

Dziecko jest głodne. Jest głodne tu i teraz. Niemowlak nie ma jeszcze umiejętności przetłumaczenia sobie: „Hmm, teraz nie jest najlepsza pora na jedzenie. Zaczekam.” – nie, on potrzebuje energii właśnie w tej chwili. Każdy z nas był na tym etapie. Wielu z nas zapewne także karmiono piersią. To jest biologia, to jest człowiek, tak zostaliśmy stworzeni. Czy zatem jest to coś gorszącego? Czy „normalność” powinna budzić wstyd i być pod ostrzałem nadmiernej pruderii?

Chcąc zawalczyć o przestrzeń dla matek karmiących, firma Elvie, która zajmuje się technologią dla kobiet, umieściła w marcu na różnych londyńskich dachach ogromne… piersi! Jest to część kampanii #FreetheFeed [tłum. red. ‚uwolnić karmienie’] skupiającej się właśnie na normalizacji karmienia piersią w miejscach publicznych. Podkreśla tym samym, że pora już skończyć ze stygmatyzacją, ocenianiem i obrażaniem matek, które właśnie opiekują się swoimi maluchami.

Fot. Twitter Elvie

Być matką, jaką się chce

Karmienie piersią to nie tylko pokarm, który buduje odporność dziecka. To także duże ułatwienie w budowaniu bliskości i tworzeniu z dzieckiem więzi. Pokazują to piękne zdjęcia, które publikowaliśmy na naszym portalu [TUTAJ]. Było to co prawda już kilka lat temu, ale jak widać, co i rusz trzeba ten temat poruszać: „Czy naprawdę chcemy walczyć z biologią? Czy nie potrafimy docenić macierzyństwa? A jeśli taki widok wprowadza nas w zakłopotanie, to dlaczego nie staramy się stworzyć matkom komfortowych przestrzeni, by mogły w nich karmić swoje maluchy?” – pisaliśmy.

Co ważne, należy też pamiętać, że do karmienia piersią nikt nie powinien kobiety zmuszać. Jest to indywidualna decyzja matki, która nie zawsze chce, albo nie zawsze może karmić. Idąc więc w drugą stronę, nie stygmatyzujmy mam karmiących swoje dzieci w inny sposób. Dajmy im samym zdecydować, przyjmujmy te decyzje z pełnym szacunkiem i stwórzmy przestrzeń, w której każda mama odnajdzie się w swojej roli w taki sposób, jaki jest jej i tylko jej najbliższy.

Fot. Instagram Elvie

Zobacz też: Wyrzuty sumienia po odstawieniu dziecka od piersi

Inspiracja: cafemom

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.