Przejdź do treści

Rozstania i powroty, pęknięcia i naprawa, czyli o zmienności relacji z dziećmi

relacja z dziećmi
Fot: Aleksandr Davydov / 123RF

Nie ma większego specjalisty, przekonanego o swojej spokojnej naturze niż ten, kto jeszcze nie został rodzicem. Rodzicielstwo jest zaskakujące. Bywa, że zaczynamy je z myślą, że to niemożliwe podnieść głos na swoje dziecko. Nie możemy zrozumieć zmęczenia matek, które nie pracują zawodowo, tylko zajmują się dziećmi. Czasami nie rozumieją ich nawet ojcowie rzeczonych dzieci.

Rodzicielstwo jest nieprzewidywalne. Każde dziecko trzeba poznać, nawet jeśli rodzi się ono jako piąte w rodzinie. Doświadczenie w opiece nad dziećmi bywa pomocne, ale nie zastąpi żmudnego – i fascynującego – procesu poznawania każdego kolejnego młodego człowieka. Proces ten jest doświadczeniem niezwykle ważnym, a jego przebieg będzie miał skutki w kolejnych etapach życia dziecka oraz stworzy podwaliny pod kolejne relacje.

Niemowlęta

Okres niemowlęcy długo nie cieszył się szczególnym zainteresowaniem specjalistów różnych dziedzin. Jako że niemowlęta nie potrafią mówić, forsowana była nawet teza, że niewiele czują – emocjonalnie i fizycznie. Pozwalało to nawet przeprowadzać operacje na niemowlętach bez znieczulenia. Dziś wiadomo, że jest to fundamentalny okres w życiu człowieka.

Komunikacja pomiędzy dzieckiem a głównym opiekunem, zwykle matką, zaczyna się w chwili porodu. Noworodek, a potem niemowlę, pełne jest różnorodnych uczuć, których nie rozumie i z którymi samodzielnie nie potrafi sobie poradzić. Psychoanalityk, Wilfred Bion, mówił o kontenerującej funkcji matki. Kontenerującej, czyli przyjmującej to, co dziecko jej daje w formie niestrawionej i oddawanie mu w formie strawnej. To, czego dziecko nie rozumie, co je przeraża, matka bierze, ogarnia swoim umysłem i oddaje dziecku w takiej formie, która nie jest już tak silnie zalewająca. Matka trzyma dziecko, zarówno dosłownie, obejmując je, jak i nieco bardziej metaforycznie – w umyśle. Jednak żeby to zrobić, musi je zauważyć, musi być w stanie odczytać jego komunikaty.

Stąd tak ważna jest uważność na dziecko i uznanie, że aktywnie komunikuje ono bardzo złożone uczucia. Również wówczas, kiedy nie ma jeszcze zdolności używania słów.

Zobacz też: Helicopter parenting – dobre intencje, które prowadzą do kiepskich rezultatów

Wrażliwość i uważność

Jest to głęboko zaskakujące, że pomimo wiedzy, jaką dziś mamy na temat rozwoju człowieka, nadal pokutuje przekonanie, że bardzo małe dziecko może manipulować i wymuszać.  Lub też, że można dziecko „zepsuć” nosząc je, karmiąc piersią powyżej roku czy też generalnie spędzając z nim dużo czasu. Dlatego też przekonania, które zamieszkują głowy rodziców, mogą w znaczącym stopniu wpływać na komunikację pomiędzy dzieckiem a jego opiekunem i w konsekwencji prowadzić do mniej lub bardziej trwałego pęknięcia w relacji.

Jeśli więc relacja pomiędzy rodzicami i dziećmi ma zostać utrzymana, jeśli dziecko ma poczuć się zakorzenione w świecie i w sobie, warto żeby rodzice:

  • Byli wyczuleni na komunikaty płynące od dziecka. Oznacza to patrzenie poza zachowanie dziecka, a czasami wbrew niemu. Dziecko, które najbardziej potrzebuje pomocy i wsparcia, może jednocześnie być tym dzieckiem, które najgorzej się zachowuje.
  • Naprawa pęknięć w relacji jest konieczna, a ciężar tego działania spoczywa na rodzicu. Polega ona na ponownym wejściu w relację, w której dziecko będzie się czuło bezpieczne, zaopiekowane i trzymane w umyśle rodzica.
Nieuniknione

Pęknięcia w relacji są nieuniknione. Nawet najlepszy, najbardziej zaangażowany rodzic traci cierpliwość. Czasami relacja z dzieckiem cierpi, ponieważ rodzic choruje. Tak się dzieje, np. jeśli matka cierpi na depresję poporodową. Nie jest to niczyja wina, wybór czy świadome działanie.

Doskonale to, co dzieje się z dzieckiem, czego doświadcza w relacji z nieobecną matką, pokazał eksperyment dr Edwarda Tronicka, znany jako „still face experiment”. W pierwszej części matka reaguje na dziecko, odpowiada na jego zachęty, uśmiecha się, ale też nie zalewa go sobą. Powiedzielibyśmy, że jest do dziecka dostrojona. W dalszej części eksperymentu matka nie reaguje na swoją pociechę. Jest obok niej, jest fizycznie obecna, ale nie odpowiada, nie uśmiecha się. W codziennym życiu tak mogłaby wyglądać reakcja depresyjna – matka zajmuje się dzieckiem, karmi je, przewija, ale nie jest w stanie na nie reagować, robi to z opóźnieniem lub też reaguje przesadnie, jej reakcje są nadmiarowe.

W eksperymencie Tronicka dziecko wyraźnie przechodzi od zaskoczenia, poprzez dyskomfort do rozpaczy. Podobnych uczuć doświadczamy w codziennym życiu, kiedy bliscy nam ludzie, z którymi łączy nas bliska i ważna relacja emocjonalna, nie są w stanie być dostępni emocjonalnie. Co jednak ważne, dorośli, dobrze funkcjonujący ludzie wiedzą, że konflikt nie oznacza całkowitego rozpadu. Mają doświadczenie wielu różnorodnych pęknięć w relacji, które prędzej czy później uda się naprawić.

Jeśli jednak ów dorosły nie miał szczęścia doświadczać naprawy, a jego świat rozpadał się wielokrotnie, wycofanie bliskiej osoby może przeżywać jak ostateczne i nienaprawialne, a z czasem sam zacząć się wycofywać i niszczyć. Dlatego właśnie naprawa jest tak ważna.

Zobacz też: Toksyczna matka – po czym ją poznać?

 

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

7 kont na Instagramie, które wspierają zdrowie psychiczne – sprawdź, kogo warto obserwować!

zdrowie psychiczne
Fotlisaalisaill/ 123RF

Określenie „wspierają zdrowie psychiczne” jest dość szerokie, dlatego też w ten właśnie sposób postanowiłam podejść do opisywanego tu tematu. Oto 7 instagramowych kont, które z różnych perspektyw pokazują troskę o sferę psyche, dają wiedzę oraz ogrom wsparcia.

O zdrowiu psychicznym mówi się coraz częściej i głośniej. W zasadzie nic dziwnego, ponieważ zapotrzebowanie w tym zakresie (niestety) cały czas rośnie. Biorąc jednak pod uwagę fakt, jak silnym tabu jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu była sfera psyche – a dla wielu wciąż jest – można tylko przyklasnąć z zachwytem!

Dlaczego aż tak się tym „zachwycam”? Ponieważ – jak mówi to wielu ekspertów – absolutnie każdy z nas może zadać sobie pytanie o to, kiedy zmierzy się w swoim życiu z kryzysem psychicznym. Zgadza się, nawet nie tyle: „CZY się z nim zmierzy”, co właśnie: „KIEDY”.

Niestety, w wielu aspektach media społecznościowe potrafią wpływać na nas negatywnie. Jednocześnie są jednak znakomitym środkiem do przekazywania wiedzy psychologicznej i psychiatrycznej. Są też przestrzenią do dzielenia się indywidualnymi doświadczeniami, pozwalają toczyć trudne rozmowy oraz łamać niszczące nas od środka stereotypy.

Zdrowie psychiczne jest dla Ciebie ważne?
Oto 7 polskich kont na Instagramie, które warto obserwować:

1. maja_herman_amici

Sprawdzona wiedza psychiatryczna – EBM, czyli medycyna oparta na faktach. Dr Maja Herman mówi o wielu problemach psychicznych, ich przebiegu i sposobach na znalezienie wsparcia. Porusza też tematy społeczne, które w zasadzie same w sobie też mogą stanowić o naszym zdrowiu psychicznym. Co przy tym ważne, nieraz są to tematy opisywane „prosto z mostu”. Czasami z intensywnymi emocjami w tle i w ostrych słowach, ale to chyba dobrze, prawda? Bo nawet jeśli się ze sobą w czymś nie zgadzamy, to otwiera nam się pole do dyskusji.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

EBM MEDYCYNA OPARTA NA FAKTACH v. sprzedaż w MedSpol. Depresja, zaburzenia lękowe, zaburzenia dwubiegunowa, oraz inne choroby i zaburzenia(w całej medycynie) leczy się po POSTAWIONEJ Diagnozie przez lekarza. Czyli jeśli czujecie się żle, czujecie się inaczej, nie macie siły, wydarzyło się coś trudnego. To wasz pierszy krok to diagnoza u specjalisty. Woda z Grabarki nie wyleczy niepłodności, kamienie nie dają zdrowego serca, wątroby, zaburzeń psychicznych też nie normują, złote myśli „myśl pozytywnie” choremu” człowiekowi pogorszą stan, suplementy srood mrood, czy inne debilne nazwy sugerujące, że coś dają, NIC WAM NIE DAJĄ. NAJPIERW DIAGNOZA. A teraz prawda o firmach farmaceutycznych i badaniach klinicznych. Znam bardzo dobrze i jedno i drugie. Od środka i na zewnątrz. FIRMY FARMACEUTYCZNE TO REKINY A WŁAŚCIWIE ORKI BO ONE SA DRAPIEŻNE NAJBARDZIEJ. Jak zwęszą możliwość zarobku to gwarantuje wam, puszczają badanie kliniczne, a następnie na rynku pojawią się lek za które się płaci, którego REKLAMOWAĆ w Polsce nie wolno i który działa i jest zarejestrowaby przez FDA I DOPUSZCZONY jako LEK przez gis. Inne rzeczy są DODATKAMI. NIE ZASTĄPIĄ LECZENIA!!!! A mało tego,czasami w tym leczeniu szkodzą jak kozłek lekarski w psychozie. Więc to nie jest pierdzielone pitu pitu, tylko szkodzenie. SZANOWNE PANIE REKLAMUJĄCE PIERDOLY KTÓRE MAJĄ WYLECZYC WSZELKIE KRYZYSY EMOCJONALNIE I CHOROBY PSYCHICZNE, DO JASNEJ CHOLERY ZASTANÓWCIE SIĘ CZY ŻYCIE LUDZKIE JEST WARTE TEJ KASY JAKĄ DOSTAJECIE ZA REKLAMĘ???? Myślicie ze skala samobójstw rośnie,bo ludzie nie kupują tych waszych magicznych środków?JEST WRĘCZ ODWROTNIE. Macie ogromne grono fanów, na które pracowalyscie ciężko, nie pozwólcie im chorować, nie pozwólcie im UMRZEĆ W WYNIKU samobójstwa. CODZIENNIE GINIE 15 OSÓB, JESTEM PEWNA, ŻE POŁOWA Z NICH SŁUCHAŁA REKLAM CUDOWNYCH ŚRODKÓW I NIE CHODZIŁA DO SPECJALISTY. NIESTETY ODPOWIEDZIALNOŚĆ JEST PO WASZEJ STRONIE RÓWNIEŻ.#UWIERZWMEDYKA #STOPCELEBRYTOMWMEDYCYNIE. A wy ludzie internetu, nasi ludzie, musimy coś zrobić. Wystarczy wczoraj śród mrood, dzisiaj kolejna gwiazda reklamuje następny środek zastępczy. CHCECIE ŻEBY MNIE SZLAG TRAFIŁ? bo ja już mam dość.Pomóżci ⬇️komentarz reszta

Post udostępniony przez Maja Herman🧠🦢 (@maja_herman_amici)

2. mateusz_banaszkiewicz

Chcesz wiedzieć więcej z zakresu psychologii? Potrzebujesz wyjaśnienia różnego rodzaju zagadnień z obszaru radzenia sobie ze stresem, sposobów komunikacji. podejścia do ruchu, jedzenia etc.? Mateusz Banaszkiewicz to psycholog zdrowia, który – w nawet tak ograniczonym co do treści medium, jakim jest Instagram – bardzo rzetelnie (z wypisaną literaturą źródłową) opisuje nam przeróżne interesujące zjawiska. Dla wielu pewnie będą to „tylko” ciekawostki, ale części z nas zapewne pozwoli to bliżej przyjrzeć się swoim przekonaniom, schematom czy chociażby przyzwyczajeniom – warto!

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Chcesz przyspieszyć gojenie ran po operacji? Wykorzystaj techniki relaksacji. Elizabeth Broadbent, badaczka z Nowej Zelandii wraz z zespołem przeprowadziła badanie, w którym uczestniczyło 60 pacjentów, którzy przeszli zabieg chirurgiczny (cholecystektomię laparoskopową). Wszyscy pacjenci otrzymali standardową opiekę, a połowa uczestniczyła wcześniej w 45-min spotkaniu z psychologiem zdrowia. Podczas spotkania poznali korzyści wynikające z głębokiego oddychania, treningu neuromięśniowego i wizualizacji, otrzymali instrukcję do praktyki oraz 20-minutowe nagrania audio. Ich zadaniem było praktykować relaksację 3 dni przed i 7 dni po operacji. Tydzień po operacji badacze sprawdzali poziom hydroksyproliny w ranach pacjentów. Jest ona miarą poziomu odkładania kolagenu i gojenia rany. Wyniki wykazały, że pacjentów, którzy praktykowali relaksację charakteryzował zarówno niższy poziom dystresu jak i większa progresja w zakresie gojenia rany po operacji (poziom hydroksyproliny: 13.56 lg/cm vs 22.35 lg/cm). 🧘🏻‍♂️🌲 Broadbent, E., Kahokehr, A., Booth, R. J., Thomas, J., Windsor, J. A., Buchanan, C. M., Wheeler, B., Sammour, T., Hill, A. G. (2011). A brief relaxation intervention reduces stress and improves surgical wound healing response: A randomised trial. Brain, Behavior, and Immunity, 26, 212–217.

Post udostępniony przez Mateusz Banaszkiewicz (@mateusz_banaszkiewicz)

3. hania.es

Hania to studentka psychologii, a jednocześnie osoba, która ma za sobą intensywną pracę nad zdrowiem psychicznym (pracę, która ciągle trwa i zapewne trwać będzie przez całe życie – dotyczy to absolutnie każdego z nas!). Hania.es ma za sobą pobyt w szpitalu psychiatrycznym, a obecnie jest w psychoterapii – otwarcie o tych doświadczeniach opowiada, co pozwala zmniejszać związane z tymi obszarami tabu. Poza tym ilość obserwatorów i obserwatorek, a także dyskusje toczące się pod jej postami na IG czy filmami na YT pokazują, że bardzo potrzebujemy tak szczerych osób. Dzięki temu, że dzielą się swoimi przeżyciami, stają się inspiracją dla innych – tych, którzy być może dotąd obawiali się sięgnąć po profesjonalne wsparcie.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Moim celem nie jest pozbycie się nieprzyjemnych myśli, bo to niemożliwe – po prostu taka jest natura umysłu. Tak jak zadaniem serca jest pompowanie krwi, tak rolą umysłu jest tworzenie myśli, interpretowanie zdarzeń i faktów. Medytacja rozwija umiejetność obserwowania tych myśli jak przepływających fal i nietonięcia w szalejącej wodzie (jak widzicie na zdjęciu: w tej wodzie może być całkiem fajnie!). Jak powiedział Jon Kabat-Zinn, profesor medycyny i twórca programu redukcji stresu opartego na uważności, nie możesz zatrzymać fal. Możesz jednak nauczyć się surfować. 🌊 I to właśnie robiłam na odosobnieniu medytacyjnym – wyjechałam na 4 dni do ośrodka w środku lasu i spędziłam ten czas w milczeniu, bez telefonu, bodźców ze świata zewnętrznego. Co robiłam? Praktykowałam mindfulness wiele godzin dziennie, siedząc w ciszy na poduszce medytacyjnej i rozwijając umiejetność nieoceniającego obserwowania swoich myśli, emocji, odczuć z ciała i akceptowanie ich takimi, jakie są. To wszystko po to, by automatycznie nie rzucać się w wir treści, które tworzy moja głowa. O całym doświadczeniu opowiadam w filmie na YouTube, na który Was zapraszam 🙂 czuję się spokojniejsza i jest mi z tym wspaniale, więc chętnie zarażę Was uważnością! ❤️ Zaprzyjaźniam się coraz bardziej ze sobą i swoim umysłem, medytacja zdecydowanie wspiera ten proces, uspokaja głowę i pomaga żyć bardziej świadomie. To co, kto się dziś pisze na praktykę? 🙋‍♀️

Post udostępniony przez Hania Sywula (@hania.es)

Zobacz też: Jak pomóc osobie z depresją? Na pewno nie tymi słowami!

4. mama_psycholog_dzieciecy

Ewa Sękowska-Molga to psycholog dzieci i młodzieży, stąd też jej konto instagramowe polecam przede wszystkim rodzicom. Specjalistka dzieli się w sieci m.in. cytatami, które zawsze stają się inspiracją do wyjaśnienia różnego rodzaju zjawisk. Pokazuje też wartościowe książki – zarówno dla psychologów, rodziców, jak i najmłodszych. Sama jest zaś mamą dwóch chłopców, a trzeci lada moment pojawi się na świecie! Warto zatem spojrzeć na tworzone przez mamę_psychologa_dzieciecego treści nie tylko przez pryzmat wiedzy psychologicznej, lecz także doświadczenia osobistego.

5. mamapsychiatra

Oto instagramowy profil psychiatrki dr Moniki Tucholskiej, której posty mogą wiele wnieść do Twojej wiedzy właśnie z zakresu psychiatrii. Co więcej, dzięki temu, że lekarze tej właśnie specjalizacji coraz częściej pojawiają się w social mediach, łatwiej jest społeczeństwu dostrzec, że są to tacy sami medycy, jak wszyscy inni. Owszem, brzmi to banalnie, lecz psychiatrzy sami często mówią, że zdarzają się osoby, które nie traktują tego obszaru medycyny poważnie. Dr Tucholska pokazuje na swoim koncie, że owo „poważne traktowanie” w ogóle nie powinno podlegać żadnej dyskusji. Specjalistka opisuje, jak wygląda jej praca, jakie wiążą się z nią wątpliwości i jakie towarzyszą temu wszystkiemu emocje. Pomaga też zrozumieć różnego rodzaju zaburzenia i choroby, a przy tym jasno podkreśla sytuacje, z którymi się nie zgadza (także społeczne). Wszystko to w otoczeniu historii z dnia codziennego, co tylko podkreśla, że psychiatrka… też człowiek!

6. obrazkoterapia

Jeśli nie znasz jeszcze tego konta, koniecznie musisz to nadrobić. Czasami bowiem brakuje nam słów, by opisać niektóre stany czy przeżycia – wtedy z pomocą przychodzi właśnie obrazkoterapia! Agnieszka Zapart to psychoterapeutka oraz rysowniczka, która od lat swoją terapeutyczną twórczością daje innym ogrom wsparcia, a jednocześnie zachęca do pochylenia się nad trudnymi tematami. Co jednak ważne, dzięki temu, że dzieje się to właśnie w takiej, a nie innej formie, nie mamy poczucia presji. Ciężar emocjonalny może dzięki temu stracić nieco na wadze, a my mamy przestrzeń na poszukanie nowych perspektyw. Tak, obrazki mają moc!

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

„Ryj” „Pysk” „Paszcza” „Gęba” Takimi i podobnymi określeniami moje klientki, koleżanki, znajome mówią o swoich twarzach. Kiedy pytam je czemu siebie obrażają, początkowo nie rozumieją o czym mówię. Dopiero potem, aby uzasadnić ten opis słyszę, że się sobie nie podobają. A twarz to dopiero początek. Zapytaj kobietę o jej wygląd, a dostaniesz listę rzeczy, które są nie takie, do poprawy albo w ogóle nie powinno ich być. Żyjemy w kulturze, która uczy nas nienawidzić swoich ciał. I to już od najmłodszych lat (ile znasz nieidealnie wyglądających księżniczek Disney’a?). No więc nienawidzimy siebie i jeśli nie da się czegoś zmienić – ukrywamy. Tak rodzi się kultura narcyzmu. Bo Narcyz zupełnie przeciwnie niż w micie – wcale nie kocha siebie. Narcyz nienawidzi swojego prawdziwego ja, więc całą energię pakuje w wizerunek, non stop rozważając, jak chce się pokazać i jak chce być widziany. Nie ma miejsce na pytanie – jaki jest, bo nie chce tego wiedzieć. Podskórnie czuje, że bardzo, bardzo nie taki jaki „powinien”. Całe eseje napisano już o tych „powinnościach” i „standardach” jakie każemy sobie spełniać. Prawdziwe ja leży zaś skurczone, przerażone i odrzucone gdzieś w czeluściach psychiki. Wychodzi tylko czasem. Wieczorem, gdy zmyjemy makijaż i stajemy przed lustrem nagie nie mogąc poudawać, że mamy mniej lat, mniej zmarszczek, mniej kilogramów, ale za to bardzo dużo łez, bo ciągle ktoś nam mówi, że nie możemy pokazać tego, jakie jesteśmy. Na wielu polach, w bardzo wielu aspektach. I po co tak? I czemu? I co można z tym robić? Jak myślisz? Rozorujesz? Znasz? A może znasz jakieś fajne inicjatywy (bo jest tego coraz więcej) promujące pokazywanie kobiet, kobiecych ciał takimi jakie są? Z miłością i szacunkiem, bez obrażania, że pokazują swoje stare, brzydkie, grube ryje? . . #bezfiltra #bezfiltrów #autentyczność #selflove #akceptacja #akceptacjasiebie #narcystyczni #życie #życiowe #selfie #beyourself #byćsobą #kobieta #kobiecość #wolność #obrazkoterapia

Post udostępniony przez Obrazkoterapia (@obrazkoterapia)

7. zdrowaglowa

Jest to niewątpliwie jeden z najistotniejszych polskich profili opowiadających o zdrowiu psychicznym – nie mogło więc zabraknąć go w naszym zestawieniu! „Zdrowa głowa” to także nazwa strony internetowej, na której znaleźć można całą masę pomocnych artykułów. Ich baza jest całkiem spora, ponieważ ów projekt ma już kilka dobrych lat. Psycholożki, które są jego twórczyniami, rozpoczęły swoje działania jeszcze w czasie studiów. Obecnie są już na zupełnie innych etapach, lecz obszar zdrowia psychicznego wciąż jest im bliski – świadczy o tym chociażby fakt, że jedna z twórczyń, Joanna Gutral, została psychoterapeutką! „Zdrowa głowa” to bez wątpienia bezpieczna przestrzeń, w której najważniejsze jest to, jak się czujesz. Do tego merytoryka, rozmowy ze specjalistami i ogrom ciepła, jakie bije od zebranej wokół projektu społeczności – bo temat zdrowia psychicznego powinien nas do siebie zbliżać, a nie oddalać!

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Dziś obchodzimy Światowy Dzień Psychoterapii. Psychoterapia to metoda leczenia o udowodnionej naukowo skuteczności. Materią pracy terapeutycznej jest konfrontacja ze swoimi myślami, emocjami, zachowaniami, schematami, wspomnieniami i doświadczeniami. Każdy z nas jest w nie wyposażony i nabywa je z każdym kolejnym dniem swojego życia. Również każdemu z nas zdarza się, że nie zawsze zjawiska te są wspierające dla naszego funkcjonowania. Wówczas na arenę dbania o siebie i swoje zdrowie wkracza psychoterapia, niekiedy samodzielnie, innym razem wsparta farmakoterapią i innymi odziaływaniami. Psychoterapia nie jest łatwa, lekka, szybka i przyjemna. Jest to metoda leczenia, która wiąże się z konfrontacją z tym, co często jest dla nas niełatwe i nieprzyjemne. Po co? Czasem łykamy gorzkie tabletki, aby wyzdrowieć. Czasem musimy doświadczyć, przetrawić i przeformułować nieprzyjemne doznania i myśli, aby zapewnić sobie zdrowienie i lepsze funkcjonowanie. Jest to proces pełen wzlotów i upadków, ale także droga do poznania siebie i pełnego życia. Wszystkim psychoterapeutom_kom, superwizor_kom, ale przede wszystkim ich pacjentom_kom, życzymy pracy i współpracy – w zakresie osobistym i zawodowym, a przede wszystkim w realizacji celów terapeutycznych.

Post udostępniony przez Zdrowa Głowa (@zdrowaglowa)

Zobacz też: Ktoś, kto może pomóc – kim jest psycholog, psychoterapeuta, psychiatra?

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW (dziennikarstwo). Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS, jest też byłą słuchaczką studiów podyplomowych Gender Studies na UW. Współautorka książki "Kobiety bez diety".

Zabawa lalkami Barbie aktywuje u dzieci obszary mózgu związane z… – sprawdź, co pokazują badania!

Barbie
fot. pixabay.com

Najnowsze badania przeprowadzone przez zespół neurobiologów z Cardiff University, we współpracy z marką Barbie, wykazały, że zabawa lalkami aktywuje obszary mózgu, które umożliwiają dzieciom rozwijanie empatii i umiejętności przetwarzania informacji społecznych.

Zabawa lalkami Barbie pod lupą

W trwającym 18 miesięcy badaniu monitorowano podczas zabawy lalkami aktywność mózgu 33 dzieci w wieku od czterech do ośmiu lat,. Do przeprowadzenia badania naukowcy wykorzystali technologię neuroobrazowania, która dostarczyła im cennych informacji na temat korzyści płynących z zabawy lalkami Barbie.

Badacze monitorując aktywność mózgu dzieci podczas zabawy lalkami odkryli, że tylna górna bruzda skroniowa (pSTS), obszar mózgu związany z przetwarzaniem informacji społecznych – takich jak np. empatia – uaktywniał się nawet wtedy, gdy dziecko bawiło się samodzielnie. 

Używamy tego obszaru mózgu, kiedy myślimy o innych ludziach, zwłaszcza gdy myślimy o myślach lub uczuciach innej osoby. Lalki zachęcają do tworzenia własnych wyimaginowanych światów, w przeciwieństwie do rozwiązywania problemów lub budowania gier. Zachęcają dzieci do myślenia o innych ludziach i ich wzajemnych interakcjach – powiedziała kierowniczka badań, dr Sarah Gerson.

Ponadto zabawę dzieci podzielono na różne sekcje – tak, aby zespół z Cardiff mógł osobno rejestrować aktywność mózgu związaną z innymi rodzajami zabawy: samodzielna zabawa lalkami, zabawa lalkami z drugą osobą, samodzielna gra na tablecie oraz gra na tablecie z inną osobą. Użyte lalki obejmowały różnorodną gamę lalek Barbie i zestawów do zabawy, a zabawa na tablecie została przeprowadzona przy użyciu gier, które pozwalają dzieciom angażować się w otwartą i kreatywną zabawę, aby zapewnić podobne wrażenia z zabawy jak zabawa lalkami.

Zobacz też: Współczujące niemowlaki – czy empatia jest wrodzona?

Co się okazało? Wyniki badania dowodzą, że dzieci bawiące się same lalkami, wykazywały taki sam poziom aktywacji pSTS, jak podczas zabawy z innymi. Ponadto aktywacja pSTS u dzieci samodzielnie grających na tabletach, była znacznie mniejsza, pomimo iż gry zawierały znaczny element twórczy.

Globalna ankieta – lepsze zrozumienie odkrycia neuronauki

Aby jeszcze lepiej zrozumieć odkrycie neuronauki, Barbie zleciło globalną ankietę, w której wzięło udział ponad 15 000 rodziców dzieci z 22. krajów. Wyniki pokazały, że 91 proc. rodziców uznało empatię za kluczową umiejętność społeczną, którą chcieliby, aby ich dziecko rozwijało, ale tylko 26 proc. było świadomych, że zabawa lalkami może pomóc dziecku rozwinąć te umiejętności.

„Jako liderzy w kategorii lalek zawsze wiedzieliśmy, że zabawa lalkami ma pozytywny wpływ na dzieci, ale do tej pory nie dysponowaliśmy danymi neuronaukowymi, które potwierdzałyby te korzyści” – powiedziała Lisa McKnight, globalny szef Barbie.

Źródło: mojo-nation.com

Zobacz też: Empatia w rodzicielstwie. Skąd wynika nasze poczucie winy?

Ewa Niespodziana – modelka czy Instamama? „Zawsze chciałam być młodą mamą”

Ewa Niespodziana
Fot. Instagram eniespodziana

Ewa Niespodziana to modelka, finalistka 6. edycji programu Top Model na TVN. Obecnie jest pełnoetatową mamą oraz Instagramerką. Sama siebie określa jako „infuencerka parentingowa”. Co robi na co dzień? Zajmuje się półtorarocznym synkiem Wiktorem oraz rozwija autorski projekt „Znani w szkole”.

Alina Windyga-Łapińska: Kim jesteś – modelką, fotomodelką, Instagramerką?

Ewa Niespodziana: Obecnie głównie mamą. Określiłabym siebie jako „influencerkę parentingową”. Modelką wybiegową już nie jestem. Nie wyobrażam sobie czekać 10 godzin na wyjście, podczas gdy synek tęskni za mną w domu. Nie jestem typem podporządkowanym i pokazy mi nie leżą. Już bliżej mi do fotomodelki.

Dlaczego zdecydowałaś się zostać młodą mamą? 19 lat to nie jest obecnie typowy wiek na myślenie o dziecku. Tym bardziej, gdy dopiero co zyskałaś rozgłos i szansę na światową karierę.

Zawsze chciałam być młodą mamą. Uwielbiam dzieci, mam o 9 lat młodszą siostrę, którą zajmowałam się od maleńkości. Moim zdaniem na decyzję o dziecku nie ma idealnego momentu, bo zawsze znajdzie się coś, co będzie odsuwać nas od myśli o zostaniu mamą. Praca, kariera, nauka…

Od kiedy pamiętam, obserwowałam młode mamy na placach zabaw. Podziwiałam ich zapał, energię i kreatywność. Myślałam: „Też chcę taka być”.

Przypomina mi się jeden weekend, gdy razem z partnerem siedzieliśmy w parku i rozmawialiśmy o przyszłości. Obserwowaliśmy rodziny z dziećmi i zastanawialiśmy się: „Nasz związek jest udany, ale czegoś nam brakuje…”. To cudowne, gdy decyzja o dziecku jest wspólna. Czułam, że to właśnie z tym facetem chcę stworzyć rodzinę. Oboje zapragnęliśmy dziecka i informacja o ciąży była spełnieniem naszych marzeń.

Jakie są zalety bycia młodą mamą?

Będąc młodą mamą bez problemu wstaje się w nocy do malucha – każda z nas pamięta zapewne, jak zarywała noce na naukę bądź imprezowanie. Młody organizm ma to do siebie, że regeneruje się bardzo szybko. Poza tym bycie młodym rodzicem to rzadkość w dzisiejszych czasach i to sprawia, że czuję się wyjątkowo zmotywowana.

Bycie młodą mamą ma mnóstwo zalet, ale również wad. Urodziłam synka w wieku 21 lat, kiedy większość młodych ludzi bawi się na imprezach, spotyka się ze znajomymi, pije wino i chodzi na randki. Ja w tym czasie miałam inne priorytety, takie jak – nakarmić malucha, zmienić pieluszkę, zrobić obiad, posprzątać, ugotować i wyprasować.

Zobacz też: Japiszebloga – dwoje maluchów, dwa inne światy!

 

Czy dostajesz dużo nieproszonych rad? Jak sobie z nimi radzisz?

Jako kobieta w ciąży, później już mama, dostawałam mnóstwo rad i ostrzeżeń – całą masę! Oto niektóre z nich: Nie trzymaj dziecka w ten sposób, bo zrobisz mu krzywdę; Jak będziesz tuliła, przytulała to maluch się przyzwyczai i nie da Ci żyć; Przez pierwszy rok musisz cały czas siedzieć z dzieckiem, żeby nie miało lęku separacyjnego.

I co? Trzymałam tak, jak podpowiada mi intuicja – tuliłam wtedy, kiedy mieliśmy obydwoje potrzebę bliskości, kiedy dziecko nie mogło zasnąć i wcale nie uważam, by to zabrało mi życie. Wręcz przeciwnie – trzymać swój mały skarb w rękach, wiedząc, że dla niego jesteś najważniejszą osobą to cudowne uczucie!

Jakim typem matki jesteś – wyluzowanej koleżanki czy Matki Polki?

Czasami słyszę, że mam odrobinę za luźne podejście do rodzicielstwa. Czasem jest to wręcz mylone z zaniedbaniem! Absolutnie się z tym nie zgadzam. Wydaje mi się, że rodzice często za bardzo pilnują swoich pociech i wszystkiego zabraniają. Ja staram się̨ nie ograniczać rozwoju dziecka. Wraz z partnerem chcemy dać mu możliwość budowania poczucia własnej wartości i poznawania świata, oczywiście w granicach rozsądku. Chcemy go nauczyć wszystkiego, ale przede wszystkim zależy nam, żeby nie bał się nowych rzeczy. Dziecko dużo czuje i rozumie, wyczuwa emocje. Gdy ja jestem spokojna, on też. Chcemy mu dać możliwość wyboru, popełniania błędów.

Myślę, że nie jestem typową Matką Polką. Uwielbiam spędzać czas ze swoim dzieckiem, ugotować obiad, posprzątać, wyprać, ale wiem, że nie potrafiłabym zrezygnować z pracy, aby siedzieć jedynie w domu z dzieckiem. Absolutnie. Na moim Instagramie chcę pokazać Wam siebie, ale również to, że mając dziecko, można założyć własną działalność i zacząć coś nowego – zadbać o siebie. Ja właśnie przy dziecku zupełnie się przeorganizowałam, np. zaczęłam pisanie e-booka, który mam nadzieję, ujrzy światło dzienne przed końcem roku.

Relacja z dzieckiem według mnie powinna być prosta, ale przepełniona miłością. Niektórzy ludzie wariują, skupiają się tylko na dziecku. Są również rodziny, które przez kilka lat nie wyjeżdżają nigdzie na wakacje ze względu na malucha – bo za małe, bo się boję, bo coś… i tak w kółko. Jak to się mówi – ten kto nie chce, znajdzie powód, ten kto chce, znajdzie sposób.

Chcesz dowiedzieć się więcej? Przeczytaj WYWIAD z Ewą Niespodzianą w magazynie Chcemy Być Rodzicami (styczeń 2020), str. 66

Alina Windyga-Łapińska

Dziennikarka portalu Współczesna Rodzina. Absolwentka resocjalizacji na Uniwersytecie Warszawskim. Kilka lat przepracowała w dziale HR zagranicznych firm produkcyjnych, podczas urlopu macierzyńskiego rozpoczęła przygodę z dziennikarstwem i social mediami.

Trudne odpowiedzi na równie trudne pytania – jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci?

jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci
fot. 123rf.com

Doświadczanie śmierci jest wpisane w nasz cykl życia. Trudne przeżycia, które towarzyszą nam po stracie bliskiej osoby są nieodzownym elementem straty. Dokładnie tak samo jak osoby dorosłe, dzieci zmagają się z ciężarem niełatwych emocji podczas żałoby – jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci?

Pojęcie śmierci jest przez dzieci postrzegane na różne sposoby – w zależności od wieku. Młodsze dzieci postrzegają śmierć jako proces, który jest nierzeczywisty, który można zmienić. Natomiast dopiero w okresie nastoletnim śmierć jest postrzegana jako nieodwracalna zmiana, która prowadzi do wielu naprawdę trudnych i przykrych uczuć.

Nie istnieje gotowy scenariusz na przeprowadzenie z dzieckiem rozmowy dotyczącej śmierci. Bardzo istotne jest zaś to, aby pamiętać, że śmierć nie powinna być tematem tabu. To proces, który dotyczy wszystkich. Warto konfrontować się z nim, dając jednocześnie przestrzeń na emocje dziecka, jak również własne.

W rozmowach z dziećmi bardzo ważna jest szczerość i przedstawienie sytuacji w taki sposób, aby dziecko czuło spokój i zrozumienie. Nie należy jednak katastrofizować, aby nie stworzyć wyobrażenia, w którym dziecko będzie odczuwało zwiększony lęk (nie każda choroba oraz nie każdy odczuwany ból jest przecież związany ze śmiercią).

Jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci – o tym warto pamiętać:
  • Dajmy przestrzeń na emocje – starajmy się je nazywać i opisywać. Odpowiadajmy na zadawane pytania. Owszem, jest to trudne doświadczenie, ponieważ wymaga od nas samych konfrontacji z dzieckiem oraz jego uczuciami. Koniec końców nas to jednak wzmocni, podobnie jak nasze pociechy. Co więcej, zbuduje w nich fundament do szerszego rozumienia pojęcia śmierci i przeżywanego stresu w czasie jej doświadczania.
  • Dobierzmy odpowiedni język do wieku dziecka – ważna jest zrozumiała forma wypowiedzi, czyli przede wszystkim odpowiednie dostosowanie ilości i rodzaju informacji do wieku naszego dziecka. Posługujmy się prostym językiem, który będzie w stanie wytłumaczyć dziecku sytuację.
  • Nie bójmy się powiedzieć „nie wiem” – rodzic nie musi znać odpowiedzi na wszystkie pytania. Czasami warto jest przyznać się do tego, że nie zna się wyjaśnienia. Wzajemne szukanie rozwiązań może zachęcić i ułatwić przebieg rozmowy.
  • Bądźmy szczerzy – od najmłodszych lat powinniśmy przekazywać wartości związane z konstruowaniem fundamentu, jakim jest wewnętrzny spokój dziecka. Dlatego kierując się takimi celami pamiętajmy, że nasze relacje z dzieckiem powinny opierać się na autentyczności. Wzmacnia to budowanie poczucia bezpieczeństwa.

 

Zobacz też: 10 rzeczy, których nauczyłem się po Twojej śmierci – wzruszający post brytyjskiego taty

Aleksandra Nosarzewska

Studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS. Jej pasją jest psychologia dziecka oraz pedagogika. Na co dzień współpracuje z dziećmi z zaburzeniami ze spektrum autyzmu.