Przejdź do treści

Roztargnieni rodzice, zagubione dzieci – „Który współczesny rodzic wyobraża sobie dzień bez telefonu?”

Bądźmy szczerzy – który współczesny rodzic wyobraża sobie dzień bez telefonu z dostępem do Internetu? Kto nie korzysta na co dzień z komputera, laptopa, kto nie ma otwartych pięciu aplikacji i przeglądarki na tablecie i jednocześnie nie zajmuje się dzieckiem? I to od początku. Karmienie piersią czasami zajmuje godzinę, jednorazowo, świetny moment, żeby zobaczyć, co się dzieje w świecie. Albo na placu zabaw lub czekając aż dziecko skończy śniadanie.

Współczesna codzienność

Taka jest rzeczywistość. Nie ma sensu jej zaprzeczać, nie ma też powodu, żeby „wracać do korzeni”, wyrzucać telefony, zamykać laptopy i obsesyjnie przestrzegać zasady screen-free w obawie, że skrzywdzi się dzieci. Internet stwarza unikalne możliwości kontaktu, przepływu informacji, rozrywki. Używany odpowiednio jest ogromną wartością. Ale też rodzice wpatrzeni w ekrany stali się nieco niepokojącym elementem rzeczywistości, również sytuacji powszechnie uważanych za typowo społeczne. Nie jest rzadkim widok rodziny siedzącej przy stole w restauracji, w której jedynie kilkulatek nie jest wpatrzony w swój telefon. Coraz częściej widzimy przedszkolaka lub młodsze dziecko zapraszające rodzica do zabawy, proszące, żeby je pohuśtał czy pomógł zrobić babkę z piasku, a rodzic w tym czasie czyta coś w telefonie.

I znowu, rzecz nie w tym, żeby rodzic porzucił całą swoją aktywność online. Rodzic również ma prawo do swoich spraw, przyjemności i czasu dla siebie. Problem jedynie w ilości i jakości czasu spędzanego tak z dzieckiem, jak i w sieci. Można się też zastanawiać, na ile Internet jest formą ucieczki, wyłączenia się i odcięcia od tego, co jest trudne, nieprzyjemne lub męczące, czasami od własnych dzieci, niezależnie od tego, jak bardzo się je kocha.

Urządzenia mobilne wymagają skupienia, trudno wówczas jednocześnie być skupionym na dziecku. Rodzice zajmujący się dziećmi i jednocześnie niemal ciągle podłączeni do różnorodnych urządzeń są roztargnieni, rozkojarzeni, mało uważni. Ponieważ tego typu sytuacje zdarzają się coraz częściej, wydaje się ważne, żeby zrozumieć, czy i jaki mają wpływ na dzieci.

Co się dzieje, co może się stać

W niedawno opublikowanych badaniach[1] zadano sobie pytanie, czy istnieje związek pomiędzy używaniem przez rodziców różnorodnych technologii medialnych a zaburzeniami zachowania u dzieci. Autorzy badania stworzyli nawet na użytek swojego eksperymentu termin „technoference”, czyli „technikracja”, połączenie słów „technika” oraz „interakcja”. Technoference zdarza się wówczas, kiedy interakcje społeczne są przerywane przez używanie urządzenia mobilnego. W tym przypadku chodziło o przerwanie interakcji pomiędzy rodzicami a dziećmi.

Rodzice (170 rodzin) zostali zapytani, w jaki sposób i jak często się przebywają w Internecie, rozmawiają przez telefony komórkowe lub grają w gry. Mieli również określić, jak często tego typu technologie wymagają na przykład natychmiastowej reakcji, na przykład odpowiedzi na maila lub wiadomość tekstową. Większość rodziców potwierdziła, że tego typu urządzenia odwracają ich uwagę od dzieci.

Następnie mieli ocenić, używając specjalnie przygotowanej ankiety, czy ich dzieci przejawiają niepokojące zachowania takie jak hiperaktywność, wybuchy gniewu lub płaczliwość.

Jak należało się spodziewać, większość rodziców zauważyła, że im częściej przebywali w wirtualnym świecie, tym mniej byli z dziećmi, a te z kolei doświadczały wyraźniejszych trudności lub zaburzeń zachowania.

Świat dziecka

Są to pojedyncze, nie replikowane jeszcze badania. Pokazują jakiś związek, korelacja, ale niekoniecznie związek przyczynowo-skutkowy. Można je natomiast odczytywać jako sugestię, żeby być ostrożnym i uważnym. To, co dorosłym może wydawać się niewinną rozrywką, dzieci mogą przeżywać zupełnie inaczej. Zwłaszcza jeśli dzieje się często i w dużym natężeniu. Dziecko nie musi rozumieć, że rodzic zajmuje się ważnymi sprawami związanymi z pracą, że odpowiada na maila od szefa, czy nawet czyta książkę, czego nie robił od lat. To, co czuje dziecko to fakt, że jest mniej ważne niż telefon, gra czy tablet.

Dzieci naturalnie uczą się, że ich potrzeby nie są spełniane od razu, że czasami muszą poczekać na kanapkę czy szklane soku, że potrzeby innych osób też są ważne. Tyle że z urządzeniami mobilnymi jest chyba nieco inaczej, ponieważ rodzic rzeczywiście decyduje, że rozmowa ze znajomym czy gra są ważniejsze niż bycie z dzieckiem. Rzadko kiedy chodzi o odpowiedź na niezwykle ważnego maila, od którego zależy przyszła kariera dorosłego.

Dzieci uczą się na podstawie naszych działań i zachowań, nie słów. Jeśli więc zabraniamy dziecku korzystania z telefonu komórkowego lub laptopa, a jednocześnie widzi ono, jak sami nieustannie korzystamy z tych urządzeń, to trudno znaleźć uczciwie wytłumaczenie dla naszego „nie”.

Rodzic ma prawo mieć swoje sprawy, ma prawo odpocząć, zająć się tym, co lubi. Ma prawo czytać, rozmawiać z innymi dorosłymi, grać. Rzeczywistość jest taka jaka jest, dostęp do sieci jest powszechny i nie ma sensu z tym walczyć. Warto jedynie pamiętać, że każde zachowanie dorosłego ma wpływ na dziecko i odpowiednio je modyfikować.

 

[1] https://www.ncbi.nlm.nih.gov/labs/articles/28493400/

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Fantastyczne nagrody w konkursie fotograficznym „Sen dziecka”

Tylko do poniedziałku, 22 stycznia trwa II edycja konkursu fotograficznego Sen dziecka. Organizatorzy wraz z partnerami konkursu przekazali wyjątkowe nagrody. Finalistów wyłoni wyjątkowe grono jurorek: Paulina Sykut-Jeżyna, Odeta Moro, Ewa Pacuła, Edyta Litwiniuk, Sabina Pajdowska oraz Katarzyna Kowrygo.

Co zrobić,  żeby wziąć udział w konkursie?

Konkurs Sen dziecka polega na sfotografowaniu własnej interpretacji snu maluszka i przesłaniu zdjęcia wraz z wypełnionym formularzem online. Kreatywne podejście do tematu zostanie nagrodzone. Dla wszystkch finalistów, organizator konkursu Samiboo przekazał vouchery o wartości 500 zł, 400 zł i 200zł w zależności od zajętego miejsca a zwycięzcy dodatkowo dostaną flagowy produkt marki – śpiworek „rosnący z dzieckiem”. Innowacyjny i autorski produkt dla małych dzieci, posiada moduły dzięki czemu służyć może maluszkowi aż do 4 roku życia. Wykonany jest ze specjalnych tkanin wiatro i wodoodpornych podszytych oddychającą membraną.

Fantastyczne nagrody w konkursie sen dziecka

Wyjątkowe nagrody za zajęcie pierwszego miejsca w kategorii przekazał partner konkursu, marka Pinio, wielokrotnie nagradzana za swoje produkty. Do zwycięzców obu kategorii trafi komoda lub łóżeczko z najnowszej kolekcji o nazwie Calmo. Kolekcję cechuje przede wszystkim uniwersalność, jest zarówno dla dziewczynki jak i chłopca a prosta stylistyka pozwala na swobodny dobór dodatków i dekoracji.

Jako że konkurs jest projektem fotograficznym, to nie mogło zabraknąć kultowych aparatów INSTAX MINI 9 wraz z filmami, ufundowanych przez Fujifilm Polska. Te modne, kolorowe aparaty do fotografii natychmiastowej pozwalają uchwycić ważne momenty także z życia maluszka.

W puli nagród jest również urodowy rarytas. Specjalne zestawy z najnowszej kolekcji GLOV dla mam i dzieci. Lekkie, wdzięczne produkty z pewnością będą pomocne w domu  przy pielęgnacji maluszków ale także i starszaków.

W tej edycji zwycięzcy otrzymają także sesję zdjęciową od fotowyprawka.pl a wisienką na torcie jest książka jurorki konkursu Odety Moro. „ W co się bawić?” to świetna propozycja z pomysłami zabaw dla dzieci i rodziców. Książka to skarbnica inspiracji dla każdego, nie tylko dla mam, babć i dziadków. Warto podkreślić, że autorska gaża Odety została przekazana na prowadzone przez organizację programy ochrony dzieci w najbiedniejszych krajach świata.

 

Zgłoszenia można przesyłać do 22 stycznia 2018 roku do godz. 12:00,

Więcej informacji: www.konkurs-samiboo.com

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Kontrowersyjna bluza H&M. Akt rasizmu, czy rozdmuchana afera?

Kontrowersyjna bluza H&M
fot. Facebook - H&M

Protesty, fala krytyki i dewastacja sklepu – takie reakcje pojawiły się po wypuszczeniu do sprzedaży przez sieć H&M bluzy napisem „Najfajniejsza małpka w dżungli” reklamowanej przez czarnoskórego chłopca. W związku z aferą, H&M postępuje zgodnie z regułami sztuki zarządzania w kryzysie. W jakim stopniu firma może ucierpieć na skandalu z bluzą?

Afera wybuchła na początku stycznia, kiedy to na stronie internetowej sklepu pojawiła się reklama bluzy z napisem „Coolest monkey in the jungle”. Ubranie z napisem „Najfajniejsza małpka w dżungli” miał na sobie czarnoskóry chłopiec.

Internauci szybko okrzyknęli reklamę jako obraźliwą i rasistowską. Z tą opinią zgodziło się również grono ekspertów i celebrytów.

Sytuacja odbiła się szerokim echem zwłaszcza w RPA, gdzie pod jednym ze sklepów zebrał się protestujący tłum. Demonstrujący ludzie najpierw wykrzykiwali antyrasistowskie hasła, a później zdemolowali lokal.

Zobacz także: Bałwanek Olaf demoralizuje dzieci? Komisja Etyki Reklamy oburzona językiem bohatera

Kontrowersyjna bluza H&M – marka przeprasza

W oficjalnym oświadczeniu marka H&M przeprosiła za zaistniałą sytuację.

Jest nam przykro, że taki wydruk został wykorzystany. Przepraszamy, że ubrania z nim weszły do produkcji. Nie tylko usuniemy zdjęcie z jakichkolwiek stron internetowych H&M, ale także usuniemy ubrania ze sklepów – brzmi treść oświadczenia.

Kontrowersyjna bluza H&M

fot. kokolife.ng

H&M ma powody do zmartwień?

Czy to wydarzenie wpłynie znacząco na wizerunek firmy? Jak zauważa ekonomista i ekspert ds. marketingu Jacek Kotarbiński, sytuacja z rasistowskim napisem na bluzie była raczej wynikiem kiepskiego dowcipu, bezmyślności lub zwykłej pomyłki, choć nie można również wykluczyć prowokacji.

W rozmowie z Wirtualnymi Mediami ekspert zauważył, że sytuacja ta raczej nie wpłynie negatywnie na reputację marki. H&M ma teraz zdaniem Kotarbińskiego większe zmartwienie. Kurs akcji spółki od lutego 2015 roku utrzymuje się w trendzie spadkowym, a wartość przedsiębiorstwa zbliża się obecnie do początkowej wartości wejścia na giełdę.

Źródło: wirtualnemedia.pl

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Czy terapią grupową możemy wyleczyć złamane serce?

Grupa - terapia grupowa
Fot. Pixabay.com

Freud mówił, że zdrowie to zdolność do miłości i pracy. Mówił również, że u podstaw psychoanalizy leży leczenie poprzez miłość. Ci, którzy przeszli dobrą terapię, wiedzą, że w procesie leczenia pojawia się wiele ciepłych uczuć do terapeuty. Ten obcy człowiek staje się z czasem dla nas bardzo ważny – w końcu powierzamy mu sprawy, do których nie przyznawaliśmy się nawet nam samym. I całe szczęście, że tak się dzieje, ponieważ między innymi z powodu trudności w doświadczaniu uczuć trafiamy na terapię. Drugi najważniejszy powód to relacje z innymi – pokiereszowane, niestałe, poplątane, niesatysfakcjonujące albo nawet nieistniejące.

W wieku 36 lat Jerzy miał na koncie nieudane małżeństwo oraz kilka krótkich związków. Nie miał problemu z poznawaniem kobiet oraz wchodzeniem w relacje. Był pewny siebie, potrafił o siebie zadbać, wiedział też, jakiej kobiety szukał. I takie kobiety znajdował, jednak po kilku miesiącach coś się zaczynało psuć. A skoro się psuło, związek się kończył. Czasem on odchodził, czasem zostawiano jego. Po rozpadzie ostatniego związku, który wydawał się tym na zawsze (a skończył się jak zwykle), zaczął się zastanawiać. Rozpoczął więc terapię – najpierw indywidualną, potem analizę grupową.

Z różnych przyczyn psychoterapia grupowa nie cieszy się dużym zainteresowaniem pacjentów. Jest uważana za mniej korzystną i płytszą. Często nawet psychoterapeuci uważają psychoterapię oraz analizę grupową za metody drugorzędne w leczeniu pacjentów. Psychoanaliza co jakiś czas jest nawet wysyłana na śmietnik historii jako zbyt wymagająca i niepoparta żadnymi metodami. Niesłusznie – i ze szkodą dla pacjentów.

Wczesne doświadczenia i późniejsze związki

Psychoanaliza jest wyjątkowo pomocna w wyjaśnieniu, w jaki sposób nasze pierwsze relacje przekładają się na późniejsze, dorosłe związki z ludźmi. Bo że taki związek istnieje, trudno zaprzeczyć. Ale trudno również go dostrzec. I właśnie tutaj pomocna staje się analiza grupowa – forma psychoterapii grupowej oparta na psychoanalizie.

Odwołując się do słów W.R. Fairbairna, można powiedzieć, że psychoanaliza pokazuje, w jaki sposób dzieci uczą się tworzyć więzi z innymi ludźmi, przyglądając się swojej rodzinie. Jeśli wszystko układa się w niej względnie dobrze, uczymy się pozytywnych wzorców relacji. Jeśli rodzinie daleko do ideału, bardzo trudno nam potem zaufać innym ludziom i kochać.

Rodzina to nie tylko rodzice, to również rodzeństwo. Właśnie analiza grupowa pomaga odtworzyć pierwotną sytuację rodzinną: poczuć znowu, jak to jest, kiedy pojawia się nowa osoba w rodzinie lub gdy jest się młodszym lub starszym dzieckiem. Przypomnieć sobie uczucie odrzucenia, którego doświadczyliśmy, kiedy pojawiło się nasze młodsze rodzeństwo, i wiele innych uczuć, które w terapii indywidualnej trudno przywołać.

Relacja terapeutyczna w psychoterapii grupowej

Wiele badań wskazuje, że tym, co w terapii leczy, jest relacja. Nie rodzaj interwencji terapeutycznej, ale właśnie relacja. W grupie pacjenci mają szansę stworzyć wiele takich relacji w tym samym czasie. Grupa jest realna; w określonym miejscu i czasie spotyka się kilkoro osób o podobnych doświadczeniach i trudnościach. Można z siebie czerpać, patrzeć, jak inni sobie radzą, i poczuć akceptację. To niezwykle cenne doświadczenie korektywne.

Pacjenci częstą fantazjują, że trafią do grupy, w której są osoby bardziej chore od nich. Albo po prostu chore. Trudno przyznać, że my sami mamy problemy i również jesteśmy pacjentami potrzebującymi pomocy.

Jak działa analiza grupowa?

Jerzy nie był przekonany do analizy grupowej. Nie wiedział, w jaki sposób wysłuchiwanie problemów innych ludzi ma mu pomóc w poprawie jego życia uczuciowego. Miał też żal do terapeutki, że się go pozbywa. Nie rozumiał, dlaczego wysyła go do grupy, w której będzie miał z nią znacznie mniejszy kontakt. Przecież uczestnicy grupy to nie profesjonaliści, więc jak mogą pomóc? Jak grupa może leczyć?

Przez kilka pierwszych tygodni chodził na spotkania głównie z poczucia obowiązku. Jednak kolejne rozmowy z uczestnikami grupy uświadomiły mu, że w zasadzie nigdy wcześniej nikt go tak naprawdę nie słuchał. Miał znajomych, całkiem sporo nawet, ale każdy z nich miał swoje sprawy, a rozmowy były dość płytkie.

Kolejny moment przełomowy przyszedł, kiedy jeden z uczestników grupy opowiadał o swoim małżeństwie. Jerzy uświadomił sobie wówczas, że reaguje na swoje partnerki bardzo podobnie do swojego znajomego z grupy – kiedy relacja stawała się bliska, zaczynał szukać wad w swoich partnerkach. Stawał się oschły, złośliwy i nieprzyjemny. Choć na świadomym poziomie bardzo pragnął stabilnego związku, w gruncie rzeczy był przerażony bliskością. Nie wierzył, ze ktokolwiek może naprawdę chcieć z nim być, że go nie porzuci, nie oszuka. W kolejnych miesiącach zaczął opowiadać grupie, jak wyglądało małżeństwo jego rodziców, mówił o licznych zdradach ojca i ciągle wiszącym widmie rozwodu rodziców. Jego terapia w grupie trwała trzy lata. Na krótko przed jej zakończeniem wszedł w związek z kobietą i po raz pierwszy od bardzo dawna miał poczucie, że tym razem naprawdę może się udać.

Polecamy również: 5 mechanizmów obronnych, które większość z nas stosuje – jak mogą wpłynąć na związek?

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Odporność dziecka – jak zbudować jego mocną tarczę ochronną?

odporność dziecka
fot. Pixabay

1000 pierwszych dni życia dziecka to wyjątkowy okres intensywnego rozwoju, ale i wielu wyzwań. W tym czasie układ odpornościowy dziecka jest niedojrzały i nie wie, jak radzić sobie z zagrożeniami. Jak wzmocnić odporność dziecka?

Pełną sprawność układ odpornościowy człowieka osiągnie dopiero około 12. roku życia, dlatego wcześniej wymaga wsparcia. Co należy robić, by odporność stała się mocną tarczą ochronną organizmu? Jakich składników odżywczych potrzebuje kształtujący się układ immunologiczny? Dlaczego najlepszym sposobem na wzmocnienie odporności dziecka jest karmienie piersią? Poznaj odpowiedzi na te pytania!

  • Układ odpornościowy dziecka kształtuje się przez cały okres ciąży oraz w pierwszych latach życia.
  • Po narodzinach odporność nie jest jeszcze w pełni dojrzała, jej rozwój to dynamiczny i długotrwały proces, który potrzebuje wsparcia.
  • Rodzice mogą wspomagać kształtowanie się organizmu dziecka, w tym odporności, m.in. poprzez odpowiedni sposób żywienia.

Jak kształtuje się odporność dziecka?

„Proces kształtowania odporności zaczyna się już w okresie płodowym i trwa co najmniej do 12. roku życia dziecka – dopiero w tym wieku osiąga dojrzałość w zakresie zdolności obronnych. W chwili narodzin układ immunologiczny jest niedojrzały, ponieważ nie mając wcześniej kontaktu z drobnoustrojami, nie umie jeszcze odpowiednio z nimi walczyć.

Organizm noworodka wyposażony jest jedynie we własne przeciwciała IgM oraz otrzymane od matki przez łożysko immunoglobuliny IgG. Przeciwciała są istotnym elementem układu odpornościowego, który chroni organizm przed chorobami. Są one wykorzystywane przez odporność do rozpoznawania wirusów czy bakterii.

Noworodek nie produkuje jeszcze wystarczającej ilości własnych przeciwciał, prawdopodobnie z powodu niedostatecznego pobudzania przez patogeny, czyli inaczej czynniki chorobotwórcze.– tłumaczy dr n. med. Agnieszka Rudzka-Kocjan, pediatra, ekspert bebiprogram.pl.

Jak w takim razie mama powinna zadbać o dostarczenie w odpowiedniej ilości przeciwciał do organizmu niemowlęcia? Idealnym rozwiązaniem jest karmienie piersią, ponieważ mleko matki jest złotym standardem żywienia niemowląt. Pokarm mamy zawiera niepowtarzalne związki odpornościowe dopasowane indywidualnie do każdego dziecka.

Zobacz także: Co zrobić, gdy karmienie piersią nie wychodzi?

Mleko mamy – źródło odporności

Istnieje związek między funkcjonowaniem układu pokarmowego a sprawnością układu odpornościowego. W kształtowaniu odporności kluczową rolę odgrywa odpowiednie żywienie – jest ono ważne najpierw u przyszłej mamy, a później u dziecka przez pierwsze lata życia. Różnorodne pokarmy są źródłem składników ważnych m.in. dla odporności.

Najlepszym pokarmem, który umożliwia stopniowy i zrównoważony rozwój, również układu immunologicznego, jest mleko mamy. Zawiera przeciwciała, które bronią niemowlę przed zagrożeniami z otoczenia, a także posiada naturalne prebiotyki, stymulujące i sprzyjające aktywności tzw. dobrych bakterii w przewodzie pokarmowym dziecka.

„Pokarm kobiety posiada właściwości antybakteryjne, w bierny sposób zabezpiecza przed chorobą, a także promuje rozwój pewnych mechanizmów odporności, na przykład poprzez zawarte w mleku immunoglobuliny i inne składniki wspomagające rozwój mikrobioty jelitowej. Okres niewystarczającej produkcji własnych czynników odpornościowych u dziecka trwa do 12.-18. miesiąca życia, a systematyczne zwiększenie produkcji własnych immunoglobulin następuje od drugiego półrocza życia” – dodaje dr n. med. Agnieszka Rudzka-Kocjan.

Dieta dla odporności!

Układ odpornościowy intensywnie się kształtuje szczególnie w pierwszych latach życia. Wiele procesów związanych z tym rozwojem przebiega w przewodzie pokarmowym. W jelitach znajduje się prawie 70% komórek układu odpornościowego.

„Wspieranie odporności w dzieciństwie wpływa na zdrowie w późniejszych latach życia. Korzystne oddziaływanie na układ odpornościowy zmniejsza u niemowlęcia podatność na infekcje. Układ odpornościowy, podobnie jak mięśniowy czy nerwowy, potrzebuje bodźców stymulujących do pracy i rozwoju. Dlatego na kształtowanie układu immunologicznego poza właściwą dietą, bogatą w witaminy (m.in. A, C, D) i składniki mineralne (m.in. żelazo i cynk), korzystny wpływ mają m.in. szczepienia ochronne – zarówno te obowiązkowe, jak i zalecane” – wyjaśnia pediatra.

Zobacz także: Bonami zachęcają młode matki do karmienia piersią

Inne sposoby na wzmocnienie odporności

Niezależnie od pory roku, warto wychodzić z dzieckiem na spacery – to nie tylko sposób na wzmocnienie układu odpornościowego, ale i okazja do spędzania czasu z rodziną. Wyjazdy również korzystnie wpłyną na rozwój odporności – zmiana klimatu dobrze oddziałuje na organizm, który może poznać inne, nowe warunki klimatyczne. Poza tym warto zadbać o stałą i odpowiednią temperaturę w mieszkaniu – idealną dla dziecka jest 19-22°C.

To ciekawe!

Czy wiesz, dlaczego sen jest ważny dla odporności? Sen jest niezbędny do regeneracji organizmu. Jego brak często powoduje, że dziecko jest bardziej podatne na infekcje.

Istotne znaczenie ma także wilgotność powietrza w pokoju – zbyt suche może doprowadzić do wysuszenia śluzówki, a to natomiast ułatwia drobnoustrojom dostęp do organizmu niemowlęcia. Aby do tego nie dopuścić, należy systematycznie wietrzyć pomieszczenie.

Nie powinno się również przegrzewać dziecka, które w pierwszych latach ma zaburzony system termoregulacji i jest bardzo wrażliwe na zmianę temperatur – nagła różnica może doprowadzić do przeziębienia.

Poznaj fascynujący proces rozwoju SuperOdporności i MegaMózgu na www.bebiprogram.pl. Dzięki sześciu czytanym przez Krystynę Czubównę odcinkom możesz przenieść się w wyjątkowy świat superbohaterów i obejrzeć rozwój dziecka z innej perspektywy.

Ważne informacje: Karmienie piersią jest najwłaściwszym i najtańszym sposobem żywienia niemowląt oraz rekomendowane dla małych dzieci wraz z urozmaiconą dietą. Mleko matki zawiera składniki odżywcze niezbędne do prawidłowego rozwoju dziecka oraz chroni je przed chorobami i infekcjami. Karmienie piersią daje najlepsze efekty, gdy matka prawidłowo odżywia się w ciąży i w czasie laktacji oraz gdy nie ma miejsca nieuzasadnione dokarmianie dziecka. Przed podjęciem decyzji o zmianie sposobu karmienia matka powinna zasięgnąć porady lekarza.

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.