Przejdź do treści

Rozwód czy separacja? Prawne zawiłości prostym językiem – PODCAST

rozwód czy separacja podcast
Fot Andriy Popov/ 123RF

Nieraz język prawniczy jest na tyle skomplikowany, że przeciętna osoba nie porywa się nawet na próby jego zrozumienia. Jeśli jednak stajemy przed dylematem – rozwód czy separacja – nie ma już wyjścia i trzeba bliżej przyjrzeć się dotyczącym nas zagadnieniom. W prosty sposób, zarówno w swojej książce „Rozwód czy separacja? Poradnik praktyczny”, jak i stworzonym wspólnie z nami PODCASCIE, wyjaśnia je prawniczka Joanna Hetman-Krajewska.

Schody pojawiają się już na samym początku, czyli w rozumieniu pojęć „rozwód” oraz „separacja”. Pojawiają się one także w języku potocznym, a przecież nie zawsze jest on równoznaczny z tym, co dzieje się w prawie.

SEPARACJA

Rozróżniamy dwa pojęcia: separacji faktycznej oraz separacji prawnej. Faktyczna jest tym, z czym kojarzy nam się kolokwialnie, czyli małżonkowie nie prowadzą wspólnie gospodarstwa domowego, nie mieszkają razem, a stan taki może czasami trwać wiele lat. Kiedy więc ludzie mówią: „Jesteśmy w separacji”, zwykle używają tego pojęcia właśnie w tym kontekście, przy czym ich małżeństwo formalnie trwa.

Jeśli zaś mówimy o separacji prawnej, mamy na myśli separację, którą orzekł sąd. W wyniku orzeczenia separacji pomiędzy małżonkami automatycznie powstaje rozdzielność majątkowa, a małżonkowie nie dziedziczą po sobie.

ROZWÓD

Wymienione wyżej skutki separacji dotyczą także rozwodu, lecz separacja nie sprawia, że małżeństwo ustaje – ono nadal trwa. Rozwód jest zaś rozwiązaniem małżeństwa przez sąd, co akurat jest spójne z tym, co pojawia się w rozumieniu potocznym.

To tylko niewielki procent tego, co warto o obu tych sytuacjach wiedzieć.

  • O czym pamiętać kończąc związek formalny?
  • Jakie kroki warto podjąć?
  • Czy zawsze trzeba korzystać z pomocy prawnika?

Prostym i zrozumiałym językiem wyjaśnia to (i wiele innych wątpliwości) Joanna Hetman-Krajewska – adwokat i radca prawny. Posłuchaj naszego PODCASTU i przeczytaj książkę naszej ekspertki, a prawo nie będzie miało dla Ciebie tajemnic!

Portal Współczesna Rodzina jest patronem medialnym książki „Rozwód czy separacja? Poradnik praktyczny„!
Nasi czytelnicy i czytelniczki mają szansę na wyjątkowy rabat 20% na tę publikację w księgarni Profinfo – aby skorzystać ze zniżki, wystarczy w formularzu zamówienia wpisać kod: rodzina20 



Zobacz też: Rozwodowe ABC – co zrobić, żeby zakończyć małżeństwo

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW (dziennikarstwo). Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS, jest też byłą słuchaczką studiów podyplomowych Gender Studies na UW. Współautorka książki "Kobiety bez diety".

Bezpieczeństwo najmłodszych pasażerów – nowe trendy na rynku fotelików samochodowych w pandemii

fotelik samochodowy
fot. 123rf.com

Eksperci marki BabySafe zwracają uwagę na coraz bogatszą ofertę produktową dotyczącą samochodowych fotelików dla dzieci. Sytuacja ta sprawia, że wybór staje się dla klienta coraz trudniejszy, dlatego rośnie popularność sklepów specjalistycznych. Na przekór trendom w innych branżach, sprzedaż fotelików przez internet nie zyskuje na popularności. Jednocześnie pojawiają się zupełnie nowe standardy oceny bezpieczeństwa fotelików, a oferta staje się cenowo bardziej przystępna dla przeciętnego nabywcy.

Zniesienie ograniczeń związanych z lockdownem, przy jednoczesnej dość ograniczonej siatce połączeń lotniczych i ogólnych obawach związanych z podróżami zagranicznymi sprawiło, że Polacy zintensyfikowali swoje podróże samochodami. Niestety, wzmożony ruch samochodowy znajduje również swoje odzwierciedlenie w policyjnych statystykach. Wskazują one również , że aż 90 proc. rodziców może nieprawidłowo zapinać foteliki swoich pociech, a także, że mają też problemy z jego prawidłowym doborem do wzrostu oraz wagi. Oddzielnym zagadnieniem jest jakość, a właściwie kwestia oceny tego parametru przez konsumenta.

Przedstawiciele BabySafe wskazują, że polski rynek fotelików robi się coraz bardziej dojrzały. Rodzice poszukujący odpowiedniego fotelika nie są już skazani na wybór pomiędzy drogimi „testowanymi” produktami i tzw. mandatochronami. Jednocześnie w ostatnich miesiącach intensywnie rośnie segment „value for money”, który zawiera foteliki dobrej jakości przy zachowaniu rozsądnej ceny. Zwiększa się również świadomość wśród polskich kierowców, przykładających większą uwagę do parametrów fotelików samochodowych, kupowanych dla swoich dzieci. Coraz większy wpływ na ten proces mają sklepy specjalistyczne, które przez lata pracy w branży zbudowały silne kompetencje, pozwalające ocenić produkty trafiające na rynek.

W okresie lockdownu sprzedaż praktycznie w całości przeniosła się do Internetu, ale po otwarciu gospodarki bardzo szybko wróciła do stanu sprzed pandemii. Możemy wręcz powiedzieć, że udział sklepów stacjonarnych jest w naszej sprzedaży wyższy niż przed pandemią. Klienci po prostu potrzebują specjalistycznej porady. Najzwyczajniej tracą orientację w natłoku mniej i bardziej ważnych danych, jakie można znaleźć w internecie –– przekonuje Agnieszka Winkel, Dyrektor Handlowy BabySafe S.A., właściciela marki BabySafe.

Zobacz też: Wielkie zakupy dla małej podróżniczki: „Już nie chcę fotelika, chcę uciec i wrócić za miesiąc”

Badanie w systemie NCAP polega na wyposażeniu pojazdu konkretnej marki w fotelik wraz z najnowszej klasy manekinem antropomorficznym klasy Q. Następnie cały zestaw, tj. samochód, fotelik, manekin poddawany jest przeciążeniom wynikającym ze zderzenia czołowego przy prędkości 64 km/h. Testowane są dwa warianty: pierwszy – zderzenie czołowe podczas którego 100% przedniej powierzchni absorbuje energię zderzenia oraz drugi najpowszechniej spotykany w sytuacjach krytycznych, tj. sytuacji, gdy kierowca próbując uniknąć zderzenia wykonuje manewr omijający i uderza w przeszkodę jedynie częścią maski – 40%. Dodatkowo wykonywane są zderzenia boczne przy prędkości 50 km/h oraz zderzenie z tyłu z prędkością 30 km/h. Fotelik wykorzystany do takiego testu jest elementem całości, gdzie poprzez analizę fizycznie dokonanych uszkodzeń pojazdu bada się na manekinie nafaszerowanym elektroniką potencjalne obrażenia najmłodszego pasażera, które w dużej mierze mogą być mniejsze w przypadku wyposażenia pojazdu w dobrej jakości fotelik.

Eksperci zwracają uwagę, że przy wyborze fotelika na decyzję zakupową coraz częściej wpływa nie tylko kwestia dopasowania go do wagi i wzrostu dziecka. Konsumenci przy pomocy specjalisty weryfikują parametry bezpieczeństwa danego produktu. Przy ich wsparciu analizują m.in. obowiązkowe badania dopuszczające fotelik do sprzedaży, tzw. testy homologacyjne i wyniki związanych z nimi testów zderzeniowych. Przedstawiciele BabySafe wskazują, że rośnie popularność modeli fotelików, które przechodzą dodatkowe badania potwierdzające bezpieczeństwo podróżującego w foteliku dziecka, takie jak NCAP. Jest to jedyny na rynku test, przeprowadzany w prawdziwych autach (testy homologacyjne czy badanie konsumenckie ADAC wykonywane są na tzw. wózkach diagnostycznych). Bardzo dokładnie odwzorowuje bowiem warunki drogowe oraz krytyczne sytuacje, mogące wystąpić w codziennej jeździe samochodem.

Niestety, nadal można spotkać się z podejściem do fotelika samochodowego dla dziecka jako do zła koniecznego, kiedy kierowca szuka jedynie sposobu uniknięcia mandatu. Część z nas bowiem nie dopuszcza do siebie możliwości uczestnictwa w wypadku. Stąd też w autach jeżdżących po naszych drogach wciąż można spotkać foteliki, które są mocno zużyte, pochodzące z drugiej albo nawet trzeciej ręki, nie wspominając już nawet o używaniu podkładek w miejsce fotelików dla starszych dzieci, które nie zapewniają odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa w przypadku zdarzenia drogowego. To co istotne i co chcę podkreślić, aby zapewnić maksymalne bezpieczeństwo naszym pociechom, nie trzeba kupować najdroższego modelu dostępnego na rynku. Jeżeli chcemy mieć pewność, że dokonaliśmy właściwego wyboru, sprawdźmy odpowiednio przed zakupem kluczowe parametry fotelika – zwraca uwagę Agnieszka Winkel.

Eksperci BabySafe wskazują, że najważniejszymi kryteriami przy wyborze odpowiedniego fotelika samochodowego dla dziecka powinno być jego bezpieczeństwo, wygoda jaką daje dziecku oraz funkcjonalność:

  1. Fotelik samochodowy powinien być wykonany z wysokiej jakości materiałów. Na popularności zyskują teraz szczególnie te, o strukturze plastra miodu. Należy zwrócić uwagę, jakie testy przeszła wybierana przez nas konstrukcja. Klienci coraz częściej poszukują rozwiązań, które były testowane w standardzie NCAP, czyli w warunkach zderzeniowych najbardziej zbliżonych do drogowych.

  1. Siedzisko dla dziecka należy dobrać do jego wieku. Tylko wtedy jego konstrukcja będzie działać optymalnie w przypadku wypadku samochodowego. Ważne jest, aby mały pasażer, pomimo pasów bezpieczeństwa, nie mógł przemieszczać się w foteliku, ale również mieścił się w skorupie konstrukcji. Dobrym rozwiązaniem dla rodziców jest tutaj fotelik, który daje możliwość odpowiedniej kalibracji aż do osiągnięcia przez dziecko wagi ponad 30 kg.

  1. Kolejnym czynnikiem w wyborze odpowiedniego fotelika dla dzieci są pasy bezpieczeństwa w jakie wyposażono konstrukcję. Najlepszym rozwiązaniem będą te produkty, które posiadają pięciopunktowe pasy. Ostatnio coraz popularniejsze są modele fotelików pokryte miękkim, materiałem, który minimalizuje ryzyko otarć i sprawia, że podczas wysokich temperatur maluchowi nie jest za gorąco.

  1. Wskazane jest, aby fotelik dziecięcy posiadał system Top-Tether, gdzie górny pas mocujący jest trzecim punktem zamocowania dla systemów LATCH, LUAS i ISOFIX. Pas ten zamocowany do punktów kotwiczenia w samochodzie, mocno naciągnięty, przeciwdziała obrotowi fotelika zapiętego na mocowaniach ISOFIX.

  2. Tak jak w przypadku foteli dla dorosłych pasażerów, foteliki dziecięce powinny mieć możliwość regulacji zagłówka. Pozwala to na wygodną podróż, ale przede wszystkim skutecznie zabezpiecza głowę w sytuacji uderzenia z tyłu samochodu.

BabySafe to polski producent fotelików dla dzieci (https://babysafe.eu/).

Firma posiada w swoim asortymencie artykuły dla dzieci i niemowląt. W sprzedaży dostępne są foteliki samochodowe, w tym model CORGI oraz wszelkie niezbędne do nich akcesoria, tj. ochraniacze, zestawy montażowe, bazy i lusterka. Lista punktów sprzedażowych marki znajduje się pod adresem: https://babysafe.eu/gdzie-kupic/

Zobacz też: Podróże z niemowlakiem. „Pierwszy raz wyjechaliśmy, gdy córeczka miała 2 miesiące”

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Kto śpi lepiej – agnostycy i ateiści czy katolicy i baptyści?

sen a wiara
fot. unsplash.com

Nowe badania wykazały związek między przynależnością religijną, poglądami na temat zbawienia a… długością snu. O co w tym wszystkim chodzi?

Amerykańska Akademia Medycyny Snu przeprowadziła ankietę, której wyniki okazały się dość zaskakujące. Wykazały one, że aż 73% ateistów i agnostyków przesypia siedem lub więcej godzin na dobę, co zdaniem AAMS jest wartością optymalną. Tymczasem wśród katolików i baptystów odsetek podobnych odpowiedzi był znacznie niższy – wyniósł odpowiednio 63 i 55%. Ponadto niewierzący częściej deklarowali, że nie mają problemów z samym zasypianiem.

Wyspani i wierni

„Wiemy, że niedostatek snu ogranicza cechy będące kluczowymi z punktu widzenia wspólnot religijnych: pozytywny stosunek do społeczności, zdolność okazywania miłości i porównywania zamiast osądzania […] Czy lepszy sen umacnia ludzką wiarę i pomaga w staniu się lepszym chrześcijaninem? Tego nie możemy stwierdzić z całą pewnością, ale bez wątpienia wysypianie się pozytywnie wpływa na samopoczucie i psychikę” ­– stwierdziła Kyla Fergason, studentka z Baylor University w Waco i jednocześnie główna autorka badania. Warto nadmienić, że w ankiecie wzięło udział ponad 1500 osób. Odpowiedziały na pytania dotyczące m.in. jakości i długości swojego snu.

Zobacz też: Rozwodowe ABC – co zrobić, żeby zakończyć małżeństwo?

Optymizm a sen

Ale zapewne najciekawszy – i w sumie dość zabawny – wniosek płynący z badań brzmi następująco: osoby wierzące, które śpią siedem godzin lub dłużej, są częściej przeświadczone o tym, iż trafią do nieba. Krótko mówiąc, zdrowy, odpowiednio długi sen, faktycznie pozwala ludziom bardziej optymistycznie spojrzeć na świat (najwyraźniej nie tylko ten doczesny).

A skoro już mowa o optymizmie, warto wspomnieć także o innych badaniach, odbywających się pod kierunkiem Jakuba Weitzera i Ewy Schernhammer, epidemiologów z Uniwersytetu w Wiedniu. Niedawno opublikowali artykuł w „Journal of Sleep Research” na temat tego, jak optymizm i sen wypływają na długość życia.

Jak wyćwiczyć optymizm

Najważniejszym wnioskiem, do jakiego doszli Austriacy, jest stwierdzenie, iż optymiści cierpią na bezsenność o wiele rzadziej niż pesymiści. Co ciekawe, autorzy badania twierdzą, że optymizm można… wyćwiczyć. Jak? Proponują zadanie polegające na tym, by „wyobrażać sobie idealne życie i regularnie je opisywać”. „Po kilku tygodniach może ono pomóc w zwiększeniu poziomu optymizmu” – twierdzą dalej naukowcy. Zaznaczają przy okazji, że nie chodzi o to, aby ta „idealna” wizja się ziściła, tylko o wyznaczenie sobie określonych celów i dążenie do nich.

Na podstawie: News Medical

Zobacz też: Bezsenność – czy powoduje depresję i inne zaburzenia nastroju?

Bartosz Jaster

Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonat i badacz historii, miłośnik literatury faktu. Członek Fundacji Rozszczepowe Marzenia, niosącej pomoc dzieciom z wadami wrodzonymi.

Trudne odpowiedzi na równie trudne pytania – jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci?

jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci
fot. 123rf.com

Doświadczanie śmierci jest wpisane w nasz cykl życia. Trudne przeżycia, które towarzyszą nam po stracie bliskiej osoby są nieodzownym elementem straty. Dokładnie tak samo jak osoby dorosłe, dzieci zmagają się z ciężarem niełatwych emocji podczas żałoby – jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci?

Pojęcie śmierci jest przez dzieci postrzegane na różne sposoby – w zależności od wieku. Młodsze dzieci postrzegają śmierć jako proces, który jest nierzeczywisty, który można zmienić. Natomiast dopiero w okresie nastoletnim śmierć jest postrzegana jako nieodwracalna zmiana, która prowadzi do wielu naprawdę trudnych i przykrych uczuć.

Nie istnieje gotowy scenariusz na przeprowadzenie z dzieckiem rozmowy dotyczącej śmierci. Bardzo istotne jest zaś to, aby pamiętać, że śmierć nie powinna być tematem tabu. To proces, który dotyczy wszystkich. Warto konfrontować się z nim, dając jednocześnie przestrzeń na emocje dziecka, jak również własne.

W rozmowach z dziećmi bardzo ważna jest szczerość i przedstawienie sytuacji w taki sposób, aby dziecko czuło spokój i zrozumienie. Nie należy jednak katastrofizować, aby nie stworzyć wyobrażenia, w którym dziecko będzie odczuwało zwiększony lęk (nie każda choroba oraz nie każdy odczuwany ból jest przecież związany ze śmiercią).

Jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci – o tym warto pamiętać:
  • Dajmy przestrzeń na emocje – starajmy się je nazywać i opisywać. Odpowiadajmy na zadawane pytania. Owszem, jest to trudne doświadczenie, ponieważ wymaga od nas samych konfrontacji z dzieckiem oraz jego uczuciami. Koniec końców nas to jednak wzmocni, podobnie jak nasze pociechy. Co więcej, zbuduje w nich fundament do szerszego rozumienia pojęcia śmierci i przeżywanego stresu w czasie jej doświadczania.
  • Dobierzmy odpowiedni język do wieku dziecka – ważna jest zrozumiała forma wypowiedzi, czyli przede wszystkim odpowiednie dostosowanie ilości i rodzaju informacji do wieku naszego dziecka. Posługujmy się prostym językiem, który będzie w stanie wytłumaczyć dziecku sytuację.
  • Nie bójmy się powiedzieć „nie wiem” – rodzic nie musi znać odpowiedzi na wszystkie pytania. Czasami warto jest przyznać się do tego, że nie zna się wyjaśnienia. Wzajemne szukanie rozwiązań może zachęcić i ułatwić przebieg rozmowy.
  • Bądźmy szczerzy – od najmłodszych lat powinniśmy przekazywać wartości związane z konstruowaniem fundamentu, jakim jest wewnętrzny spokój dziecka. Dlatego kierując się takimi celami pamiętajmy, że nasze relacje z dzieckiem powinny opierać się na autentyczności. Wzmacnia to budowanie poczucia bezpieczeństwa.

 

Zobacz też: 10 rzeczy, których nauczyłem się po Twojej śmierci – wzruszający post brytyjskiego taty

Aleksandra Nosarzewska

Studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS. Jej pasją jest psychologia dziecka oraz pedagogika. Na co dzień współpracuje z dziećmi z zaburzeniami ze spektrum autyzmu.

Roślinny comfort food – oto przepisy, którymi inspiruje erVegan! Spróbujesz?

Roślinny comfort food dla każdego erVegan
Fot - "Roślinny comfort food dla każdego"

Kuchnia roślinna wydaje Ci się nudna, a ciekawe przepisy jawią się jako trudne i wymagające? Nic bardziej mylnego! Oto przykłady, które sprawią, że wegańskie dania potraktujesz jako istne comfort food’y – poznaj hedonizm na talerzu, który proponuje Ci Eryk Wałkowicz, znany w sieci jako erVegan! 

Resztkowa zapiekanka makaronowa

To mój ulubiony przepis w dwóch kategoriach: dań „z resztek” oraz dań „na winie”. W tej pierwszej do gotowania wykorzystuje się wszelkie resztki pozostałe z kilku ostatnich dni, a w tej drugiej używa się tego, „co się nawinie”. Proste ciasto z tofu oraz mąki z ciecierzycy spaja wszystkie składniki, a odpowiednio dobrane przyprawy sprawiają, że zapiekanka nadaje się też na specjalne okazje.

Składniki na 4 porcje
  • ok. 400 g ugotowanego al dente makaronu (świderki, rurki lub wstążki)
  • ulubione warzywa: papryka, pieczarki, cukinia, bakłażan, brokuły, pomidory itp.
  • 1 szklanka mąki z ciecierzycy
  • woda lub napój sojowy
  • kostka (180 g) tofu wędzonego
  • 1 łyżeczka wędzonej papryki
  • 1 łyżka sosu sojowego
  • sól, pieprz

Sposób wykonania

1. Mąkę z ciecierzycy wymieszaj z przyprawami i dodaj do niej pokruszone tofu. Wymieszaj całość z taką ilością wody, aby powstała lejąca się masa, o konsystencji ciasta na naleśniki.

2. Ugotowany makaron oraz warzywa wymieszaj w dużym naczyniu żaroodpornym i zalej je przygotowanym ciastem. Wymieszaj całość i wstaw do piekarnika nagrzanego do 180°C. Piecz ok. 20 minut, aż woda odparuje, a warzywa się ugotują i zaczną się podpiekać. Taka zapiekanka to pełnowartościowy posiłek, więc nie musisz martwić się o dodatki, nie zaszkodzi jednak, jeśli zjesz ją z jakąś surówką. Smacznego!

1 porcja bez dodatków (sama masa zapiekanki)

Energia (kcal) Białko (g) Węglowodany (g) Tłuszcze (g) Wapń (mg) Żelazo (mg)
284,7 16,6 45,1 5,7 143,7 3,8

Makaron z truskawkami, czyli letnie szczęście za dzieciaka

To jeden z tych obrazów, które zapadają w pamięć: dzieciństwo, lato, świeże truskawki, a więc i prosty makaron z truskawkami i twarogiem, który do jedzenia zachęcał już samym swoim zapachem. W dorosłej wersji tego „wykwintnego” dania używam makaronu pełnoziarnistego (jednak nadal w kształcie świderków!), a zamiast twarogu wybieram ukwaszone w cytrynie tofu. Nie pomijam odrobiny cukru, bo jednak charakterystyczne zgrzytanie jego drobinek między zębami przywołuje u mnie miłe wspomnienia.

Składniki na 4 porcje
  • 2½ szklanki pełnoziarnistego makaronu świderki
  • 3 szklanki truskawek
  • 1 kostka (180 g) tofu naturalnego
  • 2 łyżeczki cukru lub ksylitolu
  • sok z 1 cytryny
  • świeża mięta (opcjonalnie)
Sposób wykonania

1. Makaron ugotuj w osolonej wodzie i odstaw do ostygnięcia.

2. Tofu pokrusz palcami lub rozdrobnij widelcem w małej misce. Zalej sokiem z cytryny i zostaw, aż się zamarynuje.

3. Truskawki oczyść z szypułek (zrobisz z nich np. lemoniadę lub zmiksujesz je w koktajlu) i pokrój na mniejsze kawałki – ćwiartki, ósemki lub plasterki.

4. Tofu odcedź z cytrynowego soku i wymieszaj z makaronem. Dodaj truskawki wymieszane z cukrem oraz miętę. Całość możesz podać od razu, ale równie dobrze możesz to danie przechować w lodówce – serwowane na zimno zapewni idealne ochłodzenie w letnie upały. Smacznego!

1 porcja przy 4 całości

Energia (kcal) Białko (g) Węglowodany (g) Tłuszcze (g) Wapń (mg) Żelazo (mg)
243,6 11,6 44,5 3,2 103,7 2,78

 

Przepisy pochodzą z książki Eryka Wałkowicza Roślinny comfort food dla każdego
premiera 14 października!

Eryk erVegan

 

Eryk Wałkowicz erVegan

Dyplomowany dietetyk i entuzjasta kuchni roślinnej. Pokazuje, że dieta roślinna może być zbilansowana, smakowita i różnorodna. Uwielbia ziemniaki, cebulę i czekoladowe ciasto z zakalcem, a przez traumatyczne doświadczenia z przedszkola nienawidzi chrupać surowej marchewki.

Zobacz też: Jacy są wegetarianie? Okazuje się, że ich ciało i osobowość są…

Redakcja

Portal o rodzinie.