Przejdź do treści

Sesja ślubna bez pana młodego. Zobacz poruszające zdjęcia narzeczonej

Sesja ślubna bez pana młodego
fot. Pixabay

Zakochali się w sobie, zaręczyli się i planowali ślub. Do ceremonii jednak nigdy nie doszło, ponieważ dwa miesiące przed zaplanowaną uroczystością mężczyzna zmarł w tragicznych okolicznościach. Po pewnym czasie kobieta postanowiła w oryginalny sposób uczcić pamięć ukochanego.

Nikki Salgot i Collin Rose z radością planowali swój ślub, który miał się odbyć 14. października 2017 roku. Do ceremonii nigdy jednak nie doszło. Kilka miesięcy po zaręczynach Collin – funkcjonariusz policji, został postrzelony podczas akcji. Zmarł w szpitalu 23. listopada 2016 roku.

Nikki długo nie mogła otrząsnąć się po tej tragedii. Aby uczcić pamięć zmarłego ukochanego postanowiła zrobić coś niesamowitego. Założyła białą suknię, wybrała miejsce i zaprosiła fotografa. Sesja ślubna bez pana młodego odbyła się 14. października 2017 roku, czyli w dniu zaplanowanego ślubu.

sesja ślubna bez pana młodego

Nikki i jej narzeczony Collin // fot. Facebook Nikki Salgot

sesja ślubna bez pana młodego

Nikki i jej narzeczony Collin // fot. Facebook Nikki Salgot

Zobacz także: Piękna sesja Sereny Williams na okładce „Vanity Fair” – nagość, ciąża, kobiecość!

Sesja ślubna bez pana młodego

Sesją zajęła się Rachel Heller – dawna koleżanka Nikki i profesjonalna fotografka. Na zdjęciach Nikki pozuje z czapką i policyjną odznaką Collina.

sesja ślubna bez pana młodego

fot. Facebook Nikki Salgot

sesja ślubna bez pana młodego

fot. Facebook Nikki Salgot

sesja ślubna bez pana młodego

fot. Facebook Nikki Salgot

sesja ślubna bez pana młodego

fot. Facebook Nikki Salgot

sesja ślubna bez pana młodego

fot. Facebook Nikki Salgot

– To obraz żalu, siły, wrażliwości i autentyczności – powiedziała prasie Heller.

– Był moment, w którym Nikki potknęła się lub nadepnęła niechcący na suknię i zaczęła się śmiać. Chciałam uchwycić również te momenty, żeby pokazać, że nadal potrafi się śmiać – dodała fotografka.

Źródło: Daily Mail, www.popularne.pl

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Pokonać prokrastynację? Tak, to możliwe!

Jak pokonać prokrastynację?
Na patologiczne odkładanie pracy na później zwane naukowo prokrastynacją cierpi wiele osób. – Fot. Pixabay

Okna umyte, trzydaniowy obiad ugotowany, mieszkanie lśni, pranie wstawione, porządki wiosenne zrobione. Na patologiczne odkładanie pracy na później zwane coraz częściej prokrastynacją cierpi wiele osób. Prokrastynację już od końca ubiegłego wieku traktowano jako jedno z zaburzeń psychicznych, takich jak na przykład depresja.

Uznawana za konflikt wewnętrzny między stroną racjonalną a nieracjonalną. Ta pierwsza rozumie, że uporanie się z obowiązkami powoduje lepsze samopoczucie, ale nieracjonalna nie lubi obowiązków, woli przyjemności natychmiast.

Z odkładaniem wszystkiego na później możemy sobie poradzić, jeśli zrozumiemy mechanizm jego działania i spróbujemy zmienić ten uprzykrzający życie nawyk. „Już samo zrozumienie działania nawyków – poznanie struktury pętli nawyku – pozwala je łatwiej kontrolować” – pisze Charles Duhig, autor książki „Siła nawyku”.

Zobacz też: Jak rozpoznać wampira energetycznego?

Pokonać prokrastynację? Tak, to możliwe!

Gdy rozłożysz nawyk na jego składowe, możesz zacząć się nim bawić. Problem polega na tym, że twój mózg nie umie rozróżnić między nawykami dobrymi i złymi, więc jeśli wykształciłeś jakiś nawyk niekorzystny, będzie się o wiecznie gdzieś tam czaił, czyhając na właściwe wyzwalacze i nagrody”.

To pozwala zrozumieć, dlaczego tak trudno wyrobić nawyk na przykład biegania czy praktykowania jogi. Nasz wykształcony przez lata zwyczaj kanapowego spędzania wieczoru i chrupania przekąsek jest wzorcem, który na zawsze zostaje w naszej głowie. Jeśli jednak nauczymy się wykształcać nowe neurologiczne zwyczaje, to możemy zmusić te niekorzystne przyzwyczajenia do zmiany. Kiedy uda nam się wytworzyć nowy wzorzec – joga lub bieganie stanie się tak samo automatyczne jak nawyk siedzenia na kanapie.

Chyba nie ma ludzi całkowicie wolnych od odkładania na później – robimy to kiedy jesteśmy przytłoczeni nawałem pracy, mierzymy się z jakimś problemem czy zwyczajnie nie mamy energii,         żeby się skupić.

Zobacz też: Jak się nie starzeć?

Jedną z metod „wyplenienia” złego nawyku są dzienne sesje (najlepiej kilka) wypracowywania nowego nawyku:

  1. Na Facebooku lub Twitterze napisz post – #porzucam nawyk# – jeśli oczywiście wierzysz w siłę mediów społecznościowych.
  2. Ustaw czas na zegarze. Chcesz zacząć pracę na przykład rano o 7. Budzik o tej godzinie pomoże ci zacząć pracę. Kartka z przypomnieniem też nie zaszkodzi.
  3. Stwórz swoją listę. Będziesz nad nią pracować cały miesiąc. W zależności od tego, co zamierzasz, wypisz w punktach: pisanie książki, projekt do pracy, nowy kierunek studiów, malowanie lub nauka gry na pianinie.                                      Niech to będą rzeczy duże lub małe, ważne czy mniej ważne. Najważniejsze rzeczy wpisz na początek listy. Twoja zasada jest następująca w czasie codziennych sesji wykonujesz właśnie tę pracę – później robisz kolejne rzeczy. W ten sposób nie odkładasz na później najważniejszej rzeczy. Nie musisz się martwić – w końcu to tylko 20 minut dziennie.
  4. Każda sesja trwa 20 minut. Nastawiasz minutnik na 20 minut i skupiasz się tylko na wybranym zadaniu. Jeśli to za długo, zacznij od 10 minut.
  5. Powtarzaj praktykę każdego dnia, rób kilka sesji aż skończysz jedno zadanie (także w weekend!) – dopiero później możesz przejść do kolejnego. To świetne ćwiczenie, pozwalające wyrobić nawyk – twój mózg przyzwyczai się do codziennej pracy, a ty zaczniesz wierzyć w siebie i w to, że poradzisz sobie nawet z najtrudniejszymi zadaniami.

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Rok w ogrodzie czyli sposób na codzienną medytację

Rok w ogrodzie czyli sposób na codzienną medytację
Życie w harmonii z przyrodą sprzyja wyrwaniu się z uporczywego kołowrotka niechcianych myśli. – Fot. Pixabay

W dzisiejszych zabieganych czasach, kiedy godziny uciekają zdecydowanie za szybko, ogrodnictwo staje się jednym z zajęć, które choć trochę pomaga spowolnić ten zbyt szybki rytm. Grzebanie w ziemi    i czekanie na pojawienie się pierwszych oznak wiosny to nic innego jak rodzaj medytacji. I uprawia ją coraz więcej ludzi.

Szukamy sposobów na szczęście. Życie w harmonii z przyrodą sprzyja wyrwaniu się z uporczywego kołowrotka niechcianych myśli. Nieważne, czy mamy pod opieką ogród czy kilka doniczek na parapecie okiennym. W Stanach całe ekologiczne ogrody powstają na dachach apartamentowców lub domów, każdy kawałek trawnika wykorzystuje się do hodowania warzyw, owoców i kwiatów.

Zobacz też: Potrzebujesz wyciszenia? Postaw na odpoczynek w Manor House SPA

Zapomnieć o chorobie

Książka „Rok w ogrodzie” to nie tylko przewodnik po tym, jak zaplanować sobie sadzenie, pielęgnowanie i zbieranie, ale przepiękna opowieść o pasji.

Autor opowiada o projekcie, który stworzył dla londyńskiego centrum opieki onkologicznej Maggie’s Centre i pisze o tym, jak bardzo ekscytująca była to praca dla kogoś, kto tak jak on, wierzy w uzdrawiającą moc ogrodów i ogrodnictwa. Cytuje słowa jednej z pacjentek: „gdy dowiesz się, że masz raka, liczy się każda chwila.

Schwytać te chwile w kwiatach magnolii, których w przyszłym roku możesz już nie zobaczyć, natknąć się na niesiony wiatrem aromat mięty gniecionej w palcach – to wszystko staje się coraz bardziej pełne znaczenia”.

Te spotkania z pacjentami centrum, wzmocniły przekonanie Pearsona, że intymność, zmysłowość i sanktuarium ogrodu są kluczem do stworzenia poczucia dobrostanu, a silna więż z naturą może przynieść wielkie korzyści.

Zobacz też:Jak znaleźć szczęście? Radzi guru gwiazd

Sposób na codzienną medytację

Pod koniec tego miesiąca (marca) przestawimy zegarki, dzięki czemu ponurość dni łagodzi dodatkowa godzina na prace w ogrodzie . Nagle wszędzie widać życie: blade pierwiosnki bezłodygowe na zboczach i zapach fiołków schwytany na chwilę w cieple pierwszych wiosennych promieni słońca. Nie daj się jednak zwieść – marzec to miesiąc przeciwieństw”. Czy to nie czysta poezja?

Tak, musimy jeszcze moment poczekać na wiosnę, ale możemy już zaczynać pierwsze prace z pomocą tego podręcznika autorstwa Dana Pearsona. Uznany brytyjski architekt krajobrazu, publikuje w takich gazetach jak The Times, The Observer czy Daily Telegraph, a jego programy o ogrodnictwie zna cały świat. Jak sam mówi, spędzanie czasu w ogrodzie to czysty powrót do dzieciństwa i pewnego rodzaju sanktuarium – łączy przeżycia duchowe z fizycznymi. Warto spróbować!

Wydawnictwo Literackie

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Tabletka antykoncepcyjna dla mężczyzn coraz bliżej – zakończyła się I faza badań klinicznych

Tabletka antykoncepcyjna dla mężczyzn coraz bliżej - zakończyła się I faza badań klinicznych
fot.Pixabay

Pierwsza faza badań klinicznych nad męską tabletką antykoncepcyjną prowadzona była na Uniwersytecie Medycznym w Waszyngtonie i zakończyła się sukcesem.

Zobacz też: Szczepionka MMR nie powoduje autyzmu – nowe dowody naukowe

Jak działa tabletka antykoncepcyjna dla mężczyzn?

Tabletka antykoncepcyjna dla mężczyzn zawiera substancję czynną, która naśladuje działanie androgenów (głównie testosteronu) w kombinacji z progesteronem. Dowiedziono, że lek o nazwie 11-beta-MNTDC obniża poziom hormonów LH i FSH, które odpowiedzialne są za produkcję spermy.

Naukowcy przebadali 40 zdrowych mężczyzn z prawidłowymi wynikami badań nasienia. Mężczyźni zażywali jedną tabletkę dziennie przez 28 dni, część mężczyzn otrzymywała 200mg substancji, część 400mg. Ich wyniki badań krwi i nasienia po tym czasie porównano z wynikami badań grupy kontrolnej, która zażywała placebo – substancję obojętną. Celem badania było przede wszystkim sprawdzenie, czy 11-beta-MNTDC jest bezpieczna. Długotrwałych, poważnych skutków ubocznych nie odnotowano, tabletka była dobrze tolerowana i przeszła test bezpieczeństwa.

Jedyne skutki uboczne, które pojawiły się u mężczyzn zażywających zarówno mniejszą jak i większą dawkę 11-beta-MNTDC, to ból głowy, trądzik i uczucie zmęczenia.

Po odstawieniu tabletki antykoncepcyjnej poziom hormonów u mężczyzn wracał do normy – działanie obniżające jakość nasienia jest odwracalne, podobnie jak działanie tabletek antykoncepcyjnych dla kobiet.

Zobacz też: Lybrido, czylil Viagra dla kobiet – w trosce o kobiece libido

Kiedy tabletka antykoncepcyjna dla mężczyzn wejdzie na rynek?

Badacze planują dalsze badania, w których zamierzają sprawdzić długotrwałą skuteczność tabletki antykoncepcyjnej u czynnych seksualnie par.

Celem jest znalezienie substancji, która będzie gwarantowała skuteczność antykoncepcji, przy minimalnym działaniu nieporządanym. Pracujemy równolegle nad dwoma preparatami ( 11-beta-MNTDC i DMAU) oraz nad najepszą dawką, które pozwolą osiągnąć oczekiwane efekty – mówiła magazynowi Drug Development profesor Stephanie Page z Uniwersytetu Waszyngtońskiego, kierowniczka badań.

– Badania nad DMAU, które przeprowadziliśmy w zeszłym roku, wykazały, że ta substancja również ma szansę stać się skutecznym środkiem antykoncepcyjnym dla mężczyzn i będziemy ją badać dalej –  mówiła profesor.

Wejścia tabletek antykoncepcyjnych dla mężczyzn na rynek możemy spodziewac się za około 10 lat.

Zobacz też: “Szczepimy bo myślimy” – obywatelska inicjatywa na rzecz obowiązkowych szczepień

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

Cesarka a alergia

Cesarka a alergia
Cesarskie cięcie sprawia, że dziecko przychodzi na świat w zbyt sterylnych warunkach – Fot. Pixabay

Cesarskie cięcie sprawia, że dziecko przychodzi na świat w zbyt sterylnych warunkach – uważa najstarszy praktykujący lekarz w Wielkiej Brytanii. To może być przyczyną coraz większej ilości alergii u dzieci i dorosłych. Wielu lekarzy w Polsce jest podobnego zdania i zaleca cesarkę tylko w okolicznościach zagrażających życiu dziecka lub matki.

Brytyjski doktor Bill Frankland, pionier badań nad wpływem pyłków na alergię i zwolennik teorii o niszczącym wpływie zbyt restrykcyjnego dbania o higienę, przekonuje, że dzisiejsza epidemia alergii nie jest spowodowana genetycznymi uwarunkowaniami, tylko środowiskiem w którym żyjemy.

Rosnąca ilość cesarskich cięć na życzenie i rezygnacja z karmienia piersią to prosta droga do problemów z prawidłowym funkcjonowaniem systemu odpornościowego u dziecka – ostrzega lekarz – co wiąże się także większą ilością występowania alergii.

Zobacz też: Hipnoporód – sposób na rodzenie bez bólu?

Cesarka a alergia

Pytany, co mogą zrobić rodzice, aby zapobiec chorobom dziecka odpowiada: „Genetyka odpowiada za 30 % alergii, reszta to sprawa środowiska i otoczenia, w ktorym rozwija się dziecko.. Zawsze pytam, czy rodzice lub dziadkowie palą papierosy?

Jak długo dziecko było karmione piersią? Dlaczego niemowlak ma nadwagę? Czy rodzina mieszka niedaleko głównej drogi i dlatego dziecko jest skazane na zanieczyszczone powietrze? Czy poród odbył się naturalnie?

Zobacz też: Położny mężczyzna?  Grzegorz Chajdaś o wyzwaniach i trudach zawodu

Musimy pamiętać, że cesarka jest zbyt sterylnym początkiem życia dla małego dziecka

W ostatnich latach w Polsce liczba porodów wzrosła z 18 % do 37%. Według Światowej OrganizacjI Zdrowia (WHO) 10-15% porodów powinno odbywać się za pomocą cesarskiego cięcia. Zwykle jest on wykonywany w momencie zagrożenia zdrowia matki lub dziecka.

Zwolennicy naturalnego porodu przekonują, że dziecko urodzone przy pomocy cesarskiego cięcia, bez przejścia przez kanał rodny, nie ma szansy na to, aby w jego organizmie pojawiły się niezbędne bakterie, pozwalające na prawidłowe funkcjonowanie systemu odpornościowego.

W Wielkiej Brytanii problem alergii dotyka ponad 44 % dorosłej populacji. Polacy w zastraszającym tempie doganiają Brytyjczyków

Źródło: The Telegraph

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.