Przejdź do treści

Skąd się biorą dzieci?

Skąd się biorą dzieci?
Ważna rozmowa edukatorki z dziećmi. – Fot. Pixabay

To pytanie sprawia, że większość rodziców zaczyna panikować. Kiedy pada kolejne „Co to jest ten seks?” robi się naprawdę nerwowo. Alicja Długołęcka, pedagożka i edukatorka psychoseksualna w swojej książce dowodzi, że nie ma się czego bać, jeśli tylko tajemnice zastąpi szczera rozmowa.

Ta po raz drugi już wydana książka ma formę rozmowy. Autorka zaprosiła do niej zaprzyjaźnioną grupkę dzieci – z podstawówki i liceum ­­– opisują sobie znaną intymną rzeczywistość, zadają ważne pytania. Rozmawiają o wszystkim – o dojrzewaniu, seksie, gejach, higienie, partnerstwie, ciąży, porodzie, całowaniu się, zakochaniu, rodzinach patchworkowych.

Skąd się biorą dzieci?

Zobacz też: Nastolatek w domu, czyli 6 najlepszych książek o dorastaniu

Nie ma tematów tabu, dzieci są otwarte, ciekawe świata, a autorka świetną przewodniczką po zagadkowym świecie intymności. Gdyby takie rozmowy odbywały się w szkołach lub w rodzinach, dzieci nie musiałyby szukać informacji w internecie, który zafałszowuje i brutalizuje jedną z najważniejszych sfer życia człowieka – to nie jest dobry początek tej edukacji.

Ta książka mogłaby być lekturą obowiązkową w szkołach, zastąpiłaby rozmowę, której brakuje, dzieci dostałyby lekcję, której nie odrobili ich rodzice. Coraz więcej dobrych książek na ten temat na naszym rynku – coraz mniej otwartości w szkole. Zostaje douczanie na tajnych kompletach – książka Alicji Długołęckiej idealnie do tego się nadaje.

Zobacz też: Jak rozmawiać z dzieckiem o seksie?

Wyd. Czarna Owca

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Najzdrowszy produkt na świecie

Najzdrowszy produkt na świecie
Za najbardziej zdrowy uważa się miód manuka. – Fot. Pixabay

Aby wyprodukować łyżkę miodu, 12 pszczół musi pracować całe swoje życie (ponad miesiąc). To dlatego weganie rezygnują z jego jedzenia, chociaż być może nie wiedzą co tracą. Miód jest najzdrowszym naturalnym produktem na naszej planecie.

Badania naukowe potwierdzają, że miód zabija bakterie, wirusy i grzyby, obniża cholesterol oraz likwiduje stany zapalne – skład oraz wartości odżywcze zależą od liczby pszczół, które przekazują sobie nektar. Co jeszcze ma w sobie? Wiele witamin z grupy B, magnez, wapń i potas, dzięki czemu zapobiega przeziębieniom i wspomaga system odpornościowy.

To jednak, co możemy znaleźć na półce sklepowej bardzo różni się od tego, co „produkują” pszczoły. Producenci i dystrybutorzy miodu na całym świecie chcą sprzedawać dużo i mają swoje sposoby na powiększenie zysków. Badania wykazują, że miód pomaga zwalczyć objawy alergii nawet o 60 % – musi jednak być ekologiczny, czyli wolny od wszelkich zanieczyszczeń.

Zobacz też: Brudna 12 czyli co kupować w zieleniaku w 2019 roku

Najzdrowszy produkt na świecie

Większość miodu na sklepowych półkach nie ma nic wspólnego z prawdziwym, zdrowym produktem. To, co kupujemy, to czysty cukier, a ci, którzy go wytwarzają, otwarcie przyznają, że nie zawiera on żadnych wartości odżywczych oraz pyłków. Głównie z powodu braku pyłków ma dłuższą datę przydatności do spożycia i trudno zweryfikować, skąd pochodzi.

Klienci chętniej go kupują, bo jest przejrzysty i ma odpowiednią, płynną konsystencję przez cały czas. Co jest dodawane do takiego produktu? Przede wszystkim sztuczne słodziki, syrop kukurydziany lub ryżowy. Miód sprowadzany z Chin może zawierać antybiotyki.

Na szczęście na naszym rynku możemy znaleźć ten cud natury, musimy tylko wiedzieć, jak rozpoznać prawdziwy. Przede wszystkim kupujmy miód od ekologicznych dostawców, w ekologicznych sklepach, z odpowiednim certyfikatem – zapewnienia pana pszczelarza na ryneczku nic nie znaczą. Miód bez dodatków jest mętny i w temperaturze pokojowej – ma stałą konsystencję.

Zobacz też: Dieta, która pomoże nam zakwitnąć na wiosnę!

Który najzdrowszy?

Za najbardziej zdrowy uważa się miód manuka. Pochodzi z Nowej Zelandii, zawiera olbrzymie ilości methylglyoxalu (związek organiczny, uczestniczący w budowie komórek ).

Już w XIX wieku naukowcy odkryli jego antybakteryjne właściwości – uznawany jest za naturalny antybiotyk. Leczy zakażenia, niegojące się rany, odmrożenia, wpływa korzystnie na pracę przewodu pokarmowego, jest niezastąpiony w leczeniu przeziębień i grypy.

Łyżka ekologicznego miodu zjedzona po obiedzie – jeśli lubimy zjeść coś słodkiego – będzie idealna, ale nie przesadzajmy z ilością, bo nie da się ukryć, że miód to jednak cukier.

Źródła:

https://www.webmd.com

https://www.institutefornaturalhealing.com

http://wcinaj-miod.pl/

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Czy stać mnie na dziecko?

Czy stać mnie na dziecko?
Mało kto wie, że przy produkcji ubrań rocznie emituje się ponad 1,2 mld ton gazów cieplarnianych – fot. Fotolia

Gdy planuje się zajść w ciążę, jednym z pierwszych pytań jakie się sobie zadaje jest – czy stać mnie na dziecko?

Wg raportu polskiej agencji badawczej SW Research wychowanie dziecka do 18. roku życia kosztuje ponad 300 tys. zł. Sama wyprawka dla noworodka to wydatek ok. 8500 zł.

Więcej liczb w artykule Ani Wencławskiej: Ile kosztuje wychowanie dziecka?  

Czy stać mnie na dziecko?

Można się złapać za głowę – aż tyle! Skąd ja tyle wezmę, toż to Mercedesa klasy S można kupić albo apartament w Warszawie. Moje podejście jest inne. Dziecko kosztuje dokładnie tyle, ile jest się gotowym na nie wydać. Zdziwieni? Tak wynika z mojego doświadczenia oraz obserwacji dzieciatych znajomych, jak również lektury blogów parentingowych promujących coraz to nowe gadżety.

Mam to szczęście, że gdy zaszłam w ciążę, to wokół mnie było dużo znajomych z małymi dziećmi. Jedna koleżanka urodziła córeczkę dwa miesiące przede mną, bobas przyjaciółki z dzieciństwa miał już 5 miesięcy, zaś inna znajoma cieszyła się ponad 2-letnią dziewczynką. Prawdziwy baby boom!

Warto było skorzystać z ich cennych rad oraz… z rzeczy, którymi były gotowe podzielić się za grosze lub wręcz za darmo. Mam wrażenie, że każda ciężarna ma manię kupowania wielu pięknych przedmiotów dla maluszka, z których często nie zdąży skorzystać. W końcu maluch tak szybko rośnie! Mnie również dopadła ta dziwna choroba, dzięki czemu mam w szafie górę mięciutkich kocyków, podczas gdy korzystam na raz maksymalnie z dwóch.

Zobacz też: Dziennik naszego szczęścia

Chłopiec czy dziewczynka?

Gdy tylko na moim teście ciążowym pojawiły się dwie kreski i pochwaliłam się radosną nowiną ze znajomymi, to zaczęły się pytania – chłopiec czy dziewczynka? Co byś wolała?

Oczywiście oprócz tego, że zdrowe i kochane. Od początku czułam płeć żeńską i miałam nadzieję na dziewczynkę, imię też już było dawno wybrane.

Moi dobrzy znajomi mają dwie odchowane dziewczynki w wieku szkolnym i przedszkolnym, oraz tonę pudeł z rzeczami po nich do oddania. Także oni czekali na nowiny odnośnie płci dziecka. Szczęśliwie okazały się po naszej myśli i pudła zmieniły właściciela.

Zobacz też: Swobodna zabawa w rozwoju dziecka. Dlaczego jest tak ważna?

Zero waste

Dobrze pamiętam moje wzruszenie, gdy pierwszy raz oglądałam te małe sukieneczki, koszulki i bodziki niemowlęce. W jednym momencie miałam prawie całą garderobę dziecięcą. A to był dopiero początek…  W ciągu kolejnych miesięcy dostałam od koleżanek torby ubranek po ich dzieciach, niektóre z nich były zupełne nowe, najczęściej najmniejsze rozmiary, gdyż dziecko rodziło się duże i nie mieściło się w 56-tkę.

Co więcej, od mojej wspaniałej świadkowej ślubnej, dostałam wózek dziecięcy, i to nie byle jaki! Najpiękniejszy na świecie i super funkcjonalny. Widząc jak mi się podoba, zdecydowała się pożyczyć mi go do czasu, aż będzie jej znowu potrzebny. W ten sam sposób dostałam w dzierżawę również przewijak, wanienkę i kolejne torby ubranek.

W dobie rozbuchanego konsumpcjonizmu, a jednocześnie mody na ekologie i filozofię zero waste, korzystanie z rzeczy używanych to strzał w dziesiątkę. Mało kto wie, że przy produkcji ubrań rocznie emituje się ponad 1,2 mld ton gazów cieplarnianych, zaś do odzysku trafia mniej niż 1% zużytej odzieży (dane z raportu organizacji proekologicznej Ellen MacArthur Foundation). Dziecku bez różnicy czy ma nowy strój z Disneya, czy lekko spraną koszulkę po kuzynce. I tak trzeba je przebrać kilka razy dziennie.

Tak więc ile naprawdę kosztuje dziecko? Kilka uśmiechów, kapkę dobrej woli, ogrom życzliwości. Bo nie wszystko można kupić za pieniądze.

Alina HRabina

Zawodowo związana z branżą HR. Obecnie na urlopie macierzyńskim. Mieszka w Warszawie, chętnie odbywa podróże małe i duże.

Trauma we wczesnym dzieciństwie uszkadza mózg

Trauma we wczesnym dzieciństwie uszkadza mózg
Wspomnienia z dzieciństwa decydują o naszym charakterze. – Fot. Pixabay

Traumy w dzieciństwie, takie jak rodzicielskie zaniedbanie, molestowanie seksualne i przemoc powodują uszkodzenie mózgu i doprowadzają do depresji w dorosłym życiu.

Po raz pierwszy badacze połączyli zmiany w strukturze mózgu do traumatycznych wydarzeń we wczesnym dzieciństwie i problemów ze zdrowiem psychicznym w późniejszym życiu.

Już co czwarty Polak w dorosłym życiu cierpi na schorzenia psychiczne takie jak m.in. depresja.              W opublikowanych w piśmie medycznym „Lancet” badaniach odkryto, że kora przedczołowa jest mniejsza u tych dorosłych, którzy w dzieciństwie doświadczali złego traktowania.

Zobacz też: Depresja to nie młodzieńczy bunt

Traumatyczne doświadczenia są bardzo powszechne. 67 % populacji miało przynajmniej jedno doświadczenie tego typu, badania wykazały, że im więcej tego typu doświadczeń, tym gorsze zdrowie.

Jak się okazało, doświadczenia z dzieciństwa nie tylko wpływają na układ nerwowy, ale także przyczyniają się do jego zmiany. Także na poziomie neurologicznym. Wcześniejsze badania łączyły te uszkodzenia mózgu z obecnością nadmiernego stresu w codziennym życiu.

Według danych statystycznych policji w 2017 roku, w ramach działań podjętych w procedurze “Niebieska linia” ogólna liczba ofiar przemocy wynosiła 92 529, a liczba osób podejrzewanych o przemoc w rodzinie to 76 206. W tym samym roku konsultanci pogotowia “Niebieska linia”, odebrali 652 połączenia, od osób małoletnich. Według danych statystycznych GUS 8191 małoletnich, umieszczono po raz pierwszy rodzinnej w pieczy zastępczej, natomiast w instytucjonalnej pieczy zastępczej przebywało ich 16 900.

Zobacz też: Dieta dla mózgu

Do szpitala zostało przyjętych 110 ochotników, borykających się z zaburzeniami psychicznymi, głównie z depresją, którzy monitorowani byli przez kolejne 2 lata. Ich zadaniem było dokładne wypełnienie formularza – wywiad miał na celu wyłapanie incydentów takich jak: przemoc psychiczna i fizyczna, zaniedbanie emocjonalne i molestowanie seksualne. Następnym badaniem był rezonans magnetyczny – sprawdzano rodzaj i wielkość zmian w strukturze mózgu.

Dr Nils Opel, odpowiedzialny za badania powiedział: „Ponieważ zdajemy sobie sprawę, jak duże znaczenie na emocje ma kora przedczołowa, możliwe jest, że zmiany w jej wielkości powodują mniejszą reakcję na konwencjonalne leczenie u tej grupy pacjentów”.

To znaczące odkrycie rzuca nowe światło na choroby psychiczne wynikające z traum dzieciństwa. Przyszłe badania będą skierowane na to, w jaki sposób przełożyć te wyniki na pomoc, opiekę i leczenie ludzi z takimi zaburzeniami.

Jak się okazuje – wspomnienia z wczesnego dzieciństwa nie tylko decydują o charakterze i o tym, kim jesteśmy.  Mogą też trwale uszkodzić mózg.

 

Źrodło: Telegraph.co.uk

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Rozdrażnienie, apatia, problemy z koncentracją – to może być objaw boreliozy?

Objawy boreliozy
fot. CM Damiana

Kleszcze to pajęczaki niezwykle niebezpieczne dla naszego zdrowia. „Niewinne” ukąszenie może doprowadzić do chorób, do których należą m.in. odkleszczowe zapalenie mózgu oraz borelioza. Choroby te mogą dawać bardzo niespecyficzne objawy m.in. powodować apatię, pogorszenie nastroju czy ogólne osłabienie organizmu. W którym momencie te „powszechne” dolegliwości powinny skłonić nas do wizyty u lekarza? Zapytaliśmy eksperta – lek. med. Joannę Pietroń, internistę z Centrum Medycznego Damiana.

Uważaj na kleszcze!

Marzec i kwiecień to miesiące w których, po okresie zimowym, przyroda budzi się do życia. Pojawiają się pierwsze cieplejsze dni, a my częściej opuszczamy domowe zacisze, aby delektować się promieniami słonecznymi, których tak bardzo nam brakowało. Spotkania towarzyskie na świeżym powietrzu, jazda na rowerze, długie spacery po lesie…

Poza oczywistymi korzyściami tak spędzanego wolnego czasu, musimy jednak pamiętać o środkach bezpieczeństwa i ochrony przed kleszczami, których okres aktywności rozpoczął się już w marcu. Atakują one te części naszego ciała, które pokryte są cienką i delikatną skórą (pachwiny, kolana, głowę w okolicy włosów).

Zazwyczaj nie zdajemy sobie nawet sprawy, że zostaliśmy „zaatakowani”, ponieważ moment ukłucia jest całkowicie bezbolesny (kleszcze wytwarzają substancję znieczulającą naszą skórę). Dlatego, wybierając się na spacer np. do lasu, szczególną uwagę powinniśmy zwrócić na szczelne osłonięcie naszej skóry. W tym celu wybierajmy ubrania z długimi rękawami i nogawkami, skarpety naciągajmy na spodnie, korzystajmy z wyższych butów, a na głowę załóżmy czapkę z daszkiem lub kapelusz. Ponadto pamiętajmy, że zdecydowanie lepszym wyborem będą ubrania koloru jasnego, na których łatwiej zauważyć pełzające kleszcze.

Po powrocie do domu należy dokładnie obejrzeć ciało, a w razie znalezienia kleszcza, natychmiast go usunąć za pomocą plastikowego haczyka lub pęsetki. Pamiętajmy, że kleszcza należy usunąć w całości. Jeżeli nam się to nie uda, powinniśmy niezwłocznie udać się do lekarza – komentuje Joanna Pietroń, internista z Centrum Medycznego Damiana.

Miejsce ukąszenia również warto regularnie sprawdzać, a jakiekolwiek niepokojące symptomy (m.in. rumień powiększający się obwodowo, guzek, zaczerwienienie, obrzęk), które pojawiły się w następstwie ukąszenia, zgłosić podczas wizyty w gabinecie specjalisty. Kleszcza należy usunąć jak najszybciej z ciała, ponieważ ryzyko zakażenia boreliozą zwiększa się w sytuacji, gdy kleszcz przebywa w ciele ponad 24 godziny. Chociaż nie każdy kleszcz jest nosicielem chorób, wszystkie kontakty z nimi może być potencjalne zakaźne, ponieważ pajęczaki te przenoszą groźne choroby m.in. babeszjozę, anaplazmozę, bartonellozę, gorączkę Q, tularemię czy riketsjozę.

Zobacz też: Jak “zasada trzech minut” może wpłynąć na Twoją relację z dzieckiem?

Odkleszczowe zapalenie mózgu

Wymienione powyższej choroby, będące następstwem ukąszenia, stosunkowo rzadko występują w naszym kraju. Do najczęściej diagnozowanych należy m.in. odkleszczowe zapalenie mózgu (nazywane inaczej środkowo-europejskim lub wczesnoletnim).

Odkleszczowe zapalenie mózgu może rozwinąć się w naszym organizmie w ciągu 7-14 dni od momentu ukąszenia przez kleszcza. Najpierw pojawiają się tzw. „grypopodobne” objawy zwiastunowe, takie jak: gorączka, bóle głowy, mięśni i stawów, nudności, wymioty, biegunka.

U niektórych chorych po kilku dniach dobrego samopoczucia pojawiają się objawy zajęcia układu nerwowego. U większości osób istnieją dobre rokowania, jednak czasami choroba może doprowadzić do niedowładów kończyn lub zaburzeń czucia. U części pacjentów mogą pojawić się problemy z koncentracja i pamięcią.

Nie istnieje leczenie przyczynowe wirusowego zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, dlatego warto zadbać o profilaktykę – zachęcam wszystkich do wykonania szczepień przeciwko odkleszczowemu zapaleniu mózgu. Jej skuteczność po przyjęciu trzech dawek wynosi ok. 96 proc. – dodaje lek. med. Joanna Pietroń.

Zobacz też: „Moje dziecko nie lubi swojego ciała!” Jak możemy pomóc dzieciom w samoakceptacji?

Przesilenie wiosenne a borelioza – tak łatwo się pomylić

Inną częstą chorobą odkleszczową występującą w Polsce jest borelioza. Wywołana zostaje przez bakterię, dlatego istnieje możliwość leczenia przyczynowego. Jej charakterystycznym objawem jest tzw. rumień wędrujący, który pojawia się w ponad 50 proc. przypadków. W jaki sposób możemy zdiagnozować boreliozę u pozostałych pacjentów?

Borelioza to choroba, która często „ukrywa się” pod postacią objawów, często traktowanych jako chwilowy „spadek formy” czy symptomy tzw. przesilenia (np. wiosennego). Osoba zakażona przez kleszcza może bowiem odczuwać m.in. bóle głowy, stawów i mięśni, chroniczne przemęczenie organizmu, ogólny spadek nastroju, drażliwość, a podczas codziennych czynności trudno jej skupić się na wykonywaniu zadań (problemy z koncentracją).

Jak widzimy objawy te nie są „zarezerwowane” wyłącznie dla boreliozy. Warto jednak zaznaczyć, że borelioza nie od razu musi dawać widoczne objawy, a wykrycie choroby często następuje nawet po upływie kilku lat. Taki stan nazywany jest boreliozą późną, a jej leczenie jest wówczas zdecydowanie bardziej skomplikowane. Dlatego zawsze, kiedy staliśmy się celem ataku kleszcza i usuwaliśmy go z naszego ciała, należy zgłosić się do lekarza, który przeprowadzi badania przesiewowe w celu wykrycia ewentualnego zakażenia. Pamiętajmy, że im szybciej wykryjemy zakażenie, tym skuteczniej będziemy mogli je wyleczyć i to bez większego wpływu na stan naszego zdrowia. Wśród objawów przewlekłej boreliozy możemy wymienić m.in. dolegliwości neurologiczne, zapalenia stawów, mięśnia sercowego, czy nerwów czaszkowych. Mogą one utrzymywać się nawet przez kilka lat i to już po całkowitym wyleczeniu pacjenta. Po skończonej antybiotykoterapii leczy się je już objawowo– mówi lek. med. Joanna Pietroń, internista z Centrum Medycznego Damiana.

Zobacz też: Dlaczego zdecydowałam się na dziecko? Z pamiętnika młodej mamy

Ekspert

Lek.med. Joanna Pietroń

Lekarz internista w Centrum Medycznym Damiana w Warszawie

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.