Przejdź do treści

Słów kilka o objawieniu. „Cudowna” Piotra Nesterowicza

"Cudowna" Piotra Nesterowicza
fot. lubimyczytac.pl

Bogowie objawiają się zazwyczaj w zwrotnych momentach historii, a te niemal zawsze łączą się z cierpieniem i niewiadomą. O tym jest ta niesamowita opowieść – „Cudowna” Piotra Nestorowicza.

Ot, tak już jakoś jest, że wielkie chwile inaczej wyglądają na kartach podręczników, a inaczej, kiedy jest się w centrum wydarzeń.

Zobacz także: Komu wybuch urwie ręce, a kto na tym zarobi? „Długi marsz w połowie meczu”

„Cudowna” Piotra Nesterowicza

Czasem bogowie zlatują na ziemię (z góry, z dołu, z wody – w zależności, gdzie mieszkają na co dzień), kiedy Kościół danego bóstwa spiera się z władzą o… władzę. Wówczas bogowie przybywają ze wsparciem.

Kiedy w latach sześćdziesiątych władza nie chciała dzielić się władzą z Kościołem katolickim, na Podlasiu objawia się jedna z ważniejszych postaci w pozaziemskiej hierarchii bóstw w tejże akurat religii – matka samego Boga.

Zobacz także: Dziesięć kawałków o wojnie. Rosjanin w Czeczenii

O trudach bycia wybrańcem

Bycie wybrańcem, którego odwiedza bóstwo nie jest łatwym zadaniem. Oprócz nieziemskiego gościa trzeba poradzić sobie z czymś znacznie trudniejszym, a mianowicie ludem bożym, który cudowności również chce doświadczyć.

Wybraniec przestaje być autonomiczną jednostką – jego „dar” staje się udziałem ogółu wiernych i to wierni chcą decydować o charakterze i kształcie „daru” oraz obowiązkach i powinnościach wybrańca.

Bo lud boży ma swoją wizję wizji, z losem wybrańca może być potem różnie. Do tego dochodzi władza – ona też będzie bronić swojego stanu posiadania w rządzie dusz.

Kiedy to wszystko wydarzy się naprawdę, to na kartach książki wygląda to szalenie ciekawie, ale tam wtedy pewnie bywało różnie, nie zawsze „cudownie”.

Marcin Malesiński

Pisze, czyta, recenzuje. Współpracownik wydawnictw i agencji autorskich. Oprócz tego zwykły czytelnik.

Biżuteria antykoncepcyjna – pierwsze testy przeszła pomyślnie! Na jakiej zasadzie ma działać?

Nie są to kolczyki, na których przeprowadzano badania. Można jednak założyć, że odpowiednie zapięcie pasowało by także i do tej pary - biżuteria antykoncepcyjna to coś dla ciebie?

Co i rusz specjaliści ogłaszają wynalezienie nowej metody antykoncepcyjnej. I chociaż wybór teoretycznie jest dość spory, to w większości kończy się na tabletkach. Wiele kobiet z chęcią zrezygnowałaby z tego codziennego obowiązku. A jeśli dodatkowo będzie wiązało się to z ładną biżuterią – przyjemne z pożytecznym!

Naukowcy opracowują bowiem specjalne podkładki, właśnie np. pod kolczyki, czy zegarek, które umożliwią uwalnianie odpowiedniej ilości hormonów. Kontakt owej podkładki ze skórą pozwoli na wchłanianie się hormonów do organizmu.

Wstępne testy przeprowadzane w Stanach Zjednoczonych pokazują, że biżuteria antykoncepcyjna rzeczywiście może dostarczyć odpowiednich dawek niezbędnych substancji, co pozwoli skutecznie zabezpieczyć się przed ciążą. Co prawda nie przeprowadzono jeszcze testów na ludziach, ale zakłada się, że zdecydowanie może ułatwić to odpowiednie dawkowanie i regularność przyjmowania leków.

„Czy kobiety rzeczywiście…”

Metoda ta opiera się na działaniu plastrów transdermalnych, które wykorzystywane są np. we wspomaganiu rzucania palenia, czy też w zapobieganiu chorobie lokomocyjnej. Owszem, plastry antykoncepcyjne także są dostępne na rynku, ale nie były one dotąd łączone z biżuterią. Jakie stoją za tym argumenty? Ma to być z jednej strony dyskretniejsze, z drugiej zaś być może bardziej atrakcyjne dla niektórych kobiet, jak przytacza opinie ekspertów portal news.gatech.edu.

Jeśli tego typu biżuteria antykoncepcyjna przejdzie pomyślnie testy na ludziach, będzie musiała być zmieniana po upływie około tygodnia. Co ważne, ma być jednak na tyle uniwersalna, by można było założyć ją w różnych sytuacjach.

Nad czym jeszcze zastanawiają się obecnie badacze? „Musimy zrozumieć nie tylko skuteczność biżuterii antykoncepcyjnej, ale także czynniki społeczne i osobiste, które są istotne dla kobiet na całym świecie”- powiedział Mark Prausnitz, profesor z Georgia Institute of Technology. „Musielibyśmy upewnić się, że idea biżuterii antykoncepcyjnej jest czymś, czego kobiety rzeczywiście chcą i używają” – dodaje.

W poszukiwaniu złotej metody

Jak widać, sporo dzieje się w temacie antykoncepcji. Jedne pomysły są lepsze, inne gorsze – ocena zapewne będzie indywidualna. Co jednak istotne, coraz widoczniej angażuje się w ten temat także mężczyzn, czego przykładem jest męska tabletka antykoncepcyjna. Przeszła ona niedawno z sukcesem pierwszą fazę badań klinicznych. Cały proces pozostaje więc w toku: „Wejścia na rynek tabletek antykoncepcyjnych dla mężczyzn możemy spodziewać się za około 10 lat” – pisaliśmy w naszym portalu >>TUTAJ<<.

Zobacz też: Jak dobrać najlepsze tabletki antykoncepcyjne? Antykoncepcja na miarę twoich potrzeb

Źródło: news.gatech.edu

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Jak oswoić stres?

Jak oswoić stres?
Stres całkowicie zawładnął naszym życiem. Oskarża się go o wszelkie choroby – od raka poprzez depresję czy choroby serca do szybszego starzenia. – Fot. Pixabay

Stres całkowicie zawładnął naszym życiem. Oskarża się go o wszelkie choroby – od raka poprzez depresję czy choroby serca do szybszego starzenia. Wydaje nam się, że nie możemy nic zrobić. Poza medytacją, jogą i innymi wyciszającymi metodami. A może warto go oswoić?

Co nas stresuje?

Jeśli wyobrazisz sobie swój poranek – odwiozłaś dzieci do szkoły (spóźnione), w drodze wysłałaś maila, którego zapomniałaś wysłać wczoraj, myślisz o niezapłaconych rachunkach (wczoraj byłaś zbyt zmęczona, żeby usiąść do komputera). Pojawiasz się w  pracy przytłoczona stresem od momentu wstania z łóżka, a wieczorem, przy kieliszku wina, zastanawiasz się, co tak naprawdę go spowodowało .

Kelly McGonigal, psycholożka zdrowia, przez wiele lat traktowała stres jako główną przyczynę chorób u ludzi, jednak po obserwacji i wielu badaniach doszła do wniosku, że ludzie rzeczywiście umierają szybciej, kiedy dopada ich stres, ale dodatkowo wierzą, że to stres powoduje choroby. Jak się okazało, ludzie narażeni na stres, ale nie obwiniający go za złe zdrowie, należeli do grupy, w której najrzadziej występowały przypadki śmierci. To badanie dowodzi, że nie sam stres jest przyczyną naszych problemów ze zdrowiem, ale wiara, że powoduje je stres. Zmiana myślenia o stresie może spowodować inną reakcję organizmu, naszego ciała.                                     

Kiedy jesteśmy zestresowani, nasze serce bije szybciej, szybciej oddychamy i zaczynamy się pocić. Oceniając takie reakcje można powiedzieć, że nie radzimy sobie w danej sytuacji, ale możemy też nauczyć swoje ciało, że takie objawy przygotowują organizm do akcji. Szybsze bicie serca i szybszy oddech oznacza, że przygotowujemy się na coś trudnego, że czeka nas wyzwanie.

Stres szkodzi

Szkodliwą częścią stresu jest zwężenie naczyń krwionośnych, co powoduje choroby serca. Badania pokazują, że stres postrzegany pozytywnienie powoduje zwężenia naczyń – ciało zaczyna postrzegać stres jako powód do radości. Następnym razem, kiedy poczujesz, że stres cię zaatakował, pomyśl o tym, że twoje ciało przygotowuje cię na ważne wyzwanie. Jak to zrobić? Przede wszystkim zaakceptować niepewną przyszłość – tak, jak robią to ludzie, zajmujący się biznesem.

Krok 1. Oczekuj zmiany i przygotuj się na nią

Ci, którzy zajmują się biznesem, przeżywają wzloty i upadki – wiedzą, jak radzić sobie w trudnych momentach – kiedy firma upada i nagle tracą pracę. Różnica jest taka, że mentalnie są na to przygotowani – trzeba się tego nauczyć.

Jeśli nie zdajesz sobie sprawy z tego, że wszelkie zmiany są naturalne – stwórz listę ważnych rzeczy i zaglądaj do niej co tydzień lub co dwa, aktualizuj, kiedy uważasz , że tego wymaga. Celem tego zadania jest to, że nie da się wszystkiego przewidzieć, ale można przygotować mózg na zmiany i nauczyć go pozytywnego reagowania na to, co nowe.  Nawet jeżeli niewiele rzeczy z listy się wydarzy, praktyka przygotowywania się na zmiany wejdzie ci w krew i da poczucie panowania nad przyszłością.

Krok 2. Skup się na swoim poczuciu wolności, nie na tym, co cię ogranicza

Wszyscy powtarzamy mantrę z dzieciństwa – „życie nie jest w porządku” – to głos rozpaczy, strachu i bezczynności. Oczywiście nie posiadamy zdolności do zatrzymywania negatywnych zdarzeń, ale możemy wybrać sposób, w jaki na nie reagujemy.

Zobacz też: Rok w ogrodzie czyli sposób na codzienną medytację

Krok 3. Napisz na nowo scenariusz swojego życia

To najtrudniejsza część, bo będzie trzeba zmienić myślenia, do którego dotychczas byliśmy przyzwyczajeni przez lata dorastania.

Na początek pomyśl o ostatnim trudnym zdarzeniu – co powstrzymało cię przed inną reakcją – co skłoniło cię do takiego, a nie innego przebiegu zdarzenia– dlaczego nie potrafiłaś wyciągnąć z tego, co najlepsze? Spisz ten negatywny scenariusz i nazwij go np. trudna lekcja. Następnie stwórz pozytywny scenariusz przeszłych zdarzeń – jak mogłaby wyglądać taka sytuacja, gdybyś podeszła do tego w sposób, do którego nie jesteś przyzwyczajana od lat.

Skup się na pozytywach. Ma to być scenariusz wzmacniający, który posłuży do zastąpienia poprzedniego. Trzymaj oba na półce, aby mieć je pod ręką w sytuacjach stresu lub silnego niepokoju. W takim momencie porównaj oba scenariusze ze swoim teraźniejszym stanem umysłu – zdasz sobie sprawę, jak zmienia się twoje myślenie pod wpływem pozytywnego scenariusza.

Krok 4. Rozpoznaj i zatrzymaj negatywne myśli

To duży krok w dawaniu sobie rady ze stresem i lękiem – badania jasno pokazują, że im dłużej i częściej dopuszczasz negatywne myśli, tym większą siłę im dajesz.

Większość negatywnych myśli to jednak tylko myśli, nie fakty

Kiedy zdasz sobie sprawę, że zaczynasz wierzyć w negatywne i pesymistyczne scenariusze w twojej głowie, czas się z nimi zmierzyć i spisać je na kartce. Jeśli znajdziesz taki moment, będzie to oznaczać, że potrafisz też racjonalnie sprawdzić ich zasadność.

Zdasz sobie sprawę, że żadna z tych negatywnych myśli nigdy się nie wydarzyła, to tylko naturalna skłonność mózgu do wyolbrzymiania myśli, często się pojawiającej. Zidentyfikowanie ich, nazwanie i oddzieleni od faktów, pomoże ci przerwać ciąg negatywnego myślenia i lęków.

Zobacz też: Droga do bliskości

Krok 5. Naucz się wdzięczności

Oddech i chwila, żeby zastanowić się, za co warto podziękować to nie tylko reguła dotycząca modlitwy – badania wykazały, że ta praktyka redukuje stres o 23 %. Ludzie, którzy praktykują podejście okazywania wdzięczności, doświadczają lepszego samopoczucia, mniej stanów lękowych, więcej energii – to wszystko dzięki obniżeniu hormonu stresu – kortyzolu.

Źrodło: success.com

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Szczepionka MMR nie powoduje autyzmu – nowe dowody naukowe

Szczepionka MMR nie powoduje autyzmu - nowe dowody naukowe
Szczepionka MMR nie powoduje autyzmu - dowodzą duńscy naukowcy. – fot.Pixabay

Duńscy naukowcy przeprowadzili największe jak dotąd badanie nad wpływem szczepionki przeciwko odrze, śwince i różyczce (MMR) na występowanie autyzmu u dzieci. Wyniki są jednoznaczne – MMR nie podnosi ryzyka wystąpienia autyzmu.

Zobacz też: Komórki macierzyste pomogą leczyć autyzm? „Nawet drobna zmiana to krok naprzód”

Badanie duńskich naukowców

Celem badania, którego wyniki zostały opublikowane 5 marca w Annals of Internal Medicine było sprawdzenie, czy szczepionka MMR podnosi ryzyko wystąpienia zaburzeń ze spektrum autyzmu (autuzm, zespół Aspergera, autyzm atypowy) u dzieci. Badacze monitorowali stan zdrowia dzieci i ich rozwój w różnych okresach czasu po szczepieniu.  

Duński rejestr populacyjny gromadzi zbiera, miedzy innymi, informacje medyczne dotyczące wszystkich obywateli kraju. Naukowcy wykorzystali zgromadzone dane by ustalić relację między szczepieniem MMR i diagnozą autyzmu. Przeanalizowano dane dotyczące największej jak dotąd grupy: 657,5 tysięcy osób urodzonych między 1999, a 2010 rokiem. W grupie znalazły się dzieci, które jako drugie pokolenie w swojej rodzinie urodziły się w Danii (podobne środowisko rozwoju, podobna opieka medyczna itd).

Badacze wzięli pod uwagę:

  • Czy zdiagnozowano zaburzenie ze spektrum autyzmu u dziecka
  • Czy dziecko zostało zaszczepione przeciwko odrze, śwince i różyczce
  • Czy w rodzinie dziecka były przypadki zaburzeń ze spektrum autyzmu
  • Jaki  innym szczepieniom poddane zostało dziecko
  • Inne czynniki powodujące ryzyko pojawienia się autyzmu (bazując na specjalnej skali ryzyka wystąpienia choroby)

Zobacz też: Szczepionka przeciwko HPV będzie refundowana w Warszawie

Wyniki badania nad związkiem MMR z autyzmem

Naukowcy nie znaleźli potwierdzenia dla hipotezy, że szczepionka MMR zwiększa ryzyko wystąpienia autyzmu u dzieci. Odsetek zaszczepionych dzieci, u których zdiagnozowano zaburzenia ze spektrum autyzmu jest taki sam, jak odsetek niezaszczepionych dzieci, u których postawiono taką diagnozę. Dodatkowo naukowcy wykazali, że szczepionka nie “uwalnia” autyzmu u dzieci, które ze względów genetycznych są obciążone wyższym ryzykiem (na przykład przypadki autyzmu w rodzinie).

W badanej grupie dzieci zaszczepionych MMR liczącej, przypomnijmy, 657,5 tysięcy osób, autyzm zdiagnozowano u 6,5 tysiąca dzieci, co stanowi 1% badanej populacji.

Zobacz też: Współczesne trendy w pediatrii – zapobieganie lepsze od leczenia

Z jakimi czynnikami naukowcy skorelowali autyzm?

  • Starszy lub nieznany ojciec
  • Starsza matka
  • Niski wynik Apgar po urodzeniu
  • Niska waga urodzeniowa
  • Przedwczesne  zakończenie ciąży
  • Duża głowa
  • Palenie w ciąży

Skąd wziął się pogląd, że MMR powoduje autyzm?

W 1998 roku w czasopiśmie naukowym Lancet pojawił się artykuł brytyjskiego lekarza Andrew’a Wakefielda, w którym prezentował on swoje odkrycie, że MMR powoduje autyzm. Wiele osób, do których doszła ta informacja przestało szczepić swoje dzieci. Tak powstał ruch antyszczepionkowy, który dziś sprzeciwia się także innych szczepieniom, nie tylko MMR. Jednak to, że w 2010 roku udowodniono Wakefield’owi fałszowanie danych już umyka zwolennikom ruchu. Wakefield stracił prawo do wykonywania zawodu, a śledztwo wykazało, że działał we współpracy z producentami alternatywnych szczepionek.

Źródło: Annals of Internal Medicine

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

Ciemna strona kawy

Ciemna strona kawy
Zapominamy jednak o tym, że kofeina jest narkotykiem stymulującym. – Fot. Pixabay

Kofeina. Ciągle słyszymy o najnowszych badaniach na jej temat, głównie o jej korzystnym działaniu na nasz organizm. Podobno redukuje ryzyko depresji, cukrzycy, choroby Alzheimera i depresji. Zapominamy jednak o tym, że kofeina jest narkotykiem stymulującym, a dzisiaj kawę (czasem codziennie) piją już dzieci i młodzież. 

Autor książki „Dlaczego śpimy. Odkrywanie potęgi snu i marzeń sennych”, podkreśla, że kofeina nie jest suplementem diety, tylko najpowszechniej stosowanym (i nadużywanym) psychoaktywnym stymulantem na świecie. Poziom kofeiny we krwi osiąga najwyższą wartość około 0,5 godziny po spożyciu. Jeśli wypijamy kawę po kolacji, około 19.30, oznacza to, że o 1.30 w nocy, połowa tej kofeiny nadal będzie aktywnie krążyć w naszej tkance mózgowej. Do 1.30 nasz mózg tylko w połowie oczyści się z kofeiny, którą mu dostarczyliśmy. Nie powinniśmy lekceważyć jej reszty, która będzie zanikała jeszcze przez pół nocy. To kofeina – nie tylko ta w kawie, napojach energetycznych czy herbacie, ale także w gorzkiej czekoladzie i lodach – jest jednym z powodów kłopotów z zaśnięciem, co może skutkować bezsennością. Sen nie przyjdzie łatwo, ani nie będzie miał łagodnego przebiegu – mózg nadal będzie próbował uporać się z działaniem kofeiny.

Zobacz teżSuplementy szkodzą czy pomagają?

Jak działa kofeina?

Adenozyna to substancja chemiczna, która odkłada się w mózgu podczas czuwania – im dłużej nie śpimy, tym więcej adenozyny odkłada się w naszym mózgu. Im jej poziom wyższy, tym bardziej chce nam się spać i u większości ludzi dzieje się tak po 12-16 godzinach. Kofeina jest związkiem chemicznym, który wycisza sygnał wysyłany przez adenozynę i pod jej wpływem stajemy się czujniejsi i bardziej rozbudzeni. Jednym słowem, kofeina blokuje sygnał dotyczący senności, który w normalnych warunkach zostałby przesłany do mózgu. Przez to mamy fałszywe poczucie rozbudzenia mimo wysokiego poziomu adenozyny. Gdyby nie kawa, spalibyśmy smacznie. Dr Matthew Walker, psycholog i naukowiec uważa, że spożycie kofeiny jest jednym z najdłuższych i największych niesformalizowanych testów medycznych w historii ludzkości.

Zobacz też: Dieta dla mózgu

Jeśli więc siedzimy do późnych godzin nocnych, wspomagając się kawą, powinniśmy być gotowi na późniejszy tzw. „zjazd kofeinowy”, który polega na potężnej fali senności, powiększonej o większe ilości adenozyny, która czekała na pozbycie się kofeiny z organizmu. Pamiętajmy także o tym, że nie ma bezkofeinowej kawy – każda zawiera kofeinę. jeśli wypijemy trzy bezkofeinowe, to tak jakbyśmy wypili jedno espresso.

Pić czy nie pić – oto jest pytanie. Mała filiżanka espresso pewnie nam nie zaszkodzi, ale jeśli do listy negatywnego wpływu kofeiny na nasz organizm dodamy wypłukiwanie magnezu i wysoką cenę, to może warto zastanowić się nad sensem picia kolejnej kawy.

Źródło: Dr. Matthew Walker „Dlaczego śpimy. Odkrywanie potęgi snu i marzeń sennych”. Wyd. Marginesy

 

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.