Przejdź do treści

Sprawa „porwanego ” noworodka. Rodzice żądają od szpitala zadośćuczynienia

porwany noworodek
Pixabay

Nie cichnie sprawa „porwanego” z białogardzkiego szpitala noworodka. Tuż po narodzeniu rodzicom wcześniaka częściowo ograniczono władzę rodzicielską, jednak ci wraz z dzieckiem opuścili placówkę. Od tego czasu miejsce pobytu rodziny pozostaje nieznane, a w ich imieniu głos zabrał pełnomocnik.

– Rodzice dziecka złożyli zawiadomienie do prokuratury dotyczące podejrzenia popełnienia przestępstwa przez lekarzy sprawujących opiekę, polegającego na narażenie dziecka na niebezpieczeństwo poprzez podanie preparatu Vitacon – poinformował pełnomocnik rodziny, mecenas Arkadiusz Tetela.

– Preparat ten zawiera substancje niebezpieczne dla noworodków i powinien być wycofany 2 lata temu – wyjaśnił. Pełnomocnik dodał, że rodzina będzie domagać się zadośćuczynienia od lekarzy ze szpitala w Białogardzie w kwocie 500 tys. zł.

W środę Sąd Rodzinny w Białogardzie uchylił wobec nich postanowienie o częściowym ograniczeniu władzy rodzicielskiej oraz postanowienie o ustawieniu kuratora.

Porwany noworodek

W czwartek w białogardzkim szpitalu w 36 tygodniu ciąży na świat przyszła dziewczynka. Według ordynatora oddziału, rodzice nie wyrażali zgody na podejmowanie wobec noworodka podstawowych czynności medycznych. W związku z tym zawiadomiony został sąd rodzinny i na terenie placówki przeprowadzono rozprawę. W efekcie rodzicom częściowo ograniczono władzę rodzicielską, jednak gdy pracownik sądu dostarczył decyzję do szpitala, rodziców z dzieckiem już nie było.

Ojciec dziewczynki nagrał film, w którym tłumaczy decyzję o zabraniu dziecka.

Jeszcze trzy dni temu byliśmy szczęśliwą rodziną, która oczekiwała narodzin naszego dziecka. Dzisiaj jesteśmy uciekinierami, jesteśmy ścigani przez policję, organizują na nas obławy, a my czujemy się bardzo, bardzo zaszczuci – mówi mężczyzna.

Twierdzi, że dziecko urodziło się „o czasie” i nie potrzebowało inkubatora. – W dwie i pół godziny po porodzie lekarz poinformował, że zgłasza nas do sądu rodzinnego, a mnie, że ja, jako tata dziecka, zagrażam jego zdrowiu i życiu. Powodem była odmowa zaszczepienia córki w pierwszej dobie życia oraz odmowa podania zastrzyku z witaminą K – wyjaśnia. Rodzice nie wyrazili również zgody na umycie noworodka.

„Stop NOP” broni decyzji rodziców dziecka

W obronie rodziny kilkadziesiąt osób z całej Polski zgromadziło się przed białogardzkim sądem. Spontaniczną akcję zorganizowało Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach „Stop NOP”. Podczas demonstracji wykrzykiwali hasła: „Łapy precz od naszych dzieci. Łapy precz od niewinnej rodziny”, „Złodzieje dzieci”, „Czyje są dzieci?! Mamy i Taty czy Rządu!”.

Zobacz także:

Telefon komórkowy i ciąża? Nie taki diabeł straszny, jak go malują

Żłobki i przedszkola żądają zaświadczeń – to niezgodne z prawem!

Babypod – dopochwowy odtwarzacz muzyki

Źródło: Radio ZET, Wirtualna Polska

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Samotność doskwiera też w wielkim mieście. Polska psycholożka znalazła na nią sposób

Kliknij i zjedz wspólnie posiłek. PlateWithMate /Na zdjęciu: Czwórka osób je wspólny posiłek - ujęcie z góry
Fot.: Dan Gold /Unsplash.com

Zmieniające się wzorce społeczne i współczesny tryb pracy sprawiają, że coraz więcej czasu spędzamy samotnie. Badania wskazują, że niemal połowę codziennych posiłków spożywamy w pojedynkę – i to nie zawsze z własnej woli. Czy można temu zaradzić? Polka psycholożka znalazła na to ciekawy sposób.

Liczne badania wskazują, że spożywanie posiłków bez towarzystwa może pośrednio wpływać na zwiększenie ryzyka rozwoju licznych zaburzeń zdrowotnych: depresji, chorób sercowo-naczyniowych, otyłości, cukrzycy oraz zespołu metabolicznego. Mimo to aż 46% z nas je w samotności co najmniej dwa posiłki dziennie. Czasem wynika to z potrzeby wyciszenia się i chwilowej izolacji, jednak w wielu przypadkach powodem jest sytuacja osobista lub charakter pracy zawodowej, wymagający np. częstych podróży. Czy w takich sytuacjach możemy znaleźć towarzysza posiłku, nie narażając się na przyklejenie łatki… desperata? Okazuje się, że tak – a pomogą nam w tym nowe technologie.

CZYTAJ TEŻ: Szczęśliwa i sama. Jak być singielką i nie oszaleć

PlateWithMate. Kliknij i zjedz posiłek w dobrym towarzystwie

Zuzanna Grudniak, młoda psycholożka z Gdyni, opracowała innowacyjną aplikację PlateWithMate, która ma na celu łączenie ludzi otwartych na nowe znajomości i pomaga uniknąć samotnego spożywania posiłków w restauracjach. Program, który możemy bezpłatnie pobrać na smartfony, jest wyjątkowo prosty w obsłudze. Wystarczy wybrać miejsce (restaurację, bar czy kawiarnię) i zaznaczyć, o której godzinie się w nim pojawimy. W ten sposób zasygnalizujemy, że chętnie nawiążemy z kimś niezobowiązującą rozmowę podczas wspólnego posiłku.

Twórczyni aplikacji podkreśla, że PlateWithMate nie służy do randkowania.

– Mało kto lubi jeść w samotności, a wielu z nas chętnie poznałoby osobę, z którą może uciąć sobie ciekawą pogawędkę w czasie posiłku. W dużych centrach biurowych w porze lunchowej nietrudno jest znaleźć ludzi, którzy z chęcią spędziliby czas przy obiedzie, rozmawiając z kimś interesującym, ale dotychczas nie było platformy, która by na to pozwoliła. PlateWithMate daje taką szansę – mówi Zuzanna Grudniak.

Aplikacja będzie także doskonałym rozwiązaniem dla osób, które często podróżują. Zgodnie ze światowymi statystykami, ok. 480 milionów wyjazdów biznesowych w roku odbywa się w pojedynkę. PlateWithMate pomoże nam wówczas efektywnie wykorzystać czas wolny od pracy, by poznawać nowe miejsca i smaki w przyjaznym towarzystwie.

– Podczas samotnych podróży wielu z nas, zamiast wyjść na miasto, poznawać miejscowe smaki i ludzi, zostaje w hotelu. W ten sposób ucieka nam możliwość poznania wielu ciekawych ludzi i zobaczenia miasta, do którego przyjechaliśmy na konferencje naukową czy spotkania biznesowe – podkreśla Zuzanna Grudniak.

Choć brzmi to jakaś paradoks, PlateWithMate pozwoli też… ograniczyć korzystanie ze smartfonów w czasie posiłku – na rzecz zdrowej, międzyludzkiej interakcji.

Aplikacja PlateWithMate dostępna jest bezpłatnie na dwie platformy mobilne: iOS oraz Android.

POLECAMY RÓWNIEŻ: „Tłuścioch”. Jaki jest twój związek z jedzeniem?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Gdy praca nie daje już satysfakcji. Wypalenie zawodowe czy zwykłe zmęczenie?

Wypalenie zawodowe: przyczyny, objawy, przeciwdziałanie /Na ilustracji: Dwójka pracowników (kobieta i mężczyzna) dyskutuje nad laptopem
Fot.: RawPixel/Unsplash.com

Wypalenie zawodowe to problem, który może dotknąć niemal każdego pracownika. Najczęściej jednak negatywne skutki tego stanu odczuwają osoby, które najsilniej angażują się w swoją codzienną pracę. Czy wiesz, jakie cechy predysponują do wypalenia zawodowego, które objawy powinny zwrócić twoją uwagę i jak z nimi walczyć?

Na wypalenie zawodowe wpływ ma wiele czynników. Najbardziej zagrożone są nim jednak osoby, które mają ku temu pewne predyspozycje, a dodatkowo pracują w miejscu, gdzie silna presja miesza się z niskim docenianiem pracownika.

– Do cech osobistych, które predysponują do efektu wypalenia, należą duże zaangażowanie, wysokie chęci, aktywność. Problem może pojawić się wtedy, gdy tego typu tendencje idą w parze ze słabo sprecyzowanymi celami i wartościami osobistymi, życiowym chaosem, słabym balansem między życiem zawodowym a pracą, perfekcjonizmem, stawianiem pracy na pierwszym miejscu – mówi Ilona Rajchel, trener w firmie szkoleniowej Effect Group.

Zaangażowanie wysokiego ryzyka

Wypaleniu zawodowemu sprzyjają także czynniki zewnętrzne. Trudności mogą pojawić się chociażby wtedy, gdy pracownik zderza się ze „szklanym sufitem”, tzn. czuje w sobie potencjał, jest dobrze zmotywowany, ale firma nie umożliwia mu ani rozwoju, ani awansu. Do tego dochodzi przedmiotowe traktowanie, nieakceptowanie przedstawianych pomysłów, brak tolerancji dla jakichkolwiek błędów, przesadna biurokracja. Jeśli organizacja stawia przed pracownikiem wyśrubowane cele, a jednocześnie nie pomaga mu w rozwijaniu kompetencji i lekceważy temat budowania dobrych relacji, takie okoliczności również będą sprzyjały wypaleniu zawodowemu.

– Najbardziej narażeni na wypalenie zawodowe są pracownicy, którzy ,,płoną”. To osoby, które wykazują inicjatywę, dużo pracują, nie zgadzają ze skostniałymi standardami, proponują coś od siebie. To nie znaczy, że wszystko robią najlepiej, ale zależy im, aby działać szybciej, lepiej, sprawniej – zauważa Ilona Rajchel. – Jednocześnie takie osoby często przenoszą swój autorytet na zewnątrz, tzn. szukają potwierdzenia swojej wartości u innych ludzi, nie dając wsparcia samym sobie – dodaje.

Bywa, że są to osoby, których życie osobiste nie jest satysfakcjonujące. Są pracoholikami, nie ,odreagowują” stresu po pracy, nie mają z kim porozmawiać, a równowaga pomiędzy ich życiem osobistym a zawodowym jest wyraźnie zaburzona. Wypalenie zawodowe nie grozi zwykle osobom biernym czy pracującym odtwórczo. Ale niewielkie jest też ryzyko, że problem taki dotknie osoby aktywne, o ile z równym zaangażowaniem spełniają się one w pracy i w sferze osobistej.

Jak rozpoznać wypalenie zawodowe?

Wypalenie zawodowe nigdy nie pojawia się nagle. Jeśli dość szybko, z dnia na dzień, zauważamy niepokojące objawy, najprawdopodobniej wynikają one z innych powodów (zazwyczaj trudności w życiu osobistym).

– Wypalenie zawodowe to długotrwały proces. Wielki stos zaangażowania, chęci, perfekcjonizmu płonie długo, ale niepodsycany, niewspierany przez firmę, szefa i samego pracownika, zaczyna wygasać. Proces ten trwa zazwyczaj wiele miesięcy, a czasem nawet lat. Narasta powoli, co jest o tyle korzystne, że mamy dużo czasu na zauważenie i stosowną reakcję. Ale co za tym idzie, odpowiedzialny szef nigdy nie powie, że wypalenie zawodowe pracownika było dla niego zaskoczeniem – podkreśla trenerka Effect Group.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kultura nie tylko wzbogaca, ale też leczy. Wiesz jak? [WIDEO]

Objawy wypalenia zawodowego

Do objawów wypalenia zawodowego zaliczyć możemy:

  • zmęczenie i wyczerpanie,
  • poczucie bezsilności,
  • niemoc,
  • irytację,
  • stałe napięcie,
  • gniew,
  • frustrację.

Na to nakłada się jeszcze poczucie pędu, nadmiaru obowiązków, braku czasu. W efekcie osoba dotknięta syndromem wypalenia zawodowego ma problemy ze snem, nie potrafi się zrelaksować po pracy ani wypocząć (nawet w czasie urlopu). A ponieważ w życiu osobistym brakuje jej celów i priorytetów, wraca myślami do pracy – tak koło się zamyka i zarazem napędza. Narasta wyczerpanie fizyczne, emocjonalne i duchowe.

Według Ilony Rajchel zmiany można zauważyć w trzech wymiarach. Objawiają się:

  • wyczerpaniem – poczuciem nadmiernego obciążenia pracą (emocjonalne i fizyczne),
  • cynizmem, depersonalizacją i trudnościami w utrzymaniu więzi międzyludzkich – człowiek, który nie czuje się doceniany, staje się agresywny, cyniczny, krytyczny. To, co robił do tej pory z wielkim zaangażowaniem, zaczyna wykonywać pobieżnie, mechanicznie i z dystansem.
  • obniżoną oceną własnych dokonań i brakiem skuteczności – kiedy pracownik zaczyna tracić wiarę w siebie, czuje się nieskuteczny, rośnie jego poczucie niedopasowania. Każde nowe zadanie zdaje się go przerastać, czuje się osamotniony i niezrozumiany.

CZYTAJ TEŻ: Co nas uszczęśliwia? Relacje, relacje, relacje! PSYCHOLOGIA

Jak radzić sobie z wypaleniem zawodowym? Postaw na wypoczynek

Osoba, która zauważy u siebie powyższe objawy, powinna uznać je za ważny sygnał. Właściwie jest to podpowiedź ze strony buntującego się organizmu, wezwanie do tego, aby zwolnić tempo.

Jeśli możliwy jest dłuższy urlop, warto sobie na niego pozwolić. Najlepiej, jeśli będzie to nie tylko odpoczynek od pracy, ale fizyczna zmiana miejsca. Oczywiście, pracownik będący na takim urlopie nie powinien w czasie jego trwania prowadzić rozmów telefonicznych na temat pracy ani zajmować się firmowymi mailami (dotyczy to nie tylko odpowiadania na nie, ale także samego ich czytania). Chodzi o to, aby wypoczynek był przede wszystkim urlopem dla umysłu, który w ten sposób uwolni się od codziennej presji i nabierze zdrowego dystansu – tak wobec spraw zawodowych, jak i osobistych.

– Powinien być to czas na wyspanie się, wyciszenie, zadbanie o ciało, ale też o umysł i duszę.  Dobrym wykorzystaniem tego czasu będzie zadanie sobie ważnych pytań o istotne w życiu wartości, własne potrzeby, priorytety. Warto pomyśleć także o relacjach z innymi, rodzinie, związku oraz zainteresowaniach i pomysłach na ciekawe spędzanie czasu poza pracą. W takim momencie można w końcu na spokojnie przewartościować sprawy zawodowe i zastanowić się, czy nie nadszedł czas na zmiany również w tej sferze – podpowiada trenerka.

Jak sobie radzić z wypaleniem zawodowym? Zadbaj o pozytywne relacje z otoczeniem

Bardzo istotne w procesie ,,zdrowienia” jest także to, aby zadbać o pozytywne i głębokie relacje z innymi ludźmi. Znaczące, że nie wypalają się zawodowo osoby, które balans praca-życie osobiste traktują serio.

Jeśli jednak nasze wypalenie zawodowe doszło bardzo daleko lub nie czujemy się na tyle silni, by samodzielnie rozpocząć proces zmian, warto poszukać pomocy u specjalisty – np. psychologa lub terapeuty. Pomóc mogą też odpowiednie szkolenia. Przede wszystkim dają one fachową wiedzę o tym, co jest, a co nie jest wypaleniem zawodowym, co na nie wpływa, jak można mu zapobiegać, jak wychwycić pierwsze objawy i z nimi walczyć.

Szkolenie może dostarczyć pracownikowi również dużą dawkę pozytywnej energii do działania. Bardzo często okazuje się, że staje się ono pierwszym krokiem na drodze do poważnych zmian.

– Na moich szkoleniach uczestnicy mają szansę poczuć własną siłę wewnętrzną. Dowiadują się, że nie ma ,,cudownej tabletki” na wypalenie, ale istnieje coś cenniejszego – ich wewnętrzna moc, przekonania, wartości, talenty, uświadomione cele życiowe, rodzina i przyjaciele. Gdy czuje się tę moc i ma się świadomość możliwości, jakie ona daje, odpowiedzialność za własne szczęście, zdrowie czy sukces staje się wyzwaniem realnym i motywującym – mówi Ilona Rajchel.

Źródło: inf. prasowa

POLECAMY TAKŻE: Pracowali ze sobą od kilku lat. Nie wiedzieli, że są bliską rodziną

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Smog za oknem? Sprawdź, jak się przed nim chronić

Dłoń; w niej tabletki, obok blistry z lekami /Ilustracja do tekstu" Jak chronić się przed smogiem?
Fot.: Pixabay.com

Zła jakość powietrza, którym oddychamy, obniża przyjemność codziennych spacerów i komfort życia. To jednak niejedyne konsekwencje wszechobecnego smogu. Coraz więcej badań wskazuje, że może on dodatkowo zwiększać ryzyko zachorowania na raka płuca, a nawet pęcherza moczowego. Jak chronić się przed smogiem w mieście?

Smog powstaje, gdy zanieczyszczenia powietrza (drobne pyły) spowodowane przez człowieka (tzw. niska emisja pochodząca z domowych pieców i lokalnych kotłowni węglowych, zanieczyszczenia przemysłowe oraz wyziewy z silników spalinowych) występują razem z naturalnymi zjawiskami atmosferycznymi, jak duża wilgotność powietrza (np. mgła) i brak wiatrów w trakcie wyżów. Smog jest szkodliwy dla zdrowia, ponieważ w powietrzu znajduje się wówczas mieszanina cząsteczek stałych i kropelek cieczy, które zawierają substancje toksyczne, m.in. wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (w tym benzo[a]piren), metale ciężkie, dioksyny i furany, a także alergeny.

CZYTAJ TEŻ: Smog a zdrowie dzieci. „To wpływa na całe późniejsze życie”

Smog za oknem rakotwórczy jak palenie papierosów

WHO oceniło, że szkodliwość pyłu zawieszonego w powietrzu osiąga ten sam poziom co promieniowanie UV czy dym tytoniowy. Zgodnie z tegorocznym raportem Europejskiej Agencji Środowiska, każdego roku  z powodu smogu przedwcześnie umiera w Polsce ok. 47 tysięcy ludzi, a w Europie – 485 tysięcy. Jednocześnie uznano, że zanieczyszczenie powietrza jest jednym z głównych kancerogenów. WHO szacuje, że 8 proc. wszystkich nowotworów płuca w Europie wywołuje smog.

Istnieje wiele przebadanych i potwierdzonych naukowo konsekwencji smogu. Należą do nich m.in.:

  • ze strony układu oddechowego – częstsze infekcje i choroby przewlekłe dróg oddechowych, np. astma, POCHP, rak płuca, częstsze zaostrzenia przebiegu istniejących chorób przewlekłych układu oddechowego, częstsze hospitalizacje i związany z tym wzrost umieralności,
  • ze strony układu krążenia – częstsze, ostre powikłania chorób sercowo-naczyniowych, np. udar mózgu, zawał serca, niewydolność serca, a także wzrost ciśnienia tętniczego, zaburzenia rytmu serca i wzrost umieralności,
  • ze strony układu nerwowego – wzrost ryzyka wystąpienia i rozwoju chorób neurodegeneracyjnych, np. Alzheimera, Parkinsona, uszkodzenia neuronów i naczyń mózgowych zaburzające działanie układu nerwowego,
  • ze strony układu rozrodczego – porody przedwczesne, obniżona masa urodzeniowa dziecka, zaburzenia rozwoju wewnątrzmacicznego,
    inne: nowotwory pęcherza moczowego, rak piersi, podrażnienie spojówek, przyspieszone starzenie skóry, stres oksydacyjny, oporność na insulinę, cukrzyca.

Jak chronić się przed smogiem w mieście?

Osoby, które mieszkają w miastach zagrożonych smogiem, nie mają możliwości wyeliminowania go całkowicie. Warto jednak starać się minimalizować ryzyko wdychania zanieczyszczeń. Jak to zrobić?

  • Staraj się nie produkować zanieczyszczeń: nie pal w domu śmieciami oraz najgorszej jakości węglem i ogranicz jazdę samochodem.
  • Sprawdzaj stan powietrza. Codziennie aktualizowane dane są dostępne na stronie Inspekcji Ochrony Środowiska www.powietrze.gios.gov.pl.
  • W dni, kiedy zanieczyszczenie powietrza jest najwyższe (czerwony alert), możliwie najkrócej przebywaj na zewnątrz. W te dni zrezygnuj z aktywności fizycznej w plenerze. Lepiej zdecydować się wtedy na siłownię albo basen.
  • Używaj oczyszczacza powietrza w domu. Hoduj rośliny, które pochłaniają szkodliwe substancje.
  • Używaj specjalistycznych maseczek ochronnych, najlepiej tych wysokiej jakości, z zamontowanymi filtrami. Maseczki te warto nosić w dni o najwyższym stopniu zanieczyszczenia powietrza.
  • Nie pal. Palenie tytoniu uszkadza nabłonek dróg oddechowych, co otwiera wrota innym substancjom rakotwórczym.

Konsultacja merytoryczna: dr n. med. Joanna Didkowska, kierownik Zakładu Epidemiologii i Prewencji Centrum Onkologii-Instytutu im. M. Skłodowskiej-Curie w Warszawie.

POLECAMY RÓWNIEŻ:

Smog: zagrożenie, które wisi w powietrzu

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Ile kosztuje wychowanie dziecka? Ta suma przyprawia o zawrót głowy

Ile kosztuje wychowanie dziecka
fot. Pixabay

Czy zastanawialiście się kiedyś, ile kosztuje wychowanie dziecka od czasu jego narodzin aż do ukończenia 18. roku życia? Możecie być w szoku!

Badanie w kierunku oszacowania kosztów związanych z wychowaniem dziecka przeprowadził ośrodek SW Research na zlecenie platformy MAM, która bada zachowania konsumentów. Badanie dotyczyło 1000 polskich rodziców.

Zobacz także: Jak wychować grzeczne dziecko? Zobacz porady lekarki!

Ile kosztuje wychowanie dziecka?

Okazało się, że koszt wychowania jednego dziecka to ponad 305 000 zł! Jeżeli rodzice zdecydują się finansować studia córki lub syna, muszą liczyć się z dodatkowymi wydatkami rzędu 130 000 zł (ok. 2186 zł miesięcznie). Jest to wydatek porównywalny z kredytem hipotecznym na mieszkanie w sporym mieście.

Jak jednak wynika z opublikowanych danych, już same przygotowania do rodzicielstwa to spore obciążenie finansowe dla przyszłych rodziców. Ciąża, wyprawka, przygotowanie siebie i gospodarstwa domowego na przyjście na świat nowego członka rodziny to wydatek ok. 8500 zł.

Im starsze dziecko, tym więcej na nie wydajemy. O ile w okresie niemowlęcym na potrzeby malucha należy wygospodarować 1050 zł miesięcznie, jak w przypadku nastolatka suma ta urasta do 1500 zł, a studenta – niemal do 2200 zł.

Pojawienie się dziecka w domu równa się też ze zwiększeniem stałych kosztów utrzymania gospodarstwa domowego. Rachunki za wodę, gaz i prąd wzrastają średnio o 200 zł w ciągu miesiąca, za jedzenie o 300 zł, natomiast za chemię i kosmetyki o prawie 260 zł.

Zobacz także: Długi pokolenia Y i Z. Finansowe tarapaty od zakupów na raty

Dziecko czy mieszkanie w Warszawie?

Podsumowując, posiadanie dziecka to niemały wydatek – 305 00 zł to równowartość dobrego samochodu lub mieszkania.

Okazuje się, że nawet przy wparciu rządowego programu 500+ wielu Polaków zwyczajnie nie stać na wychowanie potomka. Trzeba jednak przyznać, że chociaż najmłodsi domownicy generują duże koszty, to dla wielu osób jest to najlepsza inwestycja, na której nie warto oszczędzać.

Źródło: Mam Dziecko, Newseria

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.