Przejdź do treści

Sprawa „porwanego ” noworodka. Rodzice żądają od szpitala zadośćuczynienia

porwany noworodek
Pixabay

Nie cichnie sprawa „porwanego” z białogardzkiego szpitala noworodka. Tuż po narodzeniu rodzicom wcześniaka częściowo ograniczono władzę rodzicielską, jednak ci wraz z dzieckiem opuścili placówkę. Od tego czasu miejsce pobytu rodziny pozostaje nieznane, a w ich imieniu głos zabrał pełnomocnik.

– Rodzice dziecka złożyli zawiadomienie do prokuratury dotyczące podejrzenia popełnienia przestępstwa przez lekarzy sprawujących opiekę, polegającego na narażenie dziecka na niebezpieczeństwo poprzez podanie preparatu Vitacon – poinformował pełnomocnik rodziny, mecenas Arkadiusz Tetela.

– Preparat ten zawiera substancje niebezpieczne dla noworodków i powinien być wycofany 2 lata temu – wyjaśnił. Pełnomocnik dodał, że rodzina będzie domagać się zadośćuczynienia od lekarzy ze szpitala w Białogardzie w kwocie 500 tys. zł.

W środę Sąd Rodzinny w Białogardzie uchylił wobec nich postanowienie o częściowym ograniczeniu władzy rodzicielskiej oraz postanowienie o ustawieniu kuratora.

Porwany noworodek

W czwartek w białogardzkim szpitalu w 36 tygodniu ciąży na świat przyszła dziewczynka. Według ordynatora oddziału, rodzice nie wyrażali zgody na podejmowanie wobec noworodka podstawowych czynności medycznych. W związku z tym zawiadomiony został sąd rodzinny i na terenie placówki przeprowadzono rozprawę. W efekcie rodzicom częściowo ograniczono władzę rodzicielską, jednak gdy pracownik sądu dostarczył decyzję do szpitala, rodziców z dzieckiem już nie było.

Ojciec dziewczynki nagrał film, w którym tłumaczy decyzję o zabraniu dziecka.

Jeszcze trzy dni temu byliśmy szczęśliwą rodziną, która oczekiwała narodzin naszego dziecka. Dzisiaj jesteśmy uciekinierami, jesteśmy ścigani przez policję, organizują na nas obławy, a my czujemy się bardzo, bardzo zaszczuci – mówi mężczyzna.

Twierdzi, że dziecko urodziło się „o czasie” i nie potrzebowało inkubatora. – W dwie i pół godziny po porodzie lekarz poinformował, że zgłasza nas do sądu rodzinnego, a mnie, że ja, jako tata dziecka, zagrażam jego zdrowiu i życiu. Powodem była odmowa zaszczepienia córki w pierwszej dobie życia oraz odmowa podania zastrzyku z witaminą K – wyjaśnia. Rodzice nie wyrazili również zgody na umycie noworodka.

„Stop NOP” broni decyzji rodziców dziecka

W obronie rodziny kilkadziesiąt osób z całej Polski zgromadziło się przed białogardzkim sądem. Spontaniczną akcję zorganizowało Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach „Stop NOP”. Podczas demonstracji wykrzykiwali hasła: „Łapy precz od naszych dzieci. Łapy precz od niewinnej rodziny”, „Złodzieje dzieci”, „Czyje są dzieci?! Mamy i Taty czy Rządu!”.

Zobacz także:

Telefon komórkowy i ciąża? Nie taki diabeł straszny, jak go malują

Żłobki i przedszkola żądają zaświadczeń – to niezgodne z prawem!

Babypod – dopochwowy odtwarzacz muzyki

Źródło: Radio ZET, Wirtualna Polska

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Długi pokolenia Y i Z. Finansowe tarapaty od zakupów na raty

Na zdjęciu widać dłoń podającą kartę kredytową pracownikowi kawiarni /Długi pokolenia Y i Z. Tarapaty na raty
Fot.: rawpixel /Unsplash.com

31-latek z 6 mln zł długów na koncie – to niechlubny rekord wśród młodych dłużników. Ale najnowsze dane pokazują, że nie jest to odosobniony przypadek. Z każdym rokiem przybywa młodych Polaków, którzy weszli w dorosłość z długami. Dlaczego coraz więcej przedstawicieli pokolenia Y i Z popada w spiralę długów i czy mogą uchronić się przed zgubnymi konsekwencjami tych decyzji?

Jak wynika z danych udostępnionych przez BIG InfoMonitor oraz BIG, długi to problem coraz młodszej grupy wiekowej. Już 630 tys. osób należących do grupy wiekowej 25-35 lat jest zadłużonych na astronomiczną sumę ponad 6,5 mld zł łącznie. Rosną też zaległości finansowe osób w wieku 18-24 lat – obecnie wynoszą łącznie już 872 mln zł. Z kolei Krajowy Rejestr Dłużników podaje, że tylko od ostatniego roku zadłużenie Polaków, którzy nie ukończyli 25. roku życia, wzrosło o 62 proc.

– Przyczyny powstawania długów młodych Polaków są różne. Niespłacane na czas „drobne” pożyczki, nieuregulowane rachunki za telefon, nieopłacone mandaty za jazdę „na gapę” komunikacją miejską – to najczęstsze przyczyny zadłużenia osób w wieku 18-24 lat. Ale młodsi dorośli nie mają też doświadczenia w kwestii finansów i najczęściej nie czytają dokładnie umów przy zaciąganiu kredytów lub zakupach na raty. Dają się zwieść promocjom pt. „raty 0%”, które po fakcie okazują się atrakcyjnymi ofertami tylko z nazwy. Młodzi kredytobiorcy nie są np. świadomi kosztów występujących przy kredycie – wyjaśnia Tomasz Bienias, ekspert Intrum.

Jak dodaje, nieco inną genezę mają długi młodych osób z kategorii wiekowej 25-35 lat.

– Nieliczna grupa 25-latków może pochwalić się pensją wyższą niż płaca minimalna. Osoby przekraczające 30. rok życia, które są dłużej na rynku pracy, zarabiają zdecydowanie więcej, ale nadal dla wielu są to niewystarczające kwoty, by w pełni się usamodzielnić. Dlatego też w tej grupie wiekowej dług jest większy. Na łączną sumę zadłużenia składają się kredyty na wyższe sumy, zaciągane na zakup samochodu czy pierwszego mieszkania.

Czym skorupka za młodu, czyli świat bez ograniczeń

Wydaje się, że chęć posiadania własnego M to dobry powód do zadłużenia się na wiele lat, a decyzja w tej sprawie oparta jest na szczegółowych analizach. Okazuje się jednak, że zarówno osoby, które zrobiły ten ważny krok w dorosłość kilka lat temu, jak i obecni 20-latkowie mają znikomą wiedzę na temat finansów. Nie są też do końca świadomi, jakie są konsekwencje braku regularnej spłaty zobowiązań.

Jak sugeruje Tomasz Bienias, pokolenie Y i następujące po nim pokolenie Z to osoby, które urodziły się i wychowały już po transformacji ustrojowej. Nie znają pojęcia ograniczenia. Świat stoi przed nimi otworem, kusząc dobrami, które mogą mieć od ręki.

– To, niestety, dotyczy również finansów. Młodzi nie są nauczeni oszczędzania, ponieważ nigdy nie musieli tego robić. Jeżeli tylko mają stałe źródło utrzymania, a przez to i zdolność kredytową, traktują kredyty jako normalne źródło finansowania swoich potrzeb. Problemy zaczynają się wtedy, kiedy drobne zobowiązania zmieniają się w wysokie comiesięczne raty, które ciążą na domowym budżecie, aż w końcu przestają być regulowane. Często młodzi sami winni są trudnej sytuacji finansowej, w której się znaleźli – zaznacza Tomasz Bienias z Intrum.

Długi pokolenia Y i Z. Jak uniknąć kłopotów ze spłatą rat?

Warto pamiętać, że gdy znajdziemy się w bazie KRD czy BIG, w przyszłości możemy mieć problem zaciągnięciem kolejnego kredytu lub nawet ze zrobieniem zakupów na raty. Takich kłopotów można jednak uniknąć, przestrzegając kilku prostych zasad. Najważniejsza to dokładne czytanie umów kredytowych. W tym dokumencie znajdują się informacje o wszystkich kosztach zobowiązania, a tym samym o wysokości comiesięcznej raty.

– Młody kredytobiorca nie jest zwolniony z tego obowiązku, nawet jeśli decyduje się na kredyt przez internet. Niezależnie od tego, czy podejmuje się pożyczkę w oddziale banku czy online, umowa kredytowa w obu przypadkach wygląda tak samo i jest cennym źródłem informacji. Warto rozumieć wszystkie zapisy, które się w niej znajdują – radzi Tomasz Bienias z Intrum.

Długi pokolenia Y i Z. Zgubne skutki niskiej raty

Młodzi powinni tez uważać na zakupy na raty. Dziś na raty można kupić prawie wszystko: sprzęt elektroniczny, AGD/RTV, ale również letnie wycieczki czy odzież. Wydatki te można rozłożyć nawet na kilkanaście rat, przez co może wydawać się, że comiesięczny koszt takich zakupów jest niewielki.

– Niestety, wielu młodych kredytobiorców myśli w ten sposób i uważa, że nie czekają ich poważne konsekwencje, jeżeli przestaną regularnie spłacać zobowiązanie. Rzeczywistość jest zupełnie inna. Małe zadłużenie po pewnym czasie może przerodzić się w duży dług i jeszcze większe problemy finansowe. Z naszego doświadczenia wynika, że młodzi konsumenci, decydując się na zakupy ratalne, nie zawsze są świadomi tego, kto w takim przypadku jest wierzycielem ich długu. Są zaskoczeni, kiedy powiadomienie o braku regularnej spłaty nie przychodzi ze sklepu, w którym kupili towar, a z banku. Należy więc pamiętać, że zakupy na raty to nic innego, jak kredyt zaciągany na normalnych warunkach – wyjaśnia Tomasz Bienias.

Planowanie chroni przed finansowymi tarapatami. Układanie domowego budżetu, czyli posiadanie kontroli nad wszystkimi wydatkami, to sprawdzony sposób na uniknięcie niekontrolowanego zadłużenia.

Sprawa dla komornika

Czasami przykry zbieg okoliczności nie pozwala uniknąć problemów, nawet jeżeli młody kredytobiorca zastosuje się do powyższych zasad. Wtedy na swojej drodze może spotkać firmę windykacyjną lub komornika. Jak pokazują dane, takich przypadków nie brakuje. Polacy w wieku 25-35 lat aż 1/4 wszystkich zobowiązań, czyli ok. 2,68 mld zł, posiadają wobec firm windykacyjnych oraz funduszy sekurytyzacyjnych, które odkupiły długi od pierwotnych wierzycieli.

– Kiedy osoba zadłużona otrzymuje pismo od firmy windykacyjnej, nie powinna go lekceważyć. Taki list oznacza, że wierzyciel poprosił profesjonalną firmę o pomoc w odzyskaniu należności, a kredytobiorca jednocześnie otrzymuje sygnał, że ma możliwość polubownego rozwiązania swojego problemu, zanim sprawą zainteresuje się komornik, a spłata długu zostanie nakazana przez sąd. Nawet i w takich przypadkach osoba zadłużona nie jest na straconej pozycji i może wynegocjować korzystne warunki uregulowanie zaległego zobowiązania. Warto jednak nie dopuścić do rozwoju takiej sytuacji i podjąć odpowiednie kroki, kiedy pojawiają się pierwsze problemy ze spłatą zaciągniętych kredytów – podpowiada Tomasz Bienias z Intrum.

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Anja Rubik na czele rewolucji. Szykuje rzetelną edukację seksualną dla młodzieży

Anja Rubik podczas promocji książki #SEXEDPL

Ciekawość, pożądanie, pierwsze zauroczenia, w końcu – pierwszy seks. Choć dojrzewanie płciowe nastolatków jest nieuniknione i naturalne, wielu dorosłych zdaje się ten fakt wypierać. Tymczasem wiek inicjacji seksualnej powoli, ale systematycznie się obniża, a brak rzetelnej edukacji seksualnej rodzi wiele zagrożeń. Tę sytuację chce zmienić Anja Rubik, której akcja #SEXEDPL ma zapoczątkować rewolucję w podejściu Polaków do seksu.

Anja Rubik to jedna z najbardziej znanych modelek na świecie. W ostatnich miesiącach głośno jest jednak nie tylko o jej karierze, ale też o pionierskich działaniach społecznych. W ubiegłym roku gwiazda zainicjowała kampanię społeczną #SEXEDPL, na którą złożyło się kilkanaście 60-sekundowych filmów poruszających najważniejsze tematy związane z edukacją seksualną. Akcja, którą wsparli m.in. Monika Brodka, Maffashion, Robert Biedroń i Maciej Stuhr, podbiła internet i pokazała, jak niewiele – jako Polacy – wiemy na temat świadomej aktywności seksualnej.

CZYTAJ TEŻ: „Dla wielu młodych ludzi masturbacja jest problemem”. Tego w polskich szkołach uczy się młodzież

#SEXEDPL. Oddemonizować seks

Ogromne zainteresowanie pierwszą odsłoną kampanii sprawiło, że modelka zdecydowała się na kolejny, jeszcze śmielszy krok. We współpracy z kilkunastoma ekspertami i edukatorami opracowała innowacyjny podręcznik „#SEXEDPL”, który własnie ukazał się nakładem wydawnictwa W.A.B.

To pierwsza publikacja na polskim rynku, która wesprze młodzież w trudnych momentach dorastania, oferując rzetelną wiedzę o wszystkim tym, co kategoryzowane jest jako tabu.

„Cały świat mówi o konieczności i potędze edukacji, ale rzadko rozmawiamy o edukacji seksualnej. A przecież seks to coś, co dotyczy każdego z nas. To integralna część naszego życia. […] Właśnie taką książkę chciałabym przeczytać 20 lat temu” – pisze autorka we wstępie.

Atrakcyjną i przyjemną w odbiorze publikację wzbogacają komiksy Kiciputka i zdjęcia autorstwa Zuzy Krajewskiej, przedstawiające efekty sesji #SEXEDPL. Wzięło w niej udział blisko 60 nastolatków i młodych dorosłych z Polski, Szwecji, Anglii oraz Białorusi. Nastolatkowie byli także pierwszymi recenzentami książki.

Podręcznik „#SEXEDPL” ma być osiągalny i dostępny dla jak najszerszego grona odbiorców, dlatego jego cena nie przekroczy 20 złotych. Niski koszt wynika z charakteru publikacji – zarówno Anja Rubik, jak i Wydawnictwo W.A.B. zrezygnowały z przychodów z książki. Zyski ze sprzedaży zostaną przekazane  Fundacji #SEXEDPL.

#SEXEDPL, czyli edukacja seksualna bez tabu. Także w szkole

Ale działania w ramach akcji #SEXEDPL nie kończą się na książce. 19 września br. w dawnym liceum im. Hoffmanowej przy ul. Emilii Plater 31 w Warszawie otwarto czterodniową szkołę edukacji seksualnej, której pomysłodawczynią jest Anja Rubik. Lekarze, pedagodzy, seksuolodzy, edukatorzy i edukatorki poprowadzą tam wykłady i dyskusje o dojrzewaniu płciowym, miłości i bezpiecznym seksie.

Program wydarzenia uwzględni kilkanaście spotkań dla młodzieży. Uczestnicy zyskają szansę uczestnictwa m.in. w warsztatach na temat samoakceptacji, metod antykoncepcji, świadomej zgody i zapobiegania infekcji HIV. Będą mogli także skorzystać ze specjalnej czytelni i strefy chilloutu, wziąć udział w pokazach filmów oraz spotkać znane osoby wspierające ruch #SEXEDPL.

Ponadto w szkole ustawione zostaną stoiska Grupy Ponton, Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, Społecznego Komitetu ds. AIDS oraz IFMSA – Międzynarodowego Stowarzyszenia Studentów Medycyny.


Pełen program szkoły edukacji seksualnej #SEXEDPL, wraz z informacjami o zapisach, dostępny jest pod tym adresem. Zachęcamy do udziału!


POLECAMY RÓWNIEŻ: Gdańsk planuje edukację seksualną dla młodzieży. Prawica jest przeciwna

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Komórki macierzyste pomogą leczyć autyzm? „Nawet drobna zmiana to krok naprzód”

Rodzice z małym dzieckiem /Ilustracja do tekstu: Komórki macierzyste: jak je wykorzystać w leczeniu?

Jak można wykorzystać krew pępowinową? Czym różnią się komórki macierzyste krwi pępowinowej od komórek macierzystych sznura pępowiny? Czy za leczenie komórkami macierzystymi należy zapłacić? Na te i inne pytania – w 30. rocznicę pierwszego przeszczepienia krwi pępowinowej –odpowiadają eksperci.

Niemal równo 30 lat temu, w październiku 1988 r., prof. Eliane Gluckman wraz ze swoim zespołem dokonała pionierskiego przeszczepienia krwi pępowinowej 5-letniemu chłopcu choremu na niedokrwistość Fanconiego. Chłopiec wyzdrowiał, a sukces zabiegu przyczynił się do istotnego wzrostu wykorzystania komórek macierzystych z krwi pępowinowej w ratowaniu życia chorych na nowotwory i schorzenia hematologiczne. Współczesne badania wskazują, że komórki te mogą mieć zastosowanie nawet w chorobach neurologicznych.

Komórki macierzyste, czyli co?

Komórki macierzyste to pierwotne i niewyspecjalizowane jeszcze komórki, które charakteryzują się wysoką zdolnością do samoodnawiania i różnicowania. W medycynie pozyskiwane są:

  • ze szpiku kostnego,
  • z krwi obwodowej,
  • z tkanek popłodu: krwi pępowinowej i sznura pępowiny.

Jak wykorzystać komórki macierzyste?

Komórki macierzyste stosowane są od ponad 30 lat w leczeniu ciężkich chorób hematologicznych i onkologicznych, zarówno u dawcy, od którego zostały pobrane, jak i u jego rodziny lub osób niespokrewnionych (w zależności od wskazania).

W 2017 roku opublikowano wyniki badań nad zastosowaniem komórek macierzystych krwi pępowinowej w leczeniu autyzmu oraz mózgowego porażenia dziecięcego. Ich wyniki pokazują, że ta forma terapii może przynieść korzystne efekty kliniczne.

– Komórki macierzyste pochodzące ze sznura pępowinowego i krwi pępowinowej zaskakują swoją uniwersalnością. Wykazują bardzo dużą skuteczność, a przy tym nie wymagają pełnej zgodności materiału w układzie HLA.  Nie musimy już szukać dawcy w pełni zgodnego; wystarczy zaledwie 60 proc. zgodności. Już dziś wiemy, że możemy je wykorzystywać w leczeniu wielu chorób, a jeszcze nie wszystko wiadomo o ich zdolnościach – mówi prof. Krzysztof Kałwak z Kliniki Transplantacji Szpiku Onkologii  i Hematologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

CZYTAJ TEŻ: Jak karmić malucha, by nie groziły mu niedobory? Poznaj kalendarz żywienia dziecka!

Komórki macierzyste w leczeniu objawy autyzmu

Eksperci zauważają, że komórki te mają także dużą dawkę bardzo cennych substancji o działaniu immunomodulującym.

– Oznacza to, że podane np. dziecku z autyzmem potrafią znacznie złagodzić stan zapalny w centralnym ośrodku nerwowym. Czyli złagodzić objawy choroby – zwiększyć koncentrację, uspokoić, zmniejszyć napięcie mięśniowe – dodaje prof. Kałwak.

Zdaniem specjalisty, w najbliższej przyszłości komórki macierzyste z krwi i sznura pępowinowego znajdą szerokie zastosowanie w leczeniu dorosłych. Już dziś znane są przypadki satysfakcjonujących terapii osób z udarem niedokrwiennym czy po przebytym zawale serca.

– W leczeniu chorób neurologicznych dzieci bardzo istotny jest wiek pacjenta – im młodsze dziecko, tym lepsze efekty terapii. Nie możemy się jednak łudzić, że wyleczymy całkowicie porażenie dziecięce czy autyzm. Podanie komórek macierzystych (z krwi pępowinowej lub ze sznura pępowiny) ma na celu polepszenie jakości życia i zniwelowanie objawów. I proszę mi wierzyć, że w przypadku naszych pacjentów nawet pozornie drobna zmiana to wielki krok naprzód dla chorego i jego rodziny. Te „drobiazgi”, które uzyskujemy czasem już pod dwóch podaniach, oznaczają np. wielkie postępy w rehabilitacji, zmniejszenie napięcia mięśniowego, poprawę widzenia, mowy czy koncentracji. To bardzo wiele – podkreśla dr hab. Magdalena Chrościńska-Krawczyk z Kliniki Neurologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Lublinie.

Terapia komórkami macierzystymi: wsparcie w finansowaniu

Terapia komórkami macierzystymi w chorobach neurologicznych realizowana jest w ramach procedury medycznego eksperymentu leczniczego. Oznacza to, że nie jest refundowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Z tego powodu dostęp do niej jest bardzo ograniczony.

Pacjentom, dla których wykorzystanie komórek macierzystych jest szansą na lepsze życie, przychodzi z pomocą Fundacja „Komórki Życia – Komórki Nadziei”.

­– Naszym zadaniem jest ułatwianie chorym dotarcia do potrzebnej im terapii. Większość
z nich to osoby, które nie mają własnej krwi pępowinowej. Oczywiście gdyby ją miały, cała procedura trwałaby dużo krócej i byłaby bezkosztowa, ale tak jest rzadko. Naszym celem jest umożliwianie chorym dzieciom i ich rodzinom leczenia w Polsce oraz informowanie ich o możliwościach i ośrodkach, które przeprowadzają takie terapie – mówi Paweł Kwiatkowski, prezes Fundacji „Komórki życia – Komórki Nadziei”.

–  Leczenie w kraju jest bowiem skuteczne (co potwierdzają również historie naszych podopiecznych), ale też tańsze i mniej stresujące dla dziecka i jego rodziców. A akurat brak stresu jest czynnikiem kluczowym w zdrowieniu – dodaje Kwiatkowski.

Bankowanie krwi pępowinowej. Czy pomoże osobie dorosłej?

Wiele osób, które rozważają bankowanie krwi pępowinowej, obawia się, że krwi jest zbyt mało, by wystarczyło na ewentualną terapię dla osoby dorosłej.

– Obecnie te obawy są nieuzasadnione. Już dziś potrafimy namnażać komórki macierzyste, […] a pewnie w przyszłym roku dopuszczona do zastosowania klinicznego zostanie przynajmniej jedna technologia przyspieszająca i usprawniająca ten proces. To oznacza, że zbankowana krew pępowinowa – bez utraty jej wartości – wystarczy dla dorosłego człowieka. I to nie są marzenia – to jest nasza najbliższa przyszłość – mówi dr Tomasz Baran z Polskiego Banku Komórek Macierzystych.

Bankowanie krwi pępowinowej daje możliwość zabezpieczenia komórek macierzystych na przyszłość. Jak twierdzi Paweł Kwiatkowski, gwarantem tej przyszłości są lekarze i badacze. Z kolei zadaniem władz i organizacji pozarządowych jest zapewnianie im wsparcia i motywacji, dzięki którym nie będą bali się podejmować śmiałych i pionierskich działań. I będą tworzyć tak przełomowe terapie jak prof. Eliane Gluckman.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Smog a zdrowie dzieci. „To wpływa na całe późniejsze życie”

Redakcja

Portal o rodzinie.

Prawo do aborcji to prawo człowieka. Jak jest realizowane w Polsce?

Marsz Kobiet. Na transparencie napis: Przyszłość jest wciąż kobietą /Ilustracja do tekstu: Prawo do aborcji w Polsce: kto za, a kto przeciw
Fot.: Pixabay,com

40 tys. osób – tyle mieszkańców liczy średniej wielkości miasto w Polsce. Właśnie tyle kobiet umiera co roku na świecie w wyniku pozaustawowych, niebezpiecznych aborcji. Kilkaset razy więcej podejmuje ryzyko, narażając się na poważne powikłania. Takich sytuacji można byłoby uniknąć, gdyby we wszystkich państwach obowiązywało prawo do przerwania ciąży. Braki w tym zakresie ma wciąż kilka europejskich krajów, m.in. Andora, Malta i Watykan. Jednym z nich jest też Polska.

Zgodnie z badaniem CBOS przeprowadzonym w 2013 r., na przerwanie ciąży zdecydowało się 25-33% Polek. Większość z nich nie mogła liczyć w tej kwestii na wsparcie państwa. Obowiązująca w Polsce ustawa z 1993 r., nazywana kompromisem aborcyjnym, nie dopuszcza przerywania ciąży. Wyjątkiem są trzy ściśle określone przypadki:

  • zagrożenie życia i zdrowia kobiety,
  • ciężkie uszkodzenie płodu,
  • ciąża jest wynikiem gwałtu lub innego czynu zabronionego, a nie upłynął jeszcze jej 12. tydzień.

Zaistnienie ostatniej z tych przesłanek stwierdza prokurator, pierwszych dwóch zaś – lekarz (przeważnie inny niż wykonujący zabieg). W przypadku kwalifikacji na zabieg przerwania ciąży, pacjentka otrzymuje tabletki dopochwowe, które wywołują skurcze i krwawienie.

Jednak nawet kobiety, których sytuacja mieści się w wąskich ustawowych ramach, doświadczają istotnych problemów z wyegzekwowaniem należnego im świadczenia. Z powodu braku precyzji w przepisach i procedurach regulujących aborcję w Polsce, szpitale samodzielnie decydują, czy dany przypadek kwalifikuje się do legalnego zabiegu.

Jak wynika z raportu „Dzień dobry, chcę przerwać ciążę”, w aż 22 na 133 objęte monitoringiem szpitale w Polsce z różnych względów nie wykonywano aborcji.

Prawo do aborcji w Europie. Jak wypadamy na tle innych krajów?

Tymczasem w większości krajów europejskich regulacje dotyczące aborcji są znacznie bardziej liberalne. Zakładają przeważnie, że do 12. tygodnia ciąży kobieta ma prawo samodzielnie zdecydować o kontynuacji lub przerwaniu ciąży.

Z czego wynikają te różnice w prawodawstwie? Polscy politycy od wielu lat powtarzają, że ustawa aborcyjna z 1993 r. jest starannie wypracowanym kompromisem, który ma pogodzić dwie równie liczne, lecz odmienne światopoglądowo grupy obywateli: liberałów i konserwatystów. Ale czy po 25 latach Polacy podzielają ten entuzjazm do obowiązujących przepisów? Okazuje się, że nie.

Prawo do aborcji w Polsce: kto za, a kto przeciw?

Podczas spotkania „Aborcja jest częścią naszego życia”, zorganizowanego przez Federację na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, przedstawiono wyniki najnowszego sondażu Fundacji Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych. Dotyczył on stosunku Polaków do drastycznych bannerów, które pojawiają się w pobliżu szpitali, przedszkoli i szkół, oraz prawa do aborcji – dostępnej na żądanie.

Z badań, które we wrześniu br. przeprowadzono na reprezentatywnej próbie 1000 osób, wynika, że 92% respondentów sprzeciwia się ingerencji państwa w prywatne decyzje planów reprodukcyjnych, a 83% negatywnie ocenia obecność krwawych antyaborcyjnych plakatów w przestrzeni publicznej. Niewiele mniej badanych (70%) uważa, że takie działania przeciwników możliwości przerywania ciąży powinny zostać zakazane.

Niemal dokładnie tyle samo osób (69%) opowiada się za dostępnością aborcji do 12. tygodnia ciąży. Aż 54% wyraża ten pogląd w sposób zdecydowany. Przeciwko takim rozwiązaniom jest 23% badanych; 11% z nich to zadeklarowani przeciwnicy dostępnej aborcji.

Najwyższe poparcie dla prawa do dostępnej aborcji odnotowano wśród osób o dochodach do 2 tys. zł oraz z przedziału 4-5 tys. zł, w wieku 40-60 lat. Odsetek kobiet i mężczyzn, którzy udzielili takiej odpowiedzi, był zbliżony: wynosił odpowiednio 71% i 66%. Nieco więcej zwolenników i zwolenniczek prawa do aborcji było wśród osób z wykształceniem podstawowym (74%) niż ze średnim (64%)  i wyższym (70%). Co istotne, rzadziej prawo do aborcji popierają osoby zarabiające  powyżej 5 tys. zł., a najrzadziej ci, których pensja mieści się w przedziale 3-3,99 tys. zł.

CZYTAJ TEŻ: Pearl Jam wspiera Ogólnopolski Strajk Kobiet. Niezwykły gest muzyków podczas koncertu w Krakowie

Prawo do aborcji prawem człowieka. Historyczna przewaga poglądów pro-choice

Wyniki sondażu wskazują na zdecydowaną przewagę poglądów pro-choice nad tymi, które reprezentują środowiska przeciwników wyboru. Mimo to w mediach więcej uwagi poświęca się działaniom i relacjom mniej licznej strony. Lekcję w tym temacie mają do odrobienia także media liberalne, które poruszając temat aborcji, nie zawsze posługują się właściwym językiem.

„Sposób przedstawiania w mediach zabiegu przerywania ciąży ma ogromny wpływ na jego społeczne postrzeganie. Odpowiedzialność mediów wymaga świadomego doboru słów oraz uważności na ideologiczne zawłaszczanie pojęć […] przez przeciwników wyboru” – czytamy we wstępie najnowszej broszury wydanej przez Federację na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.

Publikacja prezentuje najważniejsze fakty o aborcji. Wyjaśnia też, które terminy używane w debacie publicznej o przerywaniu ciąży są zgodne z terminologią medyczną i prawną oraz na czym polegają językowe manipulacje przeciwników wyboru.

ZOBACZ TAKŻE: „Czy viagra powinna być na receptę?”. Ekspertki pokazują, jak wygląda debata publiczna w Polsce

Dostęp do aborcji a polityka. Prawo, nie kompromis

Warto zauważyć, że za obraz Polski jako kraju, który nie potrzebuje zmian w dotychczasowym prawie dotyczącym aborcji, odpowiadają przede wszystkim politycy. I to nie tylko zwolennicy obowiązującego „kompromisu aborcyjnego” lub jego zaostrzenia. Także ci, którzy konsekwentnie nie zabierają głosu w sprawie dostępu do aborcji, uznając prawa kobiet za drugorzędne.

– Jesteście współwinni nieszczęściom, które zdarzają się codziennie – podkreśliła Marta Lempart z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet podczas spotkania „Aborcja jest częścią naszego życia”.

Zapowiedziała też, że w czasie najbliższej kampanii wyborczej przyjrzy się – wraz z innymi działaczkami – postawie polityków i wymusi na nich jasną deklarację w tej sprawie.


28 września obchodzimy Światowy Dzień Bezpiecznej Aborcji. To święto, w którym solidaryzujemy się ze wszystkimi osobami na świecie, które decydują się na przerwanie ciąży – także w niesprzyjających warunkach społecznych, medycznych i prawnych. 30 września br. ulicami Warszawy po raz pierwszy przejdzie też marsz pro-choice. Więcej na ten temat na stronie wydarzenia.

POLECAMY TAKŻE: Bezdzietność męskim okiem. „Czy nasze wybory były do końca świadome? Nie wiem”

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.