Przejdź do treści

Szczęśliwa i sama. Jak być singielką i nie oszaleć

szczęśliwa singielka

Kolorowe magazyny podpowiadają, w jaki sposób wreszcie znaleźć tego jedynego i zaciągnąć go do ołtarza, a potem żyć długo i szczęśliwie. Jakby samotne życie nie gwarantowało szczęścia. Wszyscy wokół łączą się w pary i zaczynają pierwszy rozdział swojej wersji disneyowskiej bajki, gdzie rola singielki przypada złej czarownicy, a nie pięknej siostrze. Czas to zmienić.

Jeśli zastanawiasz się, co z tobą nie tak:

  1. Rób to, co chcesz we własnym towarzystwie

To niby banalne, ale genialne w swojej prostocie. Nie musisz prosić nikogo, by poszedł z tobą na kolację czy do kina. Zafunduj sobie czas z najlepszą kompanką, czyli sobą. Uwierz, da się. 

  1. Nie bądź cyniczna i okrutna wobec siebie

Przychodzą dni, kiedy nienawidzisz swojej samotności. Trafia cię szlag, przecież dbasz o siebie, rozwijasz, a i tak wracasz do pustego domu. Co z tego, że odnosisz sukcesy, skoro nie masz z kim ich świętować? Ale nie trać nadziei, nie zamykaj się sobie, nie wmawiaj dziewczynie w lustrze, że happy endu nie będzie. jeśli coś nie kończy się tak jak sobie wymarzyłaś, znaczy, że to jeszcze nie koniec. 

  1. Poznawaj siebie

„Singielstwo” daje okazję do zrozumienia, kim jesteś i czego naprawdę chcesz od życia. Pozwól sobie odczuwać każdą emocję, pytaj siebie, co oznacza,  do jakich zakamarków wiedzie. Nie uciekaj przed sobą, naucz się chronić swoje „ja” i wreszcie się nim zaopiekować. Stań po swojej stronie. 

  1. Pogłębiaj relacje

Czujesz się samotna? Jedź do mamy, porozmawiaj z dawną niewidzianą koleżanką, wyjdź z grupą znajomych na miasto. Rób to wszystko, kiedy przychodzą te najgorsze myśli, zamiast oddawać im uwagę, posłuchaj, co ma do powiedzenia twoja młodsza siostra.

  1. Bądź ze sobą szczera

Poznałaś kogoś wyjątkowego, szpiegujesz go na Facebooku – wszyscy to robią. Ale wiesz, że  świadomość, co napisał 5 lat temu albo z kim był na wakacjach w 2010 jest już lekkim przegięciem. Czas stanąć oko w oko ze strachem i lajkowanie zdjęć zamienić na rozmowę. Jeśli on ci się podoba, po prostu mu to powiedz. Odpowiedź może zmrozić krew w żyłach, ale każda będzie lepsze od snucia marzeń, które bez odrobiny odwagi nigdy się nie spełnią.

Stawiaj na szczerość nie tylko w potencjalnie romantycznej sytuacji. Każdy oparty na niej związek dokłada cegiełkę do budowania osobą, którą zawsze chciałaś być – pewnej siebie i szczęśliwej.

  1. Popełniaj błędy

Żyj pełną piersią, postaraj się niczego nie żałować i nie deptać siebie, gdy zrobisz coś z czego nie będziesz dumna. Nie czekaj aż ktoś zaprosi cię na randkę, zapraszaj się na nie sama. Patrz sobie głęboko w oczy i uśmiechaj, wiedząc, że wszystko się ułoży. Życie jest jedno, nie dostałaś go by siedzieć ze spuszczoną głową w kącie. Żyjesz, by wiedzieć, że dasz sobie radę i  nie zwątpisz w siebie stojąc na parkiecie pełnym przytulonych par.

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z serwisem natemat.pl

Stop obrzezaniu kobiet! Dziś Międzynarodowy Dzień Zerowej Tolerancji dla Okaleczania Żeńskich Narządów Płciowych

Stop obrzezaniu kobiet
6 lutego obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Zerowej Tolerancji dla Okaleczania Żeńskich Narządów Płciowych – fot. Unsplash - Mark Kucharski

Na świecie żyje obecnie co najmniej 200 mln dziewcząt i kobiet, które doznały okaleczenia narządów płciowych. Ofiarami procederu padają najczęściej dziewczynki od 1 do 15 roku życia. W celu podniesienia świadomości na temat brutalnego i zagrażającego życiu rytuału, 6 lutego ustanowiono Międzynarodowym Dniem Zerowej Tolerancji dla Okaleczania Żeńskich Narządów Płciowych.

Święto jest obchodzone od 2003 z inicjatywy pierwszej damy Nigerii – Stelli Obasanjo, proklamowane przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) w 2006 roku.

Rytualne obrzezanie kobiet najczęściej spotykanie jest w krajach afrykańskich: Somalii, Gwinei, Dżibuti i Egipcie. Choć z roku na rok skala procederu maleje, wciąż utrzymuje się na niebezpiecznie wysokim poziomie – według szacunków w latach 2015-2030 ofiarami okaleczania może paść aż 68 mln dziewcząt.

Kobiety, które przeżyją obrzezanie, doświadczają silnego bólu, szoku, krwawień, infekcji i trudności w oddawaniu moczu, a w dłuższej perspektywie muszą mierzyć się z niebezpiecznymi i przykrymi konsekwencjami dla zdrowia psychicznego, reprodukcyjnego i seksualnego.

W ten dzień Zerowej Tolerancji wzywam do wzmożonych, skoordynowanych i globalnych działań, które położą kres okaleczaniu żeńskich narządów płciowych i będą chronić prawa człowieka wszystkich kobiet i dziewcząt – powiedział sekretarz generalny ONZ, António Guterres.

Zobacz też: 12 mln dziewczynek na świecie wychodzi za mąż w dzieciństwie. Czy uda się to zmienić?

Stop obrzezaniu kobiet

Okaleczenie żeńskich narządów płciowych zostało uznane przez WHO za szkodliwą praktykę i łamanie praw człowieka. Obecnie Światowa Organizacja Zdrowia skupia się m.in. na doradztwie dla pracowników służby zdrowia i systemów opieki zdrowotnej.

Do działań mających na celu ograniczenie procederu włączyła się również Unia Europejska. 24 marca 2009r. Parlament Europejski ogłosił rezolucję w sprawie walki z okaleczaniem żeńskich narządów płciowych praktykowanym w UE. Kolejna rezolucja z 14 czerwca 2012 r. dotyczyła położenia kresu barbarzyńskim praktykom.

Obecnie UNFPA wspólnie z UNICEF-em prowadzą największy globalny program mający na celu przyspieszenie eliminacji obrzezania kobiet. Program działa w 17 krajach w Afryce i na Bliskim Wschodzie, a także wspiera inicjatywy regionalne i globalne.

Źródło: www.un.org

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Jak komórka, tablet i komputer wpływają na dziecko? Cyberchoroby plagą XXI wieku

Jak komórka, tablet i komputer wpływają na dziecko?
Aż 1,2 miliona dzieci w wieku od trzech do ośmiu lat jest regularnie online – fot. Pixabay

Pewnie nie raz byłeś świadkiem sytuacji, kiedy dzieci zamiast wspólnie brykać na trawie lub chodzić po drzewach, podłączone są do ipadów lub smartfonów, nie zauważają świata ani  siebie, tylko bezmyślnie wpatrzone w ekran  przeżywają swoje alternatywne życie.

Jak przekonuje niemiecki neurobiolog i psychiatra Manfred Spitzer, media cyfrowe zakłócają rozwój mózgu i prowadzą do uzależnień. Tylko kontrola i ograniczanie czasu spędzanego przez dziecko przed ekranem może sprawić, że je ocalimy.

Powinniśmy zdać sobie sprawę, że ocalenie zależy od nas. Nie bez powodu Bill Gates pozwolił swoim dzieciom korzystać ze smartfonów w wieku 14 lat. Przecież doskonale zdaje sobie sprawę, jakie zagrożenie niesie ze sobą niekontrolowany dostęp do wirtualnej rzeczywistości.

Czy nie odnosisz wrażenia, że życie toczy się tylko online? Dokucza ci samotność? Zmieni to Facebook. Miłość? Znajdziesz tylko na serwisach randkowych. Nadwaga? Ściągnij sobie aplikację z dietą. Głodny? Wystarczy wejść na jeden z miliona blogów – dzisiaj prawie każdy jest świetnym kucharzem.  Potrzebujesz pieniędzy? Kredyt online czeka na ciebie. Nie mówiąc o mapach, przelicznikach kalorii, licznikach kroków etc. Prawdę mówiąc już teraz nie wyobrażamy sobie życia bez smartfona, myśl o zgubieniu czy choćby porannym zapomnieniu wzięcia go z domu wprawia nas w drżenie.

Niemiecki neurobiolog i psychiatra, Manfred Spitzer po raz kolejny bije na alarm. W latach dziewięćdziesiątych wydał książkę „Uwaga, ekran”, w której przestrzegał przed negatywnymi skutkami telewizji na mózg dzieci.

Kilka lat później w „Cyfrowej demencji” udowadniał jak bardzo wirtualna rzeczywistość niszczy umiejętności, takie jak samodzielne myślenie i zakłóca uwagę oraz orientację przestrzenną. Po tej książce okrzyczano go psychiatrą –chuliganem, który z „niepełnymi i błędnymi” tezami jeździ po kraju, wykorzystując sezon ogórkowy 2012 do reklamowania swojej książki za pomocą demagogicznych uproszczeń.

Zobacz też: Praca dla trolla, czyli jak nami manipulują w internecie

Zagrożenie dla dzieci

Dzisiaj, po czterech latach od „cyfrowej demencji” mówi się powszechnie o niepożądanych skutkach cyfrowej technologii informacyjnej.

Wyniki sondażu przeprowadzonego na próbie reprezentatywnej złożonej z tysiąca niemieckich obywateli na temat „zdolności zapamiętywania i cyfrowych funkcji pamięci” są zatrważające.

W kolejnej książce „Cyberchoroby” Spitzer podsumowuje swoje wieloletnie badania oraz ostrzega, co może zagrażać naszym dzieciom, jeśli pozwolimy im istnieć głównie w wirtualnej rzeczywistości.

Dozwolona dawka

Jak wykazują statystyki, współczesne społeczeństwa wysoko rozwinięte już dawno przekroczyły  dozwoloną dawkę, którą można zaakceptować, zwłaszcza jeśli chodzi o dzieci i młodzież.

W dzisiejszym świecie dopuszczamy dzieci do świata cyfrowego, zanim zaczną chodzić i mówić, a w wieku 12-16 lat spędzają one w nim nawet 7, 5 godzin dziennie. Błyskawiczne rozpowszechnienie smartfonów w ciągu ostatnich pięciu lat zmieniło ten stan wyłącznie pod jednym względem: zakres wykorzystywania cyfrowej technologii informacyjnej gwałtownie wzrósł, ponieważ smartfon jest w zasięgu naszej ręki (i naszych dzieci) prawie przez 24 godziny na dobę – od budzenia, poprzez czytanie porannych newsów, sprawdzenia Facebooka etc.

Już nie pytamy nikogo o drogę – mapę mamy w kieszeni, nie pytamy sąsiadów, jak uruchomić pralkę – wystarczy otworzyć internet. Nasze dzieci nie zadają nam pytań. Przecież tyle razy sami odsyłaliśmy je do Googla, który często jest szybszy i dokładniejszy od nas.

Zobacz też: W sieci nie jesteś anonimowy. Cyfrowy ślad zdradza, ile zarabiasz, i zawyża ceny produktów

Droga donikąd

Konsekwencje takiego postępowania są zatrważające:

Po pierwsze:

mózg dzieci nie jest dojrzały, do rozwoju potrzebują one określonych warunków i doświadczeń , których przez cyfrowe media nie nabędą.

– wspólnego czasu z rodzicami i rodzeństwem – przytulania, przepychanek, kontaktu wzrokowego i dialogu, okazywania uczuć, pomocy i sprzeczek, pocieszania, rozwiązywania problemów ,

– ruchu na świeżym powietrzu i doświadczeń w rzeczywistym świecie  aż po doświadczenie zmysłowe, pokonywanie przeszkód i realizację własnych pomysłów i projektów.

Młodzi ludzie nie są w stanie ocenić, co jest dla nich dobre, a co nie. Tak jak z cukrem, który przez to, że jest ogólnie i w każdej chwili dostępny – jest potencjalnym zagrożeniem dla maluchów. Gdybyśmy nie stawiali granic, jadłyby je codziennie w olbrzymich ilościach. W tej sytuacji nie mówimy: „Same wiedzą, co jest dla nich najlepsze”, tylko wydzielamy im porcje lub  ustalamy „słodkie dni”.

Zobacz też: UNICEF: Jeden na trzech użytkowników internetu to dziecko

Działania uboczne

Spritzer  nie jest wrogiem technologii, chodzi mu o niepożądane działania uboczne – podobnie jak w farmakologii. Tam także mamy nie tylko działania korzystne i pożądane, ale też skutki uboczne. Wiadomo także, że owe działania uboczne mogą być odmienne w zależności od wieku. Nieprzebadanego medykamentu raczej nie podajemy sobie, a tym bardziej swoim dzieciom.

Dzieci  poruszają się samodzielnie w cyfrowym świecie. Aż 1,2 miliona dzieci w wieku od trzech do ośmiu lat jest regularnie online. Dzieci, które nie potrafią jeszcze czytać i pisać, rozpoznają symbole umożliwiające im korzystanie z internetowych ofert. Musimy je edukować i kształcić, żeby wiedziały jak się bronić i żeby wirtualna rzeczywistość była pomocnym narzędziem, a nie ich światem.

Jeśli pozostawimy ich zdrowie i umysły kilku bogatym firmom, dla których zyski ważniejsze są od dobrostanu kolejnego pokolenia, popełniamy błąd, którego skutki mogą być bardzo poważne.

Zobacz też: Nauki ścisłe nie muszą być nudne. Polscy uczniowie wykorzystali je w kosmicznych wynalazkach

Konsekwencje cyfrowej technologii

Do psychicznych i społecznych konsekwencji cyfrowej technologii informacyjnej należą: lęk, deficyty uwagi, stres, bezsenność, brak ruchu, a co za tym idzie otyłość, problemy w relacjach, rozwody, depresja i osamotnienie.

Amerykańscy naukowcy dowiedli niedawno w badaniu eksperymentalnym, że skłonność do grania w gry na komputerach i smartfonach, prowadzi do bezsensownych czynności, nie mających nic wspólnego z myśleniem, natomiast sprzyjających umysłowej nieobecności.

Jeśli chodzi o procesy towarzyszące edukacji udało się już dosyć dobrze udokumentować negatywne skutki korzystania ze smartfonów – zebrane dane jasno pokazują zakłócanie procesów uczenia się i osłabienia osiągnięć akademickich. Uzależnienie od internetu i gier, zakorzeniło się w naszych społeczeństwach na dobre i na pewno będzie wyzwaniem dla systemu opieki zdrowotnej.

Rodzice, którzy są w kontakcie ze swoimi dziećmi, świetnie zdają sobie sprawę, jak bardzo cyfrowe życie szkodzi ich dzieciom, jak kradnie czas, który powinien być poświęcony na inne czynności wspierające rozwój (sport, majsterkowanie, muzykowanie, zabawa na podwórku, chodzenie po drzewach, etc).

Naukowcy radzą rodzicom dzieci i młodzieży ograniczać im czas korzystania ze smartfonu do 60 minut dziennie (szczególnie w przypadku gier). Pamiętajmy, że rozsądnie stosowana cyfrowa technologia informacyjna może ułatwić nam życie, czasem nawet ratować.

Nie zapominajmy jednak o skutkach ubocznych i zagrożeniach – szczególnie o uzależnieniach. Także o tym, że to głównie od nas samych uczą się nasze dzieci. Dlatego szczególnie, kiedy jesteśmy z nimi, warto wyłączyć smartfon i odejść od komputera.  Bo ani Skype ani e- mail czy sms nie zastąpi realnego spotkania.

Źródło: Manfred Spitzer „Cyberchoroby”

Wydawnictwo: Dobra Literatura

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Jednorazowe pobicie to nie przemoc domowa? Premier Morawiecki odpowiada

Jednorazowe pobicie to nie przemoc domowa?
Projekt zmiany ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie zakłada kilka istotnych zmian – fot. Pixabay

Ostatniego dnia grudnia 2018 roku na stronie Rządowego Centrum Legislacji pojawił się projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Zaproponowane zmiany przez wielu uważane są za niebezpieczne.

Wnioskodawcą nowelizacji jest minister rodziny, pracy i polityki społecznej – Elżbieta Rafalska. Projekt zakładania kilka poważnych zmian, a najważniejsze z nich to:

  • Zmiana nazwy ustawy z „ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie” na „ustawę o przeciwdziałaniu przemocy domowej”
  • Usunięcie słowa „jednorazowe” z definicji przemocy domowej opisywanej wcześniej jako: „jednorazowe albo powtarzające się umyślne działanie lub Zaniechanie naruszające prawa lub dobra osobiste”
  • Założenie Niebieskiej Karty (wszczęcie procedury obejmującej ogół czynności podejmowanych i realizowanych w związku z uzasadnionym podejrzeniem zaistnienia przemocy w rodzinie) wyłącznie za zgodą ofiary
  • Przeniesienie odpowiedzialności za decyzję ws. dziecka, którego zdrowie lub życie jest bezpośrednio zagrożone, z pracownika socjalnego na policjanta
  • Sprawca przemocy będzie miał dostęp do dokumentacji na swój temat

Zobacz też: Kodeks rodzinny: dziecko będzie pod większą ochroną. A co z matką?

Jednorazowe pobicie to nie przemoc domowa?

Eksperci są oburzeni. Negatywnie o projekcie wypowiada się m.in. Paweł Maczyński, wiceprzewodniczący Polskiej Federacji Związkowej Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej.

To projekt mocno ideologiczny i chyba nawet specjalnie nikt tego nie ukrywa – cytuje słowa Maczyńskiego „Gazeta Wyborcza”. Pracownik socjalny uważa, że projekt ma na celu ochronę każdej rodziny, „nawet takiej, która krzywdzi”.

Największe kontrowersje budzi jednak zawężenie definicji przemocy domowej, które sprawi, że jednorazowy akt przemocy względem członka rodziny (w tym także dziecka), nie będzie postrzegany za przemoc domową. Nie będzie więc także podlegał ustawie.

– Trzeba będzie czekać, aż ofiara ponownie dozna krzywdy. To bardzo niebezpieczne i przeciwskuteczne, bo te osoby i tak kiedyś do nas wrócą  – tłumaczy w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Paweł Maczyński.

Zobacz też: Rodzic nie wywiezie dziecka za granicę tak łatwo jak wcześniej. Sprawę przejmą specjalistyczne sądy

Niebezpieczne zmiany

Niepokój budzi również wymóg zgody ofiary na założenie Niebieskiej Karty. Ekspert zauważa, że pracownicy socjalni wdrażają procedurę co najmniej kilka dni po zarejestrowaniu informacji o przemocy.

Powszechnie wiadomo, że zaraz po wybuchu tzw. przemocy gorącej, czyli np. pobicia, przychodzi etap „miesiąca miodowego” – sprawca przeprasza, przynosi kwiaty itd. Im większa przemoc w rodzinie, tym szybciej następują po sobie te okresy. Bardzo prawdopodobne, że gdy po kilku dniach służby dotrą do ofiary przemocy, będzie ona skłonna do wycofania się z jakichkolwiek działań przeciw sprawcy – mówi Wyborczej Maczyński.

Zgodnie z ustawą pracownicy socjalni nie będą już mieli możliwości interwencji w sprawie pokrzywdzonego dziecka. Będąc świadkiem sceny przemocy pracownik socjalny mógłby jedynie wezwać policję.

Zobacz też: TK wypowie się ws. aborcji w Polsce. O włączenie do postępowania apelują międzynarodowe ekspertki

Morawiecki się tłumaczy

Po głośnej krytyce i burzy medialnej premier Mateusz Morawiecki poinformował, że projekt ustawy wróci do wnioskodawców.

Przeciwdziałanie przemocy domowej jest priorytetem rządu Prawa i Sprawiedliwości, a polskie prawo musi być klarowne i bez cienia wątpliwości w pełni chronić ofiary. Podjąłem decyzję, że projekt ustawy wróci do wnioskodawców w celu wyeliminowania wszystkich wątpliwych zapisów – napisał na Twitterze premier Morawiecki.

Premier podkreśla również, że każdy akt przemocy, również ten „jednorazowy”, musi być traktowany „stanowczo i jednoznacznie”.

fot. Twitter – Mateusz Morawiecki

Źródło: Gazeta Wyborcza, Dziennik Zachodni, Twitter

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Nowa Piramida Zdrowego Żywienia dla dzieci. Rodzicu, przeczytaj!

Żywienie dzieci - nowe rekomendacje

Za nami IV Narodowy Kongres Żywieniowy. Tematem tegorocznego wydarzenia były problemy zaburzeń odżywiania dzieci i młodzieży, a nadrzędnym celem znalezienie odpowiedzi na pytanie: dlaczego nie udaje się powstrzymać narastania nadwagi i otyłości szczególnie u dzieci i młodzieży? Podczas konferencji eksperci z Instytutu Żywności i Żywienia zaprezentowali również zmodyfikowaną Piramidę Zdrowego Żywienia i Aktywności Fizycznej dla dzieci i młodzieży.

Nadwaga i otyłość to pierwszy krok ku poważnym chorobom: nowotworom złośliwym, zaburzeniom hormonalnym, cukrzycy typu 2, chorobom serca i zwyrodnieniom kości oraz problemom psychologicznym. Tym bardziej niepokoi więc fakt, że już co piąte dziecko w wieku szkolnym choruje na nadwagę lub otyłość.

Jedną z przyczyn szybkiego rozwoju tych chorób są złe nawyki żywieniowe i niestety wiele wskazuje na to, że w ciągu najbliższych lat problem ten będzie jeszcze bardziej narastał. Jak przekonywał podczas konferencji prasowej dyrektor Instytutu Żywności i Żywienia prof. Mirosław Jarosz, w szkołach powinien zostać wprowadzony przedmiot „zdrowie”. – Tylko wtedy dzieci zdobędą dobre podstawy edukacji i będą poruszały się w sferze wyborów i nawyków żywieniowych w sposób bezstresowy, to będzie coś naturalnego – uważa prof. Jarosz.

Zobacz też: Nadwaga i otyłość u dzieci to plaga współczesnych czasów? Zobacz, gdzie leży źródło problemu

Żywienie dzieci – nowe rekomendacje

Eksperci warszawskiego Instytutu Żywności i Żywienia opracowali zmodyfikowaną i uaktualnioną Piramidę Zdrowego Żywienia i Aktywności Fizycznej. – Aktualna piramida jest m.in. odpowiedzią na zalecenia WHO, a jej myśl przewodnią można ująć tak: mniej cukru, soli i tłuszczu, więcej błonnika – wyjaśnia prof. Mirosław Jarosz, dyrektor Instytutu Żywności i Żywienia.

Największą zmianą w dotychczasowej piramidzie żywienia jest „awans” owoców i warzyw na najwyższe miejsce wśród grup produktów spożywczych zalecanych do spożycia. Wcześniej na podium znajdowały się produkty zbożowe, które obecnie uplasowały się na drugim miejscu.

– Dostarczenie w diecie odpowiedniej porcji warzyw i owoców gwarantuje witaminy, składniki mineralne oraz błonnik – ten zestaw razem tworzy solidny filar w prawidłowym rozwoju dzieci i młodzieży – tłumaczy Anna Mazur-Gajo – dietetyczka, autorka bloga To w Środku i współautorka bloga Akademia Płodności.

– Badania Wolnickiej, Jaczewskiej-Schuetz przeprowadzone na grupie 380 uczniów szkół warszawskich wykazały, że warzywa i owoce nie są spożywane codziennie przez 35,8% uczniów. Z wielu innych badań wynika, że dzieci jedzą zdecydowanie mniej warzyw i owoców. Warto zaznaczyć, że główny wpływ na spożywanie przez dzieci owoców i warzyw mają rodzice i ich opiekunowie.

Jak podkreśla ekspertka, dostępność tych produktów w domu jest również nie bez znaczenia. – Dzieci, które widzą i mają dostęp do warzyw i owoców, chętniej po nie sięgają. Dobrze jest wyeksponować owoce na stole lub w kuchni a nie chować je w szafce czy w lodówce – radzi dietetyczka. – Zachęcone widokiem dziecko może samo upomnieć się owoc lub warzywo – dodaje Anna Mazur-Gajo.

Co dobrego niosą za sobą takie zachowania? – Owoce i warzywa to źródło wielu witamin. Żaden owoc nie jest jednak w stanie dostarczyć nam wszystkich potrzebnych składników, dlatego warto jest zadbać o urozmaicenie w diecie – mówi ekspertka.

Należy zwrócić uwagę na witaminy C, A (beta karoten) związki o silnym działaniu przeciwutleniającym oraz witaminy z grupy B. Składniki mineralne, które znajdziemy w owocach i warzywach to potas, miedź, żelazo, cynk, magnez, kobalt, wapń. Wchodzą w skład wielu komórek i tkanek oraz wpływają na szereg przemian zachodzących w organizmie.

Zobacz też: Oglądanie TV podczas posiłków zwiększa ryzyko otyłości o 40 proc. – SMACZNEGO!

Ruch i zdrowy sen to podstawa

Kolejną zmianą wprowadzoną do piramidy żywienia jest włączenie do jadłospisu dziecka ziół. Co mogą wnieść do diety?

– Zioła są świetnym dodatkiem do diety, który może sprawić, że danie staje się atrakcyjne dla dziecka – podkreśla Anna Mazur-Gajo. Warto w diecie zastąpić sól właśnie aromatycznymi ziołami np. bazylią, oregano, koperkiem. Zielona pietruszka jest źródłem witaminy C, warto stosować ją w sałatkach, koktajlach i zupach. Szczypiorek możemy użyć, aby danie nabrało wyraźnego smaku – radzi.
Inną ważną zmianą mającą na celu poprawę stylu życia dzieci jest nacisk na zdrowy sen, racjonalne korzystanie z urządzeń elektronicznych (do 2 godzin dziennie) i większa aktywność fizyczna (przynajmniej 60 minut dziennie) .
– Aktywność fizyczna jest bardzo eksponowana w naszych zaleceniach, dlatego że obecnie Polska – jeśli chodzi o dzieci i młodzież – jest na przedostatnim miejscu w Europie. 80 proc. dzieci nie spełnia tych warunków, ma siedzący tryb życia. To jest – można już powiedzieć – katastrofa – przekonuje dyrektor IŻŻ.
Podczas tegorocznego kongresu eksperci ds. żywienia przedstawili również 10 głównych zasad zdrowego żywienia:
1. Spożywaj posiłki regularnie (4-5 posiłków co 3-4 godziny).
2. Warzywa i owoce spożywaj jak najczęściej i w jak największej ilości, co najmniej połowę tego, co jesz. Pamiętaj o właściwych proporcjach: 3/4 warzywa i 1/4 owoce.
3. Spożywaj produkty zbożowe, zwłaszcza pełnoziarniste.
4. Codziennie spożywaj co najmniej 2 szklaki mleka. Możesz zastąpić je jogurtem, kefirem i – częściowo – serem.
5. Ograniczaj spożycie mięsa (zwłaszcza czerwonego i przetworzonych produktów mięsnych do 0,5 kg/tyg.). Jedz ryby, nasiona roślin strączkowych i jaja.
6. Ograniczaj spożycie tłuszczów zwierzęcych. Zastępuj je olejami roślinnymi.
7. Unikaj spożycia cukru i słodyczy. Zastępuj je owocami i orzechami.
8. Nie dosalaj potraw i kupuj produkty z niską zawartością soli. Używaj ziół – mają cenne składniki i poprawiają smak.
9. Pamiętaj o piciu wody, co najmniej 1,5 l dziennie.
10. Nie spożywaj alkoholu.

Materiał prasowy udostępniony przez Kongres Żywieniowy IŻŻ

 

Źródło: www.kongres-zywieniowy.waw.pl, www.izz.waw.pl, nestle.media.pl

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.