Przejdź do treści

Szef mówi im, kiedy mogą zajść w ciążę. Ciążowe grafiki są tam na porządku dziennym

ciążowe grafiki
fot. Pixabay

Pierwsza ciąża pojawiła się niespodziewanie i wywołała u 26-latki lekki niepokój. Kobieta nie spodziewała się jednak, że od szefa usłyszy, że jest samolubna. Wszystko przez ciążowe grafiki.

26-latka z Japonii pracowała jako nauczycielka w prywatnym przedszkolu. Dyrektor placówki ustanowił niepisaną zasadę mówiącą o tym, która z pracownic ma pierwszeństwo wyjścia za mąż i zajścia w ciążę. Kryterium w tym przypadku był wiek.

26-latka złamała jednak regulamin, zachodząc w ciążę przed swoimi starszymi koleżankami.  Za to od szefa otrzymała reprymendę.

Zobacz także: Rzucają prace w korporacjach, by urodzić trzecie dziecko

Ciążowe grafiki to codzienność

Sprawę na łamach dziennika „Mainichi Shimbun” opisał oburzony mąż ciężarnej kobiety.

W styczniu tego roku dowiedzieliśmy się, że żona jest w ciąży. Żona, która na co dzień zajmuje się opieką nad dziećmi, wydawała się być niezaniepokojona tymi nowinami – napisał w liście mężczyzna.

Para zdecydowała się pójść do szefa kobiety i przeprosić za nieplanowaną ciążę. Dyrektor przedszkola „niechętnie przyjął przeprosiny”. Od tamtego czasu ciężarna bezustannie słyszała komentarze: jak mogłaś tak samolubnie złamać zasady?

Zobacz także: Czy można żałować macierzyństwa?

Matahara – powszechny problem Japonek

List przyszłego ojca wywołał ogólnokrajową debatę, która przerodziła się w międzynarodową dyskusję na temat zjawiska zwanego matahara. Jest to skrót do wyrażenia maternity harassment, które oznacza nękanie macierzyńskie.

Zgodnie z rankingiem Światowego Forum Ekonomicznego, w 2017 roku Japonia spadła na 114 miejsce w rankingu równości płci. Po zajściu w ciążę Japonki często miewają problemy w miejscu pracy, a nawet co piąta z nich jest zwalniania.

Źródło: news.com.au, businessinsider.com.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Szczepienia przed podróżą: które obowiązkowe, które dodatkowe? Wyjaśnia lekarz medycyny podróży

Rodzina z dzieckiem na plaży /Ilustracja do tekstu: Szczepienia przed podróżą: które obowiązkowe, które dodatkowe? Wyjaśnia lekarz
Fot.: Natalya Zaritskaya /Unsplash.com

Letni urlop to nie tylko czas odpoczynku, dobrej zabawy i niezapomnianych przygód. Często to także nowe, nieznane nam środowisko i miejsca, w których możemy być narażeni na choroby. Dlatego bardzo ważne jest, by do wyjazdu dobrze się przygotować, m.in. wykonując niezbędne szczepienia i odbywając wizytę u lekarza medycyny podroży.

Konsultacja z lekarzem medycyny podróży: dla kogo?

Konsultacja z lekarzem medycyny podróży zalecana jest szczególnie osobom planującym wyjazdy zagraniczne do krajów tropikalnych, w których istnieje zwiększone ryzyko zarażenia się szeregiem chorób zakaźnych. Lekarz medycyny podróży podpowie nam, jak uniknąć zakażeń pokarmowych, oraz doradzi, przeciw jakim chorobom powinniśmy się zaszczepić, by urlop był nie tylko udany, ale i zdrowy.

– Wybór szczepień zależy od indywidualnego stanu zdrowia czy sytuacji epidemiologicznej kraju, który planujemy odwiedzić. Warto jednak wiedzieć, gdzie wymagane są szczepienia obowiązkowe, a w których krajach powinniśmy rozważyć dodatkową ochronę, związaną ze zwiększonym ryzykiem występowania choroby na danym terenie. Jest to szczególnie ważne, jeśli spodziewamy się niskiej jakości warunków higienicznych na miejscu naszego wypoczynku, słabego poziomu opieki zdrowotnej czy tropikalnych owadów, które mogą przenosić choroby zakaźne – tłumaczy dr hab. n. med. Bożena Walewska-Zielecka, lekarz medycyny podróży, dyrektor ds. medycznych Medicover Polska

Warto zauważyć, że szczepienia – chroniąc nas przed wystąpieniem problemów ze zdrowiem – zmniejszają też ryzyko ewentualnej hospitalizacji. Ta zaś w niektórych regionach, szczególnie w krajach tropikalnych i rozwijających się, może stanowić dla nas zagrożenie.

Konsultację z lekarzem medycyny podróży powinni rozważyć także ci urlopowicze, którzy chcą aktywnie spędzać wakacyjny czas. Uzyskają oni cenne wskazówki dotyczące m.in. tego, jak bezpiecznie nurkować, uprawiać wspinaczkę lub inne sporty ekstremalne.

Konsultacje i szczepienia przed podróżą: zgłoś się na kilka tygodni przed wyjazdem!

Do specjalisty medycyny podróży należy wybrać się na ok. 1,5 miesiąca przed planowanym wyjazdem. Udając się na konsultację, zabierzmy ze sobą:

  • listę leków, które przyjmujemy,
  • dokumenty potwierdzające wcześniejsze szczepienia.

Jeśli posiadamy tzw. żółtą książeczkę, warto także zabrać ją ze sobą. Pomoże to ustalić schemat i zakres potrzebnych szczepień przed podróżą.

Szczepienia przed podróżą: dur brzuszny, zapalenie wątroby, żółta gorączka i co jeszcze?

Przed podróżą należy odpowiednio wcześnie upewnić się, że zostały u nas wykonane wszystkie szczepienia obowiązkowe, wyszczególnione w programie szczepień ochronnych. Powinniśmy też sprawdzić, czy kraj, do którego planujemy podróż, wymaga wpisu świadczącego o uodpornieniu przeciwko żółtej gorączce. W części krajów świata szczepienie to jest obligatoryjne i nie jest możliwe przekroczenie granicy bez przedstawienia świadectwa szczepienia.

W bardzo wielu krajach zalecane jest są też szczepienia: przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B, błonicy, tężcowi i polio.

Dla własnego bezpieczeństwa warto wykonać także inne szczepienia:

  • szczepienie przeciwko durowi brzusznemu – szczepienie to powinno zostać wykonane w przypadku podróży do krajów o odmiennej strefie klimatycznej, zwłaszcza do Azji i Afryki (m.in. do Tanzanii, Kenii, Chin, Egiptu, Indii, Indonezji, Iranu, Malezji, na Malediwy, do Maroka, Meksyku, na Seszele, Sri Lankę, do Kambodży, Laosu czy Wietnamu);
  • szczepienie przeciwko WZW typu A – szczepienie to zalecane jest niemal we wszystkich krajach świata;
  • szczepienie przeciwko wściekliźnie – choroba ta występuje niemal na całym świecie, dlatego warto się zaszczepić niezależnie od kierunku wyjazdu. Szczepienie przeciwko wściekliźnie jest szczególnie zalecane w przypadku wyjazdu w dzikie, wiejskie tereny krajów strefy tropikalnej, jeśli dostęp do placówek opieki medycznej będzie utrudniony. Należy pamiętać, że szczepionka ta nie zwalnia ze szczepienia poekspozycyjnego, które podawane jest, jeśli dojdzie do ugryzienia przez nieznanego ssaka (w tym nietoperza), ale zmniejsza liczbę dawek szczepionki, które należy wówczas przyjąć;
  • szczepienie przeciwko cholerze – szczepienie to zaleca się przed wyjazdem do części krajów rozwijających się: w Azji, Afryce, Ameryce Środkowej i Południowej, jeśli stwierdzono tam ogniska cholery lub jeśli w nieodległym czasie doszło tam do katastrof czy kataklizmów. Szczepionka przeciwko cholerze daje krzyżową odporność z bakteriami biegunki podróżnych – dlatego warto rozważyć to szczepienie, jeśli wybieramy się w region tropiku i będziemy przebywać w warunkach niskiego standardu higieniczno-sanitarnego;
  • szczepienie przeciwko japońskiemu zapaleniu mózgu – szczepienie to zalecane jest w przypadku podróży do krajów azjatyckich (Filipiny, Korea Północna, Korea Południowa, Laos, Malezja, Mongolia, Nepal, Pakistan, Rosja, Singapur, Sri Lanka, Tajwan, Tajlandia, Timor, Wietnam, wyspy zachodniej części Pacyfiku) oraz Australii i Oceanii. Szczególnie ważne jest, gdy planujemy wyjazd do Papui Nowej Gwinei – zwłaszcza, jeśli będziemy podróżować po terenach wiejskich i lasach tropikalnych, a podróż planujemy na dłużej niż jeden miesiąc. Wyjeżdżając
    na wakacje w porze nasilonego występowania komarów, warto zabezpieczyć się również w przypadku krótszej podróży;
  • szczepienie przeciwko żółtej gorączce – przedstawienie certyfikatu tego szczepienia wymagane jest w niektórych krajach afrykańskich (Angola, Burundi, Etiopia, Gabon, Ghana, Kongo, Wybrzeże Kości Słoniowej, Liberia, Mali, Sierra Leone, Togo). Jeśli w tych krajach jesteśmy tranzytem, to w kraju docelowym także możemy spodziewać się kontroli certyfikatu. Szczepienie przeciwko żółtej gorączce jest także mocno rekomendowane w przypadku podróży do Brazylii, Boliwii czy Kolumbii. Szczegółowe informacje na ten temat można uzyskać podczas wizyty u lekarza medycyny podróży.

Niektóre kierunki podróży wymagają także profilaktyki antymalarycznej. Właściwy lek dobierany jest w zależności od planowanego miejsca pobytu i stanu zdrowia pacjenta.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Pozwalają słuchać muzyki, a przy tym mierzą temperaturę i tętno dziecka. Inteligentne słuchawki wkraczają na rynek

Szczepienie przed podrożą: przyda się także na urlop w Polsce!

O szczepieniach warto też pomyśleć wtedy, gdy planujemy wakacje w Polsce. Choć może wydać się to zbyteczne, tego typu wyjazdy również wiążą się ze zwiększonym ryzykiem zakażenia szeregiem chorób, w szczególności:

  • wirusowym zapaleniem wątroby typu A,
  • wirusowym zapaleniem wątroby lub B.

Do zakażenia WZW typu A może dość drogą pokarmową – podczas spożywania żywności i napojów niewiadomego pochodzenia. Ryzyko zachorowania na WZW B może być związane z korzystaniem z zabiegów kosmetycznych czy wykonywaniem tatuaży i przekłuć. Źródłem zakażenia zarówno WZW A, jak i B może być także kontakt seksualny bez zabezpieczenia z osobą zakażoną.

Szczepienia należy mieć również na uwadze, planując wakacje na łonie natury: nad jeziorem lub
w górach, oraz wtedy, gdy wysyłamy dzieci na kolonie i obozy. W takich sytuacjach warto rozważyć szczepienie przeciwko kleszczowemu zapaleniu mózgu.

POLECAMY TEŻ: Beata Szydło zabrała głos w sprawie szczepień dzieci

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Pozwalają słuchać muzyki, a przy tym mierzą temperaturę i tętno dziecka. Inteligentne słuchawki wkraczają na rynek

Mały, uśmiechnięty chłopczyk w słuchawkach
Fot.: Alireza Attari /Unsplash.com

Rynek medycznych urządzeń wearables, czyli inteligentnych akcesoriów do noszenia na ciele, rośnie bardzo dynamicznie. Coraz więcej urządzeń do monitorowania parametrów życiowych projektuje się dziś w formie… słuchawek.

Innowacyjne słuchawki poza standardową funkcją odsłuchu muzyki pozwalają także na bieżąco kontrolować temperaturę ciała, tętno, a nawet natlenienie organizmu. Wyniki wyświetlane są na smartfonie. Wykorzystanie do tego celu właśnie słuchawek nie jest przypadkowe. Eksperci wskazują, że pomiary w wewnętrznym przewodzie słuchowym są niezwykle dokładne.

Co ciekawe, takie rozwiązania dedykowane są nie tylko dorosłym. Wkrótce na rynku pojawią się wielofunkcyjne słuchawki przeznaczone dla dzieci. Nad takim modelem pracuje obecnie firma Cosinuss.

– Umieszczając urządzenie wewnątrz kanału słuchowego możemy uzyskać wyższą precyzję monitorowania tętna w sposób ciągły i wygodny – mówi dr Johannes Kreuzer, prezes zarządu firmy Cosinuss, w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje podczas targów CEBIT 2018 w Hanowerze.

Ciekawym rozwiązaniem będzie opcja ciągłego monitorowania temperatury podczas snu w sytuacji gdy dziecko jest chore i gorączkuje.

–  W przypadku chorego dziecka możemy obserwować, czy gorączka spada, czy wzrasta, a także czy zastosowane leczenie jest skuteczne W przypadku przekroczenia ustalonej wartości otrzymamy powiadomienie. Jednocześnie na smartfonie możemy obserwować barwną prezentację mierzonego zakresu temperatur – informuje prezes zarządu Cossinuss.

Słuchawki będzie można podłączyć przez Bluetooth do niemal każdego smartfona. Mają zadebiutować na rynku we wrześniu br.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Niebezpieczna zabawka, którą kochają dzieci. Lepiej ją wyrzuć, zanim będzie za późno!

Nie tylko douszne słuchawki. Co jeszcze oferuje rynek?

Badanie parametrów życiowych poprzez urządzenia douszne od lat zyskuje na popularności. W ofercie sklepów z elektroniką możemy znaleźć też m.in. termometry douszne oraz czujniki tętna, składające się z klipsa na ucho (wraz z przewodem) oraz modułu odbiornika. Wyniki pomiarów wyświetlane są na monitorze po uprzednim podłączeniu narzędzia przez port szeregowy. Nabyć można również m.in. douszny czujnik saturacji, czyli nasycenia hemoglobiny tlenem.

Jak zauważają eksperci, urządzenia wearables są najszybciej rozwijającym się segmentem rynku. To efekt coraz większej liczby chorób cywilizacyjnych, a także rosnącej świadomości konsumentów w zakresie kondycji i zdrowia.

Źródło:innowacje.newseria.pl

POLECAMY TEŻ: Innowacyjna maskotka wesprze sen dziecka i odciąży rodzica. Wymyśliły ją Polki

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Hummus zdetronizuje schabowego? Polacy odchodzą od tradycyjnych smaków

Produkty wegetariańskie: słupki warzyw w kubeczkach
Fot.: Alexandra Andersson /Unsplash.com

Ponad połowa społeczeństwa deklaruje zmniejszenie spożycia produktów pochodzenia zwierzęcego na rzecz żywności roślinnej. W Europie już co dziesiąty wprowadzany na rynek produkt jest wegetariański. Choć Polacy to mięsożercy, stopniowo i u nas rośnie zapotrzebowanie na roślinne produkty i dania – zarówno w sklepach, jak i w restauracjach.

Z danych GUS wynika, że statystyczny Polak zjada w ciągu roku ok. 70 kg mięsa. Choć większość osób nie wyobraża sobie obiadu bez kotleta schabowego, liczba wegetarian stale rośnie. Szacunki mówią, że już kilka procent Polaków całkowicie zrezygnowało z mięsa w diecie.

Już co 14 Polak stawia na dietę wyłącznie roślinną

Według badań firmy Mintel, wegetarian w Polsce jest obecnie 8 proc., a wegan – 7 proc. Dużo osób świadomie rezygnuje z codziennego spożywania mięsa i decyduje się na 1–2 zielone dni w tygodniu. To zaś wymusza zmiany w handlu i gastronomii.

– Jest całkiem sporo restauracji stricte wegetariańskich. Przodują Warszawa i inne duże miasta w Polsce, jak Kraków, Poznań czy Rzeszów. Jeśli chodzi o producentów żywności, to już od parunastu lat mamy kilka firm w Polsce, które skupiają się w swojej ofercie na produktach roślinnych – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Maciej Otrębski, przedstawiciel kampanii RoślinnieJemy.

CZYTAJ TEŻ: Zdrowa, roślinna i niebanalna. Poznaj dietę wege!

Bezmięsne przysmaki w sklepie i restauracji

Przybywa też restauracji, w których roślinożercy mogą znaleźć coś dla siebie. Amerykański portal HappyCow podaje, że tylko w Warszawie działa 158 wegańskich i wegetariańskich restauracji. Dużo jest ich też w Krakowie (98), Wrocławiu (76), Poznaniu (53), Gdańsku (47) czy Katowicach (38).

– Ciekawym spostrzeżeniem jest to, że coraz więcej firm, dla których produkty wegetariańskie nie są w głównym obszarze zainteresowań, kieruje na nie swoją uwagę. Świetnym przykładem jest Sokołów, jedna z większych firm z branży mięsnej, która wprowadziła opcję roślinną, czyli całą linię produktów skierowanych do osób, które chcą jeść bardziej roślinnie – mówi Maciej Otrębski.

Produkty wegetariańskie na fali wznoszącej

Z danych portalu RoślinnieJemy wynika, że już nawet połowa Polaków deklaruje zmniejszenie spożycia produktów pochodzenia zwierzęcego na rzecz produktów roślinnych. Tym samym rośnie zapotrzebowanie na produkty wegetariańskie. Firma Mintel w raporcie „Innowacyjność vs. zdrowie. Szanse dla marek spożywczych” wskazuje, że w Europie co dziesiąty produkt wprowadzany na rynek jest oznaczany jako wegetariański. W Niemczech jest ich nawet 14 proc.

– U nas jeszcze jest daleko do tak dobrej statystyki, natomiast dostrzegamy pewne ruchy w tym kierunku. Nowi producenci chcą wprowadzać produkty stricte roślinne. Pojawiają się też osoby, które chcą zza granicy importować produkty skierowane do wegan i wegetarian. Warto zaznaczyć, że mówimy tutaj nie tylko o wąskim segmencie konsumentów, do których kierowane są te produkty, lecz także o osobach, które chcą ograniczać spożycie mięsa – zaznacza przedstawiciel kampanii RoślinnieJemy.

Produkty wegetariańskie można kupić nie tylko w sklepach ekologicznych. Także supermarkety i dyskonty wprowadzają je do swojej oferty, a ich sprzedaż systematycznie rośnie. Tym bardziej że coraz rzadziej trafiają na półki zdrowej żywności. Badania London School of Economics pokazują, że produkty oznaczone symbolem vegan przeniesione z działu z produktami dla wegetarian do głównego działu z żywnością zwiększyły swą sprzedaż ponaddwukrotnie.

Źródło: newseria.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Masz wpływ na odporność swojego dziecka. Sprawdź, na co zwrócić uwagę! [INFOGRAFIKA]

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Pierwsze wiersze. Czytaj dziecku od kołyski, by wspierać jego rozwój i budować bliskość

Plakat akcji "Mała książka - wielki człowiek". Na nim rysunek śpiącego niemowlęcia, nad którego głową widnieje postać z czytanej bajki /Ilustracja do tekstu: Wiersze dla niemowląt. Czytanie dziecku warto zacząć już narodzin
mat. prasowe

„Pierwsze wiersze dla…” to zbiór najpiękniejszych utworów autorstwa wybitnych polskich poetów, m.in. Juliana Tuwima, Wandy Chotomskiej, Ludwika Jerzego Kerna i Jana Brzechwy. Od innych wydań tomików poetyckich różni się tym, że został przygotowany z myślą o najmłodszych pacjentach oddziałów położniczych w Polsce, by już od pierwszych chwil życia pobudzać ich wyobraźnię i rozwijać ciekawość czytelniczą.

Niezwykła publikacja powstała w ramach kampanii społecznej „Mała książka – wielki człowiek”, realizowanej przez Instytut Książki i dofinansowanej przez Ministerstwo Kultury. Jej celem jest zachęcenie rodziców, by czytali dzieciom już od pierwszych miesięcy życia.

W ramach inicjatywy na polskie oddziały położnicze trafi aż 360 tys. sztuk wyjątkowego tomiku wierszy. To jeden z największych nakładów w kraju; średnio polskie książki wydawane są w 3 000 egzemplarzy. Bestsellery polskich autorów osiągają zaś nakład 100-150 tys. egzemplarzy, a zagranicznych – 300 000.

Zaproszenie do czytelniczego świata

Do pięknie zilustrowanych wierszy dołączona została specjalna broszura przedstawiająca korzyści płynące z czytania dziecku na różnych etapach jego życia. Ten pakiet czytelniczy dla malucha każdy rodzic otrzyma za darmo.

Rozprowadzanie książek już trwa. W ramach akcji pilotażowej, rozpoczętej w grudniu 2017 r., do 360 szpitali trafiło 100 tys. wyprawek czytelniczych dla najmłodszych.

POLECAMY RÓWNIEŻ: „Zaczytana Biblioteka” w Szpitalu Specjalistycznym im. Św. Rodziny

Czytanie dziecku wspiera jego rozwój

Kampania społeczna „Mała książka – wielki człowiek” ma przypominać o korzyściach wynikających ze wspólnego, rodzinnego czytania już od pierwszych miesięcy życia dziecka. Warto bowiem pamiętać, że czytelnictwo zaczyna się od kołyski, na długo przed dniem, w którym dziecko zacznie samodzielnie składać litery.

Czytanie dziecku sprzyja budowaniu silnych więzi

Właściwie dobrane książki rozwijają dziecięcy umysł i emocje, kształtują kompetencje językowe, zakorzeniają w kulturze i rozbudzają wyobraźnię. Dziecko nie do końca jeszcze rozumie znaczenie wszystkich słów, ale słyszy głos i intonację, czuje rytm wypowiadanego tekstu i płynące z niego emocje. Dzięki temu rozwija się intelektualnie i społecznie. Wspólna lektura może stać się nie tylko wielką przyjemnością, ale przede wszystkim wspaniałą okazją do budowania bliskości oraz silnych i trwałych więzi rodzinnych.

Kampania społeczna „Mała książka – wielki człowiek” została dofinansowana przez resort kultury w ramach
Narodowego programu rozwoju czytelnictwa”.

CZYTAJ TAKŻE: Zobacz, najlepsze książki dziecięce 2017 roku w konkursie: Przecinek i Kropka

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.