Przejdź do treści

Rodzic idzie do lekarza, czyli kilka słów o zgubnych skutkach pośpiechu

Dziewczynka w foteliku samochodowym /Ilustracja do tekstu: Tat az dzieckiem: Gdy rodzic idzie do lekarza
Fot. Pixabay.com

Kiedy sprawy się komplikują i trzeba zaplanować oraz przeprowadzić jakieś działania, a obok siedzi uśmiechnięta dwulatka (no dobrze – dwa lata i pięć miesięcy), to wtedy dopiero… sprawy się komplikują.

Czasem trzeba się udać do lekarza, powiedzmy: na badania. Powiedzmy też, że trzeba względnie szybko, bo wyniki badań mogą mieć istotny wpływ na najbliższe miesiące życia. Publiczna służba zdrowia akurat na „dzień dobry” spuściła nas na drzewo. Zaproponowany termin badań tak daleko wybiegał w przyszłość, że same badania mogły okazać się już zbyteczne. To też jest jakiś sposób, ale uznaliśmy – ja i mama N. – że nie tym razem. Spróbujemy prywatnie.

„Innego terminu nie ma”

I tutaj pojawia się uśmiechnięta N. Kiedy jedno z rodziców idzie do lekarza, drugie musi zostać z dzieckiem. A co, kiedy nie może, bo parszywa złośliwość kalendarza nakłada na ten sam dzień i tę samą godzinę termin badań i nieodwoływalne i nieprzekładalne obowiązki służbowe? Zaczęliśmy dzwonić. Prywatna służba zdrowia obrażonym głosem pana konsultanta uświadomiła nam, że innego terminu nie ma, a jak się nie podoba, to możemy spadać na drzewo. Oni, czyli ta konkretna służba zdrowia, swoje zrobili, zaproponowali termin, do niczego więcej umowa ich nie zobowiązuje.

Dzwoniliśmy więc dalej. Do sąsiada, do babci, do siostry, do kumpeli. Kalendarz jest naprawdę parszywstwem, bo akurat na ten dzień wypadły: wyjazd poza miasto, okulista, chore dzieci i delegacja służbowa. Uratował nas dziadek. Pełen poświęcenia wstał o świcie i – przemierzywszy porannie zakorkowaną Warszawę – przyjechał na drugi koniec miasta, aby na czas wizyty rodzica w gabinecie lekarskim zająć się N. A potem wrócić, znów przez tę przeklętą, nieprzejezdną, stojąca w korkach, beznadziejną Warszawę.

N. wykazała się zrozumieniem…

Rodzic, który z N. jechał do lekarza, też musiał zerwać się dość wcześnie. Nowoczesna, najlepsza i posiadająca najszerszą ofertę prywatna służba zdrowia akurat tym razem mogła zaoferować tylko placówkę dwie dzielnice dalej. Rano. W Warszawie. Wspaniale. Na szczęście N. wykazała się zrozumieniem. Chyba sama wyczuła rozpacz rodziców i postanowiła pomóc. Zaskakująco szybko wstała rano, nie grymasiła przy wyborze garderoby, sprawnie pochłonęła śniadanie. Może widziała, że się spieszymy, może tylko naśladowała rodziców błyskawicznie pożerających kanapki.

Faktem jest, że N. zjadła śniadanie ciut zbyt szybko. O tym, że tempo było zbyt wysokie, rodzic jadący do lekarza przekonał się już po drodze. Ubranka i pluszowi towarzysze podróży to jeszcze nic, upraliśmy w pralce. Ale z tylnej kanapy i fotelika N. wciąż nie możemy się pozbyć tego drażniącego zapachu wymiocin.

POLECAMY TEŻ: Empatia w rodzicielstwie. Skąd wynika nasze poczucie winy?

Tata z Dzieckiem

Tata z dzieckiem. Pracuje, no i opiekuje się N. Pół tygodnia w pracy, pół tygodnia w domu z dzieckiem. W weekendy jedno i drugie.

Śmierć łóżeczkowa dotyka kilka tysięcy dzieci rocznie. Dzięki małemu gadżetowi uda się jej uniknąć

Śpiące niemowlę /Ilustracja do tekstu: Nagła śmierć łóżeczkowa - zapobieganie umożliwi innowacyjny gadżet
Fot.: Dakota Corbin /Unsplash.com

Co roku we śnie umiera kilka tysięcy dzieci. W Polsce nagła śmierć łóżeczkowa dotyka 200 dzieci, w Stanach Zjednoczonych – 3,5 tysiąca. Zagrożone są zwłaszcza wcześniaki, które stanowią 20–30 proc. dzieci umierających w niewyjaśnionych okolicznościach. Dzięki nowatorskiemu urządzeniu opracowanemu przez polską firmę wielu tym tragicznym przypadkom będzie można zapobiec.

Nagła śmierć łóżeczkowa: przyczyny są nieznane, ale istnieją czynniki ryzyka

O nagłej śmierci łóżeczkowej mówimy w sytuacji, gdy niemowlę umiera podczas snu, a przyczyn tego dramatycznego wydarzenia nie można wyjaśnić dolegliwościami medycznymi. Może się to przydarzyć pomiędzy 1. a 6. miesiącem życia dziecka (najczęściej między 2. a 3. miesiącem).

Czynnikami, które zwiększają ryzyko, są m.in. wcześniactwo, niska waga urodzeniowa, nawracające infekcje, a także picie alkoholu przez matkę w czasie ciąży (lub nadmierne spożywanie alkoholu w okresie poprzedzającym zapłodnienie) i ekspozycją dziecka na dym papierosowy.

Naukowcy odkryli też powiązania między narażeniem na nagłą śmierć łóżeczkową a sposobem, w jaki dziecko śpi. Zgodnie z sugestiami, należy unikać:

  • wspólnego spania z dzieckiem,
  • układania go do snu na brzuszku.

Zapobieganie nagłej śmierci łóżeczkowej będzie prostsze

W zapobieganiu tragediom związanym z nagłą śmiercią łóżeczkową mogą pomóc nowe technologie. Polska firma Neuro Device opracowała właśnie bezprzewodowe narzędzie LifeTone, umożliwiające kontrolowanie nie tylko oddechu, ale też innych parametrów życiowych najmłodszych dzieci. Niewielkich rozmiarów gadżet zapobiegający nagłej śmierci łóżeczkowej montowany jest przy pieluszce.

– Pozwala on monitorować parametry życia dziecka podczas snu, takie jak oddech, temperatura, puls i pozycja spania – wyjaśnia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Ewa Rutczyńska-Jamróz, odpowiedzialna za projekt LifeTone w firmie Neuro Device.

W przypadku zidentyfikowania czynników zagrażających zdrowiu (m.in. zmian pozycji) rodzice otrzymają alert – umożliwi to zsynchronizowana z urządzeniem aplikacja na smartfony.

CZYTAJ TEŻ: Innowacyjna maskotka wesprze sen dziecka i odciąży rodzica. Wymyśliły ją Polki

Opaska monitorująca dla starszych dzieci i seniorów

Polscy badacze pracują już nad kolejnymi wersjami urządzenia, które umożliwią także monitorowanie stanu zdrowia starszych dzieci.

– W pierwszej kolejności będzie dostępna wersja dla noworodków, mocowana do pieluszki. Dla starszych dzieci będziemy chcieli zrobić opaskę. Widzimy potrzebę monitorowania np. gwałtownych wzrostów temperatury u starszych dzieci, które są podatne na różnego rodzaju infekcje. W urządzenie chcemy także wbudować mikrofon, żeby urządzenie mogło stanowić alternatywę dla elektronicznej niani.

W dalszej kolejności przedsiębiorcy planują rozszerzyć funkcjonalność urządzenia tak, by mogło zostać wykorzystane również do monitoringu zdrowia u osób starszych.

– Chcielibyśmy dostosować algorytm tak, aby urządzenie mogło być wykorzystywane przez ludzi starszych, którzy są narażeni na ryzyko bezdechu – mówi przedstawicielka LifeTone.

Urządzenie zapobiegające nagłej śmierci łóżkowej – do zakupu lub wypożyczenia

Innowacyjne urządzenia zapobiegające nagłej śmierci łóżeczkowej mają trafić na polski rynek w II połowie 2019 roku.

– Zaczniemy od Polski, natomiast bardzo szybko chcemy wychodzić poza granice naszego kraju. W pierwszej kolejności będziemy kierować się na rynek USA, gdzie jest największe zapotrzebowanie na tego typu urządzenia – zapowiada Ewa Rutczyńska-Jamróz.

Co istotne, LifeTone będzie można nie tylko nabyć, ale tez wypożyczyć – na 6, 12 lub 18 miesięcy.

Źródło: newseria.pl, mp.pl

POLECAMY RÓWNIEŻ: Sąd odebrał matce dziecko, bo bawiło się TĄ zabawką

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Pierwsze wiersze. Czytaj dziecku od kołyski, by wspierać jego rozwój i budować bliskość

Plakat akcji "Mała książka - wielki człowiek". Na nim rysunek śpiącego niemowlęcia, nad którego głową widnieje postać z czytanej bajki /Ilustracja do tekstu: Wiersze dla niemowląt. Czytanie dziecku warto zacząć już narodzin
mat. prasowe

„Pierwsze wiersze dla…” to zbiór najpiękniejszych utworów autorstwa wybitnych polskich poetów, m.in. Juliana Tuwima, Wandy Chotomskiej, Ludwika Jerzego Kerna i Jana Brzechwy. Od innych wydań tomików poetyckich różni się tym, że został przygotowany z myślą o najmłodszych pacjentach oddziałów położniczych w Polsce, by już od pierwszych chwil życia pobudzać ich wyobraźnię i rozwijać ciekawość czytelniczą.

Niezwykła publikacja powstała w ramach kampanii społecznej „Mała książka – wielki człowiek”, realizowanej przez Instytut Książki i dofinansowanej przez Ministerstwo Kultury. Jej celem jest zachęcenie rodziców, by czytali dzieciom już od pierwszych miesięcy życia.

W ramach inicjatywy na polskie oddziały położnicze trafi aż 360 tys. sztuk wyjątkowego tomiku wierszy. To jeden z największych nakładów w kraju; średnio polskie książki wydawane są w 3 000 egzemplarzy. Bestsellery polskich autorów osiągają zaś nakład 100-150 tys. egzemplarzy, a zagranicznych – 300 000.

Zaproszenie do czytelniczego świata

Do pięknie zilustrowanych wierszy dołączona została specjalna broszura przedstawiająca korzyści płynące z czytania dziecku na różnych etapach jego życia. Ten pakiet czytelniczy dla malucha każdy rodzic otrzyma za darmo.

Rozprowadzanie książek już trwa. W ramach akcji pilotażowej, rozpoczętej w grudniu 2017 r., do 360 szpitali trafiło 100 tys. wyprawek czytelniczych dla najmłodszych.

POLECAMY RÓWNIEŻ: „Zaczytana Biblioteka” w Szpitalu Specjalistycznym im. Św. Rodziny

Czytanie dziecku wspiera jego rozwój

Kampania społeczna „Mała książka – wielki człowiek” ma przypominać o korzyściach wynikających ze wspólnego, rodzinnego czytania już od pierwszych miesięcy życia dziecka. Warto bowiem pamiętać, że czytelnictwo zaczyna się od kołyski, na długo przed dniem, w którym dziecko zacznie samodzielnie składać litery.

Czytanie dziecku sprzyja budowaniu silnych więzi

Właściwie dobrane książki rozwijają dziecięcy umysł i emocje, kształtują kompetencje językowe, zakorzeniają w kulturze i rozbudzają wyobraźnię. Dziecko nie do końca jeszcze rozumie znaczenie wszystkich słów, ale słyszy głos i intonację, czuje rytm wypowiadanego tekstu i płynące z niego emocje. Dzięki temu rozwija się intelektualnie i społecznie. Wspólna lektura może stać się nie tylko wielką przyjemnością, ale przede wszystkim wspaniałą okazją do budowania bliskości oraz silnych i trwałych więzi rodzinnych.

Kampania społeczna „Mała książka – wielki człowiek” została dofinansowana przez resort kultury w ramach
Narodowego programu rozwoju czytelnictwa”.

CZYTAJ TAKŻE: Zobacz, najlepsze książki dziecięce 2017 roku w konkursie: Przecinek i Kropka

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Zakaz noszenia spódniczek w brytyjskich szkołach. Nowoczesny pomysł czy dyskryminacja?

Zakaz noszenia spódniczek w szkołach
fot. Unsplash - Chen Feng

Kilkadziesiąt liceów w Wielkiej Brytanii wprowadziło zakaz noszenia spódniczek przez uczennice. Przeciwnicy tego pomysłu są zdania, że uczniowie powinni mieć wybór, w jakim ubraniu będą przychodzić do szkoły.

Co najmniej 40 szkół średnich w Wielkiej Brytanii zakazało uczennicom noszenia spódniczek na terenie szkoły. Kolejne placówki w kraju rozważają podjęcie podobnej decyzji.

Zobacz także: Dziewczynki opuszczają lekcje, bo nie mają dostępu do toalet. Zatrważający raport WaterAid

Zakaz noszenia spódniczek w szkołach

Nowe regulacje zostały wprowadzone w zeszłym roku Priory School w Lewes (hrabstwo East Sussex) po tym, jak uczniowie wyrazili swoje niezadowolenie z powodu odmiennych strojów chłopców i dziewcząt. W swoim postulacie podkreślili, że szkoła powinna zapewnić transseksualnym uczniom poczucie komfortu.

Tymczasem w Copleston High School w Ipswich, oprócz obcisłych jeansów i kolczyków na twarzy, na liście zakazanych ubrań znajdują się właśnie spódniczki. Uczniowie tej placówki podczas zajęć muszą nosić gładkie, szare spodnie.

Z kolei w Woodhey High School w Bury zakazano spódnic, ponieważ „są niegodne i mogą zawstydzać pracowników i gości” w trakcie zajęć teatralnych i zgromadzeń, podczas których dziewczęta siedzą na podłodze.

Zobacz także: Najmniejsza szkoła na świecie. Zgadniesz, ilu ma uczniów?

Trafiony pomysł? Nie dla wszystkich

Przeciwnicy tego pomysłu są zdania, że zamiast zakazywać spódniczek, władzy szkoły powinny raczej dać uczniom wybór, czy do szkoły wolą przychodzić w spodniach czy w spódnicach. Wybór ten powinni mieć wszyscy, niezależnie od płci.

„Uważam, że obowiązek noszenia przez wszystkich spodni jest nierozsądny, chyba, że zamierzacie zaproponować również opcję obowiązkowego noszenia spódnic dla wszystkich uczniów” –  skomentowała sprawę amerykańska pisarka Naomi Wolf.

Pomysł nie podoba się również uczniom Phillips High School w Bury, w której obowiązek noszenia spodni ma zostać wprowadzony wraz z nowym rokiem szkolnym.

„Czujemy się pewniej nosząc spódnice, szkolne spodnie są [dla nas – red.] niekorzystne. Wśród nastolatków coraz częściej pojawiają się problemy z poczuciem własnej wartości, więc zakaz noszenia ubrań, w których czujemy się najlepiej, może zaszkodzić naszemu zdrowiu psychicznemu, a co za tym idzie – również naszej szkole” – brzmi treść petycji, którą uczniowie wystosowali do dyrekcji placówki.

Jak sądzicie, czy nakaz noszenia spodni w szkołach to dobry pomysł?

Źródło: Independent

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Wakacje w energetycznym SPA

wakacje w spa
fot. www.manorhouse.pl

Wysoka biowitalność to jedna z cech ludzi szczęśliwych. Od poziomu energii życiowej zależy bowiem kreatywność, motywacja do działania czy radość życia.

Czas spędzony w bogatych energetycznie miejscach jest bezcenny dla organizmu – sprzyja regeneracji sił, poprawie kondycji, a także dobremu zdrowiu i samopoczuciu. Neutralny poziom biowitalności dla człowieka to ok. 6500 jednostek Bovisa. Przebywanie w miejscach o niższej energetyce osłabia organizm, o wyższej – wzmacnia go. Warto więc spędzać czas w miejscach takich jak Manor House SPA, gdzie oddziaływanie energetyczne sięga nawet 30 000 j. Bovisa.

Z tego względu mazowiecki kompleks hotelowy jest nazywany Polskim Centrum
Biowitalności. W hotelu Manor House SPA**** Pałac Odrowążów***** z najlepszym od lat holistycznym SPA w Polsce siły witalne można pobudzić na wiele sposobów.

Zobacz także: Manor House SPA najlepszym luksusowym hotelem w Europie wśród historycznych obiektów

Moc, która płynie z natury

Przepiękny o każdej porze roku, zabytkowy park, który otacza dawną posiadłość szlachecką w Chlewiskach – jedną z najstarszych w kraju, z historią sięgającą XII w. – kryje energetyczny Ogród Medytacji z Kamiennym Kręgiem, Piramidą Horusa, spiralą energetyczną i Ogrodem Zen.

Romantyczne zakątki i ścieżki sprzyjają głębokiemu odprężeniu i obdarowują pozytywną energią natury. Godne polecenia są rytuały zdrowia w Witalnej Wiosce® SPA – niezwykłym SPA pod gołym niebem. Akademia Holistyczna Alchemia Zdrowia® z autorskim programem odmładzającym bazuje na cudzie ludzkiego organizmu – jego umiejętności do autoregeneracji.

Stosowane w niej metody pobudzają naturalną zdolność do samouzdrawiania na poziomie komórkowym,
skutecznie oczyszczają i odblokowują przepływ energii w ciele. Biowitalne SPA specjalizuje się w oryginalnych terapiach energetycznych, z których warto wymienić m.in. Terapię Biowitalną, Terapię Harmonizacji Czakr na Kryształowym Łóżku czy Plazmowy system balansujący Eemana.

Zobacz także: Hotel i spa przyjazne weganom. Prestiżowa nagroda dla Manor House

Głęboka regeneracja i relaks

W gabinetach bioodnowy można oddać się: oczyszczającym kąpielom żywicznym, akupresurze magnetycznej za pomocą baniek HACI, całkowicie naturalnym masażom twarzy bańką próżniową o efekcie porównywalnym do botoksu czy wielowymiarowej terapii czaszkowo-krzyżowej, która pozwala odzyskać harmonię, przywrócić i odtworzyć ukryte siły witalne organizmu i poprawić jego naturalne możliwości samoregulacji.

Dobrostan można osiągnąć także podczas koncertów na misy i gongi tybetańskie, seansów w płótnach w kompleksie Łaźni Rzymskich, kąpieli ofuro w wysokich wannach (również w wersji dla dwojga) lub w bezchlorowym basenie z ożywioną wodą, idealną dla skóry wrażliwej.

Manor House SPA to także najlepszy polski hotel dla dorosłych, przyjazny weganom i alergikom. Wakacje spędzone w tym energetycznym SPA niosą wiele korzyści dla zdrowia i urody. To wymarzone miejsce na ładowanie wewnętrznych akumulatorów, nie tylko latem.

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.