Przejdź do treści

Telefon komórkowy i ciąża? Nie taki diabeł straszny, jak go malują

telefon komórkowy i ciąża
Fotolia

Bezpieczne czy nie? Wokół korzystania z telefonów komórkowych przez ciężarne kobiety narosło wiele mitów. Niektórzy twierdzą nawet, że może to poskutkować wystąpieniem ADHD u dziecka. Najnowsze badania przeprowadzone w Norwegii pokazują jednak, że regularne używanie telefonu w okresie ciąży nie ma wpływu na rozwój płodu. A jeżeli już, to jest on pozytywny!

Korzystanie i noszenie przy sobie telefonu komórkowego nie ma negatywnego wpływu na rozwój psychoruchowy dziecka – twierdzą naukowcy z Norweskiego Instytutu Zdrowia Publicznego na postawie swoich badań. Zostały one opublikowane na łamach periodyka „BMC Public Health”.

Telefon komórkowy i ciąża – badanie

Kohortowe badanie objęło 45 389 par (matka i dziecko). Stan każdej z matek był kontrolowany w czasie ciąży. Później lekarze analizowali również rozwój dzieci w wieku 3 i 5 lat. Jak zaznaczyli naukowcy, eksperyment będzie jeszcze kontynuowany, wymaga bowiem doprecyzowania.

Jak się okazało, badanie nie tylko wykazało brak negatywnego wpływu pola elektromagnetycznego telefonu na rozwój płodu, ale wręcz zasugerowało pozytywnego jego skutki. Dzieci kobiet korzystających z komórki były aż o 27% mniej narażone na problemy związane z budowaniem zdań złożonych we wczesnym etapie życia. Okazuje się również, że dzieci te lepiej radziły sobie z gramatyką i były mniej narażone średnim opóźnieniem językowym w wieku 3 lat. Analogicznie, pociechy matek korzystających regularnie z telefonu w okresie ciąży, korzystniej wypadały w kwestii rozwoju ruchowego.

Naukowcy ostrożni

– Nasze analizy po raz pierwszy wskazują, że macierzyńskie korzystanie z komórek może mieć pozytywne skutki. Choć wzięliśmy pod uwagę istotne czynniki socjodemograficzne, psychologiczne czy osobowość matek, uważamy, że zaobserwowany pozytywny wpływ mogą wyjaśnić zmienne nieujęte w naszym badaniu. To one najpewniej mają wpływ na samo korzystanie z telefonów i rozwój neurologiczny dzieci. Nie mówimy o korzystnym wpływie samych telefonów – tłumaczy jeden z współautorów badania, Jan Alexander.

Zobacz także:

Roztargnieni rodzice, zagubione dzieci – „Który współczesny rodzic wyobraża sobie dzień bez telefonu?”

Oglądanie TV podczas posiłków zwiększa ryzyko otyłości o 40 proc. – SMACZNEGO!

Dziecko pod czujnym okiem kamery

Źródło: Fit MagazynWyborcza

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Prawo do aborcji to prawo człowieka. Jak jest realizowane w Polsce?

Marsz Kobiet. Na transparencie napis: Przyszłość jest wciąż kobietą /Ilustracja do tekstu: Prawo do aborcji w Polsce: kto za, a kto przeciw
Fot.: Pixabay,com

40 tys. osób – tyle mieszkańców liczy średniej wielkości miasto w Polsce. Właśnie tyle kobiet umiera co roku na świecie w wyniku pozaustawowych, niebezpiecznych aborcji. Kilkaset razy więcej podejmuje ryzyko, narażając się na poważne powikłania. Takich sytuacji można byłoby uniknąć, gdyby we wszystkich państwach obowiązywało prawo do przerwania ciąży. Braki w tym zakresie ma wciąż kilka europejskich krajów, m.in. Andora, Malta i Watykan. Jednym z nich jest też Polska.

Zgodnie z badaniem CBOS przeprowadzonym w 2013 r., na przerwanie ciąży zdecydowało się 25-33% Polek. Większość z nich nie mogła liczyć w tej kwestii na wsparcie państwa. Obowiązująca w Polsce ustawa z 1993 r., nazywana kompromisem aborcyjnym, nie dopuszcza przerywania ciąży. Wyjątkiem są trzy ściśle określone przypadki:

  • zagrożenie życia i zdrowia kobiety,
  • ciężkie uszkodzenie płodu,
  • ciąża jest wynikiem gwałtu lub innego czynu zabronionego, a nie upłynął jeszcze jej 12. tydzień.

Zaistnienie ostatniej z tych przesłanek stwierdza prokurator, pierwszych dwóch zaś – lekarz (przeważnie inny niż wykonujący zabieg). W przypadku kwalifikacji na zabieg przerwania ciąży, pacjentka otrzymuje tabletki dopochwowe, które wywołują skurcze i krwawienie.

Jednak nawet kobiety, których sytuacja mieści się w wąskich ustawowych ramach, doświadczają istotnych problemów z wyegzekwowaniem należnego im świadczenia. Z powodu braku precyzji w przepisach i procedurach regulujących aborcję w Polsce, szpitale samodzielnie decydują, czy dany przypadek kwalifikuje się do legalnego zabiegu.

Jak wynika z raportu „Dzień dobry, chcę przerwać ciążę”, w aż 22 na 133 objęte monitoringiem szpitale w Polsce z różnych względów nie wykonywano aborcji.

Prawo do aborcji w Europie. Jak wypadamy na tle innych krajów?

Tymczasem w większości krajów europejskich regulacje dotyczące aborcji są znacznie bardziej liberalne. Zakładają przeważnie, że do 12. tygodnia ciąży kobieta ma prawo samodzielnie zdecydować o kontynuacji lub przerwaniu ciąży.

Z czego wynikają te różnice w prawodawstwie? Polscy politycy od wielu lat powtarzają, że ustawa aborcyjna z 1993 r. jest starannie wypracowanym kompromisem, który ma pogodzić dwie równie liczne, lecz odmienne światopoglądowo grupy obywateli: liberałów i konserwatystów. Ale czy po 25 latach Polacy podzielają ten entuzjazm do obowiązujących przepisów? Okazuje się, że nie.

Prawo do aborcji w Polsce: kto za, a kto przeciw?

Podczas spotkania „Aborcja jest częścią naszego życia”, zorganizowanego przez Federację na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, przedstawiono wyniki najnowszego sondażu Fundacji Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych. Dotyczył on stosunku Polaków do drastycznych bannerów, które pojawiają się w pobliżu szpitali, przedszkoli i szkół, oraz prawa do aborcji – dostępnej na żądanie.

Z badań, które we wrześniu br. przeprowadzono na reprezentatywnej próbie 1000 osób, wynika, że 92% respondentów sprzeciwia się ingerencji państwa w prywatne decyzje planów reprodukcyjnych, a 83% negatywnie ocenia obecność krwawych antyaborcyjnych plakatów w przestrzeni publicznej. Niewiele mniej badanych (70%) uważa, że takie działania przeciwników możliwości przerywania ciąży powinny zostać zakazane.

Niemal dokładnie tyle samo osób (69%) opowiada się za dostępnością aborcji do 12. tygodnia ciąży. Aż 54% wyraża ten pogląd w sposób zdecydowany. Przeciwko takim rozwiązaniom jest 23% badanych; 11% z nich to zadeklarowani przeciwnicy dostępnej aborcji.

Najwyższe poparcie dla prawa do dostępnej aborcji odnotowano wśród osób o dochodach do 2 tys. zł oraz z przedziału 4-5 tys. zł, w wieku 40-60 lat. Odsetek kobiet i mężczyzn, którzy udzielili takiej odpowiedzi, był zbliżony: wynosił odpowiednio 71% i 66%. Nieco więcej zwolenników i zwolenniczek prawa do aborcji było wśród osób z wykształceniem podstawowym (74%) niż ze średnim (64%)  i wyższym (70%). Co istotne, rzadziej prawo do aborcji popierają osoby zarabiające  powyżej 5 tys. zł., a najrzadziej ci, których pensja mieści się w przedziale 3-3,99 tys. zł.

CZYTAJ TEŻ: Pearl Jam wspiera Ogólnopolski Strajk Kobiet. Niezwykły gest muzyków podczas koncertu w Krakowie

Prawo do aborcji prawem człowieka. Historyczna przewaga poglądów pro-choice

Wyniki sondażu wskazują na zdecydowaną przewagę poglądów pro-choice nad tymi, które reprezentują środowiska przeciwników wyboru. Mimo to w mediach więcej uwagi poświęca się działaniom i relacjom mniej licznej strony. Lekcję w tym temacie mają do odrobienia także media liberalne, które poruszając temat aborcji, nie zawsze posługują się właściwym językiem.

„Sposób przedstawiania w mediach zabiegu przerywania ciąży ma ogromny wpływ na jego społeczne postrzeganie. Odpowiedzialność mediów wymaga świadomego doboru słów oraz uważności na ideologiczne zawłaszczanie pojęć […] przez przeciwników wyboru” – czytamy we wstępie najnowszej broszury wydanej przez Federację na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.

Publikacja prezentuje najważniejsze fakty o aborcji. Wyjaśnia też, które terminy używane w debacie publicznej o przerywaniu ciąży są zgodne z terminologią medyczną i prawną oraz na czym polegają językowe manipulacje przeciwników wyboru.

ZOBACZ TAKŻE: „Czy viagra powinna być na receptę?”. Ekspertki pokazują, jak wygląda debata publiczna w Polsce

Dostęp do aborcji a polityka. Prawo, nie kompromis

Warto zauważyć, że za obraz Polski jako kraju, który nie potrzebuje zmian w dotychczasowym prawie dotyczącym aborcji, odpowiadają przede wszystkim politycy. I to nie tylko zwolennicy obowiązującego „kompromisu aborcyjnego” lub jego zaostrzenia. Także ci, którzy konsekwentnie nie zabierają głosu w sprawie dostępu do aborcji, uznając prawa kobiet za drugorzędne.

– Jesteście współwinni nieszczęściom, które zdarzają się codziennie – podkreśliła Marta Lempart z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet podczas spotkania „Aborcja jest częścią naszego życia”.

Zapowiedziała też, że w czasie najbliższej kampanii wyborczej przyjrzy się – wraz z innymi działaczkami – postawie polityków i wymusi na nich jasną deklarację w tej sprawie.


28 września obchodzimy Światowy Dzień Bezpiecznej Aborcji. To święto, w którym solidaryzujemy się ze wszystkimi osobami na świecie, które decydują się na przerwanie ciąży – także w niesprzyjających warunkach społecznych, medycznych i prawnych. 30 września br. ulicami Warszawy po raz pierwszy przejdzie też marsz pro-choice. Więcej na ten temat na stronie wydarzenia.

POLECAMY TAKŻE: Bezdzietność męskim okiem. „Czy nasze wybory były do końca świadome? Nie wiem”

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Niecodzienna lekcja w polskich szkołach. Uczniowie nauczą się empatii

Trzech chłopcy uśmiechają się do obiektywu /Ilustracja do tekstu: Lekcja Godności w polskiej szkole. Niezwykła nauka empatii

Każdego roku w trzecią środę października uczniowie na całym świecie mają szansę spotkać się z wolontariuszami, którzy z zaangażowaniem uczą ich, jak kierować się w życiu najważniejszymi wartościami. To przedstawiciele Fundacji Global Dignity – międzynarodowej inicjatywy, która w ramach obchodów Światowego Dnia Godności propaguje ideę poszanowania godności jako fundamentalnego prawa człowieka.

Pomysł założenia Fundacji Global Dignity narodził się w 2006 roku. Jej twórcami są trzej przyjaciele: następca tronu Norwegii JKW książę Haakon, profesor Pekka Himanen z Finlandii oraz John Hope Bryant, Amerykanin, założyciel stowarzyszenia Operation Hope. Ustanawiając Światowy Dzień Godności, chcieli pokazać, jak ważne jest poczucie własnej wartości w życiu młodego człowieka. Działacze podkreślają też, że godność to wartość uniwersalna – bez względu na szerokość geograficzną.

CZYTAJ TEŻ: Protest opiekunów osób niepełnosprawnych trwa. Gdzie jesteśmy w nim my, współobywatele?

Empatia: wartość, którą musimy pielęgnować

Pierwszym działaniem Fundacji Global Dignity w Polsce była lekcja godności przeprowadzona w 2009 roku w łódzkim gimnazjum. Zapoczątkowała ona cykl corocznych spotkań z dziećmi i młodzieżą, podczas których przedstawiciele Fundacji oraz nauczyciele rozmawiają z uczniami o tym, w jaki sposób traktujemy samych siebie i jak traktują nas inni. W tym roku lekcję godności zorganizowano w jednej z warszawskich szkół podstawowych, przy ul. Niskiej.

– Ubiegłoroczny Dzień Godności poświęciliśmy różnorodności i równości. W tym roku chcemy rozmawiać z młodzieżą na temat empatii, która jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania w społeczeństwie. Na co dzień dociera do nas ogromna liczba negatywnych informacji. Powoduje to, że mimowolnie trochę uodparniamy się na krzywdę ludzką. A przecież empatię, tak jak godność, mamy w sobie od urodzenia. Dlatego tak ważne jest, żeby tę zdolność współodczuwania pielęgnować – podkreśla Jacek Olechowski, prezes Global Dignity Poland.

Jak dodaje, zależy mu, by uświadomić młodzieży, jaką wielką rolę empatia może odegrać w ich obecnym, ale także przyszłym życiu.

 – Młodzi ludzie, do których przychodzimy, będą tworzyć i utrzymywać relacje z innymi ludźmi, a za kilka lat wpływać na losy swoich lokalnych społeczności; może nawet i świata. […] Chcemy pokazać im, że współodczuwanie to jeden z filarów dobroci. Dzielony z innymi, wróci do nas ze zdwojoną mocą.

Lekcja godności w twojej szkole

W ramach akcji przygotowane zostały materiały edukacyjne i warsztatowe, które każda szkoła może wykorzystać, organizując Dzień Godności we własnym zakresie. Z materiałów wybrzmiewa przekaz, że nauka empatii zaczyna się od małych, pozornie drobnych rzeczy, ale nabyte umiejętności wywierają niebagatelny wpływ na całe nasze życie. Empatia jest bowiem nauką słuchania siebie i drugiego człowieka, a także próbą przyjęcia jego perspektywy, zrozumienia jego sytuacji, emocji czy potrzeb.

Działania prowadzone przez Fundację Global Dignity Poland potrwają do czerwca 2019 roku. Obchody Światowego Dnia Godności w Polsce w roku szkolnym 2018/2019 zostały objęte patronatami Rzecznika Praw Dziecka oraz Rzecznika Praw Obywatelskich.

Więcej informacji o Dniu Godności na stronie: http://globaldignity.pl. Chęć udziału w projekcie należy zgłaszać drogą mailową: info@globaldignity.pl.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Empatia w rodzicielstwie. Skąd wynika nasze poczucie winy?

Redakcja

Portal o rodzinie.

Metoda, która pozwoli złapać pedofila nawet dziesiątki lat po popełnieniu zbrodni. Zobacz, co odkryli naukowcy

Przemoc wobec dzieci pozostawia ślad w genach
fot. Pixabay

Przemoc wobec dzieci może pozostawić „molekularne ślady traumy” w genach ofiar. To odkrycie może okazać się przełomem w śledztwach kryminalnych prowadzonych przeciwko oprawcom dzieci.

Według statystyk w samych Stanach Zjednoczonych rocznie ponad 6,6 mln dzieci staje się ofiarami nadużyć i przemocy. Liczba ta odnosi się jedynie do zarejestrowanych przypadków i nie uwzględnia najmłodszych, którzy cierpią w milczeniu i strachu.

Przemoc wobec dzieci nie zawsze pozostawia po sobie blizny, jednak jej ślady mogą pozostać w genach – dowodzi najnowsze badanie.

Zobacz także: Bezbronni i wykluczeni. Najmłodsze ofiary ponoszą tu najwyższy koszt

Przemoc wobec dzieci pozostawia ślad w genach

Genetyczne ślady traumy zostały odkryte przez naukowców z Harvardu oraz badaczy Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej Eksperci są zdania, że ich odkrycie może w przyszłości pomóc w złapaniu pedofilii oraz innych oprawców dzieci, nawet dziesiątki lat po popełnieniu zbrodni.

Psycholodzy już od dawna przekonywali, że szkody wyrządzone w dzieciństwie pozostawiają w człowieku ślad przez całe życie. Wyniki najnowszych badań potwierdzają tę tezę i pokazują, że informacje o zdarzeniach z przeszłości mogą zostać przekazane w genach nawet naszym potomkom!

Wchodzenie w toksyczne relacje, depresja, zespół stresu pourazowego, myśli samobójcze – z takimi problemami najczęściej zderzają się osoby, które w dzieciństwie padły ofiarą przemocy. Około 80 proc. młodych dorosłych, którzy w przeszłości doświadczyli traumy, zmaga się przynajmniej z jednym z wyżej wymienionych problemów.

Zobacz także: UNICEF alarmuje: dla 48 mln dzieci codzienne życie jest koszmarem

Ofiary przemocy żyją krócej

Skutki przemocy na zdrowie psychiczne mogą ujawnić się również nawet do kilkudziesięciu lat później – sugerują naukowcy z Harvardu Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej.

Częściowo może to być spowodowane podwyższonym poziomem hormonu stresu – kortyzolu, który przyczynia się do rozwoju chorób serca i wątroby. Z wysokim poziomem kortyzolu w połączeniu z papierosami, po które często sięgają ofiary przemocy, wiąże się także ryzyko powstania zaburzeń oddychania i przewlekłej obturacyjnej choroby płuc.

Udowodniono także, że małoletnie ofiary molestowania seksualnego żyją krócej. Według niektórych badań średnia długość życia takich osób skraca się nawet o dwie dekady w porównaniu z resztą populacji!

Zobacz także: „No nie wstydź się!”. O tym, jak dorośli zawstydzają dzieci

Trochę biologii

Dopiero w ostatnich latach naukowcy zaczęli odkrywać wpływ traumy na ludzki organizm na poziomie molekularnym.

W najnowszym badaniu naukowcy przyjrzeli się, w jaki sposób trauma wpływa na metylację, czyli proces przekazywania grupy metylowej (-CH3) pomiędzy molekułami. Grupa metylowa jest przyłączana do enzymu, który pod jej wpływem ulega aktywacji i pełni odpowiednią funkcję. Jednym z częściej badanych defektów, powodujących zaburzenia metylacji, jest mutacja genu MTHFR, która może dotyczyć więcej niż 40% populacji.

Metylacja to część szerokiego zakresu epigenetyki, czyli nauki o zmianach ekspresji i przekazywaniu genów. – Wiemy, że epigenetyka to sposób, w jaki twoje doświadczenia „przenikają pod skórę” – mówi dr Andrea Roberts z Uniwersytetu Harvarda. Ekspertka w swojej karierze skupia się na badaniu wpływu traumy na życie i przyszłe pokolenia. Jej zdaniem proces metylacji odgrywa tu kluczową rolę.

– Geny są niczym spiżarnia. Każda komórka ma swój własny przepis, a sposób, w jaki jest on realizowany, wynika po części z metylacji – tłumaczy dr Roberts.

Gdy proces metylacji nie przebiega prawidłowo, cały mechanizm ekspresji genów zostaje zakłócony.

Zobacz także: 12 mln dziewczynek na świecie wychodzi za mąż w dzieciństwie. Czy uda się to zmienić?

Dzięki nauce dowiemy się więcej o przebytych traumach

Zespół dr Roberts wraz z naukowcami z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej postanowili porównać DNA plemników ofiar przemocy z plemnikami ochotników z grupy kontrolnej. Różnice pomiędzy dwoma grupami zaobserwowano aż w 12 różnych regionach DNA. Okazało, że mężczyźni, którzy w dzieciństwie przeżyli traumę, mieli gorszą jakość nasienia i mniejszą koncentrację plemników.

– To dowód na to, że przemoc wobec dzieci ma wielowymiarowy i poważny wpływ na organizm. Możliwe, że oddziałuje również na potomstwo – zauważa dr Roberts.

Już teraz dzięki epigenetyce naukowcy są w stanie oszacować wiek osoby jedynie na podstawie tkanki, np. skóry.

Jedno jest pewne – zarówno warunki środowiska, jak i doświadczenia z dzieciństwa pozostawiają wyraźne ślady w naszych markerach biologiczny. Zdaniem niektórych naukowców wyciąganie informacji o traumach z zapisów epigenetycznych to już jedynie kwestia kilku lat.

Źródło: Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Dla niektórych dzieci plecak to niejedyny ciężar w szkole. Możesz je odciążyć

SOS Wioski Dziecięce promuje tolerancję /Na zdjęciu: Anna Dereszowska i uczniowie uczestniczący w lekcji SOS Wioski Dziecięce
Fot.: Natalia Łyczko

Powrót do szkoły to czas radosnego gromadzenia kolorowych piórników, akcesoriów oraz pachnących nowością książek i zeszytów, które szczelnie wypełniają wnętrze tornistra. Ale dla niektórych dzieci wypełniony po brzegi plecak to niejedyny ciężar, z którym mierzą się przed przestąpieniem szkolnego progu. Znacznie trudniejszy do udźwignięcia jest ciężar emocjonalny, wynikający z trudnej sytuacji rodzinnej, nierównego startu w życie i strachu przed kolejnym ciosem: brakiem zrozumienia ze strony rówieśników. Takimi dziećmi są m.in. podopieczni Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce, którzy – z naszą pomocą – mogą znaleźć w szkole bezpieczną przestrzeń.

Najtrudniejszy pierwszy krok

Kwestia wykluczenia rówieśniczego jest coraz częstszym problemem w polskich szkołach. Z objawami braku akceptacji spotykają się też dzieci z rodzin zastępczych oraz zagrożonych rozpadem. Wynika to najczęściej ze strachu przed innością, który towarzyszy ich klasowym kolegom, i niewiedzy, jak nawiązać kontakt z dzieckiem, którego historia jest trudniejsza od ich własnej.

Aby przeciwdziałać izolacji społecznej uczniów opuszczonych lub osieroconych przez rodziców, stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce uruchomiło wyjątkową kampanię informacyjną „Lekcję życia odrabiam sam”. Jej celem jest promowanie tolerancji i pokazanie, że mimo pewnych różnic, więcej nas łączy niż dzieli.

W  ramach akcji w jednej z warszawskich szkół podstawowych odbyła się wyjątkowa lekcja pokazowa „#JestemZSOS”, którą poprowadziła mama SOS Halina Kozacka oraz ambasadorka Stowarzyszenia Anna Dereszowska. W wydarzeniu wzięli udział młodzi uczniowie, którzy mieli szansę dowiedzieć się, jak wygląda praca stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce. Zrozumiały też, z jakimi trudnościami społecznymi spotykają się dzieci, które na wczesnym etapie życia musiały wziąć odpowiedzialność za swój los.

CZYTAJ TEŻ: Miejsca znane, a jednak obce. „Najlepsze buty na świecie” Michała Olszewskiego

Cenna lekcja (nowego) życia

Jak podczas spotkania zaznaczyły przedstawicielki SOS Wiosek Dziecięcych, dopiero pod opieką organizacji, w rodzinnym otoczeniu, pełnym ciepła, szacunku i uwagi, wiele takich dzieci odzyskuje szansę na spokojny rozwój i edukację. Przy wsparciu zastępczych rodziców SOS, a także specjalistów – pedagogów i psychologów, powoli odzyskują radość z dzieciństwa. Ale do właściwego wsparcia potrzebują też akceptacji rówieśników. Właśnie dlatego tak ważne jest, by w szkole wykazywać się wyrozumiałością i szukać w rówieśniku podobieństw, nie różnic.

‐ Zarówno maluchy będące pod opieką rodziców SOS, jak i te, których rodziny otrzymują wsparcie prowadzonego przez nas profilaktycznego „Programu umacniania rodziny”, niosą ze sobą ciężki bagaż emocjonalny. Chociaż robimy wszystko, by pomóc im się z nim uporać, proces odbudowy wiary w siebie jest bardzo długi. Każdego dnia nasze dzieci muszą stawiać czoła także nowym wyzwaniom, takim jak brak akceptacji ze strony rówieśników, poczucie samotności i niezrozumienia w szkole – podkreśla Barbara Rajkowska, dyrektor krajowa Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce w Polsce.

Lekcje „#JestemzSOS” mogą odbyć się w każdej szkole na terenie kraju. Wystarczy wejść na stronę https://wioskisos.org/jestemzsos/ i zgłosić swoją placówkę do udziału w projekcie.


SOS Wioski Dziecięce to międzynarodowa organizacja dobroczynna. Jej działalność opiera się na dostarczaniu kompleksowego wsparcia opuszczonych i osieroconych dzieci, a także umacnianie rodzin zagrożonych rozpadem. Przedstawiciele polskiego oddziału SOS Wioski Dziecięce skutecznie realizują tę misję już od ponad 30 lat.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Policjantka nakarmiła piersią głodne dziecko.”Nie wahałam się ani sekundy”

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.