Przejdź do treści

Telefon komórkowy i ciąża? Nie taki diabeł straszny, jak go malują

telefon komórkowy i ciąża
Fotolia

Bezpieczne czy nie? Wokół korzystania z telefonów komórkowych przez ciężarne kobiety narosło wiele mitów. Niektórzy twierdzą nawet, że może to poskutkować wystąpieniem ADHD u dziecka. Najnowsze badania przeprowadzone w Norwegii pokazują jednak, że regularne używanie telefonu w okresie ciąży nie ma wpływu na rozwój płodu. A jeżeli już, to jest on pozytywny!

Korzystanie i noszenie przy sobie telefonu komórkowego nie ma negatywnego wpływu na rozwój psychoruchowy dziecka – twierdzą naukowcy z Norweskiego Instytutu Zdrowia Publicznego na postawie swoich badań. Zostały one opublikowane na łamach periodyka „BMC Public Health”.

Telefon komórkowy i ciąża – badanie

Kohortowe badanie objęło 45 389 par (matka i dziecko). Stan każdej z matek był kontrolowany w czasie ciąży. Później lekarze analizowali również rozwój dzieci w wieku 3 i 5 lat. Jak zaznaczyli naukowcy, eksperyment będzie jeszcze kontynuowany, wymaga bowiem doprecyzowania.

Jak się okazało, badanie nie tylko wykazało brak negatywnego wpływu pola elektromagnetycznego telefonu na rozwój płodu, ale wręcz zasugerowało pozytywnego jego skutki. Dzieci kobiet korzystających z komórki były aż o 27% mniej narażone na problemy związane z budowaniem zdań złożonych we wczesnym etapie życia. Okazuje się również, że dzieci te lepiej radziły sobie z gramatyką i były mniej narażone średnim opóźnieniem językowym w wieku 3 lat. Analogicznie, pociechy matek korzystających regularnie z telefonu w okresie ciąży, korzystniej wypadały w kwestii rozwoju ruchowego.

Naukowcy ostrożni

– Nasze analizy po raz pierwszy wskazują, że macierzyńskie korzystanie z komórek może mieć pozytywne skutki. Choć wzięliśmy pod uwagę istotne czynniki socjodemograficzne, psychologiczne czy osobowość matek, uważamy, że zaobserwowany pozytywny wpływ mogą wyjaśnić zmienne nieujęte w naszym badaniu. To one najpewniej mają wpływ na samo korzystanie z telefonów i rozwój neurologiczny dzieci. Nie mówimy o korzystnym wpływie samych telefonów – tłumaczy jeden z współautorów badania, Jan Alexander.

Zobacz także:

Roztargnieni rodzice, zagubione dzieci – „Który współczesny rodzic wyobraża sobie dzień bez telefonu?”

Oglądanie TV podczas posiłków zwiększa ryzyko otyłości o 40 proc. – SMACZNEGO!

Dziecko pod czujnym okiem kamery

Źródło: Fit MagazynWyborcza

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Fantastyczne nagrody w konkursie fotograficznym „Sen dziecka”

Tylko do poniedziałku, 22 stycznia trwa II edycja konkursu fotograficznego Sen dziecka. Organizatorzy wraz z partnerami konkursu przekazali wyjątkowe nagrody. Finalistów wyłoni wyjątkowe grono jurorek: Paulina Sykut-Jeżyna, Odeta Moro, Ewa Pacuła, Edyta Litwiniuk, Sabina Pajdowska oraz Katarzyna Kowrygo.

Co zrobić,  żeby wziąć udział w konkursie?

Konkurs Sen dziecka polega na sfotografowaniu własnej interpretacji snu maluszka i przesłaniu zdjęcia wraz z wypełnionym formularzem online. Kreatywne podejście do tematu zostanie nagrodzone. Dla wszystkch finalistów, organizator konkursu Samiboo przekazał vouchery o wartości 500 zł, 400 zł i 200zł w zależności od zajętego miejsca a zwycięzcy dodatkowo dostaną flagowy produkt marki – śpiworek „rosnący z dzieckiem”. Innowacyjny i autorski produkt dla małych dzieci, posiada moduły dzięki czemu służyć może maluszkowi aż do 4 roku życia. Wykonany jest ze specjalnych tkanin wiatro i wodoodpornych podszytych oddychającą membraną.

Fantastyczne nagrody w konkursie sen dziecka

Wyjątkowe nagrody za zajęcie pierwszego miejsca w kategorii przekazał partner konkursu, marka Pinio, wielokrotnie nagradzana za swoje produkty. Do zwycięzców obu kategorii trafi komoda lub łóżeczko z najnowszej kolekcji o nazwie Calmo. Kolekcję cechuje przede wszystkim uniwersalność, jest zarówno dla dziewczynki jak i chłopca a prosta stylistyka pozwala na swobodny dobór dodatków i dekoracji.

Jako że konkurs jest projektem fotograficznym, to nie mogło zabraknąć kultowych aparatów INSTAX MINI 9 wraz z filmami, ufundowanych przez Fujifilm Polska. Te modne, kolorowe aparaty do fotografii natychmiastowej pozwalają uchwycić ważne momenty także z życia maluszka.

W puli nagród jest również urodowy rarytas. Specjalne zestawy z najnowszej kolekcji GLOV dla mam i dzieci. Lekkie, wdzięczne produkty z pewnością będą pomocne w domu  przy pielęgnacji maluszków ale także i starszaków.

W tej edycji zwycięzcy otrzymają także sesję zdjęciową od fotowyprawka.pl a wisienką na torcie jest książka jurorki konkursu Odety Moro. „ W co się bawić?” to świetna propozycja z pomysłami zabaw dla dzieci i rodziców. Książka to skarbnica inspiracji dla każdego, nie tylko dla mam, babć i dziadków. Warto podkreślić, że autorska gaża Odety została przekazana na prowadzone przez organizację programy ochrony dzieci w najbiedniejszych krajach świata.

 

Zgłoszenia można przesyłać do 22 stycznia 2018 roku do godz. 12:00,

Więcej informacji: www.konkurs-samiboo.com

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Opowieść o miastach po reformie. „Miasto Archipelag. Polska mniejszych miast”

Opowieść o miastach po reformie. "Miasto Archipelag. Polska mniejszych miast"
fot. Lubimy Czytać

Pamiętacie reformę administracyjną? Stary podział na województwa nie przystawał do nowego porządku świata. Rząd pracował i opracował nowa liczbę województw. Recenzja książki „Miasto Archipelag. Polska mniejszych miast”.

9 to było stanowczo za dużo, idealna liczbą będzie… 12 albo 13, 15? Czemu nie 14? Politycy walczyli o województwo dla miast, z których pochodzili, do stolicy zjeżdżali mieszkańcy Polski pominiętych regionów, manifestując i domagając się utrzymania statusu województwa.

Były jakieś wyliczenia, symulacje i badania, na podstawie których oszacowano optymalną liczbę województw i nakreślono nowe mapy? Nie wiem, wydaje mi się, ze musiały być. Ale kto by tam patrzył na badania, kiedy tu idzie o zdobycie głosów wyborców i prestiż, bo województwo to prestiż!

Zobacz także: Miejsca znane, a jednak obce. „Najlepsze buty na świecie” Michała Olszewskiego

„Miasto Archipelag. Polska mniejszych miast”

Filip Springer odwiedził i opisał miasta, które po reformie przestały być wojewódzkimi, a stały się… zwykłymi. I zrobił to tak, jak to Springer potrafi – wspaniale.

Bo on jakoś wie, kogo trzeba zapytać, z kim pogadać. Chodzi więc, przygląda się ulicom i budynkom, a rozmówcy, mówiąc, jak tam u nich jest, kreślą opowieść o miastach po reformie. Springer natomiast tworzy z tego opowieść o ludziach. „Miasto Archipelag. Polska mniejszych miast”.

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Skazano gimnazjalistki, które brutalnie biły koleżanki. Psycholog: Uczmy dzieci, jak odreagowywać emocje

Smutna dziewczyna
Fot. Pixabay.com

Zapadł nieprawomocny wyrok w głośnej sprawie dotyczącej siedmiu gimnazjalistek z Gdańska, które dopuściły się serii brutalnych pobić koleżanek ze szkoły. Sędzia dodała, że ta skandaliczna sytuacja nie miałaby miejsca, gdyby rodzice nastolatek byli „wydolni wychowawczo”.

Przypomnijmy, że sprawa wyszła na jaw w maju ub.r., gdy znaleziono nagranie, na którym widać grupę nastolatek, które znęcają się nad koleżanką. Wkrótce jedna z uczennic zamieściła na portalu społecznościowym kolejny film, na którym widać, jak te same osoby dręczą inną nastolatkę. Zgodnie z ustaleniami sądu, małoletnich ofiar było więcej, a najmłodsza miała zaledwie 10 lat.

Gimnazjalistki z Gdańska usłyszały wyrok

Zgodnie z wyrokiem sądu, który ogłoszono 15 stycznia, trzy sprawczynie trafią do ośrodków wychowawczych, a wobec kolejnych trzech zostanie zastosowany nadzór kuratorski. Jednej ze dziewcząt grozi zakład poprawczy (karę warunkowo zawieszono na trzy lata). Wszystkie skazane gimnazjalistki z Gdańska będą musiały również wykonać po 30 godzin prac społecznych na rzecz szkół.

W uzasadnieniu do wyroku sędzia zwróciła uwagę na wyjątkową bezwzględność, z jaką działały nastolatki, a także wielokrotne powtórzenie swoich czynów.

– Sąd ustalił, że nieletnie nie dopuściły się jednego, incydentalnego pobicia małoletniej. Takich sytuacji było kilka – mówiła gdańska sędzia Izabela Żurek z Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe, który prowadził sprawę.

Co więcej, każda z młodocianych przestępczyń już wcześniej miała na swoim koncie podobne incydenty. „Przemoc traktowała jako normalny sposób rozwiązywania problemów” – mówiła sędzia o jednej z nastolatek. Inna „jako niespełna 12-letnia dziewczynka miała grozić rówieśnikom nożem i trafić do poprawczaka”. Zdaniem sądu, ich demoralizacja stale postępowała.

Sędzia: Nie trudna młodzież, tylko beznadziejni rodzice

Sędzia Izabela Żurek podkreśliła, że grupa miała „znamiona gangu, który nie tylko zastraszał i stosował przemoc wobec pokrzywdzonych, ale również poniżał swoje ofiary”. Podkreśliła też, że winę za ich zachowanie ponoszą rodzice.

– Nie spotkalibyśmy się na tej sali, gdybyśmy mieli do czynienia z wydolnymi wychowawczo rodzicami. Nie ma pojęcia „trudna młodzież” – jest to synonim określenia beznadziejnych rodziców – podkreśliła w uzasadnieniu do wyroku sędzia Izabela Żurek.

Opiekunowie gimnazjalistek z Gdańska nie wykazali jednak skruchy. Sędzi odpowiedział głośny śmiech jednego z nich.

– To być może przykra i trudna do zaakceptowania prawda – dodała sędzia. Nieletnie mają po 14-15 lat i jest jeszcze czas na refleksję, na wprowadzenie radykalnych zmian w życiu waszym i waszych dzieci. Rozmawiajcie ze swoimi dziećmi – zaapelowała sędzia.

Psycholog: Agresja to błędne koło

To nieczęsta sytuacja, by sąd podczas orzekania kary zwrócił uwagę na psychologiczne aspekty agresji nieletnich. Czy rzeczywiście rodzice ponoszą tak dużą odpowiedzialność za zachowanie swoich dzieci?

– Myślę, że problem agresji jest bardziej złożony.  Zdarza się, że dzieci przejawiają agresję bardzo wcześnie, ponieważ nie umieją w inny sposób wyrażać emocji i odreagowywać stresu. Rodzice natomiast nie zawsze wiedzą, jak radzić sobie z takimi zachowaniami u dzieci. Próbują karać dziecięca agresję własną agresją wobec dzieci. To oczywiście błędne koło – w konsekwencji dzieci nie uczą się odreagowywać emocji w inny sposób niż właśnie przez agresywne zachowania wobec słabszych – mówi nam psycholożka i trenerka rozwoju osobistego Anna Białous-Griffiths.

Sposób na podniesienie swojej pozycji w grupie

Jak dodaje Białous-Griffiths, rodzice, którzy reagują agresją na agresję, często sami nie mają dobrych wzorców – taki model zachowania wynieśli jeszcze z własnego domu. Co jednak sprawia, że dzieci, które stosują brutalną przemoc, jest tak wiele, że ich grupę można określić gangiem?

– Dzieci agresywne bywają izolowane w grupie rówieśniczej, dlatego szukają podobnych sobie. W ten sposób  ich agresywne zachowania nasilają się z wiekiem. Agresja u nastolatków może być także sposobem na wyróżnienie się, zajęcie wyższej pozycji w grupie, zwiększenie samooceny i uzyskanie tytułu lidera. Jeśli młoda osoba nie wie, jak w inny sposób zbudować poczucie własnej wartości, może sięgać właśnie po przemoc – podkreśla psycholożka.

Jak zatem radzić sobie z przejawami przemocy, które dostrzegamy we własnych dzieciach? Czy są na to uniwersalne sposoby?

– Rozwiązaniem jest nauka empatii (np. warsztaty i treningi interpersonalne). Należy też uczyć dzieci, że istnieją inne sposoby na odreagowanie emocji oraz zbudowanie pewności siebie. To np. sport, muzyka, twórczość, rozwijanie pasji i zainteresowań, ale tez szukanie wsparcia u najbliższych – wyjaśnia Anna Białous-Griffiths.

Niezwykle ważne jest również, by dziecka po prostu wysłuchać. Okres dojrzewania wiąże się z wieloma trudnościami, z którymi wielu młodych ludzi nie potrafi sobie poradzić. To rodzi wiele frustracji – a te łatwiej pokonać, gdy mamy sojuszników.

– Obok wyciągnięcia konsekwencji za agresywne zachowania bardzo ważne jest także słuchanie i próba zrozumienia emocji młodej osoby, czyli wspólne szukanie zdrowych rozwiązań jej problemów – apeluje psycholożka.

Źródło: inf. własna, gazeta.pl, trojmiasto.pl

 

Przeczytaj również:

Dlaczego rodzicielstwo jest trudne?

Francuski ilustrator pokazuje, co to znaczy być tatą

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Twoje dziecko kłamie? To dobry znak

dziecko kłamie
fot. Pixabay

Mało który rodzic jest szczęśliwy, jeśli jego dziecko kłamie. Budzi to opiekunach niepokój i obawy o prawidłowy rozwój dziecka. Tymczasem okazuje się, że kłamanie jest cenną umiejętnością.

Kiedy tylko zauważymy przejawy nieuczciwości ze strony dziecka, staramy się je odpowiednio wychować, co zwykle oznacza zaszczepienie mu wartości moralnych, naukę uczciwości i w konsekwencji odpowiedzialności. Czytamy więc dzieciom na przykład historię Pinokia – opowieść o chłopca, który źle wyszedł na kłamstwie.

Kłamstwo pojawia się w narracji dzieci bardzo wcześnie i jest częścią ich naturalnego i prawidłowego rozwoju. W okresie drugich urodzin dzieci zaczynają mówić w sposób, który wyraźnie mija się z prawdą. Jednak jak pokazują badania, jest to nie tylko zdrowy element rozwoju, ale dowód na inteligencję dziecka.

Zobacz także: „Trudne” dziecko – czy jest w życiu skazane na porażkę?

Dziecko kłamie? To oznaka inteligencji i kreatywności!

W jednym z eksperymentów poproszono dzieci, żeby nie zaglądały w miejsce, gdzie ukryto zabawkę, kiedy badacz opuszczał pokój pod jakimś pretekstem. Kilka minut później badacz wracał do pokoju i pytał dziecko, czy podglądało.

Eksperyment ten zaprojektował w połowie lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku psycholog Michael Lewis i przeprowadził w rożnych formach na setkach dzieci, osiągając podobne rezultaty. Wnioski są dwa.

Po pierwsze zasadnicza większość dzieci podejrzy zabawkę w ciągu kilku sekund od chwili, kiedy zostanie sama w pokoju. Po drugie- większość będzie kłamać na ten temat. Im starsze dzieci, tym bardziej prawdopodobne, że skłamią. Co najmniej jedna trzecia dwulatków, połowa trzylatków i około 80 proc. czterolatków skłamie na temat swojego zachowania.

Co więcej badania pokazują, że dzieci są wytrawnymi kłamcami. Kiedy poproszono nauczycieli, pracowników społecznych, a nawet policjantów, żeby obejrzeli nagrania dzieci opowiadających różne historie. Zadanie polegało na tym, żeby określić, które z dzieci kłamało. Okazało się, że nikt z badanych nie był w stanie wskazać wszystkich kłamiących dzieci.

Dzieci sięgają po kłamstwo na różnych etapach swojego życia. Jednak to, co wyróżnia te, które kłamią najwcześniej, to inteligencja. Profesor Lewis, który zagadnieniu kłamstwa wśród dzieci poświęcił wiele lat swojego zawodowego życia doszedł do wniosku, że dwulatki, które kłamią na temat podglądania zabawki mają wyraźnie wyższe IQ niż ich „uczciwi” rówieśnicy.

Jeszcze inne badania pokazały, że dzieci, które kłamały umiały lepiej kontrolować swoje impulsy oraz potrafiły skupić się na zadaniu. Miały również lepiej rozwiniętą zdolność do widzenia rzeczywistości z perspektywy innych osób.

Zobacz także: Odporni i mazgaje – czy wychowujemy nadwrażliwców?

Nagroda działa lepiej niż kara

Na przeciwnym krańcu znajdują się dzieci będące na spektrum autyzmu, uznawane są za niezdolne do kłamstwa, ale również za mające ograniczoną zdolność do widzenia rzeczywistości z perspektywy innych osób. Badacze doszli więc do wniosku, że mali oszuści są znacznie lepiej dostosowani do świata zewnętrznego i żywiej czerpią z relacją społecznych.

Żeby móc kłamać, trzeba być wystarczająco inteligentnym i kreatywnym. Kłamstwa dzieci nie mają więc wiele wspólnego z moralnością dorosłych.

Są jednak takie sytuacje, kiedy dziecko musi powiedzieć prawdę w jak najbardziej dorosłym znaczeniu, wówczas kiedy chodzi o jego bezpieczeństwo lub zdrowie. W jaki więc sposób postępować, żeby dziecko było w stanie poinformować dorosłych o rzeczywistych wydarzeniach?

Przede wszystkim nie działa kara. Badania przeprowadzone na dzieciach w wieku przedszkolnym w zachodniej Afryce pokazały, że te dzieci, które były za kłamstwo karane bardzo surowo kłamały częściej i były w tym lepsze niż ich rówieśnicy, którzy za karę co najwyżej trafiali na dywanik dyrektora placówki.

Skuteczniejsze są sytuacje, w których dziecko widzi, jak ktoś inny jest nagradzany za uczciwość lub też zwyczajnie zobowiąże się mówić prawdę. We wspomnianym wcześniej eksperymencie, w którym poproszono dzieci o niepodglądanie częściej powstrzymywały się przed tym te, które wcześniej obiecały tego nie robić.

Co ciekawe, nawet jeśli nie do końca rozumiały, czym jest obietnica. Okazuje się, że krótko po ukończeniu pierwszego roku życia dzieci zaczynają rozumieć zręby komunikacji i słownych zobowiązań.

Na tej samej zasadzie nieskuteczne w nauce prawdomówności są bajki typu „Pinokio”. Nieznacznie skuteczniejsze są historie, w których promowana jest prawdomówność.

Zobacz także: Dlaczego rodzicielstwo jest trudne?

Kłamstwo ma inne znaczenie dla dzieci

O kłamstwie myślimy przede wszystkim w kategoriach moralnych. Myślimy szybko, automatycznie. W takim rozumieniu kłamstwo jest nieakceptowalne, budzi w dorosłych lęk przed utrwaleniem tego typu zachowania.

Nierzadko więc pojawia się w opiekunach myśl, że dziecko trzeba ukarać, a na pewno szybko naprawi błąd, który poskutkował kłamstwem. Tymczasem okazuje się, że kłamstwo ma zupełnie inne znaczenie dla dzieci. Jest umiejętnością, świadczącą o ich kreatywności i inteligencji.

Nie ma więc powodu załamywać rąk, kiedy dwu czy trzylatek patrząc rodzicowi w oczy mówi, że umył zęby, choć jego szczoteczka od wielu godzin nie miała kontaktu z wodą. Najwyraźniej jest wystarczająco inteligentny.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami