Przejdź do treści

Czy terapią grupową możemy wyleczyć złamane serce?

Grupa - terapia grupowa
Fot. Pixabay.com

Freud mówił, że zdrowie to zdolność do miłości i pracy. Mówił również, że u podstaw psychoanalizy leży leczenie poprzez miłość. Ci, którzy przeszli dobrą terapię, wiedzą, że w procesie leczenia pojawia się wiele ciepłych uczuć do terapeuty. Ten obcy człowiek staje się z czasem dla nas bardzo ważny – w końcu powierzamy mu sprawy, do których nie przyznawaliśmy się nawet nam samym. I całe szczęście, że tak się dzieje, ponieważ między innymi z powodu trudności w doświadczaniu uczuć trafiamy na terapię. Drugi najważniejszy powód to relacje z innymi – pokiereszowane, niestałe, poplątane, niesatysfakcjonujące albo nawet nieistniejące.

W wieku 36 lat Jerzy miał na koncie nieudane małżeństwo oraz kilka krótkich związków. Nie miał problemu z poznawaniem kobiet oraz wchodzeniem w relacje. Był pewny siebie, potrafił o siebie zadbać, wiedział też, jakiej kobiety szukał. I takie kobiety znajdował, jednak po kilku miesiącach coś się zaczynało psuć. A skoro się psuło, związek się kończył. Czasem on odchodził, czasem zostawiano jego. Po rozpadzie ostatniego związku, który wydawał się tym na zawsze (a skończył się jak zwykle), zaczął się zastanawiać. Rozpoczął więc terapię – najpierw indywidualną, potem analizę grupową.

Z różnych przyczyn psychoterapia grupowa nie cieszy się dużym zainteresowaniem pacjentów. Jest uważana za mniej korzystną i płytszą. Często nawet psychoterapeuci uważają psychoterapię oraz analizę grupową za metody drugorzędne w leczeniu pacjentów. Psychoanaliza co jakiś czas jest nawet wysyłana na śmietnik historii jako zbyt wymagająca i niepoparta żadnymi metodami. Niesłusznie – i ze szkodą dla pacjentów.

Wczesne doświadczenia i późniejsze związki

Psychoanaliza jest wyjątkowo pomocna w wyjaśnieniu, w jaki sposób nasze pierwsze relacje przekładają się na późniejsze, dorosłe związki z ludźmi. Bo że taki związek istnieje, trudno zaprzeczyć. Ale trudno również go dostrzec. I właśnie tutaj pomocna staje się analiza grupowa – forma psychoterapii grupowej oparta na psychoanalizie.

Odwołując się do słów W.R. Fairbairna, można powiedzieć, że psychoanaliza pokazuje, w jaki sposób dzieci uczą się tworzyć więzi z innymi ludźmi, przyglądając się swojej rodzinie. Jeśli wszystko układa się w niej względnie dobrze, uczymy się pozytywnych wzorców relacji. Jeśli rodzinie daleko do ideału, bardzo trudno nam potem zaufać innym ludziom i kochać.

Rodzina to nie tylko rodzice, to również rodzeństwo. Właśnie analiza grupowa pomaga odtworzyć pierwotną sytuację rodzinną: poczuć znowu, jak to jest, kiedy pojawia się nowa osoba w rodzinie lub gdy jest się młodszym lub starszym dzieckiem. Przypomnieć sobie uczucie odrzucenia, którego doświadczyliśmy, kiedy pojawiło się nasze młodsze rodzeństwo, i wiele innych uczuć, które w terapii indywidualnej trudno przywołać.

Relacja terapeutyczna w psychoterapii grupowej

Wiele badań wskazuje, że tym, co w terapii leczy, jest relacja. Nie rodzaj interwencji terapeutycznej, ale właśnie relacja. W grupie pacjenci mają szansę stworzyć wiele takich relacji w tym samym czasie. Grupa jest realna; w określonym miejscu i czasie spotyka się kilkoro osób o podobnych doświadczeniach i trudnościach. Można z siebie czerpać, patrzeć, jak inni sobie radzą, i poczuć akceptację. To niezwykle cenne doświadczenie korektywne.

Pacjenci częstą fantazjują, że trafią do grupy, w której są osoby bardziej chore od nich. Albo po prostu chore. Trudno przyznać, że my sami mamy problemy i również jesteśmy pacjentami potrzebującymi pomocy.

Jak działa analiza grupowa?

Jerzy nie był przekonany do analizy grupowej. Nie wiedział, w jaki sposób wysłuchiwanie problemów innych ludzi ma mu pomóc w poprawie jego życia uczuciowego. Miał też żal do terapeutki, że się go pozbywa. Nie rozumiał, dlaczego wysyła go do grupy, w której będzie miał z nią znacznie mniejszy kontakt. Przecież uczestnicy grupy to nie profesjonaliści, więc jak mogą pomóc? Jak grupa może leczyć?

Przez kilka pierwszych tygodni chodził na spotkania głównie z poczucia obowiązku. Jednak kolejne rozmowy z uczestnikami grupy uświadomiły mu, że w zasadzie nigdy wcześniej nikt go tak naprawdę nie słuchał. Miał znajomych, całkiem sporo nawet, ale każdy z nich miał swoje sprawy, a rozmowy były dość płytkie.

Kolejny moment przełomowy przyszedł, kiedy jeden z uczestników grupy opowiadał o swoim małżeństwie. Jerzy uświadomił sobie wówczas, że reaguje na swoje partnerki bardzo podobnie do swojego znajomego z grupy – kiedy relacja stawała się bliska, zaczynał szukać wad w swoich partnerkach. Stawał się oschły, złośliwy i nieprzyjemny. Choć na świadomym poziomie bardzo pragnął stabilnego związku, w gruncie rzeczy był przerażony bliskością. Nie wierzył, ze ktokolwiek może naprawdę chcieć z nim być, że go nie porzuci, nie oszuka. W kolejnych miesiącach zaczął opowiadać grupie, jak wyglądało małżeństwo jego rodziców, mówił o licznych zdradach ojca i ciągle wiszącym widmie rozwodu rodziców. Jego terapia w grupie trwała trzy lata. Na krótko przed jej zakończeniem wszedł w związek z kobietą i po raz pierwszy od bardzo dawna miał poczucie, że tym razem naprawdę może się udać.

Polecamy również: 5 mechanizmów obronnych, które większość z nas stosuje – jak mogą wpłynąć na związek?

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Zdrowa, roślinna i niebanalna. Poznaj dietę wege!

Kolorowe warzywa
Fot.: Pixabay.com

Nie wyobrażasz sobie obiadu bez mięsa? Myślisz, że dieta wykluczająca składniki zwierzęce zagraża twojej witalności? Niesłusznie! Badania pokazują, że dieta wegetariańska lub wegańska nie tylko nie szkodzi zdrowiu, ale może mu nawet sprzyjać. Czy warto się do niej przekonać?

Lekarze i dietetycy na całym świecie przekonują, że zbilansowana dieta wegetariańska jest bezpieczna dla wszystkich grup wiekowych, a dodatkowo pomaga uniknąć niektórych nowotworów – m.in. raka jelita grubego. Choć niemal 10% Polaków zrezygnowało już z mięsa, nieprzekonanych do tego kroku wciąż jest znacznie więcej. 11 stycznia, w Światowym Dniu Wegetarian, warto przypomnieć, że dieta wegetariańska nie tylko dodaje wigoru, ale też doskonale smakuje.

Dla osób, które są przyzwyczajone do tradycyjnych smaków, powstało już wiele smacznych alternatyw dla mięsa. Choć takie nazwy jak pasztet z fasoli, tofurnik czy steki sojowe wywołują u wielu osób uśmiech politowania, warto wiedzieć, że służą one łatwiejszemu przejściu na dietę bezmięsną. Pamiętajmy jednak, by już na początku przygody z wegetarianizmem kierować się nie tylko smakiem, ale też podstawowymi regułami dietetycznymi. Będzie zdrowo i… kolorowo!

Zdrowa i zbilansowana dieta wegetariańska

Podstawowym źródłem białka w diecie wegetariańskiej są rośliny strączkowe, do których zaliczamy m.in. fasolę (białą i czerwoną), soczewicę, groch, cieciorkę i soję. Jeśli dopuszczamy spożycie białka zwierzęcego, możemy zdecydować się również na nabiał. Gdy w swoim codziennym jadłospisie połączymy je z ziarnami, zapewnimy organizmowi komplet niezbędnych aminokwasów i wiele cennych witamin.

Żelaza, będącego składnikiem hemoglobiny, i innych kluczowych pierwiastków dostarczą nam zboża, pełne kolorów suszone owoce oraz świeże warzywa zielone (np. roszponka, rukola, brokuły, jarmuż, brukselka), a także żółtko jaja. Przyswajalność żelaza znacznie zwiększą pokarmy bogate w witaminę C – np. kapusta kiszona.

Dieta wegetariańska i niedobory – jak ścisły jest ten związek?

Chociaż właściwie zbilansowana dieta wegetariańska (i ściśle roślinna – wegańska) sprzyja dobremu samopoczuciu i zdrowiu, warto mieć świadomość, że łączą się z nią też pewne zagrożenia. Jednym z nich są niedobory; w przypadku diety roślinnej – przede wszystkim witaminy B12, ale też np. kwasów tłuszczowych omega-3, które decydują o prawidłowym przebiegu wielu procesów życiowych. Jeśli wykluczamy z diety ryby – najbogatsze źródło kwasów omega-3 – będzie nam nieco trudniej przyswoić odpowiednią dawkę tego ważnego budulca komórek.

– W przypadku diety wegańskiej już na wstępnie trzeba zadbać o suplementację witaminy B12. Warto pomyśleć również o suplementacji kwasów omega-3; wiele osób, które przechodzą na dietę wegetariańską, rezygnuje bowiem nie tylko z mięsa, ale też z ryb. Polacy w ogóle spożywają mało ryb, dlatego uważam, że większość z nas powinna suplementować kwasy omega-3 – podkreśla Magdalena Czyrynda-Koleda, dietetyczka i specjalistka ds. żywienia z poradni Dietosfera.

Pamiętajmy jednak, że kluczem do sukcesu w diecie wegetariańskiej – tak jak w każdej diecie – jest  zdrowy rozsadek. – Niedobory mogą też pojawić się u osoby, która nie rezygnuje z mięsa, jeżeli jej dieta nie jest zbilansowana – podkreśla dietetyczka.

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Pierwsze wyjście na sanki. „N. przechyla się i przewraca. Kiedy przestaje płakać, zarządza powrót do domu”

pierwsze wyjście na sanki
fot. Pixabay

Spadł śnieg. Wreszcie, ten obiecany i długo wyczekiwany. Od rana N. nie odlepiała nosa od szyby w oknie. Śniadanie trzeba było zjeść na parapecie, żeby nie przegapić ani jednej śnieżynki spadającej z nieba. Wreszcie biało, możemy iść na dwór. Czas na pierwsze wyjście na sanki!

Sanki wyglądają tak, jak te moje sprzed lat. Fajnie, że jest coś stałego. Oczywiście można dostać mnóstwo nowych modeli projektowanych w kosmicznej technologii, ale można znaleźć też takie stare. Takie wybraliśmy, chyba sentyment. Unowocześnieniem jest śpiworek przyczepiany pasami. Drewniana konstrukcja bez zmian.

Zobacz także: W oczekiwaniu na śnieg

Pierwsze wyjście na sanki i pierwsze przeszkody

Ubieranie się trwało nieco dłużej – wyprawa na sanki wymaga specjalnego stroju. Buty, ortalionowe spodnie i puchowa kurtka sprawiają, że N. wygląda, jakby dwukrotnie zwiększyła swoją objętość i nie może się ruszać.

Chciałem jakoś przeorganizować jej garderobę, ale N. się uparła, ze na sanki trzeba ubierać się właśnie w ten sposób. Żeby nie przemoknąć i móc długo bawić się na podwórku. (Sam jej to wkładałem do głowy, kiedy czekaliśmy, aż wreszcie śnieg się pojawi. Teraz trochę żałuję.)

Strój kosmonauty sprawiał, że zejście po schodach też nie należało do najłatwiejszych. Do pokonania mamy dwa pietra i dodatkowe schody do piwnicy, gdzie czekały sanki. Nie doszliśmy do połowy drogi, kiedy N. się poddała. Pozostały dystans przebyła na rękach (moich, nie jej, rzecz jasna). W końcu byliśmy na miejscu. Przed nami nowe sanki. Ze śpiworkiem.

Zobacz także: Kiedy przyjdzie zima? Zamiast śniegu mamy kredowy pył

Sanki lądują na głowie N.

Ten śpiworek to wynalazek szatana. Pasy, którymi przywiązuje się go do sanek, to tylko jedna pętla. Za to otworów w śpiworku, przez które można pętlę przewlec jest sześć. Ze stuporu wyrywa mnie mnie głos N., która zaczyna się niecierpliwość.

Pierwsze trzy próby umocowania śpiworka się nie powiodły. Jest nam już potwornie gorąco w tych zimowych kurtkach i targa nami zniecierpliwienie – mnie, bo nie mogę sobie poradzić z tymi przeklętymi pasami, N., bo ile można czekać, aż się wyjdzie na sanki. Poddaje się i po prostu przywiązuje pasy do jednego z drewnianych szczebelków. Przy pierwszej wywrotce cienki szczebelek podtrzymujący oparcie musi się wyłamać, to pewne. Mam to gdzieś.

Jedziemy – ja idę przodem i ciągnę sznurek, N. siedzi na sankach i piszczy z radości. Pierwsze dobre miejsce do zjeżdżania mamy tuż za furtką. Wystarczy wspiąć się po delikatnym zboczu. Szedłem w poprzek zbocza, żeby się nie ześlizgiwać.

Pomysł wydawał się dobry, ale jednak taki nie był. Niedoświadczona w swej pierwszej przygodzie na sankach N. przechyla się i przewraca razem z sankami. Pasy od śpiworka ciągną sanki, które lądują N. na głowie. Kiedy N. przestaje płakać, zarządza odwrót do domu. Sanki wcale nie są fajne.

Tata z Dzieckiem

Tata z dzieckiem. Pracuje, no i opiekuje się N. Pół tygodnia w pracy, pół tygodnia w domu z dzieckiem. W weekendy jedno i drugie.

Program Aktywna Rodzina zamiast 500 plus? To propozycja Nowoczesnej

Program Aktywna Rodzina
fot. Pixabay

Nowoczesna chce zmienić 500 plus na program Aktywna Rodzina – zapowiedziała na antenie Polsat News przewodnicząca partii Katarzyna Lubnauer. 

Nowy, alternatywny do rządowego program zakłada comiesięczną wypłatę w wysokości 250 zł na każde (w tym także pierwsze) dziecko. Jak zauważyła Lubnauer „w tej chwili programem 500 plus objętych jest 57 proc. dzieci”.  Program Aktywna Rodzina swoim działaniem objąłby natomiast 97 proc. dzieci.

Zobacz także: Rzucają prace w korporacjach, by urodzić trzecie dziecko

Program Aktywna Rodzina – kto skorzysta?

Z programu mogłyby skorzystać tylko rodziny, w których pracuje choć jedno z rodziców. Rodziny, w których nikt nie pracuje, powinny być pod opieką pomocy społecznej – zauważa Lubnauer.

Warto dodać, że z obecnego programu 500 plus wyłączone są rodziny z jednym dzieckiem, chyba, że dochód rodziny w przeliczeniu na osobę nie przekracza 800 zł.

Źródło: Ofemin

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Dziś Dzień Singla! Czy to konkurencja dla Walentynek?

Dzień Singla
fot. Pixabay

Czy wiedzieliście, że 15 lutego obchodzimy Dzień Singla? W jaki sposób obchodzi się to święto?

Dzień Singla zawitał w naszych kalendarzach niedawno, bo w 2005 roku. Pomysłodawcą jest Trevor Mcwanda, który datę Dnia Singla celowo obrał tuż po Walentynkach.

Mężczyzna przez długi czas nie mógł odnaleźć miłości swojego życia, dlatego wymyślił święto, które obchodzić mogą osoby nieprzepadające za Walentynkami lub takie, które nie są w żadnej miłosnej relacji.

W tym dniu świętuje się wszystkie formy miłości: pomiędzy przyjaciółmi, rodziną oraz miłość do samego siebie.

Zobacz także: 12 najpiękniejszych – choć nieoczywistych – filmów o miłości!

Co robić w Dzień Singla?

Chociaż Dzień Singla nie cieszy się tak dużą popularnością co 14 lutego, dla wielu samotnych może być dobrą okazją do zabawy i spędzenia czasu na własnych warunkach, a być może i szansą na poznanie miłości swojego życia. Opcji jest wiele.

W niektórych klubach organizowane są imprezy dla singli. Uczestnicy zabawy dostają przy wejściu kolorowe bransoletki. Kolorystyka ma tutaj znaczenie. Za pomocą wybranego koloru osoba sygnalizuje innym, czy jest zainteresowana poznaniem partnera, czy przyszła jedynie potańczyć.

Bardzo popularne są również speed datingi, czyli szybkie randki. W trakcie imprezy każdy ma szansę poznać innych uczestników podczas krótkiej, kilkuminutowej rozmowy. Jeżeli rozmówcy przypadną sobie do gustu, mogą kontynuuować znajomość.

Dla osób niezainteresowanych poszukiwaniami nowego partnera ten dzień to świetna okazja do sprawienia sobie przyjemności – wyjścia na zakupy, do kina, czy teatru.

Dzień Singla obchodzony jest również 22 września, w Chinach 11 listopada.

Źródło: Onet, kalbi.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.