Przejdź do treści

„Tłuścioch” – jaki jest twój związek z jedzeniem?

Olek był przeciętnym niemowlakiem. Nie za dużym, nie za małym. Jadł tyle, ile chciał. Miał trochę fałdek, które wszystkich rozczulały. Potem, przez dwa, trzy lata był bardzo szczupły. To się skończyło w przedszkolu. Stało się jasne, że lubi jeść, zwłaszcza słodycze, co z kolei spotykało się z entuzjazmem babci. Dokarmiała, kolejnym batonikiem sprawiała wnukowi przyjemność, kiedy tylko mogła, do tego serwowała kolejny obiad po przedszkolu bez zważania na to, ile dziecko już zjadło.

Pierwszy raz usłyszał, że jest „świnią” i „tłuściochem” na początku podstawówki. Im częściej to słyszał, to gorzej się czuł. A im gorzej się czuł, tym częstsze były jego wyprawy do sklepiku przy domu po ciastka lub cukierki. Mama próbowała utrzymywać w domu jakiejś zasady żywieniowe, ale u babci wszystko było po staremu.

Nagroda, kara, schemat

Kiedy skończył liceum, postanowił to uczcić dużą pizzą. Podobnie było przy okazji zrobienia prawa jazdy.

Życie studencie otworzyło przed Olkiem całkiem nowe możliwości. Już nie było ograniczeń. Kebab o północy lub dwa- nie ma problemu. Nie ma czasu na gotowanie – zawsze dobra wymówka – to również nie problem. Mógł się żywić pizzą całymi tygodniami. Do tego imprezy studencie, nie tylko pełne dobrego jedzenia, ale również nie mniej kalorycznych napoi.

Zaskakujące było jedynie to, że wieku dwudziestu pięciu lat miał jedynie 15 kilogramów nadwagi. Nie stanowiło to wielkiego problemu, ponieważ cały czas był aktywny. Uprawiał rekreacyjnie sport, lubił to. Co więcej, co jakiś czas miał okresy, kiedy się starał. Przechodził na dietę, dbał o siebie, zwracał uwagę na to, co je i ile waży.

Pierwszy dzwonek usłyszał, kiedy miał 27 lat i jego babcia zmarła na zawał. Również była otyła i to przyczyniło się do jej przedwczesnej śmierci. Wytrzymał dwa tygodnie, podczas których dbał o swoją dietę. Kolejny dzwonek odezwał się kilka lat później, kiedy zobaczył w oczach ówczesnej narzeczonej coś na kształt obrzydzenia, kiedy się przebierał. Zrozumiał, że jego ciało może odrzucać innych, że nie jest atrakcyjny.

Kontrola bez kontroli

Olek miał wyraźną nadwagę, ale zwykło udawało się to ukryć, ponieważ był też bardzo wysoki. Miał więc opinię „dużego faceta”. To, że miał jedynie 15 kilogramów nadwagi było zasługą tego, że generalnie potrafił się kontrolować. Chwilę obżarstwa przeplatały się okresami diety. Jedzenie było w zasadzie jego jedyną słabością, jedynym obszarem, w którym tracił kontrolę. W każdej innej sferze uchodził za człowieka, który miał kontrole i na którego można było liczyć.

Jedzenie było wentylem. Pomagało kontrolować rzeczywistość. Podobnie diety pomagały odzyskać kontrole i odbudować poczucie własnej wartości. W którymś momencie zdał sobie też sprawę, że dzięki swojemu wyglądowi i nadwadze podtrzymuje kontakt z ludźmi, nie można o nim zapomnieć. Nawet jeśli była to uwaga negatywna, nawet jeśli wiązała się z interwencjami typu: „zobacz jak wyglądasz”, „szkodzisz sobie”, „zachorujesz, jeśli nie zrzucisz wagi”.

Z czasem Olek zaczął zauważać powtarzalność, schematyzm nabierania i tracenia wagi, zaczął dostrzegać, kiedy staje się bardziej widzialny dla bliskich i co wtedy dzieje się w jego życiu. Pogodził się też w myślą, że tak jak każdy człowiek wraz z wiekiem stopniowo będzie przybierał na wadze. Powoli, ale że jest to proces nieuchronny.

Relacja, jaką człowiek ma z jedzeniem, jest jedną z pierwszych i najważniejszych. Najpierw całkowicie zależymy od jedzenia, które jest nam dostarczane. A to przecież sztuka nakarmić drugiego człowieka, dać to i tyle, ile rzeczywiście potrzebuje, nawet jeśli ów człowiek ma kilka miesięcy.

Dlatego też relacja z jedzeniem jest odpowiedzią na to, co się dzieje w życiu człowieka. Jedzeniem można manipulować, wywołując określone reakcje otoczenia. Czasami odmawianie jedzenia jest jedynym sposobem na zwrócenie na siebie uwagi. Nie jest działaniem świadomym, ale celowym.

Psychika pod lupą

Uzależnienie od jedzenia z kolei rozumiane jest tak jak każde inne uzależnienie. Pustka, samotność, poczucie utraty kontroli nad własnym życiem można wypełnić jakąś substancją. Jedzenie jest najbardziej dostępne i stosunkowo najmniej kosztowne. A przy tym jest społecznie akceptowalne. Trzeba być w poważnych tarapatach – cierpieć na przykład z powodu nadwagi lub niedowagi, binge eating. Dopiero wówczas problem zaczyna być zauważany przez otoczenie.

Nie ma chyba człowieka, który co jakiś nie zastanawia się nad swoją wagą. Nie rozważa tego, jak wygląda, jak wyglądać powinien, jak się czuje. Wydaje się nam, że kolejna dieta coś zmieni. Podejmujemy więc wysiłek. Albo karzemy się za rzekomą nadwagę, odmawiając sobie jedzenia, jego wartości odżywczych oraz przyjemności, jaką daje. A przecież nasze decyzje i starania maja silne ograniczenia w postaci naturalnych biologicznych procesów. Można spędzić całe życie starając się i nawet przez chwilę nie zbliżyć się do figury modelki. Powrót do wagi sprzed ciąży – jeśli w ogóle możliwy – zajmuje znacznie więcej czasu niż to, co widzimy w kolorowych magazynach.

Jaki jest Twój związek z jedzeniem?

 

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Jednorazowe pobicie to nie przemoc domowa? Premier Morawiecki odpowiada

Jednorazowe pobicie to nie przemoc domowa?
Projekt zmiany ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie zakłada kilka istotnych zmian – fot. Pixabay

Ostatniego dnia grudnia 2018 roku na stronie Rządowego Centrum Legislacji pojawił się projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Zaproponowane zmiany przez wielu uważane są za niebezpieczne.

Wnioskodawcą nowelizacji jest minister rodziny, pracy i polityki społecznej – Elżbieta Rafalska. Projekt zakładania kilka poważnych zmian, a najważniejsze z nich to:

  • Zmiana nazwy ustawy z „ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie” na „ustawę o przeciwdziałaniu przemocy domowej”
  • Usunięcie słowa „jednorazowe” z definicji przemocy domowej opisywanej wcześniej jako: „jednorazowe albo powtarzające się umyślne działanie lub Zaniechanie naruszające prawa lub dobra osobiste”
  • Założenie Niebieskiej Karty (wszczęcie procedury obejmującej ogół czynności podejmowanych i realizowanych w związku z uzasadnionym podejrzeniem zaistnienia przemocy w rodzinie) wyłącznie za zgodą ofiary
  • Przeniesienie odpowiedzialności za decyzję ws. dziecka, którego zdrowie lub życie jest bezpośrednio zagrożone, z pracownika socjalnego na policjanta
  • Sprawca przemocy będzie miał dostęp do dokumentacji na swój temat

Zobacz też: Kodeks rodzinny: dziecko będzie pod większą ochroną. A co z matką?

Jednorazowe pobicie to nie przemoc domowa?

Eksperci są oburzeni. Negatywnie o projekcie wypowiada się m.in. Paweł Maczyński, wiceprzewodniczący Polskiej Federacji Związkowej Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej.

To projekt mocno ideologiczny i chyba nawet specjalnie nikt tego nie ukrywa – cytuje słowa Maczyńskiego „Gazeta Wyborcza”. Pracownik socjalny uważa, że projekt ma na celu ochronę każdej rodziny, „nawet takiej, która krzywdzi”.

Największe kontrowersje budzi jednak zawężenie definicji przemocy domowej, które sprawi, że jednorazowy akt przemocy względem członka rodziny (w tym także dziecka), nie będzie postrzegany za przemoc domową. Nie będzie więc także podlegał ustawie.

– Trzeba będzie czekać, aż ofiara ponownie dozna krzywdy. To bardzo niebezpieczne i przeciwskuteczne, bo te osoby i tak kiedyś do nas wrócą  – tłumaczy w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Paweł Maczyński.

Zobacz też: Rodzic nie wywiezie dziecka za granicę tak łatwo jak wcześniej. Sprawę przejmą specjalistyczne sądy

Niebezpieczne zmiany

Niepokój budzi również wymóg zgody ofiary na założenie Niebieskiej Karty. Ekspert zauważa, że pracownicy socjalni wdrażają procedurę co najmniej kilka dni po zarejestrowaniu informacji o przemocy.

Powszechnie wiadomo, że zaraz po wybuchu tzw. przemocy gorącej, czyli np. pobicia, przychodzi etap „miesiąca miodowego” – sprawca przeprasza, przynosi kwiaty itd. Im większa przemoc w rodzinie, tym szybciej następują po sobie te okresy. Bardzo prawdopodobne, że gdy po kilku dniach służby dotrą do ofiary przemocy, będzie ona skłonna do wycofania się z jakichkolwiek działań przeciw sprawcy – mówi Wyborczej Maczyński.

Zgodnie z ustawą pracownicy socjalni nie będą już mieli możliwości interwencji w sprawie pokrzywdzonego dziecka. Będąc świadkiem sceny przemocy pracownik socjalny mógłby jedynie wezwać policję.

Zobacz też: TK wypowie się ws. aborcji w Polsce. O włączenie do postępowania apelują międzynarodowe ekspertki

Morawiecki się tłumaczy

Po głośnej krytyce i burzy medialnej premier Mateusz Morawiecki poinformował, że projekt ustawy wróci do wnioskodawców.

Przeciwdziałanie przemocy domowej jest priorytetem rządu Prawa i Sprawiedliwości, a polskie prawo musi być klarowne i bez cienia wątpliwości w pełni chronić ofiary. Podjąłem decyzję, że projekt ustawy wróci do wnioskodawców w celu wyeliminowania wszystkich wątpliwych zapisów – napisał na Twitterze premier Morawiecki.

Premier podkreśla również, że każdy akt przemocy, również ten „jednorazowy”, musi być traktowany „stanowczo i jednoznacznie”.

fot. Twitter – Mateusz Morawiecki

Źródło: Gazeta Wyborcza, Dziennik Zachodni, Twitter

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Jak zorganizować Święta Bożego Narodzenia i nie zwariować? Kilka porad dla zapracowanego rodzica

Dzieci a przygotowanie do Świąt Bożego Narodzenia
fot. Pixabay

Jeżeli obowiązek przygotowania świątecznego posiłku po raz kolejny spada na ciebie, podczas gdy reszta domowników siedzi wygodnie przed telewizorem, czas to zmienić! Zaangażuj bliskich w gotowania i porządki. Korzyści? Razem na pewno skończycie pracę wcześniej i jednocześnie możecie mieć z tego niezłą frajdę!

Święta Bożego Narodzenia to czas rodzinnego ciepła i szczęścia. Niestety mogą wywoływać też frustrację i napięcie. Zakupy, sprzątanie, gotowanie, a w przedszkolu jasełka i masa innych obowiązków mogą skutecznie wyprowadzić rodzica z równowagi. Jak przygotować świąteczny obiad, by dziecko nie czuło się pominięte w świątecznym rozgardiaszu a rodzic nie zwariował?

Zobacz także: Poród w grudniu? 5 rad, jak spokojnie przeżyć okres świąteczny

Dzieci a przygotowanie do Świąt Bożego Narodzenia – zacznij dwa tygodnie wcześniej

To dobry czas, by porozmawiać z dzieckiem na temat zbliżającego się święta. Poinformuj dokładnie, co będziecie robić. Odpowiednio wcześniej przygotuj sobie też listę i pomyśl, do jakich zadań można zaangażować poszczególnych domowników. Możecie wspólnie obmyślić strategię. Dzieci z pewnością ucieszy dekorowanie choinki, a starsi krewni mogą pomóc w kuchni i sprzątaniu.

Wigilia

Jeżeli masz szczęście i dzień Wigilii jest dla Ciebie dniem wolnym od pracy, to idealna okazja do ukończenia przygotowań. Rano część domowników może pomóc Ci z gotowaniem, a inni w tym czasie mogą się zająć:

  • przygotowaniem sztućców i nakryciem stołu
  • obieraniem warzyw
  • przygotowaniem prostej potrawy (pamiętaj o wydrukowaniu przepisu bądź dokładnym poinstruowaniu, jak krok po kroku przygotować danie). Dzieci z pewnością będą zachwycone przygotowaniem masy do ciasta lub babeczek.

Zobacz także: Gwiazdy w spocie SOS Wiosek Dziecięcych. Rozjaśnij Dzieciom Święta!

Wrzuć na luz!

Święta to przede wszystkim czas spokoju, radości i spotkań z najbliższymi. Nie warto brać wszystkich obowiązków związanych z Wigilią wyłącznie na siebie, nawet, jeżeli jesteś przekonana, że zrobisz wszystko najlepiej. Nie chodzi przecież o perfekcję!

Pamiętaj, jeżeli czujesz, że kumulują się w Tobie negatywne emocje i zaraz „wybuchniesz”, przerwij pracę i znajdź chwilę wyłącznie dla siebie. Wyjdź na spacer, zrób sobie kąpiel albo znajdź inny sposób, który powoli Ci się zrelaksować. Idealne nakryty stół to ważny aspekt świąt, ale nie najważniejszy. Bez dobrego humoru nawet najpiękniej przystrojona choinka i najsmaczniejsze dania nie będą cieszyć.

Źródło: Dzieci Rosną, bbcgoodfood.com

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Wybrano najlepsze położne w Polsce. Kim jest zwyciężczyni?

"Położną na medal" została Anna Wojtyla – fot. materiały prasowe

Z końcem grudnia zakończyło się głosowanie w ramach konkursu „Położna na medal”, której celem było wyłonienie trzech najlepszych położnych w Polsce oraz w poszczególnych województwach. Kto został wyróżniony w tym roku?

Zwyciężczynią tegorocznej, 5. jubileuszowej edycji została Anna Wojtyla z Częstochowy zdobywając 1383 głosy. Udział w konkursie wzięło czterysta osiemdziesiąt dwie konkurentki z całej Polski.

Laureatów wybrali ci, którzy najlepiej znają położne – ich pacjentki. Organizatorem i pomysłodawcą konkursu oraz kampanii „Położna na medal” jest Akademia Malucha Alantan.

Zobacz też: Rola położnej jest nieoceniona – nie tylko podczas porodu!

Ważna rola położnej

Poród dla każdej przyszłej mamy jest najważniejszym etapem ciąży. Dlatego, gdy każda mama zbliża się do jego terminu, poszukuje położnej, która otoczy ja opieką, pokieruje i wesprze podczas porodu.

Przyszłe mamy poszukują położnych, którym mogą zaufać ze względu na ich kompetencje, doświadczenie, ale także podejście, umiejętność zapewnienia dobrej atmosfery i poczucia bezpieczeństwa podczas porodu.

Właśnie takie położne zostały nagrodzone w tegorocznej edycji kampanii „Położna na medal” prowadzonej pod patronatem Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, Polskiego Towarzystwa Położnych, Fundacji Rodzić po Ludzku, Stowarzyszenia Dobrze Urodzeni.

Zobacz też: Położny mężczyzna? „Pomyślałem: czemu nie?”. Grzegorz Chajdaś o wyzwaniach i trudach zawodu

Najlepsze położne w Polsce

Zwyciężczyniami 5. Jubileuszowej edycji konkursu ”Położna na medal” są:

I miejsce – Anna Wojtyla z liczbą głosów 1383.  Położna z ponad 10 – letnim stażem. Prowadzi zajęcia edukacyjne dla kobiet ciężarnych przygotowujących do porodu i opieki nad noworodkiem.  Przyjmuje porody domowe oraz szpitalne, prowadzi gabinet położnej.

II miejsce – Alina Jedlińska z liczbą głosów 977. Od 2006 roku pracuje w Centrum Medycznym Angelius Provita w Katowicach. Na co dzień zajmuje się pacjentkami borykającymi się z problemami niepłodności oraz opiekuje się kobietami w trakcie ciąży jak i po jej zakończeniu.

III miejsce – Renata Lustyk z liczbą głosów 865. Jest położną z 28-letnim stażem. Pracuje na Oddziale Położniczo – Ginekologicznym w Szpitalu Wielospecjalistycznym im. dr. L. Błażka w Inowrocławiu.

Pięć lat prowadzenia kampanii i konkursu „Położna na medal” pokazuje nam, jak bardzo na przestrzeni ostatnich lat zmieniło się społeczne postrzeganie porodu i opieki okołoporodowej. Widzimy, że w Polsce nadal potrzebna jest popularyzacja wiedzy na temat ciąży, porodu oraz opieki nad niemowlakami. Cieszymy się, że dzięki organizacji konkursu na Położną na medal, możemy nagrodzić i podziękować położnym za ich zaangażowanie, oddanie i trud jaki podejmują każdego dnia wspierając kobiety w najważniejszym dla nich momencie. – powiedziała Iwona Barańska z Akademii Malucha Alantan, organizatora konkursu i kampanii.

Zobacz też: „Nigdy nie poczułam zwątpienia w ten piękny zawód”. Poznajcie położną z powołania!

Konkurs i kampania „Położna na medal”

Celem kampanii społeczno – edukacyjnej „Położna na medal”, w ramach której prowadzony jest konkurs, jest wzrost świadomości położnych na temat nowoczesnych standardów opieki okołoporodowej, podniesienie standardów pracy w zgodzie z przyjętymi wymaganiami środowiska i oczekiwaniami pacjentów oraz uświadomienie roli położnej, jej kompetencji i odpowiedzialności w oparciu o przyjęte standardy pracy, jaką na co dzień wykonuje. Kampania skierowana jest do kobiet w ciąży, po porodzie oraz do mam, które mają małe dzieci.

Dzięki wsparciu i zaangażowaniu partnerów merytorycznych oraz medialnych kampania dociera do coraz szerszego grona odbiorców.

Zgłoszenia do piątej edycji konkursu przyjmowane były od 1 kwietnia do 31 lipca 2018 r. Głosy na nominowane położne oddawane były od 1 kwietnia do 31 grudnia 2018 roku.

Pełna lista zwycięzców znajduje się na stronie http://www.poloznanamedal2018.pl

Wręczenie nagród odbędzie się 22 marca podczas uroczystej Gali.

———————————————————————————————————————————–

Położna na Medal to prowadzona od 2014 roku kampania społeczno-edukacyjna zwracająca uwagę na kwestie związane z koniecznością podnoszenia standardów i jakości opieki okołoporodowej w Polsce poprzez edukację i promocję dobrych praktyk. Istotną kwestią kampanii jest również podnoszenie świadomości społecznej na temat roli położnych w opiece okołoporodowej.

Jednym z kluczowych elementów kampanii jest konkurs na najlepszą położną w Polsce. Zgłoszenia do tegorocznej, piątej edycji konkursu przyjmowane były od 1 kwietnia do 31 lipca 2018 r. Głosy na nominowane położne można oddawać od 1 kwietnia do 31 grudnia 2018 roku. Oddawanie głosów odbywa się na stronie www.poloznanamedal2018.pl

Patronat honorowy nad kampanią i konkursem objęła Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych. Patronat merytoryczny sprawują: Polskie Towarzystwo Położnych, Fundacja Rodzić po Ludzku oraz Stowarzyszenie Dobrze Urodzeni. Mecenasem kampanii jest marka Alantan Plus.

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Często chorujesz? Sprawdź, czy to nie efekt złych nawyków!

Zielona zabawka w kształcie wirusa na stosie chusteczek i napoczętych blistrów z lekami /Ilustracja do tekstu: Częste choroby? To może być efekt złych nawyków
Fot.: Pixabay.com

Łapiesz infekcje częściej niż twoi bliscy, znajomi z pracy czy inne osoby w twoim otoczeniu? Przyczyną mogą być złe nawyki, z których być może nawet nie zdajesz sobie sprawy. Jesień to pora, w której wielu z nas doskwierają częste choroby, dlatego sprawdź, czy sam im w tym nie pomagasz poprzez zgubne przyzwyczajenia.

Często chorujesz? Słuchaj swojego ciała i zadbaj o relaks

Ciało często samo informuje nas o wielu dolegliwościach, dlatego trzeba uważnie go słuchać i nie ignorować wysyłanych przez nie oznak. Nawet uczucie drapania w gardle, poranny ból mięśni, delikatny katar czy lekki ból głowy mogą być zapowiedzią poważniejszej choroby, która właśnie atakuje nas organizm. Szybka reakcja może jednak uchronić nas przed dalszymi konsekwencjami. Dzień spędzony na relaksie, połączony z odpoczynkiem w łóżku z kubkiem rozgrzewającej, miodowo-cytrynowej herbaty, wzmocni odporność i zabije infekcję w zarodku.

Jeśli jednak w stanie osłabienia będziemy nadwerężać organizm i bagatelizować złe samopoczucie, choroba łatwiej nas dopadnie. Notoryczne ignorowanie pierwszych objawów będzie zaś skutkowało nawracającymi infekcjami.

CZYTAJ TEŻ: Smog za oknem? Sprawdź, jak się przed nim chronić

Wylecz się do końca

Zwykłe przeziębienie trwa od 7 do 10 dni. W tym czasie najlepiej zostać w domu i zadbać wyłącznie o swoje zdrowie. Niestety, mało kto stosuje się do tej rady. Ze zwolnienia często wracamy, pociągając jeszcze lekko nosem. To duży błąd!

Niedoleczenie choroby oznacza, że nasz układ odpornościowy nie powrócił jeszcze do pełnej sprawności. To z kolei nie tylko naraża nas na rychłe kolejne zachorowanie. Powoduje też ryzyko, że nasze przeziębienia będą trwały dłużej i mogą doprowadzić do poważniejszych konsekwencji, takich jak zapalenie płuc lub oskrzeli. Jeśli tylko mamy taką możliwość, do regularnego trybu powinniśmy powrócić dopiero wtedy, gdy odzyskamy pełnię sił. Dzięki temu unikniemy też zarażania innych i rozprzestrzeniania się choroby.

Zadbaj o zdrowy sen

Chodzisz spać o późnych porach, a rano masz problemy ze wstawaniem? Sen to czas regeneracji dla naszego ciała i umysłu. To podczas niego nasz organizm może całkowicie odpocząć i nabrać nowych sił, niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania. Konsekwencjami niewyspania nie są tylko brak energii w pracy i częste ziewanie. Osłabiony organizm przekłada się na mniej sprawne funkcjonowanie wszystkich jego układów – w tym układu immunologicznego, który odpowiada za to, jak bronimy się przed infekcjami. Za optymalny czas, jaki dorosły człowiek powinien poświęcić w ciągu doby na sen, uznaje się 8 godzin. Niektórym jednak wystarczy 6,5 godziny, inni potrzebują 8,5 godzin. Nie chodzi więc o dokładną wartość, ale o to, aby czas wypoczynku dostosować do indywidualnych potrzeb.

Starannie myj ręce

Przestrzeganie zasad higieny to najważniejsza metoda profilaktyki zakażeń.

– Nawet 80 proc. wszystkich infekcji wywoływanych jest przez niedostateczną higienę rąk – tłumaczy lek. med. spec. epidemiolog Waldemar Ferschke, wiceprezes firmy Medisept.

Jak więc nie dopuścić wirusów do organizmu? Przede wszystkim często i dokładnie myć ręce. W sytuacji, kiedy nie mamy takiej możliwości, powinniśmy je zdezynfekować profesjonalnym preparatem nas bazie alkoholu. Poza tym należy unikać dotykania dłońmi twarzy, zwłaszcza w miejscach publicznych.

Nie stosuj antybiotyków na przeziębienie

Przeziębienie to choroba wirusowa – nie pomogą nam jej zwalczyć antybiotyki. Dlaczego tak jest? Wirusy nie są samodzielnymi organizmami. Do przetrwania potrzebują innych żywych komórek, z których korzystają.

Wirusy nie mają własnego systemu metabolicznego, w związku z tym zawarte w antybiotykach substancje mogą wpływać tylko i wyłącznie na komórkę gospodarza, na której bytuje dany wirus, a nie na sam wirus. Zbyt częste stosowanie antybiotyków – bez wskazań medycznych – prowadzi do osłabienia naturalnej odporności. To zaś sprawdzi, że będziemy częściej chorować, a do pokonania infekcji wykorzystamy więcej energii.

POLECAMY RÓWNIEŻ: 5 najnowszych doniesień, dzięki którym będziesz piękna, młoda i zdrowa przez… 100 lat!

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.