Przejdź do treści

To zdjęcie mówi więcej, niż słowa – LĘK – tak wygląda naprawdę

Foto: Anya Anti Art Facebook

Stan kiedy natłok myśli zaczyna ogarniać twoją głowę, nie możesz nic zrobić, nie umiesz podjąć podstawowych decyzji, ciało odmawia ci posłuszeństwa – lęk. Są osoby, które odczuwają go za dużo, za długo, zbyt intensywnie. To zdjęcie w poruszający sposób pokazuje, jak wygląda lęk. Słowa tego nie przekażą!

Słowa to za mało

Ten przepiękny obraz powstał nie bez przyczyny. Stworzyła go 29-letnia artystka Anya Anti, która sama zmaga się z zaburzeniami lękowymi i depresją. Dzięki sztuce dzieli się ze światem swoimi emocjami oraz odczuciami pojawiającymi się w ciele, bowiem psyche i soma są ze sobą nierozerwalnie połączone.

Kiedy pracowałam nad tym projektem, nie myślałam o płynącej z niego nauce czy przekazaniu jakiejś wiadomości” – mówi twórczyni. „Chciałam po prostu podzielić się tym, o czym nie umiałam mówić, ale jednocześnie nie umiałam już dłużej trzymać tego w sobie” – jej słowa cytuje „Huffington Post„.

Przytaczane dane wskazują, że blisko 40 milionów Amerykanów doświadcza zaburzeń lękowych, które są tam najczęstszym problemem zdrowia psychicznego. Mogą towarzyszyć im ataki paniki, natrętne myśli, bóle głowy, problemy ze snem, ale też rozmaite fizyczne dolegliwości i doznania.

Obraz ten jest metaforą radzenia sobie ze stresem, lękiem i uwolnieniem moich wewnętrznych robaków. (…) Przez ostatnich parę lat miałam problemy z czarnymi myślami i depresją, a to zdjęcie reprezentuje moją próbę ponownego zastanowienia się nad swoim życiem i przemianę w nową osobę” – dodaje Anti. Podkreśla też, że chce zainspirować innych do obracania lęku w produktywną energię i pokazać, że w swoim doświadczeniu nie są sami. Tworzenie sztuki jest według niej jedną z najlepszych form radzenia sobie z trudnymi stanami. „Obróć swój lęk w coś pięknego” – podsumowuje.

Oto jak powstawało dzieło:

Zobacz też inne zdjęcia, które mówią więcej niż słowa:

7 ilustracji, które w brutalny sposób zmienią twoje spojrzenie na współczesny świat!

Księżniczki z bajek vs. brutalna rzeczywistość – mocne zdjęcia!

Te zdjęcia dają jasny przekaz – nasze ciała to nie są manekiny, piękno ma różną formę!

 

Źródło: „Huffington Post”

Foto: Anya Anti Art Facebook

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Nauki ścisłe nie muszą być nudne. Polscy uczniowie wykorzystali je w kosmicznych wynalazkach

Procesor w dłoniach badacza /Ilustracja do tekstu: CanSat. Minisatelity promują nauki ścisłe
Fot.: Pixabay.com

Dziewięć minisatelitów o wielkości puszek po napojach wzbiło się w powietrze, by następnie dokonać skomplikowanych pomiarów terenu. Za innowacyjnymi misjami badawczymi stoją gimnazjaliści i licealiści, którzy dotarli do polskiego finału międzynarodowego konkursu European CanSat.

Konkurs Cansat, skierowany do uczniów gimnazjów i liceów z Polski, organizowany jest przez Europejskie Biuro Edukacji Kosmicznej ESERO. Uczestnicy uczą się przedmiotów ścisłych w niecodzienny sposób: opracowując i konstruując minisatelity – tzw. cansaty. Do realizacji swoich projektów wykorzystują nowoczesne techniki komputerowe. Każdy z satelitów musi składać się z mikroprocesora, anteny i niewielkiego spadochronu – a wszystko to ma zmieścić się w puszce po napoju. W tej niewielkiej obudowie musi znaleźć się też system zasilania, komputer pokładowy, moduł komunikacji i niezbędne czujniki.

Uczestnicy konkursu podołali temu trudnemu zadaniu. Wielu zespołom udało się nawet wyposażyć swoje minisatelity w dodatkowe narzędzia pomiarowe.

CZYTAJ TEŻ: Innowacyjna maskotka wesprze sen dziecka i odciąży rodzica. Wymyśliły ją Polki

Cansat: minisatelita, który potrafi badać teren

Zwycięstwo w polskim finale międzynarodowego konkursu uzyskała drużyna CanSatieros z zespołu szkół nr 2 im. Eugeniusza Kwiatkowskiego z Dębicy. Jej członkowie skonstruowali minisatelitę cansat z samobieżnym łazikiem, który umożliwił zbadanie terenu, gdy wynalazek wylądował już na ziemi. Łazik poruszał się po z góry ustalonej trasie, a po każdym swoim ruchu wykonywał zdjęcie dokumentujące. Zbadał również (w sposób ciągły) temperaturę oraz ciśnienie otoczenia.

CatSatieros zaprezentuje teraz Polskę na finałach europejskich konkursu Cansat. W tym roku odbywają się one Portugalii.

Europejskie Biuro Edukacji Kosmicznej ESERO to program edukacyjny Europejskiej Agencji Kosmicznej ESA, zachęcający uczniów do nauki przedmiotów ścisłych. Jego polskim koordynatorem jest warszawskie Centrum Nauki.

Więcej o ESERO na stronie esero.kopernik.org.pl.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Polsko-szwedzki start-up rozpoczął niezwykły projekt. Zabierze dzieci na Marsa!

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Położny mężczyzna? „Pomyślałem: czemu nie?”. Grzegorz Chajdaś o wyzwaniach i trudach zawodu

położny mężczyzna
Grzegorz Chajdaś to pierwszy zarejestrowany w Polsce położny // FOT. ANDRZEJ BANAS / POLSKA PRESS

Są wyjątkiem. Zawód wykonują nie z przypadku, a z powołania. Mężczyźni – położni. W Polsce jest ich tylko 71 pośród 37 tysięcy położnych. Grzegorz Chajdaś to pierwszy zarejestrowany położny mężczyzna w Polsce, od 25 lat pracuje w szpitalu im. Stefana Żeromskiego w Krakowie na oddziale patologii ciąży. Dlaczego zdecydował się na taki zawód?

Podczas śniadania prasowego podsumowującego kampanię i konkurs “Położna na medal” Grzegorz Hajdaś opowiedział dziennikarzom o wyzwaniach, z jakimi spotyka się na co dzień położny mężczyzna.

Kiedy narodziła się u ciebie decyzja o wybraniu zawodu położnego?

Gdybym powiedział, że było to moje powołanie życiowe lub od dziecka chciałem być położnym, to nikt by mi nie uwierzył – i miałby rację.

Kiedy kończyłem szkołę, dowiedziałem się o istnieniu szkoły dla położnych i pomyślałem – dlaczego nie…? A że życie pisze różne scenariusze – postanowiłem to zrobić.

Jak się czułeś jako jeden z nielicznych mężczyzn na studiach?

Na początku było bardzo ciężko, ponieważ nie kończyłem szkoły średniej, a technikum mechaniczne. Przez 5 lat w ogóle nie miałem styczności z takimi przedmiotami jak biologia, anatomia czy fizjologia. Kiedy zdecydowałem się rozpocząć naukę na kierunku położniczym, musiałem bardzo dużo czasu poświęcić na przygotowanie się do egzaminów.

Bardzo ciężko było również zaaklimatyzować się, ponieważ nikt nie spodziewał się, że mężczyźni mogą wybrać taki kierunek. I raczej nikt ich tam nie chciał.

Mało kto wierzył, że będziemy w stanie skończyć studium i uzyskać dyplom położnego. Jak to w życiu bywa, z biegiem czasu sensacja mija i nasza obecność na tym kierunku zaczęła być rzeczą naturalną. Choć zdarzały się sytuacje, że niektórzy traktowali nas z uśmiechem niedowierzania.

Zobacz także: Gala finałowa kampanii i konkursu „Położna na medal”

Czy miałeś na studiach innych kolegów?

Mój kierunek liczył 37 osób w tym 3 mężczyzn (łącznie ze mną).

W trakcie nauki jeden z kolegów zrezygnował. Finalnie tylko ja i drugi kolega skończyliśmy studium i uzyskaliśmy dyplom położnego. Podczas śniadania prasowego kampanii Położna na medal dowiedziałem się, że otrzymałem ten tytuł jako pierwszy mężczyzna w Polsce!

Czy tak jak Ty, Twoi koledzy nadal pracują w zawodzie?

Przez kilka lat kolega Jacek pracował w zawodzie w szpitalu powiatowym w Wadowicach, jednak po kilku latach zdecydował się na zmianę zawodu i został ratownikiem medycznym. Obecnie pracuje w zespole wyjazdowym pogotowia ratunkowego.

Pracujesz w tym zawodzie 25 lat. Co się w tym czasie zmieniło?

Przede wszystkim postęp cywilizacyjny. Technika poszła szalenie do przodu, a co za tym idzie sposoby leczenia i diagnozowania. Zaczynając moją pracę pracowałem na sprzęcie wielorazowego użytku (strzykawki, igły, rękawiczki itp.). Aparaty monitorujące stan płodu (KTG) czy diagnostyka USG nie była na porządku dziennym, jak obecnie.

Zabiegi takie, jak np. cięcie cesarskie nie były tak powszechne jak dziś, a co za tym idzie było o wiele więcej urazów okołoporodowych, niezdiagnozowanych wad u dzieci, a nawet zgonów okołoporodowych czy w połogu.

Diametralnie zmienił się również model pacjentki. Obecnie, dzięki powszechnemu dostępowi do informacji, pacjentka posiada wysoką wiedzę na temat swoich schorzeń i dolegliwości. Fakt ten wymusza na nas nieustanne podnoszenie naszych kwalifikacji i bycie po prostu na bieżąco.

Jeśli chodzi o pracę położnej, to w dzisiejszych czasach jest ona znacznie łatwiejsza, choćby ze względu na powszechną obecność specjalistycznego sprzętu medycznego, który znacznie upraszcza wdrażanie procedur medycznych.

Zobacz także: Wybrano najlepsze położne w ramach kampanii społecznej „Położna na medal”

Co było dla Ciebie najtrudniejsze na początku pracy zawodowej?

Nie lada wyzwaniem było przełamanie bariery intymności. Ważnym aspektem mojej pracy było nawiązanie takich relacji z pacjentką, aby nie czuła ona dyskomfortu, że po drugiej stronie stoi położny, a nie położna. Stresujące były również myśli, że pozostając z pacjentką na dyżurze, odpowiadam za nią.

Bardzo często spotykam się z tym, że pacjentki nazywają mnie lekarzem. I choć za każdym razem powtarzam, że jestem położnym, pacjentki i tak mówią do mnie „panie doktorze”.

Od samego początku pracy w tym zawodzie najtrudniejszą sytuacją jest śmierć noworodka, do której nigdy nie można przywyknąć, nie ma na to klucza, jak zachować się w takiej sytuacji.

Czy mężczyzna pracujący jako położny spotyka się z wieloma problemami w swoim zawodzie?

Na pewno. Pamiętam, kiedy po otrzymaniu prawa wykonywania zawodu poszukiwałem pracy, usłyszałem od oddziałowej pewnego szpitala, że dopóki ona będzie oddziałową, mężczyzna położny nie ma tam miejsca.

Ponadto czasami daje się we znaki sfeminizowane środowisko i typowe tematy o dzieciach, gotowaniu, sprzątaniu i przepisach na sałatki. Zresztą – który mężczyzna zna przepis na sernik na zimno czy łazanki? Ja znam!

A pacjentki? Jak one reagują na Twoją obecność na oddziale?

Pracuję na oddziale patologii ciąży. Pacjentki tego oddziału bardziej skupiają się na swojej jednostce chorobowej niż na osobie, która wykonuje daną procedurę medyczną.

W momencie, kiedy kobieta widzi mój profesjonalizm i pewność w działaniu, nie jest dla niej problemem moja płeć.

Zdarzyło się, że pacjentka odmówiła współpracy z Tobą?

W mojej karierze zawodowej nie było takiej sytuacji, lecz niejednokrotnie spotykałem się z prośbą pacjentki, iż czułaby się bardziej komfortowo, gdyby dany zabieg intymny wykonywała kobieta.

W takim wypadku zawszę proszę o pomoc koleżankę, która jest razem ze mną na dyżurze.

Zobacz także: Położna na medal – jaka powinna być i czym się wyróżniać?

Czy nie czujesz, że nawiązanie współpracy z pacjentką jest dla ciebie trudniejsze niż dla położnej?

Z opinii koleżanek z pracy, jak również moich przełożonych wnioskuję, iż nie mam najmniejszych problemów z nawiązaniem współpracy z pacjentkami.

Jak wspomniałem wyżej, współpraca z niektórymi pacjentkami, biorąc pod uwagę moją płeć, jest utrudniona. W takim wypadku zawsze z pomocą przychodzą moje koleżanki.

Masz jakieś rady dla mężczyzn, którzy chcieliby zostać położnymi?

Panowie, do dzieła! Ja przetarłem wam szlaki!

Jest to piękny zawód, dający wiele satysfakcji, ale czasami dużo bólu. Niezmiernie dynamiczny i niezależnie od przepracowanych lat zaskakujący na każdym kroku i uczący dużo pokory.

Ruszyła właśnie piąta, jubileuszowa edycja kampanii „Położna na medal”. Co chciałbyś przekazać położnym, które będą brały udział w konkursie na najlepszą położną w Polsce? Czy zastanawiasz się nad tym, aby również wziąć w nim udział? J

Drogie koleżanki, trzymam za Was kciuki! Czasami warto udowodnić sobie i innym, że jest się dobrym w tym co się robi! Sam jeszcze nie wiem, czy będę brał udział w konkursie. Czas pokaże.

——————————————————————————————————————————–

 

Położna na Medal to prowadzona od 2014 roku kampania społeczno-edukacyjna zwracająca uwagę na kwestie związane z koniecznością podnoszenia standardów i jakości opieki okołoporodowej w Polsce poprzez edukację i promocję dobrych praktyk. Istotną kwestią kampanii jest również podnoszenie świadomości społecznej na temat roli położnych w opiece okołoporodowej.

Jednym z kluczowych elementów kampanii jest konkurs na najlepszą położną w Polsce. Zgłoszenia do tegorocznej, piątej edycji konkursu przyjmowane są od 1 kwietnia do 31 lipca 2018 r. Głosy na nominowane położne można oddawać od 1 kwietnia do 31 grudnia 2018 roku. Oddawanie głosów odbywa się na stronie www.poloznanamedal2018.pl

Patronat honorowy nad kampanią i konkursem objęła Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych. Patronat merytoryczny sprawują: Polskie Towarzystwo Położnych, Fundacja Rodzić po Ludzku oraz Stowarzyszenie Dobrze Urodzeni. Mecenasem kampanii jest marka Alantan Plus.

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Chcesz zapobiec nadwadze i otyłości? Postaw na zdrowe nawyki!

Kobieta je kanapkę /Chcesz zapobiegać otyłości? Postaw na zdrowe nawyki?
Fot.: Gardie Design & Social Media Marketing/Unsplash.com

Otyłość jest obecnie jedną z najczęściej występujących chorób cywilizacyjnych. Szacuje się, że w 2025 roku może na nią cierpieć aż 2,7 mld ludzi, czyli co czwarta osoba na świecie. Jak się przed nią uchronić? Najważniejszym krokiem jest trwała zmiana nawyków żywieniowych. 

Intensywny tryb życia i natłok codziennych obowiązków nie sprzyjają zdrowemu odżywianiu. Często nawet nie mamy czasu zastanowić się, jak nasza dieta powinna wyglądać. Tymczasem konsekwencją tych zaniedbań może być otyłość, której skala – wg danych Światowej Organizacji Zdrowia – rośnie zarówno wśród dorosłych, jak i dzieci. Dlatego warto już dziś zmienić nawyki żywieniowe całej rodziny, by ustrzec się przed tą chorobą.

Eksperci programu edukacyjnego „Porcja pozytywnej energii” zebrali 5 złotych zasad, które pomogą nam żyć zdrowo.

Odżywiaj się regularnie

Jedz 3-5 posiłków dziennie i nie podjadaj pomiędzy nimi. Regularne posiłki dostarczą twojemu organizmowi optymalną ilość energii oraz uchronią cię przed sięganiem po bezwartościowe przekąski.

Ogranicz spożycie cukru

Unikaj dosładzanych produktów. Nie jest to zadanie łatwe, ponieważ cukier kryje się niemal wszędzie. Możemy go znaleźć nawet w wędlinach i ketchupie. Często ukrywa się m.in. pod postacią syropu glukozowo-fruktozowego, syropu z agawy lub syropu ryżowego. Dlatego aby go wytropić, czytaj składy kupowanych produktów.

Ponadto zamiast dosładzanych jogurtów smakowych wybierz jogurt naturalny i dodaj do niego świeże owoce, np. truskawki, brzoskwinie, ananasa. Możesz też zdecydować się na owoce suszone.

Wybieraj jak najmniej przetworzone produkty

​Zawierają one wiele składników, które są szkodliwe dla naszego zdrowia, jak wspomniany cukier, sól, tłuszcz, konserwanty, wzmacniacze smaku i zapachu, barwniki czy emulgatory.

Jedz produkty jak najmniej przetworzone, z krótkim składem, sezonowe, naturalne i ze sprawdzonych źródeł.

Jedz pięć porcji warzyw i owoców dziennie

Warzywa i owoce to bogactwo witamin i składników mineralnych, które pozwalają na prawidłowe funkcjonowanie naszego organizmu i chronią przed wieloma chorobami. Zawarty w nich błonnik wpływa na prawidłową pracę układu pokarmowego i stanowi pożywkę dla naszej mikroflory jelitowej.

Pamiętaj o ruchu

Mimo że ta zasada nie odnosi się bezpośrednio do odżywiania, to jest integralnym elementem zdrowego stylu życia. Nie musisz spędzać godzin na siłowni wielu godzin czy biegać kilkunastu kilometrów każdego ranka. Wystarczy, że wybierzesz się na 30-minutowy spacer (szczególnie, że według najnowszych badań sprzyja on płodności), pojeździsz na rowerze lub pójdziesz na basen. Ważne, abyś robił to regularnie: przynajmniej 4-5 razy w tygodniu.

Zadbaj o zdrowe nawyki już w dzieciństwie!

Właściwe nawyki żywieniowe oraz zasady zdrowego stylu życia warto wpajać od najmłodszych lat, żeby w dorosłym życiu stosowanie ich było naturalne i proste. Taki jest cel zainicjowanego przez markę Crispy Natural programu edukacyjnego „Porcja pozytywnej energii”. W piątej edycji wydarzenia, która właśnie trwa, najmłodsi Polacy (przedszkolacy oraz uczniowie szkół podstawowych) odkryją tajniki zdrowego odżywiania. Pomogą im w tym eksperci: dietetycy Patrycja Szachta i Łukasz Sieńczewski oraz blogerka kulinarna Ewelina Brodnicka.

Szczegóły akcji na stronie: www.porcjapozytywnejenergii.pl.

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Protest opiekunów osób niepełnosprawnych trwa. Gdzie jesteśmy w nim my, współobywatele?

Mężczyzna prowadzi wózek inwalidzki, w którym siedzi kobieta /Ilustracja do tekstu: Protest rodziców osób niepełnosprawnych trwa. Gdzie jesteśmy my, obywatele?
Fot.: Pixabay.com

Wyższa jakość życia, prawo do decydowania o sobie i zwykła ludzka godność – o tylko (i aż) tyle od lat apelują rodzice i opiekunowie osób z niepełnosprawnością. Pomogłaby im w tym realizacja zaledwie dwóch – nieradykalnych przecież – postulatów. Dlaczego czekają na nią tak długo i jak to świadczy o nas, współobywatelach?

Przypomnijmy, że rodzice i opiekunowie osób z niepełnosprawnością protestują w Sejmie już 21 dni – nieprzerwanie od 18 kwietnia br. Próbują w ten sposób wywalczyć realizację dwóch postulatów, które choć częściowo poprawiłyby jakość życia ich podopiecznych i dzieci. Chodzi o podwyższenie kwoty renty socjalnej oraz uzyskanie pieniężnego dodatku rehabilitacyjnego dla osób z niepełnosprawnością, które ukończyły 18. rok życia i są niezdolne do samodzielnej egzystencji. Dodatek miałby wynosić 500 złotych miesięcznie, niezależnie od kryterium dochodowego.

Wyjść z niedostatku

Choć rodziców i opiekunów osób z niepełnosprawnością wspierają obywatele, organizacje pozarządowe i środowiska feministyczne, protestujący wciąż nie doczekali się pełnej realizacji swoich postulatów.  8 maja br., po trzech tygodniach od rozpoczęcia strajku, sejmowa komisja polityki społecznej i rodziny poparła rządowy projekt nowelizacji ustawy o rencie socjalnej. Przewiduje on podwyższenie renty do wysokości minimalnego świadczenia z ZUS, czyli do 1030 złotych. To wzrost o 190 zł – ważny, ale niezaspokajający ogromnych potrzeb rodzin, w których są osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności.

Pomysłem rządzących na załagodzenie narastającego konfliktu jest też ustawa o szczególnych rozwiązaniach dla osób o znacznym stopniu niepełnosprawności. To projekt przygotowany przez PiS, który umożliwiałby osobom o znacznym stopniu niepełnosprawności uzyskanie szczególnych uprawnień w dostępie do świadczeń opieki zdrowotnej, usług farmaceutycznych oraz wyrobów medycznych. Jego autorzy wskazują, że przyniósłby gospodarstwom domowym, w których mieszkają osoby z niepełnosprawnością, ok. 520 zł oszczędności miesięcznie. Rządzący wciąż jednak nie zaproponowali dodatku pieniężnego, o który od tygodni proszą protestujący.

– Jak poczyta się przedstawioną przez rząd ustawę, to widać, że zawarto w niej propozycje, które są bardzo potrzebne, ale które powinny być zapewnione z racji Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych i naszej konstytucji. Tymczasem zaoferowane przez rząd wsparcie rzeczowe nie pomoże wszystkim osobom z niepełnosprawnością – zauważyła w rozmowie z portalem Niepelnosprawni.pl Maria Kozłowska, studentka z mózgowym porażeniem dziecięcym. Razem z setkami innych uczestników wspierała protestujących podczas manifestacji, która odbyła się 5 maja pod Sejmem.

CZYTAJ TEŻ: Bezbronni i wykluczeni. Najmłodsze ofiary ponoszą tu najwyższy koszt

Niedostatek w budżecie

Podobny strajk odbył się przed czterema laty, w 2014 r. Opiekunowie i rodzice okupowali wówczas korytarze sejmowe przez kilkadziesiąt dni.  Wtedy także spotykali się jedynie z obietnicami bez pokrycia.

Dlaczego protestujący tak długo czekają na pomoc? Rząd zaznacza, że zapewnienie jej w oczekiwanym kształcie wymagałoby ogromnych środków finansowych, którymi budżet państwa nie dysponuje. Tymczasem z wyliczeń portalu oko.press wynika, że potrzeba  na ten cel 4,8 mld zł. Niemało, ale rząd chwalił się, że w 2017 r. deficyt budżetowy był najniższy od lat. Dodatkowo Międzynarodowy Fundusz Walutowy obniżył prognozę deficytu finansów publicznych na 2018 rok – z 2,7 proc. na zaledwie 1,9 proc. – Budżet bez trudu udźwignąłby dodatkowy wydatek, pozostając bezpiecznie poniżej 3 proc. unijnego limitu deficytu finansów publicznych – czytamy w artykule oko.press.

Niedostatek zrozumienia

Wiele wskazuje na to, że za niespełnieniem postulatów protestujących rodziców i opiekunów kryje się brak wrażliwości i zrozumienia, że po drugiej stronie stoi taki sam człowiek, jak my. Pod  adresem strajkujących padają co rusz gorzkie, lekceważące słowa, nie brakuje też podejrzeń o zachłanność i inspiracje polityczne. Tymczasem walczą oni przecież o sprawy najbardziej podstawowe – prawo do niezależnego życia.

– Niepełnosprawni postawili nam lustro. Widzimy w nim społeczeństwo, które (…) od zawsze odwraca wzrok od tych, którzy bez pomocy po prostu nie są w stanie przeżyć. Tu nie chodzi o PiS, PO czy jeszcze innego czorta. Chodzi o nas. O to, z jaką łatwością przechodzimy w Polsce obojętnie obok faktu, że życie z niepełnosprawnością jest u nas koszmarem. My wszyscy, a nie tylko politycy i urzędnicy, choć to do nich należą decyzje – zauważa w swoim felietonie Paulina Młynarska.

Niedostatek empatii

Dziennikarka podkreśla również, że dopóki pełne wyrzeczeń i granicznego wręcz zmęczenia życie osób z niepełnosprawnością oraz ich opiekunów odbywa się na marginesie zainteresowania społeczeństwa, „nie ma żadnego wstawania z kolan”.

– Jak to możliwe, że komuś jeszcze zgadza się równanie, w którym wartością jest ratowanie każdego życia, zaś niewiadomą pozostaje to, jak to życie utrzymać przy życiu, nie mając środków do życia? Jak to możliwe, że pozwalamy na ten festiwal hipokryzji w wydaniu kolejnych rządów i za każdym razem rzucamy się na śmierdzącą kiełbasę wyborczą, nie pytając: a co z najsłabszymi? Co z tymi, którzy bez pomocy państwa są skazani na pełną bólu wegetację? Jaką dla nich macie propozycję? – pyta retorycznie Paulina Młynarska.

W podobnym tonie wypowiedziała się na temat strajku siostra Joanna Chmielewska.

– To powinien być dla nas wszystkich potworny wyrzut sumienia. Zepchnęliśmy ludzi najsłabszych na margines, dając im michę, i to bardzo skromną. Natomiast nie dajemy im możliwości życia – mówiła w ‘Faktach po faktach” w TVN24.

Jak zatem my, jako obywatelki i obywatele, możemy stanąć po właściwej stronie? Przede wszystkim musimy uświadomić sobie, że niepełnosprawność nie jest wcale problemem marginalnym – występuje u dorosłych, u dzieci i już dziś dotyczy co czwartej polskiej rodziny. Gdy przyjmiemy to wreszcie do wiadomości, być może zaczniemy rozliczać kandydatki i kandydatów planujących start w wyborach z ich propozycji dla tych rodaków, którzy otrzymali w życiu równe prawa, ale nierówne szanse.

Źródło: inf. własna, PAP, niepelnosprawni.pl, oko.press, kobieta.onet.pl

POLECAMY TEŻ: Skazano gimnazjalistki, które brutalnie biły koleżanki. Psycholog: Uczmy dzieci, jak odreagowywać emocje

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.