Przejdź do treści

Tożsamość płciowa – identyfikacja i rozwój płci u dzieci

rozwój płci u dzieci

Różnicowanie płciowe zależy od mechanizmów genetycznych, embrionalnych, hormonalnych, metabolicznych i receptorowych. Na ostatecznie ukształtowanie płci mają również wpływ czynniki kulturowe oraz społeczne. Co przy tym ważne, różnicowanie płciowe jest procesem, który przebiega etapami. Oznacza to, że powodzenie każdej kolejnej fazy zależy od pomyślnego zakończenia wcześniejszej.

Pojęcie identyfikacji wywodzi się z łaciny i w pierwotnym sensie oznacza: stwierdzenie, ustalenie tożsamości.

Wyróżnia się trzy główne składowe identyfikacji płciowej: płeć biologiczną, tożsamość płciową i płeć metrykalną.

Płeć biologiczna

U człowieka występuje zróżnicowanie płciowe na płeć męską i żeńską. W komórkach rozrodczych:

  • U płci żeńskiej znajdują się po dwa chromosomy płciowe X (XX)
  • U osób płci męskiej znajduje się jeden chromosom X i jeden Y (XY)

Obecność chromosomu X lub Y wyznacza dalszy kierunek rozwoju płciowego organizmu, głównie przez swój wpływ na przyszły rozwój gonad (jajników lub jąder). Następnie, w procesie drugorzędowym, występuje odrębność dróg płciowych (jajowody/nasieniowody). Dalsze różnicowanie zachodzi w procesie trzeciorzędowym w cechach zewnętrznych (wzrost, kształty oraz owłosienie).

Zobacz też: „Moje dziecko nie lubi swojego ciała!” Jak możemy pomóc dzieciom w samoakceptacji?

Tożsamość płciowa

  • Posiadanie poczucia męskości lub kobiecości, które kształtuje się w kilku pierwszych latach życia, pod wpływem oddziaływania czynników wewnętrznych i zewnętrznych.
  • Relacje między płcią biologiczną a cechami psychicznymi ujętymi w ramach danej kultury stereotypu męskości i kobiecości
  • Identyfikowanie się człowieka z osobnikiem danej płci, przez poczucie przynależności do danej płci.
  • Wzorce pewnych zachowań uważanych za odpowiednie dla mężczyzn i kobiet w danym społeczeństwie, które dostarczają definicji o męskości i kobiecości.
Tożsamość płciowa u dzieci
  • Tożsamość (1,5 – 2 lata) – Dziecko poprawnie określa siebie i innych jako będących rodzaju żeńskiego lub męskiego.
  • Stabilność (3 – 4 lata) – Dziecko rozumie, że ludzie zachowują tę samą płeć przez całe życie.
  • Stałość ( 6 – 7 lat) – Dziecko rozumie, że rodzaj płci nie zależy od zmian w wyglądzie (ubraniu).

Chcąc obserwować rozwój tożsamości płciowej u dziecka,  bardzo ważne jest m.in. zwrócenie uwagi na to, jak radzi sobie z emocjami, samokontrolą, zależnością oraz agresją. Istotnym czynnikiem, który można monitorować wśród dzieci jest preferowany przez nie styl zabawy oraz wybór zabawek.

Płeć metrykalna – prawna

Jest ustalana tuż po urodzeniu dziecka na podstawie budowy zewnętrznych narządów płciowych. Wyznacza później pełnienie roli męskiej lub żeńskiej.

Perspektywa kulturowa

  • Gender z ang. (rodzaj, płeć) – jest wrodzonym poczuciem siebie, określanym również jako tożsamość rodzajowa. Jest psychologiczną konstrukcją, z którą człowiek przychodzi na świat i która jest odrębna od genetycznych i cielesnych cech danej osoby.
  • Transgenderysta – to określenie osoby, której tożsamość nie pokrywa się z konwencjonalnymi poglądami na temat rodzaju męskiego i żeńskiego, ale łączy oba rodzaje lub przemieszcza się pomiędzy nimi.

 

Aleksandra Nosarzewska

Studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS. Jej pasją jest psychologia dziecka oraz pedagogika. Na co dzień współpracuje z dziećmi z zaburzeniami ze spektrum autyzmu.

Jak pomóc osobie z depresją? Na pewno nie tymi słowami!

Jak pomóc osobie z depresją
Jak pomóc osobie z depresją? Na pewno nie na siłę, a z dużą dawką empatii i uważności.

Depresja to choroba niepatrząca na wiek, płeć, status społeczny – może dotknąć każdego. I coraz częściej dotyka. Dane są alarmujące, a świat nie nadąża z łataniem dziur, jakie w związku z tą chorobą powstają. Co jednak ważne, powinniśmy „łatać” je wspólnie, bo zapewne każdy z nas (nawet jeśli o tym nie wie) ma w swoim otoczeniu osobę chorą. Jak zatem pomóc osobie z depresją i owo „łatanie” wziąć w swoje ręce?

Co istotne, za określeniem „łatanie” stoi wspieranie bliskiej nam osoby, empatyczne reagowanie na jej problemy, pomoc w sytuacjach kryzysowych i po prostu bycie – bez oceniania, krytykowania, unieważniania jej stanu, emocji czy doświadczeń. W żadnym wypadku nie jest to równoznaczne z braniem pełnej odpowiedzialności za chorego/chorą, bowiem warto, aby to „reguła maski tlenowej” wiodła tu prym. Jak w samolocie – najpierw rodzic zakłada ją sobie, dopiero później dziecku. Analogicznie jest tutaj – osoba chcąca nieść wsparcie powinna mieć pod kontrolą przede wszystkim swój stan. Pomoc własnym kosztem nie będzie skuteczna tak, jak by mogła być. Rodzi zwykle o wiele więcej frustracji i zwiększa ryzyko wypowiedzenia słów, które pomocne na pewno nie będą.

Jak pomóc osobie z depresją? Tych słów unikaj!

1. Wszystko jest kwestią nastawienia.

2. Inni mają gorzej i jakoś sobie radzą.

3. Leki nie są rozwiązaniem – to sama chemia.

4. Musisz się rozruszać – poćwicz, wyjdź gdzieś, pojedź na wakacje.

5. Dlaczego wcześniej nie mówiłeś/aś, że coś się dzieje?

6. Z Tobą to zawsze jakiś problem…

7. Zobacz, jak mama cierpi, kiedy widzi Cię w takim stanie – nie rób jej tego.

Powyższe zdania mają ze sobą wiele wspólnego. Po pierwsze, kilka z nich ewidentnie przerzuca „winę” za depresję na chorego. Jeśli się nad tym zastanowić, żadnego sensu w tym oczywiście nie ma – czy naprawdę ludzie sami z siebie chcą doprowadzać się do stanu często związanego z niechęcią życia, smutkiem i brakiem jakichkolwiek sił?

Po drugie, część z nich ma w sobie całkowitą niewiarę w powagę sytuacji. Bagatelizuje cierpienie chorego – wręcz zabiera mu do niego prawo, a absolutnie każdy je ma! Po trzecie, pokazywanie osobie z depresją, jak jest dla świata trudna i ile bólu sprawia swoim cierpieniem innym jest niezwykle zagrażające.

Po czwarte, nie stygmatyzujmy leków, które jak najbardziej owym rozwiązaniem mogą być! Jeśli bliska nam osoba dostała receptę, raczej starajmy się dbać o to, by regularnie przyjmowała zaleconą farmakoterapię, a nie zasiewajmy w niej dodatkowe wątpliwości – i tak ma ich zbyt wiele.

Po piąte, nie narzucajmy na siłę swoich rozwiązań. Każdy jest inny, ma inne granice, potrzeby, upodobania, temperament. Radzenie introwertykowi, aby poprawiał sobie humor wyjściem na imprezę, może nie być pomocne… Co przy tym ważne, szanujmy „nie” i nie obrażajmy się, jeśli spotkamy się z odmową czy wręcz wybuchem trudnych do zniesienia emocji. Wcale nie muszą być skierowane przeciwko nam. Zły nastrój, drażliwość, smutek czy płaczliwość mogą być elementem choroby – miejmy to na uwadze.

Zobacz też: Pierwsza wizyta u psychoterapeuty – 3 pytania, których możesz się spodziewać

Przyjmując pomocną dłoń

Powyższe słowa tworzą zaledwie kilka zdań. Zastanawiając się jednak głębiej nad tym, jak pomóc osobie z depresją, powinniśmy stworzyć książkę – dwie, trzy, pięć, a najlepiej oddzielną publikacją dla każdego indywidualnego przypadku. Jest to bowiem na tyle skomplikowane, że naprawdę każdy z nas w zderzeniu z depresją – swoją czy bliskiego – ma pełne prawo odczuwać zagubienie. Jeśli nas ono przerasta lub po prostu czujemy, że potrzebujemy dowiedzieć się o opisywanej tu chorobie więcej, nie bójmy się prosić o pomoc specjalistów. Psycholog, psychoterapeuta czy psychiatra niosą wsparcie także bliskim osób chorujących – bo pytanie: „jak pomóc osobie z depresją” nie powinno pozostać bez odpowiedzi!

Zobacz też: Dlaczego tak trudno zdecydować się na terapię?

Inspiracja: forumprzeciwdepresji.plhuffpost.com

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Miłość braterska nie ma granic! Zobacz filmik, który wzrusza do łez

Chłopiec bez rąk pomaga bratu
Fot – Screen YouTube The Greene Family

Nagranie, które pojawiło się w sieci, pokazuje, jak wielka potrafi być miłość braterska. Trudno ukryć wzruszenie, widząc, jak 3-letni chłopiec – bez rączek i nóżek – czule opiekuje się swoim młodszym bratem. Łzy same cisną się do oczu!

Wyjątkowa miłość

Katie Whiddon udostępniła w internecie krótkie nagranie, które od kilku lat porusza cały świat. Jej 3-letni syn Camden, podaje swojemu młodszemu braciszkowi smoczek. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że chłopiec cierpi na rzadką wadę, w wyniku której nie wykształciły się u niego nóżki ani rączki. Jednak pomimo niepełnosprawności, Camden otacza swojego brata wyjątkową opieką i troską.

W jednym z opublikowanych na blogu postów Kate napisała: Pomimo braku rąk, Camden zawsze stara się otoczyć troską swojego młodszego braciszka. Poza fizyczną różnicą, Camden jest typowym trzylatkiem. Dłubie w nosie, nie przestaje mówić i ciągle broi. Potrafi rysować, samodzielnie siadać, nakarmić się, umyć twarz i zęby. Jest bardzo samodzielny”. Tutaj możecie przeczytać cały post Kate [KLIK].

Zobacz też: Dzieci nie można szufladkować. Zobacz, jak znana marka walczy ze stereotypami!

Siła rodzeństwa

Internauci z całego świata są pod ogromny wrażeniem. Przesyłają niepełnosprawnemu chłopcu mnóstwo wsparcia i nie ukrywają, że ten krótki filmik jest niezwykle poruszający. Nagranie to, podobnie jak wiele innych umieszczonych przez Kate, cieszy się niesłabnącą popularnością, co tylko dowodzi siły, jaką ma w sobie rodzeństwo.

Równie mocno podkreśla to historia Julii i Michael’a – bliźniąt, z których jedno urodziło się z zespołem Downa. Nie ogranicza to jednak ich miłości i wsparcia, jakie sobie wzajemnie dają. Jak wyznaje Julia: „Czasami, gdy byłam młodsza, zastanawiałam się, jak by to było, gdyby Michael nie miał zespołu Downa. Zdałam sobie jednak sprawę, że nie ma sensu myśleć w ten sposób. Ważne, aby skupić się na tym, co jest teraz i co możemy uczynić, aby jak najlepiej wykorzystać to, co mamy” – cytowaliśmy jej słowa na naszym portalu [KLIK].

Źródło: Youtube

Chroń psyche w czasach zarazy – apelują psychiatrzy!

Chroń psyche w czasach zarazy
#chronpsyche_wczasachzarazy – || Fot. 123RF

„Żarty się skończyły, kolejne próby samobójcze! DOŚĆ. MÓWIĘ DOŚĆ! Wszyscy już wiedzą #zostanwdomu” – alarmuje na swoim Instagramowym profilu dr Maja Herman, specjalistka psychiatrii i psychoterapeutka. Pozostawanie w izolacji i sianie paniki to znakomity sposób, aby „oszaleć”. Czy są jakieś metody na zachowanie normalności w tych… nienormalnych czasach?

Panika może być groźniejsza od koronawirusa. Przedłużający się stres, lęk i hormony z nimi związane mają negatywny wpływ na naszą odporność. Sytuacja jest szczególnie trudna dla osób z zaburzeniami psychicznymi, które mają problem z adaptacją do zmieniających się warunków.

Dr Maja Herman apeluje, aby wziąć się za siebie, ponieważ grozi nam „apokalipsa paniki”. Ludzie zarażają się strachem tak samo jak wirusami.

Jak możemy sobie pomóc?

Dr Maja Herman zwraca uwagę na leczniczą funkcję humoru. Zamiast śledzenia non stop wiadomości z frontu walki z COVID-19 radzi oglądanie programów, które bawią i cieszą, oraz dzielenie się w mediach radosnymi newsami  (np. jak @dr_anna_wasiewicz, która puszcza muzykę z balkonu).

Źródło i więcej pomocnych treści:

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Maja Herman🧠🦢 (@maja_herman_amici)

Pomocne wskazówki, jak przetrwać ten trudny okres, daje też lek. Aleksandra Pięta, znana w sieci jako psychiatra_ola. Pisze na swoim Instagramie:

➡️ Zachowuj podstawowe zasady higieny.

➡️ Sprawdzaj wiadomości TYLKO Z OFICJALNYCH źródeł: www.gov.pl maksymalnie 2 razy dziennie o stałych porach, tak, żeby nie przegapić ważnych komunikatów.

➡️ Unikaj portali społecznościowych (chyba, że w celach rozrywkowych), portali plotkarskich i innych źródeł szukających sensacji i aktualizujących sytuację CO PÓŁ MINUTY. Naprawdę nie potrzebujesz być aż tak na bieżąco.

➡️ Szukaj rozwiązań problemu i tego jak pomóc, stosuj się do zaleceń i jeśli możesz #zostańwdomu

➡️ Szukaj wsparcia oraz UDZIELAJ GO: zadzwoń do babci, dziadka, mamy, przyjaciółki. Fizyczna izolacja, nie oznacza, że nie możesz utrzymywać innych kontaktów z otoczeniem.

➡️ Jeśli czujesz, że sytuacja Cię przerasta, nie radzisz sobie lub szukasz wsparcia możesz zadzwonić bezpłatnie i całodobowo na LINIĘ WSPARCIA Itaki pod nr 800 70 2222.

➡️ Jeśli cierpisz na zaburzenia lękowe, OCD, depresję lub inne zaburzenie SKORZYSTAJ Z TELEPORADY U PSYCHIATRY lub LEKARZA RODZINNEGO. Każdy z nich może wystawić Ci e-receptę na potrzebne leki np. uspokajające lub nasenne.

Źródło wskazówek:

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Lek. Aleksandra Pięta (@psychiatra_ola)

Zobacz też: Ratunku, moja przyjaciółka chce się zabić. Co robić?

Psychiatryczna pomoc koleżeńska

Jak pisze dr Maja Herman, panika pochłania coraz więcej osób, co najgorsze również z kadry medycznej. Aby temu przeciwdziałać, zainicjowała powstanie na Facebooku grupy konsolidującej środowisko lekarskie pod hasłem #chronpsyche_wczasachzarazy.

Grupa ma na celu pomoc psychologiczną czy to otwartą (posty, dyskusje) czy zamkniętą, rozmowy ze specjalistami. Mamy prawo wszyscy się bać, panika jest wszechobecna i zbiera żniwo, jak widać śmiertelne…a uwierzcie mi, psychiatrce ilość próśb o pomoc od kolegów rośnie z dnia na dzień. Sama już nie daję rady. […] My będziemy dodawać ciekawe treści, rozpoczynać dyskusje. Ale obowiązywać będzie zamordyzm w zakresie siania paniki. #chronpsyche_wczasachzarazy pod tym hasztagiem znajdziecie ciekawe treści na Instagramie również, ale tam już w formie ogólnodostępnej. Jeśli macie ochotę dołączyć, napiszcie do mnie na priv.

Grupa jest dedykowana lekarzom, pielęgniarkom, ratownikom medycznym, diagnostom laboratoryjnym, studentom kierunków medycznych i innym przedstawicielom zawodów medycznych zmagającym się z codziennością związaną z batalią z koronawirusem.

Na grupie obowiązuje zakaz wrzucania newsów, doniesień ze świata i statystyk dotyczących koronawirusa na świecie. Oby jak najszybciej nie były nam już w ogóle potrzebne!

Zobacz też: In vitro i depresja poporodowa – dr Maja Herman opowiada o jej leczeniu

Alina Windyga-Łapińska

Dziennikarka portalu Współczesna Rodzina. Absolwentka resocjalizacji na Uniwersytecie Warszawskim. Kilka lat pracowała w dziale HR zagranicznych firm produkcyjnych, po urlopie macierzyńskim postanowiła nie wracać i zajęła się pisaniem.

Działalność przedszkola w czasie epidemii. Czy w epoce koronawirusa trzeba płacić za przedszkole? [PRAWNIK]

Fot: pixabay.com

O ile na pierwszy plan wysuwają się kwestie medyczne związane z epidemią koronawirusa, o tyle nie omijają nas również problemy ściśle praktyczne, szczególnie skutki ekonomiczne sytuacji. Rodzice dzieci przedszkolnych stają przed następującym dylematem: czy w sytuacji, gdy moje dziecko nie chodzi do przedszkola, bo jest ono zamknięte decyzją władz państwowych, mam za przedszkole płacić czy nie? To pytanie nabiera ekonomicznych rumieńców szczególnie wtedy, gdy maluch chodzi do przedszkola prywatnego – a wiadomo, że to sporo kosztuje.

Co na to umowa?

Tego typu dylematy nie pojawią się wówczas, gdy tego rodzaju sytuacje przewiduje umowa. Będą to jednak sporadyczne przypadki. Większość umów funkcjonujących w obrocie nie przewiduje rozwiązań uwzględniających tego rodzaju sytuacje, nie precyzuje co mają wówczas zrobić rodzice czy właściciele placówek. Z jednej strony rodzice zapewne uważają, a przynajmniej część z nich, że skoro dziecko nie chodzi do przedszkola, a więc nie korzysta z usług opiekuńczych, to nie ma powodu, by opłacać czesne. Należy jednak pamiętać, że z drugiej strony właściciele przedszkoli muszą opłacać rachunki, pensje pracowników czy inne opłaty, aby utrzymać gotowość do podjęcia się opieki na dziećmi, po tym jak stan zagrożenia ustanie. Inspiracją do podjęcia tego tematu i rozważenia jego prawnych aspektów był fakt, że dotarły do mnie opinie, że w obecnej sytuacji rodzice mają po pierwsze prawo żądać zwrotu czesnego, po drugie zaś nie muszą opłacać go w kolejnych miesiącach, do czasu ustania stanu zagrożenia. Moim zdaniem z prawnego punktu widzenia sprawa jest nieco bardziej skomplikowana, a analiza sytuacji prowadzi do wniosku, że przytoczone poglądy rodziców przedszkolaków są nieprawidłowe.

Przyjrzyjmy się zagadnieniu nieco bardziej szczegółowo. W pierwszej kolejności należy ocenić z jakiego rodzaju umową – pod względem cywilistycznym – mamy tu do czynienia. Umowę o świadczenie usług opiekuńczych w placówce przedszkolnej należy zakwalifikować jako tzw. umowę wzajemną, gdyż świadczenie każdej ze stron jest odpowiednikiem świadczenia drugiej strony. Zapewne  pogląd, że rodzice mogą żądać zwrotu czesnego i nie płacić go za miesiące kolejne wynika z założenia, że świadczenie właścicieli przedszkola polega jedynie na sprawowaniu opieki nad dziećmi, zaś świadczeniem rodziców jest zapłata czesnego w odpowiedniej wysokości. Takie założenie pozwala na konkluzję, że skoro świadczenie opieki nad dziećmi przez przedszkole stało się niemożliwe do spełnienia na skutek okoliczności, za które żadna ze stron umowy, tj. ani przedszkole ani rodzice, nie ponosi odpowiedzialności (bo wynika ono z decyzji władz państwowych), to na podstawie art. 495 par. 1 Kodeksu cywilnego strona, która miała to świadczenie spełnić – czyli w tym przypadku przedszkole – nie może żądać świadczenia wzajemnego (tj. zapłaty czesnego), a jeśli je otrzymała, obowiązana jest do zwrotu według przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu.

Przedszkole w czasie epidemii – jego gotowość do opieki

Wydaje się jednak, że zagadnienie to jest bardziej złożone i nie tak oczywiste. W mojej ocenie świadczenie właścicieli przedszkola nie polega jedynie na sprawowaniu opieki nad dziećmi, ale również – co bardzo istotne – na pozostawaniu w gotowości do sprawowania tej opieki, a zatem ma charakter bardziej złożony. Jeżeli przyjmiemy, że świadczenie właścicieli przedszkoli ma ten złożony charakter, tzn. składa się z dwóch wymienionych elementów (sprawowanie opieki, pozostawanie w gotowości do sprawowania opieki), to wówczas zastosowanie powinien znaleźć art. 495 par. 2 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym: „Jeżeli świadczenie jednej ze stron stało się niemożliwe tylko częściowo, strona traci prawo do odpowiedniej części świadczenia wzajemnego”, a więc – w omawianym przypadku – do odpowiedniej wysokości czesnego.

Pojawia się pytanie co w takiej sytuacji mogą zrobić rodzice, którzy uważają, że ta część świadczenia w postaci pozostawania w gotowości do sprawowania opieki nie ma dla nich znaczenia z punktu widzenia zamierzonego celu umowy z przedszkolem, a mówiąc skrótowo, że to ich nie interesuje, a skoro przedszkole nie sprawuje opieki nad ich latoroślą, to w ogóle nie będą płacić czesnego. W takiej sytuacji rodzice ci powinni skorzystać z uprawnienia wynikającego ze zdania drugiego art. 495 par. 2 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym mogą wówczas od umowy odstąpić (mówiąc potocznie, zrezygnować z niej), argumentując to tym, że samo pozostawanie przedszkola w gotowości do sprawowania opieki nie jest dla nich satysfakcjonujące ze względu na cel umowy oraz –  ogólnie – właściwości tego zobowiązania. Konkludując, rodzice, którzy uważają, że w obecnej sytuacji nie chcą ponosić kosztów czesnego, mają możliwość zakończenia współpracy z przedszkolem.

Zobacz też: Koronawirus – co należy o nim wiedzieć?

Perspektywa przyszłości

Byłbym jednak bardzo ostrożny przy korzystaniu z tego uprawnienia, gdyż należy pamiętać, że jeżeli po ponownym otwarciu placówek rodzice będą chcieli, aby ich dziecko powróciło do tego samego przedszkola, będą musieli zawrzeć z placówką nową umowę, a nie jest oczywiste czy wtedy będzie jeszcze dla ich pociechy miejsce. W skrajnych przypadkach może okazać się, że przedszkole przestało istnieć, gdyż jego właściciel nie udźwignął ciężaru ekonomicznego prowadzenia placówki, która nie zarabia, a generuje koszty.

Pytanie, co ma zrobić właściciel przedszkola w sytuacji, gdy rodzice nie płacą tej części czesnego, która jest zapłatą za pozostawanie placówki w gotowości do sprawowania opieki. Oczywiście może windykować tego rodzaju należności, choć raczej będzie to ostateczność w tego rodzaju stosunkach. Właściciel przedszkola może również odstąpić od umowy z powodu nieopłacania czesnego przez rodziców, tak aby zwolnić zajmowane miejsce w przedszkolu, licząc na to, że pozyska nowego podopiecznego.

Racjonalne podejście przede wszystkim

Podsumowując, należy stwierdzić, że obecna sytuacja, w jakiej znaleźli się zarówno rodzice, jak i właściciele wielu małych przedszkoli nie należy do łatwych i wymaga zrozumienia argumentów każdej ze stron. W dzisiejszym stanie rzeczy, w przypadku, gdy umowy nie regulują w sposób szczególny tego rodzaju sytuacji, rekomenduję podjęcie przez właścicieli przedszkoli starań w celu ustalenia odpowiedniej wysokości czesnego, odpowiedniej tzn. takiej, która pozwoli im na pozostawanie przedszkola w gotowości do sprawowania opieki. Chodzi tu o ustalenie takiej kwoty, która będzie wystarczająca na pokrycie niezbędnych kosztów stałych, w tym pensji pracowników, czynszu, mediów czy innych opłat niezbędnych do funkcjonowania przedszkola. Rodzicom przedszkolaków rekomenduję podejście ze zrozumieniem, że w jakiejś części powinni ponosić opłaty za przedszkole, aby po zakończeniu obecnego okresu chaosu ich pociechy miały dokąd wrócić. Jeżeli bowiem właściciele przedszkoli będą zmuszeni do zamknięcia swoich placówek, pojawi się poważny problem ze  znalezieniem nowego miejsca dla maluchów.

Na zakończenie chcę podkreślić, że – abstrahując od powyższej interpretacji prawnej wynikającej z praktycznych problemów, jakie przynosi obecny czas „wstrzymania świata” – zawsze w pierwszej kolejności należy brać pod uwagę postanowienia umowne, a dopiero w sytuacji, gdy nie dają one odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania, powinniśmy poszukiwać rozwiązań w przepisach ogólnych. W moim przekonaniu przedstawiona w niniejszym artykule prawna ocena bieżącej sytuacji związanej z opieką przedszkolną skłania się ku wyważeniu interesów obydwu stron:  zarówno rodziców, jak i właścicieli przedszkoli. Bez wzajemnego zrozumienia może dojść bowiem do jeszcze większego chaosu wówczas, gdy świat zacznie wracać do normalności.

Szymon Zięba – radca prawny, członek Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie, w której również ukończył aplikację radcowską pod patronatem Mecenas Joanny Hetman – Krajewskiej.

Kancelaria Prawnicza PATRIMONIUM w Warszawie.

 

 

 

 

 

Zobacz też: „Chcę się rozwieść!” – rozwód czy separacja? [EKSPERTKA]

Redakcja

Portal o rodzinie.