Przejdź do treści

Biegasz latem? O tym MUSISZ pamiętać!

Kobieta w stroju sportowym biegnie w górę kolorowych schodów /Ilustracja do tekstu: Trening biegowy latem - o czym pamiętać?
Fot.: Ev/ Unsplash.com

Popularne sportowe przysłowie głosi, że każda pogoda jest dobra do biegania. Warunki atmosferyczne mogą jednak skutecznie zniechęcić do regularnych treningów, szczególnie kiedy upał daje się we znaki nawet w trakcie zwykłego spaceru. Gdy z nieba leje się żar, podczas wysiłku fizycznego szybko pocimy się i w konsekwencji odwadniamy, doskwiera nam suchość w ustach i doświadczamy skurczów mięśni. Można jednak zapobiec przykrym efektom letniego treningu. Kluczem do sukcesu jest przede wszystkim zdrowy rozsądek.

Wysiłek fizyczny podczas wysokich temperatur wiąże się z pewnym ryzykiem. Upał jest zagrożeniem nie tylko dla biegaczy, ale dla wszystkich osób, które podejmują aktywność na świeżym powietrzu. Organizm początkowo produkuje więcej ciepła niż jest w stanie oddać, czego efektem jest nadmierne pocenie się. Jeśli system chłodzenia w wyniku parowania wilgoci nie radzi sobie na bieżąco z nadwyżkami ciepła, wówczas wzrasta temperatura wewnętrzna ciała, która może wywołać wiele niebezpiecznych dla zdrowia reakcji.

Trening biegowy latem: pamiętaj o nawodnieniu oraz odpowiednim stroju!

Butelka wody, czapka z daszkiem i okulary przeciwsłoneczne, które chronią przed promieniowaniem UV, stanowią podstawowy element zaopatrzenia każdej osoby, która trenuje latem. Ponadto przed wysiłkiem fizycznym nie można najadać się, ponieważ organizm w pierwszej kolejności skupia się na chłodzeniu, a trawienie nie jest jego priorytetem.

– Biel odbija promienie słoneczne, dlatego powinniśmy unikać ciemnych kolorów. Nie zaleca się także biegania w pełnym słońcu, ponieważ może to wywołać zawroty głowy lub mdłości. Ubranie powinno maksymalnie odprowadzać pot, dlatego wchłaniająca wilgoć bawełna nie będzie dobrym wyborem. Ponadto warto zainwestować w funkcjonalne skarpety z lekkiego i przewiewnego materiału technicznego. Siateczkowe sekcje zwiększają cyrkulację powietrza, tym bardziej, że stopy podczas sportu są bardziej niż zwykle podatne na otarcia czy odciski – mówi Mateusz Łękawa, biegacz oraz ekspert multibrandowych salonów sportowych 4Faces.

CZYTAJ TEŻ: Piękna sesja Sereny Williams na okładce „Vanity Fair”. Nagość, ciąża, kobiecość!

Bieganie podczas upału: zadbaj o właściwą rozgrzewkę i uzupełnienie elektrolitów

Organizm w upale działa zupełnie inaczej niż podczas chłodniejszych dni. Krew transportuje do mięśni mniej tlenu, ponieważ jej spora ilość zostaje przetransportowana do skóry w celu schłodzenia. Problemy z utrzymaniem tempa biegu i poczucie ociężałości są czymś zupełnie naturalnym. Mimo wysokich temperatur, warto pamiętać o rozgrzewce. Może nią być także wolniejsze rozpoczęcie samego biegu, aby przyzwyczaić organizm do wymagających warunków pogodowych, tym bardziej że w trakcie upału funkcjonuje on na granicy wydolności. Doskonałym schłodzeniem jest natomiast spokojny, kilkuminutowy marsz po treningu, zakończony rozciąganiem.

Każdy biegacz, aby zachować odpowiednią ilość energii, musi także zwrócić uwagę na właściwe odżywianie.

– Upały wpływają negatywnie na wielu pasjonatów sportu. Może towarzyszyć nam ogólne zniechęcenie, ospałość czy brak entuzjazmu do podejmowania aktywności fizycznej. Antidotum stanowią owoce z dużą ilością wody, jak arbuz, truskawki, grejpfrut czy melon. Zawierają one ważne elektrolity, które mogą być utracone w wyniku wysiłku. To gwarancja orzeźwienia oraz przypływu energii – podsumowuje Patrycja Michałowska, dietetyk sportowy 4Faces.

Uzupełnienie elektrolitów jest szczególnie istotne po zakończeniu letniego treningu. Są one niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu, a ich niedobór może wywołać:

  • zaburzenia rytmu serca,
  • nadciśnienie
  • omdlenia,
  • drżenie mięśni.

Warto wówczas sięgnąć po napój izotoniczny, wodę z cytryną lub domieszką miodu, a także ze szczyptą soli himalajskiej, która nie jest poddawana obróbce chemicznej.

Najprostszym sposobem na upały jest jednak ich… unikanie. Nie każdy może pozwolić sobie na to, aby biegać w pełnym słońcu. Latem najlepiej ruszać się z samego rana, kiedy organizm jest wypoczęty, a temperatura najbardziej komfortowa bezpośrednio po nocy. Ponadto poranny trening pobudza organizm i dodaje nam energii. Alergicy powinni jednak zrezygnować z tego pomysłu – wieczorem stężenie pyłków w powietrzu jest niższe.

POLECAMY TEŻ: Wiosna akcja mobilizacja, czyli dlaczego warto zacząć jogging

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Jak “zasada trzech minut” może wpłynąć na Twoją relację z dzieckiem?

Jak “zasada trzech minut” może wpłynąć na Twoją relację z dzieckiem?
fot. Pixabay

W dzisiejszym świecie wolny czas to luksus. Często w pędzie odprowadzamy dziecko do przedszkola lub szkoły, biegniemy do pracy, gdzie cały dzień mamy ręce pełne roboty. Po 8 godzinach, z językiem wiszącym do pasa, lecimy odebrać dziecko, wpadamy do domu, robimy obiad… nagle okazuje się, że jest już późny wieczór i czas kłaść się spać. Rano powtórka – biegiem z przedszkola do pracy, z pracy po zakupy… Czy jesteś w stanie w tym pędzie zachować uważność i zaangażowanie w budowanie pozytywnych relacji z Twoimi bliskimi?

Zobacz też: Najlepsze, co możesz dać swojemu dziecku? Nuda! – sprawdź dlaczego

Trzy minuty do dużo czasu

W ciągu trzech minut jesteś w stanie okazać swojemu dziecku zainteresowanie, miłość i troskę, sprawić, że poczuje się zadbane i ważne. To wystarczający czas, by zapytać dziecko jak się czuje, jak minął mu/jej dzień, wysłuchać, co ma Ci do przekazania.

Taka uważność ma też pewien wymiar pragmatyczny: mając te informacje „na wejściu”, możemy na bieżąco modyfikować rodzinne plany, by wesprzeć dziecko lub poświęcić mu/jej więcej czasu, jeśli zachodzi taka potrzeba.

Witaj dziecko jak dawno niewidzianego przyjaciela

Idea “reguły pierwszych trzech minut” jest taka, że za każdym razem, kiedy rodzice spotykają dziecko po jakimś czasie rozłąki (dzień w przedszkolu, szkole, pracy, dłuższe oddzielne wyjście z domu)  powinni witać dziecko tak, jak wita się długo niewidzianego przyjaciela – radośnie, z uważnością i zainteresowaniem.

Większość dzieci w trakcie kilku pierwszych minut spotkania relacjonuje wszystko to, czym pragnie się z nami podzielić. Chodzi o to, żeby nie przegapić czasu, w którym dziecko najbardziej potrzebuje naszej uwagi.

Zobacz też: Weekendowa lekcja wrażliwości – czego może nauczyć Cię świnia?

Oko w oko

W ciągu tych pierwszych trzech minut spotkania ukucnij lub usiądź tak, by mieć oczy na wysokości oczu dziecka. Przytul dziecko i powiedz, że za nim tęskniłaś/tęskniłeś. Wysłuchaj, co ma Ci do powiedzenia.

Zapracowany rodzic z telefonem przy uchu wpada do przedszkola, łapie dziecko za rękę i pędzi dalej – ile razy widzieliście taki obrazek? Wielu rodziców, mimo najszczerszych chęci dbania o kontakt z dzieckiem i dobre samopoczucie całej rodziny, zapętla się w swoich zmartwieniach i obowiązkach.

Nietrudno to zrozumieć, wszyscy mamy wiele na głowie, to, że jesteśmy rozkojarzeni nie czyni to z nas złych ludzi, ani złych rodziców. Jednak aktywna praca nad uważnością może sprawić, że wyrwiemy się z tego schematu i zmienimy naszą relację z dzieckiem na lepsze.

Zobacz też: Własne komórki macierzyste pomagają dzieciom chorym na autyzm

Zaufanie to podstawa

Skupiając całą swoją uwagę na dziecku przez te pierwsze trzy minuty wysyłamy komunikat: jesteś dla mnie ważna/ważny, w tej chwili nic nie jest ważniejsze od Ciebie. Możesz powiedzieć mi wszystko, a ja będę dla Ciebie wsparciem.

Taka postawa sprawia, że kształtuje się między rodzicem a dzieckiem relacja oparta na zaufaniu.

Oczywiście, nie należy się spodziewać, że trzy minuty rozwiążą wszelkie problemy, zastąpią dziecku zabawę z rodzicem, czy wspólne spędzanie czasu. Można je natomiast potraktować jako coś w rodzaju „barometru nastroju”. Ten czas daje możliwość natychmiastowego wysłania pozytywnego komunikatu i zaplanowania dalszego działania adekwatnie do sytuacji.

Z pewnością nie zaszkodzi sprawdzić, jak zasada trzech minut zadziała w Twojej relacji z partnerem lub partnerką! Z dużym prawdopodobieństwem wniesie coś pozytywnego do Waszej relacji. W końcu każda miłość zasługuje na troskę.

 

 

 

 

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

Współczujące niemowlaki – czy empatia jest wrodzona?

Współczujące niemowlaki
Niemowlęta, zanim nauczą się chodzić czy mówić, potrafią ocenić postępowanie innych – Fot. Pixabay

Niemowlęta, zanim nauczą się chodzić czy mówić, potrafią ocenić postępowanie innych jako dobre lub złe, odczuwają empatię i współczucie, pocieszają i odczuwają coś, co nazywa się elementarnym poczuciem sprawiedliwości.

Do takich wniosków doszli naukowcy  z Uniwersytetu Yale analizując wyniki badań z udziałem małych dzieci. Profesor Paul Bloom, psycholog rozwojowy, badał moralność niemowląt i małych dzieci poprzez obserwację ich zachowań.

Jego książka „To tylko dzieci. Narodziny dobra i zła” jest teorią rozwoju moralności, próbą wyjaśnienia wpływu genów i środowiska na to, jakim człowiekiem się stajemy. Kilkudniowe noworodki nie lubią słuchać płaczu innych, najczęściej same wtedy zaczynają płakać. Jak się okazało, nie jest to bezsensowna reakcja na sam dźwięk – niemowlęta płaczą mocniej, kiedy słyszą płacz innego dziecka. Podejrzewa się, że jest to odruch empatii, współodczuwania z dzieckiem, które przeżywa negatywne emocje.

Zobacz też: Twoje dziecko kłamie? To dobry znak

Wrodzona moralność

Wielu naukowców już wcześniej podzielało zdanie Blooma, że zmysł moralny stanowi element naszego naturalnego wyposażenia. Thomas Jefferson pisał: „Zmysł moralny, czyli sumienie, to taka sama część człowieka, jak noga czy ręka. Jest dany wszystkim ludziom, choć u jednych jest silniejszy, a u innych słabszy, tak jak siła członków bywa większa lub mniejsza”.

Czym więc obdarza nas natura od najwcześniejszych lat?

  • zmysłem moralnym – pewną zdolnością do odróżniania dobra i zła,
  • empatią i współczuciem – doświadczaniem cierpienia w obliczu bólu doznawanego przez osoby z naszego otoczenia i pragnienia ulżenia im w tym bólu,
  • elementarnym poczuciem sprawiedliwości – skłanianiem się ku równemu podziałowi zasobów,
  • podstawowym poczuciem prawości – pragnieniem, by dobre uczynki były nagradzane, a złe – karane.

Ta nasza wrodzona dobroć ma jednak swoje granice – bywamy obojętni , czujemy wrogość wobec obcych, często jesteśmy małostkowi i nietolerancyjni. Nasze emocjonalne, instynktowne reakcje, szczególnie wstręt, mogą spowodować straszliwe czyny.

Jak nauczyć dzieci empatii?

Martin Hoffman, amerykański psycholog proponuje rodzicom prosty sposób na rozbudzenie w dziecku empatii. Tę praktykę nazywa indukcją. Polega ona na tym, że jeśli dziecko kogoś skrzywdziło lub niebezpiecznie zbliża się do wyrządzenia komuś krzywdy, rodzic zachęca do przyjęcia roli tej osoby – to empatyczne kuksańce, dzięki którym młodzi ludzie wdrażani są do nawykowego przyjmowania punktu widzenia innych osób. Komunikat, który otrzymują brzmi: nie masz żadnych moralnych przywilejów.

Zobacz też: Przedszkole czy niania? Zobacz, która opcja jest korzystniejsza dla rozwoju dziecka

Często wydaje nam się, że jesteśmy niewolnikami naszych emocji, a nasze moralne sądy i działania są skutkiem mechanizmów, których nie jesteśmy świadomi i nad którymi nie jesteśmy w stanie zapanować. A prawda jest taka, że nasza moralność działa zgoła inaczej – wiemy o tym na podstawie naszego codziennego doświadczenia oraz naukowych odkryć psychologii rozwojowej – twierdzi Paul Bloom.

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Trauma we wczesnym dzieciństwie uszkadza mózg

Trauma we wczesnym dzieciństwie uszkadza mózg
Wspomnienia z dzieciństwa decydują o naszym charakterze. – Fot. Pixabay

Traumy w dzieciństwie, takie jak rodzicielskie zaniedbanie, molestowanie seksualne i przemoc powodują uszkodzenie mózgu i doprowadzają do depresji w dorosłym życiu.

Po raz pierwszy badacze połączyli zmiany w strukturze mózgu do traumatycznych wydarzeń we wczesnym dzieciństwie i problemów ze zdrowiem psychicznym w późniejszym życiu.

Już co czwarty Polak w dorosłym życiu cierpi na schorzenia psychiczne takie jak m.in. depresja.              W opublikowanych w piśmie medycznym „Lancet” badaniach odkryto, że kora przedczołowa jest mniejsza u tych dorosłych, którzy w dzieciństwie doświadczali złego traktowania.

Zobacz też: Depresja to nie młodzieńczy bunt

Traumatyczne doświadczenia są bardzo powszechne. 67 % populacji miało przynajmniej jedno doświadczenie tego typu, badania wykazały, że im więcej tego typu doświadczeń, tym gorsze zdrowie.

Jak się okazało, doświadczenia z dzieciństwa nie tylko wpływają na układ nerwowy, ale także przyczyniają się do jego zmiany. Także na poziomie neurologicznym. Wcześniejsze badania łączyły te uszkodzenia mózgu z obecnością nadmiernego stresu w codziennym życiu.

Według danych statystycznych policji w 2017 roku, w ramach działań podjętych w procedurze “Niebieska linia” ogólna liczba ofiar przemocy wynosiła 92 529, a liczba osób podejrzewanych o przemoc w rodzinie to 76 206. W tym samym roku konsultanci pogotowia “Niebieska linia”, odebrali 652 połączenia, od osób małoletnich. Według danych statystycznych GUS 8191 małoletnich, umieszczono po raz pierwszy rodzinnej w pieczy zastępczej, natomiast w instytucjonalnej pieczy zastępczej przebywało ich 16 900.

Zobacz też: Dieta dla mózgu

Do szpitala zostało przyjętych 110 ochotników, borykających się z zaburzeniami psychicznymi, głównie z depresją, którzy monitorowani byli przez kolejne 2 lata. Ich zadaniem było dokładne wypełnienie formularza – wywiad miał na celu wyłapanie incydentów takich jak: przemoc psychiczna i fizyczna, zaniedbanie emocjonalne i molestowanie seksualne. Następnym badaniem był rezonans magnetyczny – sprawdzano rodzaj i wielkość zmian w strukturze mózgu.

Dr Nils Opel, odpowiedzialny za badania powiedział: „Ponieważ zdajemy sobie sprawę, jak duże znaczenie na emocje ma kora przedczołowa, możliwe jest, że zmiany w jej wielkości powodują mniejszą reakcję na konwencjonalne leczenie u tej grupy pacjentów”.

To znaczące odkrycie rzuca nowe światło na choroby psychiczne wynikające z traum dzieciństwa. Przyszłe badania będą skierowane na to, w jaki sposób przełożyć te wyniki na pomoc, opiekę i leczenie ludzi z takimi zaburzeniami.

Jak się okazuje – wspomnienia z wczesnego dzieciństwa nie tylko decydują o charakterze i o tym, kim jesteśmy.  Mogą też trwale uszkodzić mózg.

 

Źrodło: Telegraph.co.uk

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Ojce i Dziatki – Międzypokoleniowy Festiwal Literatury Dziecięcej promuje czytelnictwo wśród dzieci

Ojce i Dziatki - Międzypokoleniowy Festiwal Literatury Dziecięcej promuje czytelnictwo wśród dzieci
fot.MFLD

Międzypokoleniowy Festiwal Literatury Dziecięcej promuje wartościową literaturę i jej autorów oraz wydawców. Zaplanowane są interaktywne spotkania z literatami, warsztaty z artystami, happeningi, wystawy, gry i konkursy literackie. Niby wszystko jak zwykle, jednak działania skierowane są do dzieci głównie w kontekście rodziny, jako miejsca, w którym wykształcane i utrwalane są nawyki czytelnicze.

Festiwal literatury dziecięcej

Międzypokoleniowy Festiwal Literatury Dziecięcej rusza w maju w Warszawie i potrwa aż to grudnia. Obejmie swoim działaniem Warszawę, Radom, Wrocław, Opole, Gdynię, Sopot, Lublin, Zamość, Katowice i Dąbrowę Górniczą.

Aktywizujące wszystkich członków rodziny działania wokół książek mają wspierać rodziców i dziadków w ich rolach i wzmacniać więzi międzypokoleniowe. Festiwal ma być sposobem na spędzenie czasu z książką i ze sobą nawzajem inspirująco, literacko i rodzinnie.

To także odpowiedź na potrzeby seniorów, którzy chętnie skorzystają z wydarzeń lokalnych, by dojechać z wnukami do największych miast zwyczajnie brak im siły.

Zobacz też: Rodzic, który chce ‘za bardzo’. Sprawdź, czy nie zatruwasz życia swojemu dziecku!

Pierwsze takie wydarzenie w Polsce

– Mamy za sobą 5 letnią pracę przy jednym z większych festiwali literatury dla dzieci. Gdy go tworzyliśmy, nie było takich imprez w Polsce – teraz jest zupełnie inaczej – a pomimo tego, problem niskich wskaźników czytelnictwa nie znika.

Czasem trzeba się zatrzymać i sprawdzić co można zrobić lepiej. Mamy przynajmniej kilka takich punktów, to nie są łatwe zadania, ale zamierzamy je sukcesywnie wdrażać  – wyjaśnia dyrektorka festiwalu, prezes grupy Czas Dzieci, Agnieszka Karp-Szymańska.

Festiwal zakłada aktywności nie tylko w miastach festiwalowych, ale też szereg atrakcji, w które można włączyć się niezależnie od miejsca zamieszkania.

Zobacz też: „Siedem dni” – skłaniająca do refleksji na temat przemocy w szkole powieść dla nastolatków

Otwarty, partnerski, międzypokoleniowy

Międzypokoleniowy, bo dla dzieci liczy się rodzina.

Partnerski, bo organizatorzy stworzyli ideę miast partnerskich. Duże ośrodki kulturalne, których naturalną rolą jest wyznaczanie kierunków, wskazywanie trendów, odważne parcie do przodu  to nie jedyne miejsca na mapie, gdzie będzie działał festiwal.

Otwarty, bo organizatorzy cieszą się, gdy miasto, instytucja, księgarnia lub wydawca chcą dołączyć.

Szczegółowe informacje na temat Festiwalu znajdziesz tutaj.

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.