Przejdź do treści

„Trudne” dziecko – czy jest w życiu skazane na porażkę?

Dwójka dzieci bawi się zabawkami
Fot. fotolia – Dzieci w złobku

Rodzicielstwo to spore wyzwanie. Bycie rodzicem „trudnego” dziecka to wyzwanie podwójne. Choć nie ma jasnej definicji dziecka trudnego, to każdy rodzic ma na ten temat własne wyobrażenia.

Często już w niemowlęctwie wiadomo, że dziecko należy do bardziej wymagających. Dużo płacze, trzeba je nosić, niewiele śpi, trudno je ukoić, dobrze funkcjonuje jedynie w ściśle określonych warunkach. Rodzice mają poczucie przewlekłego zmęczenia. Próbują przetrwać niemowlęctwo swojego dziecka mając nadzieję, że z czasem będzie łatwiej. Trudno być rodzicem trudnego dziecka. Nie tylko dlatego, że nie do końca wiadomo, jak się nim zajmować, ale również z obawy o jego przyszłość. Tymczasem okazuje się, że to, czy i jak temperament dziecka wpłynie na jego przyszłość, jest w znacznej mierze zależne od opieki rodzicielskiej.

Trudne dziecko, a może bardziej wrażliwe?

Rodzic, który godzinami nosi swoje płaczące niemowlę, rodzic próbujący ulżyć niemowlęciu cierpiącemu z powodu kolki lub rodzic dziecka nieśpiącego może zastanawiać się, jaka przyszłość czeka jego dziecko. Czy w przyszłości również będzie tak wrażliwe i delikatne, czy zawsze będzie potrzebowało szczególnych warunków, żeby się uspokoić? Odpowiedź na to pytanie jest równie złożona, jak samo zagadnienie. Trudne dzieci to te, które mają szczególną trudność w regulowaniu swoich uczuć, emocji i potrzeb. Gorzej śpią, często lub nieustannie płaczą, mają kłopoty z jedzeniem. Prawdopodobnie część z tych trudności można przypisać temperamentowi, a więc cechom wrodzonym. Z drugiej jednak strony każde dziecko wyrasta w jakimś środowisku, zwykle w rodzinie i przede wszystkim w relacji. Te czynniki muszą mieć na nie wpływ.

Wyniki badań opublikowane w 2011 roku pokazały, że dzieci, które w niemowlęctwie uznawane były za trudne (według wymienionych wcześniej kryteriów), częściej w przyszłości cierpiały z powodu ADHD oraz przejawiały zachowania agresywne.

Gdyby tak było zawsze, byłaby to bardzo zła wiadomość dla dzieci oraz ich rodzin. Znaczyłoby to, że dzieci są skazane na trudności i że w zasadzie niewiele można zrobić. Jednak to, co pokazują inne badania, to znaczenie relacji oraz środowiska.

Po pierwsze: dobre relacje

Na uniwersytecie w Maryland przebadano 84 dzieci. Badania obejmowały dzieci od narodzin aż do drugich urodzin. Określono stopień wrażliwości każdego dziecka – w zależności od tego, w jaki sposób reagowało ono na dźwięk dzwonka lub rozbieranie. Następnie, kiedy dzieci ukończyły pierwszy rok życia, zbadano ich styl budowania nowych relacji. W wieku 18-24 miesięcy dzieci ponownie zostały zaproszone do laboratorium, żeby określić, jak reaguje na nieznane otoczenie. Zauważono, że te dzieci, które były bardziej drażliwe jako niemowlęta, częściej i łatwiej wchodziły w interakcje z nowym otoczeniem, jeśli zbudowały bezpieczny styl przywiązania z matkami.

Dzieci, które w niemowlęctwie były bardziej drażliwe, ale nie tworzyły z matkami bezpiecznego przywiązania, w wieku około dwóch lat były mniej towarzyskie. Co ciekawe, w przypadku dzieci, które w okresie niemowlęctwa nie były nadmiernie wrażliwe, rodzaj relacji z matką nie miał wpływu na ich zachowania społeczne.

Analizy te dowodzą, że dzieci, które w dzieciństwie są „trudniejsze”, mają większą wrażliwość i wymagają szczególnej opieki rodzicielskiej. Dobra opieka pozwoli im rozwijać umiejętności społeczne i eksplorować nieznane miejsca bez nadmiernego lęku. Z kolei dzieci, których rodzice nie potrafią się do nich dostroić i właściwie odpowiedzieć na ich potrzeby, mogą być bardziej wycofane i unikać kontaktów społecznych.

Trudne dziecko i jego trudny start w życie

Z badań tych płyną ważne wnioski i praktyczne wskazówki. Przede wszystkim przywykliśmy myśleć o temperamencie jak o stałej niezmiennej. Rozumiemy temperament jako trwałą cechę człowieka, niepodlegającą wpływom środowiskowym. Tymczasem okazuje się, że jest inaczej. Rodzice trudnych dzieci, nadwrażliwych, płaczliwych, trudnych do utulenia i sprawiających wrażenie, że nic nie jest w stanie ich ukoić, bardzo korzystają ze wsparcia rodziców.

Dzieci trudne są wrażliwe na środowisko zewnętrzne, ale również na swoich rodziców. Przy odpowiednim wsparciu mają szanse stać się dziećmi otwartymi, czerpiącymi z życia społecznego.

To dobra wiadomość dla rodziców; ich ogromne wysiłki nie idą nie marne. Nie służą jedynie doraźnemu uspokajaniu dziecka, ale również jego rozwojowi.

Zachowanie człowieka to skomplikowane zagadnienie, zależne od wielu czynników. Wierzymy w biologię, ponieważ daje nam twarde dowody. Jednak czynniki biologiczne, wrodzone, są silnie modyfikowane przez okoliczności. Można sobie wyobrazić przecież całkowicie zdrowe dziecko, które – wychowywane w skrajnie niekorzystnych warunkach – nie rozwinie  w sobie wiele więcej niż zdolność do przeżycia. Podobnie jest z wrażliwymi dziećmi, o których często mówimy, że są trudne. Też nie bez przyczyny, ponieważ rzeczywiście mają one trudniejszy start życiowy. Żeby móc się rozwijać (a potencjał mają przecież ogromny, jak pokazują badania), potrzebują wrażliwych i cierpliwych rodziców. Rodzice z kolei nie zawsze mają te umiejętności. Niczyja to wina. Warto wówczas, żeby rodzice najpierw zadbali o siebie, jeśli mają przez wiele miesięcy i lat dbać o drugiego, całkiem zależnego od nich człowieka.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Profesjonalna diagnoza bez wychodzenia z domu? Już wkrótce umożliwią to wideowizyty lekarskie

Laptop, a przy nim stetoskop lekarski i okulary /Ilustracja do tekstu: Wideowizyty lekarskie, czyli e-przychodnia na wyciągnięcie ręki. Telemedycyna
Fot.: rawpixel /Unsplash.com

Szacuje się, że wkrótce nawet 70-80 proc. wizyt pierwszego kontaktu będzie realizowane w domu pacjenta, za pośrednictwem rozwiązań telemedycznych. Domowe testery objawów pozwolą na rozpoznanie choroby, a lekarz postawi wstępną diagnozę podczas wideowizyty lekarskiej.

Starzejące się w wysokim tempie społeczeństwo ma bezpośrednie przełożenie na wzrost zapotrzebowania na wizyty lekarskie. W takim samym tempie nie przybywa jednak lekarzy, co powoduje coraz dłuższe kolejki do gabinetów. Rozwiązaniem może się okazać telemedycyna.

– Telemedycyna jest przyszłością pod względem wstępnego i docelowego leczenia w krajach Europy Zachodniej, w krajach bogatszego świata północy. Telemedycyna […] w przyszłości będzie w 70-80 proc. realizowała wszelkie konsultacje pierwszego kontaktu, które będą wymagane w ramach rozpoznania, wstępnego przekierowania – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Marcin Grabowski, twórca iWylecz24.pl.

Wideowizyty lekarskie, czyli przychodnia na wyciągnięcie ręki

Według raportu „E-zdrowie oczami Polaków”, aż 72 proc. polskich pacjentów uważa, że lekarze zbyt dużo czasu przeznaczają na wypełnianie dokumentów. W ciągu 20-minutowej wizyty aż 16 minut zajmują takie czynności jak zapoznanie się z historią choroby czy wypisanie recepty, co oznacza, że na badania lekarzowi zostają 4 minuty. Według 65 proc. badanych współczesny system e-zdrowia jest zbyt słabo rozwinięty i nie wykorzystuje potencjału, jaki drzemie w nowoczesnych technologiach. Na rynku już pojawiają się pierwsze prywatne przychodnie realizujące wideowizyty, a do tego dostępnych jest coraz więcej domowych urządzeń pozwalających na samodzielne badania.

– Gdy mamy potrzebę badania fizykalnego, nic nie zastąpi wizyty w gabinecie. Natomiast wraz z rozwojem telemedycyny rozwija się też technologia monitoringu procesów życiowych. Może się okazać, że mając specjalnie urządzenia, które monitorują nasze procesy życiowe, możemy się sami badać. W ten sposób cukrzycy mogą zbadać poziom krwi, inni pacjenci – tętno, ciśnienie i inne rzeczy, które w połączeniu z telemedycyną mogą bardzo przyspieszyć proces wstępnego rozpoznawania – tłumaczy ekspert.

CZYTAJ TAKŻE: Śmierć łóżeczkowa dotyka kilka tysięcy dzieci rocznie. Dzięki małemu gadżetowi uda się jej uniknąć

Tester objawów zastąpi lekarza pierwszego kontaktu

Nowe technologie pojawiają się jednak nie tylko w placówkach prywatnych. Ministerstwo Zdrowia prowadzi prace nad informatyzacją powszechnej służby zdrowia. Już dziś w Siedlcach i Skierniewicach prowadzony jest pilotażowy program e-recepty, który w 2020 roku ma być wprowadzony w całym kraju. Umożliwi wystawianie recept w formie elektronicznej w każdym gabinecie lekarskim. Na wprowadzenie rozwiązań telemedycznych w publicznej służbie zdrowia będzie jednak trzeba poczekać znacznie dłużej.

– W tym momencie jest niewiele takich miejsc na świecie, które my nazywamy cyfrowym centrum zdrowia. Niewiele jest takich rozwiązań, które by te wszystkie rozwiązania łączyły. Bardziej się skupiają w tej chwili właśnie na testerze objawów, na wstępnym rozpoznaniu, gdzie w kilku stanach w USA to pełni funkcję lekarza pierwszego kontaktu. Tester objawów też bardzo mocno rozwija się w Indiach, teraz jest także z powodzeniem wprowadzany na terenie Niemiec – twierdzi Marcin Grabowski.

Według raportu mHealth Intelligence rynek telemedycyny rozwija się bardzo dynamicznie. Do 2020 roku jego wartość ma osiągnąć 49 mld dol.

Źródło: newseria.pl

POLECAMY TAKŻE: Wyprawka 300 plus. Jak dostać pieniądze na wyprawkę dla dziecka? Zobacz, gdzie i kiedy należy złożyć wniosek

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Szczepienia przed podróżą: które obowiązkowe, które dodatkowe? Wyjaśnia lekarz medycyny podróży

Rodzina z dzieckiem na plaży /Ilustracja do tekstu: Szczepienia przed podróżą: które obowiązkowe, które dodatkowe? Wyjaśnia lekarz
Fot.: Natalya Zaritskaya /Unsplash.com

Letni urlop to nie tylko czas odpoczynku, dobrej zabawy i niezapomnianych przygód. Często to także nowe, nieznane nam środowisko i miejsca, w których możemy być narażeni na choroby. Dlatego bardzo ważne jest, by do wyjazdu dobrze się przygotować, m.in. wykonując niezbędne szczepienia i odbywając wizytę u lekarza medycyny podroży.

Konsultacja z lekarzem medycyny podróży: dla kogo?

Konsultacja z lekarzem medycyny podróży zalecana jest szczególnie osobom planującym wyjazdy zagraniczne do krajów tropikalnych, w których istnieje zwiększone ryzyko zarażenia się szeregiem chorób zakaźnych. Lekarz medycyny podróży podpowie nam, jak uniknąć zakażeń pokarmowych, oraz doradzi, przeciw jakim chorobom powinniśmy się zaszczepić, by urlop był nie tylko udany, ale i zdrowy.

– Wybór szczepień zależy od indywidualnego stanu zdrowia czy sytuacji epidemiologicznej kraju, który planujemy odwiedzić. Warto jednak wiedzieć, gdzie wymagane są szczepienia obowiązkowe, a w których krajach powinniśmy rozważyć dodatkową ochronę, związaną ze zwiększonym ryzykiem występowania choroby na danym terenie. Jest to szczególnie ważne, jeśli spodziewamy się niskiej jakości warunków higienicznych na miejscu naszego wypoczynku, słabego poziomu opieki zdrowotnej czy tropikalnych owadów, które mogą przenosić choroby zakaźne – tłumaczy dr hab. n. med. Bożena Walewska-Zielecka, lekarz medycyny podróży, dyrektor ds. medycznych Medicover Polska

Warto zauważyć, że szczepienia – chroniąc nas przed wystąpieniem problemów ze zdrowiem – zmniejszają też ryzyko ewentualnej hospitalizacji. Ta zaś w niektórych regionach, szczególnie w krajach tropikalnych i rozwijających się, może stanowić dla nas zagrożenie.

Konsultację z lekarzem medycyny podróży powinni rozważyć także ci urlopowicze, którzy chcą aktywnie spędzać wakacyjny czas. Uzyskają oni cenne wskazówki dotyczące m.in. tego, jak bezpiecznie nurkować, uprawiać wspinaczkę lub inne sporty ekstremalne.

Konsultacje i szczepienia przed podróżą: zgłoś się na kilka tygodni przed wyjazdem!

Do specjalisty medycyny podróży należy wybrać się na ok. 1,5 miesiąca przed planowanym wyjazdem. Udając się na konsultację, zabierzmy ze sobą:

  • listę leków, które przyjmujemy,
  • dokumenty potwierdzające wcześniejsze szczepienia.

Jeśli posiadamy tzw. żółtą książeczkę, warto także zabrać ją ze sobą. Pomoże to ustalić schemat i zakres potrzebnych szczepień przed podróżą.

Szczepienia przed podróżą: dur brzuszny, zapalenie wątroby, żółta gorączka i co jeszcze?

Przed podróżą należy odpowiednio wcześnie upewnić się, że zostały u nas wykonane wszystkie szczepienia obowiązkowe, wyszczególnione w programie szczepień ochronnych. Powinniśmy też sprawdzić, czy kraj, do którego planujemy podróż, wymaga wpisu świadczącego o uodpornieniu przeciwko żółtej gorączce. W części krajów świata szczepienie to jest obligatoryjne i nie jest możliwe przekroczenie granicy bez przedstawienia świadectwa szczepienia.

W bardzo wielu krajach zalecane jest są też szczepienia: przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B, błonicy, tężcowi i polio.

Dla własnego bezpieczeństwa warto wykonać także inne szczepienia:

  • szczepienie przeciwko durowi brzusznemu – szczepienie to powinno zostać wykonane w przypadku podróży do krajów o odmiennej strefie klimatycznej, zwłaszcza do Azji i Afryki (m.in. do Tanzanii, Kenii, Chin, Egiptu, Indii, Indonezji, Iranu, Malezji, na Malediwy, do Maroka, Meksyku, na Seszele, Sri Lankę, do Kambodży, Laosu czy Wietnamu);
  • szczepienie przeciwko WZW typu A – szczepienie to zalecane jest niemal we wszystkich krajach świata;
  • szczepienie przeciwko wściekliźnie – choroba ta występuje niemal na całym świecie, dlatego warto się zaszczepić niezależnie od kierunku wyjazdu. Szczepienie przeciwko wściekliźnie jest szczególnie zalecane w przypadku wyjazdu w dzikie, wiejskie tereny krajów strefy tropikalnej, jeśli dostęp do placówek opieki medycznej będzie utrudniony. Należy pamiętać, że szczepionka ta nie zwalnia ze szczepienia poekspozycyjnego, które podawane jest, jeśli dojdzie do ugryzienia przez nieznanego ssaka (w tym nietoperza), ale zmniejsza liczbę dawek szczepionki, które należy wówczas przyjąć;
  • szczepienie przeciwko cholerze – szczepienie to zaleca się przed wyjazdem do części krajów rozwijających się: w Azji, Afryce, Ameryce Środkowej i Południowej, jeśli stwierdzono tam ogniska cholery lub jeśli w nieodległym czasie doszło tam do katastrof czy kataklizmów. Szczepionka przeciwko cholerze daje krzyżową odporność z bakteriami biegunki podróżnych – dlatego warto rozważyć to szczepienie, jeśli wybieramy się w region tropiku i będziemy przebywać w warunkach niskiego standardu higieniczno-sanitarnego;
  • szczepienie przeciwko japońskiemu zapaleniu mózgu – szczepienie to zalecane jest w przypadku podróży do krajów azjatyckich (Filipiny, Korea Północna, Korea Południowa, Laos, Malezja, Mongolia, Nepal, Pakistan, Rosja, Singapur, Sri Lanka, Tajwan, Tajlandia, Timor, Wietnam, wyspy zachodniej części Pacyfiku) oraz Australii i Oceanii. Szczególnie ważne jest, gdy planujemy wyjazd do Papui Nowej Gwinei – zwłaszcza, jeśli będziemy podróżować po terenach wiejskich i lasach tropikalnych, a podróż planujemy na dłużej niż jeden miesiąc. Wyjeżdżając
    na wakacje w porze nasilonego występowania komarów, warto zabezpieczyć się również w przypadku krótszej podróży;
  • szczepienie przeciwko żółtej gorączce – przedstawienie certyfikatu tego szczepienia wymagane jest w niektórych krajach afrykańskich (Angola, Burundi, Etiopia, Gabon, Ghana, Kongo, Wybrzeże Kości Słoniowej, Liberia, Mali, Sierra Leone, Togo). Jeśli w tych krajach jesteśmy tranzytem, to w kraju docelowym także możemy spodziewać się kontroli certyfikatu. Szczepienie przeciwko żółtej gorączce jest także mocno rekomendowane w przypadku podróży do Brazylii, Boliwii czy Kolumbii. Szczegółowe informacje na ten temat można uzyskać podczas wizyty u lekarza medycyny podróży.

Niektóre kierunki podróży wymagają także profilaktyki antymalarycznej. Właściwy lek dobierany jest w zależności od planowanego miejsca pobytu i stanu zdrowia pacjenta.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Pozwalają słuchać muzyki, a przy tym mierzą temperaturę i tętno dziecka. Inteligentne słuchawki wkraczają na rynek

Szczepienie przed podrożą: przyda się także na urlop w Polsce!

O szczepieniach warto też pomyśleć wtedy, gdy planujemy wakacje w Polsce. Choć może wydać się to zbyteczne, tego typu wyjazdy również wiążą się ze zwiększonym ryzykiem zakażenia szeregiem chorób, w szczególności:

  • wirusowym zapaleniem wątroby typu A,
  • wirusowym zapaleniem wątroby lub B.

Do zakażenia WZW typu A może dość drogą pokarmową – podczas spożywania żywności i napojów niewiadomego pochodzenia. Ryzyko zachorowania na WZW B może być związane z korzystaniem z zabiegów kosmetycznych czy wykonywaniem tatuaży i przekłuć. Źródłem zakażenia zarówno WZW A, jak i B może być także kontakt seksualny bez zabezpieczenia z osobą zakażoną.

Szczepienia należy mieć również na uwadze, planując wakacje na łonie natury: nad jeziorem lub
w górach, oraz wtedy, gdy wysyłamy dzieci na kolonie i obozy. W takich sytuacjach warto rozważyć szczepienie przeciwko kleszczowemu zapaleniu mózgu.

POLECAMY TEŻ: Beata Szydło zabrała głos w sprawie szczepień dzieci

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Maria Skłodowska-Curie najbardziej wpływową kobietą w historii. Wyprzedziła Margaret Thatcher i Maryję

Czarno-białe zdjęcie: Maria Skłodowska-Curie
Fot.: Wikimedia Commons

Maria Skłodowska-Curie, polska naukowczyni, pionierka badań nad promieniowaniem i dwukrotna zdobywczyni nagrody Nobla, wygrała w plebiscycie na najbardziej wpływową kobietę w historii. „Ma na swoim koncie niezwykle różnorodne osiągnięcia” – podkreślono w uzasadnieniu jej nominacji.

Plebiscyt „100 kobiet, które zmieniły świat” został zorganizowany przez BBC History z okazji setnej rocznicy wprowadzenia w Wielkiej Brytanii praw wyborczych dla kobiet. Nominacje do tytułu najbardziej wpływowej kobiety w historii zgłosiło 10 znanych historyczek (każda zaproponowała po 10 nazwisk). Ostatecznego wyboru dokonali czytelnicy magazynu. To dzięki ich głosom zwyciężczynią została Maria Skłodowska-Curie.

Najbardziej wpływowa kobieta w historii: Maria Skłodowska-Curie

Maria Skłodowska-Curie urodziła się w 1867 r. w Warszawie, gdzie ukończyła gimnazjum. Z uwagi na brak rozwiązań prawnych, które umożliwiałyby jej kontynuację nauki na polskim uniwersytecie, wyjechała do Paryża, by podjąć studia na Sorbonie. To tam – jako prekursorka radiochemii – rozwinęła swoją karierę naukową i poznała przyszłego męża – Piotra Curie.

Niezwykłe dokonania, które słynna Polka ma na swoim koncie, uwzględniają odkrycie dwóch nowych pierwiastków – radu i polonu, a także rozwój teorii promieniotwórczości i technik rozdzielania izotopów promieniotwórczych. Analizy, które prowadziła, były kluczowe dla zastosowania zdjęć rentgenowskich w chirurgii. Z inicjatywy polskiej chemiczki prowadzono też pierwsze badania nad leczeniem raka za pomocą promieniotwórczości.

Maria Skłodowska-Curie: dwa Noble mimo dyskryminacji

Za swoje zasługi dla nauki Maria Skłodowska-Curie została dwukrotnie wyróżniona nagrodą Nobla: w 1903 r. (w dziedzinie fizyki; wraz z mężem Pierre’em Curie i Henrim Becquerelem) oraz w 1911 r. (w dziedzinie chemii; samodzielnie – już po śmierci męża). Przejąwszy stanowisko nauczycielskie po tragicznej śmierci Pierre’a, Maria stała się również pierwszą kobietą, która rozpoczęła nauczanie na Sorbonie. Jako pierwsza przedstawicielka tej płci spoczęła też w paryskim Panteonie – w dowód uznania zasług naukowych.

Pomimo ogromnych sukcesów Maria Skłodowska-Curie spotykała się z niechęcią męskiego środowiska naukowego we Francji i nigdy nie otrzymała należytych korzyści finansowych za swoją pracę. Pod koniec lat 20. ub.w. podupadła na zdrowiu. Zmarła 4 lipca 1934 r. z powodu złośliwej anemii i choroby popromiennej, ale o jej dokonaniach świat pamięta do dziś.

Nominację Skłodowskiej-Curie do prestiżowego plebiscytu zgłosiła Patricia Fara, prezeska Brytyjskiego Stowarzyszenia Historii Nauki. Jak uzasadniła swój wybór, słynna Polka nie tylko dokonała ogromnego wkładu w rozwój nauki, ale też z odwagą przezwyciężała społeczno-polityczne przeciwności, które stały na jej drodze do kariery naukowej.

– W Polsce jej rodzina cierpiała pod rosyjskim reżimem. We Francji uznano ją za podejrzaną jako cudzoziemkę. I oczywiście gdziekolwiek się nie udała, była dyskryminowana jako kobieta – zaznaczyła Patricia Fara.

CZYTAJ TAKŻE: Zakaz noszenia spódniczek w brytyjskich szkołach. Nowoczesny pomysł czy dyskryminacja?

Najbardziej wpływowe kobiety w historii: Rosa Parks, Emmeline Pankhurst

Na drugim miejscu podium najbardziej wpływowych kobiet w historii znalazła się Rosa Parks, afroamaerykańska działaczka na rzecz praw człowieka, określana jako „matka ruchu praw obywatelskich” i symbol walki z segregacją rasową w USA. To dzięki jej aktywnemu sprzeciwowi amerykański sąd uznał, że przepisy w sprawie segregacji rasowej w autobusach są niezgodne z konstytucją Stanów Zjednoczonych.

Pierwszą trójkę zwyciężczyń plebiscytu uzupełniła Emmeline Pankhurst, współzałożycielka ruchu sufrażystek, skupiającego działaczki walczące o przyznanie Brytyjkom praw wyborczych. Motto Pankhurst brzmiało:

„rozbita szyba to najcenniejszy dziś argument w polityce”.

Za jej przyzwoleniem inne sufrażystki wybijały szyby w oknach mieszkań polityków, którzy byli przeciwni realizacji postulatu przyznania praw wyborczych kobietom. Podczas I wojny światowej zorganizowała kampanię na rzecz włączania kobiet do pracy zawodowej.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kobietka ze złączonymi kolankami. Czy moje ciało jest naprawdę MOJE?!

 20 najbardziej wpływowych kobiet według głosów czytelników BBC History:

  1. Maria Skłodowska-Curie
  2. Rosa Parks
  3. Emmeline Pankhurst
  4. Ada Lovelace
  5. Rosalind Franklin
  6. Margaret Thatcher
  7. Angela Burdett-Coutts
  8. Mary Wollstonecraft
  9. Florence Nightingale
  10. Marie Stopes
  11. Eleonora Akwitańska
  12. Maryja z Nazaretu
  13. Jane Austen
  14. Budyka
  15. Diana, księżna Walii
  16. Amelia Earhart
  17. Królowa Wiktoria
  18. Josephine Butler
  19. Mary Seacole
  20. Matka Teresa z Kalkuty

Źródło: historyextra.com

POLECAMY RÓWNIEŻ: Pearl Jam wspiera Ogólnopolski Strajk Kobiet. Niezwykły gest muzyków podczas koncertu w Krakowie

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Pierwsze wiersze. Czytaj dziecku od kołyski, by wspierać jego rozwój i budować bliskość

Plakat akcji "Mała książka - wielki człowiek". Na nim rysunek śpiącego niemowlęcia, nad którego głową widnieje postać z czytanej bajki /Ilustracja do tekstu: Wiersze dla niemowląt. Czytanie dziecku warto zacząć już narodzin
mat. prasowe

„Pierwsze wiersze dla…” to zbiór najpiękniejszych utworów autorstwa wybitnych polskich poetów, m.in. Juliana Tuwima, Wandy Chotomskiej, Ludwika Jerzego Kerna i Jana Brzechwy. Od innych wydań tomików poetyckich różni się tym, że został przygotowany z myślą o najmłodszych pacjentach oddziałów położniczych w Polsce, by już od pierwszych chwil życia pobudzać ich wyobraźnię i rozwijać ciekawość czytelniczą.

Niezwykła publikacja powstała w ramach kampanii społecznej „Mała książka – wielki człowiek”, realizowanej przez Instytut Książki i dofinansowanej przez Ministerstwo Kultury. Jej celem jest zachęcenie rodziców, by czytali dzieciom już od pierwszych miesięcy życia.

W ramach inicjatywy na polskie oddziały położnicze trafi aż 360 tys. sztuk wyjątkowego tomiku wierszy. To jeden z największych nakładów w kraju; średnio polskie książki wydawane są w 3 000 egzemplarzy. Bestsellery polskich autorów osiągają zaś nakład 100-150 tys. egzemplarzy, a zagranicznych – 300 000.

Zaproszenie do czytelniczego świata

Do pięknie zilustrowanych wierszy dołączona została specjalna broszura przedstawiająca korzyści płynące z czytania dziecku na różnych etapach jego życia. Ten pakiet czytelniczy dla malucha każdy rodzic otrzyma za darmo.

Rozprowadzanie książek już trwa. W ramach akcji pilotażowej, rozpoczętej w grudniu 2017 r., do 360 szpitali trafiło 100 tys. wyprawek czytelniczych dla najmłodszych.

POLECAMY RÓWNIEŻ: „Zaczytana Biblioteka” w Szpitalu Specjalistycznym im. Św. Rodziny

Czytanie dziecku wspiera jego rozwój

Kampania społeczna „Mała książka – wielki człowiek” ma przypominać o korzyściach wynikających ze wspólnego, rodzinnego czytania już od pierwszych miesięcy życia dziecka. Warto bowiem pamiętać, że czytelnictwo zaczyna się od kołyski, na długo przed dniem, w którym dziecko zacznie samodzielnie składać litery.

Czytanie dziecku sprzyja budowaniu silnych więzi

Właściwie dobrane książki rozwijają dziecięcy umysł i emocje, kształtują kompetencje językowe, zakorzeniają w kulturze i rozbudzają wyobraźnię. Dziecko nie do końca jeszcze rozumie znaczenie wszystkich słów, ale słyszy głos i intonację, czuje rytm wypowiadanego tekstu i płynące z niego emocje. Dzięki temu rozwija się intelektualnie i społecznie. Wspólna lektura może stać się nie tylko wielką przyjemnością, ale przede wszystkim wspaniałą okazją do budowania bliskości oraz silnych i trwałych więzi rodzinnych.

Kampania społeczna „Mała książka – wielki człowiek” została dofinansowana przez resort kultury w ramach
Narodowego programu rozwoju czytelnictwa”.

CZYTAJ TAKŻE: Zobacz, najlepsze książki dziecięce 2017 roku w konkursie: Przecinek i Kropka

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.