Przejdź do treści

Uważaj na leki i alkohol, są toksyczne dla wątroby!

Wątroba odpowiada za wiele przemian zachodzących w ludzkim organizmie. Odbywają się w niej zarówno procesy syntezy, magazynowania i metabolizowania różnych związków, jak też ich detoksykacja. Część z tych związków może być dla niej zabójcza.

Dotyczy to zarówno związków produkowanych w organizmie (endogennych), do których należą amoniak, bilirubina, produkty powstające w jelitach oraz niektóre hormony, jak dostarczanych z zewnątrz (egzogennych), takich jak leki, narkotyki, trucizny, alkohole, parafarmaceutyki i zioła. Znanych jest około 1 tys. substancji toksycznych dla wątroby.

Najczęstszą przyczyną zatruć tego narządu są:

  • antybiotyki, leki neurotropowe, immunosupresanty, leki kardiologiczne i przeciwbólowe (głównie paracetamol);
  • środki odurzające (ekstazy, amfetamina, kokaina) i chemikalia – (m.in. chlorek winylu, czterochlorek węgla, związki fosforoorganiczne – herbicydy i insektycydy);
  • zatrucia pokarmowe (alkohol etylowy, grzyby (toksyczna jest zawarta w nich amanityna), orzeszki ziemne, migdały (zawierają toksyczną dla wątroby aflotoksynę);
  • parafarmaceutyki (zioła chińskie, alkaloidy, pieprz metystynowy znany też pod nazwą kava kava, efedryna, kamfora).

Hepatotoksyczność leków związana jest głównie z ich metabolitami powstającymi w wyniku przemian w wątrobie. Zwykle jest następstwem przedawkowania leku lub nadwrażliwości immunologicznej, czyli reakcji alergicznej lub nadwrażliwości metabolicznej na dany lek” – wyjaśnia dr n. med. Iwona Kozak-Michałowska, zastępca dyrektora medycznego laboratoriów Synevo.

Cztery postaci uszkodzenia wątroby

Uszkodzenie wątroby może przybrać jedną z czterech postaci.

Postać ostrą rozpoznaje się, kiedy zmiany w badaniach laboratoryjnych utrzymują się do trzech miesięcy.

W przypadku postaci przewlekłej zmiany w badaniach laboratoryjnych utrzymują się dłużej niż trzy  miesiące.

Postać ciężką cechują zmiany w badaniach laboratoryjnych oraz żółtaczka i zaburzenia świadomości.

Postać piorunująca charakteryzuje się ciężkimi zaburzeniami krzepnięcia i zaburzeniami świadomości pojawiającymi się w okresie 1-30 dni od wystąpienia objawów zatrucia.

Każda z tych postaci jest groźna, bo może prowadzić do poważnych powikłań: ostrej niewydolności wątroby, encefalopatii wątrobowej, stłuszczenia, marskości.

Ostra niewydolność wątroby (ALF)

Jest zespołem objawów związanych z pierwotną, ciężką niewydolnością wątroby. Towarzyszą jej zaburzenia świadomości (encefalopatia wątrobowa) pojawiające się nie później niż w ciągu ośmiu tygodni od początku choroby. Jest jednym z najtrudniejszych i skomplikowanych wyzwań zarówno dla hepatologów, jak i specjalistów anestezjologii i intensywnej terapii oraz toksykologów. Objawy ostrej niewydolności wątroby zwykle ustępują po 1-2 miesiącach od odstawienia leku, który do niej doprowadził, ale może też prowadzić do niewydolności wątroby wymagającej przeszczepu. Śmiertelność w tym schorzeniu jest wysoka.

W ostrej niewydolności wątroby dochodzi bowiem do masywnego uszkodzenia komórek (hepatocytów), natomiast pozostałe, nieuszkodzone komórki, nie są w stanie przejąć wszystkich funkcji wątroby, w tym syntezy i detoksykacji. Pomimo dużej zdolności do regeneracji wątroby, większość pacjentów umiera z powodu powikłań, zanim komórki podejmą swoje funkcje.

Do wystąpienia ciężkiego uszkodzenia wątroby predysponuje wiele czynników. Wśród nich wymienia się m.in.:

  • wiek (powyżej 50. roku życia);
  • płeć żeńską;
  • pracę w narażeniu na toksyny przemysłowe;
  • nadużywanie alkoholu;
  • predyspozycje genetyczne;
  • współistniejące choroby wątroby (wirusowe zapalenie wątroby typu B i C);
  • autoimmunologiczne zapalenie wątroby;
  • choroby ogólnoustrojowe (niewydolność nerek, cukrzyca, sepsa, nowotwory, AIDS, wstrząs i inne).

W celu rozpoznania ostrej niewydolności wątroby wykonuje się badania laboratoryjne, do których należą przede wszystkim poziomy aminotransferazy AST i ALT. W stanach ostrych są one znacznie podwyższone. Zwykle towarzyszy temu również wzrost stężenia bilirubiny całkowitej (żółtaczka), a także enzymów cholestatycznych, takich jak fosfataza alkaliczna ALP i gamma-glutamylotransferaza GTP” – mówi dr Iwona Kozak-Michałowska..

Encefalopatia wątrobowa

Pod tą nazwą kryje się zespół zaburzeń czynności ośrodkowego układu nerwowego w przebiegu ciężkich, ostrych lub przewlekłych chorób wątroby. Dochodzi do nich prawdopodobnie w wyniku działania endogennych neurotoksyn: amoniaku, merkaptanów, krótko- i średniołańcuchowych kwasów tłuszczowych oraz fenoli. Encefalopatia wątrobowa charakteryzuje się postępującymi zaburzeniami świadomości, które mogą prowadzić do śpiączki, zaburzeń funkcji intelektualnych, zaburzeń osobowości oraz zaburzeń zachowania. Wśród wielu czynników, które mogą doprowadzić do wystąpienia encefalopatii wymienia się m.in. leki antydepresyjne, uspokajające i nasenne.

W badaniach laboratoryjnych obserwowane jest podwyższone stężenie amoniaku (u 90 proc. chorych), obniżone stężenie albumin i narastające gammaglobulin, zmiany parametrów krzepnięcia, wzrost aktywności aminotransferaz ALT i AST, wzrost stężenia bilirubiny (żółtaczka), a także zmiany w morfologii krwi obwodowej, zaburzenia elektrolitowe i kwasowo-zasadowe” – informuje dr Kozak-Michałowska.

Alkoholowa choroba wątroby (ang. alkoholic liver disease, ALD)

Jest następstwem nadmiernego spożycia alkoholu. Rozwija się pod postacią stłuszczenia, zapalenia i marskości wątroby. Próg toksyczności alkoholu jest cechą indywidualną i trudną do ustalenia. Wiadomo jednak, że kobiety są bardziej wrażliwe na uszkodzenie wątroby przez alkohol.

Działanie hepatotoksyczne alkoholu u kobiet występuje już przy dawce 20-40 g/dobę, podczas gdy u mężczyzn przy spożyciu 60-80 g/dobę. Za „bezpieczną” dla prawidłowego funkcjonowania wątroby u zdrowych mężczyzn uważa się wypicie około 4 l piwa, 1,75 l wina lub 0,5 l napojów wysokoprocentowych tygodniowo. U kobiet „bezpieczna” dawka tygodniowa jest o co najmniej jedną trzecią mniejsza. Wiele zależy jednak od predyspozycji genetycznych.

Poalkoholowe uszkodzenie wątroby to wynik działania metabolitu alkoholu etylowego –  aldehydu octowego. Choroba rozwija się zwykle etapami, choć równie dobrze mogą one wystąpić jednocześnie. Te etapy to:

  1. Alkoholowe stłuszczenie wątroby – przewlekłe uszkodzenie wątroby z nagromadzeniem kropli tłuszczu w hepatocytach. Często przebiega ono bezobjawowo lub z towarzyszącymi pobolewaniami w okolicach wątroby. U pacjentów pijących nadal alkohol prowadzi do zapalenia i marskości wątroby.
  2. Alkoholowe zapalenie wątroby – towarzyszą mu zwykle żółtaczka, nudności, wymioty, zmęczenie, bóle w okolicy wątroby. U około 70 proc. chorych po całkowitym zaprzestaniu picia alkoholu objawy alkoholowego zapalenia wątroby cofają się.
  3. Alkoholowa marskość wątroby – choroba, która postępuje szybciej u osób zakażonych wirusem zapalenia wątroby, otyłych oraz stosujących niektóre leki. Efekty leczenia uzyskuje się u chorych, którzy zdecydowali się na całkowitą abstynencję.

Laboratoryjnym wskaźnikiem nadużywania alkoholu jest transferyna desialowana (CDT). Dla alkoholowej marskości wątroby charakterystyczne jest też umiarkowane podwyższenie aktywności aminotransferaz z przewagą AST. W czynnym alkoholizmie stwierdza się znaczne podwyższenie aktywności enzymu gamma-glutamylotransferazy (GTP), przy prawidłowej aktywności fosfatazy alkalicznej ALP. Na skutek niedoborów kwasu foliowego oraz uszkodzenia przez etanol błony komórkowej krwinek czerwonych występuje niedokrwistość makrocytowa. W morfologii krwi obwodowej może być także podwyższona liczba leukocytów, a obniżona liczba płytek krwi – mówi dr Iwona Kozak-Michałowska. – W zapaleniu wątroby dodatkowo wzrasta aktywność fosfatazy zasadowej (ALP), podwyższa się stężenie bilirubiny, wydłuża czas protrombinowy i dochodzi do zaburzeń elektrolitowych” – dodaje.

Do oceny zmian histologicznych, włóknienia, stłuszczenia i aktywności zapalnej wątroby wykorzystywane są testy laboratoryjne FibroTest i FibroMax. Badanie wykonuje się na czczo z próbki krwi, a polega ono na analizie określonych parametrów biochemicznych i opracowanie wyniku przy użyciu specjalnego algorytmu. Oba testy stanowią alternatywę dla inwazyjnego badania jakim jest biopsja wątroby.

Zobacz więcej w zakładce ZDROWIE >>KLIK<<

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

UOKiK: 1/3 dziecięcych mebli i artykułów nie spełnia norm bezpieczeństwa. TE cechy powinny cię zaalarmować [INFOGRAFIKA]

Niebieskoookie niemowlę w łóżeczku, przykryte białą kołdrą /Ilustracja do tekstu: UOKiK: Łóżeczka dziecięce nie spełniają norm. Są uwagi do 35% produktów
Fot.: Michal Bar Haim /Unsplash.com

Nieprawidłowe oznakowanie produktu, braki w instrukcjach obsługi, a nawet wady konstrukcyjne – takie nieprawidłowości wykryli eksperci podczas kontroli dziecięcych mebli do spania i innych artykułów wypoczynkowych skierowanych do najmłodszych. Co wzbudziło zaniepokojenie inspektorów i jak uniknąć wpadki podczas zakupów?

Kontrolę mebli i innych artykułów do spania lub wypoczynku dla małych dzieci przeprowadziła Inspekcja Handlowa na zlecenie UOKiK. Wśród skontrolowanych 83 przedsiębiorców przeważały sklepy oferujące różnego rodzaju łóżeczka dziecięce, kołyski, kojce i nosidełka. Inspektorzy odwiedzili też hurtownie, producentów, pierwszych dystrybutorów i importera tych artykułów.

Kojce, nosidełka i łóżeczka dziecięce: blisko 35% produktów nie spełnia norm

Podczas analizy, którą wykonano w IV kwartale 2017 r. we wszystkich województwach, inspektorzy zwrócili szczególną uwagę na bezpieczeństwo użytkowania powyższych produktów oraz ich oznakowanie. Okazało się, że na 343 sprawdzone partie produktów tylko 65,6% spełniało wymagane prawem normy. Zakwestionowano zaś bezpieczeństwo 118 partii produktów (34,4 proc. wszystkich skontrolowanych łóżeczek dziecięcych, kojców, kołysek i nosidełek).

Wśród wykrytych nieprawidłowości inspektorzy wymienili m.in.: zbyt duże odstępy między listwami na dnie łóżeczka dziecięcego, stwarzające potencjalne niebezpieczeństwo, brak oparcia dla główki w nosidełkach, brak instrukcji obsługi, ostrzeżeń dotyczących użytkowania, a nawet danych producenta. W przypadku części nosidełek nie uwzględniono m.in. informacji o dopuszczalnej wadze lub wieku dziecka.

Kontrola UOKiK: jedno z łóżeczek dziecięcych zniknie z rynku

Większość nieprawidłowości, polegających na złym oznakowaniu produktów, przedsiębiorcy usunęli już w trakcie kontroli.

W sześciu przypadkach UOKiK wszczął postępowania administracyjne. Do tej pory zakończyło się jedno z nich – w sprawie jednego z łóżeczek dostępnych na rynku. Zgodnie z decyzją UOKiK, producent musi je wycofać z rynku.

CZYTAJ TEŻ: Sąd odebrał matce dziecko, bo bawiło się TĄ zabawką

Wybór bezpiecznego łóżeczka dziecięcego, nosidełka, kojca i kołyski. Na co zwrócić uwagę?

Jeśli stoisz przed decyzją o zakupie bezpiecznego łóżeczka, kołyski, kojca lub nosidełka dla swojego dziecka, sprawdź, czy:

  • nie ma w nim: ostrych krawędzi lub narożników, zadziorów, wystających gwoździ itp.,
  • w produkcie nie występują otwarte końce rur,
  • nie ma małych elementów, które dziecko mogłoby samodzielnie oderwać i połknąć,
  • układ kołysania ma mechanizm blokujący i może być poruszany wyłącznie przez bezpośrednie popychanie, a nie napędzany silnikiem elektrycznym,
  • przestawienie dna łóżeczka lub kojca z położenia wyższego na niższe jest możliwe tylko przy użyciu narzędzi,
  • nosidełko przeznaczone dla dzieci w wieku do 4 miesięcy jest wyposażone w podparcie dla główki.

W razie wątpliwości, czy dany produkt spełnia wszystkie normy, należy skontaktować się z regionalnym inspektoratem Inspekcji Handlowej.

Źródło: UOKiK

POLECAMY RÓWNIEŻ: Dzieci, które trzymają zabawki w lewej ręce, mają lepsze zdolności poznawcze

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Chrapanie u dziecka a dym papierosowy. Przełomowe badania naukowców

Chrapanie u dziecka a dym papierosowy
fot. Pixabay

Dzieci, które są narażone na wdychanie wtórnego dymu tytoniowego, mogą w przyszłości chrapać – twierdzą chińscy naukowcy. 

Chrapanie to wibracja języczka i podniebienia miękkiego podczas wydechu. Najczęściej występuje podczas snu. Co prawda zjawisko to nie zagraża życiu, ale może być objawem groźnego bezdechu sennego.

Przyczyną chrapania jest utrudniony przepływ powietrza przez drogi oddechowe. Może on wynikać z alergii, otyłości bądź osłabienia mięśniówki gardła. Szacuje się, że ok 30 proc. dorosłych ludzi chrapie.

Zjawisko to nie ogranicza się jednak tylko do osób dorosłych. Jak podaje „Fundacja Zdrowy Sen”, ok. 8 proc. polskich dzieci chrapie. Wśród przyczyn chrapania u najmłodszych wymienia się przerośnięte migdałki podniebienne, alergie, niedrożność nosa i wiotkość krtani (najczęściej u noworodków i niemowląt).

Zobacz także: Innowacyjna maskotka wesprze sen dziecka i odciąży rodzica. Wymyśliły ją Polki

Chrapanie u dziecka a dym papierosowy

Chińscy naukowcy z Uniwersytetu Qingdao znaleźli ostatnio kolejną przyczynę chrapania u maluchów. Eksperci przeprowadzili 24 badania, w których udział wzięły niemal 88 tys. dzieci.

Zespół naukowców kierowany przez dr Ke Sun odkrył, że ekspozycja na dym przed i po porodzie, znacznie podwyższała szanse na chrapanie nawykowe u dzieci.

Według analiz ekspertów, regularna ekspozycja na dym tytoniowy zwiększa aż o 87 proc. ryzyko chrapania. Każdy wypalony przy dziecku papieros podwyższa to ryzyko o 2 proc.

Badanie nie odpowiedziało jednak na pytanie, dlaczego dym papierosowy sprawia, że dzieci są bardziej podatne na chrapanie.

Zobacz także: Jak powinno spać dziecko? „Ja i mama N. bardzo chcemy doszukać się reguł, jakimi kieruje się N.”

Niebezpieczne chrapanie

– Niektórzy rodzice mogą sądzić, że chrapanie u dziecka to niewinna, a nawet słodka sprawa – zauważa dr Lucy Popova z Georgia State University. – Tymczasem chrapanie jest często pierwszym objawem bezdechu sennego i wiąże się z wysokim ciśnieniem krwi, udarem oraz chorobami serca – wyjaśnia.

Badanie to jest jeszcze jednym dowodem potwierdzającym tezę, że dym nikotynowy jest szczególnie szkodliwy dla małych dzieci.

Dr Sophie Balk, pediatra z Children’s Hospital w Nowym Jorku z zadowoleniem przyjęła wyniki badań. Jest to bowiem naukowy dowód, dzięki któremu być może więcej rodziców-palaczy zdecyduje się na rzucenie nałogu.

– Ludzie, którzy palą, powinni skonsultować się ze swoim lekarzem lub pediatrą, żeby dowiedzieć się, w jaki sposób rzucić palenie – mówi dr Balk.

Całkowite zaprzestanie palenia tytoniu to najlepszy sposób na zachowanie własnego zdrowia oraz zdrowia swoich dzieci – dodaje na zakończenie lekarka.

Źródło: Daily Mail, mjakmama.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Wakacje w energetycznym SPA

wakacje w spa
fot. www.manorhouse.pl

Wysoka biowitalność to jedna z cech ludzi szczęśliwych. Od poziomu energii życiowej zależy bowiem kreatywność, motywacja do działania czy radość życia.

Czas spędzony w bogatych energetycznie miejscach jest bezcenny dla organizmu – sprzyja regeneracji sił, poprawie kondycji, a także dobremu zdrowiu i samopoczuciu. Neutralny poziom biowitalności dla człowieka to ok. 6500 jednostek Bovisa. Przebywanie w miejscach o niższej energetyce osłabia organizm, o wyższej – wzmacnia go. Warto więc spędzać czas w miejscach takich jak Manor House SPA, gdzie oddziaływanie energetyczne sięga nawet 30 000 j. Bovisa.

Z tego względu mazowiecki kompleks hotelowy jest nazywany Polskim Centrum
Biowitalności. W hotelu Manor House SPA**** Pałac Odrowążów***** z najlepszym od lat holistycznym SPA w Polsce siły witalne można pobudzić na wiele sposobów.

Zobacz także: Manor House SPA najlepszym luksusowym hotelem w Europie wśród historycznych obiektów

Moc, która płynie z natury

Przepiękny o każdej porze roku, zabytkowy park, który otacza dawną posiadłość szlachecką w Chlewiskach – jedną z najstarszych w kraju, z historią sięgającą XII w. – kryje energetyczny Ogród Medytacji z Kamiennym Kręgiem, Piramidą Horusa, spiralą energetyczną i Ogrodem Zen.

Romantyczne zakątki i ścieżki sprzyjają głębokiemu odprężeniu i obdarowują pozytywną energią natury. Godne polecenia są rytuały zdrowia w Witalnej Wiosce® SPA – niezwykłym SPA pod gołym niebem. Akademia Holistyczna Alchemia Zdrowia® z autorskim programem odmładzającym bazuje na cudzie ludzkiego organizmu – jego umiejętności do autoregeneracji.

Stosowane w niej metody pobudzają naturalną zdolność do samouzdrawiania na poziomie komórkowym,
skutecznie oczyszczają i odblokowują przepływ energii w ciele. Biowitalne SPA specjalizuje się w oryginalnych terapiach energetycznych, z których warto wymienić m.in. Terapię Biowitalną, Terapię Harmonizacji Czakr na Kryształowym Łóżku czy Plazmowy system balansujący Eemana.

Zobacz także: Hotel i spa przyjazne weganom. Prestiżowa nagroda dla Manor House

Głęboka regeneracja i relaks

W gabinetach bioodnowy można oddać się: oczyszczającym kąpielom żywicznym, akupresurze magnetycznej za pomocą baniek HACI, całkowicie naturalnym masażom twarzy bańką próżniową o efekcie porównywalnym do botoksu czy wielowymiarowej terapii czaszkowo-krzyżowej, która pozwala odzyskać harmonię, przywrócić i odtworzyć ukryte siły witalne organizmu i poprawić jego naturalne możliwości samoregulacji.

Dobrostan można osiągnąć także podczas koncertów na misy i gongi tybetańskie, seansów w płótnach w kompleksie Łaźni Rzymskich, kąpieli ofuro w wysokich wannach (również w wersji dla dwojga) lub w bezchlorowym basenie z ożywioną wodą, idealną dla skóry wrażliwej.

Manor House SPA to także najlepszy polski hotel dla dorosłych, przyjazny weganom i alergikom. Wakacje spędzone w tym energetycznym SPA niosą wiele korzyści dla zdrowia i urody. To wymarzone miejsce na ładowanie wewnętrznych akumulatorów, nie tylko latem.

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Profesjonalna diagnoza bez wychodzenia z domu? Już wkrótce umożliwią to wideowizyty lekarskie

Laptop, a przy nim stetoskop lekarski i okulary /Ilustracja do tekstu: Wideowizyty lekarskie, czyli e-przychodnia na wyciągnięcie ręki. Telemedycyna
Fot.: rawpixel /Unsplash.com

Szacuje się, że wkrótce nawet 70-80 proc. wizyt pierwszego kontaktu będzie realizowane w domu pacjenta, za pośrednictwem rozwiązań telemedycznych. Domowe testery objawów pozwolą na rozpoznanie choroby, a lekarz postawi wstępną diagnozę podczas wideowizyty lekarskiej.

Starzejące się w wysokim tempie społeczeństwo ma bezpośrednie przełożenie na wzrost zapotrzebowania na wizyty lekarskie. W takim samym tempie nie przybywa jednak lekarzy, co powoduje coraz dłuższe kolejki do gabinetów. Rozwiązaniem może się okazać telemedycyna.

– Telemedycyna jest przyszłością pod względem wstępnego i docelowego leczenia w krajach Europy Zachodniej, w krajach bogatszego świata północy. Telemedycyna […] w przyszłości będzie w 70-80 proc. realizowała wszelkie konsultacje pierwszego kontaktu, które będą wymagane w ramach rozpoznania, wstępnego przekierowania – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Marcin Grabowski, twórca iWylecz24.pl.

Wideowizyty lekarskie, czyli przychodnia na wyciągnięcie ręki

Według raportu „E-zdrowie oczami Polaków”, aż 72 proc. polskich pacjentów uważa, że lekarze zbyt dużo czasu przeznaczają na wypełnianie dokumentów. W ciągu 20-minutowej wizyty aż 16 minut zajmują takie czynności jak zapoznanie się z historią choroby czy wypisanie recepty, co oznacza, że na badania lekarzowi zostają 4 minuty. Według 65 proc. badanych współczesny system e-zdrowia jest zbyt słabo rozwinięty i nie wykorzystuje potencjału, jaki drzemie w nowoczesnych technologiach. Na rynku już pojawiają się pierwsze prywatne przychodnie realizujące wideowizyty, a do tego dostępnych jest coraz więcej domowych urządzeń pozwalających na samodzielne badania.

– Gdy mamy potrzebę badania fizykalnego, nic nie zastąpi wizyty w gabinecie. Natomiast wraz z rozwojem telemedycyny rozwija się też technologia monitoringu procesów życiowych. Może się okazać, że mając specjalnie urządzenia, które monitorują nasze procesy życiowe, możemy się sami badać. W ten sposób cukrzycy mogą zbadać poziom krwi, inni pacjenci – tętno, ciśnienie i inne rzeczy, które w połączeniu z telemedycyną mogą bardzo przyspieszyć proces wstępnego rozpoznawania – tłumaczy ekspert.

CZYTAJ TAKŻE: Śmierć łóżeczkowa dotyka kilka tysięcy dzieci rocznie. Dzięki małemu gadżetowi uda się jej uniknąć

Tester objawów zastąpi lekarza pierwszego kontaktu

Nowe technologie pojawiają się jednak nie tylko w placówkach prywatnych. Ministerstwo Zdrowia prowadzi prace nad informatyzacją powszechnej służby zdrowia. Już dziś w Siedlcach i Skierniewicach prowadzony jest pilotażowy program e-recepty, który w 2020 roku ma być wprowadzony w całym kraju. Umożliwi wystawianie recept w formie elektronicznej w każdym gabinecie lekarskim. Na wprowadzenie rozwiązań telemedycznych w publicznej służbie zdrowia będzie jednak trzeba poczekać znacznie dłużej.

– W tym momencie jest niewiele takich miejsc na świecie, które my nazywamy cyfrowym centrum zdrowia. Niewiele jest takich rozwiązań, które by te wszystkie rozwiązania łączyły. Bardziej się skupiają w tej chwili właśnie na testerze objawów, na wstępnym rozpoznaniu, gdzie w kilku stanach w USA to pełni funkcję lekarza pierwszego kontaktu. Tester objawów też bardzo mocno rozwija się w Indiach, teraz jest także z powodzeniem wprowadzany na terenie Niemiec – twierdzi Marcin Grabowski.

Według raportu mHealth Intelligence rynek telemedycyny rozwija się bardzo dynamicznie. Do 2020 roku jego wartość ma osiągnąć 49 mld dol.

Źródło: newseria.pl

POLECAMY TAKŻE: Wyprawka 300 plus. Jak dostać pieniądze na wyprawkę dla dziecka? Zobacz, gdzie i kiedy należy złożyć wniosek

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.