Przejdź do treści

Użyła tamponu, straciła obie nogi. Poznaj dramatyczną historię modelki

Użyła tamponu, straciła obie nogi
fot. Instagram @theimpossiblemuse

Planowała zrobić karierę w modelingu, w jednej chwili jej wszystkie plany legły w gruzach. W dniu miesiączki dziewczyna poczuła się fatalnie, myślała, że to zwykłe przeziębienie. Kilka godzin później obudziła się w szpitalu. Bez nogi.

W 2012 roku Lauren Wasser wybierała się na imprezę urodzinową. Nie czuła się jednak najlepiej – miała okres i męczyła ją gorączka. Początkowo myślała, że złapała zwykłe przeziębienie.

Ze względu na pogarszające się samopoczucie Lauren wkrótce opuściła przyjęcie i poszła spać. Następną rzeczą, którą pamięta, byli dobijający się do drzwi policjanci. Okazało się, że funkcjonariuszy wezwała matka Lauren, która była poważnie zaniepokojona stanem córki.

Na drugi dzień, kiedy Lauren nie odebrała telefonu, matka po raz kolejny wezwała pomoc. Tym razem policjanci znaleźli nieprzytomną kobietę na podłodze. Miała wysoką gorączkę, atak serca, a jej nerki przestawały działać – podaje magazyn „The Sun”.

Zobacz także: Skazano gimnazjalistki, które brutalnie biły koleżanki

Użyła tamponu, straciła obie nogi

Po wstępnych badaniach okazało się, że Lauren cierpi na zespół wstrząsu toksycznego (TSS). Organizm modelki był zakażony z powodu tamponu, który przez dłuższy czas zalegał w ciele.

Powiedzieli mojej mamie, żeby szykowała już pogrzeb, ponieważ nie ma szans, żebym wyszła z tego cało – wspomina po latach Lauren.

Lekarzom udało się jednak uratować życie kobiety. Najpierw wprowadzili ją w stan śpiączki, później musieli amputować prawą nogę, w którą wdała się gangrena. Zakażenie zaczęło się również rozwijać w lewej stopie, z której usunięto palce i kawałek pięty.

Niestety, na początku stycznia tego roku z powodu postępującej infekcji i ogromnego bólu w kończynie, modelka zdecydowała się na amputację drugiej nogi poniżej kolana.

Lauren tuż po drugiej amputacji w styczniu 2018 r. // fot. Instagram @theimpossiblemuse

Zobacz także: Endometrioza zniszczyła modelce życie. Dziewczyna przestrzega teraz inne kobiety

Zespół wstrząsu toksycznego – co to takiego?

Po pierwszej operacji Lauren zaangażowała się  w działalność charytatywną i prowadzi akcje mające uświadomić kobietom, jakie zagrożenie niesie za sobą używanie tamponów.

TSS występuje głównie u pań, które stosują tampony. U zakażonych kobiet drogi rodne prawdopodobnie już wcześniej były zasiedlone przez gronkowca złocistego, co w połączeniu ze zmniejszoną odpornością w czasie okresu i krwią, będącą pożywką dla gronkowca, może wywołać chorobę.

TSS może wystąpić również w czasie połogu, po poronieniu septycznym, czy po stosowaniu mechanicznych środków antykoncepcyjnych (takich jak prezerwatywy, wkładki wewnątrzmaciczne).

Źródło: www.news.com.au, www.medonet.pl

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Hejter twierdził, że jej córka nie powinna była się urodzić. Nie spodziewała się, że tyle osób stanie po jej stronie

Natalie Weaver i Sophia Weaver
Fot.: Advocatesformedicallyfragilekidsnc.com

Sophia Weaver urodziła się ze znaczną deformacją twarzy i syndromem Retta – rzadką chorobą genetyczną odpowiedzialną za całościowe zaburzenie rozwoju. Mimo znacznej niepełnosprawności wiedzie pełne radości życie u boku rodziców i dwójki rodzeństwa. Jej prawo do życia zostało jednak zakwestionowane przez internautę.

Natalie Weaver, mieszkanka Północnej Karoliny w USA, niedawno dostrzegła, że zdjęcie jej córki zostało bezprawnie przerobione i wykorzystane w pełnym nienawiści wpisie na Twitterze. Zwolennik eugeniki sugerował w nim, że dzieci takie, jak Sophia, nie powinny były się urodzić. W okrutnym wpisie hejter napisał również, że rodzice, którzy w czasie ciąży nie wykonali amniopunkcji i pozwolili tak choremu dziecku przyjść na świat, nie mają prawa prosić o wsparcie państwa w ich leczeniu.

Wstrząśnięta matka Sophii, która od dwóch lat działa na rzecz dzieci z niepełnosprawnością, nie czekała długo z odpowiedzią. „Nie płacisz za moje dziecko. Ma prywatne ubezpieczenie, a my płacimy podatki” – odpowiedziała i zwróciła się do moderatorów Twittera o usunięcie konta, na którym pojawił się nienawistny wpis. Prośby te nie przyniosły jednak początkowo rezultatu, dlatego Natalie Weaver postanowiła poprosić o pomoc internautów.

Razem przeciwko wykluczeniu z powodu niepełnosprawności

Znajomi, a wkrótce i inni, zupełnie obcy internauci zmobilizowali się, by wspomóc mamę Sophii w ukaraniu hejtera. Pod wpływem krytycznych głosów społeczności z całego świata trolla udało się uciszyć, a przedstawiciele Twittera przeprosili Natalie za wcześniejszy brak odpowiedniej reakcji.

Na tym sprawa się jednak nie zakończyła. Liczne wsparcie przekonało mamę dziewczynki, że należy walczyć o zmianę regulaminu Twittera. Zależy jej, by użytkownicy serwisu mogli zgłaszać treści mające znamiona mowy nienawiści ze względu na niepełnosprawność. Natalie Weaver chce w ten sposób zwrócić uwagę na skalę przemocy werbalnej wobec tej grupy osób i stanowczo się jej sprzeciwić.

Przeczytaj również: Pierwsze wyjście rodziców bez dziecka. „Mama N. miała obawy, ja byłem przerażony

O tym, jak duże wykluczenie społeczne spotyka osoby z nietypowym wyglądem, Natalie Weaver wie bardzo dobrze. Ze względu na okrutne komentarze, które padały pod adresem jej córki, przez niemal 7 lat musiała unikać wspólnych wyjść w miejsca publiczne. Dopiero gdy rozpoczęła działalność społeczną na rzecz dzieci z niepełnosprawnością, zyskała odwagę, by głośno przeciwstawić się tej formie mowy nienawiści.

– Gdyby dwa lata temu ktoś powiedział mi, że będę tak otwarta w tej kwestii i zostanę aktywistką, tobym mu nie uwierzyła. Do działania zmusiły mnie okoliczności, ale czuję, że odkryłam prawdziwe powołanie i pasję – przyznała w odpowiedzi na jeden ze wspierających ją wpisów.

Inny nie znaczy gorszy

Sama Sophia Weaver, mimo że w swoim krótkim życiu zaznała wiele bólu, jest dzieckiem bardzo pogodnym i wnosi do domu wiele ciepła i uśmiechu. Choć wymaga codziennej rehabilitacji i nie potrafi mówić, o swoich potrzebach i nastrojach informuje rodziców dzięki alternatywnym metodom komunikacji. Za ich pomocą doskonale porozumiewa się też z młodszym rodzeństwem, które ją uwielbia i z radością włącza do wspólnych zabaw.

Weaverowie podkreślają, że każda wspólna chwila warta jest trudu, który wiąże się z wychowaniem Sophii.

– Sophia uwielbia się śmiać i jest w samym centrum naszej uwagi. Dzięki niej jestem szczęśliwszym i lepszym człowiekiem. To ona nauczyła mnie, czym naprawdę jest życie i piękno. Dlatego następnym razem zastanówcie się chwilę dłużej i otwórzcie oczy na drugiego człowieka! – apeluje Natalie Weaver.

Źródło: twitter.com, advocatesformedicallyfragilekidsnc.com

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Nawiguj bezpiecznie z Play – 5 zasad bezpiecznego korzystania z nawigacji w smartfonie

5 zasad bezpiecznego korzystania z nawigacji w smartfonie
fot. Pixabay

Nawigacja w telefonie to genialny w swej prostocie wynalazek. Pozwala nam bez trudu dojechać do nieznanego miejsca, ominąć korek, czy zidentyfikować najbliższą stację benzynową lub restaurację. Czasem jednak zapominamy, że korzystając z nawigacji w smartfonie powinniśmy stosować się do określonych zasad bezpieczeństwa. Poznaj 5 zasad bezpiecznego korzystania z nawigacji w smartfonie.

Brak uchwytu lub jego umieszczenie w złym miejscu, ustawianie trasy w trakcie jazdy, sprawdzanie alternatywnych tras bez zatrzymywania się – to tylko kilka przewinień, które mogą grozić kolizją drogową lub po prostu mandatem. To dlatego eksperci Nawigacji w Play oraz Komendy Głównej Policji stworzyli spis zasad bezpiecznego korzystania z nawigacji w telefonie.

 „Według naszych danych stale rośnie liczba osób korzystających z nawigacji w smartfonie”mówi Adam Mikoś, odpowiadający za aplikację smartfonową Nawigacja Play by NaviExpert. „Kierowcy doceniają fakt, że Nawigacja Play bazuje na stale aktualizowanych danych, co pozwala nie tylko monitorować korki, ale także konieczne zmiany w trasie wynikające np.
z remontów. Chcielibyśmy jednak, żeby korzystali oni z dobrodziejstw nawigacji w sposób odpowiedzialny”.

Korzystając z nawigacji w smartfonie powinniśmy pamiętać, że obowiązują nas podobne ograniczenia, jak w przypadku korzystania z niego, jako z telefonu.

„Jak wynika z policyjnych statystyk, jedną z przyczyn wypadków jest niezachowanie bezpiecznej odległości pomiędzy pojazdami oraz niewłaściwa koncentracja podczas  jazdy” – mówi mł. asp. Antoni Rzeczkowski z Wydziału Prasowo-Informacyjnego Biura Komunikacji Społecznej Komendy Głównej Policji.To dlatego każdy kierowca powinien być świadomy tego, jak niebezpieczne w skutkach jest pisanie sms-ów, przeglądanie portali społecznościowych czy rozmowa przez telefon bez zestawu głośnomówiącego w trakcie jazdy samochodem. Za korzystanie z telefonu wymagającego trzymania słuchawki lub mikrofonu w ręce grozi mandat w wysokości 200 zł i 5 punktów karnych. Przede wszystkim jednak nieodpowiedzialne korzystanie z telefonu grozi wypadkiem drogowym – kontynuuje

Z tego właśnie powodu Play we współpracy z Komendą Główną Policji opracował 5 prostych zasad bezpiecznego korzystania z nawigacji w smartfonie, które każdy kierowca powinien sobie przyswoić. By było je łatwiej zapamiętać przygotował także praktyczną infografikę.

Zobacz także: Telefon komórkowy i ciąża? Nie taki diabeł straszny, jak go malują

1.    Zamontuj smartfon w aucie tak, by nie ograniczał widoczności

Ważne, aby nawigacja została umieszczona w bezpiecznym miejscu. W każdym samochodzie będzie to zapewne nieco inne miejsce, jednak zasada jest prosta: smartfon powinien znaleźć się w polu widzenia kierowcy, jednak nigdy nie powinien ograniczać widoczności.

Jeśli zostanie umieszczony na przedniej szybie, to powinien znajdować się jak najniżej. Najbezpieczniejszym miejscem będzie lewy, dolny róg. Jeśli nie jest to możliwe, to alternatywą będzie środek szyby, ale także na samym dole.

Należy tez unikać umieszczenia smartfonu w polu poduszek powietrznych – ich gwałtowne otwarcie w razie wypadku może  spowodować, że uderzy on z ogromną siłą w kierowcę lub pasażera. Kabel ładujący zabezpiecz tak, aby nie zasłaniał widoczności, ani też nie mógł się przypadkowo zaplątać w drążek biegu lub kierownicę.

  1. Zwróć uwagę na to, czy smartfon i uchwyt są zamontowane w stabilny sposób.

Na uchwycie do smartfonu nie warto oszczędzać. Jeśli będzie niestabilny, to może stworzyć niepotrzebne zagrożenie na drodze.

Nagłe oderwanie się uchwytu od szyby lub wypadnięcie z niego komórki często powoduje u kierowcy bezwarunkowy odruch, by po nie sięgnąć. Skutki oderwania wzroku od drogi nawet na tak krótką chwilę, jaka jest potrzeba by odnaleźć smartfon na podłodze, mogą być tragiczne.

  1. Wyznacz trasę przed uruchomieniem auta.

Nawet jeśli jesteś mistrzem kierownicy (lub tak ci się wydaje) pamiętaj, że podzielność uwagi bywa złudna i może mieć poważne konsekwencje. Jeśli prowadzisz, to skup się na tym, co na drodze, a nie na wyszukiwaniu ulicy, wpisywaniu miast Pamiętaj, by trasę wyznaczyć przed uruchomieniem samochodu i ruszeniem.

  1. Nie zmieniaj trasy w trakcie jazdy.

Czasami sytuacja na drodze wymusza na nas konieczność zmiany wybranej wcześniej trasy. Jeżeli istnieje taka potrzeba, zrób to, ale w bezpieczny sposób. Zatrzymaj się na chwile na poboczu lub poproś współpasażera, by zrobił to za ciebie.

  1. Korzystaj ze wskazówek głosowych.

Są dużo bezpieczniejsze, niż śledzenie trasy przez cały czas. W Nawigacji w Play masz do wyboru nie tylko standardowego nawigatora. Możesz także skorzystać z wskazówek Wiedźmina, a nawet zaciągającej z amerykańska Dżoany lub mówiącego gwarą Instruktora ze Śląska.

Aplikacja daje ci możliwość zmiany częstotliwość komunikatów, a także zwiększania głośności nawigatora, tak by dobrze słyszeć jego komendy. Ta funkcja ogranicza częste spoglądanie na ekran i pozwala w pełni koncentrować się na jeździe.

  1. Pamiętaj, że korzystanie z nawigacji nie zwalnia z myślenia.

Nawigacja to jedynie pomocne narzędzie, dlatego zawsze najpierw patrz na znaki drogowe, a dopiero potem kieruj się jej wskazaniami. Pozwoli ci to uniknąć kolizji drogowej lub mandatu.

INFORGRAFIKA NAWIGACJA

O Nawigacji Play by NaviExpert

Zasady korzystania z Nawigacji Play by Navi Expert

Dane aplikacji (mapy, trasy, dźwięki) przetwarzane są w trybie online, więc do korzystania z nawigacji niezbędna jest transmisja danych. Jednak klienci Play nie ponoszą opłat za transfer danych podczas korzystania z aplikacji na terenie Polski. Po aktywacji usługi przez miesiąc można ją testować za darmo, a potem podjąć decyzję, czy chcemy kontynuować korzystanie z niej. Jeśli tak, to opłata miesięczna w wysokości 13,99 zł doliczona zostanie do rachunku za telefon.
Usługa jest dostępna dla Abonentów i Użytkowników wszystkich ofert Play. Aby aktywować usługę, wyślij SMS o treści „START” na numer 230.

Trasy omijające korki
Z Nawigacją Play oszczędzasz czas, bo nie stoisz w korkach. Nawigacja korzysta z informacji o ruchu drogowym. Dane są na bieżąco zbierane od kierowców i dotyczą tego, jak szybko można pokonać poszczególne odcinki dróg. Jeśli na jakimś odcinku aplikacja wykrywa korek lub niższą prędkość – wytycza trasę alternatywną i omija ten odcinek drogi.

Codziennie aktualizowane mapy
Mapy Nawigacja Play uwzględniają aktualne remonty i nowe inwestycje, dzięki czemu podróżujesz zawsze optymalną trasą. Jak to możliwe? Wytyczając trasę korzystasz z map aktualizowanych online, a nie zapisanych w telefonie. Nie musisz więc dokonywać samodzielnych aktualizacji, by być zawsze na bieżąco.

Baza użytecznych miejsc i ciekawych wydarzeń
Jesteś zawsze na bieżąco, bo masz dostęp do aktualizowanej bazy ponad 400 tys. użytecznych miejsc i wydarzeń (tzw. punktów POI) zlokalizowanych na mapie. Wybierasz interesującą Cię pozycję i nawigujesz prosto do celu.

Komiwojażer
Usługa Komiwojażer optymalizuje kolejność odwiedzania poszczególnych miejsc na trasach wielopunktowych na podstawie odległości między nimi oraz aktualnych danych o ruchu drogowym. Dzięki tej usłudze wytyczane trasy uwzględniają czas, jaki planujemy spędzić w danym miejscu oraz przedział czasu, w jakim chcemy dotrzeć do konkretnych punktów.

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Dlaczego terapeuci pytają o naszą przeszłość? Czyli wpływ dzieciństwa na dorosłe życie

Wpływ dzieciństwa na dorosłe życie
fot. Pixabay

„Po co rozdrapywać stare rany?” Nie chcę marnować czasu na rozgrzebywanie dzieciństwa?”  Lub też: „Miałam szczęśliwe dzieciństwo.” Bardzo często słyszymy te słowa w gabinecie terapeuty. Wiele osób unika podjęcia terapii, ponieważ uważa, że będą się zajmować głównie dzieciństwem.

Biorąc pod uwagę, jak kosztowna jest psychoterapia, roztrząsanie spraw z przeszłości wydaje się zwykłym marnowaniem czasu. Bo przecież problem jest dziś. Jednak rzeczywistość gabinetowa pokazuje, że przeszłość może zarówno wzbogacać, jak i ograniczać naszą teraźniejszość. Ciepło i miłość, jakie dostaliśmy od rodziców pomaga nam dziś budować satysfakcjonujące związki, natomiast nadużycia lub emocjonalnie niedostępni opiekunowie są źródłem niskiej samooceny oraz większym ryzykiem pojawienia się choroby psychicznej.

Psychoterapia psychoanalityczna posługuje się niezwykłym narzędziem, jakim jest przeniesienieRozpoczynając psychoterapię doświadczamy tak zwanego przymusu powtarzania. Oznacza to, że przynosimy do gabinetu te mechanizmy i te zachowania, z których korzystamy w codziennym życiu. Nie mamy na to wpływu.

Terapeuta staje się odbiorcą i obserwatorem tych mechanizmów. Jego wykształcenie oraz zdolność do empatycznego bycia z pacjentem pozwala na pokazanie pacjentowi, co dzieje się w gabinecie i dlaczego pacjent cierpi w codziennym życiu. Bo przecież to cierpienie jest powodem, dla którego ludzie decydują się na psychoterapię.

Zobacz także: Uzależnienia, depresja, bezsilność – co jest po drugiej stronie gabinetu?

Wpływ dzieciństwa na dorosłe życie – historia Alicji

Alicja rozpoczęła psychoterapię u terapeutki. Od początku była przekonana, że może pracować tylko z kobietą. Problem, z którym się zgłosiła do terapii dotyczył zbyt częstego wchodzenia w związki. Alicja miała tendencje do wikłania się w krótkotrwałe romanse, z których nie czerpała żadnej satysfakcji. Nie bywała zakochana ani też nie przywiązywała się. Dawały jej jednak poczucie, że może zdobyć każdego mężczyznę, na którego spojrzy.

Dość szybko w terapii okazało się, że silnie rywalizuje z terapeutką. Fantazjowała, jakie zarobki ma terapeutka i czy są wyższe od jej, porównywała wykształcenie, ukończone uczelnie, a nawet mężczyzn, z którymi obie kobiety były w związkach. Terapeutka czuła się atakowana tymi porównaniami i przymuszana do tego, żeby być gorszej sytuacji życiowej niż pacjentka.

Na pierwszych sesjach konsultacyjnych Alicja wyraźnie zaznaczyła, że nie wierzy w „te wszystkie bzdury o dzieciństwie” i że chce pracować nad swoim aktualnym problemem. Bardzo się zdziwiła, kiedy sama zaczęła opowiadać o swojej rodzinie, a chwilę później o wczesnodziecięcych doświadczeniach.

Zobacz także: Brak dostrojenia między matką a dzieckiem. Jakie mogą być konsekwencje?

Toksyczna relacja z matką

Okazało się, że miała siostrę starszą o trzy lata. Rodzicie pozostawali w trwałym, ale zimnym związku. Każde z nich zajęte było pracą zawodową, z tą jednak różnicą w przeżyciu Alicji, że ojca pamiętała jako tego, który zasypywał ją prezentami i czułościami, a matkę jako wycofaną emocjonalnie i samolubną.

Na matce też skupiła się początkowa narracja Alicji. Wspólnie z terapeutką stawiały hipotezę, że potrzeba Alicji, by rywalizować wiąże się z relacją z siostrą. Obiektem, do którego obie próbowały się dostać była, oczywiście, matka. Kolejne sesje odkrywały jednak coraz głębsze poziomy trudności.

Matka, jak się okazało, była równie oschła dla obu córek. Nic, co robiły jej dzieci nie zdawało się mieć na nią jakiegokolwiek wpływu. Temat rywalizacji powracał wielokrotnie w terapii Alicji. Pewnego dnia spotkała w poczekalni inną pacjentkę swojej terapeutki. Poczuła się dziwnie, ale nie była w stanie powiedzieć o tym terapeutce. Dopiero po kilku tygodniach wniosła ten temat na sesji i okazało się, że poczuła się jakby znowu miała 7 lat i była „gorszą siostrą”. To wydarzenie uruchomiło w niej fantazje, że jest gorszą córką swojej terapeutki.

Zobacz także: Rozpędzić czarne chmury

Dychy dzieciństwa ścigają nas przez całe życie

Przed rozpoczęciem terapii Alicja wiedziała, że nie ma najlepszych relacji z siostrą. Niejednokrotnie próbowała je naprawić, jednak ciągle coś się nie udawało. Nie mogła zrozumieć, dlaczego tak często kłócą się z siostrą. Dopiero gruntowne i wielokrotne omówienie tematu w terapii, możliwość skorzystania z uczuć terapeutki oraz przeniesienia pomogły jej zrozumieć mechanizmy rządzące jej relacją z siostrą. Mogła też zacząć je zmieniać i zacząć pracować nad związkiem z siostrą.

Również dzięki przeniesieniu Alicja zrozumiała, że przez całe życie czuła się niechciana i niekochana przez matkę. Dość szybko nauczyła się, że żeby zostać zauważoną przez matkę, trzeba było zrobić coś niezwykłego, coś, co pozwoliłoby matce widzieć córki jak trofea (matka zawodowo uprawiała sport). Liczne przygody z mężczyznami, traktowanie ich jak trofea, a siebie jak zdobywcę przypominało jej dawno zapomniane, dziecięce uczucia, które miała wobec matki. To, co działo się w jej dzieciństwie, powróciło w terapii, jednak bezpieczna relacja z terapeutką pomogła pacjentce pozwolić im odejść.

Duchy dzieciństwa nie przestają nas ścigać przez całe życie. Jeśli uda się zauważyć, że kłopoty, w które wpadamy, związki, które się rozpadają, niepowodzenia zawodowe nie wynikają jedynie z pecha lub przypadku, może próbować coś zmienić. Zwykle jednak próbujemy zmienić rzeczywistość zewnętrzną. Siebie bardzo trudno przebudować, zwłaszcza bez wsparcia i nieoceniających obserwacji płynących od drugiego człowieka. I choć bywa to poważną inwestycją, jest też często jedyną szansą na realną zmianę w życiu. A to jest bezcenne.

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Weekend w SPA na Walentynki

fot. Manor House SPA

14 lutego zbliża się wielkimi krokami. Masz już pomysł jak spędzić dzień zakochanych? Jak kolejny raz zaskoczyć ukochaną osobę? Zabierz ją na Walentynkowy Weekend do SPA!

Jak co roku głowimy się jak celebrować dzień Świętego Walentego. Ma być niebanalnie, przyjemnie, romantycznie, a najlepiej niech to będzie jeszcze miła niespodzianka i wspaniały, wspólny czas.

Walentynki nieodzownie kojarzą się nam z kolacją przy świecach, bukietami kwiatów, miłymi gestami i upominkami,  a przede wszystkim z bliskością drugiej osoby, z którą idziemy przez życie. Czasem to także romantyczne śniadanie, szalone atrakcje i dobra zabawa. Można to wszystko połączyć i wyjechać na walentynkowy weekend w pięknym otoczeniu.

Zobacz także: Manor House SPA najlepszym luksusowym hotelem w Europie

Weekend w SPA na Walentynki

Walentynki w hotelu SPA to nietuzinkowy sposób na romantyczny weekend we dwoje. A gdzie najlepiej się wybrać na taki wypad, jak nie do hotelu bez dzieci? Z okazji święta zakochanych Manor House SPA – enklawa dla dorosłych – Najbardziej Luksusowy Hotel w Europie wśród obiektów historycznych (Luxury Travel SPA Awards 2018) i Najlepsze Holistyczne SPA w Polsce (Prestige SPA Awards 2017) przygotował w terminie od 9 do 11 lutego br. Walentynkowy Weekend SPA. Ten specjalny pobyt w urokliwym kompleksie w mazowieckich Chlewiskach pozwoli na chwile bliskości w błogiej atmosferze relaksu, zabawy i odprężenia.

Niezapomnianym przeżyciem będzie odnowa biologiczna w Witalnej Wiosce SPA – niezwykłym SPA pod gołym niebem. Zwłaszcza, że seans odbędzie się wieczorem w towarzystwie zimowej aury  i w otoczeniu przepięknego parku z 300-letnim starodrzewem oraz pomnikami przyrody.

Emocje wzbudzi także nocne saunowanie w kompleksie Łaźni Rzymskich pod czujnym okiem doświadczonego saunamistrza, który przeprowadzi uczestników przez korzystne dla zdrowia i bardzo przyjemne rytuały saunowe. Późna pora seansu saunowego niesie dodatkowy dreszczyk emocji.

Koncerty, masaże i regeneracja

Będzie też można wziąć udział w koncertach na misy  i gongi tybetańskie, które odbywają się w Komnacie Biowitalnej. Wszyscy, którzy nie lubią długo spać mogą się wybrać na poranne ćwiczenia w basenie wzmacniające mięśnie kręgosłupa. A w kompleksie Manor House SPA basen jest szczególny. Ożywianie wody metodami Grandera i dr. Keshego sprawia, że strukturalna, plazmatyczna woda w basenie pomimo, iż bez chloru, jest krystalicznie czysta  i bezzapachowa. Bardzo dobrze wpływa na pielęgnację i nawilżenie skóry (również wrażliwej) oraz włosy, które łatwiej się rozczesują.

Uczestnicy Walentynkowego Weekendu SPA otrzymują w prezencie aromatyczny olejek w formie palącej się świecy do wspólnego, zmysłowego masażu. Można oddać się także energetycznym terapiom, w których specjalizują się Gabinety Bioodnowy. Doskonale regenerują one organizm i wzmacniają jego siły biowitalne.

Innowacyjny program odmładzający Akademii Holistycznej Alchemia Zdrowia pobudza naturalne zdolności organizmu do autoregeneracji, oczyszcza go i usprawnia przepływ energii w ciele oraz jej wymianę z otoczeniem.

Nie zapomnij o dobrej kuchni!

Warto zadbać też o podniebienie. Hotelowa restauracja serwuje tradycyjną, polską kuchnię, znakomite dania wegańskie i wg. autorskiej Diety Życia, która opiera się m.in. na diecie niełączenia. Gościom czas będą umilały też nastrojowe utwory w wykonaniu mistrza akordeonu. Po prostu trzeba wybrać się na kolację z kieliszkiem wina i cieszyć się intymnymi chwilami w zaciszu stylowego pokoju, gdzie wybrzmiewa dobroczynna dla zdrowia muzyka solfeżowa.

Bardzo lubiane przez pary są relaksujące kąpiele w wysokich wannach Ofuro, np. w kruchach soli ze sproszkowaną srebrzystą perłą i soli himalajskiej. Sposobów na spędzenie romantycznych Walentynek w SPA nie brakuje. Czy zdecydowaliście już jak spędzicie tegoroczne święto zakochanych?

Więcej informacji na: www.manorhouse.pl     

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.