Przejdź do treści

Samotność najmocniej boli w święta. To wtedy wzrasta ryzyko śmierci samobójczej

Czarno-białe zdjęcie. Kobieca dłoń dotykająca szyby; widok na blok mieszkalny /Ilustracja do tekstu: Ryzyko samobójstwa wzrasta w święta. Jak pomóc bliskim, którzy doświadczają kryzysów psychicznych?
Fot.: Kristina Tripkovic /Unsplash.com

Co 40 sekund ktoś na świecie popełnia samobójstwo. W Polsce życie odbiera sobie średnio 15 osób dziennie. Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że każdego roku na ten dramatyczny krok decyduje się aż 800 tys. osób. Wiele z tych przypadków ma miejsce… w święta. Te bezwzględne statystyki wymagają od nas zdecydowanych działań i otwarcia serca na bliskich, którzy mogą doświadczać kryzysu psychicznego.

Chociaż święta większości z nas kojarzą się z ciepłą, rodzinną atmosferą, stołem pełnym przysmaków i wspólnym śpiewaniem kolęd, dla wielu osób to wyjątkowo przygnębiający czas. Ciężko im zmierzyć się z atmosferą powszechnej szczęśliwości – tak odległą od ich trudnej codzienności. Niemała grupa ludzi właśnie wtedy doświadcza dotkliwej samotności, kryzysu i ciężkiej depresji, co nierzadko kończy się podjęciem próby samobójczej.

CZYTAJ TEŻ: Dzieci rodziców „z problemami”. Gdy choroba psychiczna dotyka rodzinę

Ciemna strona świąt. Ryzyko samobójstwa rośnie w Boże Narodzenie

Ciężka świąteczna depresja nie jest zależna od wieku, pozycji społecznej czy miejsca zamieszkania – może dotknąć każdego z nas. Dlatego zamiast czekać biernie na niespodziewanego gościa, który w Wigilię zapuka do naszych drzwi, warto samemu rozejrzeć się wokół i dostrzec tych, dla których te dni mogą być szczególnie trudne.

– Owo tradycyjne dodatkowe miejsce przy stole nie musi wcale pozostać puste. Można – dosłownie lub w przenośni – zaoferować je komuś ze swojego otoczenia, kto inaczej pozostałby sam na sam ze swym cierpieniem – podkreślają przedstawiciele Instytutu Psychiatrii i Neurologii oraz Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego, którzy we współpracy z Wydziałem Artes Liberales Uniwersytetu Warszawskiego zainicjowali kampanię pod hasłem „Życie warte jest rozmowy”.

W ramach tej ważnej akcji 9 grudnia br. w Klinice Psychiatrii Sądowej w Warszawie odbędzie się druga już odsłona dnia wykładów otwartych, które zostaną poświęcone przeciwdziałaniu śmierci samobójczej oraz zwiększaniu świadomości społecznej dotyczącej kryzysów psychicznych. Tłem dla wszystkich prelekcji eksperckich będzie idea pomocy tym, którzy w czasie świąt mogą doświadczać szczególnie dotkliwej samotności.

– Świadomość, że kryzys może napotkać każdego, to pierwszy krok do skutecznej prewencji samobójstw – podkreślają inicjatorzy kampanii.

Po każdym wykładzie słuchacze zyskają czas na zadawanie pytań i rozmowę z prelegentem. Równolegle do wykładów będzie można skorzystać z konsultacji i porad u specjalistów dyżurujących w pokojach wsparcia.

Kampania społeczna pod hasłem „Życie warte jest rozmowy” finansowana jest ze środków Narodowego Programu Zdrowia na lata 2016–2020. Z organizatorami współpracują m.in.: Fundacja Pogotowie Kryzysowe, Fundacja „Nagle Sami” oraz Centrum Wsparcia.


Dzień wykładów otwartych „Życie warte jest rozmowy”

7 grudnia 2018 r., godz. 10:00–16:30, Instytut Psychiatrii i Neurologii, Sobieskiego 9, Warszawa – Klinika Psychiatrii Sądowej (sale 3.30, 3.31)

  • Pokoje wsparcia – w salach 3.30, 3.31 – przez cały czas trwania wydarzenia

Harmonogram prelekcji w sali konferencyjnej KPS:

  • 10:00–10:15 Halszka Witkowska – otwarcie wydarzenia
  • 10:15–11:00 Małgorzata Łuba – wykład pt. „Jak wesprzeć rodzinę i przyjaciół po samobójczej śmierci bliskiej osoby”
  • 11:00–11:45 Marlena Stradomska – wykład pt. „Jak reagować w bezpośrednim kontakcie z osobą w kryzysie?”
  • 11:45–12:00 Przerwa
  • 12:00–12:45 Włodzimierz Adam Brodniak – wykład pt. „Erozja więzi społecznych jako jeden z czynników ryzyka suicydalnego”
  • 12:45–13:30 Anna Kieszkowska – wykład pt. „Udział młodego pokolenia w profilaktyce samobójstw seniorów”
  • 13:30–14:15 Przerwa na lunch
  • 14:15–15:00 ks. Witold Kawecki – wykład pt. „Rola duszpasterska w pomocy osobom myślącym o samobójstwie”
  • 15:00–15:45 Krzysztof Rosa – wykład pt. „O konsekwencjach zachowań samobójczych”
  • 15:45–16:30 kapelan Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL, ks. Tomasz Trzaska – wykład pt. „Kościół jako wspólnota towarzysząca”

POLECAMY RÓWNIEŻ: Epidemii samobójstw można zapobiec. Nie lekceważ typowych sygnałów

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Komórki macierzyste pomogą leczyć autyzm? „Nawet drobna zmiana to krok naprzód”

Rodzice z małym dzieckiem /Ilustracja do tekstu: Komórki macierzyste: jak je wykorzystać w leczeniu?

Jak można wykorzystać krew pępowinową? Czym różnią się komórki macierzyste krwi pępowinowej od komórek macierzystych sznura pępowiny? Czy za leczenie komórkami macierzystymi należy zapłacić? Na te i inne pytania – w 30. rocznicę pierwszego przeszczepienia krwi pępowinowej –odpowiadają eksperci.

Niemal równo 30 lat temu, w październiku 1988 r., prof. Eliane Gluckman wraz ze swoim zespołem dokonała pionierskiego przeszczepienia krwi pępowinowej 5-letniemu chłopcu choremu na niedokrwistość Fanconiego. Chłopiec wyzdrowiał, a sukces zabiegu przyczynił się do istotnego wzrostu wykorzystania komórek macierzystych z krwi pępowinowej w ratowaniu życia chorych na nowotwory i schorzenia hematologiczne. Współczesne badania wskazują, że komórki te mogą mieć zastosowanie nawet w chorobach neurologicznych.

Komórki macierzyste, czyli co?

Komórki macierzyste to pierwotne i niewyspecjalizowane jeszcze komórki, które charakteryzują się wysoką zdolnością do samoodnawiania i różnicowania. W medycynie pozyskiwane są:

  • ze szpiku kostnego,
  • z krwi obwodowej,
  • z tkanek popłodu: krwi pępowinowej i sznura pępowiny.

Jak wykorzystać komórki macierzyste?

Komórki macierzyste stosowane są od ponad 30 lat w leczeniu ciężkich chorób hematologicznych i onkologicznych, zarówno u dawcy, od którego zostały pobrane, jak i u jego rodziny lub osób niespokrewnionych (w zależności od wskazania).

W 2017 roku opublikowano wyniki badań nad zastosowaniem komórek macierzystych krwi pępowinowej w leczeniu autyzmu oraz mózgowego porażenia dziecięcego. Ich wyniki pokazują, że ta forma terapii może przynieść korzystne efekty kliniczne.

– Komórki macierzyste pochodzące ze sznura pępowinowego i krwi pępowinowej zaskakują swoją uniwersalnością. Wykazują bardzo dużą skuteczność, a przy tym nie wymagają pełnej zgodności materiału w układzie HLA.  Nie musimy już szukać dawcy w pełni zgodnego; wystarczy zaledwie 60 proc. zgodności. Już dziś wiemy, że możemy je wykorzystywać w leczeniu wielu chorób, a jeszcze nie wszystko wiadomo o ich zdolnościach – mówi prof. Krzysztof Kałwak z Kliniki Transplantacji Szpiku Onkologii  i Hematologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

CZYTAJ TEŻ: Jak karmić malucha, by nie groziły mu niedobory? Poznaj kalendarz żywienia dziecka!

Komórki macierzyste w leczeniu objawy autyzmu

Eksperci zauważają, że komórki te mają także dużą dawkę bardzo cennych substancji o działaniu immunomodulującym.

– Oznacza to, że podane np. dziecku z autyzmem potrafią znacznie złagodzić stan zapalny w centralnym ośrodku nerwowym. Czyli złagodzić objawy choroby – zwiększyć koncentrację, uspokoić, zmniejszyć napięcie mięśniowe – dodaje prof. Kałwak.

Zdaniem specjalisty, w najbliższej przyszłości komórki macierzyste z krwi i sznura pępowinowego znajdą szerokie zastosowanie w leczeniu dorosłych. Już dziś znane są przypadki satysfakcjonujących terapii osób z udarem niedokrwiennym czy po przebytym zawale serca.

– W leczeniu chorób neurologicznych dzieci bardzo istotny jest wiek pacjenta – im młodsze dziecko, tym lepsze efekty terapii. Nie możemy się jednak łudzić, że wyleczymy całkowicie porażenie dziecięce czy autyzm. Podanie komórek macierzystych (z krwi pępowinowej lub ze sznura pępowiny) ma na celu polepszenie jakości życia i zniwelowanie objawów. I proszę mi wierzyć, że w przypadku naszych pacjentów nawet pozornie drobna zmiana to wielki krok naprzód dla chorego i jego rodziny. Te „drobiazgi”, które uzyskujemy czasem już pod dwóch podaniach, oznaczają np. wielkie postępy w rehabilitacji, zmniejszenie napięcia mięśniowego, poprawę widzenia, mowy czy koncentracji. To bardzo wiele – podkreśla dr hab. Magdalena Chrościńska-Krawczyk z Kliniki Neurologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Lublinie.

Terapia komórkami macierzystymi: wsparcie w finansowaniu

Terapia komórkami macierzystymi w chorobach neurologicznych realizowana jest w ramach procedury medycznego eksperymentu leczniczego. Oznacza to, że nie jest refundowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Z tego powodu dostęp do niej jest bardzo ograniczony.

Pacjentom, dla których wykorzystanie komórek macierzystych jest szansą na lepsze życie, przychodzi z pomocą Fundacja „Komórki Życia – Komórki Nadziei”.

­– Naszym zadaniem jest ułatwianie chorym dotarcia do potrzebnej im terapii. Większość
z nich to osoby, które nie mają własnej krwi pępowinowej. Oczywiście gdyby ją miały, cała procedura trwałaby dużo krócej i byłaby bezkosztowa, ale tak jest rzadko. Naszym celem jest umożliwianie chorym dzieciom i ich rodzinom leczenia w Polsce oraz informowanie ich o możliwościach i ośrodkach, które przeprowadzają takie terapie – mówi Paweł Kwiatkowski, prezes Fundacji „Komórki życia – Komórki Nadziei”.

–  Leczenie w kraju jest bowiem skuteczne (co potwierdzają również historie naszych podopiecznych), ale też tańsze i mniej stresujące dla dziecka i jego rodziców. A akurat brak stresu jest czynnikiem kluczowym w zdrowieniu – dodaje Kwiatkowski.

Bankowanie krwi pępowinowej. Czy pomoże osobie dorosłej?

Wiele osób, które rozważają bankowanie krwi pępowinowej, obawia się, że krwi jest zbyt mało, by wystarczyło na ewentualną terapię dla osoby dorosłej.

– Obecnie te obawy są nieuzasadnione. Już dziś potrafimy namnażać komórki macierzyste, […] a pewnie w przyszłym roku dopuszczona do zastosowania klinicznego zostanie przynajmniej jedna technologia przyspieszająca i usprawniająca ten proces. To oznacza, że zbankowana krew pępowinowa – bez utraty jej wartości – wystarczy dla dorosłego człowieka. I to nie są marzenia – to jest nasza najbliższa przyszłość – mówi dr Tomasz Baran z Polskiego Banku Komórek Macierzystych.

Bankowanie krwi pępowinowej daje możliwość zabezpieczenia komórek macierzystych na przyszłość. Jak twierdzi Paweł Kwiatkowski, gwarantem tej przyszłości są lekarze i badacze. Z kolei zadaniem władz i organizacji pozarządowych jest zapewnianie im wsparcia i motywacji, dzięki którym nie będą bali się podejmować śmiałych i pionierskich działań. I będą tworzyć tak przełomowe terapie jak prof. Eliane Gluckman.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Smog a zdrowie dzieci. „To wpływa na całe późniejsze życie”

Redakcja

Portal o rodzinie.

Lekarze nie dawali kobietom wielkich szans na ciążę. Urodziły dzieci niemal w tym samym czasie

Para lesbijek zaszła w ciążę w tym samym czasie
fot. Fotolia

Kobiety były w długoletnim związku i bardzo pragnęły dziecka. Lekarze nie dawali im dużych szans na macierzyństwo, jednak los spłatał miłego psikusa. Tego nie spodziewał się nikt!

Anna i Renee McInarnay są ze sobą od 18 lat. W pewnym momencie podjęły decyzję o powiększeniu rodziny i zdecydowały się na in vitro. Lekarze nie mieli jednak dobrych wieści.

Ze względu na wiek kobiet (35 i 36 lat) szanse na ciążę sięgały 38 proc. Jeszcze mniejsze były w przypadku Renee, u której zdiagnozowano zespół policystycznych jajników. Z tego względu obie podeszły do zapłodnienia pozaustrojowego.

– Miałyśmy owulację w tym samym czasie, co było niesamowite. Okazało się, że ja mam trzy jajeczka a Renee jedno. Obydwie zdecydowałyśmy się na dziecko, bo miałyśmy świadomość, że prawdopodobieństwo zajścia w ciążę jest naprawdę małe. To mogła być ostatnia szansa na macierzyństwo dla Renee – wyjaśnia Anna.

Para całą historię relacjonowała na portalach społecznościowych.

Zobacz także: Czy Polacy są homofobami? Raport nie pozostawia złudzeń

Para lesbijek zaszła w ciążę w tym samym czasie

Pewnego dnia Anna i Renee otrzymały telefon z kliniki. – „Siedzicie? Anna, jesteś w ciąży. Ale Renee również” usłyszałyśmy w słuchawce – wspomina Anna.

Kobiety uznały, że to cud i razem zapisały się do szkoły rodzenia, a nawet planowały powitać na świecie swoje dzieci w tym samym dniu. Z powodu komplikacji musiały jednak mieć cesarskie cięcie i zdecydowały się na poród w odstępie dwóch dni.

– To była sugestia naszego lekarza, abyśmy nie rodziły tego samego dnia i mogły się wzajemnie wspierać – mówi Anna

13 października 2018 roku Renee urodziła Emmę Reese. 15 października na świat przyszła Avonlea Grace. – Porody były skomplikowane, obawiałyśmy się o los dziewczynek. Teraz czujemy się, jakbyśmy śniły na jawie – mówi wzruszona i szczęśliwa mama.

Źródło: Metro, Daily Mail

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Nadwaga i otyłość u dzieci to plaga współczesnych czasów? Zobacz, gdzie leży źródło problemu

Nadwaga i otyłość u dzieci
fot. Pixabay

Nadwaga i otyłość to problemy, które coraz częściej dotykają również dzieci i młodzież – z badań wynika, że obie dolegliwości dotyczą w Polsce 14% dzieci w wieku 11-15 lat. Ich występowanie jest przede wszystkim skutkiem złego stylu życia – niewłaściwej diety oraz braku aktywności fizycznej. Nadwaga i otyłość zwiększają ryzyko wystąpienia nowotworów, cukrzycy, zwyrodnienia stawów oraz groźnych chorób układu krwionośnego i oddechowego.

W czym tkwi źródło problemu, jak chronić przed nimi nasze dzieci oraz na czym polega leczenie – odpowiada mgr Agnieszka Czuchryta, dietetyk z Centrum Medycznego Damiana.

Nadwaga i otyłość u dzieci – czy mamy się czego obawiać?

Według wyników Europejskiego Ankietowego Badania Zdrowia, w Polsce, aż 36,6 % osób powyżej 15. roku życia ma nadwagę, natomiast 16,8% cierpi na otyłość. Wyniki są niepokojące, ponieważ w obu przypadkach przewyższają średnie dane uzyskane wśród 28 krajów Unii Europejskiej (34,8% osób z nadwagą oraz 15,4% z otyłości)[1].

Alarmujące są również dane pochodzące z badań przeprowadzonych wśród młodzieży w wieku 11-15 lat. Wynika z nich, że u ponad 12% osób w tej grupie odnotowano nadwagę, natomiast u 2% stwierdzono otyłość. W tym przypadku pojawiło się jednak światło w tunelu – w porównaniu z 2010 r. łączna skala zjawiska zmniejszyła się o 2%. Wciąż jednak należy trzymać rękę na pulsie i prowadzić szeroko zakrojoną profilaktykę dotyczącą tego problemu.

Zobacz także: Chcesz zapobiec nadwadze i otyłości? Postaw na zdrowe nawyki!

Nadwaga i otyłość – niebezpieczeństwo dla zdrowia

Nadwaga i otyłość nie tylko utrudniają codzienne funkcjonowanie, ale również zwiększają ryzyko wystąpienia groźnych chorób i powikłań. To istotne zwłaszcza w wieku dziecięcym lub młodzieńczym, kiedy wszelkie zaburzenia zdrowotne mogą utrudniać prawidłowy rozwój organizmu. Według statystyk otyłość stanowi trzeci czynnik wpływający na występowanie innych chorób (po nadciśnieniu i paleniu tytoniu).

– Niepokojącym zjawiskiem jest diagnozowanie wśród niepełnoletnich cukrzycy typu 2, która dotychczas występowała wyłącznie u osób dorosłych. Dodatkowo osoby zmagające się ze zbyt dużą masą ciała, bardzo często cierpią na nadciśnienie tętnicze, miażdżycę, problemy z oddychaniem, płaskostopie czy choroby zwyrodnieniowe stawów. W tej grupie występuje również zwiększone ryzyko pojawienia się zawału serca, choroby wieńcowej, udaru mózgu oraz nowotworów. Jak widzimy, lista możliwych powikłań jest niezwykle długa, dlatego otyłość jest współcześnie uznawana za chorobę cywilizacyjną ­– komentuje mgr Agnieszka Czuchryta, dietetyk z Centrum Medycznego Damiana.

Jakie jest źródło nadwagi i otyłości?

Nadwaga i otyłość występująca wśród dzieci i młodzieży to w większości przypadków konsekwencja niewłaściwego trybu życia – złej diety i braku aktywności fizycznej. Oba powyższe czynniki sprawiają, że w organizmie dziecka zostaje zaburzona równowaga między dostarczaną a pożytkowaną energią. Dzieci coraz częściej sięgają po niezdrowe przekąski i posiłki (batony, chipsy i tzw. fast foody), dostarczając do organizmu zbyt dużą ilość tłuszczów, słodyczy, gazowanych napojów, czyli wysokokalorycznych składników.

– W diecie osób młodych bardzo często brakuje warzyw i owoców (codziennie spożywa je jedynie co trzeci nastolatek), przetworów mlecznych, pełnoziarnistych produktów oraz ryb. W etapie dojrzewania nasze dzieci potrzebują tych produktów, ponieważ dostarczają organizmowi żelazo, cynk, wapń, magnez, błonnik, kwas foliowy, witaminy z grupy A i D oraz inne składniki niezbędne do prawidłowego funkcjonowania – komentuje mgr Agnieszka Czuchryta, dietetyk w Centrum Medycznym Damiana

Warto zaznaczyć, że jakość pożywienia nie rozwiąże w pełni problemu. Istotne jest również to, kiedy nasze dzieci spożywają posiłki. Z powodu porannego pośpiechu, wiele z nich nie je śniadania, a następnie „rekompensuje” sobie braki energetyczne po powrocie ze szkoły – często w godzinach wieczornych. Objadanie się przez snem, negatywnie wpływa na jego jakość, a dzieci następnego dnia są niewyspane i często nie mają ochoty na śniadanie. W ten sposób błędne koło się zamyka. Jako rodzice powinniśmy zatem zadbać o to, co nasze dzieci jedzą i kiedy jedzą – pamiętajmy, że przykład, który im przekażemy, wpłynie na ich nawyki żywieniowe w życiu dorosłym – dodaje.

Dodatkowym negatywnym czynnikiem jest siedzący tryb życia – coraz częściej rezygnujemy np. z korzystania z roweru, a zamiast zdrowego spaceru, nawet najmniejsze odległości pokonujemy samochodem. Problem dotyczy również dzieci  i młodzieży – które bardzo często biorą przykład z nas – osób dorosłych. Wypoczynek i aktywność na świeżym powietrzu zostają zastąpione zbyt długim oglądaniem telewizji lub korzystaniem z komputera, a to wpływa nie tylko na skłonności do nadwagi lub otyłości, ale również na wady postawy i pogorszenie wzroku. Plagą jest masowe zwalnianie dzieci z wychowania fizycznego, bez racjonalnych i ważnych powodów. Dlatego, warto poznać potrzeby najmłodszych, ponieważ w okresie wczesnego rozwoju psychofizycznego kształtują się indywidualne zdolności i umiejętności. Zaszczepienie wśród nich zamiłowania do sportu zaprocentuje w przyszłości i stanie się podstawą do prowadzenia zdrowego trybu życia, w którym ważne miejsce będzie zajmowała regularna aktywność fizyczna.

Wśród czynników wpływających na nadwagą lub otyłość wymienia się również predyspozycje genetyczne, jednak w większości odpowiadają za nie czynniki środowiskowe, które możemy modyfikować.

Zobacz także: Oglądanie TV podczas posiłków zwiększa ryzyko otyłości o 40 proc. – SMACZNEGO!

Czy można wyleczyć otyłość wśród dzieci?

Leczenie otyłości zasadniczo różni się od postępowania terapeutycznego w przypadku wystąpienia wielu innych chorób. Ma ono charakter długotrwały, a jego skutek zależy od zaangażowania i silnej woli pacjenta.

Do podstawowych elementów należy zmiana diety, w której przede wszystkim musi być dużo warzyw przy każdym z posiłków. Należy wybierać głównie produkty pełnoziarniste, takie jak kasze, pieczywo razowe, płatki owsiane, zaś przetwory mleczne o zawartości tłuszczu do 2%. Codziennie powinna pojawić się porcja owoców np. jako zdrowa przekąska i koniecznie dwa razy w tygodniu należy wzbogacić dietę rybami.

Ważne jest także, żeby nasze dzieci spożywały regularne i zbilansowane posiłki oraz niemal całkowicie wyeliminowały słodycze, chipsy, słodkie napoje i inne wysokokaloryczne produkty. Niezbędne jest również wprowadzenie codziennego wysiłku fizycznego – dyscyplina powinna być uzależniona od preferencji naszego dziecka, aby nie zniechęciło się już na początku drogi. W procesie zrzucania wagi warto prowadzić dziennik, który na bieżąco pozwoli ocenić postępy oraz kontrolować ilość spożywanych kalorii. Nie próbujmy jednak zrobić wszystkiego od razu – utrata wagi powinna być stopniowa, ale systematyczna.

– Oczywiście, zasadnicza zmiana stylu życia, czyli wprowadzenie racjonalnego odżywiania oraz aktywności fizycznej to podstawa, która powinna dotyczyć dzieci i młodzieży dotkniętej problemem nadwagi czy otyłości. Jednak w myśl zasady – lepiej zapobiegać niż leczyć – warto pomyśleć o ogólnopolskich działaniach edukacyjnych, które pozwolą zmienić społeczną świadomość, dotyczącą korzyści płynących z racjonalnej diety i aktywnego trybu życia. To zadanie każdego z nas – rodziców, nauczycieli, lekarzy – pamiętajmy, że otyłość to jeden z głównych czynników, które zwiększają ryzyko wystąpienia m.in. chorób układu krążenia i oddechowego – kończy mgr Agnieszka Czuchryta, dietetyk z Centrum Medycznego Damiana.

Źródło: Centrum Medyczne Damiana

[1] Raport o stanie zdrowia Polaków 2014”, Główny Urząd Statystyczny, https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/zdrowie/zdrowie/stan-zdrowia-ludnosci-polski-w-2014-r-,6,6.html; „Nadwaga i otyłość w Polsce”, Sejmowa Izba Analiz, http://orka.sejm.gov.pl/WydBAS.nsf/0/E1076D55B37A9603C12580E2002F7655/$file/Infos_227.pdf

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Samotność doskwiera też w wielkim mieście. Polska psycholożka znalazła na nią sposób

Kliknij i zjedz wspólnie posiłek. PlateWithMate /Na zdjęciu: Czwórka osób je wspólny posiłek - ujęcie z góry
Fot.: Dan Gold /Unsplash.com

Zmieniające się wzorce społeczne i współczesny tryb pracy sprawiają, że coraz więcej czasu spędzamy samotnie. Badania wskazują, że niemal połowę codziennych posiłków spożywamy w pojedynkę – i to nie zawsze z własnej woli. Czy można temu zaradzić? Polka psycholożka znalazła na to ciekawy sposób.

Liczne badania wskazują, że spożywanie posiłków bez towarzystwa może pośrednio wpływać na zwiększenie ryzyka rozwoju licznych zaburzeń zdrowotnych: depresji, chorób sercowo-naczyniowych, otyłości, cukrzycy oraz zespołu metabolicznego. Mimo to aż 46% z nas je w samotności co najmniej dwa posiłki dziennie. Czasem wynika to z potrzeby wyciszenia się i chwilowej izolacji, jednak w wielu przypadkach powodem jest sytuacja osobista lub charakter pracy zawodowej, wymagający np. częstych podróży. Czy w takich sytuacjach możemy znaleźć towarzysza posiłku, nie narażając się na przyklejenie łatki… desperata? Okazuje się, że tak – a pomogą nam w tym nowe technologie.

CZYTAJ TEŻ: Szczęśliwa i sama. Jak być singielką i nie oszaleć

PlateWithMate. Kliknij i zjedz posiłek w dobrym towarzystwie

Zuzanna Grudniak, młoda psycholożka z Gdyni, opracowała innowacyjną aplikację PlateWithMate, która ma na celu łączenie ludzi otwartych na nowe znajomości i pomaga uniknąć samotnego spożywania posiłków w restauracjach. Program, który możemy bezpłatnie pobrać na smartfony, jest wyjątkowo prosty w obsłudze. Wystarczy wybrać miejsce (restaurację, bar czy kawiarnię) i zaznaczyć, o której godzinie się w nim pojawimy. W ten sposób zasygnalizujemy, że chętnie nawiążemy z kimś niezobowiązującą rozmowę podczas wspólnego posiłku.

Twórczyni aplikacji podkreśla, że PlateWithMate nie służy do randkowania.

– Mało kto lubi jeść w samotności, a wielu z nas chętnie poznałoby osobę, z którą może uciąć sobie ciekawą pogawędkę w czasie posiłku. W dużych centrach biurowych w porze lunchowej nietrudno jest znaleźć ludzi, którzy z chęcią spędziliby czas przy obiedzie, rozmawiając z kimś interesującym, ale dotychczas nie było platformy, która by na to pozwoliła. PlateWithMate daje taką szansę – mówi Zuzanna Grudniak.

Aplikacja będzie także doskonałym rozwiązaniem dla osób, które często podróżują. Zgodnie ze światowymi statystykami, ok. 480 milionów wyjazdów biznesowych w roku odbywa się w pojedynkę. PlateWithMate pomoże nam wówczas efektywnie wykorzystać czas wolny od pracy, by poznawać nowe miejsca i smaki w przyjaznym towarzystwie.

– Podczas samotnych podróży wielu z nas, zamiast wyjść na miasto, poznawać miejscowe smaki i ludzi, zostaje w hotelu. W ten sposób ucieka nam możliwość poznania wielu ciekawych ludzi i zobaczenia miasta, do którego przyjechaliśmy na konferencje naukową czy spotkania biznesowe – podkreśla Zuzanna Grudniak.

Choć brzmi to jakaś paradoks, PlateWithMate pozwoli też… ograniczyć korzystanie ze smartfonów w czasie posiłku – na rzecz zdrowej, międzyludzkiej interakcji.

Aplikacja PlateWithMate dostępna jest bezpłatnie na dwie platformy mobilne: iOS oraz Android.

POLECAMY RÓWNIEŻ: „Tłuścioch”. Jaki jest twój związek z jedzeniem?

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.