Przejdź do treści

Wakacyjny romans: miłość na lata czy… na lato?

Wakacyjny romans. Miłość na lato czy na lata? /Na zdjęciu: Młoda kobieta na plaży. Trzyma za rękę mężczyznę, który jest poza kadrem
Fot.: Yoann Boyer /Unsplash.com

Wakacje to czas relaksu, luzu i odprężenia. Letnie słońce rozgrzewa w tym czasie nie tylko ciała, ale często także serca. Jak wiele osób przeżywa wakacyjną miłość i czy ma ona szansę przetrwać próbę czasu? Letnie uniesienia Polaków wzięli pod lupę badacze. Co odkryli?

Jak wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie marki Oak View, ponad połowa Polaków choć raz w życiu zdecydowała się na wakacyjny romans. Okazuje się, że podatność na letnie zauroczenie jest zależna od wielu czynników, w tym… miejsca zamieszkania.

Czy wakacyjny romans przetrwa? To zależy, ile masz lat i skąd jesteś

Największą otwartość na przygody miłosne mają mieszkańcy Poznania, Gorzowa Wielkopolskiego oraz Szczecina i okolic. I choć przyszłość takich związków zwykle nie jest świetlana (w aż 68% nie przetrwają nawet do jesieni), odmienne deklaracje na ten temat składają mężczyźni i kobiety.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Samotni ojcowie żyją krócej. Zobacz dlaczego

Z analizy wyników przeprowadzonej ankiety wynika, że podejście do wakacyjnych romansów zależne jest od wieku, a także płci. Najdłuższe relacje z partnerami poznanymi na wakacjach tworzą osoby w przedziale wiekowym 31-40 lat. Z kolei w grupie wiekowej 18-30 lat satysfakcję z rozwoju związku wyrażają częściej mężczyźni – aż 40% z nich twierdzi, że wakacyjny romans przetrwał próbę czasu i przerodził się w stałą relację.

CZYTAJ TEŻ: 7 ilustracji, które pokazują realia związku. Czy Twojego też?

Wakacyjny romans przed 30-tką

Chociaż na miłość nigdy nie jest za późno, badania mówią, że to młodzi ludzie są bardziej otwarci na wakacyjny romans. Łącznie aż 96% ankietowanych zostało ugodzonych strzałą Amora, gdy mieli mniej niż 30 lat. A jak to wyglądało u ciebie?


Badanie, zlecone przez markę Oak View (dystrybutora win kalifornijskich), przeprowadzono na przełomie listopada i grudnia 2017 roku rzez Instytut Badawczy ARC Rynek i Opinia. Objęto nim reprezentatywną grupę 1000 osób.

POLECAMY TAKŻE: 5 mechanizmów obronnych, które większość z nas stosuje. Wiesz, jak mogą wpłynąć na związek?

Redakcja

Portal o rodzinie.

Szczepionka przeciwko HPV będzie refundowana w Warszawie

Szczepionka przeciwko HPV będzie refundowana w Warszawie
fot.Pixabay

W drugiej połowie 2019 roku zacznie działać program darmowych szczepień przeciwko HPV dla dzieci w wieku 12 lat.

Zobacz też: „To się nie zdarza” – projekt fotograficzny o raku szyjki macicy

Szczepionka przeciwko HPV będzie refundowana w Warszawie

W styczniu Rada Warszawy uchwaliła zmianę z budżecie miasta. Został do niego wpisany program darmowych szczepień dla dzieci. Postulat darmowych szczepień był jedną z pozycji w programie wyborczym Rafała Trzaskowskiego, nowego prezydenta Warszawy.

Realizacja programu zacznie się w drugiej połowie 2019 roku i obejmie około 15 tysięcy dwunastolatków, zarówno chłopców jak i dziewczynek.

Zobacz też: Rak szyjki macicy – wcześnie wykryty jest uleczalny

Co to jest HPV?

HPV – wirus brodawczaka ludzkiego, który jest przyczyną powstawania brodawek, kurzajek, chorób wenerycznych, takich jak kłykciny kończyste oraz nowotworów, przede wszystkim raka szyjki macicy, ale też: pochwy, prącia, warg sromowych, odbytu, gardła i języka.

Przenoszony jest głównie drogą płciową, większość ludzi przechodzi zakażenie wirusem HPV. Zarazić się może każdy, kto utrzymuje kontakty seksualne. U części zakarzonych osób wirus się utrzymuje i prowadzi do rozwoju chorób.

Raka szyjki macicy diagnozuje się w Polsce u 3000 kobiet rocznie, na świecie dotyczy 1,5 miliona kobiet.

Zobacz też: Pamiętasz o cytologii? Profilaktyka HPV i raka szyjki macicy

Dlaczego chłopców szczepi się przeciw HPV?

Szczepionki przeciwko HPV mają zapobiegać rozwojowi raka szyjki macicy i innych raków narządów płciowych. Nowotwory złośliwe wywołane z HPV występują także u mężczyzn, na przykład rak prącia, rak odbytu, rak głowy i szyi.

– Musimy sobie uświadomić, że szczepionka przeciw HPV to tak naprawdę pierwsza szczepionka antyrakowa na świecie. Wirus jest onkogenny i odpowiada za 10 proc. wszystkich naszych nowotworów, zarówno kobiecych, jak i męskich. Wywołuje również inne choroby u obu płci, jak brodawki płciowe – mówił Gazecie Wyborczej dr Ernest Kuchar z WUM.

Szczepienie chłopców pośrednio chroni kobiety, które w ten sposób unikną zakażenia wirusem od mężczyzn.

Redakcja

Portal o rodzinie.

Pokonać prokrastynację? Tak, to możliwe!

Jak pokonać prokrastynację?
Na patologiczne odkładanie pracy na później zwane naukowo prokrastynacją cierpi wiele osób. – Fot. Pixabay

Okna umyte, trzydaniowy obiad ugotowany, mieszkanie lśni, pranie wstawione, porządki wiosenne zrobione. Na patologiczne odkładanie pracy na później zwane coraz częściej prokrastynacją cierpi wiele osób. Prokrastynację już od końca ubiegłego wieku traktowano jako jedno z zaburzeń psychicznych, takich jak na przykład depresja.

Uznawana za konflikt wewnętrzny między stroną racjonalną a nieracjonalną. Ta pierwsza rozumie, że uporanie się z obowiązkami powoduje lepsze samopoczucie, ale nieracjonalna nie lubi obowiązków, woli przyjemności natychmiast.

Z odkładaniem wszystkiego na później możemy sobie poradzić, jeśli zrozumiemy mechanizm jego działania i spróbujemy zmienić ten uprzykrzający życie nawyk. „Już samo zrozumienie działania nawyków – poznanie struktury pętli nawyku – pozwala je łatwiej kontrolować” – pisze Charles Duhig, autor książki „Siła nawyku”.

Zobacz też: Jak rozpoznać wampira energetycznego?

Pokonać prokrastynację? Tak, to możliwe!

Gdy rozłożysz nawyk na jego składowe, możesz zacząć się nim bawić. Problem polega na tym, że twój mózg nie umie rozróżnić między nawykami dobrymi i złymi, więc jeśli wykształciłeś jakiś nawyk niekorzystny, będzie się o wiecznie gdzieś tam czaił, czyhając na właściwe wyzwalacze i nagrody”.

To pozwala zrozumieć, dlaczego tak trudno wyrobić nawyk na przykład biegania czy praktykowania jogi. Nasz wykształcony przez lata zwyczaj kanapowego spędzania wieczoru i chrupania przekąsek jest wzorcem, który na zawsze zostaje w naszej głowie. Jeśli jednak nauczymy się wykształcać nowe neurologiczne zwyczaje, to możemy zmusić te niekorzystne przyzwyczajenia do zmiany. Kiedy uda nam się wytworzyć nowy wzorzec – joga lub bieganie stanie się tak samo automatyczne jak nawyk siedzenia na kanapie.

Chyba nie ma ludzi całkowicie wolnych od odkładania na później – robimy to kiedy jesteśmy przytłoczeni nawałem pracy, mierzymy się z jakimś problemem czy zwyczajnie nie mamy energii,         żeby się skupić.

Zobacz też: Jak się nie starzeć?

Jedną z metod „wyplenienia” złego nawyku są dzienne sesje (najlepiej kilka) wypracowywania nowego nawyku:

  1. Na Facebooku lub Twitterze napisz post – #porzucam nawyk# – jeśli oczywiście wierzysz w siłę mediów społecznościowych.
  2. Ustaw czas na zegarze. Chcesz zacząć pracę na przykład rano o 7. Budzik o tej godzinie pomoże ci zacząć pracę. Kartka z przypomnieniem też nie zaszkodzi.
  3. Stwórz swoją listę. Będziesz nad nią pracować cały miesiąc. W zależności od tego, co zamierzasz, wypisz w punktach: pisanie książki, projekt do pracy, nowy kierunek studiów, malowanie lub nauka gry na pianinie.                                      Niech to będą rzeczy duże lub małe, ważne czy mniej ważne. Najważniejsze rzeczy wpisz na początek listy. Twoja zasada jest następująca w czasie codziennych sesji wykonujesz właśnie tę pracę – później robisz kolejne rzeczy. W ten sposób nie odkładasz na później najważniejszej rzeczy. Nie musisz się martwić – w końcu to tylko 20 minut dziennie.
  4. Każda sesja trwa 20 minut. Nastawiasz minutnik na 20 minut i skupiasz się tylko na wybranym zadaniu. Jeśli to za długo, zacznij od 10 minut.
  5. Powtarzaj praktykę każdego dnia, rób kilka sesji aż skończysz jedno zadanie (także w weekend!) – dopiero później możesz przejść do kolejnego. To świetne ćwiczenie, pozwalające wyrobić nawyk – twój mózg przyzwyczai się do codziennej pracy, a ty zaczniesz wierzyć w siebie i w to, że poradzisz sobie nawet z najtrudniejszymi zadaniami.

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Szczepionka MMR nie powoduje autyzmu – nowe dowody naukowe

Szczepionka MMR nie powoduje autyzmu - nowe dowody naukowe
Szczepionka MMR nie powoduje autyzmu - dowodzą duńscy naukowcy. – fot.Pixabay

Duńscy naukowcy przeprowadzili największe jak dotąd badanie nad wpływem szczepionki przeciwko odrze, śwince i różyczce (MMR) na występowanie autyzmu u dzieci. Wyniki są jednoznaczne – MMR nie podnosi ryzyka wystąpienia autyzmu.

Zobacz też: Komórki macierzyste pomogą leczyć autyzm? „Nawet drobna zmiana to krok naprzód”

Badanie duńskich naukowców

Celem badania, którego wyniki zostały opublikowane 5 marca w Annals of Internal Medicine było sprawdzenie, czy szczepionka MMR podnosi ryzyko wystąpienia zaburzeń ze spektrum autyzmu (autuzm, zespół Aspergera, autyzm atypowy) u dzieci. Badacze monitorowali stan zdrowia dzieci i ich rozwój w różnych okresach czasu po szczepieniu.  

Duński rejestr populacyjny gromadzi zbiera, miedzy innymi, informacje medyczne dotyczące wszystkich obywateli kraju. Naukowcy wykorzystali zgromadzone dane by ustalić relację między szczepieniem MMR i diagnozą autyzmu. Przeanalizowano dane dotyczące największej jak dotąd grupy: 657,5 tysięcy osób urodzonych między 1999, a 2010 rokiem. W grupie znalazły się dzieci, które jako drugie pokolenie w swojej rodzinie urodziły się w Danii (podobne środowisko rozwoju, podobna opieka medyczna itd).

Badacze wzięli pod uwagę:

  • Czy zdiagnozowano zaburzenie ze spektrum autyzmu u dziecka
  • Czy dziecko zostało zaszczepione przeciwko odrze, śwince i różyczce
  • Czy w rodzinie dziecka były przypadki zaburzeń ze spektrum autyzmu
  • Jaki  innym szczepieniom poddane zostało dziecko
  • Inne czynniki powodujące ryzyko pojawienia się autyzmu (bazując na specjalnej skali ryzyka wystąpienia choroby)

Zobacz też: Szczepionka przeciwko HPV będzie refundowana w Warszawie

Wyniki badania nad związkiem MMR z autyzmem

Naukowcy nie znaleźli potwierdzenia dla hipotezy, że szczepionka MMR zwiększa ryzyko wystąpienia autyzmu u dzieci. Odsetek zaszczepionych dzieci, u których zdiagnozowano zaburzenia ze spektrum autyzmu jest taki sam, jak odsetek niezaszczepionych dzieci, u których postawiono taką diagnozę. Dodatkowo naukowcy wykazali, że szczepionka nie “uwalnia” autyzmu u dzieci, które ze względów genetycznych są obciążone wyższym ryzykiem (na przykład przypadki autyzmu w rodzinie).

W badanej grupie dzieci zaszczepionych MMR liczącej, przypomnijmy, 657,5 tysięcy osób, autyzm zdiagnozowano u 6,5 tysiąca dzieci, co stanowi 1% badanej populacji.

Zobacz też: Współczesne trendy w pediatrii – zapobieganie lepsze od leczenia

Z jakimi czynnikami naukowcy skorelowali autyzm?

  • Starszy lub nieznany ojciec
  • Starsza matka
  • Niski wynik Apgar po urodzeniu
  • Niska waga urodzeniowa
  • Przedwczesne  zakończenie ciąży
  • Duża głowa
  • Palenie w ciąży

Skąd wziął się pogląd, że MMR powoduje autyzm?

W 1998 roku w czasopiśmie naukowym Lancet pojawił się artykuł brytyjskiego lekarza Andrew’a Wakefielda, w którym prezentował on swoje odkrycie, że MMR powoduje autyzm. Wiele osób, do których doszła ta informacja przestało szczepić swoje dzieci. Tak powstał ruch antyszczepionkowy, który dziś sprzeciwia się także innych szczepieniom, nie tylko MMR. Jednak to, że w 2010 roku udowodniono Wakefield’owi fałszowanie danych już umyka zwolennikom ruchu. Wakefield stracił prawo do wykonywania zawodu, a śledztwo wykazało, że działał we współpracy z producentami alternatywnych szczepionek.

Źródło: Annals of Internal Medicine

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.

Szukasz ślubnych inspiracji? Oto ślubny… dmuchany zamek!

Fot. A Wedding Wonderland Facebook

Ślub to jeden z najpiękniejszych dni w życiu – taka przynajmniej jest stwarzana wokół niego otoczka. A co gwarantuje radość i spełnienie? Dobra zabawa! Zgadza się, w trakcie ślubu także możesz poczuć się jak dziecko i szaleć ze szczęścia w miłosnym uniesieniu.

By skakać z radości!

Powiedzenie „tak” swojej drugiej połówce to bardzo poważna sprawa, która wpływa na całe życie. Wiadomo, dorosłe decyzje pociągają za sobą dorosłe konsekwencje. Nie wyklucza to jednak nieustannej troski o swoje wewnętrzne dziecko! To w końcu dzięki niemu możemy być spontaniczni, możemy się bawić, śmiać i skakać – dosłownie.

Jednym ze swego rodzaju symboli dziecięcej zabawy jest dmuchany zamek. Wesołe miasteczka, place zabaw, urodzinowe imprezy maluchów to miejsca, w których tego typu atrakcje nie budzą zdziwienia. Ale ślub?! Owszem! Przecież wesele to znakomita okazja do szaleństw, czyż nie?

Co więcej, nie jest to tylko wymysł naszej fantazji, ale realna propozycja organizatorów ślubów i współpracujących z nimi firm. Póki co, przykłady pochodzą z Wielkiej Brytanii, ale zapewne i u nas pomysł ten zyska swoich fanów na szerszą skalę. Jeśli bowiem lubisz oryginalność, jest to niewątpliwie coś dla ciebie! Proponowane na śluby zamki są zrobione oczywiście z białego koloru. Do tego proponowane są różne ozdobne kwiatki, czy też zdjęcia, które mogą zostać powieszone po bokach i obok konstrukcji.

Niech tyle radości młoda para ma przez całe życie!

A przeznaczenie takiej atrakcji? Zdecydowanie nie jest to tylko i wyłącznie zabawa dla najmłodszych gości. Jak widać na zdjęciach prezentowanych przez właścicieli zamków, w dużej mierze bawią się w nich ci nieco starsi uczestnicy imprezy – z pannami i panami młodymi na czele. Chociaż tutaj trzeba uważać, bowiem podobno w tym sezonie będą królować długie welony, a w połączeniu z dmuchanym zamkiem może stanowić to mieszankę co najmniej wybuchową!

Gdyby jednak wyobrazić sobie tradycyjne weselne zabawy na takim zamku, być może przypadłyby one do gustu nawet tym mniej zainteresowanym nimi gościom? Już samo łapanie bukietu i muszki byłoby ciekawym wyścigiem. Co jednak pewne, cała masa uśmiechów gwarantowana, a to chyba własnie o radość chodzi w tym dniu najbardziej!

Fot. Mr Bouncy Castle Facebook

Fot. Mr Bouncy Castle Facebook

Zobacz też: Jak się nie starzeć?

Źródło foto: Mr Bouncy Castle Facebook / A Wedding Wonderland Facebook

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.