Przejdź do treści

Weekend w SPA na Walentynki

fot. Manor House SPA

14 lutego zbliża się wielkimi krokami. Masz już pomysł jak spędzić dzień zakochanych? Jak kolejny raz zaskoczyć ukochaną osobę? Zabierz ją na Walentynkowy Weekend do SPA!

Jak co roku głowimy się jak celebrować dzień Świętego Walentego. Ma być niebanalnie, przyjemnie, romantycznie, a najlepiej niech to będzie jeszcze miła niespodzianka i wspaniały, wspólny czas.

Walentynki nieodzownie kojarzą się nam z kolacją przy świecach, bukietami kwiatów, miłymi gestami i upominkami,  a przede wszystkim z bliskością drugiej osoby, z którą idziemy przez życie. Czasem to także romantyczne śniadanie, szalone atrakcje i dobra zabawa. Można to wszystko połączyć i wyjechać na walentynkowy weekend w pięknym otoczeniu.

Zobacz także: Manor House SPA najlepszym luksusowym hotelem w Europie

Weekend w SPA na Walentynki

Walentynki w hotelu SPA to nietuzinkowy sposób na romantyczny weekend we dwoje. A gdzie najlepiej się wybrać na taki wypad, jak nie do hotelu bez dzieci? Z okazji święta zakochanych Manor House SPA – enklawa dla dorosłych – Najbardziej Luksusowy Hotel w Europie wśród obiektów historycznych (Luxury Travel SPA Awards 2018) i Najlepsze Holistyczne SPA w Polsce (Prestige SPA Awards 2017) przygotował w terminie od 9 do 11 lutego br. Walentynkowy Weekend SPA. Ten specjalny pobyt w urokliwym kompleksie w mazowieckich Chlewiskach pozwoli na chwile bliskości w błogiej atmosferze relaksu, zabawy i odprężenia.

Niezapomnianym przeżyciem będzie odnowa biologiczna w Witalnej Wiosce SPA – niezwykłym SPA pod gołym niebem. Zwłaszcza, że seans odbędzie się wieczorem w towarzystwie zimowej aury  i w otoczeniu przepięknego parku z 300-letnim starodrzewem oraz pomnikami przyrody.

Emocje wzbudzi także nocne saunowanie w kompleksie Łaźni Rzymskich pod czujnym okiem doświadczonego saunamistrza, który przeprowadzi uczestników przez korzystne dla zdrowia i bardzo przyjemne rytuały saunowe. Późna pora seansu saunowego niesie dodatkowy dreszczyk emocji.

Koncerty, masaże i regeneracja

Będzie też można wziąć udział w koncertach na misy  i gongi tybetańskie, które odbywają się w Komnacie Biowitalnej. Wszyscy, którzy nie lubią długo spać mogą się wybrać na poranne ćwiczenia w basenie wzmacniające mięśnie kręgosłupa. A w kompleksie Manor House SPA basen jest szczególny. Ożywianie wody metodami Grandera i dr. Keshego sprawia, że strukturalna, plazmatyczna woda w basenie pomimo, iż bez chloru, jest krystalicznie czysta  i bezzapachowa. Bardzo dobrze wpływa na pielęgnację i nawilżenie skóry (również wrażliwej) oraz włosy, które łatwiej się rozczesują.

Uczestnicy Walentynkowego Weekendu SPA otrzymują w prezencie aromatyczny olejek w formie palącej się świecy do wspólnego, zmysłowego masażu. Można oddać się także energetycznym terapiom, w których specjalizują się Gabinety Bioodnowy. Doskonale regenerują one organizm i wzmacniają jego siły biowitalne.

Innowacyjny program odmładzający Akademii Holistycznej Alchemia Zdrowia pobudza naturalne zdolności organizmu do autoregeneracji, oczyszcza go i usprawnia przepływ energii w ciele oraz jej wymianę z otoczeniem.

Nie zapomnij o dobrej kuchni!

Warto zadbać też o podniebienie. Hotelowa restauracja serwuje tradycyjną, polską kuchnię, znakomite dania wegańskie i wg. autorskiej Diety Życia, która opiera się m.in. na diecie niełączenia. Gościom czas będą umilały też nastrojowe utwory w wykonaniu mistrza akordeonu. Po prostu trzeba wybrać się na kolację z kieliszkiem wina i cieszyć się intymnymi chwilami w zaciszu stylowego pokoju, gdzie wybrzmiewa dobroczynna dla zdrowia muzyka solfeżowa.

Bardzo lubiane przez pary są relaksujące kąpiele w wysokich wannach Ofuro, np. w kruchach soli ze sproszkowaną srebrzystą perłą i soli himalajskiej. Sposobów na spędzenie romantycznych Walentynek w SPA nie brakuje. Czy zdecydowaliście już jak spędzicie tegoroczne święto zakochanych?

Więcej informacji na: www.manorhouse.pl     

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

“This is family” – nowa kampania brytyjskiej marki River Island wychodzi naprzeciw zmianom społecznym

"This is Family" - kampania River Island
(Urodziła się w nietypowych okolicznościach, więc musi wyrosnąć na silną kobietę. Mam nadzieję, że damy jej narzędzia do tego, żeby taka się stała) – fot."This is Family", kampania River Island

“Tradycyjne” rodziny, rozumiane jako monoetniczne pary heteroseksualne, posiadające kilkoro wspólnych, biologicznych dzieci, to w tej chwili zaledwie jedna trzecia angielskiego społeczeństwa.

Różnorodność

Angielska marka odzieżowa River Island rozpoczęła kampanię marketingową, której celem jest pokazanie, że model rodziny, do którego większość z nas jest przyzwyczajona, się zmienia. W UK “tradycyjne” rodziny, rozumiane jako monoetniczne pary heteroseksualne posiadające kilkoro wspólnych, biologicznych dzieci, to w tej chwili zaledwie jedna trzecia społeczeństwa. W swojej nowej kampanii marka prezentuje inne modele rodziny i celebruje różnorodność.

Rodziny jednopłciowe, wieloetniczne, adopcyjne, patchworkowe, single wychowujący dzieci – oni wszyscy stanowią większość. Zdaniem twórców kampanii, to właśnie takie rodziny widać na Londyńskiej ulicy. Mimo to, w mediach i reklamie tradycyjna rodzina jest nadreprezentowana, natomiast inne opcje są pokazywane niechętnie albo wcale. River Island, chcąc przełamać tą dysproporcję, zaprasza do współpracy ludzi, którzy wymykają się tradycyjnemu schematowi.

Wideo zapowiadające kampanię „This is family” możecie zobaczyć tutaj

Co znaczy “rodzina” w 2019 roku?

Na zdjęciach zobaczymy między innymi parę gejów z niemowlęciem, kobietę i psa, grupę roześmianych dzieci, z których jedno ma zespół Downa, różnorodną etnicznie grupę młodych mężczyzn, kobiecą parę z kilkuletnim dzieckiem, mieszane etnicznie pary heteroseksualne.  

– Nasza kampania “This is family” dąży do przekształcenia nieaktualnych etykiet i stereotypów związanych z rodziną. Jako River Island, rodzinna firma, jako priorytet traktujemy celebrację wszystkich naszych klientów, zawsze opowiadamy się za różnorodnością i inkluzywnością. Mamy nadzieję, że ta kampania będzie kontynuacja naszych dotychczasowych działań w tym kierunku – powiedziała Angela Asiedua, dyrektor marketingu River Island.

– Jako samodzielny tata wiem z pierwszej ręki jak to jest nie pasować do wzorca tradycyjnej rodziny i być wykluczonym. A moi dwaj synowie i ja stanowimy rodzinę w takim samym stopniu, co wszyscy inni. Kampania “This is Family”, którą tworzymy dla River Island celebruje moją rodzinę i wiele innych rodzin, które są pomijane – uważa Alistair Green, przedstawiciel agencji Studio Blvd, która zajmuje się produkcją kampanii.

Zobacz też: „Co teraz? Moja ukochana została matką!” Pomóżmy Karolinie wydać książkę

 

 

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. Zawodowo interesuje się prawami człowieka i etyką medyczną. W czasie wolnym dużo czyta - najchętniej z kotem na kolanach, trenuje roller derby i fotografuje.

Dostęp do antykoncepcji w Polsce – jak wypadamy na tle innych Europejskich krajów?

Dostęp do antykoncepcji w Polsce - jak wypadamy na tle innych Europejskich krajów?

Polska jest ciemną plamą na mapie Europy jeśli chodzi o dostęp do antykoncepcji i wiedzy na jej temat – wynika z raportu CONTRACEPTION ATLAS 2019 wykonywanego co roku przez Europejskie Forum Parlamentarne oraz seksuologów.

Zobacz też: Jak komórka, tablet i komputer wpływają na dziecko? Cyberchoroby plagą XXI wieku

Dostęp do antykoncepcji

W tym roku wynik Polski to 31,5% (w 2018 roku 44,8%), jeśli chodzi o dostęp do nowoczesnych metod antykoncepcyjnych*, edukacji o antykoncepcji oraz  konsultacji i świadczeń medycznych związanych z antykoncepcją i zdrowiem prokreacyjnym. Jesteśmy ostatni w Europie, zaraz za Węgrami (44,9%), Andorą (47, 9%) i Grecją (48,8%)

Refundacja lub dofinansowanie antykoncepcji jest w Polsce na niższym niż w innych krajach europejskich poziomie. Nie mamy też refundacji programów edukacyjnych oraz pakietów świadczeń związanych z antykoncepcją dla młodzieży poniżej 19 roku życia. Antykoncepcja hormonalna, w tym antykoncepcja awaryjna, jest wydawana wyłącznie na receptę.

Zobacz też: Nie da się zmierzyć WSZYSTKICH ciał jedną miarą – nie róbmy sobie tego!

Dostęp do informacji

Wskaźnik dostępu do informacji online na temat antykoncepcji wynosi w Polsce 43,4%. Jest to istotny spadek w porównaniu z zeszłym rokiem, kiedy wyniósł 62,5%. Nie ma łatwo dostępnych źródeł informacji o cenach środków antykoncepcyjnych, ani wykazu miejsc, w których można określone środki dostać. Wszystkie informacje, które są dostępne pochodzą ze źródeł pozarządowych.

Reszta Europy

Według ostatnich badań, w całej Europie około 69% kobiet stosuje wybraną formę antykoncepcji. Co zaskakujące, jednocześnie aż 43% (co druga!) ciąż to tak zwana “wpadka”.

Na czele tegorocznego rankingu, podobnie jak w zeszłym roku, znajdują się:  Portugalia, Belgia, Luksemburg, UK, Niemcy, Francja, Szwajcaria i Holandia. Najwyższy wynik – 91% przypada UK i Belgii.

Nowoczesne metody antykoncepcyjne*

Zgodnie z definicją Światowej Organizacji Zdrowia, nowoczesne metody antykoncepcyjne to: doustna antykoncepcja hormonalna, wkładka domaciczna, zastrzyki z progesteronem, kombinowane zastrzyki antykoncepcyjne, implanty domaciczne, antykoncepcja awaryjna, plastry antykoncepcyjne, krążki dopochwowe, kapturki, męskie i damskie prezerwatywy, wazektomia oraz sterylizacja.

Raport CONTRACEPTION ATLAS 2019 znajduje się tutaj.

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. Zawodowo interesuje się prawami człowieka i etyką medyczną. W czasie wolnym dużo czyta - najchętniej z kotem na kolanach, trenuje roller derby i fotografuje.

Oto jak wygląda ciało kobiety, która urodziła trojaczki – ważny głos młodej mamy!

Fot. Instagram triplets_of_copenhagen

Ciało jest niesamowite! Dowód? Oto zdjęcia, które przedstawiają podróż kobiecego ciała przez 35 tygodni trojaczej ciąży. Co ważniejsze, Maria pokazuje także swoje ciało już po pojawieniu się na świecie dzieci – jej głos jest niesamowicie ważny!

Ciąża trojacza to zawsze ciąża podwyższonego ryzyka. Maria w jednym z postów napisała, średnia długość trwania ciąży z trójką dzieci w brzuchu, wynosi 32 tygodnie. Na szczęście w tym wypadku udało się szczęśliwie dotrwać do 35. tygodnia. Ciąża obyła się bez większych problemów, a mama dzielnie nosiła ten 20-kilogramowy bagaż!

Maluchy przyszły na świat we wrześniu 2018 roku – dwoje z nich ważyło ponad 2000g, jedna z dziewczynek ważyła zaś 1950. Urodziły się silne i dzielne tak jak mama! Już po dwóch dniach zostały odłączone od elektronicznego monitoringu, a po 9-ciu mogły już opuścić szpital i pojechać do domu. >>KLIK<<

Fot. Instagram triplets_of_copenhagen

Na pewno pojawienie się na świecie trojaczków wywraca życie całej rodziny do góry nogami. W tym wypadku maleństwa mają jeszcze 2-letniego brata, który siłą rzeczy też wymaga opieki, uwagi, miłości. Ręce pełne roboty! Jest to tym większe wyzwanie dla kobiety, że w czasie ciąży musiała zrobić „potrójną” robotę. Jej ciało podlegało olbrzymim obciążeniom, a przecież trzeba dojść do siebie… I jedno to zająć się tym, co dzieje się z nim z medycznego punktu widzenia, drugie to zaś zaakceptować zewnętrzena zmiany, jakie w nim zaszły. Maria swoimi zdjęciami niewątpliwie normalizuje ten temat.

Fot. Instagram triplets_of_copenhagen35 tydzień ciąży

Tydzień po narodzinach trojaczków

Mam teraz naprawdę dziwnie wiszący brzuch, który wciąż jest dość ciężki. Moja macica się jeszcze nie obkurczyła. W związku z tym, że mój brzuch był tak rozciągnięty, zajmuje to dłużej niż zwykle. Założę jak najszybciej opaskę podtrzymująca, ponieważ jest to dość denerwujące, a do tego to, co wisi, powoduje ból blizny po cesarskim cięciu. Jestem naprawdę niecierpliwa, by odzyskać z powrotem swoje ciało!

Fot. Instagram triplets_of_copenhagen1 tydzień po ciąży

Moc ciała

Maria opublikowała też zdjęcie miesiąc po porodzie, pod którym nie kryła rozczarowania w związku z tym, jak w dalszym ciągu wygląda jej ciało. Kolejne zdjęcie pokazała zaś 12 tygodni po narodzinach trojaczków. Opisała, że zmiany są bardzo powolne, nie może też wciąż przemęczać się fizycznie i być może ma przepuklinę. Jest na szczęście pod opieką lekarzy oraz trenerki, która specjalizuje się w pracy z kobietami po ciąży. U Marii pojawiły się m.in. problemy z mięśniami brzucha, czy też kręgosłupem. Pogorszeniu uległa postawa kobiety, co ma wpływ np. na oddychanie oraz pojawianie się przeróżnych bólów.

Co ważne, młoda mama zaopiekowała się swoim ciałem. I nie chodzi tu o idealny wygląd, ale przede wszystkim o zdrowie. Także o zdrowie psychiczne! Z jednej strony, kiedy ciało zacznie wracać „do siebie”, to i głowie będzie łatwiej. Z drugiej, akceptacja ciała, szacunek do jego historii oraz urealnianie innym tego, jak wygląda ciało po trojaczej ciąży, to jest największa wygrana. I nie tylko dla Marii, ale też dla wszystkich obserwujących ją kobiet.

Fot. Instagram triplets_of_copenhagen4 tygodnie po ciąży

 

Fot. Instagram triplets_of_copenhagen12 tygodni po ciąży

Jest to przekaz niezwykle ważny. Tym bardziej cieszy, że ludzie mają odwagę dzielić się coraz większą ilością takich doświadczeń. „To jest NORMALNE. To jest ciało. To jest człowiek. Każdy inny. Z innymi doświadczeniami. Nie zawsze są one pozytywne i nie zawsze czujemy się ze sobą okej, nie obwiniajmy się jednak za to. Mamy prawo do słabości, do gorszego samopoczucia, do poproszenia o wsparcie. I chociaż może wydawać nam się dziwne i zaskakujące, że jednak coś poza standardową okładkową postacią może być piękne, to owszem może. Ciało jest niesamowite, a to ile jest w stanie razem z nami znieść, pokazuje dodatkowo oprócz piękna także ogromną siłę i mądrość” – pisałam o projekcie „Ciała 4-tego trymestru” [tł. redakcji]. Znów to zatem powtórzę: wszystkich ciał nie da się zmierzyć jedną miarą. Szanujmy i bądźmy dobre/dobrzy dla każdego z nich.

 

Zobacz też: Te zdjęcia dają jasny przekaz – nasze ciała to nie są manekiny, piękno ma różną formę!

Źródło zdjęć i historii: Instagram @triplets_of_copenhagen

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Co zrobić, gdy dziecko na obozie tęskni za domem? 5 porad dla rodziców

Dziecko na obozie: co zrobić, gdy płacze
Pierwszym krokiem w celu zbadania sytuacji powinna być rozmowa telefoniczna – fot. Fotolia

Wakacje i ferie zimowe to czas, gdy dzieci wyjeżdżają samodzielnie na zorganizowany wypoczynek. Wiele z nich robi to po raz pierwszy. Pomimo rodzicielskich obaw, dla większości dzieci taki wyjazd to czas wspaniałej zabawy i wielu pozytywnych wrażeń. Zdarza się jednak, że mimo wcześniejszych przygotowań, dziecko już drugiego dnia dzwoni płacząc i chce wracać do domu.

Jak zareagować? Czy powinniśmy natychmiast spełniać jego życzenie? Nie ulegajcie panice!

  1. Poznajcie przyczynę

Rozmawiając z dzieckiem oceńcie, czy powód nie jest zbyt błahy aby zabierać je z obozu: kłótnia z koleżanką lub kolegą, kasza na obiad, której nie lubi, zajęcia sportowe, których w domu ma zdecydowanie mniej, ale też brak elektroniki (tablet, telefon), obowiązek dostosowania się do planu dnia, obozowa dyscyplina…

Zobacz też: Kevin sam na obozie. Czyli kilka słów o tym, jak spakować walizkę dziecka na zimowy wyjazd

  1. Dajcie dziecku czas!

Pierwszy krok w celu zbadania sytuacji to rozmowa telefoniczna. Kiedy dziecko zadzwoni, pozwólcie mu się wyżalić, ale nie wzbudzajcie w nim dodatkowo ckliwych emocji.

Nie skupiajcie się na omawianiu poczucia smutku i chęci powrotu. Starajcie się przekazać słowa otuchy, wsparcia, zachęcajcie do działania w czasie zajęć.

Nie przedłużajcie rozmowy w nieskończoność. Lepiej umówić się na kolejny telefon za dwa dni pamiętając jednak, że zbyt częste rozmowy telefoniczne nie ułatwiają dziecku oswojenia się z nowymi warunkami.

  1. Porozmawiajcie z opiekunem

Niezależnie od powodu jaki wywołał takie emocje, powiadomcie o sytuacji opiekuna. Relacja dziecka nie powinna stanowić jedynego źródła informacji. Jeśli rzeczywiście przyczyna nie jest poważna, dużo łatwiej będzie wam wspólnie zażegnać kryzys.

Od opiekuna dowiecie się, czy dziecko ma taki nastrój przez cały dzień, czy tylko w przerwach między zajęciami lub wieczorem. Być może poinformuje was o jakiejś przykrej sytuacji, o której dziecko wstydzi się opowiedzieć przez telefon.

Zobacz też: Rodzina aktywna fizycznie. Przestań się lenić!

  1. Odróżnijcie traumę od tęsknoty

Jeśli nie wydarzyło się nic złego, dziecko bawi się dobrze, a smuci tylko między zajęciami, przed snem lub kiedy rozmawia z wami przez telefon, najprawdopodobniej przyczyną jest tęsknota. To naturalne uczucie świadczące o poprawnej więzi z najbliższymi.

Zwykle po kilku dniach udaje się zapanować nad sytuacją i dziecko zaczyna funkcjonować jak pozostali, a na koniec wraca do domu z poczuciem sukcesu.

  1. Jeśli wszystko zawiedzie

Jeżeli mimo wszelkich starań ze strony rodziców i opiekunów dziecko nadal ma kłopot z aklimatyzacją, zupełnie nie akceptuje warunków, zajęcia nie sprawiają mu radości i nie chce w nich uczestniczyć, płacze i upiera się przy powrocie, lepiej jest je zabrać do domu.

Pamiętajcie, że wyjazd ma być przede wszystkim dobrą zabawą po której pozostaną wesołe wspomnienia, a nie tylko próbą samodzielności. Każde dziecko ma własny czas na wyfrunięcie spod skrzydeł rodziców i jest to związane z jego rozwojem emocjonalnym. Nie przyspieszajcie tego procesu na silę.

Podejmując decyzję o pierwszym samodzielny wyjeździe dziecka, kierujcie się przede wszystkim zdrowym rozsądkiem.

Dorota Malikowska

Absolwentka Wyższej Szkoły Trenerów Sportu, trener szermierki. Kilkukrotnie nagradzana przez Ministra Edukacji za osiągnięcia szkoleniowe w dziedzinie sportu i kultury fizycznej. Organizator wypoczynku dla dzieci i młodzieży wg autorskiego programu EduAkcja Sport Sztuka Rozwój.