Przejdź do treści

Czy wiesz kim jesteś? Sporo mówi twoje miejsce w rodzinnej kolejce

Przyszło ci kiedyś do głowy, czemu masz potrzebę rozstawiania innych po kątach albo wolisz, by to ciebie ustawiono? A może nigdy nie ciągnęło cię ani w jedną, ani w drugą stronę? Odpowiedzi na te pytania da się zazwyczaj znaleźć bliżej, niż sądzisz.

Jeśli jesteś najstarszym dzieckiem, musisz wiedzieć, że prawdopodobnie masz cechy naturalnego lidera. Stoisz na czele „paczki” – wydajesz się osobą:

– niezawodną

– sumienną

– silną

– ostrożną

– lubiącą wyzwania

– kontrolującą

Pierworodni spędzili najwięcej czasu z rodzicami. Czasami zachowują się, jakby byli ich młodszymi wersjami. Wykazują się pilnością i zależy im na byciu najlepszym we wszystkim, co robią. Mają zamiar świecić przykładem jako podpora rodziców.

Średnie dziecko

Od początku nosi łatkę „tego drugiego”, często czuje się pominięty, bywa, że nie wie, kim jest. Ani najstarszy, ani najmłodszy szuka uwagi wśród rówieśników.

Na ogół, dziecko nr 2:

– jest  nieco zbuntowane

– opiera się na przyjaźniach

– ma bardzo szeroki krąg znajomych

  • jest rozjemcą
Ostatnie dziecko

Najmłodsze dzieci wydają się być najbardziej beztroskie, ma więcej swobody niż reszta rodzeństwa – rodzą się jako trzeci, czwarci czy piąci. Rodzice zaprawieni w bojach dają im możliwość bycia towarzyskim i nieskomplikowanym. Z drugiej strony, takie dzieci potrafią manipulować, łaknąć uwagi i być egoistyczne.

Warto zaznaczyć, że na tego typu podział osobowości trzeba brać poprawkę.  

  • W tzw. rodzinach patchworkowych pierworodni mogą przestać być liderami peletonu, bo spychają je przyrodni braci lub siostry. Najmłodszy z rodziny z kolei może nagle stać się oczkiem w głowie.

Mimo mieszanej hierarchii rodziny, dzieci nie będą dostosowywać swojej osobowości do nowej pozycji, szczególnie gdy są jeszcze maluchami. Osobowość kształtuje się mniej więcej przez pierwsze 5 lat życia. Dlatego 10-letniemu „numerowi 1” prawdopodobnie będzie trudniej, niż „ostatniemu” 4-latkowi.

  • Istnieją rodziny w rodzinach – mowa tu choćby o bliźniakach, funkcjonujących niezależnie od kolejności urodzenia. Bywają postrzegane jako odrębne jednostki, nadal będąc „razem”, są oddzielone od tradycyjnej rodziny i cieszą się szczególnymi względami.
  • Sytuacja „dziecka na doczepkę” – Psycholodzy zwracają takim określeniem uwagę na różnicę pokoleniową. Jeśli dzieci dzieli 5 lat, oznacza to istnienie dwóch hierarchii kolejności urodzenia.
  • Adopcja – Wiek, w którym dziecko jest przyjmowane do rodziny ma kluczowe znaczenie dla cech, które może wykazywać. Im jest młodsze w chwili adopcji, tym więcej czasu spędzi pod opieką rodziców adopcyjnych i przyjmuje swoje stanowisko w istniejącym drzewie genealogicznym. Na przykład, jeśli pierworodny roczny maluch został adoptowany przez rodzinę z 4-letnim dzieckiem, najpewniej wpadnie w rolę „drugiego” – pomimo iż zaprzecza to jego biologicznej hierarchii. Inaczej będzie, gdy pierworodne dziecko ma 7 lat, wchodząc do rodziny z 10-latkiem. Przysposobione dziecko nadal będzie funkcjonować jak pierworodnego, choć ma starszego brata lub starszą siostrą.

Karolina Błaszkiewicz

dziennikarka. Związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami i z serwisem natemat.pl

Chodzenie do tyłu wzmacnia pamięć!

Chodzenie do tyłu
Być może ruch do tyłu kojarzymy z przeszłością. – Fot. Pixabay

Badanie opublikowane w magazynie „Cognition” dowodzi, że kiedy chodzimy do tyłu lub wyobrażamy sobie chodzenie tyłem, to nasza pamięć krótkotrwała lepiej przechowuje wspomnienia niż wtedy, kiedy chodzimy normalnie lub siedzimy.

Dlaczego tak się dzieje? Naukowcy z Wydziału Psychologii na Harvardzie nie znaleźli jednoznacznej odpowiedzi. Być może ruch do tyłu kojarzymy z przeszłością, a to powoduje reakcję obszarów mózgu odpowiedzialnych za pamięć. W języku angielskim chodzenie do tyłu to retro walking. W dawnych Chinach praktykowano tę metodę w celu lepszego zdrowia, dzisiaj chodzenie do tyłu zaleca się osobom, które mamą problemy z kolanami i tym, którzy chcą poprawić swoją kondycję.

Zobacz też: Jak komórka, tablet i komputer wpływają na dziecko? Cyberchoroby plagą XXI wieku

Naukowcy zdecydowali się na dalsze badania nad tym zagadnieniem, ponieważ znaleźli połączenia pomiędzy ruchem i pamięcią. Zaproszono 114 ochotników do wzięcia udziału w sześciu różnych eksperymentach. Uczestnicy obejrzeli grupy obrazów, wideo z zainscenizowanej zbrodni, przeczytali listę słów, następnie mieli pójść naprzód, cofnąć się, usiąść, obejrzeć wideo symulujące ruch do przodu i tyłu. Po przeanalizowaniu wszystkich przypadków okazało się, że uczestnicy eksperymentu – którzy się cofali, myśleli o tym, lub zobaczyli film – potrafili szybciej przypomnieć sobie informacje, które dostali wcześniej w porównaniu z tymi, którzy siedzieli nieruchomo. Efekt lepszej pamięci trwał jeszcze 10 minut po tym, kiedy ludzie przestali się poruszać.

Zobacz też: Wady postawy u dzieci – jak nie dopuścić do ich powstania?

Jak można wykorzystać te badania? Dr Schacter, jeden z naukowców przeprowadzających eksperyment, uważa, że ruch w tył można włączyć do istniejących metod poprawiania pamięci np. w wywiadzie poznawczym. Ta technika pomaga przywołać świadkom przestępstwa szczegóły towarzyszących wydarzeń.

Przyszłe badania na pewno będą obejmowały takie zagadnienia jak pomoc ludziom z demencją czy osobom starszym i włączenia terapii ruchowej do codziennej opieki. A na razie dr Schacter radzi chodzenie do tyłu od czasu do czasu i sprawdzanie efektu. 

Jeśli chcesz zacząć praktykować chodzenie do tyłu, wybierz ustronne miejsce i najlepiej na taki spacer wybierz się z kimś znajomym, żeby uchronić cię przed przeszkodami. Badania wykazały, że chodzenie do tyłu 15-20 minut, znacznie poprawia ruchomość stawów.

Źrodło: Harvard Health Publising

 

 

 

 

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Z pamiętnika Pierwszej Damy

Książka Michelle Obamy
Michelle Obama skrupulatnie opisuje swoje życie, to, co ją ukształtowało – Fot. Pixabay

Nie ma wątpliwości, że Michelle Obama przerosła sławą swojego męża i przez osiem lat jego prezydentury stała się jedną z najbardziej wpływowych i popularnych kobiet na całym świecie.               Jej książka to szczera opowieść o drodze do Białego Domu i życia w nim.

Nie boi się pisać o swoich poronieniach, terapii dla par, na którą uczęszczali z Barackiem i innych trudnych momentach w życiu. Storytelling staje się coraz bardziej popularny, poprzez historie innych, ludzie odnajdują swoje problemy i sposób na ich rozwiązanie.

Może dlatego biografia zdecydowanie najbardziej lubianej Pierwszej Damy Stanów Zjednoczonych stała się bestsellerem na całym świecie.

Zobacz też10 ilustracji, które idealnie pokazują codzienne problemy kobiet. Śmiać się, czy płakać?

Książka Michelle Obamy

Michelle Obama skrupulatnie opisuje swoje życie, to, co ją ukształtowało – dzieciństwo w Chicago, studia, poznanie męża, pogodzenie kariery z wychowywaniem dzieci i wreszcie prezydentura Baracka Obamy. Jak sama pisze, nie chciała nigdy odgrywać roli ładnej osoby, która przecina wstęgi i uświetnia przyjęcia.

Pierwszym krokiem było założenie ogrodu w Białym Domu – misją stało się zdrowe żywienie, zachęcenie do publicznej debaty osób zajmujących się szkolnictwem, służbą zdrowia. Następstwem było przegłosowanie ustawy na temat żywienia dzieci, dzięki której polepszył się dostęp do zdrowego jedzenia wysokiej jakości w szkołach publicznych i po raz pierwszy od 30 lat zwiększyły się państwowe dotacje na posiłki – Pierwsza Dama zaangażowała się w walkę z otyłością, szczególnie wśród dzieci i młodzieży.

Osiem lat mieszkania w Waszyngtonie – zapis życia pod ciągłą kontrolą, pod okiem podatników i prasy czyhającej na najmniejsze potknięcia. Każde wyjście Michelle poruszało media społecznościowe – co ubrała, jak wygląda, dlaczego włożyła szorty, dlaczego ten kolor, a nie inny? Wyglądało na to, że moje ubrania liczą się dla ludzi bardziej niż to, co mam do powiedzenia” – wspomina. Dziennikarzy bardziej interesowało, kto zaprojektował jej sukienkę niż co jest przedmiotem spotkania.

Zobacz też: „Pilotka” – seria książek, która pokazuje, że mamy też pracują!

„Nigdy nie zamierzam kandydować”

Czy myśli o kandydowaniu? To pytanie interesuje wszystkich – tych, którzy ją kochają i tych, którzy nie darzą jej sympatią .

Ponieważ ludzie często mnie o to pytają, udzielę jasnej odpowiedzi: nigdy nie zamierzam kandydować. Nigdy nie lubiłam polityki i moje doświadczenia z minionej dekady tego nie zmieniły”(…) Wierzę, że dobrze prowadzona polityka może być narzędziem zmiany na lepsze, ale ta sfera życia jest po prostu nie dla mnie – pisze w swojej książce.

Jeśli rzeczywiście nie będzie kandydować, na pewno w oczach wyborców pozostanie Pierwszą Damą Która Chciała Być Sobą. I to jej się udało.

Wyd. Agora

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Własne komórki macierzyste pomagają dzieciom chorym na autyzm 

Własne komórki macierzyste pomagają dzieciom chorym na autyzm 
fot.Pixabay

Obchodzony na całym świecie 2 kwietnia Światowy Dzień Autyzmu to okazja by okazać solidarność z osobami cierpiącymi na autyzm i ich bliskimi. Na jej znak coraz więcej osób przypina tego dnia niebieskie wstążeczki i bierze udział w imprezach integracyjnych. Jednak wsparcie dla osób zmagających się z autyzmem to nie tylko akceptacja, ale też innowacyjne podejście do leczenia jego skutków i poprawy jakości życia.

Zobacz też: „Chłopiec z klocków” – wzruszająca opowieść o miłości ojca do autystycznego syna

Światowy Dzień Autyzmu

Światowy Dzień Autyzmu został powołany w 2008 roku z inicjatywy Jej Wysokości Mozah, małżonki emira Kataru Hamada ibn Chalifa as-Sani, popartej przez Zgromadzenie Ogólne ONZ. Jego celem jest powszechne podnoszenie świadomości na temat autyzmu i znoszenie barier, na jakie napotykają osoby ze spektrum autyzmu i ich rodziny.

Sukcesem ostatnich lat jest „odczarowanie” autyzmu i zdjęcie z niego mylącej łatki „choroby psychicznej”. Do opinii publicznej przedarł się pogląd, że autystycy to „nadwrażliwi artyści i geniusze”. Jest w nim sporo prawdy, niemniej jednak każda z osób cierpiących na autyzm oraz ich bliscy zmagają się na co dzień z wieloma problemami  i lękami związanymi z komunikacją ze światem zewnętrznym, zachowaniami społecznymi, nauką nowych (często podstawowych czynności), czy zaburzeniami neurologicznymi.

Lęk wywołany kontaktem fizycznym, otwartą przestrzenią, zaburzenia mowy czy równowagi nie są sprawami błahymi – to kwestie, które często burzą życie nie tylko osoby cierpiącej na autyzm, ale również jej otoczenia. Dlatego tak ważne jest wspieranie ich rehabilitacji i terapii pomagających je zniwelować.

Zobacz też: “Szczepimy bo myślimy” – obywatelska inicjatywa na rzecz obowiązkowych szczepień

Komórki macierzyste a autyzm

Jedną najbardziej obiecujących – w świetle wyników badań klinicznych, również tych prowadzonych w polskich szpitalach – metod jest podanie własnych komórek macierzystych. Od ponad 30 lat zastosowanie komórek macierzystychkrwi pępowinowej w ratowaniu życia chorych na nowotwory i schorzenia hematologiczne jest powszechne. Opublikowane badania pokazują również, że mogą mieć zastosowanie w chorobach neurologicznych i właśnie w autyzmie.

W roku 2017 opublikowano wyniki badań nad zastosowaniem komórek macierzystych krwi pępowinowej w leczeniu autyzmu. Ich wyniki pokazują, że zastosowanie własnej krwi pępowinowej może przynieść korzystne efekty kliniczne.

Komórki macierzyste pochodzące ze sznura pępowinowego i krwi pępowinowej zaskakują swoją uniwersalnością. Już dziś wiemy, że  możemy je wykorzystywać w leczeniu tak wielu chorób oraz to, że nie wiemy jeszcze wszystkiego, o ich zdolnościach – mówi prof. Krzysztof Kałwak z Kliniki Transplantacji Szpiku Onkologii i Hematologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

Zobacz też: Szczepionka MMR nie powoduje autyzmu – nowe dowody naukowe

Eksperymentalna terapia autyzmu

Prof. Krzysztof Kałwak prowadzi eksperymentalną terapię autyzmu, o której było głośno w ostatnich tygodniach. Jego pacjentem jest pięcioletni Allan Linger, który został poddany terapii komórkami autologicznymi – jego rodzice w dniu jego narodzin zdecydowali się na pobranie krwi pępowinowej.

To właśnie te komórki macierzyste dziś leczą stan zapalny w centralnym ośrodku nerwowym, czyli autyzm Allana. Chłopiec nie mówił, a na sytuacje stresowe reagował agresją. Jednak już po dwóch podaniach rodzice Allana widzą wyraźną poprawę – Allan zaczął się przytulać, wchodzić w interakcje z najbliższymi czy zachowywać empatycznie. Zaczął też samodzielnie korzystać z nocnika.

W leczeniu chorób neurologicznych dzieci bardzo istotny jest wiek pacjenta – im młodsze dziecko, tym lepsze efekty terapii. Nie możemy się jednak łudzić, że wyleczymy całkowicie porażenie dziecięce czy autyzm. Podanie komórek macierzystych (z krwi pępowinowej lub ze sznura pępowiny) ma na celu polepszenie jakości życia i zniwelowanie objawów.

I proszę mi wierzyć, że w przypadku naszych pacjentów nawet pozornie drobna zmiana to wielki krok na przód dla chorego i jego rodziny. Te „drobiazgi”, które uzyskujemy czasem już pod dwóch podaniach oznaczają np. wielkie postępy w rehabilitacji, zmniejszenie napięcia mięśniowego, poprawę widzenia, mowy czy koncentracji. To bardzo wiele mówi dr hab. Magdalena Chrościńska-Krawczyk z Kliniki Neurologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala w Lublinie.

Zobacz też: Komórki macierzyste pomogą leczyć autyzm? „Nawet drobna zmiana to krok naprzód”

Terapia komórkami macierzystymi w chorobach neurologicznych realizowana jest w ramach procedury medycznego eksperymentu leczniczego, ale ponieważ wykorzystuje się własne komórki pacjenta (pobrane przy porodzie i zdeponowane w banku komórek macierzystych) nie ma konieczności ani oczekiwania na materiał (jest dostępny dla pacjenta właściwie od ręki), ani ponoszenia wysokich kosztów.  Bankowanie krwi pępowinowej daje możliwość zabezpieczenia komórek macierzystych na przyszłość.

 

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Brudna 12 czyli co kupować w zieleniaku w 2019 roku

Brudna 12
Na pierwszym miejscu "czystej 12" znajduje się awokado. – Fot. Pixabay

Jak co roku w Stanach Zjednoczonych opublikowano listę warzyw i owoców skażonych pestycydami. Enviromental Working Group (EWG) „prześwietliło” najbardziej popularne produkty kupowane w „warzywniaku”. Warto się przyjrzeć obu listom, ponieważ u nas stosowane środki ochrony roślin są podobne lub identyczne do używanych w USA.

Niektóre z produktów zawierało 50 lub więcej różnego rodzaju pestycydów – mówi Olga Naidenko, ekspert do spraw nauki w EWG – przeanalizowaliśmy owoce i warzywa umyte w zimnej wodzie przez 15 do 20 sekund, część z nich po wcześniejszym obraniu.

Zobacz też: Dieta dla mózgu

Zaczniemy jednak od dobrych wiadomości i najpierw przedstawimy „czystą” dwunastkę. Na pierwszym miejscu znajduje się awokado, coraz popularniejsze ze względu na zawartość zdrowych tłuszczów. Jego naturalną ochroną przed pestycydami jest gruba skóra. Dzięki temu nie musisz kupować wersji ekologicznej, podobnie jeśli chodzi o wymienione poniżej warzywa i owoce.                                        Oto czysta 15:

  1. Awokado
  2. Słodka kukurydza
  3. Ananas
  4. Mrożony zielony groszek
  5. Cebula
  6. Papaja
  7. Bakłażan
  8. Szparagi
  9. Kiwi
  10. Kapusta
  11. Kalafior
  12. Melon
  13. Brokuły
  14. Grzyby

Jeśli chodzi o najbardziej zanieczyszczone warzywa i owoce na początku listy „brudnej 12” znajdują się truskawki. EWG tłumaczy to tym, że owoce często pryska się chemikaliami zarówno na farmie, jak i podczas transportu. To samo dotyczy jabłek, w których znaleziono difenyloaminę, dodawaną do owoców w celu uniknięcia brązowych plam, które pojawiają się w procesie przechowywania – w Unii Europejskiej została ona wycofana z powodu negatywnego wpływu na zdrowie.                                      Oto brudna 12: 

  1. Truskawki
  2. Szpinak
  3. Jarmuż
  4. Nektarynki
  5. Jabłka
  6. Winogrona
  7. Brzoskwinie
  8. Czereśnie
  9. Gruszki
  10. Pomidory
  11. Seler
  12. Ziemniaki

Zobacz też: 5 porad dietetyczki, jedzenie, które uczyni cię szczęśliwym

Na pewno lepiej wybrać ekologiczną wersję powyższych warzyw i owoców (przy okazji wspieramy lokalne rolnictwo), jednak jak zapewniają eksperci EWG, lepiej spożywać je z listy „brudnej dwunastki” niż sięgać po przetworzone produkty ze sklepowej półki. „Wiemy, że ekologiczne produkty nie są dostępne dla każdego, dlatego też stworzyliśmy ten przewodnik, aby wybór był łatwiejszy dla wszystkich kupujących”.

 

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.