Przejdź do treści

Wigilijna rybka dla niemowlęcia

wigilijna rybka dla niemowlęcia
fot. Fotolia

W Święta dom wypełnia się radością, a w powietrzu unoszą się zapachy ulubionych tradycyjnych potraw. To najlepsza okazja, aby niemowlę zjadło jedno z najbardziej świątecznych dań, czyli rybę. Ta z wigilijnego stołu może być nieodpowiednia dla wrażliwego organizmu. Co zatem wybrać?

Najlepszym wyborem będą ryby przeznaczone specjalnie dla maluszków – dziko żyjące, poławiane zgodnie z zasadami zrównoważonego rybołówstwa, a przede wszystkim – spełniające wyjątkowo rygorystyczne normy jakości i bezpieczeństwa.

Święta to czas, w którym polskie stoły są pełne wyjątkowych potraw. To, na co cały rok czekają dorośli, może jednak nie być odpowiednie dla maluszka, który wymaga specjalnej diety. Warto, aby w tym wyjątkowym dniu niemowlę spróbowało tradycyjnych smaków, pod warunkiem, że będą dla niego bezpieczne i dopasowane do etapu jego rozwoju.

Dobrym pomysłem jest ryba. Warto jednak pamiętać, że tylko ta przeznaczona specjalnie dla najmłodszych będzie dopasowana do potrzeb młodego organizmu. Posiłki dla niemowląt i małych dzieci to najlepszy wybór dla maluszka – są dostosowane do specjalnych potrzeb rozwijającego się organizmu.

Produkty ze wskazaniem wieku spełniają wyjątkowo restrykcyjne normy jakości i bezpieczeństwa, a zawarta w nich ryba jest odpowiednia dla maluszka.

Zobacz także: Jak zachęcić dzieci do jedzenia warzyw? – podpowiada psycholog dziecięcy, dr n. hum. Justyna Korzeniewska

Dobry moment na następny krok w rozszerzaniu diety

Na świątecznym stole znajduje się wiele pyszności. Ich widok zawsze cieszy oko i wypełnia dom radosną atmosferą. To ważne, by i dla maluszka znalazło się coś smacznego, ale przede wszystkim dopasowanego do jego potrzeb.

Wśród 12 tradycyjnych wigilijnych potraw znajdziemy m.in. rybę. Dobrze znany wszystkim karp nie jest jednak odpowiednim wyborem dla niemowlęcia. Boże Narodzenie to dobry moment na zapoznanie dziecka, które ukończyło 6 miesięcy, ze smakiem rybki – najlepiej jednak wybrać tę zawartą w posiłkach przeznaczonych specjalnie dla najmłodszych.

Ryba to bezpieczny wybór

Zgodnie z Rozporządzeniem Komisji Europejskiej wszystkie ryby są badane pod względem zawartości substancji toksycznych i tylko te bezpieczne mogą trafić do sprzedaży[1]. Oznacza to, że dorośli bez obaw mogą cieszyć się ich wyjątkowym, delikatnym smakiem. Jednak to, co dobre dla starszych członków rodziny, nie zawsze jest dopasowane do wyjątkowych potrzeb maluszka, który jest wrażliwy na nadmiar lub niedobór składników odżywczych lub obecność zanieczyszczeń.

Właśnie dlatego różnorodne ryby wykorzystywane w produktach dla niemowląt i małych dzieci spełniają jeszcze bardziej rygorystyczne normy jakości i bezpieczeństwa niż ryby dostępne w sklepach. Wszystko po to, aby rodzice mieli pewność, że podają dziecku posiłek dopasowany do jego wymagań.

Zobacz także: Jak reagować na płacz dziecka?

Wigilijna rybka dla maluszka – co wybrać?

Najlepszym wyborem dla dojrzewającego organizmu są produkty przeznaczone dla najmłodszych konsumentów. Posiadają na opakowaniu wskazanie wieku, które potwierdza, że posiłek jest bezpieczny i zawiera wyłącznie sprawdzone składniki. Specjalnie dla niemowląt i małych dzieci BoboVita przygotowała pyszne obiadki zawierające kompozycję gotowanych na parze warzyw i delikatnego mięsa ryby. Produkty są dopasowane do potrzeb dziecka na różnych etapach rozwoju:

  • BoboVita warzywne puree z rybą po 6. miesiącu,
  • BoboVita warzywa z delikatną rybą po 8. miesiącu,
  • BoboVita risotto z rybą i warzywami po 9. miesiącu,
  • BoboVita makaron z tuńczykiem i warzywami po 12. miesiącu.

Czy wiesz, że…

…ryby mogą kumulować metale ciężkie i dioksyny ze swojego środowiska? Do najbardziej zanieczyszczonych wód należą morza zamknięte, dlatego ryby BoboVita są dziko żyjące i pochodzą wyłącznie od zaufanych dostawców. Są poławiane z dużych, otwartych akwenów wodnych, takich jak Ocean Atlantycki czy Ocean Spokojny. Dzięki temu mamy pewność, że spełniają rygorystyczne normy jakości i bezpieczeństwa.

[1] Szajewska H., Horvath A.; Poradnik żywienia niemowląt. Krok po kroku od narodzin do pierwszych urodzin, Kraków 2014, s. 63-67.

Anna Wencławska

Koordynatorka treści internetowych. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonatka obcych kultur i języków orientalnych.

Odkryj z dzieckiem świat książki!

W ten weekend w Warszawie ruszają już 10 Międzynarodowe Targi Książki , w czerwcu Big Book Festiwal.

W czasach, kiedy czytelnictwo drastycznie spada, warto pokazywać dzieciom sytuacje, w których to książka jest głównym bohaterem życia. W ten weekend w Warszawie ruszają już 10 Międzynarodowe Targi Książki , w czerwcu Big Book Festiwal – to świetne okazje do spotkania z autorami i „dotknięcia” przez dzieci magicznego świata. Oto nasze propozycje dla zaczytanych dzieci.

 

Kelly Barnhill – SYN WIEDŹMY Wyd. Literackie

Autorka bestsellerowej „Dziewczynki, która wypiła księżyc” napisała kolejną, pełną magii, wspaniałą baśń. Historia Neda, syna czarownicy i Aine, córki Króla Zbójców – pełna przygód i magii. Warto zagłębić się w ten niesamowity świat!

David Hockney&Martin Gayford – HISTORIA OBRAZÓW DLA DZIECI – Wyd. Rebis

Prawdziwa uczta dla małych miłośników sztuki i świetna lekcja historii sztuki. Jeśli dodatkowo przewodnikiem Jest David Hockney, jeden z najwybitniejszych twórców naszych czasów, to nic dziwnego, że nie można się oderwać od tego genialnego albumu!

Corrinne Averiss, Isabelle Follath – RADOŚĆ – Wyd. Zielona Sowa

Marysia chce przynieść babci trochę radości, bo jej brak nie jest dobry dla nikogo. Wyrusza więc w podróż w poszukiwaniu radości. Ale ta oczywiście jest gdzie indziej i wcale się nie ukrywa. O emocjach dla najmłodszych!

Maria Hesse, Fran Ruiz – BOWIE – Sonia Draga, MłodyBook!

Specjalnie dla młodych czytelników, rewelacyjnie zilustrowana i świetnie napisana biograficzna seria o wielkich artystach. Na początek dzieci poznają Davida Bowie, Fridę Kahlo, Freddie’go Mercury – bardzo inspirujące historie!

Romana Romanyszyn i Andrij Łesiw – WOJNA, KTÓRA ZMIENIŁA RONDO – Wyd. Krytyki Politycznej

Lwowscy graficy poetycko o tym, czym jest wojna i jakie sieje spustoszenie w życiu. Autorzy pokazują – rewelacyjne ilustracje! – że wojna sieje nie tylko fizyczne zniszczenie, ale przede wszystkim niszczy podstawowe wartości. Trójka bohaterów jest krucha i podatna na zranienie, a wojan wykoleja i niszczy bliskość. Czy uda im się przetrwać?

Khaled Hosseini – MODLITWA DO MORZA – Wyd. Albatros

Przejmująca historia taty i syna, których przyszłością jest podróż przez morze w poszukiwaniu domu. Czekając na łódź, opowiada synkowi szczęśliwą historię z przeszłości – życia na syryjskiej wsi i w mieście Hams. Teraz muszą uciekać od wojny, a przyszłość jest wielką niewiadomą.

Czytaj też:: Weekend na Stadionie Narodowym czyli kochamy czytać!

Maria Pawłowska, Jakub Szamałek – KIM JEST ŚLIMAK SAM? – Wyd. Krytyki Politycznej

To książka, która narobiła dużo hałasu – historia ślimaka Sama, który nie może się zdecydować, czy jest chłopcem, czy dziewczynką. Kiedy wyrusza do lasu w poszukiwaniu odpowiedzi, dowiaduje się, że nie ma jednego „właściwego” sposobu życia i tworzenia rodziny. Świetna lekcja tolerancji!

Cezary Harasimowicz – MIRABELKA – Wyd. Zielona Sowa

Nadzieja, wiara, miłość. Wspaniała opowieść o kilku pokoleniach mieszkańców warszawskich Nalewek, opowiedziana z perspektywy drzewa – Mirabelki – które kiedyś rosło na podwórku. Czy przetrwa pamięć o ludziach, którzy żyli obok niej? Bardzo ważna książka!

Andrzej Fedorowicz – PODRÓŻNICY. WIELKIE WYPRAWY POLAKÓW WYD. Dwie Siostry

Co potrzebne jest do podróżowania? Ciekawość świata, wytrwałość, odwaga i wyobraźnia – tego dowiadują się dzieci z tej świetnej książki. Wielcy Polacy w podróży – Kamiński, Kukuczka, Ossendowski, Beniowski, Halik, Teliga i wielu, wielu innych – większość dzisiaj zapomnianych. To powinna być lektura!

Dr Mateo Farinella, Dr Hana Ros – NEUROKOMIKS – Marginesy

Fascynująca powieść graficzna jest podróżą przez ludzki mózg – percepcja, halucynacje, wspomnienia, emocje. Skomplikowane procesy zachodzące w mózgu, wytłumaczone w prosty i zrozumiały sposób. Dla żądnych wiedzy w każdym wieku.

Bibi Dumon Tak – ZWIERZAKI CUDAKI Wyd. Dwie Siostry

Czterdzieści portretów najbardziej niesamowitych zwierząt świata – Czarna Wdowa, Papierożerny Rybik, Jaszczurka Jezusa Chrystusa, Wampir, Kojot. Magiczne zwierzęta, które mogłyby być wymysłem kogoś o bardzo bujnej wyobraźni. A jednak istnieją naprawdę! Z tej serii także Zwierzaki Zwyklaki!

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

W poszukiwaniu dobrego życia z atlasem szczęścia

Gdzie znaleźć szczęście
Nasza polska filozofia życia brzmi „Jakoś to będzie”. – Fot. Pixabay

Całkiem niedawno wszystko musiało być „hygge”. Duński sposób na życie wkroczył szturmem w nasze życie i był najmodniejszym trendem przez kilka ostatnich lat. Islandczycy mają swoje Þetta reddast, w RPA – ubuntu, w Walii Hvyl, w Japonii wabi-sabi. Nasza polska filozofia życia brzmi „Jakoś to będzie”.

Optymizm nie jest błahostką – pisze autorka książki „Atlas szczęścia” – jeśli przez cały czas czujemy się przygnębieni, a sytuacja zawsze jest kryzysowa, psychologiczną reakcją jest porzucenie wszelkich starań. Przekaz mediów jest jednoznaczny –zawsze i wszędzie wydarzają się tylko złe rzeczy. A przecież ludzie codziennie znajdują szczęście i nie tylko w bogatych krajach. Empatia jest kluczowa w relacjach międzyludzkich, a to, co wiemy na temat tego, co uszczęśliwia ludzi na końcu świata, jest cenna dla wszystkich. To, w jaki sposób ludzie postrzegają szczęście może być cenna dla wszystkich.

Zobacz też: Jak wychować szczęśliwe dziecko?

Kiedy Helen Russell opublikowała swoją pierwszą książkę „Życie po duńsku. Rok w najszczęśliwszym kraju na świecie”, zaczęli odzywać się do niej ludzie z najróżniejszych zakątków świata. Opisywali, jak w ich kraju rozumiane jest szczęście. Tak powstała nowa książka Helen „Atlas szczęścia”, czyli katalog kulturowych zwyczajów i mapa miejsc, w którym ludzie prowadzą dobre życie.

Sposoby na szczęście

Norwegowie mają swoje FRILUFTSLIV czyli dużo czasu na łonie natury. Jak mówią mieszkańcy tego niedużego kraju – natura pozwala nakarmić duszę, bo na zewnątrz jest dużo rodzajów energii. Sporo Norwegów uprawia więc „aktywną medytację” każdego dnia, co sprzyja zdrowiu i dobremu samopoczuciu.

WABI-SABI to porzucenie wszelkich ideałów estetycznych, które wymagają perfekcji, docenianie rzeczy takimi, jakie są. Nie do uwierzenia, ale tak, to filozofia Japonii. Kintsugi, stara sztuka naprawiania potłuczonej ceramiki polega na tym, że nie tuszuje się pęknięcia, tylko się je uwypukla, często laką z dodatkiem czystego złota. Pęknięcie uważane jest za piękne. Japonia nie jest, jak wiemy uważana za zbyt szczęśliwe miejsce – wysoki odsetek samobójstw, plaga samotności, pracoholizm i depresje. Ratunkiem może być utrzymywanie więzi z przeszłością – zamiast pędu za nowością i „wspaniałą przyszłością”. Tak jak obcowanie z naturą – kąpiele leśne, wspólne podziwianie kwiatów, szczególnie wiśni – badania wykazały obniżenie ciśnienia, poziomu kortyzolu oraz zmianę aktywności mózgu, która sprzyja odprężeniu.

Zobacz też: Podróże z niemowlakiem. Pierwszy raz wyjechaliśmy, gdy córeczka miała 2 miesiące

W Syrii TARAB to emocjonalne uniesienie, zauroczenie, wywołane muzyką. Aby poczuć się szczęśliwym, musimy poszukać muzyki, która wywołuje jakieś uczucia, sprawi, że będziemy płakać i śmiać się. Tajowie mają swoje MAI PEN TAJ, tłumaczone jako „nie przejmuj się” lub „to nie ma znaczenia”. Mieszkańcy Tajlandii łagodzą w ten sposób konflikty i pozbywają się napięcia. KEYIF oznacza „nastrój, zadowolenie, upojenie”. Dla Turków to celebrowanie prostych czynności – pływania, oglądania zachodu słońca, picia herbaty, spacerów po plaży. Żyj wolniej – jedz wolniej, obserwuj oddech, ciesz się nicnierobieniem. Irlandczycy używają słowa CRAIC jako synonimu dobrej zabawy, która obejmuje muzykę i rozmowy. Najlepsze na wzmocnienie więzi, wydzielanie endorfin i poczucie szczęścia są smutne, przerażające opowieści – dobrze się bać! TAPEO pochodzi od tapas – polega na spotkaniu z przyjaciółmi, zagryzaniu dobrego wina jeszcze lepszymi przekąskami – to dla mieszkańców Hiszpanii pełnia szczęścia.

Yakosh toe benjay

Właśnie ukazała się angielska wersja „Jakoś to będzie” – Live The Polish Way Of Life”. Jaki jest nasz sposób na życie? Podobno jesteśmy szczęśliwi wbrew modom, opieramy się autorytetom i przeciwnościom losu. Bardzo ważne jest dla nas życie duchowe. Kiedy jest nam ciężko, ratuje nas sarkazm i wiara, że ze wszystkim sobie poradzimy. To nasze „Jakoś to będzie”. Nawet jeśli nie do końca wierzymy w nasze „narodowe” cechy, warto przekonać do nich cudzoziemców, a ta książka ma tę moc.

Live the polish way of life – Beata Chomątowska, Dorota Gruszka, Daniel Lis, Urszula Pieczek Wyd. Znak

Atlas szczęścia – Helen Russell Wyd. Insignis

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Mama inna niż wszystkie – rzuciła pracę i otworzyła kawiarnię będąc w ciąży

Biznes dla mamy
Basia jest dla mnie przykładem mamy innej niż wszystkie – fot. Fotolia

Pierwszy raz zobaczyłam ją w listopadzie zeszłego roku. Skromnie ubrana na ciemno, z długimi czekoladowymi włosami spiętymi w kucyk. Krzątała się na zapleczu kawiarni, ciepłym uśmiechem nieśmiało witała gości. „Dzień dobry, jestem Basia” zagaiła, „Na co ma Pani ochotę?” zapytała. Zamówiłam cappuccino i bezę. Od pierwszego kęsa ciasto zasmakowało mi, a następnie poprzez żołądek skradło moje serce.

Mieszkam na nowym osiedlu na pograniczu Warszawskiego Mokotowa i Ursynowa. Jest to dość specyficzne miejsce; niektórzy twierdzą, że to taka typowa sypialnia, bo oprócz nowych bloków niewiele jest tu lokali usługowych, sklepów i gastronomii, ogólnie miejsc do życia.

Bardzo dużo jest za to młodych matek; „gang wózkowy” nieodmiennie okupuje alejki i krąży dookoła osiedlowego jeziorka. Jako, że czasami jestem odludkiem (ciężkie życie introwertyka…) oraz uwielbiam czytać, to czekałam, aż powstanie w okolicy miejsce dla mnie i córeczki na chłodne przedpołudnia i dni.

Zobacz też: Podróże z niemowlakiem. „Pierwszy raz wyjechaliśmy, gdy córeczka miała 2 miesiące”

Nowa kawiarnia na osiedlu

Pewnego dnia na osiedlowym forum internetowym przeczytałam doniesienie, że obok przedszkola otworzyła się kawiarnia. Zaraz następnego dnia zaciekawiona poszłam to sprawdzić – i faktycznie jest! Pod dumnym szyldem „Słodkie Chwile”. Weszłam do środka, ujrzałam eleganckie wnętrze, królewskie fotele obite aksamitem, pudrowo-różowe ściany z uroczymi kwiatowymi dekoracjami. Pod oknem znajdował się kącik dla dzieci z malutkimi meblami z Ikei i drewnianymi zabawkami. Zaraz obok stolik i fotel jakby stworzony dla mnie. Szybko zajęłam miejsce i zostałam tam na kolejne tygodnie.

Z czasem zaczęłam zauważać coraz więcej szczegółów. Pod bluzką właścicielki Basi wyraźnie zarysowywał się brzuszek, bynajmniej nie była to ciąża spożywcza. Zapytałam i potwierdziła „Tak, jestem w ciąży, to 7 miesiąc, oczekuje dziewczynki”. Fajnie, będzie kolejna koleżanka dla Laryski – pomyślałam. A za chwilę – ta to musi mieć doświadczenie w branży i mnóstwo ludzi do pomocy, skoro zdecydowała się otworzyć własny biznes w ciąży. Większość kobiet spodziewających się dziecka idzie na zwolnienie i kończy wszelkie projekty, a nie zaczyna. Wtedy jeszcze nie wiedziałam jak bardzo się myliłam. Basia była z zawodu prawnikiem, a pierwszą kawę zaparzyła w swojej własnej kawiarni.

Niespodziewanie w grudniu Słodkie Chwile nie zostały otwarte jak zawsze z rana, przez kolejne kilka dni było ciemno w środku. Brak było jakiejkolwiek informacji, a na osiedlowym forum pojawiły się pytania bez odpowiedzi. W końcu Basia poprzez Facebooka powiadomiła nas, że znajduje się w szpitalu na oddziale patologii ciąży. Jej nienarodzone dziecko jest w niebezpieczeństwie i najprawdopodobniej urodzi się dużo wcześniej, niż zakładano. Kawiarnia na razie pozostanie zamknięta.

Zobacz też: Złota jesień w rytmie baby blues – z pamiętnika mamy

Awantura o Basię

Minęło kilka miesięcy i z radością zauważyłam, że „Słodkie Chwile” są ponownie otwarte. Zostałam stałym gościem. Po trochu poznałam historię Basi, która wtedy była już mamą 3-miesięcznej dziewczynki. Bardzo tęskniła za małą będąc w pracy i nie kryła roztrzęsienia obecną sytuacją. W ciągu dnia córeczka zostawała w domu pod opieką taty. Dom był daleko, Basia codziennie dojeżdżała z Warki, stolicy jabłek, gdzie wychowała się w rodzinie sadowników.

Prawie 12 lat przepracowała w sądzie w Warszawie. Spędzała długie godziny pochylona nad grubymi tomami akt, pisząc uzasadnienia wyroków. Nie mając życia osobistego, wolne chwile poświęcała na pomaganiu rodzeństwu w wychowaniu ich dzieci i prowadzeniu gospodarstwa. Cały czas w służbie innym, nic dla siebie. Tylko praca i obowiązki. Aż nie wytrzymała, posypało się zdrowie. Lata też już nie te, 40-tka za pasem. Basia potrzebowała przerwy.

Wtedy to wpadła na pomysł otworzenia kawiarnio-bawialni dla dzieci. Zawsze lubiła pracę z najmłodszymi, w weekendy dorabiała jako animatorka zabaw i była pewna, że sobie poradzi. Znalazła wspólniczkę, lokal, zainwestowała oszczędności życia. Zaczęła remont i szukanie inspiracji na targach cukierniczych w Polsce i zagranicą. W międzyczasie wspólniczka odeszła, rodzina zawiodła, pieniądze skończyły się. Pozostał partner Mirek i… okazało się, że Basia jest w ciąży. Także w bólach rodziły się dwie istoty życia – dziecko i biznes.

Basia jest dla mnie przykładem mamy innej niż wszystkie. Innego modelu rodziny, gdzie ojciec również dobrze opiekuje się niemowlakiem na pełen etat. Kobiety, która ma odwagę walczyć o swoje marzenia. Czy wygra? Nie wiadomo. Ale zawsze będę jej gorąco kibicować.

Alina HRabina

Zawodowo związana z branżą HR. Obecnie na urlopie macierzyńskim. Mieszka w Warszawie, chętnie odbywa podróże małe i duże.

Już ponad tysiąc przypadków zachorowań na odrę w 2019 roku. To wina antyszczepionkowców?

Ponad tysiąc przypadków zachorowań na odrę odnotowano w pierwszym półroczu 2019. To wina antyszczepionkowców?
fot.Fotolia

Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego odnotował w Polsce 1044 przypadki zachorowania na odrę od początku roku. To pierwszy tak wysoki wynik od 1990 roku, kiedy zachorowało ponad 50 tysięcy osób, zmarło 12.*

Zobacz też: Szczepionki a zespół Di George’a

Odra “przywleczona”

MEN w maju wydało oświadczenie, że odra została do Polski przywleczona przez obcokrajowców, którzy nie byli szczepieni i przywieźli do naszego kraju szczepy wirusa. Natomiast sanepid zwracał uwagę na to, że wśród chorych jest wielu pracujących w Polsce Ukraińców. Na Ukrainie szczepionki przeciwko odrze nie są powszechne.

Jak się to ma do rzeczywistości? Według danych przytoczonych przez Gazetę Wyborczą***, wśród 46 osób z Warmińsko-Mazurskiem, u których wykryto w tym roku wirusa, było 12 Ukraińców i ponad 30 Polaków.

Do szpitala na warmii i mazurach trafiają dzieci, nastolatkowie i osoby dorosłe. Jak podaje Wyborcza, trójka dzieci (2, 3 i 14 lat) nie była szczepiona, podczas gdy nawet najmłodsze powinno być już po pierwszej dawce szczepionki. Chorują też niemowlęta, które są za małe, żeby je zaszczepić.

Zobacz też: Chłopiec zmarł na zapalenie opon mózgowych po kontakcie z niezaszczepioną osobą

Żniwo antyszczepionkowców?

Zgodnie z danymi Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny, w 2017 r. odsetek dzieci zaszczepionych jedną dawką szczepionki w trzecim roku życia spadł w 2017 roku do 94% (w 2016 roku było to 95,5%), natomiast odsetek dzieci zaszczepionych drugą dawką w dziesiątym roku życia spadł do 93% (93,4% w 2016 roku).

W 2018 roku nie zaszczepiono 40 tysięcy dzieci. W tym roku prawdopodobnie będzie jeszcze ich jeszcze więcej. Stacje sanitarno-epidemiologiczne notują również coraz więcej zachorowań na świnkę i różyczkę – połączona szczepionka przeciwko śwince, różyczce i odrze (MMR) uważana jest przez antyszczepionkowców za szczególnie niebezpieczną.

Zdaniem ekspertów z oddziału epidemiologii Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Olsztynie, wirus odry krąży w naszej populacji i można się z nim zetknąć na terenie całego kraju. Przewidują, że zachorowań będzie coraz więcej, ponieważ tracimy odporność populacyjną, która w przypadku odry wynosi 95% osób. Jesteśmy już poniżej tej granicy.

Źródła:

*Odra w Polsce – badania seroepidemiologiczne

** Sytuacja Epidemiologiczna Odry W Polsce I Na Świecie

***Gazeta Wyborcza

Zobacz też: “Szczepimy bo myślimy” – obywatelska inicjatywa na rzecz obowiązkowych szczepień

 

Olga Plesińska

Bioetyk, dziennikarka. W wolnym czasie dużo czyta, najchętniej z kotem na kolanach, jeździ na wrotkach i fotografuje.