Przejdź do treści

Współczesne trendy w pediatrii – zapobieganie lepsze od leczenia

Współczesne trendy w pediatrii – zapobieganie lepsze od leczenia
Do głównych wyzwań dzisiejszej pediatrii należy zaliczyć: profilaktykę raka, walkę z otyłością, nacisk na aktywność fizyczną i rozwój psychiczny. – fot. Centrum Damiana

Troska o zdrowe, szczęśliwe i bezpieczne dzieciństwo pociech to dla rodziców priorytet. Na ogół dzieci borykają się od czasu do czasu z infekcjami, które zazwyczaj nie są powodem do niepokoju. Czy to oznacza, że rodzice powinni chodzić z nimi do lekarza tylko wtedy, gdy są przeziębione czy mają grypę? Zdecydowanie nie – prof. dr hab. n med. Paweł Januszewicz, dyrektor ds. Pediatrii Centrum Zdrowia Dziecka Damiana wskazuje na ogromną rolę profilaktyki w prewencji wielu chorób mogących pojawić się w wieku dorosłym.

Przeciwdziałanie narastającej fali otyłości czy walka z brakiem rzetelnej wiedzy rodziców nt. żywienia dzieci to wyzwania pediatryczne, które pozwolą optymalizować zarówno profilaktykę, jak i diagnostykę oraz leczenie.

Zobacz też: Nastolatek w domu, czyli 6 najlepszych książek o dorastaniu

Promocja zdrowego trybu życia i kształtowanie prawidłowych nawyków w placówkach medycznych

Polski system opieki pediatrycznej nastawiony jest głównie na profilaktykę chorób zakaźnych (szczepienia ochronne), leczenie nagłych zachorowań (np. zapalenie ucha, gardła) i skupianie się na prawidłowym rozwoju dziecka (bilanse), ale często bez uwzględniania dalekiego horyzontu czasowego.

Każdy rodzic powinien być jednak świadomy, że dzięki odpowiedniej wiedzy nt. prozdrowotnych zachowań i zastosowaniu ich w codziennym życiu ma szansę chronić zarówno siebie, jak i dziecko przed pojawieniem się wielu chorób cywilizacyjnych i zadbać o jego prawidłowy rozwój.

Jako lekarz pediatra z ponad 40-letnim doświadczeniem uważam, że zapobieganie jest zawsze lepsze niż leczenie. Dlatego musimy możliwie jak najszybciej zdefiniować czynniki ryzyka możliwych problemów czy chorób, które często skrycie rozpoczynają się w dzieciństwie, zmieniając na niekorzyść zdrowie w wieku dojrzałym prof. Paweł Januszewicz dyrektor ds. pediatrii Centrum Zdrowia Dziecka Damiana.

Zobacz też: Nowa Piramida Zdrowego Żywienia dla dzieci. 

Współczesne trendy w pediatrii – w jakim idziemy kierunku?

Powinniśmy dążyć do tego, aby pediatrzy w swojej codziennej praktyce zwracali większą uwagę np. na problem otyłości oraz edukowania rodziców nt. prawidłowego żywienia i roli aktywności fizycznej. Te z pozoru proste interwencje mają za zadanie przynieść w dłuższej perspektywie mniejsze ryzyko zachorowania np. na choroby cywilizacyjne, jak nowotwory, cukrzyca czy otyłość.

Do głównych wyzwań dzisiejszej pediatrii należy zaliczyć:onkoprofilaktykę, walkę z otyłością, położenie nacisku na aktywność fizyczną u dzieci oraz jego rozwój psychiczny. 

  1. Onkoprofilaktyka – należy do najważniejszych i najskuteczniejszych sposobów prowadzących do utrzymania zdrowia. Rodzice muszą być świadomi, że żaden wiek nie jest zbyt wczesny, by zacząć dbać o zdrowie – a najważniejszą bronią przeciw nowotworom jest podjęcie właściwych kroków by zmniejszyć ryzyko pojawienia się choroby. Jednocześnie, wciąż nie jest to zbyt popularna dziedzina medycyny i niewielu rodziców zdaje sobie sprawę z konieczności rozmowy nt. temat z lekarzem.
  2. Walka z otyłością – problem nadwagi i otyłości wśród dzieci jest obecnie jednym z kluczowych wyzwań stojących zarówno przed lekarzami, szkołami, jak i rodzicami. Niestety w wielu rodzinach bagatelizuje się nadprogramowe kilogramy u dzieci, twierdząc, że „z tego się wyrasta”. Może to być mylące, bowiem otyłe dzieci, często wyrastają na otyłych dorosłych – narażonych na wiele chorób cywilizacyjnych, takich jak cukrzyca czy miażdżyca. Dlatego, tak naprawdę walka z otyłością (niedopuszczenie do niej) rozpoczyna się już od 1 miesiąca życia dziecka. Stąd tak istotne jest, by rodzice znali zasady zdrowego żywienia i rozwoju ich pociech.
  3. Aktywność fizyczna u dzieci – szczególnie ważna jest właśnie w okresie dzieciństwa, będąc kluczowym czynnikiem warunkującym prawidłowy rozwój i zdrowie. Jej zadaniem jest stymulacja wzrostu ciała, poprzez zwiększenie wydzielania hormonów wzrostu, co ma wpływ na proporcjonalny przyrost masy ciała i równomierny rozrost mięśni. Jednak sport to dla dzieci także szansa na rozwój intelektualny, psychiczny i społeczny (wzmacnia umiejętności pracy w grupie, radzenia sobie z sukcesami i porażkami czy kontrolę emocji). Pamiętajmy, aby zapewniać dziecku ruch minimum na poziomie 1-2 godzin dziennie.
  4. Zdrowy rozwój psychiczny dziecka – w ostatnim czasie wiele mówi się o problemach w polskim systemie opieki psychiatrycznej. Niestety coraz więcej dzieci ma depresję lub inne zaburzenia natury psychologicznej. Warto tu zwrócić uwagę na coraz powszechniejszy dostęp maluchów do smartfonów – wpatrywanie się w ekran telefonu czy tabletu przed zaśnięciem (blue light pollution) nadmiernie pobudza w mózgu nie tylko korę wzrokową lecz i inne jego ważne struktury, co może negatywnie wpływać na wydzielanie hormonu wzrostu. Ponieważ zaburza sen, w konsekwencji może doprowadzić do tego, że dziecko będzie mniejsze i niższe niż rówieśnicy. Zgodnie z zaleceniami pediatrycznymi, dzieci do 2. roku życia nie powinny mieć w ogóle kontaktu z ekranem telewizora, nie wspominając już i tabletach czy smartfonach.

Pamiętajmy więc, że nawet z dzieckiem, które rozwija się prawidłowo warto zgłosić się do pediatry. Lekarz na podstawie swojej wiedzy i najnowszych międzynarodowych zaleceń będzie w stanie wskazać kluczowe aspekty, które pozwolą nam wychowywać dziecko, kształtując w nim zdrowe nawyki. Dzięki czemu będzie w stanie uniknąć wielu chorób, będących konsekwencją prowadzonego trybu życia.

Zobacz też: Jak komórka, tablet i komputer wpływają na dziecko? Cyberchoroby plagą XXI wieku

Prof. dr hab. n. med. Paweł Januszewicz

Ekspert

prof. Paweł Januszewicz

Dyrektor ds. pediatrii Centrum Zdrowia Dziecka Damiana.

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Teoria przywiązania – czyli historia czterech stylów więzi

Należy pamiętać, że każde dziecko od urodzenia ma potrzebę przywiązania oraz bliskości – fot. Pixabay

Twórcą teorii przywiązania jest John Bowlby. Jego wyniki pracy dotyczące stylów więzi jakie możemy zaobserwować w relacji matka/opiekun – dziecko są wykorzystywane do dzisiaj. Bowlby twierdzi, że już w pierwszym roku życia dziecka tworzy się przywiązanie z opiekunem. A jakość więzi wpływa na przyszłe życie oraz budowanie relacji z innymi osobami.

Kontakt opiekuna z dzieckiem jest silnym fundamentem przyszłego zdrowia psychicznego dziecka. Ma również wpływ na to, jak będzie ono postrzegało siebie w dorosłym życiu. Teoria przywiązania ma również swoje zastosowanie w budowaniu relacji partnerskich. To, jak wyglądał nasz kontakt z opiekunem/matką w dzieciństwie, może w przyszłości rzutować na nasze relacje z partnerem.

Bowlby współpracował z Mary Ainsworth, która zainspirowana teorią przywiązania rozpoczęła badania nad stylami więzi między matką a dzieckiem. Opracowała tak zwaną „procedurę obcej sytuacji”, w której obserwowała reakcję dziecka odseparowanego od matki.  Dzięki przeprowadzonym badaniom udało się rozgraniczyć i wyróżnić style więzi: bezpieczny i pozabezpieczny (który dzieli się na lękowy, unikający i zdezorganizowany).

Zobacz też: Matki i córki – trudne relacje

Style więzi

  • Bezpieczny styl przywiązania,w którym opieka jest mocno skupiona oraz nakierowana na dziecko. Opiekun jest zaangażowany, empatyczny, swobodnie okazuje emocje. Respektuje autonomię dziecka. Potrafi dostosować swoje zachowanie do potrzeb dziecka. Relacje osoby dorosłej są adekwatne do sytuacji. Ważny jest moment oraz sposób zakończenia interakcji z malcem. To buduje bezpieczną relację, dzięki której dziecko czuje się dobrze w kontakcie z matką/opiekunem oraz z innymi osobami przebywającymi w jego otoczeniu.
  • Lękowy styl przywiązania, opiekun jest nieprzewidywalny. Nie prezentuje w swoim zachowaniu stałości własnego zachowania. Jest często niedostępny dla dziecka. Potrzeby dziecka nie są respektowane. Opiekun jest niedostatecznie zaangażowany w relacje, co budzi w dziecku silny lęk oraz poczucie braku stabilizacji.
  • Unikający styl przywiązania, charakteryzuje się przede wszystkim ograniczoną zdolnością empatii. Osoba dorosła unika kontaktu cielesnego z dzieckiem oraz prezentuje postawę odrzucającą. Nie potrafi dostosować swoich zachowań do potrzeb oraz oczekiwań malucha. Nie potrafi przyjmować perspektywy dziecka. Reakcje są niedostosowane do sygnałów, które wysyła dziecko. Dorosły ma również zahamowane okazywanie oraz rozpoznawanie emocji (sztywność emocjonalna).

Zobacz też: Jak mądrze chwalić dzieci? 

Czwarty styl więzi

Po wyodrębnieniu trzech stylów więzi, w 1990 roku Main i Salomon wyróżniły jeszcze jeden czwarty, który nazwano zdezorganizowanym. Styl ten charakteryzuje się nieprzewidywalnym zachowaniem osoby dorosłej. Dla dziecka przebywanie w otoczeniu opiekuna powoduje odczucie dużego niepokoju oraz stresu.

Dziecko w takiej relacji jest zaniedbane emocjonalnie, co może prowadzić do traum wczesnodziecięcych. Taki styl więzi  często obserwowany jest w rodzinie nadużywającej substancji psychoaktywnych i alkoholu. Również w rodzinach, gdzie występuje przemoc domowa lub choroba psychiczna jednego z opiekunów.

Należy pamiętać, że każde dziecko od urodzenia ma potrzebę przywiązania oraz bliskości. Osoby dorosłe powinny wypracować w swojej postawie umiejętność odpowiedniej komunikacji. To jaki styl więzi wypracujemy z maluchem będzie dla niego ważną podstawą w przyszłym życiu.

Respektujmy psychiczne i fizyczne potrzeby naszych dzieci.

Ekspert

Aleksandra Nosarzewska

Studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS. Jej pasją jest pedagogika i psychologia dziecięca. Na co dzień współpracuje z dziećmi ze zdiagnozowanym autyzmem oraz zespołem Aspergera.

Redakcja

Portal o rodzinie.

„Karmisz piersią?” Następnym razem zastanów się, zanim zadasz to pytanie! STOP laktoterrorowi!

Mówią, że karmienie zaczyna się w głowie – jednak nie jest to kwestia decyzji, a fizjologii na którą nie zawsze mamy wpływ – fot. 123 rf

Karmienie piersią jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów związanych z macierzyństwem. Wystarczy rzucić hasło, wyrazić odmienną opinię, aby zostać zjedzonym na drugie śniadanie przez tzw. laktoterrorystki. To te matki, którym się udało – karmią życiodajnym pokarmem z własnej piersi. Mają monopol na zdrowie i prawdę. Nie karmisz, nie udało ci się? Za mało się starałaś!

Po drugiej stronie trucicielki karmiące mm – mlekiem modyfikowanym. Czasem z wyboru, częściej z przymusu. Bo karmienie piersią nie jest proste, przyjemne, ani nie przychodzi naturalnie. To bardzo indywidualna sprawa, intymne przeżycie zarezerwowane dla nielicznych. A jak było ze mną?

W teorii wiedziałam wszystko. Przeczytałam poradniki, odbyłam szkołę rodzenia, przeczesałam fora internetowe. Jednak nadal to, że po porodzie z moich piersi będzie płynąć mleko, a dziecko będzie je pić, wydawało mi się czymś dziwnym, nieprawdopodobnym i… magicznym. Ale skoro tak obiecują! To tak będzie. Wiedziałam, że po cesarskim cięciu mogę nie mieć od razu mleka. Zaopatrzyłam się w laktator, aby od razu stymulować laktację w razie problemów.

Nadszedł dzień porodu. Po wszystkim położyli mi noworodka na piersi. Dwie godziny kontaktu skóra do skóry. Dziecko nie szuka piersi, przystawiane nie ssie. Położna na sali pooperacyjnej patrzy i mówi: „Z tych piersi nic nie będzie”. Zachowuję spokój – czytałam na ten temat, położne w szpitalu nie znają się. Choć słyszałam też, że jednym zdaniem można zabić laktację. Ale spokojnie, mam czas.

Zobacz też: Wyrzuty sumienia po odstawieniu dziecka od piersi

Laktoterror ze wszystkich stron

Jest północ, przewożą nas na salę docelową. Od razu wyciągam laktator. Dostałam ulotkę według której powinnam odciągać mleko metodą 7-5-3. Tak też robię. Przychodzi położna i mówi: „Niech pani lepiej idzie spać”. Kładę się, całą noc nie zmrużę oka. Obok dziecko smacznie śpi w plastikowym łóżeczku na kółkach. W nocy przywożą dwie inne mamy, ich dzieci krzyczą, one karmią. Moja nic, śpi.

Rano przychodzi inna położna i gani mnie od progu: „Czemu nie karmię dziecka i nie odciągam laktatorem”. Także maszyna w ruch. Rana na brzuchu tak mnie boli, że nie mogę wziąć dziecka na ręce. Cały dzień walczę z bólem i laktatorem. Dziecko śpi. Kilka razy proszę położne o pomoc – nic, mówią żeby czekać, mleko będzie. W razie pytań czytać ulotkę – czytam, oglądam zdjęcia, wszystko pięknie.

Mijają 24 godziny od porodu, dziecko nadal nic nie jadło. Jest spokojne, może za spokojne, może z głodu nie ma siły płakać? Idę do dyżurki pielęgniarek, krok po kroku, zgięta w pół jak staruszka. Przynoszą butelkę z mlekiem modyfikowanym, dziecko wypija i śpi dalej. Ja dalej walczę z laktatorem; mówią, że nawał pokarmu przychodzi na 2-3 dzień. Na razie nie mogę wycisnąć ani kropelki.

Zobacz też: Hejtujące matki na Facebooku. „Fotelik tego typu to dno, śmierć na miejscu”. Skąd ta zawiść?

Karmienie nie zawsze jest „w głowie”

Próbuję dostawiać dziecko. Przychodzi położna i widząc moje nieporadne próby krzyczy: „Dwa dni po porodzie i jeszcze nie potrafi pani karmić piersią!”. Szybko instruuje mnie, jak przystawić dziecko. Dziecko łapie. Cud! Jednak na ulotce pisali, że warunkiem efektywnego karmienia jest wygoda, nie da się wysiedzieć długo w niekomfortowej pozycji. Mnie wszystko boli, siedzę nienaturalnie wykręcona i trzymam dziecko jedną ręką ze wszystkich sił.

Kolejny dzień nie przynosi laktacyjnego sukcesu. Za to dziecko zaczyna być bardziej aktywne i płacze z głodu. Trzymam je na rękach i też płaczę. Na korytarzu łapię panią ze szpitalnej poradni laktacyjnej. Mówi, że nie ma czasu; pochlipując błagam o pomoc… Wpada do mnie na 5 minut przed końcem zmiany. Daje kilka dobrych rad, dzięki którym udaje mi się potem karmić przez kilka miesięcy. Nie bez trudu, z dużym wysiłkiem i koniecznością dokarmiania mlekiem modyfikowanym.

Także następnym razem zanim zapytasz młodą mamę – czy karmisz? – dobrze się zastanów. Przecież nie głodzi. A sposób karmienia jest jej indywidualną sprawą. Faktem naukowym jest, że karmienie piersią jest najlepsze dla dziecka. Faktem jest również, że człowiek do prawidłowego funkcjonowania potrzebuje snu i odpoczynku. Mówią, że karmienie zaczyna się w głowie – jednak nie jest to kwestia decyzji, a fizjologii na którą nie zawsze mamy wpływ.

Alina HRabina

Zawodowo związana z branżą HR. Obecnie na urlopie wychowawczym. Mieszka w Warszawie, chętnie odbywa podróże małe i duże.

Rozpocznie się sezon na nianie. Kto najchętniej pracuje w tym zawodzie?

Ile może zarobić niania?
fot.Pixabay

Z raportu Niania.pl wynika, że praca w charakterze niań jest bardzo popularna wśród studentek. Ponad połowa spośród wszystkich opiekunek, które założyły konto w serwisie, deklaruje, że ma mniej niż 25 lat. Warto zauważyć, że od 2017 roku średnie zarobki niań
w Polsce wzrosły o 1,65 zł za godzinę i wynoszą 12,73 zł netto.

Najwięcej rodziców poszukuje niań dla swoich pociech w sierpniu i wrześniu wynika z danych serwisu Niania.pl.

Wśród poszukujących są na pewno ci, których dzieci nie dostały się do żłobka lub przedszkola. W takiej sytuacji, jeśli rodzice chcą wrócić do pracy, a nie mogą liczyć na pomoc najbliższych, niania jest najlepszym rozwiązaniem – twierdzi Monika Perkowska, ekspert Niania.pl, psycholog i terapeuta dzieci oraz młodzieży.

Zobacz: „Karmisz piersią?” Następnym razem zastanów się, zanim zadasz to pytanie! STOP laktoterrorowi!

Najczęściej nianiami są studentki   

Średni wiek opiekunek w Polsce to 29 lat. Najstarsze nianie zajmują się dziećmi w Bydgoszczy (średnia 33 lata, kujawsko-pomorskie 29), Łodzi (32 lata, zaś w łódzkim 30) oraz Warszawie (31 lat, tak jak w mazowieckim). Najmłodsze są opiekunki pracujące w Rzeszowie (średnio 26 lat, tak jak w całym podkarpackim), Gorzowie Wielkopolskim (27 lat, tak jak w całym lubuskim) oraz w Kielcach (27 lat, tak jak w całym świętokrzyskim).

Choć średnia wieku na to nie wskazuje, ponad połowa niań to osoby w wieku studenckim. Może to oznaczać, że praca w charakterze opiekunki jest traktowana jako praca dorywcza, sposób na poprawienie swojej sytuacji finansowej podczas studiów – komentuje Monika Perkowska, psycholog i terapeuta dzieci i młodzieży, ambasadorka serwisu Niania.pl. Nianie w wieku do 25 lat stanowią 52% wszystkich, które na portalu założyły profil niani.

Należy zaznaczyć, że różnica w liczbie niań w poszczególnych przedziałach wiekowych może być spowodowana brakiem sprawności w posługiwaniu się internetem, a co za tym idzie serwisem Niania.pl przez osoby starsze. Być może emerytki szukają pracy w inny sposób, np. ogłoszenia w prasie, znajomi.

Rodzice często zastanawiają się, czy wiek opiekunki ma znaczenie.

Nie da się jednoznacznie wskazać, jaki wiek na bycie nianią jest najlepszy. Wszystko zależy od oczekiwań rodziców oraz cech charakteru niani. Oczywiście możemy próbować przypisać opiekunkom
w poszczególnym wieku określone cechy: studentki są bardziej kreatywne i mają więcej energii, natomiast emerytki dobrze sprawdzą się w roli niań-babć. Trzeba jednak pamiętać, że w jednej i drugiej grupie znajdą się wyjątki od reguły. Niekiedy emerytka może mieć więcej energii i pomysłów niż młoda dziewczyna
 – uważa Perkowska.

Zobacz też: “Łatwo jest przypiąć komuś łatkę lenia albo pustej lali” – Kaya Szulczewska i Ciałopozytyw! Czy soma już całkiem zgubiła psyche?!

Kto potrzebuje niani?

Rodzice najczęściej poszukują opiekunek dla dzieci w wieku 1-3 lat. Sytuacja ta ma miejsce
w każdym województwie, a co za tym idzie, również w skali całego kraju. Drugą grupą wiekową są dzieci mające mniej niż 12 miesięcy, co może świadczyć o tym, że matki decydują się na powrót do pracy po upływie urlopu macierzyńskiego i rodzicielskiego (łącznie rok), nie korzystają z urlopu wychowawczego. Z analizy danych wynika, że niektórzy rodzice nie zamieszczają informacji na temat wieku dziecka, dla którego poszukują niani. „Rodzice, po założeniu profilu w serwisie Niania.pl nie zamieszczają autorskiego ogłoszenia. Stawiają na przeglądanie profili niań i kontakt z wybranymi” – wyjaśnia Perkowska.

Ile może zarobić niania?

W 2018 roku stawka godzinowa niań w Polsce wynosiła średnio 12,73 zł netto (wzrost o 1,65 zł w stosunku do 2017 roku) wynika z raportu „Rynek niań w Polsce w 2018”. Była wyższa
o 2,97 zł od minimalnej stawki za godzinę w Polsce (w przypadku osób zatrudnionych
w oparciu o umowę zlecenie, gdy pracownik nie jest studentem poniżej 26. roku życia oraz nie odprowadza dobrowolnej składki na ubezpieczenie chorobowe). Zmiany w stawce godzinowej opiekunek są zbieżne ze wzrostem minimalnej stawki godzinowej w Polsce. Zależność ta została zaprezentowana na poniższym wykresie.

Z raportu serwisu Niania.pl wynika, że stawka godzinowa niań w kraju nad Wisłą od 2017 roku wzrosła średnio o 1,65 zł netto. Co więcej rodzice oferują opiekunkom wyższą stawkę, niż one same oczekują. W skali kraju różnica ta wynosi 4,17 zł netto (średnia stawka proponowana przez rodziców to 14,82 zł netto, zaś średnia stawka oczekiwana przez nianie to 10,65 zł netto).

Perkowska zwraca uwagę na to, że zarówno wybór niani, jak i praca w tym zawodzie to niezwykle odpowiedzialne i wymagające zadania. Warto poświęcić czas nie tylko na poszukiwania opiekunki, ale również okres adaptacyjny. „Pierwsze dni niani i dziecka to czas trudny zarówno dla dziecka i niani, jak również rodziców. Dobrze zorganizować się tak, by móc kilka pierwszych dni spędzić w komplecie. Wówczas wszyscy będą czuć się bezpieczniej, rodzice i niania będą mieć czas, by zadać sobie pytania, które pojawią się na pierwszym etapie współpracy” – podsumowuje ambasadorka serwisu Niania.pl.

Zobacz też: Olejek esencjonalny z rozmarynu poprawia pamięć

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Jak wzmocnić odporność dziecka? Oto 5 naturalnych produktów – czy znasz je wszystkie?

Jak wzmocnić odporność dziecka - poznaj produkty, które w naturalny sposób wspierają układ immunologiczny!

Dużym wsparciem dla rozwijającego się układu immunologicznego dziecka jest odpowiednia dieta, która wraz z aktywnością fizyczną stanowi podstawę codziennej troski o zdrowie. Chcąc zatem jak najlepiej wykorzystać tak ogromny potencjał, warto poznać produkty, które rzeczywiście zadziałają immunostymulująco – sprawdź, jak wzmocnić odporność dziecka!

1. Propolis (kit pszczeli)

Propolis może poszczycić się licznymi składnikami odznaczającymi się dużą aktywnością biologiczną. Jest źródłem witamin – A, C, E które są silnymi antyoksydantami. Dostarcza organizmowi także inne istotne przeciwutleniacze – flawonoidy. Posiada w swoim składzie mikroelementy, m.in. bardzo ważny dla odporności cynk oraz takie substancje prozdrowotne, jak chociażby kwas salicylowy.

Ciekawostka – pochodne wspomnianego tu hydroksykwasu (tj. kwasu salicylowego) stanowią ważny element aspiryny!

2. Imbir

Imbir świetnie sprawdza się m.in. w problemach związanych z układem trawiennym (zaparcia, niestrawność) – co ciekawe, ponieważ działa również przeciwwymiotnie, nieraz wchodzi w skład środków stosowanych w przypadku choroby lokomocyjnej.

Jeśli zaś skupimy się na wirusowych infekcjach dróg oddechowych (potocznie nazywanych przeziębieniem), imbir pomoże w łagodzeniu takich objawów, jak ból gardła, czy gorączka. Swój udział mają w tym m.in. olejki eteryczne i gingerole – działają przeciwzapalnie, przeciwwirusowo, aseptycznie, a także łagodzą ból.

Co ważne, ze względu na intensywny smak, imbiru nie powinno podawać się dzieciom zanim skończą rok. Następnie również należy zachować umiar i wprowadzać go do diety malucha stopniowo.

3. Zioła

Fitoterapia (ziołolecznictwo) to oddzielna gałąź medycyny, co wskazuje na poparte badaniami dowody dotyczące skuteczności oddziaływania tego typu roślin. W zakresie odporności warto stosować je zarówno w przypadku leczenia zaistniałej już infekcji, jak i w ramach prewencji. 

Jakie zioła pomagają wzmocnić układ immunologiczny dziecka?

  • Bez czarny
  • Jeżówka purpurowa
  • Rumianek
  • Tymianek
  • Szałwia i inne.

Pamiętaj jednak, że zioła – pomimo naturalnego pochodzenia i szerokiej dostępności – także mają swoje przeciwwskazania do stosowania. Przede wszystkim jest to ewentualna alergia. Jeżeli zatem dziecko miało lub ma problemy z różnego typu uczuleniami (zwłaszcza związanymi z produktami roślinnymi), należy stosować tego typu wsparcie z odpowiednią dozą uwagi – najlepiej pod okiem specjalisty.

Zobacz też: Olejek esencjonalny z rozmarynu poprawia pamięć

4. Czosnek

W aptekach i sklepach zielarskich dostępne są środki, np. w formie kapsułek lub syropów, które bazują właśnie na tym produkcie. Czosnek powinno się jednak spożywać przede wszystkim w świeżej formie, ponieważ wtedy jego aktywność jest największa. Jak przemycić go dziecku? Świetnie sprawdza się jako składnik sosu do sałatek – co ważne, nie musimy poddawać go wtedy obróbce termicznej (gotowanie, pieczenie, smażenie czosnku znacznie zmniejsza jego walory terapeutyczne).

Dlaczego warto podawać dziecku – jak i sobie – czosnek? Działa on bowiem przeciwbakteryjnie (wykazują na niego wrażliwość m.in. bakterie Salmonelli), przeciwgrzybiczo, przeciwzapalnie, przeciwnowotworowo, immunomodulująco, a także wspierająco dla układu sercowo-naczyniowego. 

5. Rokitnik

Jest to roślina, która stanowi znakomite źródło “królowej odporności” – witaminy C. Dane wskazują, iż w 100 g owoców znajduje się nawet 600 mg kwasu askorbinowego! Rokitnik dostarcza organizmowi również m.in. flawonoidy, aminokwasy, sole mineralne, nienasycone kwasy tłuszczowe oraz liczne mikroelementy. 

Wszystko to sprawia, że rokitnik jest niezwykle silnym środkiem wspomagającym odporność, jak i również ułatwiającym walkę z bieżącymi objawami przeziębienia i grypy. Co ważne w przypadku dzieci, podawany jest w wielu formach, w tym także pod postacią dżemów, syropów i soków – takimi witaminami nawet największy niejadek nie pogardzi!

Konsultacja merytoryczna – Aneta Łańcuchowska

Dyplomowany dietetyk kliniczny, blogerka kulinarna na anetalancuchowska.pl i kucharka telewizyjna.
Jako ekspert w zakresie żywienia oraz gotująca dietetyczka, zapraszana cyklicznie do wszystkich największych telewizji śniadaniowych w Polsce.

Jak wzmocnić odporność dziecka – źródła:

Dymarska, E., Grochowalska, A., Krauss, H., Chęcińska-Maciejewska, A., Naturalne modyfikatory odpowiedzi immunologicznej, Problemy Higieny i Epidemiologii 2016, 97(4): 297-307 [dostęp: 02.05.2019] LINK

Krzysik, M., Biernat, J., Grajeta, H., Wpływ wybranych składników odżywczych pożywienia na funkcjonowanie układu odpornościowego Cz. II. Immunomodulacyjne działanie witamin i pierwiastków śladowych na organizm człowieka, Advances in Clinical and Experimental Medicine, 2007, vol. 16, nr 1, s. 123–133 [dostęp: 02.05.2019] LINK

Kwiecień, M., Winiarska-Mieczan, A., Czosnek jako zioło kształtujące właściwości prozdrowotne, Problemy Higieny i Epidemiologii2011, 92(4): 810-812  [dostęp: 30.04.2019] LINK

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.