Przejdź do treści

Gdy praca nie daje już satysfakcji. Wypalenie zawodowe czy zwykłe zmęczenie?

Wypalenie zawodowe: przyczyny, objawy, przeciwdziałanie /Na ilustracji: Dwójka pracowników (kobieta i mężczyzna) dyskutuje nad laptopem
Fot.: RawPixel/Unsplash.com

Wypalenie zawodowe to problem, który może dotknąć niemal każdego pracownika. Najczęściej jednak negatywne skutki tego stanu odczuwają osoby, które najsilniej angażują się w swoją codzienną pracę. Czy wiesz, jakie cechy predysponują do wypalenia zawodowego, które objawy powinny zwrócić twoją uwagę i jak z nimi walczyć?

Na wypalenie zawodowe wpływ ma wiele czynników. Najbardziej zagrożone są nim jednak osoby, które mają ku temu pewne predyspozycje, a dodatkowo pracują w miejscu, gdzie silna presja miesza się z niskim docenianiem pracownika.

– Do cech osobistych, które predysponują do efektu wypalenia, należą duże zaangażowanie, wysokie chęci, aktywność. Problem może pojawić się wtedy, gdy tego typu tendencje idą w parze ze słabo sprecyzowanymi celami i wartościami osobistymi, życiowym chaosem, słabym balansem między życiem zawodowym a pracą, perfekcjonizmem, stawianiem pracy na pierwszym miejscu – mówi Ilona Rajchel, trener w firmie szkoleniowej Effect Group.

Zaangażowanie wysokiego ryzyka

Wypaleniu zawodowemu sprzyjają także czynniki zewnętrzne. Trudności mogą pojawić się chociażby wtedy, gdy pracownik zderza się ze „szklanym sufitem”, tzn. czuje w sobie potencjał, jest dobrze zmotywowany, ale firma nie umożliwia mu ani rozwoju, ani awansu. Do tego dochodzi przedmiotowe traktowanie, nieakceptowanie przedstawianych pomysłów, brak tolerancji dla jakichkolwiek błędów, przesadna biurokracja. Jeśli organizacja stawia przed pracownikiem wyśrubowane cele, a jednocześnie nie pomaga mu w rozwijaniu kompetencji i lekceważy temat budowania dobrych relacji, takie okoliczności również będą sprzyjały wypaleniu zawodowemu.

– Najbardziej narażeni na wypalenie zawodowe są pracownicy, którzy ,,płoną”. To osoby, które wykazują inicjatywę, dużo pracują, nie zgadzają ze skostniałymi standardami, proponują coś od siebie. To nie znaczy, że wszystko robią najlepiej, ale zależy im, aby działać szybciej, lepiej, sprawniej – zauważa Ilona Rajchel. – Jednocześnie takie osoby często przenoszą swój autorytet na zewnątrz, tzn. szukają potwierdzenia swojej wartości u innych ludzi, nie dając wsparcia samym sobie – dodaje.

Bywa, że są to osoby, których życie osobiste nie jest satysfakcjonujące. Są pracoholikami, nie ,odreagowują” stresu po pracy, nie mają z kim porozmawiać, a równowaga pomiędzy ich życiem osobistym a zawodowym jest wyraźnie zaburzona. Wypalenie zawodowe nie grozi zwykle osobom biernym czy pracującym odtwórczo. Ale niewielkie jest też ryzyko, że problem taki dotknie osoby aktywne, o ile z równym zaangażowaniem spełniają się one w pracy i w sferze osobistej.

Jak rozpoznać wypalenie zawodowe?

Wypalenie zawodowe nigdy nie pojawia się nagle. Jeśli dość szybko, z dnia na dzień, zauważamy niepokojące objawy, najprawdopodobniej wynikają one z innych powodów (zazwyczaj trudności w życiu osobistym).

– Wypalenie zawodowe to długotrwały proces. Wielki stos zaangażowania, chęci, perfekcjonizmu płonie długo, ale niepodsycany, niewspierany przez firmę, szefa i samego pracownika, zaczyna wygasać. Proces ten trwa zazwyczaj wiele miesięcy, a czasem nawet lat. Narasta powoli, co jest o tyle korzystne, że mamy dużo czasu na zauważenie i stosowną reakcję. Ale co za tym idzie, odpowiedzialny szef nigdy nie powie, że wypalenie zawodowe pracownika było dla niego zaskoczeniem – podkreśla trenerka Effect Group.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kultura nie tylko wzbogaca, ale też leczy. Wiesz jak? [WIDEO]

Objawy wypalenia zawodowego

Do objawów wypalenia zawodowego zaliczyć możemy:

  • zmęczenie i wyczerpanie,
  • poczucie bezsilności,
  • niemoc,
  • irytację,
  • stałe napięcie,
  • gniew,
  • frustrację.

Na to nakłada się jeszcze poczucie pędu, nadmiaru obowiązków, braku czasu. W efekcie osoba dotknięta syndromem wypalenia zawodowego ma problemy ze snem, nie potrafi się zrelaksować po pracy ani wypocząć (nawet w czasie urlopu). A ponieważ w życiu osobistym brakuje jej celów i priorytetów, wraca myślami do pracy – tak koło się zamyka i zarazem napędza. Narasta wyczerpanie fizyczne, emocjonalne i duchowe.

Według Ilony Rajchel zmiany można zauważyć w trzech wymiarach. Objawiają się:

  • wyczerpaniem – poczuciem nadmiernego obciążenia pracą (emocjonalne i fizyczne),
  • cynizmem, depersonalizacją i trudnościami w utrzymaniu więzi międzyludzkich – człowiek, który nie czuje się doceniany, staje się agresywny, cyniczny, krytyczny. To, co robił do tej pory z wielkim zaangażowaniem, zaczyna wykonywać pobieżnie, mechanicznie i z dystansem.
  • obniżoną oceną własnych dokonań i brakiem skuteczności – kiedy pracownik zaczyna tracić wiarę w siebie, czuje się nieskuteczny, rośnie jego poczucie niedopasowania. Każde nowe zadanie zdaje się go przerastać, czuje się osamotniony i niezrozumiany.

CZYTAJ TEŻ: Co nas uszczęśliwia? Relacje, relacje, relacje! PSYCHOLOGIA

Jak radzić sobie z wypaleniem zawodowym? Postaw na wypoczynek

Osoba, która zauważy u siebie powyższe objawy, powinna uznać je za ważny sygnał. Właściwie jest to podpowiedź ze strony buntującego się organizmu, wezwanie do tego, aby zwolnić tempo.

Jeśli możliwy jest dłuższy urlop, warto sobie na niego pozwolić. Najlepiej, jeśli będzie to nie tylko odpoczynek od pracy, ale fizyczna zmiana miejsca. Oczywiście, pracownik będący na takim urlopie nie powinien w czasie jego trwania prowadzić rozmów telefonicznych na temat pracy ani zajmować się firmowymi mailami (dotyczy to nie tylko odpowiadania na nie, ale także samego ich czytania). Chodzi o to, aby wypoczynek był przede wszystkim urlopem dla umysłu, który w ten sposób uwolni się od codziennej presji i nabierze zdrowego dystansu – tak wobec spraw zawodowych, jak i osobistych.

– Powinien być to czas na wyspanie się, wyciszenie, zadbanie o ciało, ale też o umysł i duszę.  Dobrym wykorzystaniem tego czasu będzie zadanie sobie ważnych pytań o istotne w życiu wartości, własne potrzeby, priorytety. Warto pomyśleć także o relacjach z innymi, rodzinie, związku oraz zainteresowaniach i pomysłach na ciekawe spędzanie czasu poza pracą. W takim momencie można w końcu na spokojnie przewartościować sprawy zawodowe i zastanowić się, czy nie nadszedł czas na zmiany również w tej sferze – podpowiada trenerka.

Jak sobie radzić z wypaleniem zawodowym? Zadbaj o pozytywne relacje z otoczeniem

Bardzo istotne w procesie ,,zdrowienia” jest także to, aby zadbać o pozytywne i głębokie relacje z innymi ludźmi. Znaczące, że nie wypalają się zawodowo osoby, które balans praca-życie osobiste traktują serio.

Jeśli jednak nasze wypalenie zawodowe doszło bardzo daleko lub nie czujemy się na tyle silni, by samodzielnie rozpocząć proces zmian, warto poszukać pomocy u specjalisty – np. psychologa lub terapeuty. Pomóc mogą też odpowiednie szkolenia. Przede wszystkim dają one fachową wiedzę o tym, co jest, a co nie jest wypaleniem zawodowym, co na nie wpływa, jak można mu zapobiegać, jak wychwycić pierwsze objawy i z nimi walczyć.

Szkolenie może dostarczyć pracownikowi również dużą dawkę pozytywnej energii do działania. Bardzo często okazuje się, że staje się ono pierwszym krokiem na drodze do poważnych zmian.

– Na moich szkoleniach uczestnicy mają szansę poczuć własną siłę wewnętrzną. Dowiadują się, że nie ma ,,cudownej tabletki” na wypalenie, ale istnieje coś cenniejszego – ich wewnętrzna moc, przekonania, wartości, talenty, uświadomione cele życiowe, rodzina i przyjaciele. Gdy czuje się tę moc i ma się świadomość możliwości, jakie ona daje, odpowiedzialność za własne szczęście, zdrowie czy sukces staje się wyzwaniem realnym i motywującym – mówi Ilona Rajchel.

Źródło: inf. prasowa

POLECAMY TAKŻE: Pracowali ze sobą od kilku lat. Nie wiedzieli, że są bliską rodziną

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Wiosenna miłość to nie mit – o zakochiwaniu się na wiosnę mówi psycholożka

Niezakochani chcą się koniecznie zakochać na wiosnę. Ta pora roku sprzyja wychodzeniu z domu, spacerom, spotykania się ze znajomymi w knajpianych ogródkach, a przede wszystkim miłości. Czy wiosenna jest lepsza od zimowej i jesiennej? Psycholożka Bianca Beata Kotoro wyjaśnia dlaczego warto zakochać się na wiosnę.

Dlaczego zakochujemy się na wiosnę?

Ponieważ na wiosnę wszystko odżywa – przyroda, natura. Jesteśmy częścią tego świata i częścią systemu naturalnego. Nasz organizm również odnawia się na wiosnę.

Hormony szaleją.

Otwieramy się emocjonalnie, ale także fizycznie, zmienia się nasza skóra, wszystko idzie ku odnowie. Nasze ciało się odnawia, promienie słońca powodują to, że mamy więcej energii. Inne zwierzęta łączą się w pary na wiosnę, ludzie też mają taką potrzebę. Jesteśmy przecież istotami stadnymi, ssakami i chcemy mieć nie tylko relacje koleżeńskie czy przyjacielskie, ale również mamy silną potrzebę bycia w związkach intymnych, romantycznych. Często miłość kojarzona jest z wiosną, co oczywiście nie oznacza, że nie możemy zakochać się w innej porze roku.

Ale najmocniej chcemy właśnie teraz, kiedy wszystko kwitnie.

Po jesiennej ciemności i zimowej apatii teraz zdecydowanie szybciej i radośniej się budzimy, pora roku i słońce ma tu swoje kluczowe znaczenie. Wpływ jesienno-zimowej pogody na samopoczucie ludzi żyjących w naszym klimacie udowodniono wielokrotnie. Zresztą, przesilenie wiosenne też ma na nas wpływ.

Myślę sobie, że może nie powinniśmy obsesyjnie zastanawiać się i roztrząsać tematu zakochania się teraz, tylko podążać za swoim pragnieniami i potrzebami organizmu. Skoro czujemy, że to ten moment, to może czas zabrać się do roboty. Często myśląc o wiośnie i zakochaniu, mamy poczucie, że zakochanie ma zjawić się samo, tak po prostu, niczym wiosna. Od dziecka kładzie nam się do głowy mit tego księcia, co na białym koniu przyjedzie i do okienka zapuka.

Zobacz też: Gigantyczne piersi na londyńskich dachach – powiedz STOP stygmatyzacji!

I czekamy zamknięte w wieży.

No właśnie, a moje pytanie do pacjentek brzmi: a co robisz, żeby kogoś poznać? I okazuje się, że niestety niewiele. Słyszę: „długo pracuję”, „w tym wieku to nie ma gdzie”… Może więc po pracy warto gdzieś wyjść ze znajomymi, z kimś się spotkać, pójść na spacer, do czytelni.

Albo wejść na portal randkowy.

Na przykład. Jednym słowem, musimy wykonać jakiś ruch, żeby móc spotkać ludzi. Inaczej nic z tego nie będzie. Oczywiście zdarzają się przypadki, kiedy przechodząc na drugą stronę ulicy spotkamy tego jedynego lub tę jedyną, jak w komedii romantycznej. Takie przypadki, podobnie jak wygrana w totka zdarzają się, owszem, ale prawdopodobieństwo jest znikome.

A życie płynie.

Bez „prowokowania życia” czyli chodzenia na wycieczki, spotkania, wykłady to się nie uda. Ja przynajmniej nie znam innego sposobu.

Coraz bardziej się zamykamy, jesteśmy na Instagramie, na Facebooku, wszędzie nas dużo w wirtualnym świecie, mamy setki przyjaciół, a tak naprawdę nie istniejemy. Podobnie na Tinderze – widzimy tysiące facetów i kobiet – i nie chce nam się nawet z nimi spotkać. I następnego dnia wsiadamy w samochód, znowu sami, bo nie chce nam się jechać metrem, w którym teoretycznie też moglibyśmy kogoś spotkać. I koło się zamyka. Tkwimy w tej swojej samotności. Przyzwyczajamy się do niej.

Aby natura i przebudzenie wiosenne mogły dojść do głosu, to nie może to się kończyć na dobrych chęciach i marzeniach. Powinny iść za tym czyny. Panuje takie przekonanie, że skoro nie stworzyliśmy pary z kimś z liceum, ze studiów, z pierwszej pracy to później coraz trudniej. Owszem, trudniej. Ale nie jest to niemożliwe.

Studia, początki pracy, wydawało się, że wszystko jest możliwe, łącznie z miłością. A tu mamy trzydzieści parę, czterdzieści kilka lat i wiele rzeczy się już nie wydarza.

Kiedy mówimy o młodości, to myślimy 23-28 lat. Kilka dekad temu 45-latek był seniorem, teraz ta granica mocno się przesunęła, jeśli myślimy o seniorach, to jest to 65+. Znam wielu, po siedemdziesiątce, którzy mówią, że do seniora brakuje im jeszcze przynajmniej dziesięciu lat. Rozumiem, że im jesteśmy starsi, tym mniej rzeczy nam się chce. Ale musimy siebie zapytać, co jest dla nas ważne, czego my chcemy. Jeśli to koleżanki są bardziej zainteresowane wyswataniem nas, to sobie odpuśćmy.

Zobacz też: Współczujące niemowlaki – czy empatia jest wrodzona?

A jeśli chcemy?

To zwyczajnie tego sobie nie róbmy. Nie mówmy, że jesteśmy za stare, że się nie uda, że nie wypada. Oczywiście, z wiekiem patrzymy inaczej na ludzi, zmieniają się nam priorytety. I nie chodzi o bylejakość, o to, że „godzę się na wszystko”.

Zauważmy, że my jako ludzie nie pracujemy nad związkiem, nad żadną  relacją – intymną, przyjacielską, koleżeńską. Mamy podejście fastfoodowe – wszystko ma być na szybko, a jak coś nie jest fajne, wyrzucamy, zamieniamy na nowe. Jestem zdania, że większość związków (nie wszystkie oczywiście) funkcjonowałaby całkiem nieźle, gdyby popracowałyby dwie strony. Gdyby nie było w naszych relacjach takich tendencji „na już, na teraz, tak ma być, ja mam takie oczekiwania, a nie inne” . 

A co z traktowaniem mężczyzn jako podnóżka, przedmiotu? Bo często traktuje się ich jak portfel lub bankomat.

Zostały nam te przyzwyczajenia z przeszłości – żeby nam kupowano kwiaty, otwierano drzwi i płacono za kolację. A z drugiej chcemy wyzwolenia – to on ma prać, gotować, zmywać, zarabiać. Nie można mieć ciastka i zjeść ciastka. Na coś się musimy zdecydować, nie jest tak, że z każdego modelu możemy sobie coś wybrać. Złożyć nasz idealny i czytający w myślach i pragnieniach. Wszystko ma swoje konsekwencje. Jeśli traktujemy mężczyznę jak portfel, a później oczekujemy, że on ugotuje, posprząta i guziczek przyszyje, to powinnyśmy zdać sobie sprawę, że to nam się nie uda.

Nie chcemy popełniać błędów naszych matek i babć.

Mamy prawo żyć inaczej, tylko to się wiąże z konsekwencjami. Jeśli się nie zatrzymamy i nie przestaniemy mieć nierealnych oczekiwań, marzeń czy wymogów, to musi pojawić się pewne pytanie, które zadaję swoim pacjentkom. Ono nie jest zbyt wygodne, pytam „co ty możesz dać partnerowi?” Same kobiety są zdziwione tym, co oferują. Samo „jestem” nie wystarczy. Dziecko kocha się za to, że jest. Człowieka dorosłego kochamy zawsze za to, kim jest i co tworzy. Z drugiej strony są kobiety, które mnóstwo dają i także muszą się zastanowić, czy ta droga jest ok. Najważniejsze jest wypośrodkowanie. Wiosna jest dobrą porą na wiele różnych rzeczy – od sprzątania, po miłość, poprzez zatrzymanie się na sobie. Kiedy dużo się dzieje, łatwiej nam zrobić daną rzecz, niż wtedy, kiedy mamy luz.

Mówi się też, że ta wiosenna miłość nie jest trwała.

Ale to już zależy od nas, od tego, czego poszukujemy. Czy chwilówki – coś szybko musi się wydarzyć, czy poszukujemy długotrwałego związku. A przede wszystkim, jeśli coś ma być długotrwałe, potrzebny jest wysiłek dwustronny. Bez względu na to, do czego dążymy, ważne jest ustalenie, czy  dwie strony chcą tego samego. Ludzie często mówią: nie wiadomo jak będzie. Ale czym innym jest deklaracja – pospotykajmy się, zabawmy i nic więcej nie chcę, a czym innym – jestem otwarta i może coś z tego będzie.

Ale żeby to było fajne i dobre jakościowo, będzie wymagało pracy, a nie tylko oczekiwań. Przecież za jakiś krótki czas wyjdziemy z tego stanu zakochania w codzienność i nie zawsze będą fajerwerki. Czasem przecież jest zwyczajnie, normalnie, ale czasem zawieje nudą. Musimy potrafić z niej wyjść i być ze sobą dalej.

Zakochujmy się więc!

Wiosna jest takim momentem, że jesteśmy bardziej otwarci, chcemy spróbować. Nie zapominajmy, że budzi się także nasze libido. I będę mocno trzymała kciuki za miłość wiosenną. Żeby przetrwała!

Ekspert

Bianca Beata Kotoro

Psychoseksuolog, psychoonkolog, terapeuta, psycholog społeczny. Wykładowca na uczelniach wyższych i Uniwersytetach III Wieku. Dyrektor Instytutu Psychologiczno- Psychoseksuologicznego Terapii i Szkoleń „Beata Vita” w Warszawie, gdzie prowadzi terapię oraz szkolenia. Autorka m.in. programu ogólnopolskiego dla młodzieży: „100 % MNIE BEZ ZAGŁUSZACZY” oraz projektu dla kadry i rodziców „Ważne Sprawy Przedszkolaka” czy „Trudne tematy dla mamy i taty”.

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

10 rzeczy, które warto robić, zanim pojawi się dziecko

!0 rzeczy, które warto robić zanim pojawi się dziecko
Czasami trzeba spontanicznie poddać się chwili – Fot. Pixabay

Decyzja podjęta. Będziecie mieli dziecko. Zanim pojawi się ono na świecie, być może warto zrobić to, o czym od dawna marzyliście. Potem może zabraknąć czasu i będziecie zajęci innymi sprawami.

  1. PODRÓŻOWANIE

To, że urodzi się dziecko, nie znaczy, że skończą się podróże. Wiele osób jeździ z małymi dziećmi w różne części świata i obie strony są zadowolone. Tylko że to całkiem inny rodzaj turystyki. Teraz, kiedy jeszcze jesteście sami zrealizujcie jakieś swoje marzenie – Australia, Brazylia, Peru czy Góry Stołowe. Pamiętajcie, niech liczy się „droga”. Smakujcie każdy jej kilometr.

  1. SPANIE

Jeśli macie ochotę na spanie do 12 lub dłużej, nie żałujcie sobie. Sobotnie i niedzielne ranki należą teraz tylko do was. Kiedy pojawi się maluch, przez pierwsze 5 lat możecie zapomnieć o długim, nieprzerwanym, niczym niezakłóconym śnie.

  1. BEZTROSKIE WYLEGIWANIE

A kiedy już się wyśpicie (patrz wyżej) możecie dalej się wylegiwać albo wybrać się na śniadanie z przyjaciółmi, które przeciągnie się aż do obiadu – tak, to może też być brunch. Przeczytajcie całą sobotnią gazetę (z dodatkiem), bo później sterty nieprzeczytanych gazet przypominać będą o czasach, kiedy można było zadbać o swój mózg.

  1. WIECZORNO-NOCNE WYJŚCIA

Nie żałujcie sobie. Później wieczorne wyjścia będą drogie – stawki opiekunki do dziecka to spory wydatek. Wychodźcie na koncerty, do kina, teatru, na imprezy. Będzie wam tego brakować – nie tylko z powodu drogiej niani, ale dorosłego repertuaru kina i teatru oraz dorosłego towarzystwa. Nie da się ukryć, że przy późniejszych wyborach będziecie się kierować gustem dziecka. Póki nie goni was czas, możecie wracać do domu nawet nad ranem więc nie narzekajcie na niewyspanie czy kaca, bo na razie macie czas, żeby odespać wczorajsze traumy.

Zobacz też: Droga do bliskości

  1. CZAS PO PRACY

Nie wracaj do domu każdego dnia. Później będziesz to robić codziennie. Wybierz się na zakupy, spotkaj z koleżanką czy kolegą, idź do nowej knajpy na kolację.

  1. ZADBAJ O SWÓJ WYGLĄD

Wyciągnij z szafy te wszystkie sukienki i buty, któryś jeszcze nie miałaś okazji włożyć. Eleganckie szpilki i wystrzałowa sukienka dobrej firmy? Czemu nie? Później, kiedy będziesz miała niemowlaka przewieszonego przez ramię i biustonosz do karmienia, nie będzie ci się chciało nosić innego niż wygodne dżinsy i obszerny T-shirt.

  1. PORZĄDKI

Od lat masz nieuporządkowaną piwnicę lub łazienka potrzebuje odnowienia. Teraz jest czas, żeby to zrobić i sprawić, żeby ta rzecz nie spędzała ci snu z powiek. Jeśli nie zrobisz tego teraz, nie ma szansy, żebyście znaleźli czas później.

Zobacz też: Współczesna rodzina na nowo zdefiniowana

  1. SPONTANICZNOŚĆ

Tego chyba najbardziej (oprócz snu) brakuje wszystkim rodzicom. Nie zamkną przecież dziecka w szufladzie, kiedy będą chcieli wymknąć się na dach, żeby poobserwować księżyc i pouprawiać seks w jego blasku. No właśnie. Postarajcie się spełniać swoje spontaniczne zachcianki, zanim wejdziecie w inny rytm.

  1. NAUKA i PRACA

Czas przed urodzeniem dziecka wykorzystaj na skończenie studiów, karierę zawodową lub nauczenie się tego o czym zawsze marzyłaś – kreatywne pisanie, gra na pianinie, lepienie garnków etc.

  1. POMYŚL O SOBIE

To dobry czas, żeby pomyśleć o sobie jako przyszłym rodzicu – zapytaj swoich rodziców o to doświadczenie. Jeśli masz taką potrzebę, wybierz się do psychologa albo psychoanalityka, żeby przepracować problemy, jeśli takie masz. A może myślisz o przeprowadzce? Warto zrobić to teraz, bo później będzie to odrobinę trudniejsze.

 

 

 

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Weekend na Stadionie Narodowym czyli kochamy czytać!

Międzynarodowe Targi Książki to wydarzenie, na które czeka się cały rok. Święto wielbicieli czytania, którzy będą mogli upolować najnowsze tytuły i zdobyć autograf ulubionego pisarza. Warto wybrać się na Stadion Narodowy 24–26 maja, pobyć chwilę w niepowtarzalnej atmosferze i wybrać coś dla siebie. Oto nasze propozycje.  

Madeline Miller – KIRKE Wyd. Albatros

Kirke urodziła się wśród bogów, ale była dla nich zbyt mało piękna i zbyt mało potężna, dlatego  myśleli, że nie ma żadnej mocy i nie należy do nich. Kiedy spotyka śmiertelnika, okazuje się, że tkwią w niej pokłady wielkiej siły. Zaczyna wzbudzać strach. Skoro nie przynależy ani do ludzi ani do bogów, musi sobie radzić sama. Wspaniała, wciągająca powieść!

Gregoire Delacourt – WIDAĆ BYŁO TYLKO SZCZĘŚCIE  Wyd. Drzewo Babel

Opowieść o życiu młodego mężczyzny – jego dzieciństwie, na które wpłynęło odejście matki, pierwszej miłości i olbrzymiej potrzebie miłości w dorosłym życiu. To książka o każdym z nas, o naszych traumach, z którymi próbujemy zmierzyć się w dorosłym życiu.

José Saramago – ROZTERKI ŚMIERCI Wyd. Rebis

Co by było gdyby ludzie przestali umierać? Kiedy na to pytanie odpowiada laureat nagrody Nobla Jose Saramago, wiadomo, że będzie to prawdziwa uczta literacka. Śmierć jest tylko pretekstem do rozważań o życiu, miłości i sensie naszego istnienia i o kondycji współczesnego człowieka.

Chrisann Brennan – NADGRYZIONE JABŁKO Wyd. Kompania Mediowa

Autorka była pierwszą wielką miłością Steve’a Jobsa i matką jego córki Lisy. Poznajemy geniusza, który wyrzekł się córki i miał duże problemy z emocjami i kontaktami z ludźmi. Jak kochać takiego mężczyznę? Jak pozbierać się po takiej miłości?

Jan-Philip Sendker – SZTUKA SŁYSZENIA BICIA SERCA” Wyd. Filia

To powieść o prawdziwej miłości. Także. Przede wszystkim jednak to epicka opowieść o uważności, o otworzeniu się na życie, o strachu przed samotnością, o zmysłowości, o potrzebie akceptacji, o tym, dlaczego warto słuchać głosu serca.

Camilla Läckberg – ZŁOTA KLATKA Wyd. Czarna Owca

Pierwsza część nowej serii królowej szwedzkiego kryminału. Niestety, niezbyt udana, ale wielbiciele i tak z niecierpliwością będą czekać na kolejne części. Opowieść o zemście Faye na byłym mężu, który ją zdradzał i zostawił bez środków do życia.

Agnes Lidbeck – ODNALEŹĆ SIĘ Wyd. Prószyński i S-ka

Anna nie wie kim jest – przynajmniej takie sprawia wrażenie. Życie wpisało ją w ramy bycia matką, która zajmuje się rodziną, ale to zupełnie nie to, czego pragnie. Przegląda się w oczach mężczyzn i to ich postrzeganie ją definiuje. Czy porzucając ustabilizowaną egzystencję będzie szczęśliwa? Świetna powieść o samotności w związku i poszukiwaniu siebie.

Simona Kossak – SERCE I PAZUR Wyd. Marginesy

Czy rozmawiają z nami, lubią się bawić i nie lubią przemocy? Ci, którzy mają psa czy kota, wiedzą, że są emocjonalne jak człowiek. Całkiem niedawno naukowcy potwierdzili, że nie różnimy się aż tak bardzo od zwierząt i na pewno nie jesteśmy tak wyjątkowi, jak sądzimy. Te opowieści Simony Kossak nie tylko uczą wrażliwości na los słabszych od nas (esej Korrida a etyka!) , ale przede wszystkim zarażają pasją. Do bycia tu i teraz i cieszenia się tym, co widzimy i dotykamy.

Allison Pearson – GORZEJ BYĆ NIE MOŻE Wyd. Albatros

Autorka światowego bestsellera „Nie wiem, jak ona to robi” tym razem opowiada historię 49-letniej Kate Reddy, która po siedmioletniej przerwie zamierza wrócić do pracy. Mimo początków menopauzy, męża z kryzysem wieku średniego, dzieci, które z przytupem wkraczają w okres nastoletniego buntu i starzejących się rodziców, nie zamierza się poddać. Allison Pearson w świetnej formie – dużo śmiechu!

Ayọ̀bámi Adébáyọ̀ – ZOSTAŃ ZE MNĄ Wyd. Marginesy

Nigeria, lata 80-te. Wspaniała opowieść o pragnieniu bycia rodzicem i sztuce wybaczania. O tym, że nie da się pogodzić rodzinnego szczęścia z desperackim spełnieniem oczekiwań otoczenia. Młode małżeństwo w Afryce bezskutecznie stara się o dziecko, a w Afryce bezpłodność to temat tabu.  „Ten, kto ma dziecko, posiada świat” – to przesłanie starej bajki, którą jeden z bohaterów opowiada swojej córce.

Elizabeth Roudinesco – PO CO PSYCHOANALIZA? Wyd. Krytyka Polityczna

No właśnie po co? Jak to się stało, że psychoanaliza (istniejąca już 100 lat) jest dzisiaj atakowana przez tych, którzy chcą ją zastąpić leczeniem chemicznym. Roudinesco, która jest psychoanalityczką, przekonuje, że leki takie jak prozak czy viagra, nie są w stanie wyleczyć człowieka z jego cierpień. Śmierć, namiętność, seksualność, szaleństwo, nieświadomość i relacje z innymi, kształtują podmiotowość człowieka. Psychoanaliza świadczy o postępie cywilizacji wobec barbarzyństwa, ponieważ przywraca myśl, że jesteśmy wolni w swoich słowach i nasz byt nie ogranicza się do bytu biologicznego. Ważna książka!

David Calle – ILE WAŻĄ CHMURY? Wyd. Literackie

Jeśli nasze życie jest długie i szczęśliwe, przeżyjemy ponad dwa miliardy sekund, jednak jedną trzecią tych sekund spędzimy we śnie. To, jak wykorzystamy resztę tych sekund, zależy tylko od nas. Autor książki to poszukiwacz, który swoją pasją chciałby zarazić czytelników książki. Udziela w niej 40 naukowych odpowiedzi na pytania m.in. czy roboty nas zdominują? Czy istnieją kolory? Czy posiadamy człowiekiem umysł ścisły czy artystyczny? Jak chodzić po wodzie? Fascynujące!

Anda Rottenberg – BERLIŃSKA DEPRESJA Wyd. Krytyka Polityczna

Zapis rocznego pobytu Andy Rottenberg w Berlinie – codzienność przeplatana zapiskami o książkach, wystawach, koncertach, wspomnieniami rodzinnymi. Mimo tego, że autorka żyje za granicą, żywo interesuje się Polską i jej problemami – wnikliwie analizuje teraźniejszość. Świetna lektura!

Walter Isaacson – LEONARDO DA VINCI – Wyd. Insignis

Niezwykła biografia, literacki portret Leonarda da Vinci, stworzony przez autora bestsellera „Steve Jobs”. Za kanwę tej opowieści posłużyły mu notatki geniusza oraz do najnowszych odkryć związanych z jego życiem i dorobkiem. Fascynujący portret malarza, naukowca, inżyniera.

Tomasz Nowak, Magda Frączek – Ojcowie i córki. Rozmowy o nieidealnej miłości.               Wyd. Znak

Niełatwo wokół siebie znaleźć dobry przykład relacji „ojciec – córka”, bo to jedna z najtrudniejszych w życiu. Każdy rozdział książki otwiera historia biblijna, która jest analizowana i dostosowywana do dzisiejszych czasów, niejako opowiedziana na nowo przez autorów. To uzdrawiająca relacje, ważna książka, „inny” poradnik zarówno dla rodziców jak i dzieci.

 

 

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Zgłoś położną w konkursie „Położna na medal”

Zgłoś położną do konkursu
Podstawowym celem kampanii „Położna na medal” jest zwrócenie uwagi na konieczność podnoszenia i wdrażania w życie standardów opieki okołoporodowej w Polsce – fot. materiały prasowe

W środę 1 maja minął miesiąc od startu 6. edycji kampanii społeczno-edukacyjnej i konkursu „Położna na medal”, organizowanej przez Akademię Malucha Alantan. Celem kampanii jest zwiększenie świadomości kobiet na temat opieki okołoporodowej oraz roli położnej. W ramach kampanii prowadzony jest konkurs, który wyłania położne, które wykazały się indywidualnym podejściem do rodzącej i dostosowały się do jej potrzeb. Zgłoszenia do konkursu przyjmowane są na stronie poloznanamedal.info.Mecenasem kampanii została marka Oktaseptal. 

Doceń położną – nominuj ją w konkursie „Położna na medal”!

Od początku kwietnia można zgłaszać i oddawać głosy na kandydatki nominowane do 6. edycji konkursu „Położna na medal”. Konkurs jest częścią kampanii społeczno-edukacyjnej o tej samej nazwie. Ma on na celu wyłonienie najlepszej położnej w kraju oraz wyróżnienie najlepszych położnych w poszczególnych województwach. 

Jak wynika z badania przeprowadzonego na FB kampanii „Położna na medal”, najważniejszą cechą położnej na medal powinna być przede wszystkim wiedza i traktowanie rodzącej z szacunkiem. Położna powinna też budzić zaufanie oraz być zaangażowana i opiekuńcza wobec kobiety.Właśnie takie położne zostają nagradzane i doceniane przez pacjentki od 5 lat.

Zobacz też: Ruszyła 6. edycja kampanii i konkursu „Położna na medal”

Zgłoś położną do konkursu „Położna na medal”

Położne obecne są w życiu kobiety w najważniejszym dla niej okresie. Wspierają, służą pomocą, edukują. Dzięki konkursowi Położna na medal, udaje się nam zwrócić uwagę na fakt, że zawód położnej jest zawodemo wysokim stopniu zaufania społecznego. Świadczy, o tym m.in. zwiększająca się z każdym rokiem ilość nominacji położnych do konkursu. Podopieczne, zgłaszając swoje położne, chcą docenić ich zaangażowanie, wiedzę i doświadczenie. Dla położnych wyróżnienie w konkursie jest największą nagrodą za ich ciężką i odpowiedzialną pracę – powiedziała Iwona Barańska z Akademii Malucha Alantan, pomysłodawca i organizatora kampanii „Położna na medal”.

Zgłoszenia położnych można składać od 1 kwietnia do 31 lipca poprzez formularz zgłoszeniowy znajdujący się na stronie internetowej kampanii pod nową nazwą adresową strony –www.poloznanamedal.info. Formularz zgłoszeniowy znajduje się w zakładce „Zgłoś położną”. W celu zgłoszenia kandydatki należy wypełnić wymagane pola z danymi osobowymi zgłaszanej położnej, a także podać imię i nazwisko oraz e-mail osoby zgłaszającej. Położne nominować można do 31 lipca, a samo oddawanie głosów trwa do 31 grudnia. 

Zobacz też: Rola położnej w życiu kobiety – wyniki ankiety internetowej „Położna na medal”

Kampania „Położna na medal”

Położna na medal to kampania społeczna, której pierwsza edycja miała miejsce w 2014. Kampania popularyzuje zawód położnej i jej ważny udział w opiece okołoporodowej w Polsce. Podstawowym celem kampanii „Położna na medal jest zwrócenie uwagi na konieczność podnoszenia i wdrażania w życie standardów opieki okołoporodowej w Polsce. Kluczowym elementem kampanii jest informowanie o roli położnej, jej kompetencjach i odpowiedzialności w standardach opieki okołoporodowej.

Kampania „Położna na medal” organizowana jest przez Akademię Malucha Alantan pod patronatem Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, Polskiego Towarzystwa Położnych, Fundacji Rodzić po Ludzku oraz Stowarzyszenia Dobrze Urodzeni.

Mecenasem kampanii jest marka Oktaseptal.

W kampanię zaangażowało się wielu partnerów medialnych oraz blogerów. Lista patronów medialnych znajduje się na stronie www.poloznanamedal.info.

 

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.