Przejdź do treści

Zanim zajdziesz w ciążę – co warto zbadać? Zacznij od podstaw!

badania przed ciążą

Szybkie wykrycie i wyleczenie zakażeń układu moczowo-płciowego może zapobiec wielu powikłaniom zdrowotnym. Jednym z nich jest niepłodność.

Zakażenia układu moczowo-płciowego należą do najczęstszych chorób wywoływanych przez różne drobnoustroje: bakterie, wirusy i grzyby. Niektóre z nich można wykryć za pomocą prostych badań profilaktycznych.

Zbadaj krew i mocz!

Podstawą jest morfologia krwi. Dzięki niej można wykryć m.in. niedokrwistość (anemię), której jedną z przyczyn mogą być niedobory żelaza. W czasie ciąży raczej trudno będzie je uzupełnić do poziomu, pozwalającego utrzymać w dobrym stanie zdrowie mamy i rozwijającego się w jej brzuchu płodu – mówi dr n. med. Andrzej Marszałek, dyrektor medyczny laboratoriów medycznych Synevo.

Planując zajście w ciążę, warto wykonać także zwykłe badanie moczu. Jeśli pojawi się w nim nawet ślad białka, nie należy tego bagatelizować. Obecność białka w moczu może świadczyć zarówno o tzw. białkomoczu czynnościowym, wysiłkowym, gorączkowym, a więc o stanie, który mija sam, ale równie dobrze może być sygnałem, że w organizmie rozwija się poważna choroba, nawet choroba nowotworowa (np. szpiczak), czy autoimmunologiczna.

Regularnie przyjmuj kwas foliowy

Nie można zapominać również o zapewnieniu organizmowi odpowiedniej dawki (0,4 mg/dobę) kwasu foliowego, niezbędnego do prawidłowego rozwoju płodu. Przyjmowanie tej witaminy powinno się rozpocząć jeszcze przed zajściem w ciążę i kontynuować do końca 12. tygodnia ciąży. Zbyt mała ilość kwasu foliowego grozi urodzeniem dziecka z poważną wadą rozwojową układu nerwowego, skutkującą   niedorozwojem mózgu i rdzenia kręgowego.

Musisz to wiedzieć

Wiele zakażeń, które ujawniły się w okresie dziecięcym lub młodzieńczym, a nie zostały wyleczone, może przejść w stan przewlekły i w przyszłości doprowadzić do niepłodności. Poza tym, podejmując decyzję o rozpoczęciu współżycia, trzeba sobie zdawać sprawę z ryzyka zakażenia różnymi patogenami – przypomina dr Andrzej Marszałek.

Do drobnoustrojów wywołujących zakażenia przenoszone drogą płciową należą:

  • Chlamydia trachomatis – bakteria odpowiedzialna za zapalenie szyjki macicy i infekcję cewki moczowej u kobiet; utrudnia, a nierzadko uniemożliwia zajście w ciążę, może być też przyczyną ciąży pozamacicznej;
  • Mycoplasma i Ureaplasma – bakterie wywołujące zakażenia, które w postaci przewlekłej mogą spowodować m.in. zapalenie jajowodów, jajników, szyjki macicy i trzonu macicy; najpoważniejszym powikłaniem zakażenia jest niepłodność;
  • Rzęsistek pochwowy – pierwotniak wywołujący zakażenie, które – jeśli nie zostanie wyleczone – może być przyczyną powikłań ciążowych lub niepłodności;
  • Wirus opryszczki genitalnej – powoduje zmiany na narządach płciowych i może mieć udział w rozwoju raka szyjki macicy, jest szczególnie niebezpieczny w okresie ciąży – może uszkodzić układ nerwowy i wiele narządów u płodu;
  • Wirus brodawczaka ludzkiego (HPV) – odpowiedzialny jest za raka szyjki macicy;
  • Gardnerella vaginalis – bakteria wywołująca zakażenie, którego objawem są upławy o charakterystycznym „rybim” zapachu; u kobiet w ciąży zwiększa ryzyko poronienia, porodu przedwczesnego oraz zapalenia błony śluzowej macicy po porodzie.
  • Candida albicans – grzyb, który w przypadku spadku odporności, ale również u kobiet chorych na cukrzycę czy po chemioterapii, wywołuje grzybicę pochwy; może być przyczyną poronienia i niepłodności.

Bardzo ważne jest, by w przypadku zakażenia bakteryjnego wykonać antybiogram, który umożliwi dobranie skutecznego antybiotyku. Po zakończeniu antybiotykoterapii należy zgłosić się na badanie kontrolne, które  sprawdzi efekty dotychczasowego leczenia i pomoże lekarzowi  podjąć decyzję, czy potrzebne będzie jeszcze leczenie podtrzymujące – podkreśla dr Andrzej Marszałek z Synevo.

Tekst ten zamieszczamy w ramach wspierania kampanii #nieplodnosciniewidac mającej na celu podniesienie świadomości na temat niepłodności i starań o dziecko.

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Owłosione kobiece ciało – kontrowersja, czy natura? Te zdjęcia łamią tabu!

Źródło foto: Ben Hooper Instagram || Kobiece owłosione ciało - kontrowersja, czy natura?

Ciało nieustannie jest pod ostrzałem – za grube, za chude, na niskie, za wysokie, zbyt piegowate, zbyt pomarszczone, no i przede wszystkim (szczególnie jeśli chodzi o kobiety) zbyt owłosione. Na szczęście coraz częściej pojawiają się na całym świecie akcje mające na celu normalizację owłosienia na ciele. Kontrowersja, czy natura?

Niemalże każde podobne zdjęcia publikowane w mediach budzą ogromną dyskusję. Z jednej strony pojawiają się głosy, że jest to obrzydliwe, że owłosione kobiety nie są kobiece, że to niehigieniczne, że śmierdzi, że nie da się do kogoś takiego dotknąć… Zbliżonych stwierdzeń (nieraz wyrażanych w znacznie ostrzejszych formach) są miliony. Z drugiej strony, coraz częściej pojawiają się też zdania, że jest to po prostu natura. Tak stworzone zostało ludzkie ciało, a depilacja to wymysł kultury, który de facto ma niewiele wspólnego chociażby z higieną. Otaczają nas takie, a nie inne normy kulturowe świadczące o „zadbanym” ciele i to nimi się posługujemy. Zostały w nas wdrukowane i tak dogłębnie zinternalizowane, że nawet nie poddajemy ich głębszemu namysłowi.

Mądrość ciała

Jednak, gdy przyjrzymy się ciału z nieco większą uważnością, dojdziemy do wniosku, że jest maszyną idealną. Czy gdyby owłosienie nie było nam potrzebne – albo może inaczej: gdyby było dla nas szkodliwe – to naprawdę ewolucja całkiem by go nie wyeliminowała? Biorąc pod uwagę np. owłosienie okolic intymnych, jest ono u kobiet znakomitą naturalną barierą dla bakterii. Chroni przed podrażnieniami i zakażeniami tych przecież tak bardzo delikatnych miejsc. To raczej zbyt inwazyjna depilacja jest w tym przypadku szkodliwa, a nie obecność włosów!

Patrząc na hejt, jaki zbierają tego typu projekty, można dojść do wniosku, że nie ma się co angażować, emocjonować sprawą i lepiej odpuścić. Jeśli jednak nie będziemy normalizować wyglądu, funkcji, fizjologii ciała, to zawsze jego akceptacja będzie obwarowana niesamowicie wygórowanymi standardami, z którymi nie każdy człowiek ma siłę walczyć. A ciało to my. Fajnie, byśmy zatem nie musiały walczyć same ze sobą.

Zobacz też: Nie da się zmierzyć WSZYSTKICH ciał jedną miarą – nie róbmy sobie tego!

Sztuką w fikcję

Projekt „Natural Beauty” jest pomysłem londyńskiego artysty, fotografika i twórcy filmów, Bena Hoopera. Postanowił on w swojej pracy zmierzyć się ze standardami kobiecego piękna i dowiedzieć się, co stoi właśnie za tym, że kobiety z owłosieniem na ciele uważane są za męskie, obrzydliwe, czy wręcz odrażające.

Zastanawia się przy tym, dlaczego jest to tak ogromnym tabu, dlaczego ludzie czują silny przymus jego obrony. Do swoich sesji zaprosił kobiety, które biorąc pod uwagę panujące kanony, uważane są za piękne – modelki, aktorki. O zgrozo, mogą jednak pochwalić się także widocznym owłosieniem! Jak zatem mają się do siebie te dwa, zupełnie przecież sprzeczne, „bieguny piękna”?

Pod zdjęciami kobiety opowiadały swoje historie, doświadczenia z ciałem i owłosieniem. Jakie dostawały na jego temat komentarze z zewnątrz, czy jest to według nich akceptowalne i, co chyba najważniejsze, jak się z tym czują. Już po tych kilku wypowiedziach widać wielkie różnice. Dla jednych kobiet owłosienie jest całkowicie naturalne i wyrastały w domu, w którym nie było pod tym względem żadnej opresji. Dla innych zaś, przyzwolenie sobie na brak depilacji, jest ogromnym krokiem ku poczuciu wolności, swobody i walki o samoakceptację.

Zobacz też: Kobietka ze złączonymi kolankami – czy moje ciało jest naprawdę MOJE?!

Opresją nie zwalczysz opresji

Co ważne, należy też pamiętać, abyśmy z tym, co tworzy opresję, nie walczyły takimi samymi metodami, jakie właśnie owa opresja wykorzystuje. Jeśli zatem odnosisz wrażenie, że musisz teraz skończyć z depilacją, bo tylko to będzie dla ciebie drogą do bycia blisko ze swoim ciałem, ale tak naprawdę nie czujesz się na to gotowa i zupełnie nie masz takiej potrzeby, nie twórz sobie w głowie kolejnego wymagania.

Sensem jest raczej zaakceptowanie faktu, że jest to naturalna składowa część ciała – nie definiuje nas, nie ogranicza, nie powinna stać się koniecznością, ani tym bardziej bazą do jakiejkolwiek oceny. To, czy decydujesz się depilować, czy nie, jest twoją indywidualną sprawą. Chodzi o to, abyś nie musiała podejmować tej decyzji pod presją i niezależnie od tego, jaka ona będzie, będziesz czuła się z nią jak najbardziej w porządku.

Źródło info: boredpanda

Źródło foto: Ben Hooper Instagram

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Ciąża Meghan Markle i poród małego Archiego – media policzyły koszta! Pękło ponad 1 mln £

Fot:Screen Youtube The Sun

Narodziny małego Archiego, kolejnego royal baby, to niewątpliwie jedno z najważniejszych brytyjskich wydarzeń tego roku – drogie dla serc miłośników rodziny królewskiej. Drogie także w kontekście finansowym. Media wyliczają, iż poród oraz ciąża Meghan Markle mogły kosztować nawet ponad 1 mln funtów, czyli… 5 mln złotych!

Dziewięć miesięcy ciąży, a następnie poród to dla kobiety wyjątkowy czas. Dla jednych lepszy, dla innych nieco gorszy, ale zdecydowanie wyjątkowy. Biorąc pod uwagę oczekiwanie na małego Archiego i jego pojawienie się na świecie, wyjątkowych chwil było w tym czasie niezwykle wiele. Chociażby patrząc na koszty, które wylicza Daily Mail.

Najwyższa jakość

Co składa się na ponad milionowy koszt ciąży i porodu?

  • Po pierwsze, garderoba ciążowa – jej wartość miała w tym przypadku wynieść około pół miliona funtów. Wiele z noszonych wtedy przez księżną ubrań to kroje stworzone przez uznanych projektantów, takich jak Oscar de la Renta, Stella McCartney, czy Givenchy.
  • Po drugie, były to różnego rodzaju zabiegi, jak np. akupunktura w jednym z londyńskich spa.
  • Po trzecie, wielkim wydarzeniem towarzyskim był też nowojorski baby shower księżnej Meghan. Gościły na nim takie gwiazdy, jak Serena Williams, czy Amal Clooney. Wieczór miał miejsce w jednym z penthouse w hotelu mieszczącym się na Upper East-Side. Uczestniczki uczyły się podczas niego aranżacji kwiatów, a czas umilały im desery zrobione przez szefa kuchni, który szczyci się gwiazdką Michelin. Związane z baby shower koszta obliczono na około… 388 tysięcy £!

Do tego należy też dodać kilka dni, które przed porodem para książęca spędziła w luksusowym hotelu w Hepmshire, gdzie koszt za jedną noc wynosi 10 tysięcy £. Co więcej, wykonano też remont domu, w którym będzie mieszkała rodzina książęca tak, aby był jak najlepiej dostosowany do potrzeb dziecka.

Dużym wydatkiem był też oczywiście prywatny szpital, w którym miał miejsce poród Archiego. Co prawda księżna liczyła na poród domowy, ale niestety okazało się to nie być możliwe. W związku z tym, narodziny miały miejsce w szpitalu w Portland, gdzie „podstawowa” cena porodu to 15 tysięcy £, co daje około 75 tys. złotych. W tym czasie można liczyć nie tylko na doskonałą opiekę medyczną, ale też posiłki, takie jak foie gras, ostrygi, czy szampan na uczczenie udanych narodzin. Ale nie ma co się dziwić – w końcu po królewsku!

Czy warto zaglądać do portfela? 

No właśnie – czy jest sens robić takie wyliczenia? Wiadomym jest, że i tak nie będą to sumy dostępne dla przeciętnej osoby. Z drugiej strony, jeśli kogoś stać na takie życie – fantastycznie. Baza i tak jest ta sama, czyli narodziny małego chłopca. Archie jest zdrowym i jak powiedziała jego mama: „słodkim” człowiekiem. Tej radości się trzymajmy!

Zobacz też: 10 rzeczy, które warto robić, zanim pojawi się dziecko

Źródło: Daily Mail

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Ciemne i jasne strony poczucia winy u matek

Jeśli jest coś, co jest wspólne dla wszystkich matek, to jest to poczucie winy. Wszędzie na świecie żyją kobiety, które czują, zawiodły swoje dzieci. 
fot.Pixabay

Jeśli jest coś, co jest wspólne dla wszystkich matek, to jest to poczucie winy. Wszędzie na świecie żyją kobiety, które czują, zawiodły swoje dzieci, że nie zadbały o nie wystarczająco. 

Czego nie mogą sobie wybaczyć matki?

Czasami nie mogą sobie wybaczyć, że ich dorosłe już dzieci nadużywają alkoholu, wiążą się z nieodpowiednimi ludźmi, że nie potrafią o siebie zadbać. Albo o tego, że dziecko nie zjadło ciepłego posiłku danego dnia, że nie spędziło się z nim wtorkowego popołudnia, nie przeczytało bajki na dobranoc, choć się obiecało. Albo też, że niemowlę zajmuje jej tyle czasu, że niemal nie widuje się ze swoim starszym dzieckiem.

Poczucie winy może być niszczące. Może odbierać jakąkolwiek radość z macierzyństwa. Podsyca wątpliwości i ambiwalencje, które ma w sobie matka. Żywi się jej niepewnością. Odbiera spokój nocą, nie pozwala zasnąć, odpocząć. Może tak być. Ale poczucie winy może też pełnić funkcje rozwojowe, ponieważ pozwala zobaczyć i zmienić to, co zmiany wymaga.

Poczucie winy nie pojawia się w próżni. Pojawia się wewnątrz człowieka i między ludźmi. Według badań poczucie winy może wzmacniać więź społeczną, ponieważ pomaga wczuć się w stan psychiczny innych osób, pomaga poczuć to, co mogą czuć inni. Dlatego też może być cenną wskazówką dotyczącą funkcjonowania społecznego, źródłem rozwoju osobistego i moralnego, wzmacniaczem empatii.

Zobacz też: Jak “zasada trzech minut” może wpłynąć na Twoją relację z dzieckiem?

Pozytywne skutki poczucia winy

Nie ma wątpliwości, że takie istnieją! Poczucie winy może wskazać matce obszary funkcjonowania lub relacji z dziećmi, które wymagają przyjrzenia się, albo naprawy. Czasami po prostu mamy powody, by  odczuwać poczucie winy. W tym rozumieniu poczucie winy jest jak alarm, który startuje, kiedy coś się dzieje w relacji z dzieckiem. Może się pojawiać, kiedy mniej lub bardziej świadomie je krzywdzimy, kiedy w jakiś sposób je zaniedbujemy. To też się przecież zdarza.

Poczucie winy wspiera też matki w ciągłym doskonaleniu się, w stawaniu się coraz lepszymi rodzicami. Poczucie winy motywuje. Jest nieprzyjemnym uczuciem, którego pozbyłybyśmy się z radością. Ale jest też uczuciem, wobec którego nie można pozostać obojętną. Zaczynamy się przyglądać i zastanawiać, co i jak mogłybyśmy zrobić inaczej wobec naszych dzieci.

Może wreszcie pomóc naprawić relację z dziećmi – naszymi najwierniejszymi i najbardziej spostrzegawczymi obserwatorami. O ile nie jest zalana uczuciami, nad którymi nie ma kontroli, matka może przyznać, że popełniła błąd.

Dziecko widzi wówczas, że rodzic jest niedoskonały, co jemu samemu pozwala być niedoskonałym. Widzi również, że błędy można naprawiać. Widzi wreszcie, że ludzie podlegają emocjom i że są to tylko emocje, których nie trzeba się bać. To lekcje, których wartość jest nie do przecenienia.

Zobacz też: Biżuteria antykoncepcyjna – pierwsze testy przeszła pomyślnie! Na jakiej zasadzie ma działać?

Ciemna strona poczucia winy

Poczucie winy ma też drugą, ciemną, niszcząca stronę. Może być uczuciem bardzo dotkliwym, możemy mieć wielką potrzebę pozbycia się go. Ciężko wówczas nam znaleźć w sobie przestrzeń na to, by zobaczyć, czego tak naprawdę dotyczy to uczucie.

Bywa też tak, że poczucie winy jest używane jako broń, można dojść w tej dziedzinie do mistrzostwa. Rodzic może podejmować próby zmiany swoich zachowań, może zachowywać się tak, jakby dobro dziecka było dla niego najwyższą wartością, gdy tymczasem otoczenie widzi zupełnie coś innego. Dlatego też poczucie winy może być orężem używanym w celu realizacji potrzeb rodzica, nie dziecka.

Matka, która:

  • jest szczególnie wrażliwa na krytykę,
  • mocno wątpi w swoje kompetencje rodzicielskie,
  • tkwi w nieudanym związku z ojcem dziecka lub
  • ma nie najlepszą więź z własna matką,
  • widzi swoją winę w sytuacjach, na które nie ma wpływu

 

Matka może mieć „skłonności” do tkwienia w poczuciu winy. Może też sięgać po poczucie winy w celu ukarania siebie, wychodząc z założenia, że jeśli nie może rzeczy naprawić albo chociaż poprawić, jeśli czuje się bezsilna, słaba, uwikłana w nieprzyjemne sytuacje, przynajmniej może w swoim mniemaniu „ponieść konsekwencje”.

Jeśli matka ma poczucie, że nie spełnia oczekiwań – własnych lub cudzych – może sięgać po poczucie winy, jako po dowód na to, że się stara, że jest zaangażowana.

Zobacz też: Dlaczego zdecydowałam się na dziecko? Z pamiętnika młodej mamy

Dążenia matek

Rodzicielstwo jest ciągłym dążeniem do lepszego. Poradniki, które zalewają rynek wydawniczy, docierają też do rodziców. Mówią, jak należy postępować, by wychować szczęśliwe, kompetentne, asertywne, ambitne dziecko.

Te poradniki wyznaczają pewien, mniej lub bardziej niedościgniony, standard. Po poradniki sięgają zwykle osoby, które mają poczucie, że sobie nie radzą. Schemat działania jest prosty: jeśli nie można posługiwać się własnymi, uwewnętrznionymi przekonaniami (ponieważ na przykład wątpi się w ich słuszność), trzeba szukać ich na zewnątrz (na przykład w poradnikach).

Rodzice zaczynają dążyć do określonego celu, chcąc dać swoim dzieciom to, co jest dla nich najlepsze, to, co najlepiej wyposaży je na resztę życia. A kiedy to się nie udaje, kiedy okazuje się, że mimo wysiłków dziecko średnio sobie radzi, kiedy wpada w kłopoty, jest nieszczęśliwe, w rodzicach budzi się poczucie winy.

Fantazja o byciu idealnym rodzicem idealnych dzieci – jak z poradnika lub rad koleżanek – rozbudza poczucie winy. Nie tylko w rodzicach, w dzieciach również. One także czują, że nie spełniają oczekiwań, zawodzą rodziców, są niewystarczające.

Nie możemy mieć kontroli nad każdym aspektem życia, nad przeszłością, genetyką. Nawet najbardziej wrażliwa matka nie może sprawić (na szczęście!), żeby jej niemowlę nigdy nie płakało. A dzieci będą miały swoje kłopoty i trudności, niezależnie od tego, jak bardzo rodzice będą się starać. Będzie się tak działo, choćby dlatego, że są odrębnymi ludźmi, ze swoją osobowością i swoim prawem do błędów.

Zobacz też: Własne komórki macierzyste pomagają dzieciom chorym na autyzm

 

 

 

Ekspert

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Katarzyna Mirecka

psycholożka i psychoterapeutka, absolwentka Uniwersytetu Nottingham. Ukończyła 4-letnie całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Instytucie Analizy Rasztów. Pracuje z osobami dorosłymi, dziećmi i młodzieżą, indywidualnie oraz grupowo. Od 2015 roku związana z magazynem Chcemy Być Rodzicami

Czy ekspresowa szkoła rodzenia przygotuje Cię do porodu?

Ekspresowa szkoła rodzenia
Z pomocą zagubionym rodzicom przychodzą szkoły rodzenia, które przygotowują na przyjście na świat nowego człowieka – fot. materiały prasowe

Każda przyszła mama pragnie jak najlepiej przygotować się na przyjście na świat potomka. Nie chodzi tylko o wyprawkę i zestaw ubranek dla maluszka, ale także o wiedzę jak przebiega poród i jak opiekować się noworodkiem w pierwszych tygodniach jego życia.

Nie ma co ukrywać – pojawienie się dziecka w rodzinie to prawdziwa rewolucja dla rodziców, zwłaszcza gdy rodzicami zostaną po raz pierwszy. Z pomocą zagubionym rodzicom przychodzą szkoły rodzenia, które przygotują Was na przyjście na świat nowego człowieka.

Zobacz też: Dziewiąty miesiąc ciąży – czego się spodziewać?

Ekspresowa szkoła rodzenia w Salve Medica R Warszawa

Alternatywą dla trwających kilka tygodni zajęć jest ekspresowa szkoła rodzenia. Jest to oferta skierowana do tych osób, które z powodu braku czasu nie mogą pozwolić sobie na regularne uczestnictwo w zajęciach standardowo trwających dwa miesiące lub nie pomyśleli wcześniej o skorzystaniu z zajęć w szkole rodzenia, a ich upragniony potomek już za miesiąc pojawi się na świecie.

Ekspresowa szkoła rodzenia w Salve Medica R Warszawa to skondensowana wiedza przekazywana podczas 5 spotkań w okresie 2 tygodni. Zajęcia odbywają się w formie kameralnych spotkań i warsztatów z położną i licencjonowaną doradczynią laktacyjną mgr Alicją Truszkowską.

Autorski program Ekspresowej Szkoły Rodzenia w Salve Medica R obejmuje te same zagadnienia, które omawiane są na zajęciach trwających kilka tygodni, dzięki czemu rodzice mogą posiąść pełną wiedzę jak podczas uczestnictwa w pełnowymiarowych programach.

Osoby biorące udział w zajęciach mają możliwość uczestniczenia w całych warsztatach lub wybranych blokach tematycznych. Zajęcia prowadzone są w małych grupach, co pozwala na bardziej indywidualny, efektywny i dostosowany do potrzeb uczestników charakter zajęć.

Zobacz też: Jak przetrwać wczesne macierzyństwo? Poznaj kilka sposobów

Co nam daje szkoła rodzenia?

Udział w zajęciach pozwala posiąść nową wiedzę i sprawi, że przyszli rodzice poczują się pewniej w roli, w której przyjdzie im się pełnić po upływie 9 miesięcy ciąży. Szkoła rodzenia pozwoli także zaktualizować wiedzę dotyczącą standardów opieki nad noworodkiem kobietom, które rodziły kilka lat temu.

Szkoła rodzenia to miejsce, w którym przyszli rodzice mogą po raz pierwszy doświadczyć, jak wygląda kąpiel noworodka, jak należy go przewijać czy otulać oraz wiele więcej.

Wszystkie te rzeczy dla kobiety spodziewającej się pierwszego dziecka mogą wydawać się skomplikowane, a udział w zajęciach sprawi, że będzie czuć się pewnie i bezpiecznie oswajając się z nowymi obowiązkami wynikającymi z faktu zostania mamą. Szkoła rodzenia to także możliwość nawiązania kontaktu z innymi mamami, które dzielą te same obawy.

Zobacz też: Szybciej nie znaczy lepiej. Czy warto przyspieszać rozwój dziecka?

Czego dowiesz się w szkole rodzenia?

23-27 tydzień ciąży to przeważnie czas, w którym pary przeważnie rozpoczynają zajęcia w szkole rodzenia. Zazwyczaj cały program trwa kilka tygodni i wymaga kilkunastu spotkań.

Program szkoły rodzenia standardowo obejmuje:

  • Omówienie III trymestru ciąży i przygotowanie do porodu (rozwój dziecka w III trymestrze, zmiany fizyczne i psychiczne u kobiet i mężczyzn, badania w ostatnich tygodniach przed porodem – USG, KTG, wyprawka do szpitala)
  • fazy porodu (objawy zbliżającego się porodu, wyjazd do szpitala, poród aktywny, techniki radzenia sobie z bólem
  • połóg (jak długo trwa, zmiany jakie zachodzą w ciele kobiety, planowanie kolejnego dziecka, seksualność po porodzie, metody antykoncepcji w okresie karmienia piersią)
  • laktacja (techniki i mechanizmy sterujące karmieniem piersią, jak radzić sobie z nawałem czy zastojem pokarmu, karmienie alternatywne)
  • pielęgnacja noworodka (praktyczna nauka kąpania, pielęgnacji  i masażu dziecka)

Szkoła rodzenia to doskonałe miejsce dla przyszłych rodziców, aby dobrze przygotowali się do nowej roli. Pozwala zdobyć wiedzę i umiejętności w zakresie prawidłowej pielęgnacji nowo narodzonej pociechy, aby mogli bez stresu podołać nowemu życiowemu wyzwaniu.

Ekspert

Mgr Alicja Truszkowska

Położna, Instruktorka Szkoły Rodzenia, Doradczyni Laktacyjna CDL.

Redakcja

Portal o rodzinie.