Przejdź do treści

Złota jesień w rytmie baby blues – z pamiętnika mamy

W rytmie baby blues
fot.Pixabay

Chciałabym opowiedzieć Wam o najdziwniejszym dniu w moim życiu. To było dokładnie 7 miesięcy i 24 dni temu. W tym dniu wszystko się zaczęło, a wiele skończyło. To był początek nowego istnienia oraz pierwszy dzień reszty mojego życia.

TEN dzień

TEN dzień rozpoczął się o godz. 6 rano, kiedy to stawiłam się na Izbie Przyjęć szpitala położniczego w Warszawie w celu porodu. Miałam zaplanowane cesarskie cięcie ze względu na miednicowe ułożenie dziecka. Skubana była tak leniwa, że do końca nie chciała obrócić się główką w dół, nawet pomimo namów lekarzy specjalistów.

Przyjechaliśmy z mężem do szpitala o bladym świcie, a na operację czekałam do późnego popołudnia, w międzyczasie było dużo nagłych przypadków. Czekałam rozebrana w koszuli szpitalnej, na czczo, bez picia i jedzenia, podłączona do kroplówki z elektrolitami.

Podekscytowanie mieszało się ze strachem, a strach z przerażeniem, gdy pielęgniarka, mimo wielu prób, nie mogła wkłuć mi wenflonu w rękę, a moja krew kapała na posadzkę. Machina ruszyła i już nic nie mogło jej zatrzymać. Pozostawała nadzieja na pozytywne zakończenie.

Zobacz też: Czy stać mnie na dziecko?

Poza kontrolą

Zostałam przewieziona na salę operacyjną. Dookoła ludzie w zielonych kitlach, na środku stół operacyjny na którym zostałam położona, nade mną ogromna lampa jarzyła jasnym światłem. Wtedy to przywitała się ze mnie pani anestezjolog – pierwsza miła i sympatyczna osoba, którą spotkałam w szpitalu od rana.

Następnie młody lekarz rozciął mój brzuch. W międzyczasie żartował i mówił, że to jego ostatnia operacja przed urlopem. Pytał o imię dziecka i wiedział, że imię Larysa pochodzi z Grecji, czym zaimponował mi, bo nikt przedtem nie wiedział.

Nie czułam bólu, nic nie czułam. Oprócz totalnej bezbronności i poczucia, że życie moje i dziecka jest w ich rękach. Bogowie.

Zobacz też: Dlaczego zdecydowałam się na dziecko? Z pamiętnika młodej mamy

Złota jesień

Po chwili usłyszałam pierwszy krzyk. Wszystko dobrze, dziecko zdrowe, 10 na 10 w skali Apgar – orzekł lekarz. Zobaczyłam ją. Była piękna, biała i czysta. Patrzyła na mnie małymi oczkami, a jej wściekła mina mówiła: – Dlaczego mi to zrobiłaś?! Chyba za dobrze jej było po drugiej stronie brzucha.

Kolejne dni w szpitalu upływały mi w rytmie baby bluesa. Nie mogłam spać, ruszać się, wstać z łóżka bez bólu, wyjść poza oddział na świeże powietrze. Nie potrafiłam karmić dziecka piersią i znikąd nie widziałam możliwości pomocy. Mimo uczestnictwa w dwóch szkołach rodzenia, przeczytania tony poradników – nic nie przygotowało mnie na takie emocje. Trzymałam na rękach córeczkę, a moje łzy kapały na jej malutką główkę.

Rodzina i znajomi przychodzili w odwiedziny, a ja powoli uczyłam się opieki nad noworodkiem. Odżyłam dopiero po powrocie do domu, wtedy też mogłam w spokoju nakarmić córeczkę i wyjść z nią na spacer. Była piękna, złota jesień – wiosna mojego macierzyństwa.

Alina HRabina

Zawodowo związana z branżą HR. Obecnie na urlopie macierzyńskim. Mieszka w Warszawie, chętnie odbywa podróże małe i duże.

Szukasz ślubnych inspiracji? Oto ślubny… dmuchany zamek!

Fot. A Wedding Wonderland Facebook

Ślub to jeden z najpiękniejszych dni w życiu – taka przynajmniej jest stwarzana wokół niego otoczka. A co gwarantuje radość i spełnienie? Dobra zabawa! Zgadza się, w trakcie ślubu także możesz poczuć się jak dziecko i szaleć ze szczęścia w miłosnym uniesieniu.

By skakać z radości!

Powiedzenie „tak” swojej drugiej połówce to bardzo poważna sprawa, która wpływa na całe życie. Wiadomo, dorosłe decyzje pociągają za sobą dorosłe konsekwencje. Nie wyklucza to jednak nieustannej troski o swoje wewnętrzne dziecko! To w końcu dzięki niemu możemy być spontaniczni, możemy się bawić, śmiać i skakać – dosłownie.

Jednym ze swego rodzaju symboli dziecięcej zabawy jest dmuchany zamek. Wesołe miasteczka, place zabaw, urodzinowe imprezy maluchów to miejsca, w których tego typu atrakcje nie budzą zdziwienia. Ale ślub?! Owszem! Przecież wesele to znakomita okazja do szaleństw, czyż nie?

Co więcej, nie jest to tylko wymysł naszej fantazji, ale realna propozycja organizatorów ślubów i współpracujących z nimi firm. Póki co, przykłady pochodzą z Wielkiej Brytanii, ale zapewne i u nas pomysł ten zyska swoich fanów na szerszą skalę. Jeśli bowiem lubisz oryginalność, jest to niewątpliwie coś dla ciebie! Proponowane na śluby zamki są zrobione oczywiście z białego koloru. Do tego proponowane są różne ozdobne kwiatki, czy też zdjęcia, które mogą zostać powieszone po bokach i obok konstrukcji.

Niech tyle radości młoda para ma przez całe życie!

A przeznaczenie takiej atrakcji? Zdecydowanie nie jest to tylko i wyłącznie zabawa dla najmłodszych gości. Jak widać na zdjęciach prezentowanych przez właścicieli zamków, w dużej mierze bawią się w nich ci nieco starsi uczestnicy imprezy – z pannami i panami młodymi na czele. Chociaż tutaj trzeba uważać, bowiem podobno w tym sezonie będą królować długie welony, a w połączeniu z dmuchanym zamkiem może stanowić to mieszankę co najmniej wybuchową!

Gdyby jednak wyobrazić sobie tradycyjne weselne zabawy na takim zamku, być może przypadłyby one do gustu nawet tym mniej zainteresowanym nimi gościom? Już samo łapanie bukietu i muszki byłoby ciekawym wyścigiem. Co jednak pewne, cała masa uśmiechów gwarantowana, a to chyba własnie o radość chodzi w tym dniu najbardziej!

Fot. Mr Bouncy Castle Facebook

Fot. Mr Bouncy Castle Facebook

Zobacz też: Jak się nie starzeć?

Źródło foto: Mr Bouncy Castle Facebook / A Wedding Wonderland Facebook

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Jak być zdrowym? Rewolucji wegańskiej ciąg dalszy.

Jak być zdrowym?
Wieloletnie badania dowiodły, jak olbrzymi wpływ na nasze zdrowie ma wykluczenie mięsa w diecie. – Fot. Pixabay

„China Study” czyli „Nowoczesne zasady odżywiania” wydano w Stanach w 2004. Ta książka zapoczątkowała światową rewolucję wegańską i potwierdziła wiele wcześniejszych odkryć dotyczących niejedzenia lub ograniczenia spożywania mięsa. 

Doktor T. Colin Campbell i jego współpracownicy na podstawie wieloletnich badań dowiedli, jak olbrzymi wpływ na nasze zdrowie ma wykluczenie lub ograniczenie mięsa w diecie. Rewolucja wegańska dotarła także do naszego kraju. Warszawa jest na czele miejsc najbardziej przyjaznym weganom na świecie, a 43 % Polaków przyznaje się do tego, że stara się ograniczyć spożycie mięsa lub nie jeść go w ogóle. Jak dowodzą prognozy społeczne , ten trend będzie się umacniał.

Dzisiaj, kilkanaście lat od żywieniowej rewolucji doktora Campbella, kiedy dodatkowo zdajemy sobie sprawę, że losy planety zależą od tego, czy produkcja zwierząt hodowlanych będzie wyglądała tak jak wygląda od kilkudziesięciu lat, wydaje się, że jedynym ratunkiem może być ograniczenie lub zmiana diety. Wzmożone emisje amoniaku, siarkowodoru, tlenków azotu i siarki, gazów cieplarnianych stanowią ważny czynnik wzrostu zanieczyszczeń powietrza. Emisje fosforu i azotu związane z olbrzymią ilością niewłaściwie zagospodarowanych odchodów powodują poważne zanieczyszczenie wód i gleby. Jedząc codziennie mięso pochodzące z intensywnej hodowli szkodzimy także sobie.

Zobacz też: Dieta długowieczności

Zmiana diety może zmienić nasze życie – twierdzi dr Thomas Campbell, syn doktora T.Colina Campbella, który pomagał ojcu w pisaniu „Nowoczesnych zasad odżywiania”. Wykładowca klinicznej medycyny i lekarz rodzinny należy do nowego pokolenia lekarzy, którzy wierzą w to, że dzięki odpowiedniej diecie możemy nie tylko skutecznie schudnąć, ale przede wszystkim żyć zdrowiej i dłużej.

Książka dr Thomasa Campbella „Plan Campbella” to rzeczywiście prosty plan wprowadzenia wyników badań naukowych do codziennej diety. Przekonują się o tym jego pacjenci, którzy przychodzą do jego gabinetu z chronicznymi chorobami cywilizacyjnymi takimi jak cukrzyca czy choroby krążenia (udowodniono, że wysokowęglowodanowa dieta bogata w ziarna zdecydowanie i szybko odwraca rozwój cukrzycy i wielu innych chorób).

Zobacz też: Alergia czy nietolerancja pokarmowa,jak je odróżnić?

Autor mierzy się z mitami i tematami poruszanymi w debacie dotyczącej zdrowego odżywiania takimi jak: gluten, zboża, białko, kwasy tłuszczowe omega-3, suplementy. Jak pisze „leczyłem wielu pacjentów cierpiących na choroby wynikające ze złego trybu życia. I chociaż każdy przypadek był inny, prawie wszyscy zyskali na wprowadzeniu zdrowszej diety (…) Pacjenci zasługują na lepsze traktowanie, zasługują na to, żeby wiedzieć, jak zrzucić wagę, zmniejszyć ból, zredukować dawki leków lub odstawić je całkowicie. Powinni również wiedzieć, jak opóźnić rozwój pewnych chorób, lub nawet je cofnąć jedynie dzięki zmianie składu posiłków. Chciałbym, aby każdy wiedział, jak być zdrowym.”      Czy to nie są argumenty, żeby chociaż spróbować?

Na podstawie książki „Plan Campbella” dr Thomas Campbell wyd. Galaktyka

 

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Sen dobry na wszystko!

Sen dobry na wszystko!
Reguluje emocje, wzmacnia system odpornościowy, reguluje apetyt, poprawia metabolizm. – Fot. Pixabay

Reguluje emocje, wzmacnia system odpornościowy, reguluje apetyt, poprawia metabolizm, spowalnia efekty starzenia, wydłuża życie i łagodzi bolesne wspomnienia. Do tego odchudza i chroni przed rakiem oraz demencją. Nowy suplement?

Sen. Darmowe lekarstwo i panaceum na wiele schorzeń. Siedemnaście tysięcy raportów potwierdza cudowną moc snu. Jak pisze autor książki Matthew Walker – psycholog i naukowiec zajmujący się badaniem mózgu – sen nie polega tylko na utracie świadomości. Niektóre funkcje mózgu zostają odbudowane w trakcie snu, każda z faz snu zapewnia mu inne korzyści, utrata któregoś z nich prowadzi do upośledzenia funkcji mózgu – trudno więc się dziwić, że urwane nocne godziny przypomną się rano złym samopoczuciem, bólami głowy czy innymi dolegliwościami. Jego książkę powinien przeczytać każdy, bo każdy z nas przesypia pół życia i nie zdajemy sobie sprawy jak ważna to funkcja. Szerząca się epidemia niedoboru snu wywiera katastrofalny wpływ na nasze zdrowie, długość życia, bezpieczeństwo, produktywność i edukację dzieci – pisze autor.

Zobacz też: Innowacyjna maskotka wesprze sen dziecka i odciąży rodzica. Wymyśliły ją Polki

 REM czyli o czym śni dziecko w brzuchu

Ludzkie dziecko przed narodzinami śpi bez ustanku. Prawie, bo w trzecim trymestrze zaczyna się powoli „budzić”, chociaż jest to może zbyt dużo powiedziane, bo przebywający w macicy maluch spędza zaledwie 2-3 godziny w czasie czuwania, resztę doby przesypia.

Naukowcy zainteresowali się fazą REM, ponieważ odgrywa ona kluczową rolę w procesie dojrzewania mózgu m.in. dlatego, że pełni ona funkcję elektrycznego nawozu. Eksplozje aktywności elektrycznej związane ze snem REM stymulują rozwój ścieżek neuronalnych w całym mózgu. Ten proces nazywa się synapsogenezą, ponieważ dochodzi w niej do powstania milionów połączeń między neuronami (synaps). Naukowcy uważają, że naruszenie fazy REM w rozwijającym się mózgu dziecka, przed narodzinami albo po narodzinach miałoby nieprzyjemne konsekwencje. U matek spożywających duże ilości alkoholu (blokuje on wytwarzanie snu REM) w czasie ciąży stwierdzono o 200 procent mniejszy poziom żywej aktywności elektryczne, a jak pisaliśmy wcześnie przekłada się on na tworzenie synaps.

Zobacz też: Celebruj piękne momenty dzieciństwa – konkurs fotograficzny SEN DZIECKA

 Autyzm a REM

Najnowsze badania łączą niedobór snu REM ze spektrum zaburzeń autystycznych. Ponieważ u osób z autyzmem występuje nierównowaga w połączeniach synaptycznych, naukowcy zaczęli badać występowanie u nich nietypowego snu. U noworodków i małych dzieci wykazujących objawy autyzmu, albo u których został on zdiagnozowany, stwierdzono zaburzenia rytmu snu, a najbardziej znaczący jest niedobór fazy REM, którego deficyt wynosi około 30-50 % w porównaniu z dziećmi bez autyzmu. Oczywiście to, że autyzm i zaburzenia snu REM występują jednocześnie, nie oznacza, że jedno jest przyczyną drugiego i nie należy z tego wyciągać wniosków na temat przyczynowości występowania choroby.

Można tylko mieć nadzieję, że dalsze badania dadzą nadzieję na opracowanie nowych metod wykrywania autyzmu.

Warto zdać sobie sprawę, że na wczesnym etapie życia faza REM jest zjawiskiem obowiązkowym, każda godzina snu w tej fazie się liczy, a jej zablokowanie lub zmniejszenie u nowonarodzonych zwierząt wstrzymuje lub zaburza rozwój mózgu. To z kolei skutkuje wykształceniem się upośledzonych społecznie osobników.

Dlaczego śpimy. Odkrywanie potęgi snu i marzeń sennych – Dr. Matthew Walker Wyd. Marginesy

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Ciąża Meghan Markle i poród małego Archiego – media policzyły koszta! Pękło ponad 1 mln £

Fot:Screen Youtube The Sun

Narodziny małego Archiego, kolejnego royal baby, to niewątpliwie jedno z najważniejszych brytyjskich wydarzeń tego roku – drogie dla serc miłośników rodziny królewskiej. Drogie także w kontekście finansowym. Media wyliczają, iż poród oraz ciąża Meghan Markle mogły kosztować nawet ponad 1 mln funtów, czyli… 5 mln złotych!

Dziewięć miesięcy ciąży, a następnie poród to dla kobiety wyjątkowy czas. Dla jednych lepszy, dla innych nieco gorszy, ale zdecydowanie wyjątkowy. Biorąc pod uwagę oczekiwanie na małego Archiego i jego pojawienie się na świecie, wyjątkowych chwil było w tym czasie niezwykle wiele. Chociażby patrząc na koszty, które wylicza Daily Mail.

Najwyższa jakość

Co składa się na ponad milionowy koszt ciąży i porodu?

  • Po pierwsze, garderoba ciążowa – jej wartość miała w tym przypadku wynieść około pół miliona funtów. Wiele z noszonych wtedy przez księżną ubrań to kroje stworzone przez uznanych projektantów, takich jak Oscar de la Renta, Stella McCartney, czy Givenchy.
  • Po drugie, były to różnego rodzaju zabiegi, jak np. akupunktura w jednym z londyńskich spa.
  • Po trzecie, wielkim wydarzeniem towarzyskim był też nowojorski baby shower księżnej Meghan. Gościły na nim takie gwiazdy, jak Serena Williams, czy Amal Clooney. Wieczór miał miejsce w jednym z penthouse w hotelu mieszczącym się na Upper East-Side. Uczestniczki uczyły się podczas niego aranżacji kwiatów, a czas umilały im desery zrobione przez szefa kuchni, który szczyci się gwiazdką Michelin. Związane z baby shower koszta obliczono na około… 388 tysięcy £!

Do tego należy też dodać kilka dni, które przed porodem para książęca spędziła w luksusowym hotelu w Hepmshire, gdzie koszt za jedną noc wynosi 10 tysięcy £. Co więcej, wykonano też remont domu, w którym będzie mieszkała rodzina książęca tak, aby był jak najlepiej dostosowany do potrzeb dziecka.

Dużym wydatkiem był też oczywiście prywatny szpital, w którym miał miejsce poród Archiego. Co prawda księżna liczyła na poród domowy, ale niestety okazało się to nie być możliwe. W związku z tym, narodziny miały miejsce w szpitalu w Portland, gdzie „podstawowa” cena porodu to 15 tysięcy £, co daje około 75 tys. złotych. W tym czasie można liczyć nie tylko na doskonałą opiekę medyczną, ale też posiłki, takie jak foie gras, ostrygi, czy szampan na uczczenie udanych narodzin. Ale nie ma co się dziwić – w końcu po królewsku!

Czy warto zaglądać do portfela? 

No właśnie – czy jest sens robić takie wyliczenia? Wiadomym jest, że i tak nie będą to sumy dostępne dla przeciętnej osoby. Z drugiej strony, jeśli kogoś stać na takie życie – fantastycznie. Baza i tak jest ta sama, czyli narodziny małego chłopca. Archie jest zdrowym i jak powiedziała jego mama: „słodkim” człowiekiem. Tej radości się trzymajmy!

Zobacz też: 10 rzeczy, które warto robić, zanim pojawi się dziecko

Źródło: Daily Mail

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.