Przejdź do treści

Znowu o płotach: „Drżę kiedy N. wspina się po połamanych szczebelkach zjeżdżalni”

N. polubiła place zabaw. Na każdym spacerze musimy kilka zaliczyć. Zauważony na horyzoncie plac zabaw jest witany radosnym okrzykiem – ha, ha! Wysiadamy z wózka i N. biegnie na zjeżdżalnie (jeden zjazd), do konika na sprężynach (dwa bujnięcia), do piaskownicy (trzy próby zjedzenia garści piasku, a potem obsypanie nim spodni i bucików), na koniec huśtawka (pół godziny huśtania) i możemy iść dalej.

Do wyboru, do koloru?

Pierwszy plac jest przy naszym bloku, drugi na starym osiedlu obok, trzeci w parku przy dzielnicowym domu kultury i czwarty, publiczny plac zabaw – podzielony na kilka sektorów, od zjeżdżalni dla zupełnych maluchów, po skate park, gdzie można szaleć z deskorolkami i hulajnogami. Nie wszystkie place są jednak dla nas dostępne. Np. jadąc z placu „dzielnicowego” na plac koło domu kultury, a to kawałek drogi, mijamy ze trzy place otoczone płotami. Tam wstęp mają tylko mieszkańcy nowych bloków. Ja o tym wiem, N. nie.

Kiedy je mijamy, staram się odwrócić jej uwagę. („O! Zobacz, jaka fantastyczna kopara”, N. czegoś lubi koparki i cieszy się na ich widok). Czasami się nie udaje. N. wyrywa z wózka, biegnie do najbliższej zjeżdżalni i rozpłaszcza się na metalowej siatce. Szarpie ją łapkami i piszczy „tata, tata”, a ja czuje się trochę głupio. No bo jak wytłumaczyć, że tam nie wejdziemy. Jak jej powiedzieć, że ten płot, to wytwór społecznych relacji ukształtowanych przez neokolonialny kapitalizm, który panuje w półperyferyjnym kraju, że to efekt naszej postfolwarcznej mentalności, kształtowanej wiekami półniewolnictwa. Raz jej to wszystko powiedziałem. Nie kupiła tego i dalej szarpała siatkę, było mi smutno.

Puenta. Na pobliskim osiedlu mamy znajomą, która ma nowego psa. Poszliśmy zobaczyć. Osiedle ogrodzone, ale między blokami można przejść. Plac zabaw też wspólny, czyli… chyba niczyj. Nie dba o niego żadna wspólnota („niech ci drudzy dbają!”), ani dom kultury, ani dzielnica. Drżę, kiedy N. się wspina po połamanych szczebelkach zjeżdżalni, której ścianki przyozdobione są rysunkami penisów i patriotycznymi deklaracjami o wyższości białej rasy. I znowu jest mi głupio, bo się czuję trochę hipokrytą, kiedy zaczynam rozumieć mieszkańców, których nie obchodzi rozpad relacji społecznych i swoje place zabaw zamykają na kłódkę. Niby wiem, że ten zniszczony plac, to właśnie te zniszczone relacje, że to druga strona tego samego płotu, tylko się boję że N. zaraz zleci ze zdewastowanej karuzeli. A tych, co rozwalili plac zabaw, bez względu na społeczne przyczyny, nazywam w myślach kretynami. N. zdaje się nie dostrzegać problemu

Tata z Dzieckiem

Tata z dzieckiem. Pracuje, no i opiekuje się N. Pół tygodnia w pracy, pół tygodnia w domu z dzieckiem. W weekendy jedno i drugie.

Przedwczesnej śmierci na raka można uniknąć. Pomoże TEN test w przystępnej cenie

Badanie genów szacujące ryzyka raka /Na zdjęciu: Lekarka w maseczce
Fot.: Ani Kolleshi /Unsplash.com

Zgodnie z szacunkami, aż 180 tys. Polaków choruje na raka. 5 tys. z nich to ludzie młodzi, poniżej 35. roku życia. Choć etiologia nowotworów jest zróżnicowana, w co czwartym przypadku ich przyczyną są mutacje genetyczne, które można wykryć odpowiednio wcześniej. Aby umożliwić pacjentom wczesną diagnostykę i skuteczne leczenie, naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytetu Medycznego prowadzą innowacyjny program „Badamy geny”. Skorzystało z niego już ponad 16 tys. osób.

Badamy geny” to program nowatorskich badań przesiewowych w kierunku nowotworów genetycznych (w szczególności raka piersi, jajnika i prostaty). Jest on wynikiem wieloletnich prac zespołu Warsaw Genomics, złożonego z lekarzy, biologów, genetyków, matematyków i bioinformatyków. W swoich działaniach badacze wykorzystali zmodyfikowaną technologię sekwencjonowania genomowego, dzięki której możliwe jest szczegółowe sprawdzenie genów pod kątem ewentualnych patologii.

– Proponujemy zastosowanie wieloczynnikowych modeli oceny ryzyka, które wykorzystują dane kliniczne podane przez osobę badaną (wiek, liczba krewnych z chorobą, wiek urodzenia pierwszego dziecka, stosowane leki itd.) oraz dane dotyczące występowania mutacji w przebadanych genach – wyjaśnia zespół Warsaw Genomics.

Badanie genów szacujące ryzyko raka – skuteczniejsze niż dotychczas

Nowoczesna analiza każdorazowo obejmuje 14 genów. Warto wiedzieć, że każdy z nich może być uszkodzony w aż kilku tysiącach miejsc. BRCA1, najbardziej znany gen odpowiedzialny za rozwój raka piersi i jajnika, ma takich miejsc aż 2400. Zazwyczaj bada się tylko pięć z nich.

– Dzięki metodzie sekwencjonowania nowej generacji, odpowiednio zmodyfikowanej przez nasz zespół, jesteśmy w stanie ocenić cały gen i odpowiedzieć na pytanie, czy w którymkolwiek z 2400 miejsc istnieje wada odpowiedzialna za zwiększone ryzyko zachorowania – wyjaśnia prof. Krzysztof Jażdżewski, kierujący pracami zespołu Warsaw Genomics.

CZYTAJ TEŻ: W Lublinie opracowano preparat, który niszczy komórki raka płuc

Test, który może uratować życie

Opracowana przez polskich naukowców metoda wpłynęła też na przystępność cenową badania genów szacującego ryzyka raka. Podczas gdy za granicą testy tego typu wiążą się z niebagatelnym wydatkiem w wysokości ok. 8 tys. zł, w Warszawie można je wykonać za kilkanaście procent tej kwoty – 599 zł.

Aby cena była tak niska, konieczne jest równoczesne przebadanie próbek krwi pozyskanych od 600 osób. Chętnych nie trzeba szukać samodzielnie. Wystarczy wejść na stronę www.badamygeny.pl i sprawdzić, ile pacjentów brakuje, by ruszyły kolejne testy.

Zapisz się na badanie genów szacujące ryzyko raka

Aby wykonać badanie genów szacujące ryzyko raka, zarejestruj się na stronie www.badamygeny.pl. W formularzu podaj dane związane z historią medyczną swojej rodziny, uwzględniającą zachorowania na nowotwory. Gdy to zrobisz, wybierz z listy laboratorium uczestniczące w programie i oddaj w nim krew. Potem wystarczy już tylko poczekać na wyniki – ich przygotowanie potrwa ok. 12 tygodni.

Osoby, u których badanie genów szacujące ryzyko raka wykaże wysokie ryzyko nowotworu, zostaną zaproszone na bezpłatne konsultacje z lekarzem genetykiem. Specjaliści pomogą też w opracowaniu strategii działań profilaktycznych.

Szczegółowe informacje o programie dostępne są na stronie www.badamygeny.pl.

POLECAMY RÓWNIEŻ: Szczepienia przed podróżą: które obowiązkowe, które dodatkowe? Wyjaśnia lekarz medycyny podróży

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.

Pearl Jam wspiera Ogólnopolski Strajk Kobiet. Niezwykły gest muzyków podczas koncertu w Krakowie

Pearl Jam wspiera Ogólnopolski Strajk Kobiet
fot. Facebook - Pearl Jam

3 lipca w Krakowie zagrał kultowy grunge’owy zespół Pearl Jam. Oprócz świetnego show i dawki znakomitych dźwięków, muzycy zaskoczyli Polaków w nietypowy sposób.

Pearl Jam znany jest ze swojego zaangażowania w życie polityczne. 1 lipca podczas koncertu w Pradze wokalista Eddie Vedder pokazał plakat zapraszający do udziału w proteście przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego w Polsce.

Zobacz także: Grozi nam nie tylko zakaz aborcji. Czy przed nami też koniec in vitro i badań prenatalnych?

Pearl Jam wspiera Ogólnopolski Strajk Kobiet

Dwa dni później podczas występu w Krakowie na scenie pojawiło się logo Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. – Nie można się poddawać, trzeba walczyć – mówił ze sceny Vedder.

To nie jedyne odniesienie do polityki, jakie padło tamtego dnia. Na scenie pojawił się również transparent z napisem „F*ck Trump” (co oznacza „Pie*rzyć Trumpa”).

Zobacz także: Kaja Godek: in vitro powinno być zabronione, to patologia

Projekt ustawy „Zatrzymaj aborcję”

W poniedziałek 2 lipca posłowie zajęli się obywatelskim projektem ustawy pt. „Zatrzymaj aborcję”, której autorką jest Kaja Godek.

Projekt zakazuje m.in. usuwania ciąży w przypadku nieuleczalnych wad płodu. Sejmowa Komisja Polityki Społecznej i Rodziny zdecydowała, że projektem zajmie się nadzwyczajna podkomisja.

Kaja Godek jest znaną działaczką pro-life. W ostatnich dniach aktywistka była gościem programu „Tłit” Marka Kacprzaka. Podczas rozmowy krytycznie wypowiadała się m.in. na temat in vitro.

– Uważam, że in vitro nie powinno być finansowane. Uważam, że procedura, w wyniku której giną ludzie, bo to są mali ludzie, nigdy nie powinna być finansowana z pieniędzy podatnika, powinna być w ogóle zabroniona. To dotyczy i szczebla lokalnego, i szczebla parlamentarnego – powiedziała Godek w rozmowie z Markiem Kacprzakiem.

Źródło: tokfm.pl, krakow.wyborcza.pl

Anna Wencławska

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarka, pasjonatka kultur i języków orientalnych.

Miękkie i bezpieczne ubranka dziecięce z… dyskontu? Kuniboo udowadnia, że to możliwe

Mału chłopczyk w koszulce Kuniboo /Ilustracja do tekstu: Miękkie i bezpieczne ubranka Kuniboo z dyskontu
Fot.: Kaufland.pl

Bezpieczeństwo, jakość i komfort to kwestie kluczowe w przypadku produktów dla najmłodszych. Dobrze wiedzą o tym świadomi producenci tekstyliów przeznaczonych dla niemowląt. Do tej grupy dołączyła właśnie kolejna marka – Kuniboo, której artykuły będą dostępne w popularnej sieci dyskontów: Kaufland.

Pod nazwą Kuniboo kryją się wysokiej jakości i przystępne cenowo ubranka dla maluchów do 4. roku życia: m.in. koszulki, spodenki, legginsy, czapki, śliniaki, bieliznę, śpioszki, rajstopy i skarpetki. Wszystkie artykuły wyróżnia atrakcyjny i kolorowy design oraz modny fason. Ich znakiem rozpoznawczym jest wesołe logo przedstawiająca szopa pracza.

 Szop pracz to budząca sympatię postać, która ma codziennie towarzyszyć dziecku w poznawaniu świata – mówi Justyna Przybylska, dyrektor Działu Komunikacji Korporacyjnej z Kaufland Polska.

Od wielu innych produktów na rynku odróżnia je to, że mają certyfikat Ökotex 100, a większość z nich dodatkowo jest wykonana z naturalnych włókien posiadających atest GOTS. Oznacza to, że dziecięce tekstylia marki własnej Kaufland są wolne od szkodliwych substancji i wykonane z bawełny organicznej.

Oto Kuniboo – nasza nowa marka ubrań dla niemowląt i małych dzieci! Wyprodukowane z BIO-bawełny body, legginsy i skarpetki są supermiękkie oraz przyjemne w dotyku. Daj swojemu maluszkowi to, co najlepsze! 😄 Sprawdź całą ofertę Kuniboo 👉 www.kaufland.pl/kuniboo.

Опубліковано Kaufland Polska Середа, 18 липня 2018 р.

Przy produkcji uwzględniono też ochronę surowców naturalnych, a produkty zostały przebadane przez niezależne instytuty i laboratoria. Dokładnej weryfikacji poddano także materiały i dostawców, który musieli spełnić ściśle określone kryteria.

CZYTAJ TAKŻE: UOKiK: 1/3 dziecięcych mebli i artykułów nie spełnia norm bezpieczeństwa. TE cechy powinny cię zaalarmować [INFOGRAFIKA]

Ubranka Kuniboo – komfort dla dzieci i rodziców oraz troska o środowisko

Twórcy marki zadbali nie tylko o bezpieczeństwo niemowląt, ale także ich komfort. Wszystkie ubranka Kuniboo są miękkie i przyjemne w dotyku, a do tego bardzo wytrzymałe i łatwe w pielęgnacji. Można je prać w pralce, co czyni je praktycznymi w codziennym użyciu.

Zgodnie z nową polityką dotyczącą ograniczenia zużycia plastiku i dbałości o środowisko, sieć Kaufland rezygnuje z tworzyw sztucznych w opakowywaniu swoich produktów. Z tego względu ubranka Kuniboo sprzedawane są w opakowaniach kartonowych, a banderole wykonano z papieru. Wszystkie te materiały posiadają certyfikat FSC, poświadczający ochronę lasów.

Ubranka Kuniboo dostępne są w sklepach Kaufland. Więcej na temat ich asortymentu można znaleźć na stronie producenta.

POLECAMY TEŻ: Pierwsze wiersze. Czytaj dziecku od kołyski, by wspierać jego rozwój i budować bliskość

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Pierwsze wiersze. Czytaj dziecku od kołyski, by wspierać jego rozwój i budować bliskość

Plakat akcji "Mała książka - wielki człowiek". Na nim rysunek śpiącego niemowlęcia, nad którego głową widnieje postać z czytanej bajki /Ilustracja do tekstu: Wiersze dla niemowląt. Czytanie dziecku warto zacząć już narodzin
mat. prasowe

„Pierwsze wiersze dla…” to zbiór najpiękniejszych utworów autorstwa wybitnych polskich poetów, m.in. Juliana Tuwima, Wandy Chotomskiej, Ludwika Jerzego Kerna i Jana Brzechwy. Od innych wydań tomików poetyckich różni się tym, że został przygotowany z myślą o najmłodszych pacjentach oddziałów położniczych w Polsce, by już od pierwszych chwil życia pobudzać ich wyobraźnię i rozwijać ciekawość czytelniczą.

Niezwykła publikacja powstała w ramach kampanii społecznej „Mała książka – wielki człowiek”, realizowanej przez Instytut Książki i dofinansowanej przez Ministerstwo Kultury. Jej celem jest zachęcenie rodziców, by czytali dzieciom już od pierwszych miesięcy życia.

W ramach inicjatywy na polskie oddziały położnicze trafi aż 360 tys. sztuk wyjątkowego tomiku wierszy. To jeden z największych nakładów w kraju; średnio polskie książki wydawane są w 3 000 egzemplarzy. Bestsellery polskich autorów osiągają zaś nakład 100-150 tys. egzemplarzy, a zagranicznych – 300 000.

Zaproszenie do czytelniczego świata

Do pięknie zilustrowanych wierszy dołączona została specjalna broszura przedstawiająca korzyści płynące z czytania dziecku na różnych etapach jego życia. Ten pakiet czytelniczy dla malucha każdy rodzic otrzyma za darmo.

Rozprowadzanie książek już trwa. W ramach akcji pilotażowej, rozpoczętej w grudniu 2017 r., do 360 szpitali trafiło 100 tys. wyprawek czytelniczych dla najmłodszych.

POLECAMY RÓWNIEŻ: „Zaczytana Biblioteka” w Szpitalu Specjalistycznym im. Św. Rodziny

Czytanie dziecku wspiera jego rozwój

Kampania społeczna „Mała książka – wielki człowiek” ma przypominać o korzyściach wynikających ze wspólnego, rodzinnego czytania już od pierwszych miesięcy życia dziecka. Warto bowiem pamiętać, że czytelnictwo zaczyna się od kołyski, na długo przed dniem, w którym dziecko zacznie samodzielnie składać litery.

Czytanie dziecku sprzyja budowaniu silnych więzi

Właściwie dobrane książki rozwijają dziecięcy umysł i emocje, kształtują kompetencje językowe, zakorzeniają w kulturze i rozbudzają wyobraźnię. Dziecko nie do końca jeszcze rozumie znaczenie wszystkich słów, ale słyszy głos i intonację, czuje rytm wypowiadanego tekstu i płynące z niego emocje. Dzięki temu rozwija się intelektualnie i społecznie. Wspólna lektura może stać się nie tylko wielką przyjemnością, ale przede wszystkim wspaniałą okazją do budowania bliskości oraz silnych i trwałych więzi rodzinnych.

Kampania społeczna „Mała książka – wielki człowiek” została dofinansowana przez resort kultury w ramach
Narodowego programu rozwoju czytelnictwa”.

CZYTAJ TAKŻE: Zobacz, najlepsze książki dziecięce 2017 roku w konkursie: Przecinek i Kropka

 

Natalia Łyczko

Absolwentka filologii polskiej na UW. Redaktorka i korektorka – z zawodu i pasji. Miłośniczka kawy, kotów i podróży.