Przejdź do treści

Życie na nowo czyli antyzapalna rewolucja

Siła, zdrowie i energia to efekty diety

Antyzapalna dieta nie tylko likwiduje zmęczenie i depresję, ale także dodaje energii i spowalnia procesy starzenia. Wiele badań potwierdza teorię, że stan zapalny organizmu powoduje wiele chorób, w tym raka. Maria Borelius, dziennikarka naukowa, z dyplomem z biologii, fizyki i matematyki opracowała (na własnym doświadczeniu) prosty plan udoskonalenia ciała i umysłu, składający się z pięciu kroków pozwalających na pozbycie się stanu zapalnego. 

Maria Borelius postanowiła zmienić swoje życie, a swoje doświadczenia opisała w książce „Silna i szczęśliwa”. Jej „pamiętnik” to zapis niezwykłej podróży (wewnątrz siebie, ale także do wielu miejsc na świecie). Kiedy poczuła się zmęczona i w lekkiej depresji, postanowiła wziąć życie i zdrowie w swoje ręce. „Miałam 52 lata, byłam ciągle zmęczona, stara i spuchnięta. Bolały mnie plecy, męczyły mnie objawy klimakterium – zadałam sobie wtedy pytanie: czy będę tak się czuła przez resztę swojego życia – pytała część mnie”. Tak zaczęły się jej czteroletnie poszukiwania w kierunku przeciwzapalnej diety. Z iście detektywistycznym zacięciem poszukiwała wiedzy dotyczącej tego, co dzieje się z naszym organizmem, kiedy szaleje w nim stan zapalny. Spotykała się z naukowcami na całym świecie, wskazówek udzielali jej światowi specjaliści od zdrowia i fitnessu, odwiedziła miejscowości należące do tzw. niebieskich stref, w których ludzie żyją długo i nie chorują.  Po kilku miesiącach przyszła zmiana, a po kilku latach Maria poczuła się dużo lepiej, jak sama mówi – jest zdrowsza, silniejsza i szczęśliwsza – co tu dużo mówić, przyznaje, że nie czuła się tak dobrze nawet 20 lat temu! Napisała swoją książkę, żeby pomóc tysiącom kobiet…i mężczyzn, bo jak się okazuje do rewolucji przystąpił także jej mąż.

Główne zasady diety przeciwzapalnej:

1. Wzmocnij organizm (system odpornościowy) antyzapalnym jedzeniem:

Pamiętaj, że jedzenie to zdrowie, radość, siła i radość. Spożywaj dobre, naturalne pożywienie bogate w polifenole, kwasy omega-3 i probiotyki. Dbaj o dostateczną ilość białka w każdym posiłku – drób, jajka, ryby lub białko w proszku – to jemu zawdzięczamy komórki, mięśnie, tkankę łączną. Spożywaj warzywa i owoce (szczególnie jagodowe) w palecie kolorów – ciemne borówki, fioletowe bakłażany, czerwoną cebulę, zielony szpinak, żółtą paprykę, pomarańczową marchewkę. Tłuszcze dają energię i wzmacniają smak potraw – najlepsze to oliwa z oliwek, olej rzepakowy, olej kokosowy, olej z awokado, a czasami ekologiczne masło. Unikaj margaryny, oleju słonecznikowego, roślinnych tłuszczów utwardzonych, które znaleźć można w ciastkach, chipsach i przemysłowo przetworzonej żywności. Codziennie spożywaj kwasy omega -3. Łosoś, pudding z mleka migdałowego z nasionami chia czy dobrej jakości suplement – szybko zauważysz różnicę, nie tylko jeśli chodzi o samopoczucie, ale także wygląd – mniej zmarszczek, lepszy koloryt skóry. Nie zapominaj o probiotykach, pokarmach i suplementach, zawierających żywe kultury dobroczynnych bakterii i drożdży. Naturalnym źródłem probiotyków jest jogurt, a także warzywa poddane fermentacji.

Zobacz też: Dieta dla mózgu

Używaj przypraw i dodawaj kurkumę do wszystkiego. Pokochaj herbatę – czarną, zieloną, czerwoną. Kawa zawiera polifenole, ale podnosi także poziom cukru. Nie przesadzaj z alkoholem, ale kieliszek czerwonego wina od czasu do czasu nie zaszkodzi, ponieważ  także zawiera polifenole, które zmniejszają stan zapalny – staraj się wybierać szczepy o mocnym bukiecie i ostrym smaku, takie jak na przykład pinot noir czy merlot.

2. Zredukuj spożycie cukru

Każdego dnia zmniejszaj dawki cukru i węglowodanów – szukaj produktów z niskim indeksem glikemicznym. Cukier, a także inne węglowodany o wysokim indeksie glikemicznym (biały chleb, alkohol, makaron, ciastka i inne słodycze, a także napoje gazowane) są bardzo szybko rozkładane na cząsteczki glukozy, które przyłączają się do białek kolagenowych, tworząc w ten sposób cząsteczkę AGE (advanced glycation end product, czyli zaawansowany produkt glikacji) pewien rodzaj dysfunkcyjnego białka. Obciążony glukozą kolagen traci swoją elastyczność i sprężystość, a skóra staje się bardziej pomarszczona, luźniejsza i wrażliwsza na promieniowanie słoneczne. Jak pisze Maria, czas zrezygnować ze śniadania, które bardziej przypomina deser  – w nowym życiu powinno ono zawierać białko, tłuszcz, warzywa i owoce. Czyli na przykład smoothie z mlekiem migdałowym, owocami, orzechami i białkiem w proszku. Lub miska owsianki na wodzie z nasionami i jajko na miękko.

3. Ruszaj się codziennie

Każdego dnia wprowadź dawkę ruchu – choćby 30 minut.  Ćwiczenia fizyczne zmniejszają stan zapalny. Zarówno aerobowe (w czasie których się spocisz), jak i siłowe (pozwolą zbudować tkankę mięśniową). No i niezwykłe ważne po ćwiczeniach – relaks.

Zobacz też: Kwasy omega-3; sposób na odporność! Co musisz o nich wiedzieć i gdzie możesz je znaleźć?

  4. Szukaj spokoju

Potrzebne ci narzędzia do redukcji stresu – medytacja, joga, uważność i dużo snu. Stres powoduje wyrzuty hormonu stresu – kortyzolu. Udowodniono, że głębokie oddychanie i medytacja  redukują poziom stresu.

Ważne jest także, aby nasz system trawienny od czasu do czasu mógł odpocząć. Maria poleca post 14 godzinny jeden lub dwa dni tygodniowo – liczymy godziny od ostatniego posiłku i jemy w ciągu pozostałych 10 godzin.  Sen to kolejny obszar, nad którym powinniśmy zapanować. Nasz organizm potrzebuje 7-8 godzin, aby się zregenerować, kładziemy się do łóżka około 22, ale odkładamy komputer i telefon – wyciszamy się, aby zasnąć o 23 ­– to najkorzystniejsza pora, w której regenerują się naze organy wewnętrzne.

 5. Pielęgnuj poczucie podziwu

Pozytywne doświadczenia, duchowość, odczuwanie podziwu to kolejna ważne zadanie w naprawie naszego życia,  Umiejętność wglądu w siebie wiąże się z niższym poziomem markerów stanu zapalnego. Pomocne w osiągnięciu podziwu są medytacja, praktykowanie wdzięczności i uważności. Można go szukać także w naturze, sztuce, religiach, działaniach na rzecz innych ludzi, kibicowaniu sportowcom. To moment, w którym nasz organizm mówi: stop – teraz chcę się cieszyć życiem.

Silna i szczęśliwa – Wyd. Insignis

 

 

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

Hashtag #BABCING – czyli jak być babcią w XXI wieku!

#babcing

Chociaż czasy się zmieniają, instytucja babci nie traci na wartości. Owszem, inne mogą być dziś formy spędzania czasu z wnukami lub też rodzaj kontaktu (jeśli mieszkamy na drugim końcu świata z pomocą przychodzą social media i Skype), ale nic nie zmienia faktu, że relacja z babcią wciąż jest jednym z ważniejszych „parasoli ochronnych” roztaczanych nad dziećmi. Dlaczego #babcing jest aż tak istotny i czy w XXI wieku naprawdę wciąż go potrzebujemy?

Tak, zgadza się – #babcing! Jest to hashtag, który zdobywa w sieci coraz większą popularność, a dzieje się to za sprawą Beaty Boruckiej vel Mądra Babcia. Blogerka, autorka książki, no i przede wszystkim – co w tym kontekście odkrywcze zapewne nie jest – babcia trojga wnucząt. Jak pisze na swojej stronie:

Drogie Babcie, zorientowałam się, że w bezkresnej sieci nie ma nic dla nas! A To błąd! Jest nas rzesza i mamy niemałą rolę w kształtowaniu nowych „człowieków” – nie sposób się z nią nie zgodzić.

XXI wiek – czy nadąża za babciami?

Biorąc pod uwagę babcie w internecie, faktycznie tego typu przestrzeni brak. Blogi młodych mam, strony parentingowe, idealne Instagramowe stylizacje maluszków – tego mamy pod dostatkiem. Jeśli jednak szukamy źródeł odnoszących się do pokolenia wyżej, śmiało możemy porównać to do polowania na igłę w stogu siana. A szkoda, ponieważ dzisiejsze babcie to kobiety doskonale obeznane z siecią, które często odbiegają od stereotypu starszej pani siedzącej w fotelu i robiącej na drutach ciepły szalik dla wnucząt (żeby nie było – to też jest super!).

Współczesne babcie to w dużej mierze kobiety świadome swojej siły, nieustannie nastawione na rozwój i poszerzanie perspektyw. Wiedzą, jak wiele mogą wnieść w życie swoich dzieci oraz wnucząt, a przy tym mają też szansę jednoczesnej realizacji na wielu innych płaszczyznach. Dzisiejszy świat nie ogranicza ich już tylko do jednej roli, co sprawia, że mogą pełnić ją jeszcze głębiej i dojrzalej!

Zobacz też: Co nas uszczęśliwia? Relacje, relacje, relacje! – PSYCHOLOGIA

#Babcing – bajki na bok!

W porządku, brzmi to jak świat idealny, a przecież rzeczywistość może wyglądać zgoła odmiennie – trudne relacje z rodzicami często zniechęcają do wprowadzania ich w życie własnych dzieci. Zadry i żale z dzieciństwa, znikomy kontakt, rozpady związków etc. Co więcej, sama babcia może nie chcieć angażować się w swoją nową rolę i ma pełne prawo do podejmowania autonomicznych decyzji w tym zakresie! Warto jednak pamiętać, że dobrze jest robić to świadomie.

Nawet jeśli relacja babcia-rodzice-wnuki do najłatwiejszych nie należy, można nad nią pracować i szukać różnych form odnalezienia się w tej skomplikowanej rodzinnej rzeczywistości. Można stawiać granice i badać, czy to właśnie w tym miejscu są one okej. Można próbować, sprawdzać – jak najbardziej!

Relacje to w końcu przestrzeń, którą nieustannie kształtujemy i mamy na nią ogromny wpływ. Co jednak przy tym ważne, owy wpływ (w rozumieniu: odpowiedzialność) powinni mieć na swoich barkach tylko i wyłącznie dorośli, na co często wskazuje Beata Borucka. To w dużej mierze „układy” panujące pomiędzy nimi umożliwiają lub utrudniają budowanie związku babcia-wnuki. Związku, który jeśli jest stworzony na dojrzałych, silnych fundamentach, ugruntowuje bazę na całe życie.

Tak, Mądre Babcie potrzebne są nam wszystkim – nawet w XXI wieku! Czy Ty też tak to widzisz?

Inspiracja: Facebook Mądra Babcia

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.

Pomysły na bezkosztowe gry i zabawy – w to mi graj! 

“Za moich czasów to wystarczył nam kolorowy papier, nożyczki i klej, albo worek kasztanów i zapałki…”, “W głowach się poprzewracało, smartfony, tablety hulajnogi, co jeszcze?!”, “Nie stać mnie na te wszystkie zabawki, a im się ciągle nudzi…”

No dobra, ale przyznajcie się szczerze, kiedy ostatnio włożyłyście i włożyliście odrobinę energii i entuzjazmu w jakąś “analogową” i niewymagającą nie wiadomo jakich nakładów finansowych zabawę? Dzieci są wymagające, ale nie od dziś. Można je zająć ciekawą i rozwijającą zabawą, która nie wymaga żadnych (!) wydatków. Inspiracje znajdziecie w “W to mi graj”  Joanny Glogazy.

Myślę, ze sami skorzystacie z propozycji Autorki na „dorosłym” grillu, czy imprezie integracyjnej.

Zobacz też: „Szukamy specjalistów, którzy chcą spędzać więcej czasu z dziećmi” – nadchodzi dobry czas dla rodziców-pracowników

Państwa/Miasta to nie wszystko…

… choć to też wcale nie jest zły pomysł 🙂

Joanna Glogaza, po niezliczonych godzinach spędzonych na rodzinnych rozgrywkach oraz bogata o doświadczenia z warsztatów improwizacji, podjęła się misji wyselekcjonowania i zgromadzenia w jednym miejscu najciekawszych gier. Wybrała ich aż 97. Robi wrażenie, co? 

Co to za gry?

Różne. Joanna Glogaza proponuje nam gry o ciekawych nazwach ( “Śleberek”, “Hydrosztafeta”, “Antytytuły”, “Koło zadyszki”, “Doliterowywanie”, “Pioseknki o…”), które dodatkowo podzielone są według kilku kryteriów: na podróż, dla dzieci, na imprezę, gry wymagające pomyślunku, do nauki języków obcych, gry ruchowe, gry terenowe, gry integracyjne i gry z motywami popkultury.

Gry ruchowe nadają się dla wszystkich samodzielnie chodzących uczestników. Wśród gier skierowanych do dzieci znajdzie się również kilka łatwych, które umożliwiają zabawę z maluchami.

Wszystkie gry można dowolnie modyfikować, one są punktem wyjścia, inspiracją. To, w jakiej formie my je puścimy dalej w świat zależy tylko od naszej wyobraźni. 

Zobacz też: Cztery córki, Instagram, a w tym wszystkim męski punkt widzenia – musisz to zobaczyć!

Mama, nudzi mi się

Wiele gier z pozostałych kategorii  bazuje na mowie, kreatywnym używaniu języka oraz jako takiej znajomości pop kultury. Stąd też sprawdzą się w rodzinach z dziećmi mówiącymi, które mają na swoim koncie co najmniej kilka seansów klasyki Disneya. Jeśli dodatkowo potrafią już czytać i pisać oraz zaczynają myśleć abstrakcyjnie – jesteśmy w domu. Też dlatego, że to właśnie od tej grupy najczęściej usłyszymy “Oesaaa, ale nudyyy”, albo “A Bartek ma nowy tablet i złotą hulajnogę”. 

Zaletą “mówionych” i “siedzących” zabaw jest to, że można się bawić w trakcie długiej i nudnej podróży, bez targania ze sobą dodatkowych przedmiotów. Jeśli jedziemy samochodem, rodzic- kierowca też może się bawić. 

Zobacz też: Czy dzieci powinny brać udział w polowaniach? Psychologiczny punkt widzenia

Kiedy dzieci pójdą spać, albo nudnawe imieniny Cioci 

Część gier opisanych przez Joannę Glogazę świetnie nadaje się dla osób dorosłych. Myślę, że z powodzeniem można sobie z ich pomocą urozmaicić wakacyjne wieczory w grupie znajomych, grille, imprezy integracyjne w pracy, czy dłużące się rodzinne spotkanie przy okazji świąt lub imienin Cioci ( z całym szacunkiem dla świąt i Cioci, ale wiadomo jak jest, a co najmniej – jak bywa…).  

Tu sprawdzą się te wymagające znajomości popkultury, historii, czy bogatego słownictwa. Na przykład? 

No na przykład wspomniane “Antytytuły”

O co chodzi?

Każda osoba grająca myśli o jakimś filmie, książce, piosence (cokolwiek jeszcze wszyscy znacie i lubicie).  Zamiast powiedzieć na głos jego tytuł, mówi przeciwieństwo tytułu,

na przykłady:

  • Trochę Spokojny Wschód
  • Śmierć nie jest brzydka
  • Naziemny prostokąt

 

Co to za filmy? Wiecie? 🙂 

 

Książkę można kupić tutaj

Redakcja

Portal o rodzinie.

Wrzuć na luz i zacznij żyć

Oddech i medytacja uzdrawiają umysł

W naszych czasach najgroźniejsze choroby to nie dżuma i cholera, ale zespół nadpobudliwości i deficyt uwagi. Myślak to mały chomik w naszej głowie, pośpiesznie drepczący w kółko. Tak nazwał go doktor Serge Marquis, autor książki „Wrzuć na luz”. To małe zwierzątko odpowiedzialne za kłębiące się myśli, nie tylko utrudnia nam życie, ale przede wszystkim ogranicza naszą wolność.

Skąd wziął się Myślak? Doktor Serge uważa, że ów zwierz trudni się „myślaczeniem” zamiast myślenia i jest to proces zatruwający nam umysł przez dnie i noce – osądy, nagany, krytyki, uprzedzenia, wyrzuty, rozżalanie się nad sobą i wiele innych myśli, które nie przynoszą niczego dobrego oprócz ciągłego odbierania nam energii.

W pogoni za Myślakiem

Czym jest Myślak? To nic innego jak nasze rozrośnięte ego, a do większość z nas nie ma o nim najmniejszego pojęcia. Dlaczego to nam kończy się papier toaletowy lub szampon w łazience o siódmej rano, dlaczego właśnie w tym momencie musimy zawieźć ojca do szpitala, dlaczego przy kolacji z przyjaciółmi jesteśmy skazani na towarzystwo największego narcyza i chwalipięty w towarzystwie? Kiedy nie możesz zasnąć w nocy, zastanawiasz się, co z tobą nie tak, dlaczego to właśnie tobie i w kompletnie nieodpowiednim momencie przytrafiają się te wszystkie katastrofy. To ego wygodnie rozpanoszyło się w twojej głowie. Jak pisze autor książki, istnieją ludzie, którym doznania Myślaka bardzo odpowiadają – nawet jeśli powodują one cierpienie – i wolą tak żyć, zamiast cieszyć się spokojem umysłu. Większość z nas jednak chciałaby pozbyć się tego szalonego wewnętrznego pędu i cieszyć się chwilami (zapachem porannej kawy, smakiem świeżo zerwanych truskawek, dotykiem wilgotnej trawy pod stopami), które oferuje nam życie?

 Samoredukcja. Co to takiego?

To zaledwie sekunda – przejście od aktywności umysłowej egotycznej do aktywności umysłowej świadomej. W naszych głowach nieustannie toczy się aktywność umysłowa, wyłącznie skoncentrowana na tym, co zwykliśmy nazywać „sobą” naszym Ja. To nic innego, jak nasze ego, pragnące się rozwijać. Inna aktywność – odwrócona do ego plecami – to aktywność umysłowa świadoma, której podstawą jest percepcja doznań dochodzących do nas za pośrednictwem zmysłów. Te myśli umożliwiają tworzenie dzieł sztuki, robienie zakupów, podróżowanie, koordynują segregację odpadów, tworzą plany budowy schronisk. Ta świadoma aktywność często narażona jest na wyparcie przez egotyczną aktywność umysłową.

Zobacz też: Pierwsza wizyta u psychoterapeuty – 3 pytania, których możesz się spodziewać

Przebudzenie

Potrzebne nam przebudzenie, a to nic innego jak świadomość czatująca na Myślaka, to właśnie to, co pozwala uzyskać nam spokój umysłu. Zredukowanie swojego ego oznacza nawiązanie kontaktu z prostymi sprawami życia oraz korzystanie z nich świadomie i w spokoju umysłu – pisanie książki, pomaganie chorym dzieciom, naprawianie uszkodzonych dróg – liczba czynności przynoszących zadowolenie jest nieskończona. Szczęście może kryć się w każdej z tych rzeczy. Warunek jest jeden – musisz w pełni się jej poświecić. Otworzyć się na świat.

Zobacz też: Rok w ogrodzie czyli sposób na codzienną medytację

Najważniejszy jest oddech

Pomoże nam oddech – jest najistotniejszy w uciszaniu Myślaka. Głęboki oddech przez nos do brzucha: jeśli uda ci się utrzymać całą uwagę na oddechu i obserwować chomicze myślaczenie, w głowie nastąpi wyłączenie egotycznej aktywności umysłowej, a w jej miejscu pojawi się świadoma aktywność umysłowa. Myśli, uwolnione od obciążającego egotyzmu, nie będą źródłem cierpienia. Twój umysł stanie się wolny i swobodny.

W książce „Wrzuć na luz. Jak poskromić i uspokoić swój umysł” znajdziecie sporo ćwiczeń radzących sobie z Myślakiem. Jak pisze Serge Marquis tzw. rozwój osobisty wyrządził wiele złego, a w dzisiejszych czasach bardziej potrzebna nam uważność i bycie „tu i teraz” niż sny o potędze. Medytujmy, bo medytacja to sposób, jaki wymyślili ludzie, aby poskromić Myślaka – pisze autor.            20 minut dziennie to idealny sposób samoredukcji, idealny sposób na otwarcie się na odczucia docierające przez zmysły.

Dr Serge Marquiz „Wrzuć na luz” Wyd. Czarna Owca

Iza Farenholc

Dziennikarka i redaktorka. Pracowała jako redaktor naczelna w magazynie dla rodziców Gaga oraz współpracowała m.in. z magazynami Zwierciadło, Twój Styl, Sens, Glamour - materiały psychologiczne, recenzje książkowe, muzyczne i filmowe, wywiady, reportaże z podróży.

5 EKO-sposobów, jak oszczędzać prąd

Jak oszczędzać prąd? Poznaj sposoby, które możesz wykorzystać w swoim codziennym życiu.

Popyt na energię elektryczną ciągle rośnie, a jednocześnie pojawia się coraz więcej doniesień, iż dostawcy mogą mieć problem z jej zapewnieniem. Co więcej, Polska niezmiennie znaczną większość prądu produkuje z węgla kamiennego. Tragicznie wpływa to na stan środowiska naturalnego, implikując negatywne skutki także dla człowieka – chyba nie trzeba tłumaczyć, że oddychanie zanieczyszczonym powietrzem nie działa na nas najlepiej? Stąd też tak ważne jest oszczędzanie prądu – poznaj 5 sposobów, jak możesz robić to na co dzień!

1. Zmień swoje nawyki!
    • Gaś światło, gdy nie przebywasz w danym pomieszczeniu – a już na pewno, gdy wychodzisz z domu!
    • Nie włączaj zmywarki, która zapełniona jest tylko w połowie – dotyczy to także pralki.
    • Zamiast suszyć ubrania w suszarce, rozwieś pranie – samo też wyschnie!
    • Odpowiednio zarządzaj ciepłem – zakręć kaloryfery, gdy jest zbyt ciepło, w trakcie wietrzenia mieszkania lub jeśli w nim nie przebywasz.
2. Wymień żarówki na energooszczędne

Tradycyjne żarówki muszą być znacznie częściej wymieniane oraz zużywają więcej energii niż żarówki halogenowe, CFL (kompaktowe lampy fluorescencyjne) czy żarówki LED – wymienione tu rodzaje potrafią żużyć o 25-80 proc. mniej energii i działać nawet o kilkadziesiąt razy dłużej!

Fakt, trzeba za nie zapłacić nieco więcej, lecz koszta szybko się zwrócą i co istotne, jest to ważny krok pod względem dbania o środowisko.

Zobacz też: Marnowanie żywności – problem, którego skala jest większa niż sądzimy

3. Zredukuj „obciążenia fantomowe”

Zastanawiasz się, cóż to takiego? Jest to energia zużywana przez urządzenia elektroniczne, które są wyłączone lub pozostają w trybie gotowości. Czy wiesz, że to właśnie w ten sposób w gospodarstwach domowych marnuje się najwięcej energii? Jest to m.in. telewizor lub laptop w trybie uśpienia – za tego typu „wampiry mocy” możemy płacić nawet kilkaset złotych rocznie!

Pamiętaj zatem o wyłączaniu sprzętów, których w danym momencie nie używasz oraz postaw na inteligentne listwy zasilające. Umożliwiają one m.in. odcięcie prądu od elektroniki, która w danej chwili nie jest używana oraz pozwalają planować uruchamianie lub dezaktywowanie urządzeń w konkretnym czasie.

4. Podróżuj odpowiedzialnie

„Podróżuj” to może za mocne słowo – jeżeli jednak jest to możliwe, zamiast samochodu wybierz rower, hulajnogę lub komunikację miejską. Możesz też zorganizować się z osobami z pracy, które mieszkają w Twojej okolicy i jeździć do niej wspólnie, jednym samochodem.

A jeśli w czasie jazdy zrobi się zbyt gorąco, postaw raczej na otworzenie okien niż włączenie klimatyzacji – zżera ona naprawdę dużo energii!

5. Uszczelnij okna

Owszem, jest to rozwiązanie z kategorii „poważna sprawa”, lecz to właśnie tego typu kwestie stanowią bazę do skutecznego oszczędzania energii. Zbyt słabo uszczelnione okna są bowiem znaczącym źródłem jej marnotrawstwa – szacuje się, że mogą dostarczać nawet 10-25 proc. wartości całkowitego rachunku za prąd. Nie tylko zatem środowisko Ci za to podziękuje, lecz także Twój portfel!

Zobacz też: 7 EKO-sposobów, jak oszczędzać wodę!

Źródła:dailylife.com / energysage.com

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW. Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS oraz Gender Studies na UW.