Przejdź do treści

10 tysięcy kroków dziennie – czy to wystarczy dla zdrowia?

10 tysięcy kroków
Fot. 123rf

Spacery na świeżym powietrzu podczas pandemii COVID-19 stały się jedną z głównych rozrywek. Czy jednak polecane przez producentów sportowych aplikacje liczące kroki – zwłaszcza skupiające się na wykonywaniu 10 tysięcu kroków dziennie – są w stanie poprawić nasze zdrowie? 

Podczas pandemii koronawirusa brytyjskie Sports Direct sprzedało aż 218 proc. więcej par butów do joggingu i długich spacerów. Parki, skwery, bulwary i lasy w ciepłe dni przeżywają prawdziwe oblężenie biegaczy, spacerowiczów, rolkarzy i rowerzystów. Wiele z tych osób korzysta z aplikacji w telefonach, które pozwalają mierzyć przebyty dystans i liczbę kroków. I podobnie jak grany przez Anthony Hopkinsa Benedykt XVI w filmie „Dwóch papieży” wypełniamy dzienne limity. Czy jednak chodzenie może sprawić, że będziemy zdrowsi? 

10 tysięcy kroków

Ciało w ruchu

Należy pamiętać, że wyprostowana pozycja, w jakiej się poruszamy, jest wynikiem bardzo szybkich zmian ewolucyjnych. Jak podaje w swej książce „Homo sapiens – od zwierząt do bogów Yuval Noah Harari, wyprostowana pozycja pozwoliła nam utrzymać rosnący mózg oraz lepiej dostrzegać zagrożenia istniejące np. na sawannie. Niestety, dynamiczny rozwój gatunku niesie za sobą również i problemy – zbyt ciężka głowa i wyprostowana postawa powodują m.in. sztywnienie karku oraz problemy z odcinkiem lędźwiowym. Co za tym idzie, nawet spacerując należy uważać na właściwą postawę.

Nie znaczy to oczywiście, że chód jest niezdrowy dla naszego organizmu. Wręcz przeciwnie! W badaniach prowadzonych przez naukowców z European Centre for Environment and Human Health na University of Exeter Medical School, przeanalizowano 20 tysięcy ankiet od osób zamieszkujących Wielką Brytanię. Wyniki badań są jednoznaczne – osoby, które na łonie natury spędzają około dwie godziny, znacznie częściej cieszyły się lepszym zdrowiem oraz samopoczuciem. Maksymalny efekt osiągamy po około 200 minutach pośród zieleni.  

Chodzenie okiem specjalisty

„Spacer jest bardzo zdrową formą aktywności fizycznej. Już półgodzinny marsz zapewni nam lepsze zdrowie i samopoczucie. Co istotne, nie da się go bezpośrednio zamienić na trening na siłowni, bowiem to projekcja na warunki zewnętrzne zapewnia nam odporność” – tłumaczy Sylwester Koper, instruktor fitness oraz trener kulturystyki i dodaje:

By uzyskać efekt sportowy należy spacerować w tempie około 100 kroków na minutę, mieć wygodne obuwie oraz stosować odpowiednie wymachy ramion – dość podobnie do maszerujących żołnierzy. Ruchy te wzmacniają nasze mięśnie głębokie i mogą pomóc np. w sytuacji, gdy bolą nas plecy. Pewną pomocą w wymuszeniu tego ruchu z pewnością będą kije do nordic walking.  

Statystyczny Polak dziennie przebywa około 5 tysięcy kroków. I chociaż nie ma dowodów na to, że akurat 10 tysięcy kroków ma być optymalne, warto skorzystać z aplikacji i podjąć wyzwanie. Trening 2-3 razy w tygodniu nie zastąpi bowiem organizmowi codziennej dawki potrzebnego ruchu. Dobierając odpowiedni sposób marszu jesteśmy też w stanie wzmocnić niezwykle istotne mięśnie głębokie, odpowiadające za stabilizację całego ciała. 

Zobacz też: Kult męskiej muskulatury. Czy jest zdrowy?

Piotr Celej

Dziennikarz od ponad dekady. Prywatnie miłośnik zdrowej kuchni, sportu i historii.

Zawstydzanie dzieci. Podstępne i bolesne doświadczanie przemocy

zawstydzanie dzieci

Zawstydzanie dzieci dość często pojawia się w procesie wychowawczym. Być może nie mamy w ogóle świadomości, że takie właśnie działanie podejmujemy niemal codziennie względem dzieci – w domu, w szkole, w życiu codziennym. Wstyd to trudna emocja, z którą często osoby dorosłe nie potrafią sobie poradzić. A w jakim stopniu doświadczanie wstydu wpływa na dzieci?

Poczucie wstydu nie ma zewnętrznego ujścia w swoim wyrażaniu. Wstyd zostaje w nas oraz naszych myślach. Jest jednym z kluczowych elementów dla poczucia własnej wartości. Wstyd jest dokładnie tak samo postrzegany przez dzieci jak przez osoby dorosłe. Jednak to właśnie my – dorośli – często definiujemy to, czego „powinny” wstydzić się dzieci. Swoimi słowami oraz postawami wpływamy na świat dziecka.

Zawstydzanie dzieci bardzo często wynika z przeżywanej w danej chwili frustracji. Zawstydzając dzieci, tak naprawdę pokazujemy własne trudności z regulacją emocji. To niestety bardzo skuteczna metoda, ponieważ szybko uzyskujemy oczekiwany efekt. Dziecko niemalże natychmiast zmienia swoje zachowanie (szczególnie, kiedy spotyka się z zawstydzaniem w miejscu publicznym).

Zobacz też: Netflix z nową animacją kultowej bajki! Czego mogą nauczyć nas Kajko i Kokosz?

Jakie niesie to za sobą konsekwencje? Czy pozostawia psychiczne blizny?

Zdecydowanie tak. Zawstydzanie dzieci to bolesne doświadczanie przemocy, a skutki tego mogą być odczuwane bardzo długo. Należą do nich m.in.:

  • obniżona samoocena dziecka,
  • brak umiejętności radzenia sobie w trudnych i wymagających sytuacjach,
  • wycofywanie się z relacji,
  • blokowanie własnych emocji,
  • ograniczone wyrażanie entuzjazmu oraz chęci eksplorowania świata,
  • odczuwanie wzmożonych lęków,
  • tworzenie zniekształceń poznawczych na własny temat.

Dziecko, które mierzy się z ciągłym zawstydzaniem, żyje w przekonaniu, że nie jest dość dobre. Czuje wręcz, że jest gorsze niż np. jego rówieśnicy. To dotkliwe i bardzo przykre konsekwencje, które mogą towarzyszyć najmłodszym, a co ważne, należy pamiętać, że cały okres dzieciństwa modeluje życie oraz obraz postrzegania siebie w dorosłości.

Co możemy zrobić, aby ograniczyć zawstydzanie?

Przede wszystkim liczy się samoświadomość oraz wiedza, jakie skutki przynoszą nasze zachowania. Wychowywanie dziecka to ciągłe udoskonalanie siebie. To przyglądanie się swoim czynom. Wgląd we własne zachowanie często bowiem prowadzi do pytań: „Dlaczego postąpiłam/postąpiłem w określony sposób? Co mogę zrobić, aby następnym razem zachować się inaczej?”. To przestrzeń na popełnianie błędów, ale jednocześnie proces zmian i chęci naprawy. To dążenie do bycia lepszym rodzicem. Istotnym czynnikiem jest również rozwijanie w sobie empatii. Zrozumienia potrzeb, obserwacja ciągłych zmian, które zachodzą w dziecku. Pamiętajmy, aby dostosować swoje oczekiwania do realnych możliwości swoich dzieci, a nie dziecko do naszych oczekiwań.

Źródło: Psychology Today

Zobacz też: Czy łatwo wychowywać dziecko w Polsce?

Aleksandra Nosarzewska

Studentka V roku psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS. Jej pasją jest psychologia dziecka oraz pedagogika. Na co dzień współpracuje z dziećmi z zaburzeniami ze spektrum autyzmu.

Co dzieje się w organizmie po rzuceniu palenia?

rzucenie palenia
fot. 123rf.com

Palenie papierosów jest jedną z głównych przyczyn zgonów, którym można byłoby zapobiec. Choć dla nałogowego palacza rzucenie palenia to duże wyzwanie, korzyści z tego płynące są nie do przecenienia. Pierwsze z nich pojawiają się już po godzinie od wypalenia ostatniego papierosa!

Po upływie 1 godziny

Już po 20 minutach od wypalenia ostatniego papierosa tętno spada i wraca do normy. Ponadto ciśnienie krwi i krążenie poprawiają się.

Po 12 godzinach

Papierosy zawierają wiele toksyn, w tym tlenek węgla, który obecny jest w dymie papierosowym. Już po 12 godzinach bez papierosa organizm oczyszcza się z nadmiaru tlenku węgla, a jego poziom wraca do normy, zwiększając poziom tlenu w organizmie.

Po 1 dniu

Palenie zwiększa ryzyko rozwoju choroby niedokrwiennej serca poprzez obniżenie poziomu dobrego cholesterolu. Ponadto podnosi ciśnienie krwi i zwiększa ryzyko udaru. Zaledwie jeden dzień po rzuceniu palenia ciśnienie krwi zaczyna spadać, zmniejszając ryzyko chorób serca. Poziom tlenu wzrasta, ułatwiając aktywność fizyczną.

Po 2 dniach

Palenie uszkadza zakończenia nerwowe odpowiedzialne za zmysły węchu i smaku. Już po dwóch dniach od rzucenia palenia zauważalny jest lepszy węch i smak.

Po 3 dniach

Trzy dni po rzuceniu palenia poziom nikotyny w organizmie spada. Właśnie wtedy większość ludzi odczuwa rozdrażnienie, ból głowy i wzrost apetytu.

Po 1 miesiącu

Już po miesiącu czynność płuc poprawia się – wzrasta ich pojemność. Kaszel palacza i duszności maleją.

Po 1-3 miesiącach

W kolejnych miesiącach krążenie nadal poprawia się.

Po 9 miesiącach

Dziewięć miesięcy po rzuceniu palenia delikatne, przypominające włosy struktury wewnątrz płuc, znane jako rzęski, odzyskują siły po pochłoniętym przez nie dymie papierosowym. Mniej więcej w tym czasie wielu byłych palaczy zauważa spadek częstości infekcji płuc.

Zobacz też: 10 tysięcy kroków dziennie – czy to wystarczy dla zdrowia?

Po 1 roku

Rok po rzuceniu palenia ryzyko choroby niedokrwiennej serca zmniejsza się o połowę.

Po 5 latach

Papierosy zawierają wiele toksyn, które powodują zwężenie tętnic i naczyń krwionośnych. Te same toksyny zwiększają  prawdopodobieństwo powstania zakrzepów krwi. Po pięciu latach bez palenia organizm wyzdrowiał na tyle, że tętnice i naczynia krwionośne zaczęły się ponownie rozszerzać. To poszerzenie oznacza, że ​​krew jest mniej podatna na krzepnięcie, co zmniejsza ryzyko udaru.

Po 10 latach

Prawdopodobieństwo zachorowania na raka płuc i śmierci z jego powodu jest mniej więcej o połowę mniejsze w porównaniu do osoby, która pali papierosy.

Po 15 latach

Po 15 latach od rzucenia palenia prawdopodobieństwo wystąpienia choroby niedokrwiennej serca jest porównywalne z osobą niepalącą. Podobnie ryzyko zachorowania na raka trzustki zmniejszyło się do tego samego poziomu.

Po 20 latach

Po 20 latach ryzyko śmierci z przyczyn związanych z paleniem spada do poziomu osoby, która nigdy w życiu nie paliła.

Chyba więc warto rzucić palenie – prawda?

Źródło: Medical News Today

Zobacz też: Przed czy po wypiciu kawy – kiedy myć zęby?

„Niebieska Linia” pomaga od ponad 25 lat, a teraz sama potrzebuje pomocy!

Niebieska Linia 2
Fot: Screen FB Niebieska Linia

Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” w ciągu ponad 25 lat swojej działalności pomogło setkom tysięcy osób. Często ofiary przemocy domowej mogą dostać pomoc tylko w takim miejscu. Dziś to ono potrzebują naszej pomocy – remont miejsca, w które Pogotowie musiało się przenieść, wymaga ogromnych pieniędzy.

„Niebieska Linia” – światełko w tunelu

Okazało się, że w lokalu, w którym od kilkunastu lat mieściła się Niebieska Linia, miasto – Warszawa – postanowiło prowadzić inną inwestycję. Konieczna była więc zmiana, do której droga była mocno wyboista: „W naszych zasobach nie ma takiego lokalu” – padały od miasta m.in. właśnie takie słowa. Finalnie udało się jednak znaleźć pasujące Pogotowiu miejsce, które wcześniej było komisariatem policji, a następnie graciarnią dla tychże służb. Konieczny jest więc gruntowny remont, który pozwoli stworzyć optymalne warunki m.in. do prowadzenia terapii, konsultacji psychologicznych i prawnych, zajęć grupowych, szkoleń, a także Poradni Telefonicznej.

Codziennie w godzinach 8:00-20:00 mogą dzwonić tam zarówno osoby potrzebujące wsparcia w związku z doświadczaną przemocą w rodzinie, jak i świadkowie przemocy – 22 668 70 00.

Zobacz też: Ktoś, kto może pomóc – kim jest psycholog, psychoterapeuta, psychiatra?

Dlaczego o tym piszemy?

Ponieważ przemoc niejedno ma imię. Nie zawsze objawia się siniakami czy jakimikolwiek innymi ranami na ciele. Często jest to przemoc psychiczna czy ekonomiczna, których na pierwszy rzut oka nie widać, a potrafią zrobić z życia piekło, na które absolutnie nikt nie zasługuje. Co ważne, w Polsce tego typu przemoc w znacznej większości dotyka kobiet, które dla nas są szczególnie ważne.

Bardzo ważnym wątkiem jest też to, że pomoc w Niebieskiej Linii niosą przede wszystkim – no właśnie – kobiety. To one muszą mierzyć się z biurokracją i brakiem wsparcia instytucjonalnego. „Od 26 lat, od kiedy istniejemy, nie było wystarczających środków, żeby działać adekwatnie do potrzeb. Osoby korzystające z naszej pomocy nigdy za nią nie płacą. To my, kobiety zajmujące się przemocą wobec kobiet, szarpiemy się corocznie o te środki” – mówiła w jednym z wywiadów Mai Staśko Renata Durda, kierowniczka Pogotowia „Niebieska Linia”.

Przemoc ekonomiczna ma nie tylko wymiar jednostkowy, ale także wymiar społeczny. Przemoc wobec kobiet to także przemoc polegająca na tym, żeby nie finansować organizacji pomagających pokrzywdzonym. Gdy mężczyźni chcą kopać w piłkę, dostają miliony na Orliki, jak chcą kultywować tradycje oręża polskiego – zaraz jest wielomilionowym program. Ale jeśli chodzi o dofinansowanie działań prowadzonych na rzecz kobiet, one zawsze są niedofinansowane. Nie pamiętam sytuacji, żeby duże pieniądze przekazywane na rzecz kwestii społecznych były kierowane na organizacje dla dziewczynek czy kobiet.
Mówiła Renata Durda w rozmowie z Mają Staśko – wtv.pl

Pokażmy naszą solidarność i wesprzyjmy miejsce, które w dzisiejszych czasach wydaje się szczególnie ważne – wsparcia dla kobiet nigdy dość!

Jak możemy pomóc?

W Internecie prowadzona jest zrzutka, na którą możemy wpłacić nawet niewielką kwotę: TUTAJ. Potrzebne jest także wsparcie w zakresie materiałów niezbędnych do remontu, mebli, robocizny. Jeśli chcesz zaoferować taki rodzaj działania, wystarczy kontakt telefoniczny (nr tel. + 48 668 113 806) bądź mailowy (centrum@niebieskalinia.pl).

Jak wygląda „Niebieska Linia” w trakcie remontu?

Zobacz na nagraniu:  

 

Trzymamy mocno kciuki, żeby udało się zebrać niezbędne fundusze. Jest to niezwykle potrzebne miejsce, które – śmiało można tak powiedzieć – nieraz ratuje życie.  

 

#Remont #Update 🏚 ⭕ Dziś rozpoczęliśmy działania remontowe. Czeka nas sporo pracy – do stanu używalności doprowadzić… Opublikowany przez Niebieska Linia IPZ Środa, 24 marca 2021

 

Zobacz też: Przemoc w rodzinie vs. pandemia koronawirusa – niepokojące dane!

Katarzyna Miłkowska

Dziennikarka, absolwentka UW (dziennikarstwo). Obecnie studiuje psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS, jest też byłą słuchaczką studiów podyplomowych Gender Studies na UW. Współautorka książki "Kobiety bez diety".

Wybieram bezpieczeństwo – poznaj smoczki LOVI z nowej kolekcji WILD SOUL

Fot. biuro prasowe LOVI

Ssanie ma fundamentalne znaczenie dla prawidłowego rozwoju dziecka. Już od chwili narodzin zaspokaja jego potrzeby – reguluje łaknienie i pozwala ukoić emocje – zmęczenie, znudzenie i zdenerwowanie. Z tego powodu warto mieć pod ręką dynamiczny smoczek uspokajający LOVI z nowej kolekcji WILD SOUL. Jest on bezpieczny, bo nie zaburza odruchu ssania i naturalnego rozwoju mowy i zgryzu.[1]

Eksperci marki LOVI od lat wychodzą naprzeciw oczekiwaniom rodziców, którzy chcą dać swoim pociechom to, co najlepsze. We współpracy z lekarzami i neurologopedami stworzyli dynamiczne smoczki uspokajające LOVI. Teraz możemy je poznać w nowej odsłonie – kolekcji WILD SOUL inspirowanej naturą. Dynamiczny smoczek uspokajający LOVI z nowej kolekcji WILD SOUL będzie idealnym wyborem wszystkich rodziców, którzy dbają o bezpieczeństwo swoich maluszków.

Wspieranie naturalnego odruchu ssania

Dobór odpowiedniego smoczka jest jednym z pierwszych wyzwań przed jakim stają młodzi rodzice. Na co warto zwrócić uwagę? Niewątpliwie jedną z najważniejszych cech jest wspieranie naturalnego odruchu ssania. Eksperci marki zadbali o to, aby kształt smoczka był symetryczny i przypominał brodawkę sutkową. Istotne jest również by jego kształt i konstrukcja umożliwiały swobodne oddychanie oraz przełykanie śliny. Te wszystkie, niezbędne do prawidłowego rozwoju cechy, posiada dynamiczny, uspokajający smoczek LOVI z nowej kolekcji WILD SOUL.

Na pierwszym miejscu bezpieczeństwo

Smoczki z nowej kolekcji WILD SOUL, podobnie jak pozostałe smoczki LOVI, są wykonane z najlepszej jakości silikonu, obojętnego chemicznie, przez co bezpiecznego dla dziecka. W trosce o ochronę odruchu ssania dziecka użyto niejednorodnych warstw silikonu, dzięki czemu smoczek kurczy się i rozciąga zgodnie z rytmem ssania dziecka. Silikon jest idealnym materiałem dla dzieci, gdyż jest twardszy niż inne tworzywa, przez co zapobiega on odruchowi zagryzania smoczka, co wpływa na bezpieczne korzystanie z niego oraz na spokój rodziców. Projektując z największą starannością smoczek LOVI, wzięto pod uwagę także ogromną wrażliwość dzieci na bodźce zewnętrzne. Dlatego silikon jest neutralny smakowo, zapachowo, a co ważne jest również hipoalergiczny.

Zobacz też: Czy łatwo wychowywać dziecko w Polsce?

Smoczki od pierwszego dnia życia

W nowej kolekcji smoczków uspokajających WILD SOUL pojawiają się MINI smoczki idealne dla noworodków, przeznaczone dla dzieci od urodzenia do 2 miesiąca życia. W odróżnieniu od standardowych smoczków LOVI mają małą tarczkę, lepiej dopasowaną do małej niemowlęcej buzi, co ułatwia komfortowe ssanie. Dodatkowo w wyniku zmniejszenia tarczki smoczek jest wyjątkowo lekki, przez co lepszy dla noworodków. MINI smoczek posiada pozostałe cechy smoczków LOVI zapewniające bezpieczeństwo maluszkowi, jak profilowana tarczka z otworami przepuszczającymi powietrze czy gumka smoczka wykonana z delikatnego hipoalergicznego silikonu wysokiej jakości.

Dodatkowo w kolekcji WILD SOUL są smoczki z nieco większą tarczką, dla niemowląt i starszych dzieci:
  • 0-3 miesięcy
  • 3-6 miesięcy
  • 6-18 miesięcy

Design inspirowany naturą

Nowa kolekcja WILD SOUL wyróżnia się również designem, który został zainspirowany przyrodą. Smoczki mają stonowane i przyjazne kolory oraz motywy zaczerpnięte ze świata natury. Znajdziemy na nich pięknie i starannie przygotowane grafiki roślin i zwierząt, które tak uwielbiają maluchy. W ofercie dostępne są dwie linie kolorystyczne dedykowane dziewczynkom i chłopcom.

Smoczki marki LOVI są numerem 1 wśród smoczków uspokajających dostępnych na rynku, co potwierdza badanie konsumenckie przeprowadzone w grupie 700 matek wśród dzieci w wieku od 0-24 miesięcy.[2]

[1] Pod warunkiem przestrzegania zaleceń ortodontycznych i neurologopedycznych.
[2] Badanie GfK, listopad 2018

Źródło: biuroprasowe.lovi.pl

Zobacz też: Netflix z nową animacją kultowej bajki! Czego mogą nauczyć nas Kajko i Kokosz?

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.