Przejdź do treści

6 porad ekologicznego rodzicielstwa

eko rodzicielstwo
Fot choreograph/ 123RF

Ciąża to idealny czas na zaprzyjaźnienie się z naturą i przyrodą, a także okazja do rozpoczęcia prowadzenia ekologicznego trybu życia. Każdego dnia narażeni jesteśmy na toksyczne chemikalia, które niekorzystnie wpływają zarówno na nasze zdrowie, jak i otoczenie. Nadeszła pora na zmiany! Eko rodzicielstwo – oto 6 istotnych porad!

1. Ekologiczny pokoik

Podczas aranżacji pokoju dla nowego członka rodziny, choć oczywiście także i dla przedszkolaka czy nastolatka, warto wybierać nietoksyczne farby – pozwoli ograniczyć to ryzyko kontaktu z niepotrzebnymi chemikaliami. Ponadto nawet meble, dywany czy dekoracje mogą zawierać lotne związki organiczne (LZO) czyli substancje chemiczne, które w wysokich stężeniach powodują bóle głowy lub nudności. Poszukajcie mebli wykonanych z litego drewna, zwiększcie wentylację i zwróćcie uwagę na temperaturę oraz wilgotność w pomieszczeniu. Gorąco i wilgoć sprzyjają uwalnianiu większej ilości LZO.

2. Pieluchy wielorazowe

Pieluchy jednorazowe, choć młodym rodzicom ułatwiają życie, niekorzystnie wpływają na środowisko – pampersy niemalże zawładnęły wysypiskami śmieci. Pieluchy wykonane z materiału wielokrotnego użytku, mimo iż wymagają prania, są o wiele bardziej ekologiczne. Jeśli mimo wszystko zdecydowaliście się na zakup jednorazowych, wybierzcie te biodegradowalne.

3. Ekologiczne środki czystości

Większość środków czystości, które zawładnęły półkami sklepowymi, przepełnione są toksycznymi chemikaliami, szczególnie niebezpiecznymi dla kobiet w ciąży i małych dzieci. Dlatego popularne środki czyszczące lepiej zamienić na równie skuteczne i zdecydowanie bezpieczniejsze produkty, które znajdują się niemal w każdym domu – ocet, soda oczyszczona czy sok z cytryny.   

4. Drewniane zabawki

Niestety, wciąż w wielu plastikowych zabawkach ukryte są szkodliwe dla dzieci chemikalia. Dodatkowo tanie, plastikowe butelki, miseczki czy smoczki zawierają toksyczny bisfenol A, będący trującym związkiem organicznym. Warto rozważyć używanie szklanych butelek, a szkodliwe, niewiadomego pochodzenia plastikowe zabawki zastąpić drewnianymi, najlepiej produkowanymi w Polsce.

Zobacz też: Gluten, laktoza, masło czy margaryna? Dr Hanna Stolińska obala żywieniowe mity! [WYWIAD]

5. Ekologiczna żywność

Przygotowanie domowych przecierów dla niemowląt, które jest niezwykle proste, pozwoli uniknąć nadmiaru soli, cukru i konserwantów. Ponadto pamiętajmy, że niektóre dzieci mogą być szczególnie wrażliwe na pestycydy, które znajdziemy głównie w nawożonych jabłkach, gruszkach czy brzoskwiniach. Dlatego wybierajmy ekologiczne owoce i warzywa, których spożycie nie wpłynie negatywnie na zdrowie zarówno dzieci, jak i rodziców.

6. Kąpiel

Nie zapominajmy o oszczędzaniu wody podczas kąpieli, czy w trakcie zmywania naczyń. Plastikowe zasłony prysznicowe zastąpmy tymi wykonanymi z tkanin, a przepełnione chemią produkty kosmetyczne – naturalnymi. Skorzysta na tym nie tylko ekologia, lecz także cała Twoja rodzina!

Zobacz też: 5 EKO-sposobów, jak oszczędzać prąd

Zabawki Montessori – czy warto, aby zagościły w pokoju dziecka?

metoda Montressori, zabawa, educkacja, dziecko
fot. 123rf.com

Metoda Montessori, opracowana przez włoską lekarkę i naukowczynię, Marię Montessori, nieustannie wzbudza duże zainteresowanie rodziców. Jej główne motto – powtarzane nieraz przez twórczynię -brzmi: „Edukacja nigdy więcej nie powinna być w głównej mierze przekazywaniem wiedzy, ale musi przyjąć nową formę, szukając uwolnienia dla ludzkich możliwości”. Czym jest metoda Montessori i co kryje się pod pojęciem „zabawek Montessori”?

Czym jest metoda Montessori?

Jednym z kluczowych założeń metody Montessori jest fakt, że dzieci różnią się od siebie – dlatego też każde z nich powinno mieć możliwość rozwijania się w oparciu o indywidualnie dopasowany plan. Ponadto dzieci powinny uczyć się przez działanie – zdobywanie wiedzy, doświadczenia i umiejętności poprzez własną aktywność, a nie narzucone przez nauczycieli konkretne zadania. Rolą wychowawcy jest wspieranie dziecka w rozwijaniu własnych zainteresowań i nie zmuszanie do przyswajania wiedzy.

Maria Montessori dostrzegła, że ​​szczęśliwi, zmotywowani uczniowie tworzą pozytywny obraz „ja” jako pewnych siebie, odnoszących sukcesy ludzi. Zgodnie z omawianą metodą materiały edukacyjne, a także zabawki powinny być łatwo dostępne dla dziecka – tak, by samodzielnie mogło po nie sięgnąć. Co więcej, maluchy uczą się, że każdy przedmiot ma swoje miejsce, na które trzeba go odłożyć – dzięki temu zawsze panuje ład, harmonia i porządek.

Zobacz też: Zabawa lalkami Barbie aktywuje u dzieci obszary mózgu związane z… – sprawdź, co pokazują badania!

Czym są zabawki Montessori?

Zabawki Montessori zostały stworzone z myślą o filozofii dr Marii Montessori, która niejednokrotnie podkreślała, że dzieci uczą się poprzez obserwację otoczenia za pomocą zmysłów. Przedmioty te są nie tylko atrakcyjne wizualnie, ale także zapewniają dziecku odpowiednią do wieku stymulację – są starannie zaprojektowane, by z drugiej strony nie przytłoczyć malucha.

Zabawki Montessori zapewniają niemowlętom stymulację wzrokową, mają na celu poprawę ich skupienia i koncentracji. Uczą dziecko śledzenia poruszających się przedmiotów – pierwsza karuzela jest zwykle wprowadzana w momencie, gdy maluch jest aktywny i czujny.

Zabawki Montessori pomagają dzieciom w rozpoznaniu różnicy między kolorami podstawowymi. Ponadto często wykorzystują kształty geometryczne, które mogą posłużyć do wprowadzenia formatywnych pojęć matematycznych do młodych umysłów.

Zalety zabawek Montessori

Zabawki Montessori – w przeciwieństwie do zwykłych, plastikowych zabawek dostępnych na rynku – nie hałasują, nie grają, nie są nadmiernie kolorowe, co sprawia, że nie powodują nadmiernej stymulacji maluchów. Ich wygląd nie wpływa na wybory dziecka, a podczas zabawy nie rozprasza.

Zabawki Montessori zostały zaprojektowane tak, aby przynosić korzyści dzieciom w różnych fazach rozwoju wzroku. Mobilne karuzele, które idealnie nadają się dla kilkutygodniowych niemowląt, zostały zaprojektowane w kontrastowych kolorach. Zabawki te wspaniale rozwijają koncentrację już od pierwszych miesięcy życia.

Najlepiej byłoby, gdyby zabawki Montessori były używane kolejno po sobie i zgodnie z wiekiem dziecka – nową zabawkę można wprowadzić dopiero w momencie, w którym dziecko jest na to gotowe. Jeśli jednak dziecko potrzebuje trochę czasu – należy mu go dać.

Źródła: Montessori, Parenting.firstcry

Zobacz też: Czy wiesz, jak gra na instrumencie wpływa na dzieci? To może zaskoczyć!

Zabawa lalkami Barbie aktywuje u dzieci obszary mózgu związane z… – sprawdź, co pokazują badania!

Barbie
fot. pixabay.com

Najnowsze badania przeprowadzone przez zespół neurobiologów z Cardiff University, we współpracy z marką Barbie, wykazały, że zabawa lalkami aktywuje obszary mózgu, które umożliwiają dzieciom rozwijanie empatii i umiejętności przetwarzania informacji społecznych.

Zabawa lalkami Barbie pod lupą

W trwającym 18 miesięcy badaniu monitorowano podczas zabawy lalkami aktywność mózgu 33 dzieci w wieku od czterech do ośmiu lat,. Do przeprowadzenia badania naukowcy wykorzystali technologię neuroobrazowania, która dostarczyła im cennych informacji na temat korzyści płynących z zabawy lalkami Barbie.

Badacze monitorując aktywność mózgu dzieci podczas zabawy lalkami odkryli, że tylna górna bruzda skroniowa (pSTS), obszar mózgu związany z przetwarzaniem informacji społecznych – takich jak np. empatia – uaktywniał się nawet wtedy, gdy dziecko bawiło się samodzielnie. 

Używamy tego obszaru mózgu, kiedy myślimy o innych ludziach, zwłaszcza gdy myślimy o myślach lub uczuciach innej osoby. Lalki zachęcają do tworzenia własnych wyimaginowanych światów, w przeciwieństwie do rozwiązywania problemów lub budowania gier. Zachęcają dzieci do myślenia o innych ludziach i ich wzajemnych interakcjach – powiedziała kierowniczka badań, dr Sarah Gerson.

Ponadto zabawę dzieci podzielono na różne sekcje – tak, aby zespół z Cardiff mógł osobno rejestrować aktywność mózgu związaną z innymi rodzajami zabawy: samodzielna zabawa lalkami, zabawa lalkami z drugą osobą, samodzielna gra na tablecie oraz gra na tablecie z inną osobą. Użyte lalki obejmowały różnorodną gamę lalek Barbie i zestawów do zabawy, a zabawa na tablecie została przeprowadzona przy użyciu gier, które pozwalają dzieciom angażować się w otwartą i kreatywną zabawę, aby zapewnić podobne wrażenia z zabawy jak zabawa lalkami.

Zobacz też: Współczujące niemowlaki – czy empatia jest wrodzona?

Co się okazało? Wyniki badania dowodzą, że dzieci bawiące się same lalkami, wykazywały taki sam poziom aktywacji pSTS, jak podczas zabawy z innymi. Ponadto aktywacja pSTS u dzieci samodzielnie grających na tabletach, była znacznie mniejsza, pomimo iż gry zawierały znaczny element twórczy.

Globalna ankieta – lepsze zrozumienie odkrycia neuronauki

Aby jeszcze lepiej zrozumieć odkrycie neuronauki, Barbie zleciło globalną ankietę, w której wzięło udział ponad 15 000 rodziców dzieci z 22. krajów. Wyniki pokazały, że 91 proc. rodziców uznało empatię za kluczową umiejętność społeczną, którą chcieliby, aby ich dziecko rozwijało, ale tylko 26 proc. było świadomych, że zabawa lalkami może pomóc dziecku rozwinąć te umiejętności.

„Jako liderzy w kategorii lalek zawsze wiedzieliśmy, że zabawa lalkami ma pozytywny wpływ na dzieci, ale do tej pory nie dysponowaliśmy danymi neuronaukowymi, które potwierdzałyby te korzyści” – powiedziała Lisa McKnight, globalny szef Barbie.

Źródło: mojo-nation.com

Zobacz też: Empatia w rodzicielstwie. Skąd wynika nasze poczucie winy?

Świadomy pacjent ma narzędzia do realnej oceny terapii – turystyka komórkowa z perspektywy pacjenta

Moc komórek - wybieramy potwierdzone terapiê komórkowe. kampania społeczna
Od lewej prof. dr hab. Ewa Zuba-Surma, dr hab. n. med. Magdalena Chrościńska-Krawczyk, prof. dr hab. Krzysztof Kałwak. fot. Stach Leszczyński, PAP

Dziś pacjenci z łatwością sięgają do Internetu po informacje na temat terapii komórkowych. Trudności zaczynają się wtedy, gdy przychodzi do weryfikacji źródeł tych informacji oraz ich jakości, która wciąż pozostawia wiele do życzenia. W efekcie pacjenci czasami decydują się na podjęcie leczenia w krajach, będących mekką turystyki medycznej, np. na Ukrainie, w Indiach czy Tajlandii, gdzie brakuje nadzoru regulacyjnego nad terapiami komórkowymi. Dlatego kluczowe jest budowanie świadomości wśród pacjentów na temat fundamentalnych różnic pomiędzy nadzorowanymi terapiami komórkowymi a terapiami niepotwierdzonymi, prowadzonymi bez żadnej kontroli.

Temat turystyki komórkowej został poruszony podczas debaty ekspertów, która zainaugurowała kampanię społeczną „Moc Komórek – Wybierajmy Potwierdzone Terapie Komórkowe”. Misją kampanii jest zainicjowanie publicznej debaty na temat terapii komórkowych. W ramach kampanii podejmowane są działania mające na celu edukację i budowanie świadomości wśród pacjentów.

Świadomy pacjent ma narzędzia do realnej oceny terapii

Na różnego rodzaju forach internetowych znajduje się wiele niezidentyfikowanych informacji na temat terapii komórkowych, głównie tych prowadzonych poza granicami Polski, czy nawet UE. Część z tych informacji dociera do pacjentów wręcz za pośrednictwem marketingu bezpośredniego, tym bardziej ciężko samodzielnie zweryfikować ich jakość. Najbardziej narażeni na ryzyko podjęcia niepotwierdzonej i nieregulowanej prawem terapii są rodzice poszukujący nowatorskich metod leczenia, które mogłyby pomóc ich dzieciom. Stanisław Maćkowiak, prezes Federacji Pacjentów Polskich, zwrócił uwagę na ten problem:

– Ta determinacja, aby za wszelką cenę pomóc swojemu nieuleczalnie choremu dziecku jest całkowicie zrozumiała. Dlatego też czasami zapadają decyzje o podjęciu tego typu terapii za granicą. W związku z tym, że brakuje rzetelnych źródeł informacji, rodzice często nie mają możliwości weryfikacji czy terapia, jaką mają zastosować, jest uregulowana prawnie, potwierdzona i bezpieczna – mówi Stanisław Maćkowiak, prezes Federacji Pacjentów Polskich – Kluczowe jest, aby ci rodzice mieli dostęp do sprawdzonej wiedzy, do poradników, publikacji naukowych, aby mogli uzyskać od swojego lekarza rzetelne informacje oraz aby byli świadomi fundamentalnych różnic pomiędzy nadzorowanymi terapiami komórkowymi – jak w Polsce, gdzie każdorazowo niezbędna jest zgoda komisji bioetycznej – a terapiami, które za granicą prowadzone są często bez jakiejkolwiek kontroli i, jak pokazują badania, zdarza się, że niekiedy nie są nawet prowadzone przez lekarzy.

W Polsce terapie komórkowe stosowane są jako Medyczny Eksperyment Leczniczy (tzw. MEL). Zasady stosowania MEL-u dokładnie określają przepisy prawa polskiego oraz Unii Europejskiej (w szczególności ustawa o zawodach lekarza i lekarza dentysty), ale już w krajach poza UE wygląda to zupełnie inaczej. Najczęściej nie ma tam po prostu żadnego nadzoru regulacyjnego nad terapiami komórkowymi. W 2019 roku zostało opublikowane badanie w miesięczniku JAMA Network, z którego wynika, że w USA z 608 klinik – gdzie prowadzono terapie komórkowe – w co trzeciej klinice terapia komórkowa była podawana przez osobę niebędącą lekarzem. Dane są zatrważające. Tego typu badań niestety nie przeprowadzono w krajach, takich jak: Ukraina, Indie czy Tajlandia, które pozostają mekkami turystyki medycznej.

Brak nadzoru regulacyjnego nad terapiami komórkowymi, który wiąże się z tym, że część osób podających terapie komórkowe nie ma wykształcenia medycznego, to jednak niejedyne zagrożenie dla pacjentów podejmujących niepotwierdzone terapie komórkowe. Problemem jest przede wszystkim brak europejskich standardów wytwarzania produktu, czyli preparatu na bazie komórek macierzystych, który wykorzystywany jest w ramach terapii komórkowej. Ponadto pacjenci napotykają także na barierę językową. Kolejną kwestią stwarzającą ryzyko jest bardzo często brak długotrwałej obserwacji, jak również brak jasnej informacji, co do odpowiedzialności za leczenie, w przypadku ewentualnych powikłań. Ostatnią kwestią ważną z perspektywy pacjenta są także koszty, które za granicą są dużo wyższe niż w Polsce, a do tego należy wziąć pod uwagę dodatkowe koszty w postaci biletów lotniczych, noclegów oraz wyżywienia.

Warto mieć na uwadze, że wyłącznie świadomy pacjent będzie mógł podjąć świadomą decyzję o odrzuceniu terapii niewiadomego pochodzenia, która prowadzona jest bez żadnego nadzoru i która dodatkowo może stwarzać zagrożenie dla pacjenta, czy to za granicą, czy w kraju ojczystym.

W ramach kampanii „Moc Komórek – Wybierajmy Potwierdzone Terapie Komórkowe” powstała edukacyjna strona internetowa www.mockomorek.pl, na której pacjenci znajdą wiele ważnych wskazówek i odniesień do publikacji naukowych, Poradnik Pacjenta, jak również rzetelne informacje, które pomogą im odróżnić potwierdzoną i bezpieczną terapię komórkową od terapii niepotwierdzonej, przed którą ostrzegała w kwietniu 2020 roku Europejska Agencja Leków.

Od lewej prof. dr hab. Krzysztof Kałwak, prof. zw. dr hab. n. med. Marcin Mycko, fot. Stach Leszczyński, PAP

Od lewej red. Iwona Schymalla, Medexpress, Stanisław Maćkowiak, Federacja Pacjentów, fot. Stach Leszczyński, PAP

Zobacz też: Własne komórki macierzyste pomagają dzieciom chorym na autyzm

Potwierdzona Terapia Komórkowa, czyli jaka?

W przypadku Potwierdzonej Terapii Komórkowej, która w Polsce najczęściej ma charakter medycznego eksperymentu leczniczego, mamy do czynienia z zastosowaniem preparatów zawierających wyłącznie lub w bardzo wysokim stopniu komórki mezenchymalne – MSC (nawet 95% i więcej), które wytwarzane są w certyfikowanym laboratorium przez wiele tygodni i kontrolowane pod względem jakości oraz czystości preparatu. Dzięki temu uzyskują właściwości i status tzw. produktu leczniczego terapii zaawansowanej (ATMP). Cały proces odbywa się w rygorze GMP (tzw. Dobrej Praktyki Wytwarzania), właściwym do produkcji leków.

Nazwa własna – Potwierdzona Terapia Komórkowa – która jest wykorzystywana w tytule kampanii, powstała na potrzeby edukacyjne kampanii, aby podkreślić różnice pomiędzy terapiami dobrze scharakteryzowanymi komórkami macierzystymi (np. MSC) a terapiami niepotwierdzonymi, w których zawartość komórek macierzystych jest wątpliwa.

Pacjent wspólnie z lekarzem podejmując decyzję o podjęciu Potwierdzonej Terapii Komórkowej musi zostać poinformowany o możliwościach, jak i ograniczeniach takiej terapii. Niezbędna jest przede wszystkim zgoda Komisji Bioetycznej (w przypadku terapii niepotwierdzonej – jest ona prowadzona bez zgody komisji i bez jakiegokolwiek nadzoru). Ponadto uzasadnienie naukowe eksperymentu leczniczego zawsze musi być oparte na racjonalnych podstawach (danych literaturowych), a dowody dotyczące bezpieczeństwa i skuteczności uzyskane w trakcie badań naukowych na modelach zwierzęcych. Ważne – tego typu terapię podejmuje się wyłącznie w przypadku, gdy istnieje możliwość odniesienia korzyści dla indywidualnego pacjenta i jest oferowana pacjentowi przez lekarzy specjalistów lub ośrodki w sytuacji, gdy nie ma innej, dostępnej alternatywy leczenia. Terapie prowadzone są przez doświadczonych specjalistów w danej dziedzinie medycyny, w sprawdzonych ośrodkach. Każdorazowo wymagany jest Formularz Świadomej Zgody Pacjenta, co zapewnia odpowiednie poinformowanie pacjenta o możliwych ryzykach oraz szansach powodzenia. Pacjent jest poddawany długotrwałej obserwacji do 12 miesięcy, a lekarz prowadzący oraz ośrodek przyjmują na siebie pełną odpowiedzialność za prowadzoną terapię. Ponadto efekty leczenia są publikowane jako recenzowane artykuły naukowe.

Wyłącznie spełnienie opisanych powyżej cech jest gwarantem udziału w Potwierdzonej Terapii Komórkowej, posiadającej wszystkie cechy terapii komórkowej, w której wykorzystywane są komórki MSC, klasyfikowane jako produkt leczniczy terapii zaawansowanej.

Organizatorem kampanii społecznej jest Instytut Komunikacji Zdrowotnej, a patronat honorowy nad kampanią objęła Federacja Pacjentów Polskich, partnerami są: Instytut Terapii Komórkowych, RegenMed, Centrum Medyczne Klara, Life Institute oraz Polski Bank Komórek Macierzystych. Patronem medialnym jest Medexpress.

Zobacz też: W Lublinie opracowano preparat, który niszczy komórki raka płuc

Więcej informacji: www.mockomorek.pl

Debata Ekspertów: https://mockomorek.pl/debata-ekspertow

materiał prasowy

Materiał prasowy redakcja otrzymuje, gdy firmy, stowarzyszenia, fundacje i inne organizacje chcą poinformować naszych czytelników i czytelniczki o aktualnościach, wydarzeniach, eventach, nowych produktach czy konferencjach.

Breaking News: w Białym Domu zamieszka pies ze schroniska. Trump przegrał, bo nie ma psa?

w Białym Domu zamieszka pies ze schroniska
Pies Major Fot. Instagram Dr. Jill Biden, żony Joe Bidena

W Białym Domu po raz pierwszy zamieszka pies ze schroniska. Wabi się Major i należy do nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych, Joe Bidena. Tym samym psia tradycja powraca!

Ronald Reagan i Lucky, George W. Bush i Barney, Barack Obama i Bo – to sławne duety, do których dołączy niebawem Joe Biden i Major. Prezydentura Bidena oznacza powrót tzw. pierwszych psów do Białego Domu.

Zaadoptował psa ze schroniska

W 2018 roku Joe Biden zaadoptował owczarka niemieckiego. Szczeniak, razem z rodzeństwem, trafił do schroniska po tym, jak został odratowany przez lokalne pogotowie weterynaryjne. Następnie pieskami zaopiekowała się organizacja pro-zwierzęca Delaware Humane Association, która znalazła im nowych właścicieli.

Dzisiaj jest szczęśliwy dzień dla Majora. Nie tylko znalazł swój dom na stałe, ale został adoptowany przez wiceprezydenta Joe Bidena i dr Jill Biden! Bidenowie poznali Majora, dając mu dom tymczasowy, a teraz są gotowi, aby uczynić adopcję oficjalną. Powodzenia i dziękujemy, że jesteście jednymi z naszych przyjaciół na całe życie! – taką radosną nowiną podzieliła się organizacja w listopadzie 2018 roku.

Today is Major’s lucky day! Not only did Major find his forever home, but he got adopted by Vice President Joe Biden &…

Opublikowany przez Delaware Humane Association Sobota, 17 listopada 2018

Zobacz też: Donald Trump został dziadkiem! Już po raz dziewiąty

Przywróćmy psy do Białego Domu

Przez ostatnie cztery lata w Białym Domu nie mieszkało żadne zwierzę. Donald Trump zerwał w ten sposób z tradycją trwającą od ponad 100 lat, czyli opiekowania się przez głowę państwa jakimś czworonożnym pupilem.

Trump, nagabywany przez reporterów, powiedział, że posiadanie psa w jego przypadku byłoby „fałszywe”, bo podparte ciągłymi namowami jego doradców, a nie osobistym wyborem. Prezydent dodał także, że nie miałby czasu na opiekę nad czworonogiem.

Z kolei Joe Biden jest miłośnikiem psów. W jego mediach społecznościowych znaleźć można wiele zdjęć przedstawiających go w towarzystwie dwóch owczarków niemieckich – 12-letniego Champa i 2-letniego Majora.

Jednym z haseł kampanii wyborczej Bidena było Let’s put dogs back in the White House, czyli  „Przywróćmy psy do Białego Domu”. Zobacz zabawny filmik z pieskami w roli głównej:

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Joe Biden (@joebiden)

Czy opiekowanie się psem może wpłynąć na polityczne preferencje? Nie wiadomo. Jednak wiele osób twierdzi, że czuje sympatię do psiarzy, a człowieka poznaje po jego stosunku do zwierząt. O roli psa w rodzinie niedawno pisaliśmy – polecamy wywiad z trenerką psów!

Jedno jest pewne: dzięki wygranej Bidena, jego pupil o imieniu Major zapisze się na łamach historii jako pierwszy pies ze schroniska, który kiedykolwiek zamieszkał w Białym Domu.

Źródło: BuzzFeedNews

Zobacz też: Czy pies wyczuwa ciążę? Wiele wskazuje, że…

Alina Windyga-Łapińska

Dziennikarka portalu Współczesna Rodzina. Absolwentka resocjalizacji na Uniwersytecie Warszawskim. Kilka lat przepracowała w dziale HR zagranicznych firm produkcyjnych, podczas urlopu macierzyńskiego rozpoczęła przygodę z dziennikarstwem i social mediami.